Gej na Czarnym Lądzie

Geje i lesbijki spotykają się z przejawami nietolerancji i prześladowaniami w Polsce, Rosji, Niemczech, a nawet w Ameryce. Nigdzie jednak homoseksualiści nie mają tak ciężko jak w Afryce. Tam nie tylko muszą bronić się przed licznymi obrońcami cywilizacji afrykańsko-muzułmańskiej, lecz uznawani są za piątą kolumnę dekadenckiej kultury zachodu, która miałaby stanowić zagrożenie dla czystości rdzennej kultury i tożsamości afrykańskiej. Jest to stwierdzenie zgoła paradoksalne, gdyż właśnie zachodnia pomoc humanitarna pomaga w egzystencji wielu tysiącom Afrykańczyków. Homoseksualnym mieszkańcom Czarnego Lądu strategia pomocy humanitarnej dla Afryki nie przynosi jednak spodziewanych profitów, zaś jedynym krajem, gdzie prawo chroni osoby homoseksualne, jest Republika Południowej Afryki. W wielu państwach Afryki bycie homoseksualistą jest równoznaczne z byciem przestępcą. Dotyczy to takich krajów jak Ghana, Botswana czy Etiopia.

W Kenii homoseksualizm podlega karze. Podobnie sytuacja wygląda również w tak wielkim mieście jak Mombasa. Pierre-Christian Fink oraz Niklas Schenck z niemieckiej stacji radiowej zrealizowali reportaż pokazujący, jak poniżani i dyskryminowani są geje w tych krajach naprawdę czarnego dla homoseksualistów lądu. Poniższy tekst napisany został w oparciu o reminiscencje powstałe po wysłuchaniu audycji radiowej wyemitowanej 25.04.2012 o godzinie 18 w Deutschlandradio Berlin.

* * *

Znajdujemy się w centrum Mombasy – portowego miasta na wybrzeżu Kenii. Szare kafelki na podłodze, ściany pomalowane białą wapienną farbą. Organizacja humanitarna rozdaje miejscowym gejom prezerwatywy oraz środki lecznicze do walki z AIDS. Co dwa tygodnie w tym miejscu spotykają się homoseksualiści z Mombasy i okolic. Około 12 mężczyzn w wieku lat od 20 do 40 siedzi na plastikowych stołkach w ciasno ustawionym półkolu. Kiedyś w pomieszczeniu tym był sklep, teraz okno wystawowe zaklejono białą ochronną folią, co ma służyć ochronie prywatności gromadzących się tu ludzi. By każdy mógł czuć się wreszcie wśród swoich i bezpiecznie, by mógł mówić otwarcie o swych obawach i lękach, by wreszcie poczuć wsparcie oraz przejawy solidarności ze strony w końcu poznanych przyjaciół. Kiedy opuszczą to pomieszczenie i wyjdą na ulice swojego miasta, nie będzie to już możliwe. Być gejem w Mombasie znaczy – żyć w ukryciu i strachu

Abdullahi, członek „grupy wsparcia” wyróżniający się wyglądem i zachowaniem, zna ten problem doskonale z autopsji. Jego traumatyczne przeżycia związane z homoseksualizmem sięgają okresu dzieciństwa: Został zgwałcony przez kuzyna w wieku lat ośmiu. Mojej rodzinie kuzyn powiedział, że niby miało to mi sprawiać przyjemność – więc za to byłem karany przez całe dwa lata. Nie mogłem opuszczać domu. Byłem golony na łyso, wyglądałem wtedy jak mały upiór. Moja rodzina w dalszym ciągu mnie odrzuca, bo myślą, że bycie gejem to dla mnie przyjemność. Ale ja nie chcę być gejem w ten sposób! Ktoś mnie zgwałcił, zniszczył moje życie.

Mombase zamieszkuje obecnie – licząc statystycznie – ok. tysiąca gejów; żyją w niezmiernie trudnych warunkach, gdyż w tutejszym społeczeństwie panują surowe normy i obyczaje. Żyć otwarcie z innym mężczyzną, mieszkać pod jednym dachem – dla Abdullahiego i jego przyjaciół to zdaje się być zupełnie niemożliwe.

Rodzina zmusiła Abdullahiego do małżeństwa z kobietą. Miałem z moją żoną ciągłe spory i kłótnie. Usiłowałem ukryć moje homoseksualne skłonności. Ona jednak coś podejrzewała. To straszne, być w związku małżeńskim z kobietą równocześnie będąc gejem. Gdy człowiek usiłuje ukryć za wszelką cenę swoje prawdziwe skłonności i upodobania przed najbliższymi, takie życie w stresie jest nie do zniesienia. Abdullahi obawia się, że żona mogłaby zawiadomić policję. W takim przypadku mógłby trafić do więzienia. Bo homoseksualizm jest w Kenii karalny.

Homoseksualiści są w Kenii dyskryminowani na co dzień. Abdullahi – jak większość jego rodaków – jest zdeklarowanym wyznawcą islamu. Mówi, że nie chce żyć ciągle żyć w zakłamaniu, w konflikcie z zasadami religii i wiary. Cierpi gdyż nie może chodzić na wspólne modlitwy. W meczecie nie jest tolerowany z powodu bycia gejem, o czym wiedzą zarówno najbliższa rodzina, jak i islamscy duchowni. Nie pozwolono by mu pójść nawet na pogrzeb kogoś z przyjaciół czy krewnych. A gdyby jednak się na takiej uroczystości pojawił – cała rodzina mogłaby go pobić, i to bezkarnie.

Wystarczą zaledwie pogłoski, sugestie, plotki o homoseksualizmie i nie dostanie się pracy. Nie będzie można wynająć mieszkania, a nawet znaleźć miejsca w środkach publicznej komunikacji. Na każdym kroku grozi nam przemoc fizyczna ze strony innych. Gdy ludzi widzą lub domyślają się, że jesteś gejem – mówi Abdullahi, kiedy jesteś „jak gej” ubrany, lub zachowujesz się jak gej, możesz zostać publicznie pobity. Będą rzucać za tobą kamieniami, wszystko się może zdarzyć. Potem idziesz do szpitala, a tam nawet lekarze traktują cię jak ostatnie gówno. Wołają innych i kpią: „Zobaczcie no, pedał przyszedł!” Nawet tam jesteś jak trędowaty.

W większości państw afrykańskich homoseksualizm traktowany jest jak przestępstwo. Liberia jest jednym nie niewielu krajów, gdzie homoseksualizm nie jest karalny. Spodziewana jest jednak zmiana prawodawstwa i wkrótce także tam homoseksualizm ma zostać prawnie zakazany.

W niektórych państwach homoseksualistom grozi nawet kara śmierci. Geje, szczególnie na wsi, muszą się zatem ukrywać, nie mogą znaleźć partnera, nie mają znikąd żadnego wsparcia. Wielu opuszcza rodzinne wioski, przenosząc się do dużych metropolii. Tam znajdują lokale, takie jak bar Floryda w centrum Mombasy. Nie jest to bynajmniej lokal branżowy. Przy barze sporo kobiet lekkich obyczajów. Siedząc w kusych spódniczkach popijają tanie koktajle i czekają na klientów. Gdy do nabrzeża przybija nowy statek – dla „bar-dam” oznacza to wzrost liczby klientów. Kiedy pierwsi marynarze pojawiają się w knajpie, od razu otoczeni zostają wianuszkiem młodych biznes-women. Mężczyźni czekający na mężczyzn siedzą w innej części lokalu. W cieniu i za kotarami. Ich klientami są ojcowie rodzin, księża wielu wyznań, biznesmeni z wypchanymi portfelami. Dla wielu homoseksualistów prostytucja stanowi jedyne możliwe źródło utrzymania. Za parę numerków można opłacić mieszkanie, coś zjeść, a nawet odłożyć trochę na czarną godzinę. Bo gej jako gej nie dostanie w tym kraju normalnej pracy.

Mussa ma 24 lata. Jego oczy lśnią irytująco błękitnie – nosi szkła niebieskie kontaktowe. Ma też białe luźne spodnie marynarskie. W ciągu dobrego dnia, czy raczej nocy, miewa ok. 8 klientów. Przeważnie każdy płaci 2 tys. szylingów, czyli w przeliczeniu ok. 20 euro. Niektórzy płacić chcą nawet więcej, ale wówczas uwaga! Wtedy w grę wchodzić może seks bez zabezpieczeń.

Przychodzi taki i mówi: bez prezerwatywy płacę 10 tys. szylingów. Czemu proponują aż tyle? Może sami są już zarażeni? Sami mają HIV-a? Niektórzy z nich sądzą, że sami się nie zarażą uprawiając jako aktywni seks analny z młodymi mężczyznami… Wielu kolegów Mussy z prostytucyjnej branży zmarło już na AIDS. Sam Mussa zna też takich którzy nadal pracują w zawodzie, mimo że są pozytywni. Taki biznesbojek może zniszczyć życie wielu ludzi – mówi Mussa, kiedy w ciągu jednej nocy uprawiając seks bez zabezpieczeń miewa się 10-20 klientów. Są to najczęściej żonaci mężczyźni. Po seksie uprawianym z mężczyzną idą do swoich domów i robią to samo z własnymi żonami lub kochankami.

Geje z całej Kenii przyjeżdżają do Mombasy w nadziei że miasto portowe okaże się bardziej liberalne niż inne. Lecz właśnie w Mombasie tradycji przestrzega się najbardziej. Panują tu obyczaje i kultura suahili, ukształtowana przed wiekami przez arabskich kupców, którzy przybywali tu na wybrzeże z Indii Północnych. Ich kultura przez stulecia mieszała się z tubylczą kulturą Afrykańczyków. Istotnym elementem tego amalgamatu jest znana nam skądinąd koncepcja partnerstwa mężczyzny z kobietą. Dla homoseksualistów w kulturze suahili nie ma miejsca. Wynikająca zazwyczaj z powodów religijnych homofobia oraz nienawiść w stosunku do gejów wyraża się często w przemocy i brutalnych atakach kończących się ciężkim pobiciem, a nierzadko śmiercią poszkodowanych .

W lutym 2010 zaczęło być głośno o małym szpitaliku na przedmieściach Mombasy, gdzie rzekomo opatrywano gejów. Z pogłoskami nic nie dało się zrobić. A kiedy rozniosło się, że dwóch mężczyzn wzięło tam nawet ślub… tysiące wściekłych mężczyzn i kobiet przemaszerowało przez całe miasto do tej małej kliniki. Atakujący wyważyli bramę i zażądali wydania homoseksualnych pacjentów. Policja z opóźnieniem przybyła na miejsce zdarzeń i ochroniła przebywających wówczas w szpitalu gejów przed publicznym linczem. Przywódcami tego napadu okazali się dwaj duchowni – ewangelicki biskup Lawrence Chai z National Council of Churches of Kenya oraz miejscowy imam szejk Hussain Ali, który w płomiennym przemówieniu emitowanym przez lokalną rozgłośnię radiową przemawiał to rządnych krwi tłumów: Wszystkie religie świata potępiają homoseksualizm! Nawet gdybyśmy zmuszeni byli przelać krew, taka ceremonia (mowa jest tu o rzekomym ślubie) nie ma prawa mieć miejsca. Wszyscy uczestnicy tego ślubu muszą umrzeć!

W dwa lata później szejk Hussajn Ali oraz biskup Chai siedzą sobie w lokalu wygrzewając się w słońcu w pobliżu małej kliniki, która była świadkiem antygejowskich zamieszek. Przez słomkę popijają bitter lemon. Mimo różnic religijnych w tej jednej kwestii obaj duchowni rozumieją się doskonale. Właśnie stosunek do homoseksualności jest jednym z niewielu elementów łączących te w zasadzie skonfliktowane ze sobą wyznania. Bo biskup Chai uważa gejów za grzeszników. Mój kościół nie akceptuje homoseksualności! Nie możemy dopuszczać takich ludzi do udziału w naszych nabożeństwach. Bóg mówi w Biblii jasno: homoseksualizm jest czymś obrzydliwym.

Dziś jego ekscelencja Chai nie wyrzuciłby już jednak nikogo ze swej gminy. Nie nawołuje też do przemocy. Przed dwoma laty nienawidziłem gejów, byłem ich pierwszym i największym wrogiem. Dziś pragnąłbym otoczyć ich miłością. Dziś takiemu gejowi mógłbym powiedzieć: Pójdźmy razem to restauracji. Porozmawiajmy. W takim spotkaniu od tych braci mogę się wiele nauczyć. Niczego nie moglibyśmy się wzajemnie od siebie nauczyć, gdybyśmy tylko gejów bili lub zabijali. Skąd ta nagła zmiana?

Zarówno biskup jak i imam wspominają o seminarium, na które po tych atakach zostali zaproszeni. przez Iransa Gitschuru. To duchowy przywódca oraz mąż zaufania lokalnej społeczności. Gitschuru zaprosił 12 duchownych różnych wyznań na spotkanie. Imam i biskup w trakcie tego seminarium poznali też osobiście po raz pierwszy w życiu osoby orientacji homoseksualnej. Kiedy o tym wspominają, chichoczą jak sztubacy. To spotkanie wystarczyło, by złagodzić radykalizm wystąpień obu duchownych.

W międzyczasie wielu członków gmin chrześcijańskich znajdujących się pod opieką duszpasterską biskupa Chai przeżyło swój coming out. Duchowni uczą się rozpatrywać problemy duszpasterskie swoich owieczek., rozmawiać z nimi w miłości, bez bicia, grożenia linczem czy śmiercią. Bez potępiania, bez nienawiści.

Okazuje się ze strategia poznania i porozumienia osiągnąć może wiele więcej niż odgórne prawo przeciw homofobii. Na wprowadzenie takiego prawodawstwa naciska obecnie Zachód. Pierwszy krok w tej sprawie uczynił w październiku ubiegłego roku premier Wielkiej Brytanii David Cameron – krajom, które w swym prawodawstwie prześladować będą osoby homoseksualne, oraz które nie zrównają praw osób homoseksualnych z prawami osób heteroseksualnych, pomoc humanitarna nie będzie udzielana. W kilka tygodni później do słów tych przyłączyła się też amerykańska sekretarz stanu Hilary Clinton. W lutym sekretarz generalny ONZ Ban Ki Mun, na forum państw afrykańskich stwierdził, że kraje Afryki muszą wprowadzić równouprawnienie dla osób homoseksualnych.

Sprawa jest gorąco dyskutowana. W gazetach pojawiają się napastliwe listy judzące przeciw polityce Zachodu i wtrącaniu się Wielkiej Brytanii oraz Stanów Zjednoczonych w wewnętrzne sprawy krajów afrykańskich. W telewizji lokalni politycy nie chcą słyszeć o „równouprawnieniu zboczeńców”. Mussa twierdzi nawet, że opinia społeczna jest jeszcze bardziej do homoseksualistów wrogo nastawiona odkąd Zachód zaczął się „wtrącać w nie swoje sprawy”. W ten sposób Zachód inicjuje dodatkowe problemy. Dla nas stanowisko Zachodu może oznaczać jeszcze większe kłopoty. Możemy nadal być zabijani.

Nawet Gischuru widzi w takiej polityce poważne niebezpieczeństwo: Wielu Afrykańczyków, przede wszystkim Kenijczyków, uważa homoseksualizm za wynalazek Zachodu. Nowe propozycje Camerona i Clinton wydają się takie przekonanie potwierdzać. Dla wielu naszych rodaków wygląda to tak, jakby Zachód pragnął nasz na homoseksualizm nawrócić i zrobić z nas pedałów!

Geje poznani w Mombasie nie uważają, że są wynalazkiem Zachodu, Wierzą, że urodzili się homoseksualistami – afrykańskimi gejami. Abdullahi jest zdania, że poczynania Zachodu przyczynią się do tego, że życie afrykańskich gejów stanie się jeszcze trudniejsze. W języku suahili istnieje takie przysłowie: kiedy dwa słonie się kłócą, cała trawa zostanie zniszczona.

Autorzy:

zdjęcie Janusz Boguszewicz

Janusz Boguszewicz

tłumacz, belfer, germanista, publicysta, gej, komunista, ateista, czasami „mason” i anty-kaczysta. Ostatnio feminista i antyglobalista. WYKSZTAŁCIUCH. Współpraca z portalami homiki.pl, innastrona oraz magazynem Replika.

5 komentarzy do:Gej na Czarnym Lądzie

  • Soniasonia

    [Re: Gej na Czarnym Lądzie]

    Bardzo dobry, bardzo potrzebny artykuł. Patrząc z polskiej perspektywy bardzo łatwo zapomnieć, iż w większości krajów sytuacja osób LGBT jest bardzo zła, wręcz tragiczna. Pierwszy raz przeczytałam w języku polskim artykuł o gejach (czy ogólnie osobach LGBT) zamieszkujących obszar pomiędzy RPA a Saharą. Dla osób zainteresowanych tematem bardzo polecam film dokumentalny „A jihad for love” – historie przedstawionych w nim ludzi są przerażające i trudne do uwierzenia (mnie najbardziej poruszyła scena, w której dzieci muzułmańskiego ojca-geja żartują, w jaki sposób trzeba go zabić) ;_;




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa