W wielkim mieście

Wyobraźmy sobie, że Jan Kowalski zakłada w sieci bloga, na którym publikuje swoją gejowską powieść. Blog zyskuje na popularności, czytelnicy coraz częściej w komentarzach sugerują, że autor powinien swoją twórczość wydać w tradycyjnej formie. Wkrótce też na horyzoncie pojawia się wydawca i po kilku miesiącach powieść trafia na półki jednej z największych sieci księgarń w Polsce. Brzmi jak bajka? Ale bajką nie jest. Historia ta przydarzyła się naprawdę, ale nie Janowi Kowalskiemu, a Mikołajowi Milcke, autorowi powieści Gej w wielkim mieście.

Bohaterem książki jest dwudziestokilkuletni gej, który pewnego dnia wyjeżdża do Warszawy na studia. Zostawia za sobą niewielką miejscowość, w której bał się w pełni wyrażać siebie; odcina się od swojej rodziny – brata narkomana i rodziców niepotrafiących sobie poradzić z nałogiem drugiego syna – i wyrusza w świat, który ma mu przynieść coś nowego, dobrego. W wielkim mieście chłopak spotyka ciekawych ludzi, z którymi zawiązuje przyjaźnie, doświadcza pierwszych uniesień seksualnych i przekonuje się, że dorosłe życie niesie za sobą konieczność podejmowania samodzielnych decyzji, które nie zawsze okażą się właściwe. Powoli przestaje być chłopcem, staje się mężczyzną.

Nietrudno zauważyć, że ważnym wątkiem tej powieści staje się proces akceptacji swojej orientacji seksualnej doświadczany przez bohatera. Wątek ten został potraktowany z dużą dozą humoru. Nie sposób się nie śmiać w momencie, gdy chłopak, który jeszcze niedawno bał się przyznać komukolwiek do swojego gejostwa, podczas jednej z imprez spędzanych w towarzystwie nowych znajomych szasta na prawo i lewo informacją o tym, że jest gejem. Nie śmieszy jednak sam fakt, iż dokonuje on coming outu, a to w jaki sposób to robi. Ja zrywałam boki ze śmiechu, czytając chociażby wypowiedź chłopaka po udanym tańcu z największą seksbombą wśród dziewczyn:

– Dziękuję za taniec. Było cudownie. Chętnie to kiedyś powtórzę. Jesteś idealną partnerką taneczną dla geja.
– Ech, podczas tańca zaczęłam przeczuwać, że nie możesz być hetero. Heterycy tak nie tańczą. Heteryk już dawno pociągnąłby mnie do kibla.

Ciekawy to zabieg, nie tyle ośmieszający proces coming outu, co nadający mu pozytywny i radosny (a może nawet dumny) wydźwięk bez nadmiernego katowania czytelnika opisem dramatu, jakie z pewnością każdy gej przeżywa w momencie przyznawania się otoczeniu do swojej orientacji seksualnej. Nie dziwi zatem fakt, że książka ta trafiła na półki jednej z najpopularniejszych księgarń w Polsce, z czego można wysnuć wniosek, że skierowana jest przede wszystkim do heteroseksualnej części społeczeństwa. Łatwiej przecież jest czytać o tym, że bohater radzi sobie ze swoją „odmiennością” niż męczyć się opisem dramatu, jaki przeżywa. Heteroseksualista wszak nigdy w pełni nie zrozumie doświadczeń osoby homoseksualnej, zawsze będzie traktował je jako „obce” i niekoniecznie będzie chciał zgłębiać ich istotę. Gej w wielkim mieście jest zatem świetnym przykładem tego, że polska literatura gejowska wkracza w nową fazę. Już nie jest niszowa, coraz częściej rezygnuje z charakteru emancypacyjnego. Zamiast tego zaczyna przesiąkać do mainstreamu, staje się jego ważną i nierozerwalną częścią. Zaś gejowscy bohaterowie tego „nurtu” istnieją w tej samej przestrzeni co heteroseksualiści, bez konieczności zamykania się w swoim własnym środowisku.

Wracając jednak do naszego bohatera, muszę przyznać, że mimo wielkiej sympatii, jaką obdarzyłam tego szczerego i pełnego młodzieńczego optymizmu chłopaka, bywały momenty, w których wprost nie mogłam ścierpieć jego infantylnego i naiwnego podejścia do życia. Widoczne jest to chociażby we fragmencie dotyczącym jego poglądu (a raczej niezdecydowania w wyrobieniu sobie poglądu) na temat legalizacji związków jednopłciowych i adopcji dzieci przez pary homoseksualne:

I już wtedy wiedziałem , że nazywanie związku dwóch facetów małżeństwem to przegięcie. Związek partnerski? Tak. Małżeństwo? Nie. Adopcja dzieci przez gejów czy lesbijki też raczej nie wchodzi w grę. I to wcale nie dlatego, że geje byliby złymi rodzicami i nie umieli wychować dziecka. Umieliby. Chodzi głównie o społeczeństwo, które nie jest na to gotowe. W przyszłości przekonam się dodatkowo, że gejowskie związki są bardzo kruche i nietrwałe. Nie jest to środowisko odpowiednie dla dziecka. Geje szybko się nudzą, rozmyślają, zmieniają plany.

Cóż, taki jednak urok bohaterów dorastających i dojrzewających na oczach czytelnika, a więc nie mam większego prawa winić autora za to, że tak wiernie oddał stan ducha dojrzewającego chłopaka. Mimo to można autorowi zarzucić, że roztoczył on nad bohaterem nieco sztuczny parasol ochronny, przez co chłopak niemalże bez zadraśnięcia wychodzi z wielkich opałów. Nie postuluję tutaj o tragiczne zakończenie tej powieści, a jednak jestem przekonana, że konieczność poniesienia przez bohatera jakichkolwiek konsekwencji swoich niedojrzałych decyzji nie zaszkodziłaby tej historii, a nawet uczyniłaby ją bliższą czytelnikowi. Bohater z trudnych sytuacji wychodzi mądrzejszy, ale nie dlatego, że na własnej skórze doświadcza konsekwencji swoich czynów, a dlatego, że zawsze w porę ktoś lub jakiś zbieg okoliczności pomaga mu wydostać się z tarapatów. I to może denerwować w konfrontacji z rzeczywistością, która nie zawsze się z nami tak łagodnie obchodzi. Jedynym usprawiedliwieniem jest to, że papier wszystko przyjmie, a realizm przecież nie jest konieczny w literaturze.

Pomimo tych lekkich niedociągnięć uważam, że Gej w wielkim mieście to świetna lektura na zimowe wieczory, gdy za oknem szaro i brudno i jakoś tak mniej jest powodów do uśmiechu, a nasze codzienne problemy wydają się mieć ciemniejsze zabarwienie.

Gej w wielkim mieście
Autor: Mikołaj Milcke
Wydawnictwo: Dobra Literatura
ISBN: 978-83-933290-2-1

Autorzy:

zdjęcie Natalia Zaborniak

Natalia Zaborniak

Z wykształcenia bibliotekarka. Interesuje się literaturą, w tym także literaturą LGBT.

13 komentarzy do:W wielkim mieście

  • Peter Pan

    [Re: W wielkim mieście]

    Generalnie lubię recenzje N.Zaborniak.
    Jednak tym razem mam pewne zastrzeżenia.
    Po pierwsze nie wiem czy „heteryk”, „nigdy nie zrozumie” doświadczeń geja.
    Może nie zrozumie jego czysto seksualnych preferencji, ale jeśli chodzi o kwestie uczuć, prawa do bycia, kim się jest itd. to myślę, że wielu spośród tych, którzy mieli okazję porozmawiać w cztery oczy z gejem/lesbijką, rozumie to jak najbardziej. Właśnie dlatego ważne są coming outy.

    Po drugie niezdecydowanie, kłopot z wyrobieniem sobie poglądu, próba ujrzenia spraw w różnym świetle, nie świadczą o niedojrzałości. Przeciwnie.
    To raczej jurne przekonanie, że wszystko jest czarne lub białe świadczy o typowo dziecinnym rozumieniu świata.
    Niestety, kwestia adopcji nie jest tak szalenie prosta. I powiem szczerze, że choć (chyba) nie jestem jej przeciwnikiem, to trochę mnie przeraża, że środowisko LGBT jest tak zamknięte na jakąkolwiek dyskusję na jej temat. Przyznaję, że dzieje się tak trochę dlatego, że w publicznych dyskusjach na ten temat, pojawiają się głodne kawałki o „spedalaniu dzieci”, tudzież porównywanie związków homo do rodzin narkomanów i alkoholików.
    Ale jeżeli ktoś nikogo nie obraża, tylko mówi własne zdanie, to nie rozumiem w czym problem.

  • eN Zet

    [Re: W wielkim mieście]

    Do Peter Pan,

    O tym, że heteryk nie zrozumie doświadczeń geja pisałam właśnie w kontekście coming outu, a więc doświadczenia obcego dla heteryka. Oczywiście, jeśli ten heteryk porozmawia z gejem/lesbijką to może to zrozumieć, ale i tak nie poczuje tego nigdy na własnej skórze. Istotne jednak jest słowo „jeśli”, bo wcale nie musi się tak wydarzyć. Zatem uważam, że fajnie, iż tego typu literatura ma szansę wpaść w ręce heteryka, który jednak nie spotkał na swojej drodze ani geja ani lesbijki. Co do reszty doświadczeń czy uczuć typu „prawo do bycia sobą”, które są wspólne zarówno dla homo jak i dla hetero to jak najbardziej się z Tobą zgadzam.

    Co do cytowanego przeze mnie fragmentu uważam, że podkreśla on niedojrzałość bohatera w kontekście całego zestawu jego zachowań. Spójrz na ten fragment jeszcze raz – to zlepek najbardziej popularnych opinii na temat adopcji dzieci przez gejów, zarówno opinii na tak i na nie. Zatem jest to jednoznaczne z brakiem świadomego wyrobienia sobie poglądu, a jedyne z powtarzaniem zasłyszanych opinii. Z pewnością próba analizy tego tematu może być traktowana jako przejaw dojrzałości natomiast, jak już wspomniałam – w kontekście innych zachowań bohatera świadczy tylko o tym, że jest to bohater dojrzewający, a nie dojrzały. I nic w tym dziwnego, w końcu to powieść inicjacyjna.

  • Soniasonia

    [Re: W wielkim mieście]

    Ja osobiście wolałabym, by ta opowieść pozostała w internecie – ostatecznie dobre opowiadanie internetowe to nie to samo co dobra powieść, a ten utwór niestety nie jest dobry: autor wykorzystał w nim praktycznie same klisze z rozmaitych oper mydlanych, i tych brazylijskich, i tych tęczowych, ani humor nie jest błyskotliwy, ani opis sytuacji społecznej bohaterów nie wychodzi poza popularne klisze, nie mówiąc już o psychologii. Nie mogę sie przy tym powstrzymać od porównania do innej ostatnio przeczytanej przeze mnie książki, „Człowieka, który pokochał Ingvego”, która, mimo, iż jest pozycją przeciętną, i tak dużo lepszą od „Geja…”. Czy tak trudno jest wymyślić coś oryginalnego, a przynajmniej nie będącego odgrzanym kotletem?!

  • eN Zet

    [Re: W wielkim mieście]

    Soniasonia,

    a może Tobie po prostu nie odpowiada powieść inicjacyjna? Pytam, bo porównujesz dwie książki, które poza tym, że są powieściami inicjacyjnymi to bardzo mocno się od siebie różnią. No chyba, że jest jakaś powieść inicjacyjna, która Twoim zdaniem zasługuje na miano „dobrej”, a nie „przeciętnej”?

  • Peter Pan

    [Re: W wielkim mieście]

    @ eN Zet i Sonia

    Myślę, że książka jednak nie wpadnie w ręce przeciętnego heteryka, bo już sam tytuł wskazuje na to, że jest to powieść gejowska.
    Jestem też skłonny uwierzyć, że nie jest to jakieś literackie wydarzenie.

    Ale to dobrze! W Polsce brakuje książek typu „coming out stories”, czyli naiwnych, mało ambitnych artystycznie powieści/opowiadań, których zadaniem jest trafić do „przeciętnego” czytelnika LGBT.

  • eN Zet

    [Re: W wielkim mieście]

    Peter Pan,
    Ja jednak mam nadzieję, że wpadnie. Jeżeli ten przeciętny heteryk słyszy zewsząd o homoseksualizmie i lubi czytać, wejdzie do popularnej księgarni, gdzie rzuci mu się w oczy tytuł „Gej w wielkim mieście” to może przez chwilę się zastanowi „a może zobaczę, ocenię, poznam”. Na pewno szybciej dojdzie do takiej refleksji niż w przypadku „Siedmiu szklanek”, które również można nabyć w tej samej księgarni, a które tytułem nie zdradzają tej tematyki (choć według mnie są o niebo lepsze od „Geja…”).

    Czy jest to literackie wydarzenie? Jeżeli brać pod uwagę tylko „Geja…” to nie, ale fakt, że tego typu literatura zaczyna wchodzić do mainstreamu jest godne odnotowania. Choć podkreślam, że nie jest to jednoznaczne z „wysoką jakością” tej literatury.

  • Soniasonia

    [Re: W wielkim mieście]

    Porównałam te dwie książki, ponieważ obie niedawno czytałam (w odstępie jednego dnia) i obie zaliczają się do szeroko rozumianego nurtu literatury gejowskiej. To, czy książka mi się spodoba, czy też nie, nie zależy od gatunki, jaki reprezentuje – czytałam chyba wszystkie możliwe gatunki literackie i w każdym znalazłam coś, co bardzo mi się spodobało. Warunek jest jeden – wartości artystyczne. Tych w „geju” brak – generalnie mam o utworze takie samo zdanie, co Peter Pan, jednak w przeciwieństwie do niego nie uważam, by fakt, iż poza Witoldem Jabłońskim wszyscy polscy pisarze mniej lub bardziej gejowscy tworzyli miernotę był czymś dobrym. Sama takie gnioty najchętniej pominęłabym milczeniem, tak samo jak w moich esejach pominęłam całe mnóstwo tęczowego chłamu z krajów azjatyckich. Acha, przy okazji, „Człowieka” nie uważam za chłam – utwór nie przypadł mi do gustu, ale to całkiem porządna, acz w żadnym wypadku nie wybitna, dobrze napisana powieść.

  • Soniasonia

    [Re: W wielkim mieście]

    Już po wysłaniu komentarza wpadła mi do głowy myśl, iż wolałabym, by heteryk nie przeczytał tej książki, gdyż mimo wszytko potwierdza się w niej kilka nieprzyjemnych stereotypów dotyczących homoseksualistów.
    Co do literatury inicjacyjnej, to sprawdzałam termin w internecie i natknęłam się na artykuły o baśniach oraz sklepy internetowe z książką o takim tytule. Domyślam się jednak, iż chodzi ci o gatunek „coming of age”? Jeśli tak, to w tym gatunku znam kilka bardzo dobrych pozycji, a moimi ulubionymi są krótka powieść Christophera Rice’s „Gęstwina dusz” oraz filmy: duński „Du er ikke alene” oraz francuski „Les amities particulieres”.

  • [Re:]

    „(…) czytałam chyba wszystkie możliwe gatunki literackie i w każdym znalazłam coś, co bardzo mi się spodobało. (…)
    Co do literatury inicjacyjnej, to sprawdzałam termin w internecie i natknęłam się na artykuły o baśniach oraz sklepy internetowe z książką o takim tytule”…

    Humor zeszytów szkolnych…

  • damian

    [Re: W wielkim mieście]

    Ja czytałem tę książkę i mam wrażenie, że ona z założenia nie miała być jakiś elaboratem czy (para)naukowym studium gejowstwa. Powstała książka, która bawi, wzrusza i co najważniejsze wciąga jak cholera. Nie można się od niej oderwać. Z książkami jest jak z filmami, nie wszystkie dostaną Oscara. A mimo to lubimy też te, które nie dostały. Ja mam tak jeśli chodzi o „Geja w wielkim mieście”. Zgrabnie wymyślona fabuła, wartko poprowadzona akcja. I tego mi było trzeba w te 2 listopadowe wieczory, kiedy „Geja” czytałem. Jest bardzo trudny w odbiorze Mrożek, jest i Milcke dla mas. A i jedno i drugie nazywa się literatura/

  • mTV

    [Re: W wielkim mieście]

    Właśnie przeczytałem „Geja w wielkim mieście”. Z pewną rezerwą podchodziłem do książki, bo niby „już to było”. Jakże jednak sympatycznie zaskoczenie! Książka – prezent pod choinkę – akuratnie na długie wieczory. Książka opisująca perypetie wchodzenia w dorosłe życie geja z prowincji napisana ze swadą, ciepłą ironią i jakże cenną szczerością. Autor zaznacza, że nie jest to stricte autobiografia, lecz autentyczność niektórych zdarzeń, dialogów w połączeniu z polskimi detalami topograficznymi nadaje książce znamiona biografii prawie każdego geja w Polsce. Co zaś się z tym wiąże trudów ale i radości odkrywania siebie, poznawania siebie oraz innych, to jest tzw. środowiska. Bardzo ciekawie jest spojrzeć na doświadczenia innych w tym zakresie czy to wstecz przez starsze już pokolenie czy w przyszłość, jaką mają przed sobą bardzo młodzi czytelnicy. Każda taka pozycja książkowa uczy. Pewnie każdy wyciągnie własne wnioski, adekwatne do swojej sytuacji. Książkę zaś świetnie się czyta. Akcja wciąga niesamowicie. „Gej w wielkim mieście” z pewnością pomoże się popłakać i z humoru (gęstego) i z wzruszenia (głębokiego).

  • Tomasz

    Książka, która dobrze koresponduje z wyżej opisywaną jest „Sen Zielonych Powiek” Edyty Szałek. Z kilku istotnych powodów.
    Po pierwsze to udany debiut polskiej pisarki. Po drugie porusza również ważne problemy, o których się albo przemilcza albo milczy: alienacji w społeczeństwie i tolerancji. Powody bywają różne. Stawiają jednak na marginesie. Próba funkcjonowania innego niż powszechnie przyjęty jest nierozumiana i źle przyjmowana. Samotność z wyboru, depresja leczona w szpitalu psychiatrycznym, siła uczuć, życie na prowincji a większym mieście, praca w korporacji. To tematy, z którymi autorka w błyskotliwy i interesujący się mierzy.

    Bohaterką książki jest młoda yuppies. Patrząc z boku można powiedzieć – „kobieta sukcesu”. Wysokie stanowisko i świetne zarobki. Piękna singielka, która cieszy się z „kapitalistycznego błogosławieństwa dziesięciogodzinnego dnia pracy”. Jej pasją są filmy. Przy łóżku zawsze ma tą samą książkę. „1001 filmów, które warto zobaczyć”. To jej podręcznik życia. Z niej uczy się wszystkich zachowań, trików, okazywania uczuć… To jej biblia. Bo czyż życie nie jest filmem?. Nie interesują ją żadne związki, przyjaźnie ani znajomości. Czasami, jeśli ma ochotę, spotyka się z kimś dla seksu. Jest jej z tym dobrze. To jej świadomy i uparty wybór bycia samotną. Wykreowała sobie świat bez zobowiązań i bez odpowiedzialności. Walczy z presją otoczenia. No bo jak to? Młoda, ładna, przebojowa i bogata, a sama? Tak nie może być. Coś z nią musi być nie tak! Zalecająca się do niej koleżanka z pracy prowokująco ją zaczepia:
    - bałam się, że weźmiesz mnie za jakąś lesbę…
    - Twoja orientacja nie interesuje mnie, ale gdybym ja była homoseksualna, wolałabym inne określenie niż to, którego użyłaś…
    - Przecież to, k***a, nie przekleństwo…
    - Ale ma pejoratywny ładunek. Ten sam problem mają w Stanach z określeniem białas i czarnuch. Lesbijka powie o sobie, że jest lesbijką, albo że kocha kobietę, lub coś w tym guście, bo „lesba” trochę upadla, a jeśli już analizować nasze zachowanie, to sama przyznaj, do siostrzanych nie należało, więc lepiej, by było lesbijskie niż lesbowate
    „.
    Tak, bohaterka jest biseksualna. Nie jest to jednak dla niej problem, ani przyczyna kłopotów. Wręcz przeciwnie. Jest jej dobrze samej ze sobą, taką jaka jest.

    Jest sama i jest z tym szczęśliwa. „Człowiek powinien być szczęśliwy, nawet jeśli jego szczęście to szczęście samotne… Może nie szczęście, nie, może spokój… tak, spokój… Człowiek powinien być spokojny, nie powinien się zrywać z oszołomieniem w sercu i gnać przez życie, by w końcu dowiedzieć się, że odpadł mu tyłek”. Wszystko ma wykalkulowane i ułożone. Zdawać by się mogło, że i przewidywalne.
    Pewnego dnia znajduje pod drzwiami klatkę z… chomikiem. Po chwilowej konsternacji zabiera to małe, włochate zwierzątko do siebie. Obecność chomika powoduje wiele zmian w jej dotychczasowym, poukładanym świecie. Więcej niż mogłoby się wydawać. To początek niespodziewanych zdarzeń w jej życiu. Musi się o niego zatroszczyć. Poza tym, ktoś musiał tego chomika jej przecież przynieść…

    Więcej nie mogę napisać, aby nie zdradzać fabuły i zakończenia. Książka świetnie napisana. Współczesne problemy, język i styl. Zachęcam do porównania z „Gejem w wielkim mieście”




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa