- homiki.pl - http://homiki.pl -

W wielkim mieście

[1]

Wyobraźmy sobie, że Jan Kowalski zakłada w sieci bloga, na którym publikuje swoją gejowską powieść. Blog zyskuje na popularności, czytelnicy coraz częściej w komentarzach sugerują, że autor powinien swoją twórczość wydać w tradycyjnej formie. Wkrótce też na horyzoncie pojawia się wydawca i po kilku miesiącach powieść trafia na półki jednej z największych sieci księgarń w Polsce. Brzmi jak bajka? Ale bajką nie jest. Historia ta przydarzyła się naprawdę, ale nie Janowi Kowalskiemu, a Mikołajowi Milcke, autorowi powieści Gej w wielkim mieście.

Bohaterem książki jest dwudziestokilkuletni gej, który pewnego dnia wyjeżdża do Warszawy na studia. Zostawia za sobą niewielką miejscowość, w której bał się w pełni wyrażać siebie; odcina się od swojej rodziny – brata narkomana i rodziców niepotrafiących sobie poradzić z nałogiem drugiego syna – i wyrusza w świat, który ma mu przynieść coś nowego, dobrego. W wielkim mieście chłopak spotyka ciekawych ludzi, z którymi zawiązuje przyjaźnie, doświadcza pierwszych uniesień seksualnych i przekonuje się, że dorosłe życie niesie za sobą konieczność podejmowania samodzielnych decyzji, które nie zawsze okażą się właściwe. Powoli przestaje być chłopcem, staje się mężczyzną.

Nietrudno zauważyć, że ważnym wątkiem tej powieści staje się proces akceptacji swojej orientacji seksualnej doświadczany przez bohatera. Wątek ten został potraktowany z dużą dozą humoru. Nie sposób się nie śmiać w momencie, gdy chłopak, który jeszcze niedawno bał się przyznać komukolwiek do swojego gejostwa, podczas jednej z imprez spędzanych w towarzystwie nowych znajomych szasta na prawo i lewo informacją o tym, że jest gejem. Nie śmieszy jednak sam fakt, iż dokonuje on coming outu, a to w jaki sposób to robi. Ja zrywałam boki ze śmiechu, czytając chociażby wypowiedź chłopaka po udanym tańcu z największą seksbombą wśród dziewczyn:

– Dziękuję za taniec. Było cudownie. Chętnie to kiedyś powtórzę. Jesteś idealną partnerką taneczną dla geja.
– Ech, podczas tańca zaczęłam przeczuwać, że nie możesz być hetero. Heterycy tak nie tańczą. Heteryk już dawno pociągnąłby mnie do kibla.

Ciekawy to zabieg, nie tyle ośmieszający proces coming outu, co nadający mu pozytywny i radosny (a może nawet dumny) wydźwięk bez nadmiernego katowania czytelnika opisem dramatu, jakie z pewnością każdy gej przeżywa w momencie przyznawania się otoczeniu do swojej orientacji seksualnej. Nie dziwi zatem fakt, że książka ta trafiła na półki jednej z najpopularniejszych księgarń w Polsce, z czego można wysnuć wniosek, że skierowana jest przede wszystkim do heteroseksualnej części społeczeństwa. Łatwiej przecież jest czytać o tym, że bohater radzi sobie ze swoją „odmiennością” niż męczyć się opisem dramatu, jaki przeżywa. Heteroseksualista wszak nigdy w pełni nie zrozumie doświadczeń osoby homoseksualnej, zawsze będzie traktował je jako „obce” i niekoniecznie będzie chciał zgłębiać ich istotę. Gej w wielkim mieście jest zatem świetnym przykładem tego, że polska literatura gejowska wkracza w nową fazę. Już nie jest niszowa, coraz częściej rezygnuje z charakteru emancypacyjnego. Zamiast tego zaczyna przesiąkać do mainstreamu, staje się jego ważną i nierozerwalną częścią. Zaś gejowscy bohaterowie tego „nurtu” istnieją w tej samej przestrzeni co heteroseksualiści, bez konieczności zamykania się w swoim własnym środowisku.

Wracając jednak do naszego bohatera, muszę przyznać, że mimo wielkiej sympatii, jaką obdarzyłam tego szczerego i pełnego młodzieńczego optymizmu chłopaka, bywały momenty, w których wprost nie mogłam ścierpieć jego infantylnego i naiwnego podejścia do życia. Widoczne jest to chociażby we fragmencie dotyczącym jego poglądu (a raczej niezdecydowania w wyrobieniu sobie poglądu) na temat legalizacji związków jednopłciowych i adopcji dzieci przez pary homoseksualne:

I już wtedy wiedziałem , że nazywanie związku dwóch facetów małżeństwem to przegięcie. Związek partnerski? Tak. Małżeństwo? Nie. Adopcja dzieci przez gejów czy lesbijki też raczej nie wchodzi w grę. I to wcale nie dlatego, że geje byliby złymi rodzicami i nie umieli wychować dziecka. Umieliby. Chodzi głównie o społeczeństwo, które nie jest na to gotowe. W przyszłości przekonam się dodatkowo, że gejowskie związki są bardzo kruche i nietrwałe. Nie jest to środowisko odpowiednie dla dziecka. Geje szybko się nudzą, rozmyślają, zmieniają plany.

Cóż, taki jednak urok bohaterów dorastających i dojrzewających na oczach czytelnika, a więc nie mam większego prawa winić autora za to, że tak wiernie oddał stan ducha dojrzewającego chłopaka. Mimo to można autorowi zarzucić, że roztoczył on nad bohaterem nieco sztuczny parasol ochronny, przez co chłopak niemalże bez zadraśnięcia wychodzi z wielkich opałów. Nie postuluję tutaj o tragiczne zakończenie tej powieści, a jednak jestem przekonana, że konieczność poniesienia przez bohatera jakichkolwiek konsekwencji swoich niedojrzałych decyzji nie zaszkodziłaby tej historii, a nawet uczyniłaby ją bliższą czytelnikowi. Bohater z trudnych sytuacji wychodzi mądrzejszy, ale nie dlatego, że na własnej skórze doświadcza konsekwencji swoich czynów, a dlatego, że zawsze w porę ktoś lub jakiś zbieg okoliczności pomaga mu wydostać się z tarapatów. I to może denerwować w konfrontacji z rzeczywistością, która nie zawsze się z nami tak łagodnie obchodzi. Jedynym usprawiedliwieniem jest to, że papier wszystko przyjmie, a realizm przecież nie jest konieczny w literaturze.

Pomimo tych lekkich niedociągnięć uważam, że Gej w wielkim mieście to świetna lektura na zimowe wieczory, gdy za oknem szaro i brudno i jakoś tak mniej jest powodów do uśmiechu, a nasze codzienne problemy wydają się mieć ciemniejsze zabarwienie.

Gej w wielkim mieście
Autor: Mikołaj Milcke
Wydawnictwo: Dobra Literatura
ISBN: 978-83-933290-2-1

Autorzy:

zdjęcie Natalia Zaborniak

Natalia Zaborniak [2]

Z wykształcenia bibliotekarka. Interesuje się literaturą, w tym także literaturą LGBT.