Vattimo – niewierzący, homoseksualny, katolik

W internetowym tygodniku Kultura Liberalna opublikowano niedawno wywiad z ważną postacią włoskiej filozofii – profesorem Giannim Vattimo. Rozmowa ta nie wzbudziłaby być może naszego zainteresowania, gdyby nie jej tytuł – Jak być niewierzącym, homoseksualnym katolikiem. Takie zderzenie pozornie wykluczających się pojęć w jednej definicji musiało przykuć uwagę, zaciekawić. Kim jest Gianni Vattimo? Co ma nam do powiedzenia?

* * *

Mocne „słabe myślenie” Profesora Vattimo

Krzysztof Zabłocki

Gianni Vattimo (ur.1936) to chyba najsławniejszy dziś filozof włoski, profesor Uniwersytetu w Turynie, ale także obywatel świata, wieloletni wykładowca uczelni niemieckich i amerykańskich. Zajmował się zwłaszcza Nietzschem, Heideggerem i hermeneutyką Gadamera, ale stopniowo zdobył pozycję jednego z czołowych filozofów „postmodernistycznych”, a zasłynął pojęciem „słabe myślenie” (pensiero debole); istotą jego podejścia jest rezygnacja z podstawowych „pewności” zarówno tradycji jak i modernizmu, rezygnacja nie tylko z pojęcia „porządku naturalnego”, ale także z dążenia do „obiektywnej prawdy” na rzecz wieloaspektowego postrzegania rzeczywistości, bliższego sztuce i twórczości literackiej niż rygorystycznej, akademickiej filozofii.

Podobnie jak Nietzsche Vattimo uważa metafizykę i wartości za intelektualną, filozoficzną i obyczajową grę wpływów, wpływów, za wielkie kłamstwo. Nie ma czegoś takiego jak transcendentny umysł czy ponadczasowa prawda, filozofia to jedynie doraźne odpowiedzi na przygodne pytania.

Ale dość już może tych bardzo uproszczonych stwierdzeń, bo przecież wiadomo, że wartość filozoficznej czy literackiej refleksji leży nie w tych w końcu banalnych i pełnych oczywistości przekonaniach, ale w jakości „wykonania”, jakości konkretnych tekstów.

Vattimo jest autorem wielu pozycji książkowych, a po polsku ukazały się fragmenty jego prac, bądź artykuły, w rozmaitych antologiach dotyczących filozofii postmodernizmu, no i oczywiście książka „Koniec nowoczesności” (polskie wydanie 2006) i ostatnio „Nie być Bogiem. Autobiografia na cztery ręce” (polskie wyd. 2011). Jest też o nim tekst w cenionym, pięciotomowym „Przewodniku po literaturze filozoficznej XX wieku”, redagowanym przez prof. Barbarę Skargę. Gianni Vattimo był jesienią ubiegłego roku w Polsce z okazji wrocławskiego Kongresu Kultury, a ja miałem okazji być na spotkaniu z nim około dziesięciu lat temu w Instytucie Filozofii i Socjologii PAN. Tam też byłem świadkiem ostrego starcia pomiędzy nim a Profesor Skargą – dotyczącego właśnie podstawowych „postmodernistycznych” założeń filozofii i światopoglądu Profesora Vattimo, a raczej tych założeń braku. No cóż, „słabe myślenie” nie mogło przypaść do gustu idealistycznej, pryncypialnej Profesor Skardze. Jak również – z drugiego krańca spektrum – prawicowym publicystom w rodzaju Pawła Lisickiego, który swemu niesmakowi dał wyraz w ubiegłorocznym felietonie w „Rzeczpospolitej”, upatrując źródła światopoglądu Vattimo w jego homoseksualizmie.

Profesor Gianni Vattimo, „otwarty” gej, w jakimś stopniu także i działacz włoskiego ruchu LGBT w jego początkowej fazie, uczestnik gejowskich parad, który w swej autobiografii w bardzo szczery i pełen wdzięku sposób pisze o swoich przyjaciołach, partnerach i związkach, wnosi niezwykle cenny wkład w refleksję nad kondycją osób „nieheteronormatywnych” naszych czasów. To wrażliwy, piękny umysł, w którego refleksję warto się uważnie wsłuchiwać.

* * *

Całość prezentowanego poniżej wywiadu ukazała się na łamach tygodnika Kultura Liberalna nr 170 (15/2012) z 10 kwietnia 2012 r.

Jak być niewierzącym, homoseksualnym katolikiem

Jerzy Ziemacki: Uważa się pan za katolika, ale nazywa niewierzącym. Przewrotnie zatytułował pan zresztą jedną ze swoich książek „Dzięki Bogu, jestem ateistą”. Czy łatwo być katolikiem niewierzącym w Boga?

Gianni Vattimo: Nie wierzę w Boga, który ma ludzkie cechy, którego można spotkać w przestrzeni, który jest obiektem we wszechświecie. Pod tym względem jestem ateistą. Nie wierzę w transcendencję. Mój Bóg to Bóg biblijny. Poznaję Go dzięki Pismu Świętemu. Czerpię siły duchowe z czytania Ewangelii. Chcę przekonać innych, że Jezus przyszedł głosić miłość i nadzieję, nie zaś udzielać odpowiedzi na filozoficzne pytania o to, czym jest prawda, jakie jest prawo naturalne, jaka jest natura bytu, czy demokracja jest dobrym systemem. Bóg to miłość, która wydarza się między ludźmi. Przesłanie Jezusa jest proste: miłujcie się nawzajem. Nic poza tym.

Zapytam w takim razie: czy aby na pewno jest pan katolikiem?

Tak. Ale jako katolik radzę sobie bez Boga z zaświatów. Uznając się za katolika, mówię tak, bo chrześcijaństwo przyszło do mnie za pośrednictwem tego wyznania. To dzięki Kościołowi katolickiemu poznałem swoją tradycję. Teizm, który chce być fundamentem wszystkich filozoficznych pytań i odpowiedzi, jest mało ewangeliczny. Dostrzegam potrzebę wspólnoty oraz praktyk religijnych. Kościół jest mi potrzebny. Nawet August Comte założył pozytywistyczny Kościół. Ludzie mają potrzebę spotykania się we wspólnej intencji w niedzielę. Ja również.

Obraz świata, który wyłania się z pana książek, jest taki: nie ma żadnych trwałych wartości, nie ma obiektywnej etyki, nie istnieje żaden nadprzyrodzony porządek. Czy to nie jest nihilizm?

Ależ ja jestem nihilistą! Uważam, że Jezus nie przyszedł na świat, aby bronić jednego „naturalnego” porządku społeczeństwa. Nie istnieje żaden naturalny, obiektywny porządek rzeczy. Wielu o tym zapomina: religia bywała często usprawiedliwieniem wojen prowadzonych w „słusznych sprawach”. I nadal tak jest: przywódcy powołują się na Pismo Święte; swoje brzydkie interesy realizują pod przykrywką walki dobra ze złem. To sprzeczne z nauczaniem Jezusa. Bóg jest miłością wśród nas, jest blisko, ale nie ma go w Niebie, nie możemy go dotknąć, zobaczyć, poznać.

W swojej biografii „Nie być Bogiem”, wydanej niedawno w Polsce, otwarcie mówi pan o swoim homoseksualizmie. Czy to zgodne z pana religią?

Powtórzę to, co powiedziałem przed chwilą: Kościół powinien głosić przesłanie Jezusa. Jezus nic nie mówił w Ewangeliach na temat homoseksualizmu. Owszem, mógł być mu przeciwny, ale wynikało to z ukształtowania kulturowego, jakie dominowało na tamtych terenach dwa tysiące lat temu. Oczekuję od Kościoła przekazywania nauk Jezusa, nie zaś kopiowania zachowań, obyczajów i tabu środowiska, w którym przyszedł on na świat. To samo dotyczy kapłaństwa kobiet. W tamtych czasach było to niemożliwe, dziś nie widzę żadnych przeszkód, by kobiety były proboszczami czy kardynałami. Jeśli chodzi o etykę seksualną, to chrześcijanina obowiązuje miłość bliźniego w stosunku do partnera. Chrześcijanin nie powinien traktować swojego partnera seksualnego jako narzędzia do sprawienia sobie przyjemności.

W książce „Przyszłość religii”, napisanej wraz z Richardem Rortym, wykazuje pan tendencje do anarchizowania instytucji Kościoła. Czy mógłby pan powiedzieć o tym coś więcej?

Kościół kompletnie zapomniał o rewolucyjnym i anarchistycznym przesłaniu Jezusa. Dla Jezusa instytucje, zakazy, nakazy, porządek i władza nie były aż tak ważne. Ważna była miłość. Bóg jest miłością. Kościół u schyłku Cesarstwa Rzymskiego zdobył olbrzymią władzę. Nie umiał jednak wyrzec się starożytnej struktury panowania. W ówczesnym społeczeństwie władzę sprawowała wąska grupa ludzi; to ona rządziła resztą, czyli niewolnikami. W wielu kwestiach Kościół nadal zachowuje się jak pan wobec niewolników.

Czytaj więcej w Kulturze Liberalnej. Dziękujemy za uprzejmą zgodę na dokonanie przedruku.

5 komentarzy do:Vattimo – niewierzący, homoseksualny, katolik

  • Peter Pan

    [Re: Vattimo - niewierzący, homoseksualny, katolik]

    Brak wiary w wielkie myślowe systemy, dogmaty „obiektywne” prawdy tradycji, ale również w modernistyczny czy oświeceniowy, postępowy optymizm, cechuje całą tradycję postmodernistyczną. Vattimo nie wprowadza tu żadnej nowości.
    Koncepcja „pensiero debole” zwraca natomiast uwagę na to, że także myślenie postmodernistów może się zamienić w myślenie dogmatyczne, mimo że teoretycznie zajmuje się krytyką dogmatów.
    Świetnym przykładem są tu feminizm i dżendery. Zwracają one uwagę na liczne stereotypy płciowe przekazywane nam w wychowaniu czy poprzez kulturę. I tu mają rację. Problem w tym, że dziś jakieś 90% genderowych entuzjastów zaczyna na serio wierzyć, że wszystkie ich spostrzeżenia na ten temat są prawdą objawioną na temat płci. A pewien sympatyczny chłopiec, raczył tu nawet kiedyś napisać, że Judith Butler ODKRYŁA, iż nie ma płci;)) Nie mówiąc o tym, jaką agresję wywołuje wśród niektórych dyskurs nauk przyrodniczych:))

    Vattimo, ujmując to najprościej jak się da, mówi coś takiego: korzystaj z różnych tradycji myślowych, zastanawiaj się nad nimi, nie wierz w to, że jedna (którakolwiek!) ma monopol na prawdę w jakimkolwiek temacie.
    To oczywiście nie może się podobać ani zatwardziałym konserwatystom, których aż czyści na myśl, iż tradycja judeo-chrześcijańska może podlegać reinterpretacjom, ani postmodernistycznym fanatykom, którzy myślą, że jednoznaczna krytyka tejże tradycji jest jedyną słuszną drogą.

  • AndrzejWa

    [Re: Vattimo - niewierzący, homoseksualny, katolik]

    tak, dogmatyzm feministek nieraz przeraża. Ogólnie byłoby OK, ale niektóre panie wszystkie rozumy zjadły i mają na wszystko odpowiedz. I spróbuj miec inne zdanie! Brrrrrr!

  • Blimbana

    [Re: Vattimo - niewierzący, homoseksualny, katolik]

    „Kościół kompletnie zapomniał ……….Kościół u schyłku Cesarstwa Rzymskiego zdobył olbrzymią władzę. Nie umiał jednak wyrzec się starożytnej struktury panowania.”

    Przeciez to kompletna bzdura: ani nie zapomnial (bo sfalszowal, przeinaczyl i swiadomie zmienil przez Szawla), ani nie nie umial (bo umial wlasnie bardzo dobrze stworzyc totalna strukture podporzadkowania, aktywna do dzis).

    A takie zdania: „Chrześcijanin nie powinien traktować swojego partnera seksualnego jako narzędzia do sprawienia sobie przyjemności.” to jak z JP2. Zupelne neizrozumienie rozroznienia miedzy narzedziem, a jedynie narzedziem.

    A tak w ogole, to dla Rortyego i Vattimo kazdy powod dobry, by podciac ludziej wyobrazni skrzydla i uwiazac w indywidualnej przestrzeni.

  • makak

    Gej-ateista-katol to nie wyjątek a reguła. Nie od dziś wiadomo, że ta instytucja homoseksualizmem stoi, a wiara w cokolwiek to ostatnie o co tam chodzi. „Wierz i w kozła rogatego, bylebyś dziesięcine uiszczał” jak radził pewien renesansowy biskup Zygmuntowi Augustowi.




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa