Edmund White, Allen Ginsberg – między nami, wybitnymi twórcami gejami

White nawiedza Polskę!

Niektórzy literaturomani pewnie już wiedzą, że około dwudziestego kwietnia przybędzie do Polski Edmund White (ur.1940), sławny pisarz amerykański, już od dawna nie określany jako „autor gejowski”, ale jako „wybitny pisarz” – po prostu. Podobnie zresztą jak jego młodszy brytyjski kolega Alan Hollinghurst. Obaj weszli już na trwałe do kanonu współczesnej światowej literatury. White przyjedzie na coroczny festiwal literacki Port Wrocław – a jednocześnie z okazji polskiej edycji trzech jego książek: wznowionego „Zucha” (przekład Jerzego Jarniewicza), debiutanckiej, poetyckiej powieści „Zapominanie Eleny” (w przekładzie Andrzeja Sosnowskiego) i całkiem niedawnej powieści „Hotel de Dream” (przekład Jacka Dehnela i Piotra Tarczyńskiego).

Literaccy fani wybiorą się zatem być może do Wrocka (kto wie, może i ja) – od podróży odstręczać mogą jednakże fatalne połączenia z tym miastem i czas podróży trwający pięć, sześć godzin. Jednak mniejsza o darshan (sanskryckie słowo oznaczające wystawienie się na ubogacające promieniowanie wielkiego człowieka), wizytówką autora są przecież jego utwory – w języku polskim nie ukazało się ich zbyt wiele, a napisał ich niemało: od powieści (w tym słynnej „gejowskiej” trylogii z „Zuchem” jako pierwszym jej członem), poprzez biografie (głośny, wielki i „definitywny” tom „Jean Genet”, książki o Prouście i Rimbaudzie), tomy autobiograficzne („My Lives” i „City Boy”), nowele, liczne szkice o tematyce literacko-kulturalnej i gejowskiej, wspomnienia z okresu długiego pobytu w Paryżu, i tak dalej. Last but not least: „The Joy of Gay Sex”, poradnik napisany wspólnie z Charles’em Silversteinem, której późniejsza wersja (już bez udziału White’a jako współautora), ukazała się dwa lata temu i w Polsce.

Edmund White, fot.: David Shankbone
Edmund White, fot.: David Shankbone

Ale dobrze: o Edmundzie Białym (no bo jak pisać: o White’cie, Whicie, Łajcie?!) może więcej przy innej okazji; sam zresztą tłumaczyłem obszerne fragmenty jego „Geneta” dla „Literatury na świecie”, a później, dla tegoż pisma, pierwszy rozdział „Opowieści chłopca” – bo taki był mój tytuł „A Boy’s Own Story”, która to parautobiograficzna historia ukazała się w wersji książkowej jako „Zuch”. Tak czy owak Edmund White wielkim pisarzem jest (a w każdym razie bardzo wybitnym), ale to całkiem inna historia. Natomiast teraz chciałbym poświęcić słów kilka szkicowi White’a (tu na szczęście nie ma problemów z odmianą!) o innym wielkim (bądź wybitnym) autorze także z Ameryki – a mianowicie bardzo obecnie „medialnym” Allenie Ginsbergu.

White wspomina Ginsberga

Szkic ten ciekawy jest, rzecz jasna, z uwagi na film „Skowyt”, ale także jako dobra ilustracja literackiej stylistyki White’a, zwłaszcza w odniesieniu do szkiców o znanych postaciach z kręgu literatury i sztuki: chodzi o rysunek tworzony wybitnie cienką kreską, nazwijmy to (za Bobkowskim) piórkiem, z wysoko posuniętą, lecz jakże urokliwą dezynwolturą, z pomieszaniem usankcjonowanych zdarzeń i faktów z górnej półki mainstreamu z szarą prozą życia i rzeczywistości, zwłaszcza gejowskiego/gejowskiej. Opinie sławnych pisarzy o innych sławnych pisarzach często bywają zabawne: i tak na przykład wywodzący się z Rumunii sławny francuski eseista Cioran postrzegany był przez Gombrowicza jako biedny emigrant (akurat tu prawda) skazany na suchoty i onanizm (tu już niekoniecznie), a Cioran odwdzięczał się Gombrowiczowi określając go jako nachalnego arywistę. Jednak White daleki jest od jakichkolwiek złośliwości, jakiegokolwiek jadu: pisze o innych (a zwłaszcza o bliższych i dalszych znajomych) zawsze z sympatią i ciepłem, wydaje się człowiekiem niezdolnym do jakichkolwiek uczuć negatywnych.

Cóż zatem pisze o Ginsbergu (szkic sprzed dziesięciu laty), którego, jak pisze, znał niezbyt blisko? No choćby to – i ciekawe jest to zwłaszcza w kontekście filmu, przeplatanego nibywywiadem – że Ginsberg traktował wywiad jako niemal autonomiczny literacki utwór, a zarazem jako rodzaj wykładu, dostosowując się (jednak bez zdradzania samego siebie) do oczekiwań interlokutorów. Chciał po prostu, by jego rozmówca/słuchacz był usatysfakcjonowany i zarazem merytorycznie skorzystał. Myślę, że taka właśnie była rozmowa młodego Ginsberga stanowiąca osnowę filmu – ja w każdym razie słuchałem jego opowieści z dużą przyjemnością. White pisze o Ginsbergu jako o człowieku pełnym łagodnego uroku, skromnym i uczynnym, który na literackich spotkaniach pojawiał się w marynarce i krawacie, z rozetką Amerykańskiej Akademii Literatury i Sztuki – co jakby kłóciło się z wizerunkiem rozwichrzonego „poety przeklętego”, „pełnego wściekłości i wrzasku”.

Allen Ginsberg, 1985 r., fot.: MDCarchives
Allen Ginsberg, 1985 r., fot.: MDCarchives

Jego dobroć mogła być niekiedy odczytywana opacznie: otóż Ginsberg lubił pomagać, nie lubił odmawiać, i nie chciał kogokolwiek urazić: udzielał na przykład azylu w swoim domu licznym zagubionym nastolatkom – White pisze, że prowadził coś w rodzaju Przytułku Ginsberga dla Wykolejonych Młodzieńców w East Village. Dziś zapewne byłby oskarżony o pedofilię. Gdy stał się już bardzo sławnym poetą, krążyło zawsze wokół niego stadko początkujących pisarzy – i szli z nim do łóżka nawet ci, którzy nie byli gejami. Jeden z nich powiedział White’owi, że Ginsberg był jego pierwszym i jedynym partnerem. I to nie z powodu jakichś spodziewanych korzyści, bo Ginsberg cóż w sumie mógł pomóc, ale – jak ujął to ów heterycki młody literat – „because he was fuckin’ Allen Ginsberg, man!”.

A drugiej strony Ginsberg nawet wbrew sobie decydował się niekiedy na seks po to tylko, by ci niespełnieni (wtedy, a na ogół i później) poeci mieli poczucie, że też mają Ginsbergowi coś do zaoferowania…

Genet wyskakuje z łóżka

Zabawna jest historia o spotkaniu Ginsberga ze sławnym Jeanem Genetem (1910-86), które mogło mieć miejsce w Chicago bądź w Paryżu (White nie precyzuje), ale był to chyba jednak pokój hotelowy Geneta w Chicago (w Paryżu Genet przemieszkiwał w tanich, szemranych hotelikach, gdzie nie przyjmował gości – a swoje niemałe dochody przekazywał arabskim kochankom albo Palestyńczykom i amerykańskim Czarnym Panterom). Otóż po wymianie refleksji o burzliwych wydarzeniach sześćdziesiątego ósmego roku we Francji i USA, obaj pisarze udali się razem do łoża, ale Ginsbergowi chodziło jedynie o bliskość, o serdeczny, ciepły kontakt z drugim wrażliwym człowiekiem. Tymczasem jurny Francuz od razu skierował dłoń ku Ginsbergowemu kroczu i stwierdziwszy brak erekcji natychmiast wyskoczył z łóżka i zajął się „swoimi sprawami”. Z powodu cukrzycy i innych chorób Ginsberg – wówczas zaledwie czterdziestodwulatek – był wtedy już od dawna impotentem.

Takie to rzeczy i wiele jeszcze innych opisuje Edmund White w swoich rozlicznych szkicach i wspomnieniach. Ach, może jeszcze przytoczę i to: gdy Ginsberg był w Paryżu i miał literacki wieczór w słynnej księgarni „Shakespeare and Co.” , przyplątał się do niego młody „Amerykanin w Paryżu” pragnący zostać sławnym poetą. Ginsberg miał zatem miłego towarzysza podczas swego paryskiego tygodnia, ale ów młodzian koniecznie chciał poznać także Edmunda White’a, mieszkającego wówczas w tym mieście. Ginsberg przedstawił go zatem White’owi. A kiedy Ginsberg opuścił już Paryż, chłopak zadzwonił do Edmunda prosząc go o możliwość odwiedzin. I gdy White otworzył mu drzwi swojej mansardy na wyspie świętego Ludwika (najlepszy chyba adres w Paryżu!), młodzieniec stanął w drzwiach w stroju Adama – ubiór wcześniej ściągnął i złożył gdzieś w rogu podestu schodów. White wspomina o tym zdarzeniu z rozrzewnieniem oraz refleksją, że takich miłych niespodzianek Allen pewnie doświadczał co chwila…

Jean Genet, 1983 r., fot.: International Progress Organization
Jean Genet, 1983 r., fot.: International Progress Organization
Ginsberg, choć był zwolennikiem całkowitej otwartości i swobody w sferze erotycznej, nie znosił jednak dusznych, plotkarskich klimatów nowojorskich gejowskich barów pełnych lanserskich, przegiętych i złośliwych ciot określanych jako East Village Queens. Cioty (queens) to przecież nie nasz, polski wynalazek! Nie lubił klimatów getta: bohaterami jego bajki byli wielcy homoseksualiści owej epoki: Pasolini, Juan Goytisolo, Genet – twórcy, którzy potrafili wznieść się ponad zawężającą miałkość czystego „pedalstwa” jako nibywartości samej w sobie.

Przykładem gorącej, ufnej, bezinteresownej uczuciowości Ginsberga może być symboliczny związek, jaki zawarł ze swoim wieloletnim, dozgonnym partnerem, biseksualistą Peterem Orlovsky’m – ślubowali sobie całkowitą wzajemną „własność”, własność ciała, umysłu, wszystkiego co wiedzieli i czuli.

White, Genet – i nasz rodzimy Musiał

Ginsberg był dwa razy w Polsce – po raz ostatni w początku lat dziewięćdziesiątych, i jego przewodnikiem był wówczas znany pisarz i tłumacz (z zawodu okulista!) Grzegorz Musiał (rocznik ’52). Pamiętam film dokumentalny sprzed lat pokazany w telewizji. Musiał jest jakby teraz trochę zapomniany i nawet nikt nie poprosił go o wypowiedź na temat Ginsberga – teraz z okazji filmu. Chyba że gdzieś zagranicą przebywa. I w jednej ze swoich książek-dzienników opisujących pobyt w Ameryce („Dziennik z Iowa”?) przywołuje Musiał swoje kontakty z Ginsbergiem. Najzabawniejszym jest to, że Ginsberg traktował go przede wszystkim jako lekarza („the doctor from Poland”) i zasięgał u niego konkretnych medycznych porad. Nieżyjąca już wybitna krytyczka i profesora historii sztuki Władysława Jaworska (zmarła niedawno w wieku 99 lat), wypromowała przed laty pewnego malarza, który z zawodu też był medykiem. Ów lekarz – dobry malarz, podobnie jak Musiał jest ciekawym prozaikiem i poetą, pierwszym polskim pisarzem homo („Stan płynny”, „Czeska biżuteria”„W ptaszarni” – utwory powstałe jeszcze w latach osiemdziesiątych) – odwzajemniał się jej troskliwą opieką medyczną. Bo najważniejsze jest zawsze zdrowie – o czym pisał przecież inny wybitny polski literat, też, podobnie jak White, przez długie lata rezydent w Paryżu, i to jeszcze dwa stulecia temu.

Autorzy:

zdjęcie Krzysztof Zabłocki

Krzysztof Zabłocki

Anglista, wykładowca na Uniwersytecie Warszawskim, tłumacz literatury angloamerykańskiej i francuskiej, autor szkiców, członek zarządu Stowarzyszenia Lambda Warszawa; wielbiciel jamników, Indii, kina Viscontiego, Kazi Szczuki, campu, Pałacu Kultury i Karl-Marx-Allee w Berlinie.

30 komentarzy do:Edmund White, Allen Ginsberg – między nami, wybitnymi twórcami gejami

  • d_biskupa

    [Re: Edmund White, Allen Ginsberg – między nami, wybitnymi twórcami gejami̷]

    Pewnie nie uwierzycie, ale niedawno przeczytałam książkę i zbiegiem okoliczności była to powieść właśnie Edmunda White’a. Zresztą kupiłam ją przez pomyłkę, bo jej autor pomylił mi się z kimś innym. Nawet nie napiszę z kim, bo to wstyd.

    Tak czy siak, szału nie było. Ot, typowe amerykańskie czytadło. Z Hollinghurstem, którego Linia piękna jest wysoko na mojej prywatnej liście wszechczasów, bym go nie łączyła.

    To tylko na marginesie. Idę po kolejną kawę i biorę się za lekturę mojego ulubionego autora homików.

  • junior

    [Re: Edmund White, Allen Ginsberg – między nami, wybitnymi twórcami gejami̷]

    Wróciłem po latach do „Zucha” i rozczarowałem się. Do Hollinghursta czy choćby Cunnighama chyba nie ma co White’a porównywać

  • Twojeimię

    [Re: Edmund White, Allen Ginsberg – między nami, wybitnymi twórcami gejami̷]

    chyba was … to hollinghurst jest tworca czytadel jak juz /nie mowiac o jednowymiarowym cunninghamie/, a linia piekna ma godny kryminalu przeklad tak w ogole … white jest genialnym stylista i to,ze ze tlumaczyli go i jarniewicz i sosnowski jest chyba dotatecznym dowodem …no i nie wiedzialem,ze wyszla ‚elena’ , lece do ksiegarni

  • Twojeimię

    [Re: Edmund White, Allen Ginsberg – między nami, wybitnymi twórcami gejami̷]

    Musiala, ktory swietnie opisal polsko-europejska gejoze lat 70. /ksiazki wyszly co ciekawe w latach 80. juz po jego metamorfozie swiatopogladowej gdy porzucil ‚disko’, tak wtedy publikowano debiutantow/ zapomniano z kilku powodow- to przede wszytskim niepoprawnie politycznie wybory śwaitopoglądowe i trudny, bezkompromisowy charakter… Ja tam go lubie, to taki ‚wariat’ ale przynajmniej nie lasi sie jak stara … do mediow … Zreszta jak mi nie wierzycie to Dunin tez jest nim zafascynowana choc to bajka jej przeciwna zupelnie …

  • Pietrek

    [Re: Edmund White, Allen Ginsberg – między nami, wybitnymi twórcami gejami̷]

    Widać z jakim luzem traktują się amerykańscy pisarze – a u nas jak Michaśka Witkowska powie coś mocnego, to zaraz święte oburzenie… Hollinghurst i White obaj cudowni, a Cunningham nie ta liga niestety

  • Peter Pan

    [Re: Edmund White, Allen Ginsberg – między nami, wybitnymi twórcami gejami̷]

    @ dupa

    Czym się różni „amerykańskie” czytadło od nie-amerykańskiego?
    Czytadło to czytadło, tyle rozumiem, ale żeby określenie „amerykańskie” jakoś dodatkowo je kompromitowało?
    Amerykańska literatura jest, generalnie rzecz biorąc, jedną z ciekawszych.

  • d_biskupa

    [Re: Edmund White, Allen Ginsberg – między nami, wybitnymi twórcami gejami̷]

    Trochę brak mi warsztatu, żeby ci odpowiedzieć, a ponieważ cierpię teraz na przesilenie wiosenne, zaleciłam sobie unikanie wysiłku, więc tego braku nawet nie będę próbowała nadrabiać. Żeby się nie przemęczyć. Na szczęście z twojego postu wynika, że odróżniasz literaturę amerykańską od nie-amerykańskiej. Jest więc szansa, że sam sobie wytłumaczysz, czym się różnią, znacznie lepiej.

  • Peter Pan

    [Re: Edmund White, Allen Ginsberg – między nami, wybitnymi twórcami gejami̷]

    @ dupa

    Przyznam, że nie rozumiem Twojej wypowiedzi.
    Literatura amerykańska różni się od nie-amerykańskiej tak, jak polska od nie-polskiej a francuska od nie-francuskiej.
    To bez wątpienia.
    Ale czemu „amerykańskość” miałaby być w wypadku literatury czymś złym, to nie wiem nadal.

  • Znawczyni

    [Re: Edmund White, Allen Ginsberg – między nami, wybitnymi twórcami gejami̷]

    @ panna d:
    różni się tym, czy film polski od filmów zagranicznych, jak to omawiano w fimie Rejs.

  • Pietrek

    [Re: Edmund White, Allen Ginsberg – między nami, wybitnymi twórcami gejami̷]

    ciekaw jestem, co się stało z Musiałem – i czy Skowyt to on tłumaczył. Nie wiem, kiedy to się ukazało. Ktos wie może?

  • Twojeimię

    [Re: Edmund White, Allen Ginsberg – między nami, wybitnymi twórcami gejami̷]

    siedzi u siebie w mieście B. i leczy ludzi … tak jak pisalem wcześniej myślę,że on wyjątkowo nie ma u nas odbiorców, nie ma dla kogo pisać- zdeklarowany gej-katolik to w polsce zbyt radykalne podejście do świata …

    Dużo tłumaczyl Ginsberga, pewnie też i skowyt ale jego przeklady /z poezji amerykanskiej/spotkały się z bardzo chłodnym przyjęciem w swoim czasie…

  • Pietrek

    [Re: Edmund White, Allen Ginsberg – między nami, wybitnymi twórcami gejami̷]

    @Twojeimię

    Dzięki. Tak, chyba Barańczak na niego skoczył, czytałem gdzieś. A Musiał tez chyba wierszyki gejowskie pisywał.

  • Twojeimię

    [Re: Edmund White, Allen Ginsberg – między nami, wybitnymi twórcami gejami̷]

    a co to znaczy ‚wierszyki gejowskie’? pisal dobra poezje ale raczej w stylu i tematyce typowej dla swojego pokolenia- jakiegoś takiego ‚osobistego eskapizmu’ /proszę literaturoznawców o litość/

  • d_biskupa

    [Re: Edmund White, Allen Ginsberg – między nami, wybitnymi twórcami gejami̷]

    Peter Pan, cz ty masz w rodzinie jakiegoś amerykańskiego pisarza? Przepraszam, że cię tak wzburzyłam swoim komciem. Pisałam go bez takich intencji. Mam nadzieję, że ci mimo wszystko nie popsułam całego weekendu.

    Jedyne, co chciałam te parę dni temu przekazać, to to, że wolę Hollinghursta od White’a i generalnie literaturę europejską od amerykańskiej. W obu przypadkach wnioski stawiam na podstawie subiektywnych odczuć i znikomych liczebnie prób, więc pretensji do sądów rozstrzygających sobie nie roszczę. Jeśli chcesz mnie przekonać do wyższości literatury amerykańskiej nad nie-amerykańską, to śmiało, przynajmniej się pewnie czegoś od ciebie nauczę. Natomiast jeśli chcesz się tylko głupio czepiać słówek, to wal się.

  • d_biskupa

    [Re: Edmund White, Allen Ginsberg – między nami, wybitnymi twórcami gejami̷]

    Panna d., to do mnie? :) Tak, ja jestem takim inż. Mamoniem, nie tylko, jeśli chodzi o literaturę.

    PS: Muszę wreszcie przeczytać coś tego legendarnego Musiała. Wydał jakiegoś ibuka?

  • Peter Pan

    [Re: Edmund White, Allen Ginsberg – między nami, wybitnymi twórcami gejami̷]

    Dupciu,
    nie czepiam się słów, tylko głupoty.
    Kto Ci powiedział, że uznaję lit. amerykańską za lepszą od innej? To zależy jeszcze od której. Lit. europejska to dla mnie trochę zbyt szerokie pojęcie, bo lit. niemiecką, francuską lub rosyjską, trudno zestawiać z albańską, bułgarską czy rumuńską, o których poza specjalistami, którzy się nimi zajmują, mało kto cokolwiek wie.
    A jak porównam lit. amerykańską do polskiej lub niderlandzkiej, to mi wychodzi np., że obie te europejskie literatury mają wprawdzie dobrych kilkaset lat dłuższą historię niż amerykańska, tylko że ta druga od swoich skromnych początków, w XVII wieku, zdążyła „dać światu” całe mnóstwo, twórców tak wybitnych jakich te dwie ze starego kontynentu dały w całej swojej drugiej historii, najwyżej kilku.
    Whiteman, transcendentaliści (Emerson, Thoreau), E.A. Poe (średni pisarz, ale niezwykle ważny dla rozwoju lit., także europejskiej), Emily Dickinson, Ezra Pound, T.S. Eliot, Wallace Stevens, e.e. Cummings, Ernest Hemingway, F. Scott Fitzgerald, Mark Twain, Tennessee Williams, Henry James, Herman Melville (nie ma chyba drugiego opowiadania, tak często analizowanego przez filozofię, jak „Billy Budd, sailor- od Arendt do dżenderów), Kerouac, Bukowski, Norman Mailer, Henry Miller, Saul Below, John Updike, John Steinbeck, Sinclair Lewis … .
    Mógłbym tak jeszcze wymieniać i wymieniać.

    Wiem, że powiedzieć, że wszystko, co amerykańskie to tandetne, jest bardzo „comme il faut”. I może to nawet prawda w odniesieniu do żarcia, strojów, seriali … gejowskich czytadeł. Jednak akurat w przypadku literatury to, sorry dupciu, takie zdania są dosyć kompromitujące. Nie USA, rzecz jasna, tylko tych, którzy je wypowiadają.

  • Peter Pan

    [Re: Edmund White, Allen Ginsberg – między nami, wybitnymi twórcami gejami̷]

    długiej historii

  • ktoś

    [Do Petera Pana]

    Opuściłeś jedno nazwisko – i to JAKIE (!): Faulkner…

  • studencik filolozik

    [Re: Edmund White, Allen Ginsberg – między nami, wybitnymi twórcami gejami̷]

    @Peter Pan
    T.S.Eliot chyba był Anglikiem, nie? Choc urodził się w Ameryce (matka Amerykanka lub odwrotnie). Natomiast fakt, że wielu było wielkich posarzy wUSA.

    Ale zapomniałes o Baldwinie !!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    A Gore Vidal, a Styron? Auster?

    Czyli faktycznie bez końca. USA is the best! God bless Hameryka!

  • [Re:]

    studencik filolozik:
    T.S.Eliot był z pochodzenia Amerykaninem – podobnie jak jego rodzice. Od 25 roku życia mieszkał w Wielkiej Brytanii, a przed 40. uzyskał jej obywatelstwo.

    Do listy Petera dopisałbym jeszcze Jacka Londona, Johna Dos Passosa, Trumana Capote’a, Erskine’a Caldwella, Williama Burroughsa, E.L. Doctorowa, Thomasa Pynchona, Cormaca McCarthy’ego, Philipa Rotha, Dona DeLillo, Susan Sontag, Williama Styrona, Roberta Lowella, Sylvię Plath… Rzeczywiście, można by jeszcze długo…

  • Peter Pan

    [Re: Edmund White, Allen Ginsberg – między nami, wybitnymi twórcami gejami̷]

    @ alex, studencik, ktoś

    Dzięki za uzupełnienie listy, chłopaki:)
    Zgadzam się z Wami. Nazwisk można dopisać jeszcze bardzo wiele.
    Nie ulega wątpliwości, że pomimo innego podejścia do kultury, innego systemu jej finansowania itd. Stany Zjednoczone są i długo jeszcze będą nie tylko centrum produkcji masowego syfu, ale także potęgą w zakresie kultury wysokiej.
    Bo przecież podobnie jak wymieniamy pisarzy, moglibyśmy np. wymieniać galerie czy prestiżowe uniwersytety.
    Żaden inny kraj „nowego świata” (ani Australia, ani Kanada) nie stworzył tak bogatej kultury. A więc nie jest to tylko kwestia kasy i możliwości rozwoju jednostek, tylko jednak specyficznego klimatu kulturowego tego państwa, jego oświeceniowego etosu.
    No, dobra. Żeby Kanadzie nie było smutno, powiem, że też ją lubię za tego świra na punkcie hokeja i za te hokejowe talenty oraz za dość ciekawe rozwiązania systemowe i polityczne;)
    Natomiast Australia to, moim skromnym zdaniem, straszna wiocha. Ale może po prostu mało o niej wiem?

  • d_biskupa

    [Re: Edmund White, Allen Ginsberg – między nami, wybitnymi twórcami gejami̷]

    Jeja, tyle nazwisk Peter pominął. Ale kompromitacja!

  • ewan

    Peter Pan , pisząc o Australii „straszna wiocha” kompromituje się, jeśli nie zna P. White’a ( „Wiwisekcja” , „Węzeł”, „Voss”, „Wóz ognisty”, „Oko cyklonu” ).




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa