Wolta?

Nowy kierunek w myśleniu PO o związkach par jednopłciowych – konserwatywny poseł Tomczak sugeruje pójście w stronę równości małżeńskiej.

Oczywiście – zapewne nieświadomie. Jacek Tomczak znany jest bowiem naszej społeczności z pierwszej Naszej Sprawy – to właśnie on (wraz z Przemysławem Alexandrowiczem) został w 2007 r. oskarżony o pomówienie po tym, jak w publicznej wypowiedzi zrównał homoseksualizm z pedofilią, zoofilią i nekrofilią. Po długiej batalii sądowej obaj oskarżeni zawarli z oskarżycielkami ugodę. W 2008 r. poseł Tomczak walczył z Marszem Równości w Poznaniu. Był niegdyś gorliwym członkiem ZChN, potem znajdował się w szeregach PiS, był również posłem PJN, a obecnie jest członkiem klubu parlamentarnego PO. Stąd też moje zdziwienie, że osoba o tak konserwatywnych poglądach przekonuje, że tylko małżeństwo da naszym związkom gwarancję stabilności związku i relacji między małżonkami.

No dobrze, żarty na bok. Oczywiście, intencją opublikowanego przez posła Tomczaka w Rzeczpospolitej tekstu „Przywileje bez odpowiedzialności” było skrytykowanie prób wprowadzenia związków partnerskich do systemu prawnego RP. Prób podejmowanych również przez jego kolegów z klubu – wszak poseł Artur Dunin pracuje nad projektem ustawy o związkach partnerskich. W swoim tekście Tomczak napisał: Nie ma żadnego uzasadnienia, aby związki homoseksualne, które – z samej natury rzeczy – nie są w stanie przyjąć na siebie odpowiedzialności i szeregu obowiązków małżeńskich, konsumowały część istotnych prawnych przywilejów zastrzeżonych dla małżeństw. Jednakże – paradoksalnie – jego słowa odczytać można jako zachętę do przyjęcia zupełnie innej strategii walki o prawną formalizację związków.

Wszakże, skoro:
Wyłącznie małżeństwo już przez sam fakt swojej konstrukcji prawnej daje największą – choć oczywiście nie bezwzględną – gwarancję stabilności związku i relacji między małżonkami. A to już samo w sobie jest z punktu widzenia państwa istotną wartością. Ponadto małżeństwo tworzy bezsprzecznie najlepsze warunki do przyjęcia i właściwego wychowania potomstwa – czyli z punktu widzenia państwa kolejnych obywateli i podatników,
a przy tym
umieszczenie zapisu o ochronie rodziny i małżeństwa na liście instytucji chronionych przez prawo w sposób szczególny nie było przypadkowe. W zamyśle prawodawcy miało zatem tę właśnie – a nie żadną inną – formę związku między ludźmi ustanowić w centrum zainteresowania i troski organów państwa
to oczywiste jest, że wyłącznie nadanie statusu małżeństw naszym związkom zapewni im pełną ochroną prawną, potwierdzi ich stabilność, podkreśli rolę społeczną oraz wartości wnoszone na rzecz państwa, zarówno w wymiarze materialnym (finansowym), jak i niematerialnym, a dodatkowo pozwoli nam przestać drżeć o los naszych dzieci.

Jestem za.

Czy to oznacza, że powinniśmy zarzucić walkę o związki partnerskie (gdzie na horyzoncie majaczy światełko nadziei, że w ciągu najbliższych lat się to uda) i rozpocząć batalię o zmianę konstytucji (zawartej w niej definicji małżeństwa ograniczonej do związku różnopłciowego)? Nie sądzę. Ale warto być może przestać udawać, że nie będziemy chcieli więcej w przyszłości, kiedy związki już będą. Skoro sami konserwatyści przyznają, że tylko małżeństwo może być ostoją państwa, to my tą ostoją chętnie zostaniemy. W każdym razie ja na pewno.

Autorzy:

zdjęcie Uschi

Uschi „Sass” Pawlik

Tłumaczka z zawodu, korektorka z powołania. Ma kota na punkcie kotów. Pasjonują ją zagadnienia [trans]genderowe, kwestie rodzin LGBTQ i feminizm.

27 komentarzy do:Wolta?

  • maxx

    [Re: Wolta? - jaka wolta?]

    Autorka chyba nie zrozumiala tresci art. 18 Konstytucji – http://www.sejm.gov.pl/prawo/konst/polski/kon1.htm

    Wg. konstytucji malzenstwo jest zwiazkiem kobiety i mezczyzny, – jak namawia Pawlik – „pójście w tym kierunku” jest droga donikad.

    Po pierwsze, zmiana Konstytucji jest jeszcze bardziej nierealna niz uchwalenie ustawy.

    Po drugie, Tomczak nie robi zadnej wolty, tylko wskazuje bariere prawna dla zwiazkow jednoplciowych

    Po trzecie, nigdzie na swiecie nie zrownano zwiazkow pratnerskich z malzenstwem, wszedzie sa istotne roznice pomiedzy malzenstwem jedno plcoiowym a „tradycyjnym,

    Po czwarte, skoro nie ma niemalej wiekszosci dla ustawy o zwiazkach partnerskich, to jakim cudem ma sie znalezc jeszcze wieksza wiekszosc do zmiany Konstytucji??

    Po piate, w Konstytucji jest kilka znacznie wazniejszych kwestii do zmiany niz definicja malzenstwa – a nie ma dla nich wiekszosci…

    Z przykroscia zauwazam, ze po „naszej sprawie 2″ odlatujecie calkiem w kosmos proponujac coraz bardziej nierealne rozwiazania…

    Jesli ktos tu robi wolte to homiki, bo zamiast pomagac – szkodza :(

  • wlochaty arab

    [Re: Wolta?]

    W całej tej dyskusji o związkach zapominamy że związek to także odpowiedzialność. Uważam że powinniśmy walczyć o takie związki, w których zawarcie lub rozwod bedzie możliwy po spełnieniu wielu wymagań. To nie może być latwe. Prawo powinno być takie, aby spowodować mniej rozwodów niż związkach heteroseksualnych.

  • Uschi

    [Re: Wolta?]

    @”Po trzecie, nigdzie na swiecie nie zrownano zwiazkow pratnerskich z malzenstwem, wszedzie sa istotne roznice pomiedzy malzenstwem jedno plcoiowym a „tradycyjnym,”

    http://www.ilga-europe.org/home/guide/country_by_country

    Co do reszty – po pierwsze, walka o zmianę konstytucji nie wyklucza walki o związki partnerskie. Po drugie, związki wydawały się kiedyś tak samo nierealne jak dziś zmiana konstytucji. Nie napisałam, że zmiana może nastąpić w ciągu kilku lat.

    Po trzecie, niektórzy prawnicy (niestety, opieram swoją wiedzę wyłącznie na rozmowach, a nie publikacjach naukowych) zwracają uwagę na sformułowanie artykułu 18.: „Małżeństwo JAKO związek kobiety i mężczyzny [...] znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej.”. „JAKO” teoretycznie pozwala interpretować ten zapis tak, że nie wyklucza on małżeństw jednopłciowych, tylko pozbawia je ochrony prawnej. Ale to już oczywiście dywagacje czysto teoretyczne i zabawa słowami, tym niemniej należy zachować ostrożność przy formułowaniu stanowczych tez typu „nigdy”.

    A po czwarte – kiedyś sugerowano wprowadzenie znaku interpunkcyjnego wskazującego ironię. Może należałoby.

  • KaFor

    [Re: Wolta?]

    Fajny tekst. :) Propozycja – jak najbardziej – do głębokiego zastanowienia się: co dalej. :}

    PS. Art. 18 nie jest def. małżeństwa, małżeństwa są różne: różno-, jednopłciowe, poligamiczne, monogamiczne.

    Art. 18 wskazuje – póki nie zmienimy Konstytucji w tym art. – że panstwo polskie NIE MOŻE NIE CHRONIĆ małżeństw różnopłciowych.

    Oznacza to, że MOŻE chronić inne związki.

  • mmmmmm

    [Re: Wolta?]

    Hmm.
    Będąc w związku wolałbym mieć identyczne prawa jak heteroseksualiści. W tym także prawo do zawarcia związku małżeńskiego. To że wolę facetów nie powinno interesować nikogo jeżeli chcę zawrzeć ślub cywilny.

    Teraz popłynę: jeżeli zasiadałbym w polskim parlamencie 2 razy zastanowiłbym się nad podniesieniem ręki za projektem legalizującym związki partnerskie (za ustawą o umowie o związkach partnerskich głosowałbym przeciw na 100%). Uważam, że nie powinno się specjalnie dla nas tworzyć tego rodzaju instytucji – to ma dla nas stanowić substytut abyśmy się zamknęli.

    Moim zdaniem powinniśmy od początku walczyc o prawo do małżeństw. Jeżeli TK opowie się za tym, że ustawa o związkach partnerskich jest niekonstytucyjna ( co jest prawdopodobne – patrz art.18) to wtedy mamy poważny argument, żeby walczyc o zmianę tego artykułu.

    W przypadku walki o prawa LGBT wolę drogę Kanady, czy też Hiszpanii.

  • mmmmmm

    [Re: Wolta?]

    @ KaFor

    Nie wiem, czy czytamy tę samą Konstytucję…

    art.18
    Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej.

    „jako” moim zdaniem w powyższym artykule jak nic jest spójnikiem. Powiedziałbym też że jest spójką definicyjną co w budowie definicji oznacza . . . W sumie nie ważne co oznacza. Jest to – zdaniem skromnego studenta prawa – definicja i koniec kropka. Czy to nam się podoba, czy nie.

  • KaFor

    [Re: Wolta?]

    Tylko od tej strony patrząc: definicja winna mieć budowę taką:

    X [małżeństwo] jest TO Y [formalny związek kobiety i mężczyzny].

    art. 18 stanowi, iż:
    - Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo

    - znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej.

    Już niejeden prawnik, konstytucjonalista – w końcu! – wypowiadał się, że państwo polskie MOŻE objąć ochroną inne związki niż małżeństwo różnopłciowe, natomiast NIE MOŻE tej ochrony (przy obecnej konstytucji) pozbawić małżeństw osób różnej płci.

    Tylko i aż tyle.

  • jk

    [Re: Wolta?]

    to nie jest definicja malzenstwa. podobne zapisy sa w konstytucjach wielu krajow i jakos w tych krajach sady nie uznaly ze sa definicje. fakt, ze konstytucja nakzauje ochrone malzenstwa hetero nie wyklucza tego, ze panstwo moze przyznac te same prawa i obowiazki innym parom.

  • KaFor

    [Re: Wolta?]

    Problemem jest dotychczasowa linia orzecznictwa dot. par jednopłciowych.

    To jednak powolutku się zmienia, a im więcej państw będize przyjmowało u siebie systemowe rozwiązania prawne tym prawo do formalizacji związku (optymalnie: małżeństwa równiej dla osób tej samej płci), równej ochrony, zostanie uznane powszechnie za prawo człowieka.

  • mmmmmm

    [Re: Wolta?]

    Powiem szczerze, że przyjmuję częściowo Twój sposób rozumowania. Wydaje się on być sensowny ;) Ale jeszcze to sprawdzę ;)
    Jeżeli wypowiadają się tak konstytucjonaliści no to podstawowy argument upada.
    Walczmy o małżeństwa ^^

  • KaFor

    [Re: Wolta?]

    Jestem za tym. :)

  • Shinjin

    [Re: Wolta?]

    Nie bardzo rozumiem argumentację niektórych osób.
    Jeśli coś jest pod ochroną to jest to równoznaczne z tym, że inne rzeczy nie mogą już być chronione?

    Jeśli w konstytucji zapiszemy, że ochronie podlegają słonie to jest to równoznaczne z zakazem ochrony żyraf?

    Ach Ci studenci prawa… oprócz odtwórczego wkuwania przepisów prawa macie tam zajęcie z logiki?

  • d_biskupa

    [Re: Wolta?]

    Faktycznie nie rozumiesz. Ten twój z dupy wzięty przykład ze słoniami i żyrafami tylko pokazuje, jak bardzo nie rozumiesz.

    Pozwól, że ci wytłumaczę. Nie chodzi o to, czy jeśli napiszemy, że słonie podlegają ochronie, to można tłuc żyrafy, czy nie. Chodzi o to krótkie słówko jako. Czy jeśli w nadrzędnym dokumencie napiszemy, że słonie jako ssaki podlegają ochronie, to czy możemy gdzie indziej — w dokumencie niższej wagi — uznać, że niektóre słonie mogą być płazami.

    I teraz się skup, bo będzie trudne. Słonie, ssaki i płazy istnieją niezależnie od tego, co sobie uchwalimy. Z małżeństwami jest inaczej. Dlatego tak ważne jest znaczenie słówka jako.

  • d_biskupa

    [Re: Wolta?]

    PS: Osobiście nie mam zdania. Nie jestem ani prawniczką, ani logiczką, a poza tym mało mnie to obchodzi. A mimo to rozumiem więcej, niż niektórzy bardziej zainteresowani.

  • Peter Pan

    [Re: Wolta?]

    Dupa,
    widzę, że ty rzeczywiście coś z tego rozumiesz. To mógłbyś mi coś wyjaśnić?
    Ja w ogóle nie rozumiem o co cho z tymi kruczkami prawnymi.
    No, bo mamy tak:
    1.) Konstytucja chroni małżeństwo
    2.) chroni je JAKO związki damsko-męskie
    3.) ze słowa „JAKO” wynikałoby, że także związek homo, może być nazwany małżeństwem, ale …
    4.) … małżeństwo takie nie byłoby chronione przez prawo, gdyż co do tego, że konstytucja obejmuje szczególnymi prawami sformalizowane związki hetero, nie ma żadnych prawnych wątpliwości

    To na ch*** komuś takie „małżeństwo”, które de facto nie ma takich praw, jakie ma małżeństwo hetero. Po to żeby była odpowiednia nazwa???

  • Shinjin

    [Re: Wolta?]

    Podałem przykład ze zwierzątkami, bo myślałem, że obrazy lepiej trafią do Dupy.

    W konstytucji jest napisane, że małżeństwo rozumiane jako związek kobiety i mężczyzny, podlega ochronie. Nic tam nie ma o tym, że TYLKO taki związek może podlegać ochronie.

  • Shinjin

    [Re: Wolta?]

    @Peter Pan

    1. Konstytucja chroni małżeństwo.
    2. Nic nie ma w konstytucji o ochronie żubrów.
    3. Ale jakimś cudem jednak żubry są chronione! (jakieś dziwne czary-mary)

    Zagadka dla Ciebie: Czy ochrona i opieka może być zapisana tylko w Konstytucji? Czy konstytucja to jedyny akt prawny?

  • d_biskupa

    [Re: Wolta?]

    Peter, przecież chodzi właśnie o to, że ten twój punkt trzeci nie jest (ponoć) oczywisty. Osobiście, tak na swój skromny rozumek, jestem skłonna się z wami zgodzić, chłopaki, ale przyjmuję do wiadomości fakt, że specjaliści mają wątpliwości, i nie zamierzam się z tego powodu obrażać na rzeczywistość. A w poprzednim komciu chodziło mi tylko o to, że przykład szimbździma jest bez sensu. Nie tylko zresztą tamten przykład. Widzę już następne, ale nie chce mi się tego ciągnąć.

  • Peter Pan

    [Re: Wolta?]

    @ dupa

    Nie zrozumiałeś mnie! Ja się z Tobą zgadzam.
    Dorzucam tylko, że cała ta dyskusja jest bez sensu, ponieważ nawet jeśli, byłaby prawna możliwość nadania związkom homo nazwy małżeństwa (przez tę lukę definicyjną w prawie), to i tak nie byłoby możliwości zrównania ich w prawach z małżeństwami, co pośrednio przyznała Uschi!!!

    A Shinjinowi odpowiem jutro, bo nie jestem całkiem trzeźwy i trochę mi się dziwnie pisze, hi hi hi;)

  • Peter Pan

    [Re: Wolta?]

    @ Shinjin

    No to teraz Ci odpowiem.
    Twój przykład jest zły, ponieważ odnosi się do zupełnie innej materii prawnej i innego zjawiska.
    Zwierząt jest mnóstwo a lista tych pod ochroną, jest elastyczna. To, że się wpisuje na nią żubra, nie oznacza, że się nie wpisze na nią lisa.
    Ze związkami jest niestety inaczej. Państwo traktuje to w ten sposób, jakby były tylko dwa rodzaje związków. Małżeństwa (mężczyzna + kobieta, z teoretyczną możliwością prokreacji) i nie-małżeństwa, czyli wszelkie inne związki: homoseksualne, konkubinaty hetero, związki poligamiczne itp.
    I teraz jeżeli mówi, że małżeństwa mają mieć szczególne prawa to mówi też, że nie-małżeństwa mieć ich nie powinny.

    Jak rozumiem, ustawodawca nie zorientował się jedynie, że słowo „jako” służące sprecyzowaniu definicji, jest niezgrabne i stwarza możliwość innej interpretacji. Zgodnie z nią, związek homoseksualny mógłby zostać nazwany małżeństwem, ALE nadal nie podlegałby pełnej ochronie, jakiej podlega małżeństwo heteroseksualne.

  • KaFor

    [Re: Wolta?]

    Dokładnie tak:

    „Jak rozumiem, ustawodawca nie zorientował się jedynie, że słowo „jako” służące sprecyzowaniu definicji, jest niezgrabne i stwarza możliwość innej interpretacji. Zgodnie z nią, związek homoseksualny mógłby zostać nazwany małżeństwem, ALE nadal nie podlegałby pełnej ochronie, jakiej podlega małżeństwo heteroseksualne.”

    Związek osób tej samej płci, sformalizowany, nie (jedynie) ‚można nazwać’, lecz jest małżeństwem! i nikt nie ma prawa twierdzić inaczej. Jeśli to robi do narusza dobra osobiste małżeństw jednopłciowych. (Nic tu nie ma do rzeczy – w tym momencie – brak ochrony ze strony państwa, w postaci możliwości [czy jej braku] korzystania z poszczególnych praw). To sprawa naruszania naszej godności. Godność zaś – jej nienaruszanie – jest równie ważna!!!, jak honorowanie poszczególnych praw nabytych z racji zawarcia małżeństwa.

    Tu są dwie sprawy –
    1/ są również małżeństwa inne niż monogamiczne różnopłciowe (przy czym – uwaga poboczne – nie ‚heteroseksualne / homoseskualne’: to błąd językowy; orientacja odnosi się do indywidualnej osoby ,a nie do związków osób!)

    2/ konstytucja zakazuje dyskryminacji, co powoduje, że osoby znajdujące sie w adekwatnie takiej samej sytuacji należy traktować w ten sam sposób; Polska jest państwem nas wszystkich i mamy prawo do sprawiedliwego traktowania nas.

    Posługiwanie się argumentem ‚potencjalnego posiadania dzieci przez małżeństwa’ różnopłciowe dla uzasadniania niesprawiedliwości społecznej, której jesteśmy w Polsce poddawane_i jest obrzydliwą manipulacją. Wiele małżeństw różnopłciowych nie posiada – i nie zamierza / nie może – mieć dzieci, a z praw związanych z małżeństwem korzysta. Wiele konkubinatów różnopłciowych ma dzieci, a praw ‚przypisanych’ małżeństwom różnopłciowym nie może uzyskać. Wiele par jednopłciowych ma dzieci!, a nie może sformalizować swego związku w Polsce i mieć prawa z tego wynikające. W Polsce mieszkają również pary osób tej samej płci będące małżeństwami, po ślubie zagranicą, a traktowane są u nas jak obce sobie osoby! a ich – nasze – nabyte przez ślub prawa nie są w naszym kraju respektowane.

    Posiadanie / nie posiadanie dzieci powinno być związane LI TYLKO z tymi prawami, które odnoszą się BEZPOŚREDNIO z tym właśnie faktem: posiadania / nie posiadania dziecka_i. Wszystkiech innych nie należy z tym faktem wiązać.

    Działania powinno się teraz podejmować w dwóch kierunkach:
    a) uznania małżeństw zawartych zagranicą, oraz równości małżeńskiej w Polsce (możliwości zawierania małżeństw przez pary osób tej samej płci);

    b) domagania się pełnej ochrony prawnej dla związków niemałżeńskich w naszym kraju we wszystkich aspektach / sprawach; dla realizacji konstytucyjnej zasady sprawiedliwości społecznej / ochrony każdej rodziny.

    Dzisiaj np. pojawiają się głosy niektórych – w ramach dyskursu o wprowadzeniu ZP – że państwo nie stać jeszcze dziś na pełną ochronę ‚rodzin rozumianych tradycyjne’ (małżeństwo z dzieckiem / dziećmi).

    Dla mnie postawa taka jest przyznaniem, że w Polsce nie jest realizowana KONSTYTUCYJNA ochrona KAŻDEJ rodziny; przyznaniem, że w ojczyźnie naszej ma miejsce dyskryminacja, ma miejsce wykorzystywanie przez jedną z grup (małżeństwa różnopłciowe) tysięcy par, z których podatków – w nieuprawniony sposób – uprzywilejowana jest jedna grupa (małżenstwa różnopłciowe), na którą my wszyscy pracujemy. Dla mnie jest to współczesny obraz segregacji ludzi. Jest to niedopuszczalne, wg mnie, postępowanie wobec nas, par jednopłciowych, rodzin jakie tworzymy.

    Art. 18 – poza wszystkim innym – został wprowadzony do Konstytucji RP, dopiero w roku 1997. Był to kompromis z kościołem rzymsko-katolickim, by poparł referendum o wejście Polski do UE. A jego stosowana obecnie jeszcze interpretacja jest wyłącznie jedną z wielu, wpisującą się w ideologię dyskryminacji sprzyjającej.

    Dopiero dziś prawnicy głośno mówią, że nie jest to definicja małżeństwa. Tymczasem na nim opiera się niesprawiedliwy system stosowanej w kraju praktyki dot. podejścia do różnych modeli rodzin w Polsce.

    Przed nami teraz zmiana rozumienia i podejścia praktycznego do ochrony KAŻDEJ rodziny, wypracowanie prawa (ustaw, rozporządzeń), które będzie w końcu prawdziwie tę ochronę realizować we wszystkich aspektach naszego życia.

  • d_biskupa

    [Re: Wolta?]

    Kafar, co ty ze sobą zrobisz, jak już wprowadzą ci te związki, czy małżeństwa, co??

    Sorry, że zaczepiam personalnie, ale ten powyższy komentarz jest tak bezdennie głupi, że nie wiadomo, czego się czepić.

  • Peter Pan

    [Re: Wolta?]

    @ KaFor

    Prawa człowieka nie są prawami do nazw.
    Zrównywanie związków homo ze związkami hetero w ich prawach i obowiązkach, jest jak najbardziej słuszne i trzymam za was (zaangażowanych w tę sprawę) kciuki.
    Jednak przyznam, że tego ciśnienia, żeby to się za wszelką cenę nazywało „małżeństwem”, niestety nie rozumiem. Nie widzę najmniejszego problemu w tym, żeby pewien typ związków, występujący w społeczeństwie częściej, mający określone kulturowe konotacje, miał jakąś nazwę, która jest jego nazwą i odróżnia go od innych związków.
    Argumenty osobiste są mało istotne, ale powiem szczerze, że ja gdybym się związał z kolesiem, nie chciałbym go nazywać mężem.
    Czułbym się jakoś niemęsko. Jak jakaś „żonka”.

  • slonie

    Słonie jako ssaki.
    Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny.

    Jeśli rozszerzymy zakres znaczeniowy słowa słonie poza słonie jako ssaki, słowo słoń będzie określało coś poza ssakami, adekwatnym do rozszerzenia definicji małżeństwa byłoby istnienie zwierząt X które różniłyby się od tych które zwykło nazywać się słoniami cechą dzięki której nie byłyby z ssakami. Tylko, że słoń i małżeństwo są dupiatą analogią. I powiedzmy, że tymi słoniami niessakami nikt się nie zajmował za bardzo wcześniej, niby były takie zwierzęta X przez jednych zwane słoniami przez innych inaczej. Ale teraz jakoś tak komuś przyszło do głowy by się zająć zwierzętami X, nazywać je też ssakami, i pomimo, że w konstytucji napisano wcześniej, że dbamy o związki słoni jako ssaków przyznać bez zmieniania konstytucji taką samą ochronę w ramach ustaw słoniom jako niessakom, bo można chronić i jedne i drugie, jedno nie wyklucza drugiego, nie jest wbrew drugiemu.

    A pomijając zabawy z interpretowaniem prawa. Prawo jest dla ludzi, nie ludzie dla prawa. Ma byś zmieniane chyba tak by zmiany przynosiły więcej korzyści niż szkody – ocenia się tylko subiektywnie, każdy inaczej.

    Ja bym użył języka nienawiści w stosunku do d_biskupa i Peter Pan, ale zgodnie z regulaminem komentarz prawdopodobniej niż bez tego zostałby usunięty. Oceniać subiektywnie i dyskutować w nieskończoność możnaby nad tym czy więcej korzyści niż szkody byłoby w ramach, w wyniku tego o czym bym napisał gdybym napisał.

  • slonie

    Chciałem panią Uschi przeprosić za to co złe ode mnie i podziękować za to co dobre od niej.

  • slonie

    No bo (nie zaczyna się od no bo) czemu „my”(/”państwo”) promujemy trwałe związki monogamiczne między osobami przeciwnych płci?
    Bo zakładamy, że tak jest lepiej niż w innych wypadkach, albo nie zdefiniowaliśmy innego rozwiązania, albo nie jesteśmy przekonani, że zmiana na to inne rozwiązanie przyniosłaby więcej korzyści niż strat.
    Promujemy, bo dzieci, bo rodzicami biologicznymi dziecka są para kobieta mężczyzna i zakładamy, że najlepiej tak poukładać strukturę społeczną by ludzie często żyli w komórkach par rodziców biologicznych ze swoimi dziećmi. Bo, że niby tak stabilnie, dobrze dla dziecka,




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa