Kierunek: Warszawa – Bereżnica – Lwów

Szum Czeremoszu, biesiada przy huculskich rytmach, kulig i Czarnohora w zimowej aurze – to tylko niektóre z atrakcji, które czekały na uczestników pierwszej wyprawy LGBT-friendly na Huculszczyznę.

28.12.2011.

Godzina 18.00. Przed Kinoteką czekają uczestnicy wyprawy na Huculszczyznę. Ostatnia chwila na toaletę lub skorzystanie z bankomatu.

Dla osłody czasu podróży, organizator częstuje nas ukraińskimi nalewkami i włącza film – „Podróże Pana Kleksa”, w którym większość scen realizowanych było na m. in. na Krymie.

Ok. godz. 24.00 stoimy na granicy, którą opuszczamy po półtoragodzinnej odprawie.

29.12.2011

Godz. 13.00. Dojechaliśmy do Bereżnicy. W drzwiach swojej chaty wita nas gospodyni, pani Maria. 34 osoby zostają zakwaterowane na miejscu, a bagaże pozostałych dziewięciu osób zostają przewiezione przez pana Igora do sąsiedniej chaty, mieszczącej się ok. 20 minut piechotą od gospodarstwa pani Marii. Po obiedzie idziemy obejrzeć chatę pana Igora, następnie na spacer na Czarnohorę. Wracając przez Krzyworównię wstąpiliśmy do muzeum im. Iwana Franki, które mieści się w chacie, w której niegdyś wypoczywał poeta.

Wieczorem kolacja przy suto zastawionym stole oraz wieczór przy huculskim samogonie

30.12.2011

Rano przywitał nas śnieg, po nieco tłustym śniadaniu część osób ruszyła więc do Bukowela na narty, a pozostali poszli na spacer na Czarnohorę w zimowej aurze. Mijając po drodze rozmaite chaty napotykaliśmy miejscowych grajków, częstujących samogonem własnej roboty. W końcu dotarliśmy do chaty grażdy, całej z drewna, łącznie z wbudowanym ogrodzeniem. Od oprowadzającej nas Hucułki dowiedzieliśmy się, że miejsce to ma ponad 300 lat. Po drodze do naszej chaty wstąpiliśmy do drewnianej cerkwi.

Przy obiadokolacji czekała już na nas część uczestników z Bukowela oraz pani Maria i jej sąsiadki, które zatrudniła do pomocy w kuchni.

31.12.2011

Zaraz po śniadaniu wybraliśmy się wszyscy na bazar w Kosowie położonym w Beskidzie Pokuckim. Wszyscy zrobili tam mniej lub bardziej skromne zakupy. Co prawda większość produktów, jak np. żywa gęś czy świńska głowa, budziły jedynie zaciekawienie, to jednak można też było dostać przepyszną chałwę, wełniane skarpety czy ręcznie wyszywane soroczki.

Kolejnym punktem programu była Kołomyja, miasto położone nad Prutem, liczące ok. 60 tys. mieszkańców. Najważniejsze miejsca, jak muzeum pisanek czy muzeum Huculszczyzny znajdowały się w centrum, więc można było je zwiedzać na własną rękę.

Po powrocie i przedsylwestrowej kolacji odbył się półgodzinny kulig po okolicy. Po czym wszyscy poszli przygotowywać się na wieczór przy huculskich rytmach.

Zespół „Hucuł” pojawił się w sali głównej równo o godzinie 21. Podczas koncertu można było zobaczyć wiele typowych huculskich instrumentów muzycznych. Po godzinie parkiet był już zapełniony a w przerwach chętni próbowali swoich sił w samodzielnym przygrywaniu na bębnie i trembicie. Oprócz samogonu, który był praktycznie na co dzień, powodzeniem cieszyło się też huculskie wino oraz ciepłe i zimne zakąski donoszone co i raz przez Hucułki.

Nowy Rok powitany został serią fajerwerków i szampanem a sama impreza zakończyła się nad ranem.

01.01.2012

Pora śniadania nieco się opóźniła, ale w końcu udało się nam opuścić w całym składzie panią Marię i pana Igora o godzinie 13.00. Po drodze mijaliśmy Hucułów z szampanem w ręku, stojących u progu swych chat. We Lwowie byliśmy ok. godz. 20. Po szybkim zakwaterowaniu w hostelu, mieszczącym się w samym centrum, wyruszyliśmy na miasto, odwiedzając m. in. Pyzatą Chatę, klub Mazoch, wypełniony sadomasochistycznym gadżetami, Dom Legend, galerię Dzyga oraz Gazową Lampę.

02.01.2012

O godz. 11.00 przed hostelem czekała już na nas przewodniczka, z którą powędrowaliśmy wzdłuż Prospektu Svobody w stronę rynku, zwiedzając m. in. Cerkiew Wołoską, Katedrę Łacińską, Kaplicę Boimów, zaułek z mistyczną średniowieczną Katedrą Ormiańską oraz rynek z ratuszem i kamienicami: czarną i królewską. Na końcu pojechaliśmy na przepełniony rzeźbą Cmentarz Łyczakowski i Orląt Lwowskich. Po czym był czas wolny i spotkanie z Andrijem Leszczyszynem, aktywistą z grupy LGBT – TOTAL we Lwowie. Andrij zaprosił nas na paradę równości, która ma się odbyć w dniach 16-19.05.2012 r. w Kijowie.

Do Warszawy dotarliśmy o godzinie 24.30.

Tymczasem wraz z organizatorami wyprawy zapraszamy na posłuchanie o niej, obejrzenie relacji, rozmowę z uczestnikami:

Piątek, 3 lutego, godz. 20.00
Klub Znośna Lekkość Bytu, Warszawa, Lubelska 30/32
Serdecznie zapraszamy na projekcję filmu „Sylwester u Hucułów” – relacji z wyprawy LGBT–friendly na Huculszczyznę, która miała miejsce na przełomie 2011/2012 r.

Film ukazuje nie tylko region zalesionych Karpat Wschodnich, ale również codzienność Hucułów, od zachodu sąsiadujących z Bojkami, od północy z Łemkami a od południa z Rumunami. Całość ukazana jest z perspektywy polskich turystów, którzy spędzili w tym regionie 5 dni, biorąc udział m. in. w tradycyjnym huculskim wieczorze sylwestrowym. Wyprawa była zwieńczona spotkaniem z Andrijem Leszczyszynem, lwowskim aktywistą gejowskim. Wyjazd organizowany był przez biuro turystyczne – Wytwórnia Wypraw. Zdjęcia robione były m.in. w Bereżnicy, Kosowie, Kołomyi oraz we Lwowie.

Prezentacji towarzyszyć będzie ukraiński poczęstunek. Wszyscy uczestnicy wyjazdu na Huculszczyznę otrzymają też płytę z filmem. Wstęp – 5 zł

A już niedługo – zaprosimy na kolejną wyprawę, która zorganizowana zostanie pod naszym patronatem.

Autorzy:

zdjęcie Gender Lviv

Gender Lviv

autor zmigrowany z php-nuke – ID: 331; nazwa: Gender Lviv

12 komentarzy do:Kierunek: Warszawa – Bereżnica – Lwów

  • d_biskupa

    [Re: Kierunek: Warszawa – Bereżnica - Lwów]

    Dlaczego mnie nie wzięliście ze sobą?? Zawsze chciałam zwiedzić Huculszczyznę!

  • Peter Pan

    [Re: Kierunek: Warszawa – Bereżnica - Lwów]

    No proszę.
    Gejowska wycieczka do Zbereźnicy i muzeum jajek … wielkanocnych;))

  • d_biskupa

    [Re: Kierunek: Warszawa – Bereżnica - Lwów]

    A może lesbijska?

  • Peter Pan

    [Re: Kierunek: Warszawa – Bereżnica - Lwów]

    Może i lesbijska.
    Mnie interesuje tak naprawdę tylko to, czy była tam Lalka, ewentualnie Yga.
    Chociaż to zdanie o samogonie też dość ciekawie zabrzmiało … .

  • stereo-typ

    [Re: Kierunek: Warszawa – Bereżnica - Lwów]

    Nie dla mnie takie wycieczki :-(
    Za dużo samogonu :-P

  • d_biskupa

    [Re: Kierunek: Warszawa – Bereżnica - Lwów]

    A ja bym chętnie spróbowała samogonu. Zwłaszcza, jeśli mocno i szybko uderza do głowy. Lubię alkohol, bo rozgrzewa i ułatwia niezobowiązujące kontakty seksualne.

  • Peter Pan

    [Re: Kierunek: Warszawa – Bereżnica - Lwów]

    Ja też lubię alko:)
    Ale ponieważ piję zawsze z grupą heterosamczych homofobów, do niezobowiązujących kontaktów seksualnych, z „współuczestnikami” picia nie dochodzi.
    Jedyna minimalnie „seksualna” sytuacja, miała miejsce, gdy jednemu ze śpiących u mnie w domu po ostrym piciu kolegów, siusiak wyjrzał z bokserek w czasie snu.
    Ale, używając ukraińskiej metafory, nie był to jakiś szczególny „kozak”. Raczej całkiem drobna ptica.

  • zewsząd i znikąd

    [Re: Kierunek: Warszawa – Bereżnica - Lwów]

    A ja nie znoszę alkoholu. Nawet czysto smakowo wprost nie cierpię. I nigdy nie próbuję „przecierpieć”, bo w tym kraju niepicie alkoholu to postawa nonkonformistyczna.

  • Peter Pan

    [Re: Kierunek: Warszawa – Bereżnica - Lwów]

    Nonkonformizm nie zawsze jest taki super.
    Moim zdaniem, nie ma w tym kraju lepszego sposobu na przełamywanie stereotypów i barier niż wódzia na stole;)
    W krajach Zachodu i Północy, niby wielu ludzi nie ma nic przeciwko temu, że ktoś jest gejem albo, że jest ze Wschodu, ale jak przychodzi co do czego, to każda inność, może się stać przyczyną jakiegoś dziwnego dystansu, którego niby nie ma a jednak się go czuje.
    Tutaj, można sobie czasem zacząć pić z kimś, kto „generalnie nie znosi pedałów” i się z tym nie kryje i dwie godziny później, po paru głębszych, zaprzyjaźnić się z nim, jak z własnym bratem.
    Za to właśnie kocham ten kraj;))!

  • d_biskupa

    [Re: Kierunek: Warszawa – Bereżnica - Lwów]

    Aha, zapomniałam spytać: Mr Zabłocki też tam był?

  • Peter Pan

    [Re: Kierunek: Warszawa – Bereżnica - Lwów]

    Mr Zabłocki jeździ tylko do tej swojej Anglii.
    Pewnie lubi brzydkich chłopaków, z rudą grzywą i cerą trupa. O gustach się nie dyskutuje, ale ja już bym wolał Ukraińców. Słowianie są ładni.

  • Srulek Zylbersztajn

    [Re: Kierunek: Warszawa – Bereżnica - Lwów]

    W Anglii jest ponoć wielu egzotycznych, kolorowych, itp.




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa