Gej, pedał czy męska lesba?

Wdałem się ostatnio na prywatnym blogu w rzecz zapewne nieco głupią – odpisywanie osobie chamskiej, głupiej i napchanej po zębodziurki tą miłą pewnością swojej racji, jaką daje wyłącznie ignorancja. Osoba poczuła się niemile dotknięta i odpisała mi, a o poziomie tej odpowiedzi niechże świadczy fakt, że nie odnotowała nawet tego, że piszę w rodzaju męskim i uznała mnie za lesbijkę.

Zainteresował mnie jednakowoż fragment jej odpowiedzi:

Napisałam niedawno o męskich lesbach (podkreślam LESBACH). (…) Zapomniałam (…) napisać jasno, że męskie lesbijki mogą być ok, ale męskie lesby już nie (lesba a lesbijka różni się tak samo jak gej a pedał).

Ewa Tomaszewicz (Trzyczęściowy Garnitur) interpretuje to tak:

Moje ulubione dyskutantki z forum Kobiety Kobietom napisałby zapewne, że tomboye mogą być ok, ale butche już nie. Ewentualnie, że ładne butche są w porządku, a brzydkie (ach, te uniwersalne kanony piękna) nie.

Bardzo zdziwiło mnie, że osoba jest przekonana o tym, że istnieje jednoznaczny i wszystkim znany podział na gejów i pedałów, którzy różnią się od siebie tym samym, czym lesby od lesbijek. (Nawiasem mówiąc, z tego, co osoba napisała wynika, że lesba odpowiada gejowi, zaś lesbijka – pedałowi.) Zdziwiło i podekscytowało: a może rzeczywiście taki podział jest oczywisty dla wszystkich, oprócz mnie? Przecież całe życie nie wiem, czym ja właściwie jestem…

Kiedy miałem dziesięć lat, byłem przekonany, że powinienem być dziewczynką. Chłopcy wzbudzali we mnie, szczerze mówiąc, lekkie obrzydzenie. Byli pryszczaci, paprali się w błocie, dręczyli zwierzęta i grając w piłkę, upadali na trawę, brudząc ubrania. Bawili się pierdołami w stylu samochodzików i pistoletów, które nie interesowały mnie w najmniejszym stopniu. Wpadali na pomysły typu obrzucania dziewczyn ślimakami czy grudami błota, dostawali kiepskie oceny i LUBILI ćwiczyć na lekcjach WF. Moje przekonanie o byciu niewłaściwej płci ugruntowało to, że z dziewczynkami dogadywałem się doskonale, graliśmy razem w gumę, zachwycaliśmy się piosenkarzami i piosenkarkami pop, wycinaliśmy zdjęcia z „Bravo” i wklejaliśmy do zeszytów. Moje dwie najbliższe przyjaciółki, Paulina i Agnieszka, zachwycały się Patrickiem Swayze i Jasonem Donovanem, ja zaś uwielbiałem Kylie Minogue i tak żyliśmy sobie w idealnej harmonii.

Trzy lata później znalazłem pismo pornograficzne zakupione przez ojczyma. Oprócz zbliżeń szczegółów anatomii dobrze znanych każdemu ginekologowi znalazłem w nim artykuł o męskim homoseksualizmie. Artykuł co prawda prezentował teh drama – do tej pory pamiętam, że kończył się słowami „gehenna innych gejów trwa” – ale we mnie wzbudził ogromną ulgę. Wreszcie się dowiedziałem, czym, tudzież kim właściwie jestem! Nie do końca mi pasowała myśl o byciu dziewczynką (zwłaszcza, że ich ciuchy podobały mi się wyłącznie z uwagi na kolory, a perfumy pachniały mydłem i landrynkami), tak więc odkrycie, że jestem gejem uszczęśliwiło mnie niebotycznie. Aż dopóki kilka lat później nie poznałem pierwszego niebędącego mną geja i znów przestało mi pasować.

Dawne to były czasy; wczesne lata dziewięćdziesiąte. Nie mieliśmy wtedy serwisów społecznościowych Gayromeo, Kumpello i portalu Inna Strona. Istniały za to ogłoszenia w piśmie „Inaczej”. Wysyłało się list do redakcji, która jakieś dwa miesiące potem list publikowała, przez parę tygodni zbierała odpowiedzi, po czym listy te wysyłała, również drogą pocztową, do ogłoszeniodawców. W ten sposób poznałem pierwszego geja i przeżyłem wielki szok – otóż zwyczajnie mi się on nie spodobał. A przecież zaplanowałem ze szczegółami, że spotkam kogoś, zakochamy się i spędzimy razem resztę życia! Spotkać się udało, ale zakochać już nie. I w ogóle on był jakiś taki nie jak ja. Nie takiej muzyki słuchał, nie czytał książek, a co najdziwniejsze – ja gej, on gej, a podobali mu się inni mężczyźni, niż mnie!

Kilka lat później pierwszy raz w życiu wybrałem się sam do ekskluzywnego klubu nocnego Paradise. Przydarzył mi się tam mój pierwszy w życiu PODRYW – oto podeszła do mnie dziewczyna i tonem konfidencjonalnym zawiadomiła, że podobam się jej koledze. Na widok kolegi, machającego do mnie łapką z papierosem (absolutnie nie trawiłem wtedy palaczy w swoim otoczeniu) poczułem gwałtowną chęć opuszczenia imprezy. Kolega miał krótkie, wyżelowane włosy, wygoloną na gładko buzię, opiętą na klacie lycrową koszulkę i równie obcisłe dżinsy. Odwróciłem wzrok i zdałem sobie sprawę, że WSZYSCY chłopcy obecni na parkiecie mieli krótkie, przystrzyżone włosy, byli gładko ogoleni, odziani w opięte na muskularnej lub wątłej klacie t-shirty z lycry i – ogólnie rzecz biorąc – niespecjalnie się od siebie różnili. Ja tymczasem miałem długie włosy, krzaczasty zarost, obwisłą bluzę z długim rękawem i zupełnie zwykłe dżinsy. I wtedy po raz pierwszy postała mi w głowie myśl: a może ja gejem też nie jestem?

Nie umiałem się ubrać jak gej, ogolić jak gej, tańczyć jak gej, a co więcej, kompletnie nie miałem na to ochoty. Geje wokół nie wzbudzali we mnie najmniejszego entuzjazmu – chociażby dlatego, że zawsze podobali mi się starsi mężczyźni, a do warszawskich klubów osoby po trzydziestce wtedy nie chadzały. Oni słuchali tribal house, który dla mnie brzmiał jak odgłosy wydawane przez uszkodzoną pralkę, ja natomiast słuchałem Suzanne Vegi, Kasi Nosowskiej, Tricky’ego i New Order. Oni byli dyskretni, konkretni i nie afiszowali się, ja chciałem być traktowany tak samo jak każdy heteryk, mieć te same prawa i te same możliwości i nic innego mnie nie zadowalało. Oni mieli w łazienkach po trzydzieści kremów, ja nie znosiłem uczucia, że mam czymkolwiek wysmarowaną twarz, nie mówiąc o tym, że nie odróżniałem kremu nawilżającego od kremu natłuszczającego. A jednocześnie chciałem do tych gejów pasować. Chciałem być częścią grupy i czuć, że gdzieś przynależę. Kolejne próby kończyły się jednak porażkami. Nie umiałem być gejem i już.

Powoli zacząłem się godzić z myślą, że jestem jakimś dziwacznym odmieńcem, który nigdy nie będzie szczęśliwy. Kiedy w końcu znalazłem sobie miejsce, w którym czułem się nieźle, Le Madame, komornik mi je zamknął. Student gender powiedział mi, że wkurwia go moje wyemancypowanie. Ciotka zakazała przyprowadzania chłopaka, długowłosego brodacza, na imprezy rodzinne, bo „babci się to nie podoba”. Skini siedzący pod blokiem obrzucali mnie wyzwiskami, bo ubierałem się na czerwono, zamiast na szaro-buro. Pomysł chodzenia do klubu z selekcją wzbudzał we mnie obrzydzenie, pomysł ubierania się jak otaczający mnie geje – uczucie dyskomfortu. No i ani ja nie podobałem się polskim gejom, ani oni nie podobali się mnie.

Od tego czasu wiele się zmieniło, ale jedno ciągle nie: nadal nie znalazłem żadnej grupy, do której bym pasował, z wyjątkiem grupy osób niepasujących do innych grup. W moim ulubionym barze średnia wieku wynosi 45 lat Na jednym ekranie oglądać można ostre porno, a na drugim Teletubisie lub Smerfy. Przyjaźnię się z punkami i squattersami, ale moim najlepszym kumplem jest mieszkający piętro wyżej zupełnie normalny gej, jak powiedziałaby wspomniana na wstępie osoba. Ubieram się głównie w skórzane spodnie lub bojówki, t-shirty i komandoskie gromy, które mój przyjaciel gej określa mianem obuwia ortopedycznego. Słucham ostatnio głównie Aerei Negrot, ale też Scissor Sisters, Kylie i Sepultury, Lil’ Kim i Madonny. I co ja jestem? Gej? Pedał? A może jednak męska lesba? Na własny użytek myślę sobie, że jestem queer, ale nie podjąłbym się tłumaczenia osobie, co to znaczy. Zwłaszcza, że ktoś, dla kogo lesbijka butch jest uosobieniem wszystkiego, co w świecie złe, słysząc moje tłumaczenia zapewne wezwałby egzorcystę…


Autorzy:

zdjęcie Ray Grant

Ray Grant

Przerażająco przystojny i niezwykle inteligentny wielbiciel wszystkiego, co dziwne i nietypowe. Jedyna wada: przesadna skromność. Pisze, śpiewa i maluje, projektuje i pakuje, zaś w wolnych chwilach oddaje się tańcom, hulankom i swawolom. Autor blogów http://heteroseksualisci.blox.pl i http://miloscpo30.net/

29 komentarzy do:Gej, pedał czy męska lesba?

  • d_biskupa

    [Re: Gej, pedał czy męska lesba?]

    No tak, dylematy w rodzaju „czego słucham” i „w jakich butach chodzę” plus przekonanie o własnej wyjątkowości: witamy w gimnazjum. Ode mnie -1.

  • Peter Pan

    [Re: Gej, pedał czy męska lesba?]

    Zazdroszczę tym gejom, którzy tak rozumieją dziewczyny. Mnie by się to bardziej przydało niż im a niestety nie posiadam takiego talentu. Choć jeśli ceną za ów dar jest awersja do autek, pistoletów i sportu, to chyba mnie to nie urządza, bo wszystkie te rzeczy dosyć lubię.
    Aczkolwiek może się nie rozumiemy. Ci koledzy autora to w końcu jakieś degeneruchy. Nie dość, że byli brudni i śmierdzieli, to jeszcze dręczyli zwierzęta. Nie zdziwiłbym się gdyby te auta, którymi się bawili pochodziły z kradzieży a pistolety miały pełny magazynek.
    Gdybym miał takich znajomych, to pewnie też bym już wolał dziewczęce ploty o boysbandach … .

  • Peter Pan

    [Re: Gej, pedał czy męska lesba?]

    Poza tym chciałbym, mocą swojego niezaprzeczalnego autorytetu, rozstrzygnąć niegasnący spór o butch,femme oraz tomboy (WTF is this?).
    Otóż lesbijki dzielą się na dwie grupy:
    5% stanowią ładne, kobiece lesbijki: najczęściej są biseksualistkami, heteroseksualistkami chcącymi sprawić przyjemność swoim chłopakom lub aktorkami porno
    95% stanowią brzydkie lesbijki

    Skoro pan prof. Peter powiedział wam jak jest, mam nadzieję, że wreszcie zakończą się wszelkie spory na ten temat, tak rozpalające lesbijską blogosferę i zastąpi je jakiś „nowy” temat.
    Np. związki partnerskie, parady albo feminizm.

  • stardog

    [Re: Gej, pedał czy męska lesba?]

    Świetny kawałek literatury, Brachu. Poza tym rewelacyjne ujęcie tematu. Szacun wielki.

  • Absolutely Fabulous

    [Re: Gej, pedał czy męska lesba?]

    Tak mi się nasunęło – a może pedał to, wg owej panny, po prostu gej, który, tak jaki i autor tego tekstu, się swojego pedalstwa nie wstydzi i nie widzi powodu, by być „dyskretnym”? Analogicznie lesba. Czyli po prostu grupa spod znaku „jak ci wypada, to se zoperuj?”?

  • Srulek Zylbersztajn

    [Re: Gej, pedał czy męska lesba?]

    „awersja do autek, pistoletów”

    WTF? :D DDDD

  • d_biskupa

    [Re: Gej, pedał czy męska lesba?]

    Szacun, brachu, joł! Żenada…

  • Rectum Szatana

    [Re: Gej, pedał czy męska lesba?]

    Gej to ma wielkie ptaszysko a pedał tylko małego ptaszka i to jest oczywista oczywistość. Po owocach ich poznacie , po owocach !!!

  • marcin

    [Re: Gej, pedał czy męska lesba?]

    straszne, ale chyba pierwszy raz muszę się zgodzić z d_biskupa.
    żenująco słaby tekst o jakiejś umownej nomenklaturze oraz udawanemu poczuciu wyobcowania, gdyż jest się !MĘSKIM GEJEM! wśród morza powyginania.

  • Peter Pan

    [Re: Gej, pedał czy męska lesba?]

    @ marcin

    No, faktycznie strasznie męskim.
    Zbieranie wycinków z Brava oraz to spojrzenie z boku na kolegów, jak na jakichś „dzikusów”, to jest faktycznie kwintesencja męskości. Choć dupa rzeczywiście by się z Tobą zgodził. On też jest strasznie wrażliwy na tym punkcie.

  • Peter Pan

    [Re: Gej, pedał czy męska lesba?]

    @ Srulek

    Awersja do autek i pistoletów:

    „Bawili się PIERDOŁAMI W STYLU samochodzików i pistoletów, które NIE INTERESOWAŁY mnie W NAJMNIEJSZYM STOPNIU”.

    Znasz lepszy leksykalny sposób na zaznaczenie niechęci do czegoś, niż podkreślenie swojego wobec tego czegoś dystansu, trzy razy w jednym zdaniu?

  • Tad

    [Re: Gej, pedał czy męska lesba?]

    Fakt, przebija z tego zachwyt nad własną butchowatością, wyjątkowością i pogarda dla reszty. Spoko kolo i konkret, tylko wersja 2.0, bo nie dyskretny i słucha Kylie.

  • Peter Pan

    [Re: Gej, pedał czy męska lesba?]

    @ Absolutely

    Oł madafaka! To Ci się faktycznie tak oryginalnie „nasunęło”, że masakra;))
    Przecież to już od lat „wiadomo”, że geje i lesbijki dzielą się wyłącznie na tych wyemancypowanych, którzy mają jakiś tam określony wizerunek i dzielnie prą do przodu, w absolutnej zgodzie z każdą środowiskową modą oraz tych niewyemancypowanych.
    Jeśli o mnie chodzi, nie zgadzam się z tą internautką. Kobiecych i ładnych lesbijek nie lubię, bo są ładne a nie mam u nich szans. Wolę ostre, męskie lesby. Wolę je nawet od zniewieściałych gejów oraz od wielu niezniewieściałych gejów, ponieważ z nimi da się czasem pogadać o piłce.
    A to jest moje podstawowe kryterium. Lubię tych, z którymi da się pogadać o piłce. I nieważne czy ktoś jest lesbą-lesbijką, pedałem-gejem, biseksualist(k)ą, kobietą, mężczyzną czy transem. Byle wiedział/a/o co to jest spalony.

    Tylko strasznie nie lubię tych środowiskowych prawd przez wielkie P. i tego, że się przez nie nie da przebić, bo każdy „już coś tam wie”.
    Np. Ray Grant pisze tekst. Owszem słaby. Ale widać wyraźnie, że chodzi mu o to, że każdy jest pod jakimś względem męski a pod innym nie jest, no ale generalnie to „my wsie pedryle”, więc skończmy się kłócić.
    A i tak taki marcin czy tad, odczytują go jako głos na rzecz męskich gejów a przeciwko niemęskim, z tą różnicą, że jednemu to odpowiada drugiemu nie.
    Wszystkie te żenujące dyskusje LGBT są już rozpisane na role. Nie da się powiedzieć niczego więcej, bo cokolwiek się powie, i tak zostanie się wpisanym w ciągle te same opozycje.
    Szafa/emancypacja. Męski/zniewieściały. Prawica/lewica. Pruderia/wyzwolenie.
    Bigoteria/ateizm.

  • marcin

    [Re: Gej, pedał czy męska lesba?]

    Panie Peter , trudno nie zgodzić się z Twym ostatnim postem.
    Zauważ jednak ,że w moim komentarzu nie pisałem o wydumanym antagonizmie , ale o sztucznym poczuciu aktualnego wyobcowania – bo nosi się bojówki.
    Pan Ray zbyt długo siedzi już chyba „za granico” , bo nie wie ,żę w naszej Polszy też mamy gejów bauerów, antifowców, punków i o zgrozo kibiców!

  • marcin

    [Re: Gej, pedał czy męska lesba?]

    i ma sąsiada – „normalnego geja”
    WTF?

  • Peter Pan

    [Re: Gej, pedał czy męska lesba?]

    @ marcin

    Jeśli nie pomyliłem osób, to ziemią obiecaną autora są … Węgry.
    Może więc ten „normalny gej” to jest jakiś kamuflaż a tak na serio sąsiad jest po prostu przedstawicielem opozycji, Rumunem, Słowakiem lub jakimś innym „zdrajcą Wielkich Węgier, trianońską świnią”. Pewnie go trzeba chronić przed Magyar Garda;) Choć ksywa dosyć słaba, bo oni gejów też nie lubią. Nawet tych normalnych.

  • Peter Pan

    [Re: Gej, pedał czy męska lesba?]

    W kwestii „wyobcowania”, myślę, że tu sobie trzeba zdać sprawę z pewnych faktów i wynikającej z nich dynamiki.

    Wiemy wszyscy, że niektórzy geje są bardziej „typowi” a inni mniej. Wiemy też, że w społeczeństwie istnieją dwa typy stereotypów: te, które mówią, że „typowo” gejowskie jest wykraczanie poza stereotypy na temat męskości oraz te, które w dość uproszczony sposób podają co to jest ta męskość.
    Jak sobie to wszystko połączymy, to widać, że tu pewien konflikt powstaje, dlatego, że wynika z natury rzeczy.

    Tzw. „zniewieściali, typowi geje” będą zawsze źli, że społeczeństwo wciska ich w jakąś normę męskości i zawsze będą tworzyć jakieś enklawy, w których ta norma nieobowiązuje. A ci „normalni, nietypowi” będą zawsze mieli problem z tym, że społeczeństwo kojarzy ich z tymi enklawami i z zachowaniem nie będącym zachowaniem stereotypowo męskim.
    Ta sama dynamika, dotyczy oczywiście lesbijek.

    Oczywiście szkoda, że ludzie takie spory traktują aż tak poważnie, że się wyzywają i organizują wokół tego jakąś niekończącą się walkę. Ale co by o tym Rayu nie powiedzieć, mam wrażenie, że jemu o coś takiego chodziło. Tzn. o to, że czasem się czujemy „wyobcowani”, ale to nie jest powód do wymyślania głupich obelg.
    Tym bardziej, że wszystkie te pojęcia, wokół których toczy się gra, też bywają względne.
    Np. piłkarze uchodzący wśród wielu facetów za ideał męskości, przez hokeistów uznawani są za „pedziów”, którzy grają w grę „dla dziewczynek”;))
    Przy czym dla mnie to, że coś jest kontekstualne nie oznacza, że w ogóle nie istnieje. Ale to już temat na inną dyskusję.

  • Absolutely Fabulous

    [Re: Gej, pedał czy męska lesba?]

    @Peter Pan
    Kontekst! Ja nie piszę, co „wiadomo”, ale co owe „pedał” i „lesba” w wydaniu tejże osoby mogą znaczyć.

  • junior

    [Re: Gej, pedał czy męska lesba?]

    Ja z kolei chętnie bym się dowiedział, w którym barze autor przesiaduje :)

    A dyżurnych krytyków zachęcam do wysyłania własnych tekstów, które wzbogacą portal. Sam tak robiłem, jak mi się jeszcze chciało. Nie wiem jak inni, ale chętnie poczytam o sporcie Peter, zwłaszcza o futbo(L)u :) .

    Straszny jest ten jad i zawodzenie w komentarzach pod prawie każdym tekstem

  • Peter Pan

    [Re: Gej, pedał czy męska lesba?]

    @ junior

    Ależ jaki jad?
    Ja sobie tylko jaja robię, nikogo natomiast nie zamierzam niczym zatruwać. Zresztą tym razem nawet trochę broniłem Raya;))

    Tobie się kiedyś chciało wysyłać teksty, mnie się nie chciało nigdy. To może wiele tłumaczyć w tej kwestii, o której piszesz.

    Bar z pewnością jest na Węgrzech i to on utwierdza mnie w przekonaniu, iż się nie pomyliłem, co do miejsca zamieszkania autora. Drugiego tak wieśniackiego kraju, z tak wieśniackimi barami nie znam.

    P.S. Gej, który lubi piłkę??? WOW!!!!!!!
    E tam … pewnie jesteś bi:)) albo hetero, tylko masz brata geja lub siostrę lesbijkę i dlatego tu coś kiedyś pisałeś;)

  • marcin

    [Re: Gej, pedał czy męska lesba?]

    Piotrze, z tego co wygooglałem wynika ,że Pan Ray (trzeba mu oddać ,że przystojny) jest rezydentem Holandii i tworzy jakże mało męskie electro z wyraźnymi elementami queer.

    Przykro mi ,że się zbijam, ale po zobaczeniu teledysku zauważam jeszcze bardziej jak rozchodzi się postrzeganie siebie i świata przez Pana Raya ze stanem faktycznym (czyli subiektywną, skromną ,własną opinią ).

    Panu Ray , szczerze jednak kibicuję.

  • Peter Pan

    [Re: Gej, pedał czy męska lesba?]

    To nie wiem gdzie on znalazł w Holandii taki wieśniacki klub.
    Pewnie gdzieś we Fryzji lub Gelderland:)
    Tam gdzie „najładniejsi” chłopcy tego kraju (rudzi, grubi, piegowaci, różowi) pod koniec tygodniowych zbiorów i całotygodniowego dojenia krów wsiadają na wozy z sianem i wrzeszcząc na cały głos wysiadają z nich w „klubach”, które rzeczywiście mogą tak wyglądać, by się tam zalać.
    Pewnie jeszcze poza tym electro słucha Andre Hazesa, ma klapę od sedesu w barwach Oranje i plastikowe tulipany na Dzień Królowej. Prowincja lubi takie rzeczy.

    Aha, nie napisałem nic o dziewczynach. A więc z biseksualnego obowiązku:
    http://www.youtube.com/watch?v=s0iZ9kE6CKk

  • junior

    [Re: Gej, pedał czy męska lesba?]

    @Peter – lubi to mało powiedziane…
    W żyłach czerwono-biało-zielona krew. Ł3, sektor 205. Wspólnie z facetem, więc jednak nie bi :)
    Może dołączysz 11 lutego ?

  • Meg

    [Re: Gej, pedał czy męska lesba?]

    Na Węgrzech? Umarłam. I nie żyję. Ray, przenieśli ostatnio Królestwo Niderlandów na Węgry?

  • Peter Pan

    [Re: Gej, pedał czy męska lesba?]

    Droga Meg!
    Skoro umarłaś, to raczej logiczne, że nie żyjesz.
    Ale O.K. Ty jesteś z tych, co się „cofają w tył”. Rozumiem.
    Bardzo mi przykro, że tak się stało, szczególnie, że ta okoliczność musiała Ci utrudnić pisanie tego, niezwykle dowcipnego, posta.
    Na szczęście, mimo że i umarłaś i nie żyjesz, udało Ci się nim z nami podzielić. Ale …
    Czemu tylko z nami? Ja bym go opowiedział królowej Beatrix. Od czasu tych remontów Drakensteyn i pogłosek o abdykacji, jakoś posmutniała trochę.

    Choć, mimo uznania dla Twojego dowcipu, trochę jestem zdziwiony tym, że nie rozumiesz frazy „jeśli nie pomyliłem osób”.
    A jeszcze bardziej tym, że Ci się wydaje, iż miejsce zamieszkania jakiegoś tam Raya Granta, jest faktem tak powszechnie znanym, że czyjaś ewentualna pomyłka w tym zakresie, jest powodem, żeby nie dość, że umrzeć, to jeszcze nie żyć.

  • eurypides77

    [Re: Gej, pedał czy męska lesba?]

    Też w głowę zachodziłem kim/czym autor jest, dopóki nie doszedłem do fragmentu o ostrym porno i Teletubisiach i mnie olśniło – autor jest hipsterem.

  • [Re: Gej, pedał czy męska lesba?]

    Ogolnie tekst jest calkiem dobry….jednakze, to poniekad powielanie stereotypow ktorymi bylismy karmieni przez wieki….

    bo gej, lesba musi wygladac tak a nie inaczej,

    bo gej, lesba musi sie zachowywac tak a nie inaczej,

    bo gej, lesba musi przystosowac sie do aktualnych trendow i kanonow mody….jezeli tak nie jest automatycznie odstajesz od „norm” wszelakich i znalezc swojego miejsca nie mozesz.

    A na prawde tak byc nie musi i wcale nie jest, poniewaz, tak dlugo jak wiele jest osob na swiecie ( gdzie seksualnosc nie ma tu ZADNEGO! znaczenia) tak dlugo beda zdarzac sie indywidualisci, ktorzy, zarowno przez samych siebie jak i otoczenie, nie beda zaliczac sie do zadnego stereotypu, grupy, subkultury itp itd…

    Bycie innym od innych, wyroznianie sie i wystawanie poza wszelkie przyjete normy mozna traktowac dwojako, i tylko i wylacznie od Ciebie samego zalezy, czy bedzie to Twoja zaleta czy tez wada.

    Tymczasem nie pozwol innym na zaszufladkowanie sie.

  • Srulek Zylbersztajn

    [Re: Gej, pedał czy męska lesba?]

    Noah to imię hebrajskie?

  • [Re: Gej, pedał czy męska lesba?]

    Noah, to zarowno imie Grecja, Hebrajskie jak i Arabskie ( w wielkim skrocie) i w moim przypadku nie ma nic wspolnego ani z Noah While (aktorem) jak i z Noah’em od Arki….ale chyba nie o tym temat?




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa