Wiem, ale nie powiem

Niedługo święta. Kończy się rok, seriale mają przerwę świąteczną i jakoś tak nic się nie dzieje. Ostatnio, jak zwykle, czekałem na autobus, w międzyczasie zaglądając przez ramię pewnej pani, która przeglądała szybko „Fakt”. Na jednej ze stron Anna Grodzka. Nie na barykadach, nie w Sejmie, ale w sklepie odzieżowym. Tabloid wykrył, że posłanka robi zakupy w sklepie dla puszystych i poświęca temu dużo uwagi, aby odpowiednio dopasować elementy garderoby. Podobno to problem wielu jej rodaczek. Temat sensacyjno-zwyczajny z wkładką edukacyjną, bo oto pani Zosia z mięsnego czy ja dowiemy się, że Anna Grodzka robi zwyczajne rzeczy: chodzi do sklepu, pewnie prowadzi też samochód, zmywa naczynia, kto wie – może i umie zrobić schabowe z piersi kurczaka. Tak jak każdy.

Mogę się założyć, że takie zejście do mas w postaci kilku zdjęć w „Fakcie” daje o wiele więcej w temacie tolerancji, niż merytoryczna rozmowa w programie telewizyjnym. Nie wszyscy mają telewizor, nie każdemu chce się słuchać. Osoba transseksualna nagle zostaje pozbawiona transseksualnej łatki i – proszę – zachowuje się normalnie. Szkoda, że bardziej normalne wydaje się ładowanie nabiału i pasztetu do wózka, niż mówienie o prawach przysługujących osobom LGBTQ, ale to już osobny temat.

Są jeszcze inne sposoby nawiązania kontaktu z szerokim gronem odbiorców. Świadome. Realizowane z premedytacją, gdy po cichu się liczy, że często powtarzane kłamstwo staje się prawdą. Znani mówią o wszystkim innym: prasowaniu skarpet, hodowli rybki na ekranie laptopa, smażeniu mielonych, ale o swojej orientacji i tym, co się z nią wiąże – już nie.

Składniki mielonego są publiczne, ale partner osoby homoseksualnej, który go usmażył, jest już prywatny. To bardzo wygodne i powszechnie akceptowane wśród ludzi z pierwszych stron gazet. Korzystają oni z dorobku tych strasznych działaczy, jednocześnie odżegnując się od publicznego opowiadania o swojej np. homoseksualnej dziewczynie. Rozumiem, że Kuba z II B nie może w gazetce szkolnej – tuż po wygranym meczu – opowiadać o swoim chłopaku. Koledzy być może nie daliby mu spokoju. Domyślam się, że w każdym miejscu pracy są pewnie osoby nieprzychylne gejom. Zdarza się jednak – i uwierzcie mi, wiem, co mówię – że ludzie mogą nam być nieprzychylni również z powodu: naszego charakteru, sposobu wiązania sznurówek, irytującego dzwonka w komórce, kanapek z makrelą, którą czuje całe biuro… Z powodu tego, że nie przykładamy się do pracy, albo przykładamy za bardzo, że pijemy kawę o 11.00 zamiast o 11.02. Znajdą się dziesiątki innych powodów.

Gdyby niektóre znane niby-ukryte osoby homoseksualne były heteroseksualne, to automatycznie to, co dzisiaj jest prywatne, stałoby się publiczne. Jeśli ktoś twierdzi inaczej, to odpowiadam już teraz: nie, nie, nie. Nie dam się przekonać. Obrona rzekomej prywatności przez homoseksualnych znanych i lubianych jest spowodowana wewnętrznym lękiem przed odrzuceniem, konsekwencjami zawodowymi, brakiem akceptacji, utratą autorytetu – tak jak u większości z nas. To już nawet w „Pani” było, w dziale poradnikowym. To także lęk przed przypisaniem maski „tego geja” czy „tej lesbijki”, gdy w mediach wszystko inne przestaje mieć znaczenie.

Przykład Tomasza Raczka pokazuje, że można i z tym sobie poradzić. Nie namawiam do outowania na siłę, zmuszania kogoś – obojętnie czy jest zwykłym Kowalskim czy nie. Artysta czy osoba z mediów nie musi opowiadać o swojej rodzinie – heteroseksualnej czy homoseksualnej. Jednak dopóki chęć mówienia o wszystkim, tylko nie o swoim homoseksualnym partnerze, będzie wynikiem strachu przed reakcją innych, nie uwierzę w szczerość takich osób, gdy nieprzymuszone – podkreślam, nieprzymuszone – opowiadają w wywiadzie czy książce o swoim życiu. Pomijając zgrabnie różne jego sfery.

 

Autorzy:

zdjęcie Damian Niebieski

Damian Niebieski

Idealista, który mimo wszystko wierzy w szczęśliwe zakończenia. Lubi czytać fantasy. Odkąd pamięta chciał wyruszyć w podróż do Skandynawii i kiedyś to na pewno zrobi. Lato spędza najdalej od słońca, zasłuchany w ulubione utwory muzyczne. Obecnie stawia kolejne kroki w dorosłym życiu i dmucha i chucha, aby się udało.

9 komentarzy do:Wiem, ale nie powiem

  • Jakbyco

    [Re: Wiem, ale nie powiem]

    Cóż, wiele poukrywanych osób publicznych mogłoby znacząco podnieść poziom akceptacji osób LGBTQ, gdyby się op prostu, spokojnie, bez stresu ujawniły. Rozumiem, że trudno tak zrobić w momencie, kiedy się X (czy X-dziesiąt) lat funkcjonuje w przestrzeni publicznej, bo bomba jest wielka (choć strach przed nią pewnie większy), ale gdyby zrobić to tak stopniowo, zwyczajnie?

    Oczywiście, łatwiej mają ludzie wchodzący dopiero do „elity” czy stający się celebrytami – mają komfort tego, że mogą nie robić tajemnicy ze swojej orientacji od początku.

  • prawiebrunet

    [Re: Wiem, ale nie powiem]

    Damian, czy jakaś konkretne książka/wydarzenie było impulsem do napisania tego tekstu? :>

  • Jakbyco

    [Re: Wiem, ale nie powiem]

    Sądzę, że prawienapewno nie ;) . Ale bezpieczniej i lepiej nie wchodzić w szczegóły ;) .

  • Peter Pan

    [Re: Wiem, ale nie powiem]

    Ziomuś się zakochał w jakimś aktorze i teraz ma wielką nadzieję, że ten powie dziennikowi Fakt, wymarzone „Jestem gejem”. Rozgorączkowany, co dzień lata do kiosku, ale niestety jedyne, co znajduje to info na temat zakupów A.Grodzkiej. Life is brutal.

    Ale przy okazji, Ziomuś ma rację.
    Przy czym, nie róbmy sobie jaj. O „utratę twarzy” to się mógł obawiać Raczek, bo ją sobie na maksa wyrobił a był chyba pierwszym, który się przyznał i to w dosyć trudnym politycznie momencie.
    Echo późniejszych coming outów było już minimalne a reakcje pozytywne.

  • Peter Pan

    [Re: Wiem, ale nie powiem]

    Jest jeszcze druga opcja. Jeżeli Ziomuś pisze o książce, którą czytał a nie o swej nieszczęśliwej miłości, to przychodzi mi do głowy tylko jedna pozycja.
    Jedyną dyskutowaną książkę o własnym życiu, napisała ostatnio Danuta Wałęsa.

    Ja też myślę, że jest lesbijką. Ta jej nagła wolta wobec wąsatego samca i alians z rzecznikami siostrzanej utopii, wskazują na to bardzo dobitnie.

  • jk

    [Re: Wiem, ale nie powiem]

    a nie ukazala sie oststnio ksiązka niedzwieckiego?

  • Wojtaszek

    [Re: Wiem, ale nie powiem]

    Bardzo wielu celebrytów nie może się wyoutować. Mają kontrakty ze stacjami telewizyjnymi, które im tego zabraniają. Dla takiego np. tvnu nagle odkryty przez kilka milionów oddanych „widzek” homoseksualizm pana z serialu oznacza tąpnięcie oglądalności, a co za tym idzie spadek wpływu z reklam. Wszystkim rządzi kasa. Pewnie gdzieś już o tym pisałem…

  • Srulek Zylbersztajn

    [Re: Wiem, ale nie powiem]

    Jeśli w czyimś interesie jest nieujawnianie orientacji seksualnej, to trudno oczekiwać coming outu. Nie jestem gwiazdą TVNu, ale wiem, że mi też coś takiego się nie opłaca.




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa