- homiki.pl - http://homiki.pl -

Wolta?

[1]

Nowy kierunek w myśleniu PO o związkach par jednopłciowych – konserwatywny poseł Tomczak sugeruje pójście w stronę równości małżeńskiej.

Oczywiście – zapewne nieświadomie. Jacek Tomczak znany jest bowiem naszej społeczności z pierwszej Naszej Sprawy – to właśnie on (wraz z Przemysławem Alexandrowiczem) został w 2007 r. oskarżony o pomówienie po tym, jak w publicznej wypowiedzi zrównał homoseksualizm z pedofilią, zoofilią i nekrofilią. Po długiej batalii sądowej obaj oskarżeni zawarli z oskarżycielkami ugodę. W 2008 r. poseł Tomczak walczył z Marszem Równości w Poznaniu. Był niegdyś gorliwym członkiem ZChN, potem znajdował się w szeregach PiS, był również posłem PJN, a obecnie jest członkiem klubu parlamentarnego PO. Stąd też moje zdziwienie, że osoba o tak konserwatywnych poglądach przekonuje, że tylko małżeństwo da naszym związkom gwarancję stabilności związku i relacji między małżonkami.

No dobrze, żarty na bok. Oczywiście, intencją opublikowanego przez posła Tomczaka w Rzeczpospolitej tekstu „Przywileje bez odpowiedzialności” było skrytykowanie prób wprowadzenia związków partnerskich do systemu prawnego RP. Prób podejmowanych również przez jego kolegów z klubu – wszak poseł Artur Dunin pracuje nad projektem ustawy o związkach partnerskich. W swoim tekście Tomczak napisał: Nie ma żadnego uzasadnienia, aby związki homoseksualne, które – z samej natury rzeczy – nie są w stanie przyjąć na siebie odpowiedzialności i szeregu obowiązków małżeńskich, konsumowały część istotnych prawnych przywilejów zastrzeżonych dla małżeństw. Jednakże – paradoksalnie – jego słowa odczytać można jako zachętę do przyjęcia zupełnie innej strategii walki o prawną formalizację związków.

Wszakże, skoro:
Wyłącznie małżeństwo już przez sam fakt swojej konstrukcji prawnej daje największą – choć oczywiście nie bezwzględną – gwarancję stabilności związku i relacji między małżonkami. A to już samo w sobie jest z punktu widzenia państwa istotną wartością. Ponadto małżeństwo tworzy bezsprzecznie najlepsze warunki do przyjęcia i właściwego wychowania potomstwa – czyli z punktu widzenia państwa kolejnych obywateli i podatników,
a przy tym
umieszczenie zapisu o ochronie rodziny i małżeństwa na liście instytucji chronionych przez prawo w sposób szczególny nie było przypadkowe. W zamyśle prawodawcy miało zatem tę właśnie – a nie żadną inną – formę związku między ludźmi ustanowić w centrum zainteresowania i troski organów państwa
to oczywiste jest, że wyłącznie nadanie statusu małżeństw naszym związkom zapewni im pełną ochroną prawną, potwierdzi ich stabilność, podkreśli rolę społeczną oraz wartości wnoszone na rzecz państwa, zarówno w wymiarze materialnym (finansowym), jak i niematerialnym, a dodatkowo pozwoli nam przestać drżeć o los naszych dzieci.

Jestem za.

Czy to oznacza, że powinniśmy zarzucić walkę o związki partnerskie (gdzie na horyzoncie majaczy światełko nadziei, że w ciągu najbliższych lat się to uda) i rozpocząć batalię o zmianę konstytucji (zawartej w niej definicji małżeństwa ograniczonej do związku różnopłciowego)? Nie sądzę. Ale warto być może przestać udawać, że nie będziemy chcieli więcej w przyszłości, kiedy związki już będą. Skoro sami konserwatyści przyznają, że tylko małżeństwo może być ostoją państwa, to my tą ostoją chętnie zostaniemy. W każdym razie ja na pewno.

Autorzy:

zdjęcie Uschi

Uschi „Sass” Pawlik [2]

Tłumaczka z zawodu, korektorka z powołania. Ma kota na punkcie kotów. Pasjonują ją zagadnienia [trans]genderowe, kwestie rodzin LGBTQ i feminizm.