Gay Pride – czyli dylematy dumy gejowskiej (i nie tylko)

Czy jesteście dumni z bycia gejem/lesbijką* (niepotrzebne skreślić, Ciocia pisze dalej w swoim imieniu)? Duma – to może niezbyt fortunne określenie. Można być dumnym ze zdania matury, ukończenia studiów, zrobienia doktoratu, a nawet zdania – za kolejnym, -nastym już razem – „na prawko”. Duma z osiągnięć sportowych lub zawodowych jest całkowicie naturalna lub zrozumiała. Ale być dumnym z powodu bycia gejem?

Czy nasza najlepsza psiapsiółka jest dumna z bycia kobietą? Albo nasz kumpel od piwa i wiśniówki – że jest heterykiem? Raczej nie. Ponadto w naszej post-peerlowskiej kulturze bycie dumnym ma zdecydowanie negatywne konotacje. Duma znaczy zarozumiałość, a zarozumialców nie lubimy przecież! Zatem dumnym być nie należy.

Kaczyści na ulicach Warszawy i pod Wawelem, Rydzykowcy w radiowym eterze, kibole na stadionach, nacjonaliści na portalach społecznościowych głoszą, że są dumni z bycia Polakami. Jak można być dumnym z powodu czegoś na co się nie miało najmniejszego wpływu? Płeć czy narodowość to wszak czysty przypadek. Nie jesteśmy przecież dumni z powodu koloru naszych oczu czy włosów. Nie mieliśmy żadnego wpływu na to, czy urodziliśmy się brunetami, czy rudymi.

Można, jak sądzę, być dumnym z tego, co się samemu własną ciężką pracą wywalczyło lub osiągnęło. Można być dumnym z czegoś cennego. Z czegoś unikalnego, co nie każdy posiadać może. Co można z trudem zdobyć, lub do czego po latach wyrzeczeń dojść.

Dumę wielu gejów (mamy nasz gay pride – pojęcie dumy gejowskiej) można zrozumieć, gdy przyjrzymy się temu słowu dokładniej. Czym jest ta duma właściwie?

Duma jest przeciwieństwem wstydu.

Przez lata, stulecia nawet, geje nauczyli się wstydzić swojej orientacji. Gdy bycie homo wychodziło na jaw, byli skończeni: towarzysko, politycznie, społecznie, religijnie. Dla wielu z nas nadal poważnym problemem jest „przyznane się” do bycia gejem, czy to w domu rodzinnym, czy wobec przyjaciół. A kiedy już przełamiemy wewnętrzne opory i wpojony nam od dzieciństwa wstyd, możemy cieszyć się statusem „zdeklarowanego geja”. Myślę, że wielu czytelników rozumie dokładnie co mam na myśli. I chyba właśnie z tego kroku, na który w końcu poważyliśmy się, można być jako gej dumnym. Z decyzji kamingautu (coming outu) – podjęcia walki z uprzedzeniami i z własnym strachem.

Gay Pride Day – tak na zachodzie nazywają się Marsze Równości. Mamy tu zbitkę pojęć z pozoru przeciwstawnych i wykluczających się. Gay – słowo, którego w społeczeństwie każdy „winien się był” wstydzić, oraz pride – duma.

Ludzie powinni świadomie obnosić się ze swoją seksualnością. Inność przyjmować jako dar natury – a nie obciążenie. W tym znaczeniu zatem można być proud to be gay – dumnym z bycia gejem. Ponoć po angielsku bycie proud ma zdecydowanie lepsze i pozytywne konotacje od naszego bycia „dumnym”.

Bycie proud to be gay rozpoczęło się, jak już chyba wszyscy wiedzą, rewoltą Stonewall w 1969 roku – początkiem ruchu emancypacyjnego LGBT. Podobnie jak Afroamerykanie ze swym hasłem „Black Power” wywalczyli równe (z pozoru!) prawa dla czarnoskórych mieszkańców USA, tak też nie-heterycy pisali wtedy na transparentach „gay power”. I osiągnęli sporo.

W ciągu ostatnich 50 lat jako społeczność wywalczyliśmy dużo. Niegdyś słowo pride było hasłem demonstrantów, w międzyczasie osiągnęło zupełnie inny wymiar. Możemy być dumni z tego, co w różnych krajach osiągnęliśmy, jaki sposób tolerancji, akceptacji i jakie prawa zdołaliśmy wywalczyć – od zaistnienia w przestrzeni medialnej, do projektów ustaw o związkach partnerskich.

Walczyć musimy jednak nadal. Osiągnięte z trudem wolności łatwo jest utracić! Każdy z nas prywatnie, codziennie musi się mierzyć z uprzedzeniami, własnym strachem, z decyzją „ujawnienia i zdeklarowania się” przed rozszerzającym się z dnia na dzień kręgiem znajomych, z homofobią, która wbrew logice i postępowi jest w naszym społeczeństwie powszechna. Może nawet silniejsza niż myślimy: w szkołach, na podwórkach, na ulicach, w kościołach.

Bycie dumnym to bycie świadomym. A takiej samoświadomości potrzebuje każdy z nas. Każdy, kto jest prześladowany, mobbingowany, szykanowany. Każdy, kto cierpi, nie mogąc w sposób wolny być sobą.

Czy jesteś dumny z bycia gejem?
Czy jesteś dumna z bycia lesbijką? Osobą biseksualną? Transpłciową? Nieheteronormatywną?

Jest jeszcze jedno rozumienie słowa „dumny”. Nie tylko my możemy być dumni z siebie – ktoś inny może być również dumny z nas: gdy rodzice są dumni ze swoich pociech (nawet jeśli są one „inne” – bo nieheteroseksualne), gdy przyjaciele potrafią przyznać z dumą: mam przyjaciela geja, przyjaciółkę lesbijkę. I gdy nas kochają takimi, jakimi naprawdę jesteśmy.

Sezon na parady Gay Pride Day za pasem.

Pozdrawiam

Wasza Juanitta

Autorzy:

zdjęcie Ciocia Juanitta

Ciocia Juanitta

Siostra Juanitta, Pipilotta Viktualia Rogaldina Furia od Wszechkaczego Gniewu. Felietonistka homiczka. Teoretyczka amatorka. Erotomanka gawędziarka. Feministka męska. Miłośniczka filmów: „Priscilla królowa pustyni”, „To Wong Foo” oraz Dame Edna Show. Ciągle czeka na księcia i jest do wzięcia ;-)

10 komentarzy do:Gay Pride – czyli dylematy dumy gejowskiej (i nie tylko)

  • krasnolud

    [Re: Gay Pride – czyli dylematy dumy gejowskiej (i nie tylko)]

    Narodowcom chodz o to, że podkreślając bycie Polakami wskazują na swój patriotyzm. A ten jak najbardziej jest kwestią wyboru i może być powodem do dumy. Samą narodowość także można zmienić, orientacji nie.

  • jk

    [Re: Gay Pride – czyli dylematy dumy gejowskiej (i nie tylko)]

    krasnolud, narodowosci nie mozna zmienic. zmienic mozna obywatelstwo.

  • d_biskupa

    [Re: Gay Pride – czyli dylematy dumy gejowskiej (i nie tylko)]

    Hehe, jasne. Narodowość się z krwią dziedziczy, z mlekiem matki wysysa. I tak, jak napletek nie odrasta, tak narodowości zmienić nie można. A kto urodził się Polakiem, ten już po kres swych dni skazany jest na owe wierzby płaczące i brzozy pancerne. Dobrze mówię, jk?

  • Twojeimię

    [Re: Gay Pride – czyli dylematy dumy gejowskiej (i nie tylko)]

    norodowosci w sensie etnicznosci raczej nie ,co

  • krasnolud

    [Re: Gay Pride – czyli dylematy dumy gejowskiej (i nie tylko)]

    macie rację, narodowości zmienić nie można ale obywatelstwo :)

  • Peter Pan

    [Re: Gay Pride – czyli dylematy dumy gejowskiej (i nie tylko)]

    Czy psiapsióła jest dumna z tego czy jest kobietą? Nie wiem. Czy kumpel od piwa jest dumny, że jest heterykiem? Też ciężko stwierdzić. Ale jedno mogę powiedzieć z 100% pewnością. Kumpel od piwa jest dumny z tego, że jest chłopakiem a szczególnie z tego, że ma ptaszka. Czego czasem zazdrości mu psiapsióła – tak bardzo, że aż organizuje Dzień Cipki.

    Duma i ta z ptaszka, i ta z bycia gejem oznacza zadowolenie ze swojego ciała, z tego kim się jest. Taka postawa, nawet jeśli u niektórych doprowadza do przegięć, warta jest promowania.
    Szkoda tylko, że Pride tę gejowską dumę zawłaszcza, stwarzając wrażenie, iż wyrażać się ona musi w kiczu, bezguściu i szajsie i estetyce zawieszonej pomiędzy dennym pornosem a kinderbalem.

    • „Szkoda tylko, że Pride tę gejowską dumę zawłaszcza, stwarzając wrażenie, iż wyrażać się ona musi w kiczu, bezguściu i szajsie i estetyce zawieszonej pomiędzy dennym pornosem a kinderbalem.”

      A jak Ty byś widział celebrację dumy gejowskiej? Nie mówię „idź zorganizuj”, ale ciekawi mnie Twoja wizja.

  • Peter Pan

    [Re: Gay Pride – czyli dylematy dumy gejowskiej (i nie tylko)]

    z tego, ŻE jest kobietą;)

  • Peter Pan

    [Re: Gay Pride – czyli dylematy dumy gejowskiej (i nie tylko)]

    Redakcja zablokowała wpisy pod newsem o spotkaniu nt. transów. A szkoda, bo poprowadzi je niejaki Krzysztof Rutkowski;))
    Nie, nie ten detektyw, tylko jakiś koleś z Liberte.
    Czyżby jakaś szansa na to, że liberałowie zaczną się pojawiać w debatach LGBT??? Oby.
    Zresztą … z tego, co zgooglowałem, ładny chłopak:)

  • Narodowość też MOŻNA zmienić (tylko wciąż nie jest to zbyt mile widziane). Naród to ludzie zjednoczeni ideami, językiem, historią itd., czyli odnosi się bardziej do identyfikacji i ogromnej grupy społecznej niż kwestii genetycznych. Pojęcie narodu jest przecież XIX-wieczne, wcześniej ludzie nie myśleli w tych kategoriach. Ponadto naród jest niezależny od obywatelstwa, czego dowodzi fakt, że Polacy przetrwali zabory pomimo bycia formalnie obywatelami iluś innych krajów, a Tybetańczycy czy Kurdowie nadal istnieją mimo braku państwa.
    Co do dumy – ja jestem bardzo dumny z bycia trans emocjonalnie i widać to w moim zachowaniu, ale kiedy widzę to jako pisemną deklarację, mam złe skojarzenia; jakaś ta duma robi się dziwna i nieadekwatna, przestaję się z nią zgadzać.




Skomentuj: Ray Grant Anuluj odpowiedź

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa