Wirusy, które się gumkom nie kłaniają

W drugim odcinku cyklu poświęconego zakażeniom przenoszonym drogą płciową zajmiemy się znowu wirusami. Tym razem takimi, które różnią się sporo od siebie – należą do różnych rodzin, powodują różne objawy kliniczne, różnie wygląda terapia, profilaktyka, a także prognozy dla pacjenta. Łączy je to, że wszystkie należą do grupy wirusów DNA (czyli mają genom w postaci tego kwasu nukleinowego), a co ważniejsze dla tego cyklu – przenoszą się chętnie drogą stosunków płciowych. Nie znaczy to, że nie mogą przenosić się inaczej. Mogą, i robią to jak najbardziej. Ale droga płciowa jest w ich transmisji bardzo istotna.

Istnieje również jeszcze jedna ważna kwestia, która łączy wirusy – bohaterów dzisiejszego tekstu. W przypadku zakażeń przez nie powodowanych zapobieganie w postaci stosowania prezerwatyw jest mało lub średnio skuteczne. Jeśli więc uprawiamy seks z zakażonym partnerem zawsze istnieje duże ryzyko infekcji, nawet wówczas, gdy używamy gumek. Warto o tym pamiętać.

I jeszcze ostrzeżenie – notka dzisiejsza zawiera bardzo nieapetyczne ilustracje. Celem ochrony wrażliwych oczu i żołądków czytelników zostały one zmniejszone do miniaturek, tak żeby było widać jak najmniej. Proszę klikać i powiększać, jeśli kto pragnie mocniejszych wrażeń.

Opryszczka narządów płciowych

Opryszczka narządów płciowych powodowana jest przez wirusy opryszczki pospolitej, należące do rodziny Herpesviridae – głównie HHV-2, human herpesvirus 2 (inaczej HSV-2, herpes simplex virus 2), ale także przez HHV-1 (HSV-1) (charakterystyka tych wirusów znajduje się tutaj). Prawdą jest, że za zakażenia okolicy genitalnej u osób z prawidłowo funkcjonującym układem odpornościowym odpowiada częściej typ 2 (a za opryszczkę wargową typ 1), ale oba typy mogą wiązać się z zakażeniami obu części ciała.

Infekcja występuje powszechnie na świecie. Specjaliści z USA podają, że u ponad 16% obywateli ich kraju w wieku 14-49 lat (u kobiet częściej) występuje opryszczka genitalna.

Dwa tygodnie po zarażeniu, do którego dochodzi w czasie stosunku seksualnego, także oralnego, z zakażonym partnerem (zdarza się, że partner nie jest świadomy swojego nosicielstwa, objawów choroby w ogóle nie widać, a wirusy i tak się przenoszą), mamy do czynienia z pierwszym epizodem choroby. Na skórze w okolicy genitalnej pojawiają się pęcherzyki, a towarzyszą temu objawy przypominające grypę: złe samopoczucie, gorączka, bóle mięśni. Pęcherzyki następnie pękają, uwalniając wirusy (co jest wyjątkowo znakomitą okazją do złapania zakażenia) i pozostawiając bolesne zmiany. Stan taki trwa około dwóch-czterech tygodni. Następnie wirusy, jak to herpeswirusy mają w zwyczaju, ulegają latencji (uśpieniu) w organizmie człowieka. Zwykle w ciągu miesiąca po pierwszym epizodzie następuje ich reaktywacja, a co za tym idzie – zakażenie nawracające. Takich nawrotów notuje się zazwyczaj kilka (czasem 10) w ciągu roku, zazwyczaj jednak są mniej dokuczliwe, niż pierwszy epizod, albo w ogóle niewidoczne. Z czasem nawroty występują coraz rzadziej.

Ryc. 1, 2, 3. Opryszczka genitalna na narządach płciowych i na pośladku. Zmiany pęcherzykowe mogą być czasem przykryte białawym wysiękiem, co powoduje mylenie ich z kandydozą.

Nie zmienia to faktu, że choroba, nawet jeśli stosunkowo łagodna, wiąże się z dużym obciążeniem dla pacjentów. Fizycznym, bo zmiany bywają bolesne, ale także psychicznym, ze względu na utrudnienia w życiu seksualnym (osoby z widocznymi zmianami powinny powstrzymać się od stosunków płciowych, ale i tak mają świadomość, że mogą zakażać partnerów także w przypadku bezobjawowych reaktywacji). Ponadto opryszczka genitalna u kobiet stanowi zagrożenie dla ich dzieci – zakażenie w późnej ciąży może przenieść się na potomstwo, co prowadzi do zakażenia rozsianego u dziecka, zaatakowania przez wirusy wszystkich jego narządów i często śmierci. Szczęśliwie, zjawisko zakażenia dziecka od matki jest raczej rzadkie. Opryszczka genitalna zwiększa też ryzyko zakażenia wirusem HIV oraz sprawia, że pacjenci HIV-dodatni są bardziej zakaźni dla swoich partnerów.

Szczepionki nie ma. Wirusów nie można usunąć z organizmu, kiedy już się tam dostały. Ale istnieją leki przeciwwirusowe (acyklowir i jego pochodne), które skracają czas trwania nawrotów i zapobiegają im. Możliwe jest także stosowanie codziennej terapii hamującej infekcje objawowe, co zmniejsza ryzyko zakażenia partnera.

Najlepszą ochronę przed opryszczką genitalną stanowi unikanie stosunków seksualnych, jak też stały, wierny związek z niezakażonym partnerem. Prezerwatywy zapewniają niezbyt skuteczną ochronę – przy rygorystycznie każdorazowym stosowaniu ryzyko zakażenia zmniejsza się o 30% w stosunku do ludzi, którzy ich nigdy nie używają.

Wirusy brodawczaka i zakażenia genitalne

Wirusy brodawczaka (papillomawirusy, HPV, human papillomavirus) należą do rodziny Papillomaviridae. Około 40 typów tych wirusów powoduje zakażenia okolicy genitalnej u kobiet i mężczyzn (te same typy mogą również zakażać jamę ustną i gardło). Jest to najczęstsza choroba przenoszona drogą płciową na świecie. Uważa się, że przynajmniej połowa aktywnych seksualnie ludzi przechodzi takie zakażenie w życiu. Większość z nich szczęśliwie nie ma żadnych objawów infekcji – u 90% pacjentów układ odpornościowy skutecznie zwalcza wirusy i usuwa je z organizmu w ciągu dwóch lat od zarażenia.

Czasem jednak nie udaje mu się to i papillomawirusy powodują objawowe schorzenia. Są to przede wszystkim kłykciny kończyste (zwane też brodawkami płciowymi, łac. condylomata acuminata), rzadko występujące brodawczaki krtani, a także nowotwory, takie jak rak szyjki macicy oraz raki pochwy, sromu, penisa, odbytu i części ustnej gardła. Z poszczególnymi schorzeniami związane są różne typy wirusów. Rak szyjki powodowany jest głównie przez typy onkogenne tzw. wysokiego ryzyka (ang. high-risk): HPV-16 i 18, a także 31 i inne. Za pozostałe nowotwory odpowiadają papillomawirusy typu 16, 18, 31, 33, 32. Natomiast z występowaniem kłykcin kończystych wiąże się zakażenie przede wszystkim wirusów low-risk: HPV-6 i HPV-11 (choć także typów 30, 42, 43, 44, 51 i innych).

Papillomawirusy przenoszą się przez kontakty płciowe – waginalne, analne, oralne, między osobami różnej i tej samej płci. Transmisja możliwa jest nawet wówczas, kiedy u zakażonego partnera nie występują objawy choroby. W dodatku kilka typów wirusa brodawczaka może jednocześnie powodować zakażenie u jednego pacjenta.

Kłykciny kończyste mają postać brodawkowatych zmian, dużych, małych, płaskich, wypukłych, ewentualnie w kształcie kalafiora, występujących pojedynczo bądź w skupiskach. Pojawiają się w ciągu tygodni a nawet miesięcy po kontakcie. Nieleczone albo znikają same, albo pozostają w stanie niezmienionym, albo też mogą rosnąć i zmieniać kształt. Komórki w nich nie przechodzą jednak transformacji nowotworowej, a więc brodawki nie zmieniają się w raka.

Ryc. 4, 5, 6. Brodawki płciowe wywołane zakażeniem wirusami HPV.

Wyjątek stanowić mogą tzw. brodawki olbrzymie (guz Buschke-Löwensteina) – rzadka choroba przenoszona drogą płciową, wywoływana, tak jak kłykciny kończyste, przez HPV-6 i HPV-11. Guzy Buschke-Löwensteina to najczęściej bolesne, wielkie, kalafiorowate zmiany, na oko nieodróżnialne od zwykłych kłykcin (niezbędne jest badanie histopatologiczne) i na ogół będące zmianami łagodnymi. Istnieją jednakowoż dane, że zezłośliwienie ich jest prawdopodobne.

Przenoszone drogą płciową wirusy brodawczaka mogą także wiązać się z wystąpieniem tzw. grudkowatości bowenoidalnej (bowenoid papulosis). Typy wirusów wywołujące ją to HPV-16, 18, 34, 39 i inne. Zmiany w przebiegu grudkowatości są najczęściej zmianami łagodnymi, opisano jednak przypadki powstawania inwazyjnego nowotworu złośliwego. Czasem uważa się bowenoid papulosis za stadium przednowotworowe, pośrednie między kłykcinami kończystymi, a chorobą Bowena. Choroba Bowena bowiem, wiązana z zakażeniem HPV-16, 18, 31, 34 (wspomina się również o innych czynnikach), jest typowym rakiem kolczystokomórkowym skóry. Podobnie zresztą jak erytroplazja Queyrata, czyli rak kolczystokomórkowy żołędzi penisa, o etiologii HPV-16.

Wbrew głosom dochodzącym głównie ze strony środowisk antyszczepionkowych, że wirusy HPV same nie powodują raka, a że tylko mu sprzyjają, badania naukowe dowodzą, że papillomawirusy w istocie są czynnikami etiologicznymi nowotworów – np. wszystkich raków szyjki macicy, 90% raków odbytu, 40% raków pochwy i sromu. Niektóre z nich, jak HPV-16, zawierają silne onkogeny i produkują onkoproteiny zmieniające cykl życiowy zdrowej komórki i przekształcające ją w komórkę nowotworową. Żeby jednak doszło do rozwoju raka potrzeba dużo czasu, często jest to nawet dziesięć do dwudziestu lat od zakażenia. Szczęśliwie rak rozwija się w niewielkim odsetku wypadków.

W związku z tym jednak warto pamiętać o profilaktyce (leczenie antywirusowe przeciw HPV jako takie nie istnieje, można jednak różnymi metodami usuwać kłykciny i nowotwory). Dwie obecnie stosowane szczepionki mają za zadanie zapobiegać zakażeniu dwoma (HPV-16 i 18; Cervarix) lub czterema (HPV-16, 18, 6 i 11; Gardasil) typami wirusów brodawczaka. Gardasil zalecana jest dziewczynkom i kobietom, aby uchronić je przed rakiem szyjki macicy, zmianami przedrakowymi w obrębie szyjki, pochwy i sromu, a także przed kłykcinami kończystymi. Warto także, aby szczepili się chłopcy i mężczyźni – celem jest profilaktyka kłykcin, ale także zmniejszenie ryzyka wystąpienia raka odbytu. Szczególnie o tym ostatnim powinni pomyśleć mężczyźni uprawiający seks z mężczyznami, gdyż w tej grupie statystycznie 17 razy częściej dochodzi do rozwoju raka odbytu, niż u mężczyzn, którzy uprawiają seks z kobietami.

Szczepionka, choć skuteczna i bezpieczna, nie jest jednak idealna. Jak łatwo zauważyć, nie zapobiega ona zakażeniom wszystkimi typami wirusów brodawczaka. Nawet więc zaszczepione kobiety powinny pilnować terminów cytologii i badać się regularnie. Niektórzy specjaliści zalecają też badania cytologiczne odbytu panom uprawiającym seks z mężczyznami, a także osobom HIV-dodatnim, w celu wczesnego wykrycia tego częstego u nich raka.

Ryzyko zakażenia papillomawirusami można zmniejszyć przez obniżenie liczby partnerów seksualnych czy wierność jednemu, także wiernemu i nie mającemu wcześniej zbyt intensywnego życia seksualnego, partnerowi. Najskutecznejszym sposobem jest oczywiście powstrzymanie się od seksu w ogóle. Osoby, które nie piszą się na takie rozwiązanie, powinny pamiętać, że jeśli używają prezerwatyw, to muszą to robić zawsze, od początku do końca stosunku. Prezerwatywy są jednak średnio skuteczne (niektórzy autorzy podają zmniejszenie ryzyka infekcji o 70%), gdyż nie zakrywają wszystkich powierzchni genitaliów, które mogą ulegać zakażeniu (no chyba że uprawiamy seks tak jak porucznik Frank Drebin).

Mięczak zakaźny (molluscum contagiosum)

I ostatni już wirus dzisiaj, wirus z rodziny Poxviridae (tej samej, do której należy też wirus ospy prawdziwej) wywołujący schorzenie zwane mięczakiem zakaźnym. Nie jest to zakażenie aż tak groźne, jak te opisane powyżej. Mięczak zakaźny jest wprawdzie dość częstą chorobą skóry (w USA stanowi 1% wszystkich diagnozowanych schorzeń tego narządu), szczególnie w krajach o cieplejszym klimacie, ale zwykle o łagodnym przebiegu i samoograniczającą się u osób ze zdrowym układem odpornościowym. U pacjentów z immunosupresją choroba może mieć cięższy przebieg. Objawami są niewielkie różowe zmiany, z charakterystycznym pępkowatym zagłębieniem, widoczne na skórze.

U dzieci do infekcji dochodzi zwykle na skutek bezpośredniego kontaktu skóry ze skórą bądź przez zakażone przedmioty: ręczniki, gąbki, przyrządy gimnastyczne. Natomiast osoby dorosłe zakażają się najczęściej na drodze płciowej. Możliwa jest także autoinokulacja, kiedy pacjent przy drapaniu na przykład czy goleniu przenosi materiał zakaźny ze zmiany w inne miejsce. Wirus nie jest silnym immunogenem, więc ponowne infekcje zdarzają się często.

Ryc. 7. Mięczak zakaźny na udzie. Widoczne zjawisko Köbnera, czyli liniowe ułożenie zmian w miejscu wcześniejszego zadrapania (autoinokulacja).

Ryc. 8. Mięczak zakaźny u pacjenta z HIV.

Zmiany u zdrowych osób często nie wymagają w ogóle leczenia, ale terapia może pomóc w zmniejszeniu ryzyka autoinokulacji czy zakażenia osób z bliskiego otoczenia. Obejmuje różne metody stosowane miejscowo, a także naświetlania lub interwencje chirurgiczne. Leczenie może być niezwykle utrudnione u chorych z immunosupresją.

Dorosłym pacjentom z mięczakiem zaleca się powstrzymanie od stosunków płciowych dopóki zmiany nie znikną ze skóry. Za profilaktykę uznaje się abstynencję lub bezpieczny seks, ale to, czy prezerwatywy (oraz inne metody barierowe) zapewniają odpowiednią ochronę przed zakażeniem, nie jest jasne.

Literatura:
1. Martin ET et al. A Pooled Analysis of the Effect of Condoms in Preventing HSV-2 Acquisition. Arch Intern Med. 2009; 169: 1233-1240.
2. Juckett G, Hartman-Adams H. Human Papillomavirus: Clinical Manifestations and Prevention. American Family Physician 2010; 82, 1209-1214.
3. Yakan S et al. Rectal Involvement of Recurrent Buschke-Lowenstein Tumor Causing Subileus: a Case Report. Gastroenterology Research 2011; 4: 177-179.
4. Laxmisha C et al. Clinical profile of molluscum contagiosum in children versus adults. Dermatology Online Journal 2003; 9, 1.
(Ilustracje pochodzą ze stron CDC, domena publiczna. Zdjęcia przypadków mięczaka zakaźnego pochodzą z wyżej zacytowanej publikacji).

Autorzy:

zdjęcie Ewa Krawczyk

Ewa Krawczyk

Biolożka, dr nauk medycznych w zakresie biologii medycznej. Specjalistka w dziedzinie mikrobiologii lekarskiej. Członkini International Society for Infectious Diseases. Obecnie pracuje na Georgetown University w Waszyngtonie, a przedmiotem jej badań są mechanizmy nowotworzenia, immortalizacji oraz różnicowania komórek ssaków. Autorka bloga www.sporothrix.wordpress.com, w którym często zamieszcza popularnonaukowe teksty.

15 komentarzy do:Wirusy, które się gumkom nie kłaniają

  • d_biskupa

    [Re: Wirusy, które się gumkom nie kłaniają]

    Co to ma być? Na artykuł popularnonaukowy za nudne, na tekst propagujący bezpieczne zachowania seksualne za trudne.

    Mam nadzieję, że to ostatni odcinek cyklu.

  • Walpurg

    [Re: Wirusy, które się gumkom nie kłaniają]

    Nudny? Trudny? Na drugi raz napiszę ci tłumaczenie. Nawet teraz mogę zrobić ci abstrakt: nie bzykaj się z wieloma partnerami, rób to wyłącznie z jednym, który jest ci wierny, bo nawet guma nie pomoże.

    Też mam nadzieję, że to ostatni odcinek cyklu, ale tylko dlatego, że wolałbym, aby więcej zagrożeń nie było. Ale pewnie są :/

  • d_biskupa

    [Re: Wirusy, które się gumkom nie kłaniają]

    Dzięki, Walpuś. Jesteś kochany. Cmok, cmok!

  • benek

    [Re: Wirusy, które się gumkom nie kłaniają]

    straszny ten artykuł. chyba zmienię plany wakacyjne.

  • d_biskupa

    [Re: Wirusy, które się gumkom nie kłaniają]

    A ja życiowe…

  • Peter Pan

    [Re: Wirusy, które się gumkom nie kłaniają]

    No pięknie … . Wczoraj przed snem obejrzałem te obrazki i efekty nie kazały długo na siebie czekać. Śniło mi się, że mnie goni gigantyczny penis o wyglądzie tego z ryciny 4. I kiedy wydawało mi się, że ratunek jest blisko, dziuplą do której chciałem się schować, okazała się być pipka z ryciny 2. W jej czeluściach, zobaczyłem Jej Perfekcyjność. Właśnie w tym, trzeba to przyznać, najokropniejszym momencie, obudziłem się zlany potem!

  • d_biskupa

    [Re: Wirusy, które się gumkom nie kłaniają]

    Warto zauważyć, że o tym, że nie gumki tylko wierność nas uchroni, nauczał już nasz Wielki Rodak z Wadowic. Oczywiście robił to ze znacznie większą charyzmą niż doktor Ewa, czym szczególnie urzekł Walpurga. Obrzydliwe obrazki z kolei (a nawet filmy) od lat zniechęcają nas do aborcji. Także, droga redakcji, jesteście na dobrej drodze. Teraz tylko alleluja i do przodu!

  • d_biskupa

    [Re: Wirusy, które się gumkom nie kłaniają]

    Peter, no i przez ciebie kliknęłam na tego penisa z ryciny 4. Po prostu dzięki…

  • Peter Pan

    [Re: Wirusy, które się gumkom nie kłaniają]

    To jeszcze kliknij na pipkę;))
    Ciekawe co by na nią powiedział Krzsz … .
    Może właśnie taki widok, stał się powodem jego cipkofobii?

  • Peter Pan

    [Re: Wirusy, które się gumkom nie kłaniają]

    Ej, a może to w ogóle nie jest pipka, tylko dziura po ptaszku, który komuś odleciał???

    Ja nie mogę oglądać takich horrorów. Zbyt wrażliwy i bojaźliwy ze mnie „cis” :( (

  • gość

    [Re: Wirusy, które się gumkom nie kłaniają]

    Bardzo dobry artykuł. Można by w nim jednak jeszcze bardziej wyeksponować kwestie profilaktyki. Dla nie-biologów ;-) może być nieco trudny w odbiorze. Pozdrawiam.

  • zaciekawiony

    [Re: Wirusy, które się gumkom nie kłaniają]

    A ja mam pytanie do Pani Biolog, jak biologia zapatruję się na kwestię homoseksualizmu? Czy dogmat dotyczący tego, że celem każdego organizmu jest prokreacja i wydawanie potomstwa nadal obowiązuje? Dlaczego nie rozmawia się o homoseksualizmie na lekcjach biologii?

  • Er

    [Re: Wirusy, które się gumkom nie kłaniają]

    Primo: nie ma w biologii dogmatow. To jedna z cech odrozniajacych nauke od religii.
    Secundo: jesli nic sie nie pozmienialo, to chyba najpopularniejszy paradygmat obecnie mowi o organizmach jako strategiach powielania genow, tj. organizmy zywe „sluza” genom jako swego rodzaju opakowanie do ich przenoszenia i powielania. Oczywiscie sa naukowcy, ktorzy sie z takim pktem widzenia nie zgadzaja i nadal sa przekonani do tego, co napisales, zaciekawiony.

    A co do szkoly – nie mam pojecia, ale podejrzewam, ze nie porusza sie tematu homoseksualnosci zwierzat. W podstawie programowej tematu przynajmniej brak.

    Artykul bardzo ladny, Sporothrix jak zwykle raczy nas doskonale dobranymi zdjeciami. :-)

  • biologist

    [Re: szkola]

    W szkole jest ogłupianie młodych ludzi. Jeden z najczęściej używanych podręczników biologii w gimnazjum (wyd. Nowa Era), w rozdziale poświęconym rozmnażaniu i rozwojowi człowieka podkreśla że „w okresie dojrzewania pojawia się zainteresowanie płcią przeciwną” – i to grubą czcionką. Jak widać autorzy zauważają w rozwoju tylko orientację heteroseksualną, pomimo że od dawna wiadomo, że w tym wieku pojawia się także zainteresowanie tą samą płcią u części osób. Nie dziwmy się, że potem społeczeństwo ma tak mało wiedzy w tym temacie, skoro podręczniki zakłamują rzeczywistość. Dziwie się, że do tej pory nikt się tym nie zainteresował.
    @ Er, z tego co wiem, nie wszystkie osobniki pewnych gatunków biorą udział w rozmnażaniu. Zresztą człowiek to także zwierzę ;)
    @ autorka – bardzo dobre opracowanie.

  • Bart

    Pani Ewo!

    Gratuluję prostego, krótkiego i rzetelnego artykułu. Miło się czytało, niestety niektórym ludziom trudno jest pogodzić się z faktem, że wirusy nas się nie słuchają.

    Liczę na więcej takich informacji.

    Pozdrawiam i życzę rozwoju w Waszyngtonie




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa