Transpłciowość: Kto jest kim?

Chociaż osób transpłciowych liczebnie jest bardzo mało, stanowimy bardzo różnorodną grupę. Mamy więc często problem z tym, żeby się właściwie określić. Większość z nas lubi terminy i ich potrzebuje – transpłciowe doświadczenie zwykle kreuje potrzebę dookreślenia się, zbudowania sobie jakiejś tożsamości. Z drugiej strony, można się w tej całej plejadzie trans* pogubić.

W poprzednim tekście pisałem już o istnieniu umownego kontinuum pomiędzy byciem cis a trans – miejsce na tym kontinuum jest głównym wyznacznikiem tego, kto jest kim w świecie transpłciowości. Jednak już samo słowo transpłciowość budzi wątpliwości – nie jest powszechnie znane i część osób zamiast niego używa słowa transgenderyzm (z ang. transgender). Inni uważają, że istnieje tylko transseksualizm: znajduje to odbicie w najpowszechniejszym rozwinięciu akronimu LGBT: „…i transseksualiści”. Umówmy się jednak, że będziemy tu mówili o transpłciowości jako pojęciu-parasolu, pod którym znajdą schronienie wszystkie inne zjawiska spod znaku T.

Najprostsza do zrozumienia jest transseksualność (TS). Osoba transseksualna to taka, która „zmienia płeć” (właściwe sformułowanie: koryguje). Bierze hormony, przechodzi operacje, wymienia dokumenty… No cóż, nie do końca. Oficjalna definicja mówi, że osoba transseksualna to taka, która chce żyć jako przedstawiciel płci przeciwnej, czemu zazwyczaj (czyli nie zawsze) towarzyszy pragnienie korekty ciała. Tyle że nie wiedzą o tym ani diagności, ani osoby trans (najwyraźniej nikt nie czyta oficjalnych definicji). Dlatego w powszechnym rozumieniu transseksualistą jest osoba, która decyduje się na szereg zabiegów medycznych oraz koryguje płeć prawną. Diagności dopisują tu jeszcze listę innych warunków oraz oczywiście uważają, że osoba transseksualna to taka, u której oni zdiagnozowali transseksualizm, ale to materiał na oddzielny tekst.

Dla osób, które chcą żyć jako przedstawiciel płci przeciwnej, ale z jakichś powodów nie zamierzają przechodzić korekty ciała lub rezygnują z operacji na narządach płciowych zarezerwowano słowo transgenderyzm (TG). Tak, to samo, które jest synonimem transpłciowości – można się pogubić. Angielskie słówko transgender pierwotnie było używane w tym węższym ujęciu, a później zmieniło znaczenie i obecnie obejmuje wszystkie osoby trans. W Polsce transgenderyzm pojawił się za sprawą dr. Dulki i został ciepło przyjęty przez osoby trans, ułatwiając im identyfikację siebie i otoczenia („Ja jestem TG: chcę być postrzegana jako kobieta, ale nie przejdę SRS” lub „Ty nie jesteś TS, bo lubisz swoje ciało”). Później przyszły gender studies i ludzie czytający współczesną anglojęzyczną literaturę zaimplementowali transgenderyzm jako odpowiednik transpłciowości. Osoby TG najczęściej nie są w Polsce dopuszczane do korekty płci (mimo że de facto wpisują się w definicję transseksualizmu), chyba że nakłamią diagnostom.

Kolejne słowo używane dla określenia osób trans – transwestytyzm (TV) – również ma dwa znaczenia. Istnieje bowiem transwestytyzm o typie podwójnej roli (inaczej: transwestytyzm transseksualny) i transwestytyzm fetyszystyczny. Ten pierwszy jest formą transpłciowości, ten drugi – parafilią polegającą na czerpaniu przyjemności seksualnej z faktu przebrania się za kobietę.

Transwestyci podwójnej roli nie pragną na stałe żyć jako przedstawiciel przeciwnej płci, ale funkcjonują w obydwu rolach, w mniejszym lub większym natężeniu. Mogą ograniczać się do założenia kobiecych pończoch pod ubraniem, ale mogą też chcieć upodobnić się maksymalnie do kobiety, nadać sobie żeńskie imię i wyjść tak – en femme – na imprezę lub na spacer. Mają potrzebę pokazania światu swojej kobiecej części, ale nie odczuwają potrzeby funkcjonowania tak na stałe i na ogół żyją jako mężczyźni. Zwykle są heteroseksualni. Przeważnie nie chcą korygować płci, choć część z nich może się nad nią zastanawiać. Cały czas piszę o mężczyznach – kobiety w męskich ubraniach są czymś zwyczajnym w naszej kulturze i zwykle nie rozwijają w sobie świadomości „jestem transwestytką”, zatem osoby z taką identyfikacją spotykane znacznie rzadziej.

Następnym słowem związanym z transpłciowością jest crossdressing (CD) – bywa synonimem transwestytyzmu podwójnej roli (preferowanym ze względu na brak skojarzeń z seksem), oznacza jednak każdy akt przebierania się za płeć przeciwną, bez względu na motywację. Crossdresserami byli bohaterowie filmów Pół żartem, pół serio oraz Tootsie, zalicza się tu również drag kings i drag queens. Osoby crossdresserujące niekoniecznie są zatem transpłciowe; może to być równie dobrze ktoś, kto przebrał się dla zabawy lub w ramach zakładu.

Transpłciowe tożsamości to także bigenderyzm i agenderyzm. Osoby bigenderowe identyfikują się z obydwiema płciami. Mogą czuć się w połowie kobietami, a w połowie mężczyznami, ale mogą też czuć się bardziej kobietą, ale również mężczyzną (i odwrotnie) lub w stu procentach zarówno kobietą, jak i mężczyzną. Osoby agenderowe z kolei nie identyfikują się z żadną płcią. Są też osoby wykraczające zupełnie poza tradycyjnie rozumianą płeć: jednym z soczystszych terminów jest genderfuck. Zbiorowym określeniem osób wykraczających poza heteronormatywny schemat „albo kobieta, albo mężczyzna” jest genderqueer. Te określenia są słabo znane w Polsce.

Słowem często rozumianym niewłaściwie jest „shemale”. Shemale to osoba wyglądająca jak kobieta i posiadająca penisa, A PRZY TYM pracująca w branży pornograficznej. Nie jest tu ważne, czy czuje się kobietą: może upodobnić się do niej ze względu na zarobki, a może nagrywać filmy ze swoim udziałem dlatego, że jest transkobietą i ma problemy ze znalezieniem innej pracy lub zarobieniem na korektę narządów płciowych, lubi to lub jest to jej sposób działalności na rzecz widoczności osób trans. Ze względu na silne skojarzenia z seksbiznesem nie należy używać tego słowa w odniesieniu do wszystkich transkobiet: wprawdzie nieliczne z nich tak się identyfikują, dla większości jednak jest to określenie bardzo obraźliwe.

Ponieważ użyłem słowa „transkobieta”, warto doprecyzować, co to znaczy. Transkobietą (M/K, ang. MTF) jest osoba biologicznie płci męskiej, która identyfikuje się z kobietą. Analogicznym określeniem jest transmężczyzna (K/M, ang. FTM). Istnieją również ciskobiety i cismężczyźni – znaczenia tych określeń chyba nie muszę tłumaczyć. Te słowa są o tyle ważne, że większość ludzi mówi „normalny mężczyzna” o cismężczyźnie (patologizując osoby trans), albo „transseksualna kobieta” o transmężczyźnie, niezależnie od faktu, że ta „kobieta” może mieć aktualnie niski głos, brodę, owłosioną płaską klatę, muskuły i penisa.

Na zakończenie warto wspomnieć o osobach interseksualnych, u których płeć biologiczna nie jest jednoznaczna. Seksuologowie wyróżniają osiem płaszczyzn płci biologicznej, więc interseksualność jest bardzo różnorodnym zjawiskiem. O osobach inter czasem mówi się, że są hermafrodytami lub obojnakami – abstrahując od faktu, że te słowa są coraz częściej uznawane za negatywne (jak „pederasta”), jest to błąd merytoryczny: hermafrodytyzm (obojnactwo) jest bowiem określeniem wyłącznie jednej z form interseksualności, czyli sytuacji, gdy płeć gonadalna jest niejednoznaczna (ktoś może mieć jądra i jajniki, jądro i jajnik lub tak zwane gonady niezróżnicowane – ani jądra, ani jajniki). Interseksualiści nie są zatem transpłciowi, ale miewają podobne doświadczenia.

Wymieniłem kilkanaście różnych terminów odnoszących się do niewielkiego odsetka populacji. Wielu ludziom mylą się poszczególne określenia, a definicje nie zawsze są jednoznaczne. Dlatego najprostszą metodą jest zapytanie danej osoby kim jest, co przez to rozumie i jak się do niej zwracać. Odradzam natomiast mówienie jej „tak naprawdę to jesteś …” – nikt tego nie lubi.

Autorzy:

zdjęcie Marcin Rzeczkowski

Marcin Rzeczkowski

Wyoutowany transmężczyzna, założyciel strony Trans-Optymista, autor wielu artykułów na temat transpłciowości. Studiował psychoterapię i terapię seksualną. Od 2013 r. prowadzi grupę wsparcia dla osób transpłciowych w siedzibie Lambda Warszawa.

8 komentarzy do:Transpłciowość: Kto jest kim?

  • DK

    [Re: Transpłciowość: Kto jest kim?]

    Nie widzę sensu w takie rozmienianie się na drobne.
    Dla mnie osoby, które skorygowały pleć są po prostu kobietami i mężczyznami. I znam takie osoby i jakoś nie widziałam wśród nich zachwytu ani chęci nazywania się „trans”.
    Żyją i chcą być tymi, o kogo walczyli tyle lat jeżdżąc do psychologów i psychiatrów po opinie o wydając pieniądze na leki i operację.

    Moim zdaniem jakieś podziały w ich przypadku na cis i trans sa krzywdzące. Bo po zmianie dokumentów i operacji stają się kobietami/mężczyznami a nie jakąś trzecią odmianą.
    Transsseksualizm czyli dezapropata, a ta znika po korekcji dokumentów i genitaliów.

    Pozdrawiam.

  • d_biskupa

    [Re: Transpłciowość: Kto jest kim?]

    No proszę, kto by przypuszczał, że tyle tych typów jest. Mam nadzieję, że osób transpłciowych w Polsce starcza na zapełnienie wszystkich szufladek! Zwłaszcza, że Marcin zapomniał wspomnieć o jeszcze jednej grupie — o transrodzajowcach (TR), których rodzaj gramatyczny nie zgadza się z płcią biologiczną, a których dzielimy na transrodzajowców właściwych (TRw), którym do osiągnięcia dobrostanu psychicznego potrzebna jest korekta płci, oraz transrodzajowców niewłaściwych (TRnw), którzy na korektę się nie decydują.

    A tak na poważnie, to mam kłopoty ze zrozumieniem akapitu dotyczącego transgenderyzmu. W pierwszym zdaniu piszesz, że chodzi o osoby, które nie dążą do korekty płci, a w ostatnim, że nie są do tej korekty dopuszczane.

  • Marcin_Rzeczkowski

    [Re: Transpłciowość: Kto jest kim?]

    Kwestia tego, kim jest osoba TS PO korekcie, jest trudna – część się identyfikuje z kobietami/mężczyznami, część z transami. Ale korekty chce lub może ją przeprowadzić tylko jakieś 10% osób trans w Europie (za Hammabergiem). To oznacza, że większość transów jej nie przeprowadza.
    Nie jesteśmy tylko transseksualistami…

    Typów jest tak dużo, bo były potrzebne osobom trans oraz ludziom pracującym z transami. Bigenderyzm na przykład jest nasz własny, a transwestytyzm – seksuologów.

    Co do transgenderystów – korekta płci to dłuuuugi, wieloetapowy proces, który obejmuje zabiegi medyczne oraz procedury prawne. Osoby transgenderowe nie chcą korekty LUB chciałyby częściową korektę, ale nie są dopuszczane do niej w ogóle – nie dostaną hormonów, nie zmienią danych w dowodzie – bo są TG. Chyba że będą kłamać, albo stosować nielegalne rozwiązania (łapówki, czarny rynek…).

    Coś mi mówi, że jednym z następnych tekstów będzie ten o korygowaniu płci ;)

  • Peter Pan

    [Re: Transpłciowość: Kto jest kim?]

    Fetyszyzm, sam w sobie, nie jest parafilią. Przeciwnie, jest dość typową cechą męskiej seksualności, zarówno homo-, jak i heteroseksualnej;)
    Fakt, iż przebieranie się w damskie ciuszki, jest mniej standardowe, niż szczególne zainteresowanie jakąś częścią ciała lub garderoby … Jednak to, że facet ubierze sobie stanik, nie czyni go jeszcze zbokiem.
    Fetyszyzm (podobnie jak właściwie wszystkie seksualne dziwactwa nie doprowadzające do wykorzystywania dzieci, czy okaleczania ciała swojego lub partnera) uznawany jest za parafilię tylko wtedy, gdy dana osoba nie potrafi osiągnąć satysfakcji seksualnej inaczej, niż za pośrednictwem swego fetysza. Tak więc jeśli jakiegoś kolesia jara ubieranie majtek swojej laski, ale oprócz tego ma normalne życie seksualne, jest w stanie czerpać satysfakcję z innych form seksu, czy autoerotyzmu, to wszystko z nim w porzo.
    Jeśli natomiast nie może zbudować żadnej relacji, nie satysfakcjonuje go ani współżycie, ani masturbacja, gdy nie ma na sobie damskiego stroju, wówczas można mówić o parafilii.

  • Marcin_Rzeczkowski

    [Re: Transpłciowość: Kto jest kim?]

    To ja znam inną klasyfikację – podział na fetyszyzm mały i duży. Mały to jest to, czego nie nazywasz parafilią, a duży – to, co utrudnia inne formy życia seksualnego.
    Natomiast fajnie, że zwracasz na to uwagę :) Od siebie dodam, że czerpanie podniecenia z przebrania samo w sobie jest zupełnie ok i może być akceptowane przez partnerkę/partnera, stając się naturalną częścią ich współżycia. Problem zaczyna się wtedy, kiedy… cóż, kiedy zaczynają się problemy. Niestety transwestyci fetyszystyczni są bardzo odrzucani przez inne osoby trans jako te złe i „psujące wizerunek” (nawet jeśli spora grupa osób trans, zwłaszcza M/K, ma za sobą przynajmniej kilka takich doświadczeń), a seksuologia mainstreamu wciąż klasyfikuje sporo seksualności jako zaburzenia, więc – dobrze, że zwracasz na to uwagę.

  • d_biskupa

    [Re: Transpłciowość: Kto jest kim?]

    Przypominam, że miało być też o orientacji seksualnej. Zarówno osób transpłciowych, jak i ich partnerów. Może w następnym odcinku?




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa