Co daje Unia Europejska osobom LGBTQ? [2]

Ochrona przed dyskryminacją

Ogólna zachęta do ochrony przed dyskryminacją zawarta jest już w tak pierwotnym dokumencie unijnym jak Traktat o funkcjonowaniu Unii Europejskiej. Jego art. 10 przewiduje, że Unia dąży do zwalczania wszelkiej dyskryminacji ze względu na płeć, rasę lub pochodzenie etniczne, religię lub światopogląd, niepełnosprawność, wiek lub orientację seksualną. Z kolei w art. 19 znajdziemy zachętę, by instytucje unijne przyjmowały środki niezbędne w celu zwalczania wszelkiej dyskryminacji ze względu na płeć, rasę lub pochodzenie etniczne, religię lub światopogląd, niepełnosprawność, wiek lub orientację seksualną. Kluczowe znaczenie praktyczne mają jednak przyjmowane w Unii dyrektywy – to one wprowadzane są bezpośrednio do przepisów krajowych poszczególnych państw.

Przepisy antydyskryminacyjne w Unii Europejskiej w różny sposób traktują zakaz dyskryminacji – w zależności od tzw. przesłanek tej dyskryminacji. Istnieje dyrektywa Rady 2000/43/WE wprowadzająca w życie zasadę równego traktowania osób bez względu na pochodzenie rasowe lub etniczne. Zapewnia ona najszerszą ochronę przed dyskryminacją: w zatrudnieniu, świadczeniach społecznych, ochronie zdrowia, edukacji, dostępie do dóbr i usług. Niestety, jak sam tytuł wskazuje, dotyczy tylko jednego rodzaju dyskryminacji, więc nie ma zastosowania do osób LGBTQ, stanowi jednak swoisty model idealny, który warto byłoby osiągnąć. Przyjęto także dwie dyrektywy zakazujące dyskryminacji ze względu na płeć (dyrektywa Rady 2004/113/WE wprowadzająca w życie zasadę równego traktowania mężczyzn i kobiet w zakresie dostępu do towarów i usług oraz dostarczania towarów i usług oraz dyrektywa 2006/54/WE Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie wprowadzenia w życie zasady równości szans oraz równego traktowania kobiet i mężczyzn w dziedzinie zatrudnienia i pracy), ważne z tego względu, że instytucje sądowe Unii uznały, iż osoby transpłciowe chronione są przed dyskryminacją w dużym zakresie właśnie przepisami dotyczącymi równości płci.

Co istotne, te przepisy unijne wymagają, by państwa członkowskie stworzyły u siebie instytucję zajmującą się wyłącznie dbaniem o chronienie swoich obywateli przed dyskryminacją.

Orientacja seksualna jako przesłanka zakazanej dyskryminacji pojawia się wyraźnie tylko w jednej dyrektywie – w przepisach dotyczących zatrudnienia. Dyrektywa Rady 2000/78/WE ustanawiająca ogólne warunki ramowe równego traktowania w zakresie zatrudnienia i pracy zakazuje dyskryminacji ze względu na religię lub przekonania, niepełnosprawność, wiek lub orientację seksualną. Oczywiście, zatrudnienie, dostęp do szkoleń i poradnictwa zawodowego, działanie w organizacjach pracowników lub pracodawców, praca na własny rachunek czy awans nie tylko są ważnymi elementami życia, ale też wpływają na inne jego aspekty – chociażby możliwość utrzymania się. Oczywiście, lepsza ochrona w jednym obszarze niż żadna. Rozszerzenie jej jest jednak niezbędne.

Uzyskanie tejże szerszej ochrony jest jednakże zaskakująco trudne. Od połowy 2008 r. toczy się w Unii Europejskiej walka o przyjęcie tzw. horyzontalnej dyrektywy antydyskryminacyjnej (a dokładnie dyrektywy w sprawie wprowadzenia w życie zasady równego traktowania osób bez względu na religię lub światopogląd, niepełnosprawność, wiek lub orientację seksualną). Dyrektywa horyzontalna pozwoliłaby objąć ochroną przed dyskryminacją ze względu na wszystkie uznawane obecnie przesłanki (tak jak widać to w jej tytule) następujące dziedziny: ochronę socjalną łącznie z zabezpieczeniem społecznym i opieką zdrowotną, przywileje socjalne, edukację i dostęp do towarów i innych usług powszechnie dostępnych, w tym mieszkań, oraz dostarczanie ich. Niestety, mimo ponagleń ze strony Parlamentu Europejskiego (który, jak już wspominałam, jest najaktywniejszą ze wszystkich kluczowych instytucji unijnych jeśli chodzi o prawa osób LGBTQ), proces negocjacyjny dotyczący tego dokumentu „utknął” w Komisji, sprzeciwiają mu się również poszczególne państwa członkowskie. Przyczyną takie oporu są naturalnie głównie finanse – wprowadzenie jednolitej ochrony w tak wielu dziedzinach życia byłoby (będzie?) niezwykle kosztowne. Nie bez znaczenia są kwestie polityczne, szczególnie w krajach, gdzie zagadnienia LGBTQ są drażliwym tematem. Państwa te chcą zachować swoją niezależność w tym obszarze, sprzeciwiają się więc ujednolicaniu przepisów. Na horyzontalną dyrektywę nie mamy najwyraźniej co liczyć w najbliższej przyszłości.

Ponieważ państwa członkowskie mają obowiązek wprowadzać przepisy unijnych dyrektyw do swojego ustawodawstwa, stało się tak i w Polsce. Dyskryminacji ze względu na orientację w zatrudnieniu zakazują więc w Polsce przepisy kodeksu pracy oraz ustawy o wdrożeniu niektórych przepisów Unii Europejskiej w zakresie równego traktowania. Tą samą ustawą stworzono wymaganą przez Unię instytucję Pełnomocnika Rządu do Spraw Równego Traktowania, który dba o stosowanie przepisów antydyskryminacyjnych; niestety – jak już wcześniej wspomniałam – osoby LGB chronione są zarówno przez unijne, jak i polskie prawo tylko w zakresie zatrudnienia i tylko o taką ochronę naszej grupy dba ta instytucja. Niektóre państwa członkowskie Unii wychodzą przed szereg i wprowadzają zakaz dyskryminacji ze względu na orientację seksualną do innych obszarów życia. Polska do nich niestety nie należy.

Warto pamiętać, że dyrektywy same w sobie nie obowiązują w państwach unijnych bezpośrednio, a tylko poprzez przepisy krajowe, które je wdrażają. Dlatego też ochrony, którą zapewniają dyrektywy, można domagać się tylko w oparciu o przepisy swojego kraju. Przyjmując dyrektywy Unia Europejska określa, ile czasu na ich wdrożenie mają państwa członkowskie. Jeśli tego nie zrobią, może zostać wszczęte przeciwko nim postępowanie. I tylko jeśli dyrektywy nie zostaną wdrożone w przepisach krajowych, lub zostaną wdrożone źle (błędnie, w zbyt wąskim zakresie itp.), można próbować bronić się w oparciu o nie bezpośrednio.

Wzajemne uznawanie

Polityka Unii Europejskiej opiera się na próbie utrzymania delikatnej równowagi pomiędzy niezależnością państw członkowskich a ujednolicaniem zasad obowiązujących całą Unię. Jedną z reguł stosowanych w unijnej polityce jest unikanie ujednolicania tam, gdzie nie jest to niezbędnie konieczne. Niestety, często okazuje się, że ofiarą tej reguły padają równe prawa.

Dobrym tego przykładem jest obszar tzw. wzajemnego uznawania. Chodzi tutaj o definicję członków rodziny oraz uznawanie aktów stanu cywilnego innych państw członkowskich. Z jednej bowiem strony żadne przepisy unijne nie mogą narzucić państwom członkowskim rozwiązań dotyczących tego, kto może wziąć ślub, czy istnieje inna forma legalizacji związku dwóch osób i kto ma prawo z niej skorzystać itp. – w obszarze tym (w oparciu o traktat unijny) państwa członkowskie zachowują pełną swobodę działań. Z drugiej jednak strony w Unii kluczową rolę odgrywa kilka zasad, które teoretycznie wymuszają równe traktowanie w całej UE. Niestety, czasami to równe traktowanie nie dotyczy osób, a właściwie rodzin, LGBTQ.

Jedna z tych zasad to tzw. zasada swobodnego przepływu – osób, towarów i usług. Oznacza ona prawo obywatela jednego państwa członkowskiego do osiedlania się i pracy w innym państwie członkowskim. Wiele przepisów związanych z tą zasadą odnosi się do członków rodzin pozostających na utrzymaniu pracownika – osoby takie mogą swobodnie przemieszczać się pomiędzy państwami członkowskimi wraz z daną osobą oraz w nich zamieszkiwać bez konieczności ubiegania się o jakiekolwiek zezwolenia na dłuższy pobyt itp. Jednak ktoś, kto zawarł małżeństwo lub związek partnerski z osobą tej samej płci w jednym kraju, może nie zostać uznany za członka rodziny w innym kraju; to samo dotyczy dzieci w związkach jednopłciowych. Rodzi to trudności z korzystaniem z takich samych praw, z jakich korzystają pary (głównie małżeństwa) różnopłciowe. Niektóre państwa członkowskie Unii wychodzą przed szereg i stosują rozwiązania elastyczne, np. traktując pary pochodzące z państwa, gdzie nie mogły zawrzeć żadnego związku, jako osoby nie całkiem sobie obce (a na przykład jako rodzaj konkubinatu). Są to jednak przypadki nieliczne.

Inna kwestia to uznawanie aktów stanu cywilnego. Państwo, którego prawo nie przewiduje małżeństw jednopłciowych, może nie uznać za małżeństwo osób tej samej płci, które wzięły ślub w innym państwie (gdzie jest to możliwe). Ma to znaczenie w kwestiach spadkowych, socjalnych, administracyjnych, ale również w tak dramatycznych życiowych sytuacjach jak dostęp do wiedzy o stanie zdrowia własnego dziecka w szpitalu.

W przypadku małżeństw, gdzie jeden z małżonków lub partnerów jest obywatelem państwa trzeciego, również występują trudności związane z brakiem wzajemnego uznawania. Może zdarzyć się, że cudzoziemiec uznany za członka rodziny w jednym państwie (np. małżonek tej samej płci czy dziecko) w innym państwie jest według prawa osobą obcą – i np. ma trudności z uzyskaniem czy przedłużeniem pozwolenia na pobyt, których oszczędza się członkom rodziny.

Także w sytuacji, gdy para obywateli państwa trzeciego zawarła w nim małżeństwo i jedna z tych osób znalazła pracę w Unii, drugi małżonek może mieć trudności w skorzystanie z prawa do łączenia rodzin i przy wjeździe do Unii i pobycie na jej terenie. Tutaj również państwo członkowskie przeznaczenia ma spory zakres dowolności w interpretowaniu, czy taka osoba aby na pewno jest „członkiem rodziny”.

Niestety, wszelkie próby uporządkowania kwestii wzajemnego uznawania napotykają poważne trudności – zarówno praktyczne, jak i polityczne. Z praktycznego punktu widzenia trudne byłoby nakazanie jednym aktem prawnym ujednolicenia tak różnych zagadnień jak prawo pobytu długoterminowego, zabezpieczenie społeczne (czyli wszystkie renty, w tym wdowie i sieroce, zasiłki i emerytury) i przepisy o aktach stanu cywilnego. Trudności polityczne wynikają z tego, że wiele z tych zagadnień uważa się za elementy prawa rodzinnego – a tym przepisy Unii Europejskiej się nie zajmują (co wyraźnie zaznaczono w traktatach europejskich). Jeśli w poszczególnych krajach istnieje taka wola polityczna, wprowadza się rozwiązania równościowe. Jeśli nie – nie ma takiego obowiązku.

Ochrona uchodźców

Dramatycznym aspektem ochrony prawnej zapewnianej ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową jest umożliwienie ubiegania się o azyl w UE osobom, które uciekły ze swojej ojczyzny przed prześladowaniem właśnie z tego powodu.

Zagadnienie to regulują dwie dyrektywy unijne – oraz 2011/95/UE w sprawie norm dotyczących kwalifikowania obywateli państw trzecich lub bezpaństwowców jako beneficjentów ochrony międzynarodowej, jednolitego statusu uchodźców lub osób kwalifikujących się do otrzymania ochrony uzupełniającej oraz zakresu udzielanej ochrony. Co prawda w starszym z tych dokumentów nie ma bezpośredniego odniesienia do orientacji seksualnej, nowszy jednakże zawiera stwierdzenie, że do grup narażonych na prześladowanie można zaliczyć grupę, u podstaw której leży wspólna cecha orientacji seksualnej. Dodaje się również – co jest nowością w przepisach azylowych UE – że aspektom płci, w tym tożsamości płciowej, poświęca się szczególną uwagę w celu określenia przynależności do szczególnej grupy społecznej lub zidentyfikowania cechy charakteryzującej taką grupę. Teoretycznie więc uchodźcy mogą ubiegać się o azyl, jeśli zbiegli ze swojego kraju z powodu swojej orientacji seksualnej i tożsamości płciowej.

Niestety, poszczególne państwa członkowskie w różny sposób interpretują dość ogólne zapisy obydwu dyrektyw w odniesieniu do osób LGBTQ. W niektórych państwach wystarczającym powodem do udzielenia azylu jest pochodzenie uchodźcy LGBTQ z kraju, gdzie orientacja LGB lub tożsamość TQ sama w sobie jest obłożona sankcjami, „zakazana”. W innych trzeba udowodnić przynależność np. do organizacji LGBTQ i potencjalne narażenie na prześladowania. A jeszcze w innych – udowodnić, że było się prześladowanym. Niektóre kraje wymagają potwierdzenia faktu bycia osobą LGBTQ w sposób „obiektywny” – swego czasu głośne było potępienie Czech za stosowanie pletyzmografu, Polska zapisała się tu również niechlubnie niedawną historią ubiegającego się o azyl Ugandyjczyka. Odrzucanie wniosków o azyl ze względu na orientację seksualną często jest nagłaśniane w mediach, szczególnie jeśli osoby odsyłane do swoich krajów pochodzenia zagrożone są karą śmierci czy torturami za sam fakt orientacji czy tożsamości.

* * *
Odpowiedź na pytanie postawione w tytule – co daje Unia Europejska osobom LGBTQ? – jest moim zdaniem krótka: niewiele. Paradoksalnie, Unia jako obszar wolności, tolerancji, równości i swobody nie wszystkim obywatelom zapewnia pełne korzystanie z tych dobrodziejstw. Czasem wynika to z obiektywnych ograniczeń, często – z braku woli politycznej, zarówno na poziomie instytucji unijnych, jak i państw członkowskich. Przygnębiające, ale prawdziwe.

———————————————-
Z konieczności powyższy artykuł jest pewnym uproszczeniem obrazu prawnego Europy. O konkretnych rozwiązaniach prawnych w zakresie zabezpieczenia społecznego stosowanych w różnych krajach można dowiedzieć się z informacji na temat koordynacji systemów zabezpieczenia społecznego we wszystkich krajach UE (niestety w momencie pisania powyższego artykułu strona miała trudności techniczne).

Osobom zainteresowanym polecam również lekturę następujących dokumentów i opracowań:
- Raport Dyskryminacja w zatrudnieniu
- Sprawozdanie parlamentu Europejskiego Usuwanie przeszkód w zakresie praw obywatelskich UE
- Rezolucja Parlamentu Europejskiego z dnia 23 listopada 2010 r. w sprawie aspektów prawa cywilnego, prawa handlowego, prawa rodzinnego oraz międzynarodowego prawa prywatnego w ramach planu działań służącego realizacji programu sztokholmskiego
- publikacje FRA: Homophobia and Discrimination on Grounds of Sexual Orientation in the EU Member States Part I – Legal Analysis oraz Homophobia and Discrimination on Grounds of Sexual Orientation and Gender Identity in the EU Member States: Part II – The Social Situation

Wszystkie akty prawne Unii Europejskiej dotyczące dyskryminacji ze względu na orientację seksualną znaleźć można pod tym linkiem.

Autorzy:

zdjęcie Uschi

Uschi „Sass” Pawlik

Tłumaczka z zawodu, korektorka z powołania. Ma kota na punkcie kotów. Pasjonują ją zagadnienia [trans]genderowe, kwestie rodzin LGBTQ i feminizm.

13 komentarzy do:Co daje Unia Europejska osobom LGBTQ? [2]

  • mateusz

    [Re: Co daje Unia Europejska osobom LGBTQ? [2]]

    Nic nie daje. UE to dno. Możecie sobie mnie traktować detrolatorem, ale taka jest prawda. Dno i fikcja. Nigdy nie będzie równości czy partnerstwa państw narodowych. Nigdy Polacy nie będą akceptowani przez obywateli państw zachodnioeuropejskich jako równoprawni Europejczycy. Geje w Polsce wierzyli, że po akcesji do UE Zachód narzuci Polsce związki partnerskie, że coś się zmieni na lepsze. To się okazało kompletną fikcją. UE ma gdzieś polskie środowisko queer. Polska dla Europejczyków to tak jak Ukraina czy Białoruś daleki i egzotyczny kraj. Uważają, że należy respektować lokalne uwarunkowania. Poza tym Zachód pieje z zachwytu nad rządem Tuska i Gowina. Życzę sobie, by jak najszybciej rozpadł się ten fikcyjny twór, jakim jest UE. Całe życie głosowałem na lewicę, ale teraz poważnie zastanawiam się nad udzieleniem poparcia PiS – skoro i tak nie ma żadnych szans na jakiekolwiek pozytywne zmiany, to nie widzę potrzeby żyrowania istniejącego układu spod znaku głupkowatego, europejskiego zadowolenia z darkroomów i portali randkowych.

  • Twojeimię

    [Re: Co daje Unia Europejska osobom LGBTQ? [2]]

    a można jakieś dotacje na LGBTQA z unii wyciągnąć?

  • benek

    [Re: Co daje Unia Europejska osobom LGBTQ? [2]]

    można i są projekty dotowane – np. portal http://www.lgbtqf.com
    (ale Kościół katolicki z pewnością wyciąga z UE więcej :) )

  • ktoś

    [Re: Co daje Unia Europejska osobom LGBTQ? [2]]

    Unia daje niewiele. Przed chwilą na falach Radyja Ojciec Malwersant powiedział „Niech ten rząd utrzymują nienormalni, no ci, co żyją wbrew naturze – mam nadzieję, że wszyscy wiedzą, o kim mówię”. W naszych warunkach unijno-nadwiślańskich nie ma szans, aby gościa ktoś chwycił za habit i postawił przed sądem za uprawianie mowy nienawiści w eterze, nie mówiąc o odebraniu darmowej koncesji nadawcy społecznego takiemu hitlerowcowi… Ot, Unia – cieplutka, milutka, dla wszystkich przyścipna…

  • boge

    [Re: Co daje Unia Europejska osobom LGBTQ? [2]]

    Artykuł pod względem faktograficznym zdecydowanie lepszy niż pierwsza część. Również pod względem analizy niekompatybilności między kilkoma podstawowymi zasadami UE: zakazem dyskryminacji i swobodą przepływu osób a swobodą kształtowania prawa rodzinnego przez państwa członkowskie.

    Trudno jednak zgodzić się z końcową ogólną konkluzją, że Unia daje niewiele. Daje na pewno mniej, niż byśmy chcieli, ale bez Unii byłoby jeszcze gorzej. W gruncie rzeczy wyłącznie procesowi akcesyjnemu zawdzięczamy włączenie klauzuli antydyskryminacyjnej z katalogiem przesłanek do kodeksu pracy.

    Poza tym trzeba też patrzeć całościowo, nie tylko w aspekcie prawnym i nie tylko w aspekcie ściśle „branżowym”: bez wzrostu gospodarczego i bez otwarcia na szersze kontakty ze społeczeństwami zachodnimi, które dało nam członkostwo w UE, nastroje społeczne w stosunku do osób LGBT nie ewoluowałyby (albo znacznie wolniej) w pozytywnym kierunku.

  • d_biskupa

    [Re: Co daje Unia Europejska osobom LGBTQ? [2]]

    Dobrze boge mówi. Polać mu/jej!

  • Peter Pan

    [Re: Co daje Unia Europejska osobom LGBTQ? [2]]

    Zgadzam się z dupą. Dawno tu nie czytałem takiego rozsądnego komentarza, nie licząc oczywiście moich własnych.

    Dodam, że nie tylko nowe kraje UE skorzystały na rozszerzeniu Unii.
    Np. odkąd „na zachód” zaczęły jeździć Polki, Czeszki, Słowaczki, Słowenki czy Bułgarki, Brytyjczycy mieli okazję poznać różnicę pomiędzy kobietą a rudą kobyłą a Niemcy dostrzec czym kobieta, różni się od cyborga.
    Geje też skorzystali. Z tego co wiem, z reguły bardzo sobie cenią urodę słowiańskich chłopaków:))

  • d_biskupa

    [Re: Co daje Unia Europejska osobom LGBTQ? [2]]

    Niejeden wymuskany i zblazowany gej ze zgniłego Zachodu marzy o polskim hydrauliku. Albo choćby budowlańcu.

  • Peter Pan

    [Re: Co daje Unia Europejska osobom LGBTQ? [2]]

    Dupa,
    to też możliwe;)
    Ale poza nieszczególnie pięknymi robotnikami i hydraulikami (którzy zresztą nigdzie nie są ładni), na zachód jeżdżą także „nasi” studenci, biznesmeni itd. A ci bywają przystojni o wiele częściej niż choćby tacy Angole:))
    Czytałem kiedyś, że porno-branża najbardziej poluje na facetów (zarówno do pornosów homo, jak i hetero) w Czechach:) Powód- luzackie podejście do erotyki i słowiańska uroda.

  • Uschi

    [Re: Co daje Unia Europejska osobom LGBTQ? [2]]

    http://www.eurac.edu/en/research/institutes/imr/Documents/LGBT%20go%20Luxenbourg.pdf

    Pod tym niezwykle linkiem znaleźć można niezwykle paskudny skan artykułu „“LGBT” go Luxembourg: on the stance of Lesbian Gay Bisexual and
    Transgender Rights before the European Court of Justice” (wrzucenie w Google’a daje też lepszej jakości dokument w .pdf). To zestawienie spraw o tematyce LGBTQ w sądach unijnych. Niestety, sięga ono zaledwie do 2008 r. Nie udało mi się znaleźć żadnego nowszego, choć nieocenione publikacje FRA zawierają informacje o poszczególnych postępowaniach. Lista orzecznictwa unijnego tu: http://eur-lex.europa.eu/Result.do?idRoot=3&RechType=RECH_typact&typact=JUR_V100&typihm=Ca%C5%82e%20orzecznictwo




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa