- homiki.pl - http://homiki.pl -

Poligamus hippopotamus

Posted By Uschi On 23 marca 2012 @ 08:15 In Sjesta | 26 Comments

[1]

Jakiś czas temu wprowadziłem straszliwy ferment w umysły osób piszących na pewnym forum o muzyce pop. W sekcji off-topic i temacie „Związki…” pozwoliłem sobie mianowicie podrzucić im kilka szczegółów na temat bycia w otwartym związku. Tak mnie zafascynowały co poniektóre reakcje, że aż postanowiłem sprawdzić, jak zareagują na to samo moi ukochani czytelnicy homików.

*

Pięć lat temu w życiu by mi nie przeszło przez myśl, że w ogóle będę kiedyś w otwartym związku. Nie mieściło mi się w głowie, że można kogoś kochać, a sypiać z kimkolwiek innym, nie mówiąc o tym, żeby sypiać z większą ilością innych osób. Albo żeby z partnerem o tym rozmawiać i nie ukrywać tego przed wspólnymi znajomymi. Tymczasem w rok 2012 wstąpiłem w stanie zdecydowanej poligamii i fakt, że spotykam się z kimś całkiem na poważnie, żadnemu z nas nie przeszkadza w podtrzymywaniu tego stanu.

W tym momencie nie zaszkodzi wspomnieć niedawnego wywiadu udzielonego przez profesora Zbigniewa Izdebskiego portalowi Interia.pl [2].

„To ilu partnerów w ciągu życia mają średnio mężczyźni homoseksualni? Zdaje się, że około dwustu?
- Moje badania pokazują ilu partnerów może mieć, ale nie musi mężczyzna homoseksualny. Mamy tu bowiem też do czynienia z dużymi różnicami indywidualnymi. Tak, około dwustu. W związku ze stylem życia mężczyzn homoseksualnych ta liczba partnerów seksualnych może szokować na tle mężczyzn heteroseksualnych. Ale to jest pewna forma obyczajowości przyjętej w tej grupie.”

Otóż nie, panie profesorze.

Po pierwsze primo, nadzwyczaj dużym uproszczeniem jest powiedzenie, że homoseksualiści stanowią jakąś grupę, w której przyjęła się jakaś forma obyczajowości. Jakakolwiek w ogóle, abstrahując od tego, czy akurat ta. Są tacy homoseksualiści (chociaż osobiście ich nie rozumiem) którzy głosują na PiS, ba – niektórzy chodzą zgoła do kościoła i dają na tacę. Myślę, że przyjęta przez nich forma obyczajowości mogłaby pana profesora zaskoczyć.

Po drugie primo, mężczyźni heteroseksualni wcale aż tak się od homoseksualnych nie różnią. Ba, zaryzykuję stwierdzenie, że nie różniliby się wcale, gdyby nie dwa problemiki: 1. kobiety niekiedy zachodzą w ciążę, 2. w związku z czym kobiety nie są aż tak skore do seksu z nieznajomym, a mężczyźni hetero nie mają aż takich możliwości w dziedzinie płodozmianu, jak homoseksualni.

Po trzecie primo, mnóstwo (gdy metodą przyjętą przez pana profesora usiłuję wysysać informacje z palca, palec mówi mi, że około 97%) mężczyzn heteroseksualnych uprawia tryb życia pełen rozrywek, „pukania świnek” i tym podobnych, aż póki puknięta nie uszczęśliwi go informacją, iż właśnie zaciążyła. Wśród grupy mężczyzn homoseksualnych takie rzeczy zdarzają się nadzwyczaj rzadko, co oznacza, że możemy korzystać z życia o wiele dłużej. Co z kolei oznacza, że prawo dużych liczb częściej się do nas stosuje i nie ma to nic wspólnego z „pewną formą obyczajowości”.

W zestawieniu z tymi informacjami ciężko mi nie stwierdzić, że o ile wywiad z panem profesorem ogólnie mi się podoba, o tyle ten akurat fragment wcale nie. Równie dobrze mogę stwierdzić, że mężczyzna heteroseksualny może mieć około dwustu partnerek – a co by miał nie móc? tysiąc też może, jeśli ma rower i dużo wolnego czasu – lecz rzecz jasna mamy do czynienia z dużymi różnicami indywidualnymi. Ale to jest pewna forma obyczajowości przyjętej w tej grupie. Konkretnie w grupie tak zwanych Artystów Podrywu.

*

Dlaczego jestem w otwartym związku? Bo mogę. Bo nie czuję zazdrości o partnera, częściowo dlatego, że wiem, jak ciężko było mi spotkać kogoś, kto zafascynuje mnie na dłużej, niż kilka tygodni, a jak łatwo kogoś na jedno- czy kilkurazowy seks. Bo seks i związek jak dla mnie mają bardzo mało wspólnego i ogólnie zdenerwowałbym się raczej informacją, że mój facet razem z kimś innym w tajemnicy przyrządzili kolację i zaprosili gości. Bo czasami czy ja, czy on jesteśmy niedostępni przez parę dni i niespecjalnie widzę powód, dla którego ten drugi miałby wtedy spotykać się wyłącznie z Rąsią Lewą i Rąsią Prawą.

Moje podejście do życia ma, rzecz jasna, pewien związek z tym, że żaden z nas nie może zajść w ciążę – chwilowo nie mam przy sobie nadmiaru pieniędzy, które chciałbym zacząć wydawać na alimenty. Nie ma ono natomiast wielkiego związku z „moralnością pewnej grupy”, moja moralność jest moja własna i do żadnej grupy się nie poczuwam. Nie mówiąc o tym, że skoro taka moralność jest typowa akurat dla homoseksualistów, pan profesor Izdebski musi mi koniecznie wytłumaczyć, skąd się biorą kluby dla swingersów, prostytutki, Tiger Woods i pewni polscy politycy prawicowi.

Osoby zszokowane moimi wyznaniami na wspomnianym wyżej forum były w większości homoseksualne, bo jakoś tak się dziwnie składa, że większość fanów Madonny, Kylie Minogue i Katy Perry lubi również kolor różowy, jest fryzjerami i używa kremów do twarzy. Ich moralna postawa – rzekłbym – waliła po oczach, do tego stopnia, że nie odważyłem się przez parę dni zajrzeć do wątku o związkach. Ich reakcje skłoniły mnie do rozważań, ile też może wynosić średnia wieku pomstujących na moje złe prowadzenie. 17? Może 25? Tu widzę pole do popisu dla pana profesora: ile trzeba mieć średnio lat, żeby nie być świadomym, że czasami człowiek ma ochotę na seks z kimś, z kim nie jest w związku? Że czasami ochota ta zamienia się w obsesję, prowadzi do zdrady, przynoszenia ukochanej osobie chorób wenerycznych, niechcianych ciąży (rzadziej w grupie homoseksualnej), rozwodu, podziału majątku i krzywdzenia dzieci?

Zapytano mnie dramatycznie, jak ja mogę ufać swojemu partnerowi wiedząc, że sypia z innymi mężczyznami – otóż właśnie tak, ja WIEM, że on z nimi sypia i nie muszę spędzać bezsennych wieczorów na zastanawianiu się, co też robi, z kim i gdzie. Nie muszę przeglądać wiadomości w jego telefonie, wąchać koszul czy też zastanawiać się, po co też nosi w kieszeni prezerwatywę (co odkryłem w przypadku swojego poprzedniego mężczyzny – który rzekomo był mi wierny i ze mną prezerwatyw nie używał). A że istnieje niebezpieczeństwo, że któryś z nas spotka kogoś tak fajnego, że aż się zakocha? Zawsze istnieje, jeśli nie mieszkamy w piwnicy na odludziu. Żadna ilość przysiąg o wierności, składanych przed Bogiem i przed ludźmi tego nie zmieni. Nie wierzycie? Zapytajcie Ludwika Dorna.

Autorzy:

zdjęcie Ray Grant

Ray Grant [3]

Przerażająco przystojny i niezwykle inteligentny wielbiciel wszystkiego, co dziwne i nietypowe. Jedyna wada: przesadna skromność. Pisze, śpiewa i maluje, projektuje i pakuje, zaś w wolnych chwilach oddaje się tańcom, hulankom i swawolom. Autor blogów http://heteroseksualisci.blox.pl i http://miloscpo30.net/


Article printed from homiki.pl: http://homiki.pl

URL to article: http://homiki.pl/index.php/2012/03/poligamus-hippopotamus/

URLs in this post:

[1] Image: http://homiki.pl/wp-content/uploads/2012/03/Ray-Grant1-480.jpg

[2] niedawnego wywiadu udzielonego przez profesora Zbigniewa Izdebskiego portalowi Interia.pl: http://facet.interia.pl/seks-i-zwiazki/partnerstwo/news-homoseksualizm-to-nie-jest-choroba,nId,593050

[3] Ray Grant: http://homiki.pl/index.php/autorship/nuke_topic_353/

Copyright © 2011 homiki.pl. Wszelkie prawa zatrzeżone.