Hokus Popus

Sezon na trollowanie zaczął się na dobre. Korzystając z chwili, w której przygasły ostatnie wieści o aferach pedofilskich we własnej instytucji, papież tradycyjnie zajął się seksem homoseksualnym, a precyzyjniej ujmując jego potępianiem.

Benedykt XVI w przemówieniu skierowanym do grupy amerykańskich hierarchów składających wizytę w Watykanie zwrócił uwagę na „silne polityczne i kulturowe prądy dążące do zmiany prawnej definicji małżeństwa”- podaje gazeta.pl. „Sumienne wysiłki Kościoła, by oprzeć się tym naciskom, wymagają racjonalnej obrony małżeństwa jako naturalnej instytucji, polegającej na specyficznej wspólnocie osób, nade wszystko opartej na dopełnianiu się płci i zorientowanej na prokreację” – kontynuował papież.

W podobnym tonie wypowiadał się podwładny papieża, arcybiskup Keith O’Brien. Najbardziej wpływowy katolicki duchowny Szkocji powiedział, że związki partnerskie to „groteskowe łamanie powszechnie uznanych praw człowieka”. Arcybiskup prorokował, że zrównanie prawa do małżeństw dla par jednopłciowym doprowadzi do możliwości zawierania związków małżeńskich w trójkątach oraz będzie takim wsparciem dla równości jak legalizacja niewolnictwa. W kontekście planów rządu dotyczących umożliwienia zawierania małżeństw homoseksualnych w Zjednoczonym Królestwie w podobnym tonie wypowiadali się inni duchowni katoliccy na Wyspach Brytyjskich.

Jak często czytamy podobne wiadomości? Słyszeliśmy to już tyle razy, czy w ogólnikowej formie nudnawych przekazów z Watykanu, czy pieprznych, czasami chamskich komentarzy polskich hierarchów. Co mamy zrobić? Proponujemy trzy drogi.

Droga Pierwsza – to wytarzać się w popiole z wodą święconą i oddać w ciepłe, spocone i tłuste rączki kościoła katolickiego, który z nas wypędzi zło.

Druga Droga- zapałać świętym homiczym oburzeniem i dać się ponieść złości. Tutaj pytanie: czy aby nie o to naprawdę chodzi papieżowi i hierarchom? Wkurzyć, zepsuć, najlepiej w sobotni poranek. Czyż te wszystkie encykliki, homilie i pouczenia nie są zwykłym trollowaniem, tylko nie na łamach internetu, ale na łamach prasy i opinii społecznej? I tu drobne przypomnienie. Według Wikipedii „trollowanie polega na zamierzonym wpływaniu na innych użytkowników w celu ich ośmieszenia lub obrażenia (czego następstwem jest wywołanie kłótni) poprzez wysyłanie napastliwych, kontrowersyjnych, często nieprawdziwych przekazów czy też poprzez stosowanie różnego typu zabiegów erystycznych. Podstawą tego działania jest upublicznianie tego typu wiadomości jako przynęty, która doprowadzić mogłaby do wywołania dyskusji.” Wypisz, wymaluj – idealnie pasuje do papieskiej działalności.

Dlatego my proponujemy Trzecią Drogę - ignorować lub śmiać się w najlepsze. Niedorzeczne komentarze arcybiskupa Keitha O’Briena zostały wyśmiane przez felietonistę gazety „The Guardian”, który przypomniał, że instytucja małżeństwa tak agresywnie broniona przez hierarchów jest niezbyt popularna nawet w Biblii. Co można bowiem powiedzieć o królu Salomonie, który miał 700 żon i 300 kunkubentek? A postaci z Nowego Testamentu? Przecież to głównie single. Nawet Chrystus jedynie raz wsparł instytucję małżeństwa – pojawiając się na ślubie. Ha.

Z homofobiczności papieża i kościoła katolickiego śmieje się już internet na całym świecie – i nie tylko internet. Pamiętacie wizytę Benedykta XVI w Hiszpanii i jego „triumfalny” przejazd przez Barcelonę?

przejazd BXVI przez Barcelonę
przejazd BXVI przez Barcelone 2
 

Może właśnie tak trzeba? Zło miłością zwyciężać?

Poprzez swoją ostrą retorykę papież stał się też elementem kultury masowej, trafiając do tzw. internetowych memów, satyrycznych zdjęć powielanych wielokrotnie, z różnymi hasłami.

Pope class seating
tutaj – „Siedzenie w klasie papieskiej – z dodatkową przestrzenią na nogi”.
 

Sells you an idea of heaven
„Sprzedaje ideę nieba – pancerny pojazd szyty na miarę po to, aby uniknąć nieba jak najdłużej”.

McKellen
Czy legendarny Sir Ian Mc Kellen z przerobionym napisem na koszulce.

Na koniec dobra wiadomość, ku pokrzepieniu ducha. Otóż, w zeszłym tygodniu na dziekana anglikańskiej katedry świętego Pawła w Londynie – drugiej najważniejszej świątyni w Londynie – wybrano Wielebnego Davida Isona, słynnego orędownika sprawy homiczej. Duchowny nie marnował czasu i krótko po nominacji udzielił wywiadu dla dziennika „The Times” w którym powiedział: „Musimy potraktować poważnie chęć wiernych do współpracy i udostępnić dobro i cnoty związków małżeńskich dla osób homoseksualnych”. Ison powiedział też, że „nadal istnieje problem definicji małżeństwa z powodu historii i tradycji kościoła. Dlatego bardziej korzystne jest używanie określenia związek chrześcijański niż małżeństwo dla osób heteroseksualnych czy homoseksualnych. Jest to nadzieja dla homoseksualnych związków, które ze względu na uwarunkowania historyczne często były rozwiązłe. Związki homoseksualne powinny tez mieć możliwość adopcji dzieci, gdyż każdy kto może zapewnić kochający, stabilny, opiekuńczy dom powinien mieć takie prawo.” powiedział David Ison, dodając, że małżeństwo nie jest własnością kościoła. Dziekan Ison prowadził w swojej poprzedniej parafii nabożeństwa dla osób homoseksualnych, zapowiedział wprowadzenie takich obrzędów także w katedrze świętego Pawła. Zapraszamy do kościoła anglikańskiego? Nie tak daleko mu do katolickiego, w sumie.

30 komentarzy do:Hokus Popus

  • Walpurg

    [Re: Hokus Popus]

    Ale tym razem Jego Świątobliwość strzelił sam sobie w stopę (szkoda tych przedziurawionych czerwonych botków). Oto bowiem te paskudne stosunki homoseksualne, z którymi należy walczyć, umieścił w sąsiedztwie heteroseksualnego seksu przedmałżeńskiego. To może mieć katastrofalne skutki!

    No bo taki przeciętny heteryk, przeciętny, wiec jednak nieco homofobiczny, gdyby usłyszał o samych stosunkach homoseksualnych, może by nawet wewnętrznie się z Benedyktem zgodził. Ale jeśli Jego Świątobliwość potępił jedno i drugie, to recepcja papieskich słów – ośmielam się twierdzić – będzie niemal zerowa. Chyba nie będzie przesadą twierdzenie, że 99% heteryków robi to przed ślubem. I my, z nimi, trafiliśmy do jednego worka.

    Im więcej takich wypowiedzi, tym dla nas lepiej!

  • Erico

    [Re: Hokus Popus]

    ale ludzie czytają selektywnie i dobierają to co im odpowiada :(

  • Krzysztof Zabłocki

    [Re: Hokus Popus]

    no niestety następca naszego (!), polskiego ( :-) ) papieża okazał się raczej niewypałem. „Nasz” papież – nawet w oczach tych, którzy się z nim z gruntu nie zgadzali – miał jednak format, klasę, ciepło, poczucie humoru i (dopóki nie zmogła go choroba) także prezencję. Stał się jedną z ikon XX wieku. Benedykt nie ma ani prezencji (wiem, to nie jego wina!), ani wspaniałego, aktorskiego głosu JP II. I od samego początku wystąpienia B XVI budziły uśmiech (jeśli nie śmiech) już samą swoją formą – na przykład gdy czytał napisane skryptem fonetycznym błogosławieństwa w języku polskim. Chciał może dobrze, ale nie wychodziło.

    JP II jakoś tak mówił lub czytał, że wywoływało to pozytywne uczucia.

    tak czy owak do JP II miałem generalnie zawsze pozytywne odczucia, a nawet sympatię. Był to po prostu człowiek dużego formatu (nawet jesli nie podzielałem jego poglądów), ale trzeba też zauważayc, że JP II nigdy nie próbował nawracac tak „z grubej rury” jak B XVI, zwany ongi „pancernym kardynałem”…

    czyli, reasumując: „niemieckiemu” papiezowi, niby „intelektualiście”, daleko do „naszego, polskiego” papieża (też w sumie intektualisty, a w każdym razie człowieka o żywej, ludzkiej inteligencji i dużym o uroku osobistym, co jest czyms zdecydowanie lepszym od scholastycznej, zimnej, pozbawionej ludzkiego wyczucia inteligencji B XVI…

  • [Re:]

    „Od samego początku wystąpienia B XVI budziły uśmiech (jeśli nie śmiech) już samą swoją formą – na przykład gdy czytał napisane skryptem fonetycznym błogosławieństwa w języku polskim. Chciał może dobrze, ale nie wychodziło.
    JP II jakoś tak mówił lub czytał, że wywoływało to pozytywne uczucia”…

    Jakoś tak dziwnie się składa, że Polakowi przyjemniej się słucha mówiącego po polsku Polaka, niż próbującego tej sztuki nieznającego naszego języka cudzoziemca… Ciekawe, jak JP II czytał po holendersku lub węgiersku (odbył tam pielgrzymki, więc pewnie coś próbował)…

  • [Re:]

    „JP II nigdy nie próbował nawracac tak ‚z grubej rury’ jak B XVI, zwany ongi ‚pancernym kardynałem’ „…

    Tyle że to JP II zrobił Ratzingera prefektem Kongregacji Nauki i Wiary, następczyni Inkwizycji, a „pancerność” kardynała była realizacją nauczania papieskiego…

  • Peter Pan

    [Re: Hokus Popus]

    Teologiem nie jestem, ale coś mi mówi, że Alex ma rację. Z tego co słyszałem i czytałem, za prawdziwego autora watykańskiej krucjaty przeciwko (post)nowoczesności i sekularyzacji oraz ostatecznego zerwania z ideą aggiornamento, uważany jest Jan Paweł II a nie Benedykt XVI.

  • benek

    [Re: Hokus Popus]

    jeżeli chodzi o naukę moralną, czyli dotyczącą tego co ludzie powinni a czego nie powinni robić, pomiędzy Wojtyłą a Ratzingerem nie ma wg mnie żadnej różnicy, więc chyba nie ma czym się emocjonować. Znakiem czasów jest natomiast ułatwienie przechodzenia na katolicyzm anglikanom nie akceptującym uznania przez swoje rodzime wspólnoty związków gejów i lesbijek.

  • Krzysztof Zabłocki

    [Re: Hokus Popus]

    co do języka – nie chodziło mi jedynie o język polski, ale o to, że B XVI nie ma daru wymowy i nie umie „podawac tekstu”. A JP II umial, niezaleznie od języka, w jakim mówił, niezależnie od tego, czy znał język, czy nie.

    a tak w ogóle: JP II był człowiekiem pełnym uroku. To, że nie zgadzacie się z nim co do poglądów nie powinno rzutowac na odbiór osoby. Ludzie mają różne poglądy na życie i świat, i całe szczęście. Mnie nie przeszkadza to, że ktos jest wierzący i promuje swoje racje. Chodzi jedynie o sposób, o styl.

    i nieraz zauważam, że łatwiej mi znaleźc coś wspólnego z katolikiem, czy mormonem o otwartym, tolerancyjnym i ciepłym spojrzeniu na świat, niż z doktrynerskim liberałem czy lewicowcem. JP II umiał cieszyc sie zyciem i korzystał z jego uroków na ile mógł (teatr, sport, wędrówki, kontakty z ludźmi). I dzięki temu nie był zimny, kostyczny, czy zgorzkniały.

  • Peter Pan

    [Re: Hokus Popus]

    @ Krzysztof Zabłocki

    Pełna zgoda co do tego, że lepszy otwarty katolik, niż fanatyk liberalny lub lewicowy, z klapkami na oczach.
    Nie wiem jednak czy ta formuła pasuje szczególnie do papieży.
    Papież jest głową kościoła, jego najwyższym hierarchą, w związku z czym jego otwartość na dialog, mierzy się konkretnymi działaniami a nie drobnymi gestami, bądź miłym uśmiechem. Trudno też go uznać za osobę, która jedynie wierzy i ma jakieś na tę wiarę poglądy, bo to znów bardzo mądra formuła, ale wobec ludzi wierzących, których spotykamy na co dzień a nie papieży, ponoszących odpowiedzialność za doktrynę oraz politykę kościoła. To jest zasadniczy problem a nie czyjś dar wymowy lub jego brak.

    Natomiast i ja jestem w stanie przyznać pewne zasługi Janowi Pawłowi II. Nie zaliczyłbym do nich tego, że lubił sport, miał pasje oraz nie był zgorzkniały. Wszystko to fajne, ale występujące u dość dużej ilości ludzi. To, co było jego wyjątkowym wkładem, to pokazanie w podeszłym wieku, niezwykle silnej determinacji w pokonywaniu własnych słabości, choroby, cierpienia, przy jednoczesnym pogodzeniu się ze stawianymi przez własną cielesność ograniczeniami.
    W dzisiejszym świecie takie coś miało rzeczywiście niesamowity ładunek emancypacyjny dla mnóstwa ludzi, na serio wykluczonych- być może nawet bardziej od, jak wychodzi z ostatnich obliczeń wielokrotności wykluczeń- dziesięciokrotnie „wykluczonych” lesbijek.

  • krzysiek

    [Re: Hokus Popus]

    Cóż, Hitler, Fidel Castro, tow. Mao – wszyscy mieli prezencję i umiejętności przemawiania. Czy to znaczy, że mamy ich łagodniej oceniać? Ten wspaniały i inteligentny JPII np. wyniósł na ołtarze (ach, uwielbiam to sformułowanie! ;>) poplecznika chorwackich zbrodniarzy wojennych kard. Stepinaca. Żaden inny papież nie zrobił też tyle w celu zatuszowania afer seksualnych, w które zamieszani byli funkcjonariusze kościoła. Że o głośnych aferach finansowych z bankiem Ambrosiano nawet nie wspomnę. Aha, i homoseksualizm przecież potępiał z równą zapalczywością, co jego następca. To była ponura figura i ja zupełnie nie mogę zrozumieć, dlaczego tak się go teraz gloryfikuje. „O zmarłych tylko dobrze”? Głupia zasada…

  • Krzysztof Zabłocki

    [Re: Hokus Popus]

    Hitler miał prezencję i umiejetnośc przemawiania? No nie, to była rozwrzeszczana przekupa na targu, Mao z kolei był w późniejszym wieku odrażającym niechlujem, i nawet gości zagranicznych ponoc przyjmował w zabrudzonej od tyłu pizamie… Castro – za młodu miał nawet prezencję, ale te jego speeche po 10 godzin…

    nie, nie! Ja JP II bardzo lubiłem, pokażcie mi innego polityka czy lidera jego formatu – każdy miał jakieś wady (np.Churchill).

    i zgdadzam się z PP co do jego ostatnich lat, gdy pokazał, że każdy człowiek i każde życie (nawet tak ograniczone chorobą i niesprawnością ) ma wartośc.

    tak czy owak JP II wszedł do elitarnego kregu wielkich postaci XX wieku – żaden inny Polak tego nie osiągnął. Inni „rozpoznawalni” Polacy to Polanski, nieco już dalej Walesa i może jeszcze Marie Curie (na ogól każdy słyszał, że przybyła z dzikiej Poslki). I tyle.

  • reader

    [Re: Hokus Popus]

    JP II jako uroczy staruszek, powszechnie podziwiany na całym świecie to mit, który sobie Polacy stworzyli. Przecież polityka poprzedniego papieża była krytykowana za to samo co obecnego, a i jego pielgrzymkom i wypowiedziom towarzyszyły protesty. Krucjata przeciw prezerwatywom w krajach z epidemią AIDS była wprost określana ludobójstwem. To, że krytyka wobec B16 jest teraz dla nas tak widoczna wynika między innymi ze zmian obyczajowych i braku parasola ochronnego, który miał i wciąż ma w naszych mediach JPII. A to, że JPII wszedł do historii to oczywiste, po prostu ocena jego działalności wcale nie jest na świecie aż tak pozytywna.

  • Krzysztof Zabłocki

    [Re: Hokus Popus]

    tak czy owak miałem i mam sympatie do JP II, a B XVI jest mi po prostu obojetny. Jestem agnostykiem, ale uważam, że świat byłby smutny bez religii i tego, co religie wniosły do kultury.

    myślę, że nikt się tak bardzo nauczaniem papiezy nie przejmuje, i podobnie jak w przypadku polityków ważny jest „klimat” osoby, a nie „program”. JP II niósł powiew optymizmu, gdziekolwiek się pokazywał. Nikt nie kojarzył go z krucjatą przeciw prezerwatywom. Papież a kościół to dwie różne sprawy… w ogóle świat jest skomplikowany…

  • Sigalin

    [Re: Hokus Popus]

    „JP II jakoś tak mówił lub czytał, że wywoływało to pozytywne uczucia”…

    jak wywolywal;o, skoro nie wywolywalo

    u mnie nie wywolywalo nigdy, zaczawszy od ducha co to mias zstapic i odnowic – puste slowa i metniactwa polane narodowym sosem

    a potem bylo coraz gorzej, gdy krzyczal na owieczki idace nie w te strone, co chcial

    poza tym nie bylo zadnego naszego papieza polaka – byl od poczatku do konca fukkcjonariusz watykanu, miedzynarodowej korporacji z siedziba w teokratycznym panstewku

  • Peter Pan

    [Re: Hokus Popus]

    @ Krzysztof Zabłocki

    Kościół a papież to nie są dwie różne sprawy, ponieważ to papież jest odpowiedzialny za doktrynę kościoła. Na świecie istnieje pewna grupa księży, którzy mają inne zdanie w kwestii antykoncepcji czy homoseksualizmu, ale de facto to brak akceptacji ich poglądów przez Watykan (a więc papieża) sprawia, że ich poglądy są w ramach kościoła niszowe.
    Mam też wątpliwości czy „nikt nie kojarzył JPII z krucjatą przeciwko prezerwatywom”. Moje wrażenie jest dokładnie odwrotne.
    Konkretnie takie, że prasa „zachodnia” (poza katolicką) mówiła niemal wyłącznie o tym. A polska o wszystkim tylko NIE o tym.
    Nota bene i jedno i drugie podejście uważam za przesadne.

    Czy ktoś się przejmuje papieskim banem na gumki? W Polsce zapewne nieliczni a ci, co się przejmują, robią to na swój własny rachunek.
    W Afryce, gdzie misjonarze „przechwytywali” prezerwatywy wysyłane tam jako część pomocy humanitarnej oraz „nauczali” tamtejszą ludność, iż nie wolno ich używać, myślę, że ktoś się tym jednak mógł przejąć.

  • jk

    [Re: Hokus Popus]

    „a tak w ogóle: JP II był człowiekiem pełnym uroku. To, że nie zgadzacie się z nim co do poglądów nie powinno rzutowac na odbiór osoby. Ludzie mają różne poglądy na życie i świat, i całe szczęście. Mnie nie przeszkadza to, że ktos jest wierzący i promuje swoje racje. Chodzi jedynie o sposób, o styl. „

    co?!!!!!!!! gdzie ten urok? ja nie widzę żadnego uroku w tym, co mówił i pisał Wojtyła, zwłaszcza jeśli chodzi o gejów. poza tym, nawet gdyby ktoś pięknie przemawiał (i nie mówię tu o Wojtyle, bo to bełkot który został wylansowany na filozofię w Polsce) to istotne jest jednak co się przekazuje a nie jak. gdyby main kampf była zaśpiewana z uśmiechem na ustach przez najlepsze głosy operowe to nie zmienia to faktu, że jest to faszystowska propaganda. i z Wojtyłą nie jest inaczej.

  • Walpurg

    [Re: Hokus Popus]

    Niektórzy chyba nie potrafią oddzielić od siebie dwóch rzeczy:
    - charyzmy, osobowości, medialności JPII
    i
    - poglądów JPII

    Absolutnie zgadzam się z Krzysztofem, to dwie różne rzeczy i można podziwiać jego charyzmę, sposób oddziaływania na ludzi, umiejętności retoryczne a jednocześnie krytykować jego poglądy i nauczanie.

  • d_biskupa

    [Re: Hokus Popus]

    Jeśli oddzielać charyzmę od poglądów i nauczania, to Adolf Hitler miał ją o wiele większą. A jakie umiejętności retoryczne. I oddziaływanie na ludzi! Przy Adolfie papa Wojtyła to cienki bolo. Nie ma się czym podniecać.

  • Twojeimię

    []

    dziewczyny, spokojnie …

    jak sie pojawia JP2 to zaraz histeria i hitler i kondony w afryce …

    i te per ‚wojtyła’ …

  • krzysiek

    [Re: Hokus Popus]

    Kurczę, ale to osoby apelujące o to, żeby docenić jego umiejętność do porywania tłumów czy showmaństwo, przy jednoczesnym ignorowaniu treści głoszonych przez niego poglądów, prowokują takie komentarze o Hitlerze itp. Bo jeśli tak ulgowo traktować JPII, to dlaczego nie innych przywódców, którzy porywali tłumy, ale poglądy mieli – delikatnie mówiąc – kontrowersyjne? No i wmawianie, że zachwyca, porywa i Wielkim Polakiem był, to już zupełnie zagrania poniżej pasa. Ja parę razy byłem świadkiem przyjazdu JPII i zachowania się ludzi, oraz tego, co działo się po jego śmierci i moim zdaniem to się w niewielkim stopniu różni od kultu jednostek w totalitaryzmach.

  • Peter Pan

    [Re: Hokus Popus]

    @ Walpurg

    A może nie „nie potrafią”, tylko nie chcą?
    Przykład Hitlera jest zły z wielu powodów, na których temat nie chce mi się rozpisywać. Mam lepszy. Lech Kaczyński.
    Podobno był bardzo dobrym mężem i ojcem, wrażliwym człowiekiem kochającym zwierzęta a przede wszystkim, nawet jego najwięksi wrogowie nie odmawiali mu uczciwości- cechy wyjątkowo rzadkiej w polityce. Jeśli chodzi o gejów- wielkiej krzywdy im nie wyrządził. Zabronił parady, co było drobnomieszczańskim i populistycznym posunięciem, ale nikomu szczególnie nie zaszkodziło.
    Mimo to, nie zauważyłem, żeby ktoś szczególnie oddzielał jego zalety od złej polityki, jaką prowadził w wielu dziedzinach.
    I nic w tym dziwnego.
    Jak się ktoś decyduje na publiczną funkcję, to z reguły oceniany jest za to, jak ją pełni a nie za ogólne zalety własnej osobowości.

    Ja też nie lubię fanatyzmu LGBT i myślę nawet, że nie lubię go bardziej, niż duża część czytelników homików.pl
    Fanatyzmem jest twierdzenie, że wszyscy katolicy są potworami; że religia, jako zjawisko jest jedynie źródłem wszelkich krzywd a ludzie wierzący tępakami.
    Nie jest nim natomiast ocena osoby pełniącej jeden z istotniejszych na świecie urzędów, zorientowana na to, jak ten urząd pełniła.

  • Peter Pan

    [Re: Hokus Popus]

    A tak nawiasem mówiąc:
    zrobiłem wczoraj pewien eksperyment.
    Porównałem sobie hasło Jan Paweł II w wikipedii polskiej i niemieckiej.
    W wersji niemieckiej, po rozdziale biograficznym, następuje rozdział 2, pt. Standpunkte und Wirken (pozycje światopoglądowe i działalność). W nim przedstawione są poglądy papieża, na bardzo różne kwestie od seksualności, przez ekumenizm, dialog międzykulturowy aż po kapitalizm czy reżimy południowoamerykańskie.
    W wersji polskiej, mamy natomiast następujące podrozdziały: Papież-Polak, Podróże, Zwyczaje Jana Pawła II, Papież młodych, Studia i dojrzewanie duchowe itp.
    Jest wprawdzie także podrozdział Krytyka, bo wikipedia, jest źródłem w miarę dbającym o obiektywizm. Tylko, że nawet tam występuje on nie w otoczeniu merytorycznego opisu dokonań JPII (także tych pozytywnych, bo nie mówię, że ich nie było), tylko jakiejś hagiografii, rodem z kościelnych książeczek dla dzieci.

  • niewierzacy

    [Re: Hokus Popus]

    Podziwiam dobór argumentów u niektórych z Szanownego Koleżeństwa. Sam jestem niewierzący – ale nie posiadam aż tak radykalnych poglądów wobec Kościoła Katolickiego. Mogę stwierdzić stanowczo – dzięki tego rodzaju argumentom stosowanym przez środowisko LGTB – sam stałem się otwarcie homofobem.

  • Walpurg

    [Re: Hokus Popus]

    Przywoływanie tu Hitlera to klasyczne użycie chwytu reductio ad absurdum – skuteczne z punktu widzenia erystyki ale niepożądane z punktu widzenia kultury dyskusji.

    W internecie, jak wiadomo, w każdej dyskusji prędzej czy później, pojawia się argument w postaci Hitlera i jest to niestety zazwyczaj jej kres.

  • d_biskupa

    [Re: Hokus Popus]

    Haha, Walpuś się zbulwersował porównaniem Wojtyły do Hitlera. Sam się o to prosiłeś, kotku, zarzucając innym, że nie potrafią oddzielić jego poglądów od umiejętności oddziaływania na tłumy, i że ty podziwiasz go akurat za to drugie. No to proszę, pokazałam, że ja też umiem oddzielić te dwie rzeczy, i że w drugiej dziedzinie są mimo wszystko lepsi od niego.

    I tak, można to od biedy nazwać reductio ad absurdum, ale nie, reductio ad absurdum to nie jest chwyt erystyczny, „niepożądany z punktu widzenia kultury dyskusji”, tylko pełnoprawny sposób argumentacji. Bywa, że nad wyraz skuteczny, niektórych wręcz nokautujący. Wracaj do szkół!

    A ty, Peter, podaj mi choć kilka z tych licznych powodów, dla których Hitler jest tu złym porównaniem. Mi przychodzi do głowy tylko to nieszczęsne prawo Godwina, ale zaprawdę nie mogłam się powstrzymać… :)

  • Peter Pan

    [Re: Hokus Popus]

    @ dupa (i Walpurg)

    W jednej części zdania piszesz, że „porównałeś Wojtyłę do Hitlera” a w drugiej sugerujesz, że wykazałeś, iż traktując tezę Walpurga tak, jak sam by tego chciał, czyli jako ogólnie obowiązującą zasadę, można dojść do absurdalnych wniosków.

    Jeżeli porównywałbyś Wojtyłę do Hitlera, to mógłbym wymienić parę cech, które różniły ich działanie. Rozumiem jednak, że nie o to Ci chodziło, tylko o coś, z czym się absolutnie zgadzam.
    Ogólne zasady mają to do siebie, że albo można je zastosować i do Hitlera, i do papieża, dochodząc do właściwych wniosków albo są po prostu źle skonstruowane i prowadzą przez to do wniosków absurdalnych .
    Powiedzmy to sobie szczerze: nie ma żadnego powodu, by oddzielać charyzmę od działań. Charyzma z reguły po prostu zwiększa ich skuteczność, ale nie rozstrzyga o tym, czy są dobre czy złe. Jest pewnym talentem, ale moralnie jest obojętna, ani dobra, ani zła.

    Także, Walpurgu (zwrócę się teraz do Ciebie) obawiam się, że dupa w dość oczywisty sposób nie tyle sprowadził Twoją tezę do absurdu, co wykazał jej absurdalność i nielogiczność. A to nie dokładnie to samo.

  • Twoje imię123

    [Re: Hokus Popus]

    Głodnemu chleb na myśli… ;) Ot co.




Skomentuj: Sigalin Anuluj odpowiedź

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa