Transpłciowość: dlaczego warto ją rozumieć?

11 czerwca 2011 r., Parada Równości. Pod Sejmem skupiona jest duża grupa ludzi. Z głośnika wydobywają się kolejne przemówienia organizatorów i polityków, adresowane w teorii do wszystkich uczestników. W praktyce – każdy zapomina o osobach trans, mimo że reprezentacja Fundacji Trans-Fuzja stoi z dużą flagą tuż obok platformy, a w tłumie można spotkać jeszcze wielu z nas. O tym, że tam byliśmy, przypomina Anna Grodzka podczas przemówień wieńczących paradę. Machamy flagą w transowych kolorach, podskakujemy i tupiemy. Może ktoś nas zauważył?

Na pewno zauważono Annę Grodzką, gdy kilka miesięcy później weszła do Sejmu jako pierwsza polska transpłciowa posłanka. O transpłciowości zaczęło być głośniej niż do tej pory, jednak nadal jest to dla wielu zagadnienie dość tajemnicze…

LGBT to najczęściej używany akronim służący do opisania naszego środowiska. Czasem dodaje się jeszcze Q (queer) albo I (interseksualiści), ale T jest podawane niemal zawsze. Zwykle bez głębszych refleksji; część gejów, lesbijek i osób biseksualnych nie do końca pamięta, że my, transi, również istniejemy. Dodatkowo jesteśmy grupą nieliczną, ale różnorodną, słabo widoczną, przedstawianą w mediach w skrajnie wybiórczy sposób. Narosło wokół nas sporo mitów, w które często sami wierzymy. Brakuje nam dumy z bycia trans. A nawet kiedy zostaniemy zauważeni, przypisuje się nam heteroseksualność, choć wiele osób spod znaku „T” jest jednocześnie lesbijkami, gejami, bi lub identyfikowała się kiedyś w ten sposób.

Choćby z tego ostatniego powodu warto wiedzieć więcej na temat transpłciowości. My nie żyjemy na Plutonie – bywamy w branżowych klubach, wśród Waszych znajomych. Szukamy seksu i miłości na portalach randkowych dla osób homo, choć formularze często nie są przystosowane do naszych potrzeb. Niezależnie od tego, kim jesteś Ty, możesz zainteresować się jakąś osobą i dowiedzieć się, że jest nie tylko LGB, ale i trans. Albo usłyszeć od swojego partnera lub partnerki, że w zasadzie to czuje się źle w swojej płci. Jednak nie zawsze korygujemy płeć. Nie zawsze tego chcemy, z różnych przyczyn. – Pamiętacie historię ślubu Ani i Grety oraz ognistą dyskusję, czy w ich przypadku można mówić o lesbijkach? Część z nas wymyka się jasnym definicjom i unika określania jako kobieta/mężczyzna. Część podróżuje między rolami płciowymi i ma dwa różne wizerunki. Ponieważ do osób wychodzących poza swoją płeć można też zaliczyć sfeminizowanych gejów i lesbijki typu butch, czasem ciężko jest postawić granicę między byciem „jeszcze” LGB a „już” T.

Wszyscy stykamy się z niezrozumieniem i dyskryminacją, a osoba z zewnątrz często wrzuca nas – osoby LGBT – do jednego worka z podpisem „zboczeńcy”. Dlatego zamiast skarżyć się, że media znowu zilustrowały Paradę Równości zdjęciami transseksualistów (a w ogóle to najczęściej drag queen), co „psuje opinię” itd., dobrze jest połączyć siły i współpracować ze sobą. Żeby jednak móc współpracować efektywnie, warto coś o sobie wiedzieć. Choćby po to, by współpracy nie paraliżował strach przed urażeniem drugiej strony, o znajomości potrzeb nie wspominając.

Przede wszystkim dobrze jest zapamiętać, że tożsamość płciowa (tak samo jak orientacja seksualna) nie jest albo-albo, czarno-biała. Można z powodzeniem mówić o kontinuum, o przestrzeni między stuprocentowym cis i transseksualistą. To jednak wciąż będzie uproszczenie, bo gdzie umieścić choćby osoby bigenderowe, czyli takie, które identyfikują się z obydwiema płciami? Z tego powodu o transpłciowości pisze się dość opornie – nawet język nie jest przystosowany do naszych potrzeb.

A propos języka, „cis” to „nie-trans” (witamy w świecie albo-albo). Jeszcze kilka lat temu mówiliśmy w Polsce: „zwykły”, „normalny”, „genetyczny”. Odchodzimy od tego, bo to czyni z nas nie-zwykłych i nie-normalnych. Czy należysz do osób, które właśnie dowiedziały się, że są cispłciowe? W podobnej sytuacji były kiedyś osoby heteroseksualne – gdy ta orientacja była normalna, a homoseksualizm był dewiacją, nie było potrzeby mówienia o heteroseksualizmie. Teraz działacze na rzecz osób trans w wielu krajach podejmują próby zdepatologizowania transpłciowości (zwłaszcza transseksualizmu) i uczynienia naszych tożsamości płciowych czymś normalnym i podlegającym ochronie. Dążą zatem do tego, co w mniejszym lub większym stopniu osiągnęły już osoby LGB.

Mimo wielu wewnętrznych sporów, w dużym stopniu jesteśmy jako LGBT jedną grupą społeczną, połączoną wspólnymi celami, doświadczeniami, więzami przyjaźni i miłości. Dlatego opłaca się wzajemnie lepiej poznać i wspólnie walczyć o swoje prawa. Im nas więcej, im bardziej jesteśmy zjednoczeni, tym łatwiej będzie nam żyć.

*

Jestem transmężczyzną w związku z drugim mężczyzną. Działam w Trans-Fuzji i kończę psychologię. Redakcja homiki.pl zaprosiła mnie do napisania cyklu tekstów o transpłciowości. Opowiem o terminologii (w której można się naprawdę pogubić!), o naszych orientacjach i seksualnościach, postaram się rozwiać trochę mitów. Przedstawię typowe problemy osób trans, poruszę temat transfobii i transpride. Opowiem o transwestytach i o procesie korygowania płci (zapewne marudząc nań strasznie, bo jest na co!). Reszta tematów zależy od Was, więc jeżeli macie jakieś pytania, zetknęliście się z czymś, co jest dla Was niejasne albo chcielibyście przeczytać o jakimś konkretnym zagadnieniu, napiszcie o tym w komentarzach.

Autorzy:

zdjęcie Marcin Rzeczkowski

Marcin Rzeczkowski

Wyoutowany transmężczyzna, założyciel strony Trans-Optymista, autor wielu artykułów na temat transpłciowości. Studiował psychoterapię i terapię seksualną. Od 2013 r. prowadzi grupę wsparcia dla osób transpłciowych w siedzibie Lambda Warszawa.

47 komentarzy do:Transpłciowość: dlaczego warto ją rozumieć?

  • zewsząd i znikąd

    [Re: Transpłciowość: dlaczego warto ją rozumieć?]

    Kiedy można się spodziewać kolejnych odcinków Jak może zauważyłeś, bardzo cenię Twoje teksty (i polecam je koleżance, która ma dość płaskie, szufladkowe widzenie tożsamości płciowej i seksualnej).

  • Marcin_Rzeczkowski

    [Re: Transpłciowość: dlaczego warto ją rozumieć?]

    Dziękuję :)
    Umówiliśmy się z Uschi, że będę przesyłał nowe teksty co dwa-trzy tygodnie :)

  • eNZet

    [Re: Transpłciowość: dlaczego warto ją rozumieć?]

    Nie będzie to komentarz związany bezpośrednio z tematem, ale skoro mowa była o tworzeniu terminologii to nasunął mi się pewien wniosek.

    Myślę, że w Polsce popełniliśmy spory błąd nazywając* się homo, hetero, bi, trans -seksualistami. Być może z tego powodu orientacja seksualna często jest sprowadzana do kwestii seksu, a nie płci. I dlatego też nie dziwi mnie to, że coraz częściej używa się określenia transpłciowość. Bo o ile słowo homoseksualizm jest dużym uproszczeniem to jeszcze znaczenie, jakie nasuwa się w pierwszym momencie nie jest tak dalekie od prawdy. W przypadku transseksualizmu powstaje jakiś potworek wprowadzający totalne zamieszanie.

    *A może to nas (LGBT) tak nazwano i my to przejęliśmy trochę bezrefleksyjnie?

  • Peter Pan

    [Re: Transpłciowość: dlaczego warto ją rozumieć?]

    Zawsze się zastanawiałem, jak to wyrazić … jak się nazywa taka osoba, która po prostu identyfikuje się w pełni z własną płcią. Nie jest ani nie chce być maczo, tylko po prostu czuje się dobrze z tą płcią, którą ma; lubi też różnicę płci, nie lubi płciowej urawniłowki.
    Okazuje się, że ktoś taki jest CIS. Trochę dziwnie to brzmi, kojarzy się raczej bardziej z muzyką albo z drzewem, niż z płcią. Jak to się wymawia „ćis” czy „cis” bez zmiękczenia? Od czego to pochodzi? Chętnie bym się dowiedział.
    Tak czy inaczej, dobrze, że ktoś takie określenie wymyślił. Myślę, że mogłoby rozwiać wiele wątpliwości. Będąc wśród osób LGBT, można by dzięki niemu, uniknąć podejrzeń o rozpaczliwe próby „dostosowania się do heteronormy”, czy fałszywy „straight acting” itd.
    Można woleć mecze od seriali o miłości, Top Gear od programów o modzie i MediaMarkt od wybierania kiecek z koleżankami. Można nawet mieć awersję do div, nawiązując do moje ulubionej kwestii;)) Nie dlatego, że się coś chce sobie lub światu udowodnić, tylko dlatego, że się jest CIS.
    Starałem się tę prawdę tutaj przekazać około tysiąc razy, niestety niektórzy i tak rozumieli to opacznie. Byłoby dobrze gdyby się utrwaliło takie określenie i taka tożsamościowa opcja, bo pozwalałyby one na określenie swojej tożsamości w sposób afirmatywny (kim jestem) a nie negujący (kim NIE jestem) a taki jest zawsze bardziej zrozumiały i nie jest odbierany jako atak na czyjąś tożsamość.

  • zewsząd i znikąd

    [Re: Transpłciowość: dlaczego warto ją rozumieć?]

    Peter Pan, przecież to proste. Nie pamiętasz izomerów „cis” i „trans” z chemii?
    Wymawia się „c-is”, w odróżnieniu od „ćis”, czyli drzewa.
    Określenie izomerów cis i trans w chemii bierze się po prostu ze znaczenia tych przedrostków – dosłownie bodaj „obok” i „naprzeciw”. Analogicznie w przypadku transpłciowości – „trans-płciowość”, czyli utożsamienie z płcią „przeciwną”. Ja też lubię się dziwić słowom, tyle że mnie to prowadzi raczej w stronę filozofii, a nie irytacji.

  • [Re: ]

    W życiu na lekcjach chemii nie słyszałem o „izomerach”, „cisach” i „transach”… ;-)

  • Marcin_Rzeczkowski

    [Re: Transpłciowość: dlaczego warto ją rozumieć?]

    Peterze, zwróciłeś uwagę na ciekawą sprawę.
    „Cis” w powszechnym rozumieniu oznacza po prostu czucie się dobrze ze swoją płcią biologiczną i identyfikację z nią. W pierwszej chwili myślałem, że rozszerzyłeś znaczenie słowa, bo facet oglądający mecz z piwem w ręku nie jest bardziej cis niż taki, który wybiera sukienki, a w drugiej – że masz na myśli trochę inny odcień znaczeniowy bycia cisem niż ja zazwyczaj. Piszesz nie tylko o identyfikacji z płcią biologiczną, ale także o identyfikacji z genderem. 2 x 100% cis, podczas gdy część osób LGB, nawet jeśli jest cispłciowa, nie do końca pasuje do stereotypu swojej płci. Od ładnych paru minut próbuję sobie przypomnieć, czy znam jeszcze jakieś pasujące słowo, ale nic nie przychodzi mi do głowy.
    Nie spodziewałem się takiej reakcji i takiego komentarza. Cieszę się, że masz na czym budować tożsamość afirmatywnie – dodatkowa korzyść z artykułu :)
    Oraz mam materiał do przemyśleń…

  • d_biskupa

    [Re: Transpłciowość: dlaczego warto ją rozumieć?]

    Alex, ja też nie. Może znikąd chodziła do biol-chemu?

    Jeszcze chciałam uzupełnić charakterystykę cisa zaproponowaną przez Petera. Otóż prawdziwy cis to taki, który nie czuje potrzeby, by na niszowej stronce mniejszości seksualnych udowadniać w kółko, 24h godziny na dobę, świątek, piątek, czy niedziela, swojej cisowatości, zamiłowania do Top Gear, MediaMarkt i kumpli z boiska. Zgodzicie się, prawda?

  • [Re: ]

    Skoro powołują się tutaj na „powszechne rozumienie terminu”, to dodam, że o „cisach” w znaczeniu „płciowo-tożsamościowym” też dziś pierwsze słyszę…

    @d_biskupa:
    Dopisałbym jeszcze do tych zamiłowań „wódzię”… ;-)

  • Michał Abel

    [Re: Transpłciowość: dlaczego warto ją rozumieć?]

    myslę, że cis ma potencjał zarówno okreslania osob, które nie wychodzą poza kulturowe oczekiwania stawiane płci przypisanej im przy urodzeniu i się z nią utożsamiające, jak i tych, które pomimo homo czy bi seksualności wpisują się pod innymi względami w kulturowe i społeczne oczekiwania stawiane im jako przypisanym do danej płci. sam jednak skłonny jestem tę drugą grupę określać jako osoby homonormatywne, tz. normatywne kulturowo za wyjątkiem ich seksualności. Ten aspekt jedak jest w naszych realiach stygmatyzujący sam w sobie, ponieważ jednak łatwiej go ukryć to i łatwiej ciężar piętna zrzucić na tych/te, na których widac go golym okiem. osobiście blisko mi do rozumienie pojęcia transgender jako terminu najbardziej inkluzywnego, najszerszego ponieważ w naszej kulturze już to, że ktoś sypia z przedstawielami/-kami własnej płci/genderu jest przekroczeniem płciowej normy ponieważ jedyne dopuszczalne dwa społeczne gendery wpisane są w heteroseksualną logikę komplementarności. uznanie, że „poza tym, ze rucham swoją płeć to jestem np. męski, bez skojarzeń” jest w dużej mierze krótkowzrocznym aktem konformizmu. Niestety jednak wiadomo, że odmiennośc niekoniecznie idzie w parze z krytycznym namysłem albo odwaga cywilną do nadstawiania karku za tych i te, na których/-e łatwo sie wypiąc uznając, ze nie nasza sprawa i sami sobie winni/-e skoro tak sie afiszują.
    trans znaczy „poza” obejmuje więc tak osobę, która wychodzi z identyfikacji przypisanej jej przy urodzeniu by zyć w zgodzie z przezywaną, jak i jednostkę, która w jakikolwiek sposób wykracza w znaczący sposób swoich zachowaniem czy ekspresją poza kulturowe, heteronormatywne oczekiwania. przede wszystkim jednak uszanowania wymaga czyjaś samoidentyfikacja, są osoby, które przeszły (w takiej czy innej formie) korektę/tranzycję i nie mają poczucia, że przedrostek trans je dookreśla. podobnie nie ma sensu wmawiać komuś, że ma problem z identyfikacją tylko dlatego, że nam ich zachowania wydają się nienormatywne.
    Marcinie – zabrakło mi tylko końcówek żeńskich w tekście, bylbym szczęśliwszy widząc np. staliśmy/-łyśmy; język i końcówki fleksyjne (i tak oczywiście binarne) to utrapienie jak sam zauważyłes, ale akurat tyle zrobić się da ;)

  • Michał Abel

    [Re: Transpłciowość: dlaczego warto ją rozumieć?]

    akurat o staniu nie napisałes jednak a o byciu, ale wiesz o co mi chodzi ;)

  • [Re: ]

    Fascynuje mnie to od pewnego czasu – Wy się gdzieś uczycie tego specjalnego języka czy to od urodzenia element Waszej tożsamości, którego mi najwidoczniej brakuje; naprawdę fascynują Was te wszystkie „homo/hetero-normatywności, komplementarności i inkluzywności”, że tak w kółko o tym gadacie i rozkładacie na czynniki pierwsze? Bo ja za każdym razem już po pierwszym zdaniu nie wiem, czy mam do czynienia z bełkotem, czy może sam powinienem czuć się jak idiota?…

  • Peter Pan

    [Re: Transpłciowość: dlaczego warto ją rozumieć?]

    Dupa,
    a Ty na serio myślisz, że ja to tak całkiem na serio walę takie teksty? Że buduję swoją tożsamość na TopGear? No … owszem lubię ten program i książki Clarksona też, ale jednak nie aż tak bardzo;) A o piłce już kiedyś Ci powiedziałem, że jeśli np. pojadę do Stanów, gdzie jest uważana za „sport dla ciot”, to też ją będę lubił. I będę tam uchodził za ciotę. Nie mam z tym aż takiego problemu, na serio.
    Mam natomiast problem z apriorycznym przypisywaniem osobom LGBT tożsamości subwersywnych. Kiedyś o tym pisałem obszernie i najmądrzej jak potrafię, w długich postach na temat queerów. Teraz mi się nie chce.
    Teraz co najwyżej czasem coś sobie walnę o TopGear, gdzie ten TopGear pełni taką samą rolę, jaką w tekścikach na temat gejowskich oczywistości pełnią gejowskie divy/większa gejowska wrażliwość (w stosunku do heteroseksualnej samczości)/gejowska estetyka parad/ gejowska fascynacją Madonną i cała masa tych dennych stereotypów.
    I wiadomo, że jak ja coś takiego napiszę o 15.00, to między 22.00 a 24.00 dupa zinterpretuje to w tym samym właśnie duchu gejowskiej tandety, z której sobie na tym niszowym portalu robię jaja:))
    Moje przedstawienie tożsamości CIS, jako Top Gear + MediaMarkt + awersja do div, jest dokładnym odwróceniem tego kiczu, w jakim się formułuje tożsamość queerową, gejowską,lesbijską i trans. Na każdym portalu LGBT, na każdej paradzie, świątek, piątek czy niedziela.

    @ Alex

    No wódzię rzeczywiście kocham. Chociaż bywam po niej w TRANSie.

  • [Re: ]

    „Tożsamości subwersywne”, Jezu…

  • Peter Pan

    [Re: Transpłciowość: dlaczego warto ją rozumieć?]

    @ alex

    No właśnie. Jak się pisze o tożsamości subwersywnej przeciwko tożsamości normatywnej to źle a jak o tożsamości fana TopGear przeciwko tożsamości fana Madonny, też niedobrze:))
    To jak pisać, żeby nie było ani zbyt prosto, ani zbyt trudno;) ?

  • [Re:]

    „Prosto” czyli „normalnie”…

  • Peter Pan

    [Re: Transpłciowość: dlaczego warto ją rozumieć?]

    @ alex

    Nie rozumiem. Nie powiesz mi zresztą, że ktoś tak oczytany, jak Ty, nie rozumie znaczenia słów „norma” i „subwersja”? Uznaję to za kokieterię … .

  • Marcin_Rzeczkowski

    [Re: Transpłciowość: dlaczego warto ją rozumieć?]

    Michale, jeśli zacznę pisać staliśmy/-łyśmy:
    - po pierwsze tekst będzie za ciężki (to miał być ogólnodostępny felieton, łamańce bardzo źle wpływają na czytelność i akceptację wywodu)
    - po drugie będę kląć (nie wiem, co na to Redakcja) albo w ogóle nie skończę tekstu (nie chcę wiedzieć, co na to Redakcja ;) ),
    - a po trzecie, będę wykluczał mniejszości, które wolałyby, żeby nie było form rodzajowych lub żebym używał rodzaju nijakiego (specjalnie o to zapytałem i usłyszałem, że proponowana przez Ciebie forma bardziej boli ważną dla mnie osobę – to mi wystarczy).
    Z tych trzech powodów zdecydowanie wolę jeden rodzaj domyślnie obejmujący wszystkich (wbrew pozorom jest najbardziej neutralny) niż mnożenie bytów w nieskończoność lub dodatkowe podkreślanie binarności płciowej.

    Alexanderson – „powszechne rozumienie terminu” nie oznacza jeszcze, że jest on ogólnie znany. Zdaję sobie sprawę, że masa osób widzi go w tym artykule pierwszy raz. Natomiast osoby, które się nim posługują, przeważnie rozumieją go tak, jak podałem.

    BTW, następny tekst ma być właśnie o terminach, ale obiecuję, że będzie tak lekkostrawny, jak to możliwe!

  • [Re:]

    Co to „norma” – wiem. Co „tożsamość normatywna” – się domyślam. Ale „subwersję” musiałem sprawdzić w Wikipedii…

  • Peter Pan

    [Re: Transpłciowość: dlaczego warto ją rozumieć?]

    @ Michał Abel

    A więc generalnie to można być CIS i można być TRANS, ale tak właściwie to powinno się być TRANS. Bo to jest „inkluzywne”.
    Po pierwsze myślę, że zarówno Ty, jak i dupa, nie rozumiecie istoty tego rozróżnienia. Tu nie chodzi o społeczną recepcję płci, tylko o jej subiektywne odczucie. Bez znaczenia, co o niej myśli otoczenie. Anna Grodzka, przed operacją była chyba w oczach społeczeństwa „normalnym”, być może nawet męskim facetem, ale sama tak się nie czuła. Na odwrót, niejeden zniewieściały gej, nie czuje w najmniejszym stopniu, jakiejkolwiek niekompatybilności ze swoją biologiczną płcią i pewnie można by go nazwać CIS.
    Po drugie, to co piszesz w ogóle nie jest „inkluzywne”, tylko całkowicie „ekskluzywne” i narzucające ludziom konkretne kategorie.
    Istnieje stereotyp biernego seksu analnego, jako czegoś niemęskiego i istnieje stereotyp geja, jako zniewieściałego faceta. „Tożsamość trans” w Twoim rozumieniu, jest jakimś racjonalnym rozpoznaniem tej sytuacji i odrzuceniem kategorii płci, wokół której te stereotypy są tworzone. Tylko problem w tym, że Twoja wizja, jest w sumie inteligentniej podaną wersją nieustannego sporu gejów „męskich” z „niemęskimi” i ich wzajemnych do siebie pretensji, które często rzeczywiście stanowią całość ich myślenia, czasem mam wrażenie, że nie tylko o płci, ale i o świecie.
    Jedni mówią, że są strasznie „męscy” i nie mają nic wspólnego z tymi „niemęskimi”; drudzy spieszą, by tych pierwszych sprowadzić do parteru, przypominając im, że może i pozornie są lepiej odbierani społecznie, ale dla świata „heteronormy”, „pedał will be pedał, forever and ever”.

  • Srulek Zylbersztajn

    [Re: Transpłciowość: dlaczego warto ją rozumieć?]

    Jestem. Czasem tu zaglądam, ale nic nie piszę, bo mam raczej mało czasu, a do tego nic ciekawego się tutaj nie dzieje.

  • d_biskupa

    [Re: Transpłciowość: dlaczego warto ją rozumieć?]

    Oj, jak dobrze, że żyjesz. Tęskniłyśmy z Uschi za tobą!

  • Peter Pan

    [Re: Transpłciowość: dlaczego warto ją rozumieć?]

    Redakcja coś tu wycięła. A ja myślałem, że wszyscy poszli dziś na jakieś Manify i, że będzie spokój … .

  • d_biskupa

    [Re: Transpłciowość: dlaczego warto ją rozumieć?]

    A czym Srulo taki zajęty, że aż nie ma dla nas czasu, cio?

  • d_biskupa

    [Re: Transpłciowość: dlaczego warto ją rozumieć?]

    O, mam pytanie do Marcina Rzeczkowskiego! Czy jego chłopak jest homo czy hetero? To mnie właśnie nurtuje.

  • Srulek Zylbersztajn

    [Re: Transpłciowość: dlaczego warto ją rozumieć?]

    Po prostu zajęty. Nie każdy siedzi na emeryturze jak Ty i ma morze wolnego czasu. ;)

  • Marcin_Rzeczkowski

    [Re: Transpłciowość: dlaczego warto ją rozumieć?]

    Dlaczego „homo CZY hetero”?

    Po pierwsze, nawet w oficjalnym uproszczeniu orientacja seksualna to kontinuum i istnieje duża przestrzeń dla osób biseksualnych. Zadanie takiego pytania nie dziwiłoby mnie wśród heteryków, którzy wierzą, że nie znają żadnej osoby LGB, ale tutaj…?

    Po drugie, w kontaktach z osobami trans tradycyjnie rozumiana orientacja seksualna przestaje mieć znaczenie. Ludzie dowiadują się o sobie naprawdę róóóżnych rzeczy i ich identyfikacja oraz podejście do rzeczywistości mogą się radykalnie zmienić. Ale to chyba trzeba przeżyć na własnej skórze :)

    I wreszcie – preferuję pytania odnoszące się do mojej wiedzy merytorycznej. O naszym życiu prywatnym możemy pogadać przy piwie.

  • d_biskupa

    [Re: Transpłciowość: dlaczego warto ją rozumieć?]

    Ojej, nie musimy od razu iść na piwo. Twój konkretny chłopak mnie aż tak bardzo nie interesuje. Trzeba było uogólnić i odpowiedzieć zgodnie ze swoją wiedzą merytoryczną. Zapytam inaczej: jakiej orientacji seksualnej jest partner (mężczyzna) transmężczyzny? Albo z jaką orientacją tacy faceci się najczęściej identyfikują, żebyś się nie czepiał. W pierwszym punkcie swojej odpowiedzi sugerujesz, że bi, a w drugim–że tak naprawdę orientacja nie istnieje, ale na to to ja jestem już chyba za głupia.

    I z góry przepraszam za takie prostackie wątpliwości, godne jakiejś durnej heteryczki, a nie czytelnika strony LGBT.

  • Marcin_Rzeczkowski

    [Re: Transpłciowość: dlaczego warto ją rozumieć?]

    Twoje pytanie zabrzmiało tak, że dostałaś taką, a nie inną odpowiedź. Zauważ, że i tak ją uogólniłem ;)
    Orientacjom osób trans i ich partnerów, zgodnie z zapowiedzią, poświęcę oddzielny tekst i tam postaram się odpowiedzieć na Twoje uzupełniające pytania :) Wątpliwości są w pełni zrozumiałe, po prostu zgrzytnęło mi to polaryzujące seksualność „czy”.

  • d_biskupa

    [Re: Transpłciowość: dlaczego warto ją rozumieć?]

    W takim razie czekam z niecierpliwością, babe.

  • Peter Pan

    [Re: Transpłciowość: dlaczego warto ją rozumieć?]

    @ Marcin_Rzeczkowski

    Co by o dupie nie powiedzieć, w tym akurat wypadku, będę go bronił. Wydaje mi się, że wulgarnie stereotypowe społeczne podejście do osób trans, nie odróżnia ich od tych „pedałów”, którzy „przebierają się za baby” i rozumie zjawisko transseksualizmu, jako rodzaj doprowadzonego do granic męskiego homoseksualizmu.
    Już sama świadomość istnienia kobiet zmieniających płeć na męską, wydaje się być wyższym stopniem wtajemniczenia a wiedzę o tym, iż orientacja seksualna osoby transseksualnej nie zawsze jest homoseksualna wobec „płci wyjściowej”, zdobyć można chyba tylko czytając portale LGBT, bo dla większości, nawet bardzo otwartych osób hetero, ten fakt wciąż jest wielką niespodzianką.
    Mam wątpliwości czy wśród osób LGB jest szczególnie inaczej, lepiej.
    Dla mnie zresztą też ta kwestia jest skomplikowana, sam zresztą sugerujesz, że trudno ją jakoś krótko i prosto opisać.
    A więc też chętnie poczytam jak to właściwie jest;)

  • Peter Pan

    [Re: Transpłciowość: dlaczego warto ją rozumieć?]

    @ zewsząd i znikąd

    Zapomniałem napisać, że źle odczytałaś moje intencje. Słowo CIS mnie nie irytuje. Może można było wymyślić lepsze, ale jak mówisz, że to z chemii to przyjmuję to do wiadomości:))
    Zresztą w ogóle trochę zmieniłem zdanie w pewnej zasadniczej kwestii- jeszcze około rok temu śmiałem się z pojęciowej sraczki środowiska LGBT, ale obecnie doszedłem do wniosku, że mimo groźby gettoizacji poprzez tworzenie jakichś socjolektów (którą dostrzegam poniekąd nadal) i tak już wolę, jakieś „dookreślanie” różnych tożsamości, niż udawanie, że tożsamość nie jest ważna lub jest sama w sobie narzędziem opresywnej kategoryzacji. Szczególnie gdy to „dookreślanie”, jak napisałem, odsyła znaczeniowo raczej do akceptacji czy afirmacji tego, kim się jest, niż do zaznaczania dystansu wobec tego, kim się nie jest.

  • Michal Abel

    [Re: Transpłciowość: dlaczego warto ją rozumieć?]

    Marcin,

    binaryzm jest problemem, nigdy jednak nie przystanę na to, że męskie jest w jakiś szczególny sposób bardziej uniwersalne niż cokolwiek innego, po prostu zostało znaturalizowane.
    co do kontinuum – nie przeszkadza fakt jego istnienia także i tym, którzy identyfikują się jako homo LUB hetero; nie lubię tego, że relacja cisfaceta w relacji z transfacetem zakłada, że jakoś to jego pedalstwo takie niezupełne, to myślenie samo w sobie może być transfobiczne bo zakłada, że facet trans to facet „nie do końca” więc coż to za gejostwo. Oczywiście rzeczywistośc jest rózna, w ogóle nie każdy koleś lubiący ruchać kolesi musi miec się za geja/nim być, nie ma w tym względzie róznicy czy ktoryś z tych facetów jest trans czy nie. Złozoności mogą sie jednak pojawiac poniewaz korekta przebiega na jakimś etapia życia i partner/-ka nie koniecznie zasadza czy zasadzac chce swoją identyfikację na identyfikacji osoby, z która jest.
    Zgadzam się więc, że rożnorodność itd., ale tak dosadnie rzecz ujmując- wielu transmężczyzn to geje i sypia z innymi gejami i tez nie widze powodu żeby przed tą deklaracją szczególnie sie uchylać.
    @ Peter Pan
    zgadzam sie co do wiekszej wagi samoidentyfikacji, mam wrażenie zreszta, że to podkresliłem, chcialem jedynie pokazać, że te kategorie są dosyć plastyczne (co miedzy innymi umozliwia samoidentyfikację).

  • Peter Pan

    [Re: Transpłciowość: dlaczego warto ją rozumieć?]

    @ Michal Abel

    Wprawdzie „nie każdy koleś lubiący ruchać kolesi musi miec się za geja/nim być”, ale w przypadku transmężczyzn to jednak nie widzisz „powodu żeby przed tą deklaracją szczególnie sie uchylać”.:))
    Co z tego wynika? Że można się nie uznawać za geja, ale jednak trzeba się za niego uznawać czy, że można się nie uznawać jeśli się jest „tylko” gejem, ale jeżeli jest się gejem-trans, to już „uchylać się” od deklaracji „gejostwa” nie należy?
    Czyli wracając do punktu wyjścia:
    będąc gejem można być Cis lub Trans, ale jednak raczej powinno się być Trans (bo takim się jest w oczach społeczeństwa). Chyba że, jest się naprawdę Trans (a nie tylko w oczach społeczeństwa). Wówczas przede wszystkim powinno się być gejem:))
    Sorry, stary. Chyba tego nie kupuję:)

  • motonir

    [Re: Transpłciowość: dlaczego warto ją rozumieć?]

    Chyba się mocno pogubiłam przy niektórych wypowiedziach, ale może powiem co po tym wszystkim rozumiem, bo nie wiem czy poprawnie…

    Pojęcie transpłciowy(transwestyci, transseksualiści) odnosi się tylko do sfery PSYCHICZNEJ (facet czuje się kobietą, kobieta facetem, ale mają odmienne ciała, albo czuje się obojgiem jednocześnie, przebierania się za odmienną płeć), ok, ale to nadal tylko psychika. Pomijam operację zmiany płci bo ciało jest albo męskie albo żeńskie a nie jeszcze jakieś „odmienne”.

    Znowu pojęcia heterosexualny, homosexualny, bisexualny (i tu dodałabym zdecydowanie shemale) odnosi się do sfery FIZYCZNEJ – zewnętrznej. oceniamy fizycznie jaką parę (przy stosunku sexualnym / związku) mają partnerzy. Czy fizycznie jest kobieta+kobieta, facet+facet, kobieta+facet. kobieta lub facet + shemale, shemale+shemale.

    Czy jeśli jest facet transwestyta i jest z kobietą to jest transwestyta-heteryk, a jeśli facet transwestyta z facetem to transwestyta-gej (i to samo do kobiet).

    A co to jest „normalne”….co kraj to inna definicja, ale ok, u nas „normalny” (póki co) jest tylko heteryk…;-/

    Dobrze to rozumiem?

    P.S. Ja także pierwszy raz słyszę o cis-sexualności i aż się zagubiłam przez Was we własnej ;p
    napisała cis-sexualna lesbijka, chyba jakoś tak ;p

  • Marcin_Rzeczkowski

    [Re: Transpłciowość: dlaczego warto ją rozumieć?]

    W przypadku osób transseksualnych mówimy o orientacji w odniesieniu do plci fizycznej, nie ciała. Czyli transmężczyzna + cismężczyzna = para homo, nawet jeśli jeden z nich ma pochwę, a drugi penis.

    BARDZO odradzam używanie słowa „shemale”, jest odbierane jako tak obraźliwe, jak na przykład „cwel”.
    Tradycyjnie odnosi się wyłącznie do branży pornograficznej i osoba określana tym mianem nie musi być nawet transkobietą – wystarczy, że dla kasy zacznie brać hormony płciowe.

    Cispłciowość jest IMO przejrzystsza niż cis-sexualność, ale zgaduję, że określiłaś się trafnie :)

  • motonir

    [Re: Transpłciowość: dlaczego warto ją rozumieć?]

    Przepraszam jeśli kogkolwiek uraziłam słówkiem „shemale”. Hemafrodyta jest poprawne? Zasugeruj proszę jak jest poprawnie?

  • Marcin_Rzeczkowski

    [Re: Transpłciowość: dlaczego warto ją rozumieć?]

    A możesz opisać, kogo masz na myśli? „Shemale” i „hermafrodycie” daleko do bycia synonimami…

  • Twoje imię123

    [Re: Transpłciowość: dlaczego warto ją rozumieć?]

    Chciałam tylko zauważyć, że transseksualizm to stan przejściowy zanim owa osoba nie osiągnie zmianę dokumentów i operację narządów. Potem jest już tylko albo aż kobietą lub mężczyzną.
    A jakiej jest orientacji to już nie jest kwestia płci.

  • JJ

    [Re: Transpłciowość: dlaczego warto ją rozumieć?]

    A czy będzie także artykuł o interseksualiźmie?

  • DK

    [Re: Transpłciowość: dlaczego warto ją rozumieć?]

    @ do gdzieś tam wyżej:

    Dla mnie jest oczywiste, że autor i jego partner to związek homoseksualny, a co za tym idzie związek dwóch mężczyzn. A co za tym idzie oboje albo są biseksualni albo homoseksualni. A jak wiadomo jeśli związek stanowią dwaj mężczyźni to nawet jeśli są bi, związek nosi nazwę homoseksualnego. Więc nie rozumiem robionych tutaj insynuacji ani sugestii.

    A autorowi i partnerowi – wiele dobrego panom życzę :) I owocnego długiego związku ;)

  • zewsząd i znikąd

    [Re: Transpłciowość: dlaczego warto ją rozumieć?]

    Zamiast „związek homoseksualny” można jeszcze powiedzieć „związek jednopłciowy”. Skądinąd bardzo ładne słowo i przy tym ściślejsze.
    Przy czym uważam, że naprawdę podział orientacji na homo-, hetero-, bi-, aseksualną (ta ostatnia najczęściej jeszcze nieuznawana jako niepatologiczna orientacja) jest uproszczeniem. Życie jest naprawdę dużo bardziej skomplikowane niż szufladki. I wcale nie uważam, by tożsamość była czymś zbędnym i z założenia opresją. Wręcz przeciwnie – samookreślenie bywa bardzo ważne, bywa osobistą deklaracją niepodległości. Rzecz tylko w tym, by go nie narzucać, nie mówić nikomu, czy i do jakiej szufladki ma się zmieścić.

  • [Re:]

    @zewsząd i znikąd:
    Cieszy mnie Twój głos – ja też od pewnego czasu wolę nie posługiwać się tymi 3, 4 kategoriami odnośnie orientacji (żeby być uczciwym, musiałbym się nazwać kimś w rodzaju „homoseksualnie zorientowanego aseksualnego biseksualisty”), lecz mówić po prostu o ludzkiej seksualności – każdy ma swoją…

  • virenta

    [Re: Transpłciowość: dlaczego warto ją rozumieć?]

    garena maphack [map-hack.ru] äîňŕ 2 [dota2new.ru] ŕâňîęëčęĺđ äë˙ ëa2 [avtokliker.ru]

  • d_biskupa

    [Re: Transpłciowość: dlaczego warto ją rozumieć?]

    Trzy tygodnie minęły, a kolejnego odcinka nie ma… :(

  • Marcin_Rzeczkowski

    [Re: Transpłciowość: dlaczego warto ją rozumieć?]

    Kolejny odcinek miał strasznego pecha do wyjątkowo pechowego autora, ale już się napisał i czeka na swoją kolej.




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa