Indie. Chaos sprzeczności.

Dla zachodniego umysłu Indie są nieprzewidywalne i niedefiniowalne. Mimo tygodni przygotowań, lektury przewodników i przeczesywania internetowych wspomnień innych podróżników, na lotnisku w Delhi doznaliśmy ogromnego szoku. Rzeczywiście, wiele można oglądać i czytać o różnorodności Indii, o kolorycie, zapachu i oszałamiających dźwiękach, ale trzeba dopiero stanąć oko w oko z tym żywiołem, być tam, by poczuć to naprawdę. Wrażenie jest niesamowite, jakby wszystkie zmysły zostały zbombardowane i oszołomione w jednym momencie.

Jednak nie o podróży i nie o zmysłach chciałem tutaj pisać. Pod pozorami bollywoodzkiej muzyki znajdujemy w Indiach bardziej ponurą rzeczywistość, w szczególności dla tych, którzy przeciwstawiają się świętej tradycji, a zwłaszcza dla gejów i lesbijek. Z zewnątrz, okiem przyzwyczajonym do zachodniej kultury, produkt eksportowy Indii – Bollywood wygląda jak najbardziej campowo, wariacko i hedonistycznie w orgii barw, świecidełek i tańców. Nic bardziej mylnego. Gdy przyjrzymy się bliżej, zauważymy, że filmy, często kręcone tak naprawdę w Londynie czy Nowym Jorku, tkwią głęboko w hinduskiej tradycyjnej mentalności. Nie ma tutaj pocałunków, miłość pojawia się, gdy jest zaaprobowana przez rodziców, a homoseksualizm nie istnieje. Niestety, dla wielu młodych ludzi małżeństwa aranżowane, heteroseksualne oczywiście, to jedyny sposób na życie. W Indiach nie ma miejsca dla Romeów i Julii, nie ma miejsca na miłość, bo małżeństwo to transakcja finansowa mająca przynieść zysk nie tylko młodej parze, ale też rodzicom, krewnym i znajomym.

W Nowym Delhi umówieni jesteśmy z poznanym przed przyjazdem blogerem Jalajem, Hinudusem pochodzącym z Tamilu Nadu. Z naszym gospodarzem spotykamy się na Connaught Place. To wielkie rondo, z amfiteatralnym rzędem post-kolonialnych budynków mających naśladować brytyjski Royal Crescent z miejscowości Bath. Jest prawie jak w Wielkiej Brytanii, nie licząc nachalnych sprzedawczyń obrusików ze słoniami, żebraków, naciągaczy i rikszarzy. Na Connaught Place widać tęsknotę za zachodem, dlatego jest i McDonalds, KFC, kino Odeon i setki luksusowych sklepów. Robi to wrażenie, my jednak nerwowo patrzymy dookoła siebie, uważając na buty. Najbardziej znane w Delhi oszustwo na turystach zdarza się właśnie tutaj: jeden sprytny chłopak kładzie na nowe buty delikwenta krowi placek, a od razu obok pojawia się superprofesjonalny przenośny czyściciel butów, który za odpowiednio wysoką cenę wyczyści i wypoleruje buty w iście zachodnim stylu. Patrzymy więc pod nogi i słuchamy opowieści Jalaja.

Nie jest łatwo być tutaj gejem. Swoją seksualność zaakceptowałem już mając 17 lat, a mimo to wie o tym tylko kilka osób. Bycie gejem w Indiach oznacza wyzwania i trudności na każdym kroku, ponieważ mimo zniesienia karalności homoseksualizmu w 2009 roku i decyzji sądu najwyższego o tym, że „wraz ze zmianami społecznymi osoby homoseksualne powinny być akceptowane”, status gejów i lesbijek dalej jest nawet nie na poziomie tolerowalności, ale na granicy karalności.

Państwo piętnuje, a za nim rodzina. Jest ogromna presja ze strony rodziców, krewnych, którzy coraz to podsuwają nowe kandydatki do małżeństwa. Tylko dlatego, że mam dobry zawód (manager w międzynarodowym call centre), potrafię jakoś się ciągle opierać tym sugestiom, chociaż wielu moich dawnych znajomych gejów ma obecnie żony i dzieci. Niektórzy z nich wiodą sekretne podwójne życie. Geje i lesbijki nie istnieją praktycznie w mediach, chyba że w postaci karykatury albo satyry. Nie znam też żadnej gejowskiej postaci w serialach, nie słyszałem o żadnym otwarcie żyjącym geju czy lesbijce – bohaterach tabloidów. To jest temat tabu.

Pytamy Jalaja o paradę gejowską, która dopiero rodzi się w Delhi. Jego zdaniem jest to temat bardziej obecny w mediach międzynarodowych niż w krajowych gazetach. Wszystko, co jest przeciwne tradycyjnemu modelowi małżeństwa aranżowanego, nie ma miejsca w przestrzeni publicznej.

W sumie dziwię się, że homoseksualizm jest tak pomijany, skoro nawet bogowie hinduistyczni dopuszczali się homoseksualnych przygód. Zerkam do Wikipedii, by przeczytać o szeregach homiczych bogów, których miłosne historie nie mają dużego przełożenia na dzisiejszą rzeczywistość.

Weźmy Agniego, boga ognia, bogactwa i kreatywności, który nie stronił od stosunków męsko-męskich. Mimo że ożeniony z boginią Svahą, często jest przestawiany jako kochanek Somy, boga księżyca, z którym uprawiał seks oralny, a nasienie Somy, które przyjmował, było symbolem poświęcenie Nieba dla Ziemi. Według innych podań Agni miał ponadto kontakty seksualne z Karttikeją, bogiem męskiego piękna i walki. Agni przyjmuje też nasienie od boga Shivy, które następnie wciera w liście szałwii i puszcza rzeką Ganges. Liście płyną aż do morza, gdzie powstaje Karttikeja. Im bardziej człowiek zagłębia się w historie Agniego, tym bardziej one są skomplikowane, jednak jego bierna rola w przyjmowaniu nasienia od innych bogów jest pararelą iście Chrystusowego poświęcenia.

Idąc dalej napotykamy Mitrę i Varunę, bogów bliskości opisywanych w literaturze wedyjskiej. Podczas gdy Mitra włada głębiami oceanu, Varuna zawiaduje rzekami i wybrzeżami. Mitra i Varuna często są przedstawiani razem, w wielkim uczuciu, często jadących na rekinie albo krokodylu. Varuna i Mitra mają też dziecko – w zależności od źródła używają kopca termitów jako „matki zastępczej” albo hodują swoich synów Agastyję i Vasisthę w doniczkach, przy pomocy bogini Urvasi. Jest to wzruszający, chyba jedyny w mitologii przykład jednopłciowej pary mającej dziecko poprzez matkę-surogatkę. Z kolei Ganesza, najpopularniejszy na Zachodzie hinduistyczny bóg z głową słonia, jest w niektórych źródłach traktowany jako aseksualny, gdyż powstał z krwi menstruacyjnej bogini Parvati, która spłynęła z falami Gangesu.

Jalaj się śmieje. Biorąc pod uwagę, że w hinduizmie – religii ewoluującej przez 7 tysięcy lat – jest podobno 33 głównych bóstw i 330 milionów mniej ważnych lokalnych bóstw, wszystko może się zdarzyć. Powyższe historie to tylko drobny przykład jak bardzo hinduistyczna mitologia jest nieszablonowa, jak skomplikowane życie mają bogowie, i jak bardzo odmiennie różne księgi interpretują sprawy homicze. Ale niestety, Indie oddzielają świat ludzki od boskiego i „to co w niebie także i na ziemi” się nie zdarza.

Innym ważnym motywem homiczym są hidźry, kasta składająca się z wykastrowanych mężczyzn. Motyw hidźr pojawia się często i jest traktowany przez nieświadomych podróżników jako atrakcja turystyczna, w stylu tajskich ladybojów, a nie jako poważne zagadnienie. O hidźrach krążą anegdotki, na przykład że przed każdym ślubem pojawiają się jako pierwsi, tańczą i się obnażają, obrażając gości i uczestników uroczystości, aż nie dostaną odpowiedniej ofiary. Pytam Jalaja, czy akceptacja hidźr to nie jest droga do akceptowania gejów i lesbijek w społeczeństwie?

To jest odrębna kasta, przeważnie transseksualni albo wykastrowani mężczyźni. Nie są akceptowani w ogóle w społeczeństwie. Nie mogą pracować w biurach, ani w żadnym innym akceptowalnym zawodzie, więc pozostaje im żebractwo, zabawianie turystów i prostytucja. Większość gejów i lesbijek unika hidżras jak ognia i nie chcą być z nimi identyfikowani. Hidźry mają najstraszniejsze życie w Indiach. Są wyrzucani z własnych rodzin. Tutaj brak rodzinnego nazwiska i brak łączności z rodziną to społeczna kara śmierci. Dlatego muszą dołączyć do innych ludzi tworzących społeczny margines.

Najlepszy przykład to wydarzenie z 2011 roku, kiedy w tajemniczym pożarze w Delhi spłonął dom wraz z znajdującym się w środku kilkunastoma hidźrami. Każdy wiedział o pożarze, widział łunę ognia, ale nikt nie zawołał policji, nie przyjechała straż pożarna. Wielu z nich spaliło się żywcem.

Siadamy w Rodeo Bar, ceny tutaj europejskie, w menu hamburgery (z kurczakiem, ponieważ wołowina i wieprzowina jest niemile widziana). Dookoła sporo par gejowskich, ale głównie biali turyści. Rzeczywiście, w chaosie Connaught Place jest tutaj spokojnie, jakby przeniesiono z Zachodu jakiś przytulny bar. „A jak toczy się życie przeciętnego geja? Jest dużo strachu?” Jest lepiej, odkąd sąd najwyższy rozpoczął prace nad zniesieniem kary więzienia. Wcześniej policja chętnie straszyła gejów, organizowała aresztowania w miejscach ich spotkań. Czasami łapała i wykorzystywała seksualnie, zwłaszcza chłopaków z niższych kast, bezbronnych. Byli wykorzystywani seksualnie i bici. Nie słyszę o tym w ostatnich latach, więc mam nadzieję, że idzie ku dobremu.

Kończymy kolację i łapiemy taksówkę do naszego hotelu w Pahar Ganj. Jutro wylot, mijamy znów żebraków, rykszarzy śpiących w swoich pojazdach, małpy skaczące po przewodach telefonicznych i krowy majestatycznie jedzące śmieci na środku drogi. Będzie nam brakowało tego szaleństwa, chociaż na razie mamy dosyć. Pytany o perspektywę dalszej emancypacji homików w Indiach Jalaj mówi nie o latach, ale o dekadach, pokoleniach. Im bardziej „zachodnie” staną się Indie, tym większe będzie zrozumienie gejów i lesbijek. Ale na to przyjdzie czas. Indie zmieniają się szybko, ale nie w tym kierunku, w jakim byśmy chcieli. Przy rozwijającym się konsumpcjonizmie i rozwoju technologii, nadal jest dużo miejsca na tradycję i zwyczaje wyssane z mlekiem matki. Tutaj biznesmen w garniturze zdejmuje buty i idzie się pokłonić posągowi wielkiej małpy. Widzieliśmy chłopców sprawdzających wyniki egzaminu w kawiarence internetowej położonej przy uliczce z rynsztokiem. Widzieliśmy studentów przepychających się na targu książek informatycznych na dziedzińcu starego meczetu. W Indiach nic nie jest proste i przewidywalne, zwłaszcza kiedy się patrzy przez pryzmat ograniczonego zachodniego umysłu. Pozostaje tylko poczekać i uśmiechnąć się do Agniego, Mitry i Varuny, no i złożyć słoniogłowemu Ganeszy w ofierze talerz słodyczy.

 

[zdjęcia: Autorzy]

 

Autorzy:

zdjęcie Piotr Bukowski i Paweł Walczak

Piotr Bukowski i Paweł Walczak

wrocławianie na występach gościnnych w Londynie. Kochają dalekie spacery, bieganie i dobrą kuchnię. Nie mają marzeń, tylko cele do zrealizowania. W przyszłości zamierzają ukończyć maraton, nauczyć się hiszpańskiego i objechać świat dookoła (parę razy). Razem od 10 lat.

3 komentarzy do:Indie. Chaos sprzeczności.

  • Walpurg

    Zachodni świat, w którym żyjemy, coraz bardziej utwierdza nas w przekonaniu, że wszystko idzie w dobrym kierunku i wystarczą dwie, może trzy, dekady, by wszystko się wyrównało i pary LGBT funkcjonowały w społeczeństwie jak pary hetero. Takie artykuły jak ten powyższy ściągają na ziemię. Niestety, ogromna większość homików ma przed sobą co najmniej ze sto lat walki o zmianę mentalności i prawo do równego traktowania przez społeczeństwo. W Azji i Afryce jeszcze bardzo długo nic się nie zmieni.

    Przykre to, ale nic nie poradzimy, że w jednych państwach udało się wprowadzić małżeństwa jednopłciowe mniej więcej 20 lat od Stonewall, a w innych nastąpi to pewnie 100 albo i 200 lat od początków ruchu LGBT.

  • Piotr Bukowski

    bądźmy dobrej myśli, młyny historii mielą powoli:-)




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa