Lesbijki (10)

Ustalanie granic

Stopienie się w jedno. Współzależność. Jedna dusza w dwóch ciałach. Wszystkie się z tym spotkałyśmy. Nawet jeśli nie osobiście – widziałyśmy to u innych par. Cóż, zobaczyć to u innych jest dużo łatwiej… Kiedy Sue i Jill zaczęły być razem, stały się jedną osobą – i była to Jill. Trudno o cięższy zarzut. Czy naprawdę zdarza się to parom lesbijek? Czemu? Czy można temu zapobiec?

Zapytałam o to bohaterki tej książki, pary z różnym stażem, kobiety młodsze i starsze, i wszystkie wiedziały, o czym mówię. To trochę podobne do mitu śmierci łóżkowej w trzecim miesiącu związku, stwierdziła jedna z nich. Pewnie, że się zdarza, ale przykładamy do tego za dużą wagę. Czy to znaczy, że to zjawisko zniknie, jeśli przestaniemy o nim mówić? Oczywiście, że nie. Po prostu myślę, że nie jest to jakiś szczególnie wielki problem. Poza tym – jak odróżnić zdrową bliskość od niezdrowej współzależności?

To pokazuje inną perspektywę problemu. [...] Jeśli muszę ciągle załatwiać wszystkie swoje sprawy sama i samodzielnie zajmować się drobiazgami dnia codziennego, jeśli kupuję sama dla siebie pojedyncze bilety na każde wyjście i chodzę spać, kiedy chcę, zupełnie nie zwracając uwagi na to, co moja partnerka robi lub chce robić, jaki jest sens bycia parą? Z drugiej strony, jeśli nie mogę kupić nowej bluzki, zanim ona jej nie zaakceptuje, jeśli czekam z pójściem spać na nią, choć jestem skrajnie zmęczona i nie potrafię wyrazić opinii, która byłaby sprzeczna z jej poglądami – to w naszym związku istnieje problem związany z granicami.

Kiedy zaczęłam mieszkać z Janet, każda z nas miała już za sobą kilka związków. Wyniosłyśmy z nich doświadczenia związane z granicami – ja na przykład wiedziałam, że mam problem z planowaniem czasu za siebie i innych. No i oczywiście mniej więcej trzeciego dnia naszego wspólnego zamieszkiwania Janet zmieniła swoje plany specjalnie po to, żeby zdążyć do domu na kolację. Ja z kolei planowałam wyjść na spotkanie i nie domyśliłam się, że kiedy wcześniej skarżyłam się przez telefon na jej plan dnia, Janet pomyślała, że chciałam w ten sposób skłonić ją do wcześniejszego pojawienia się w domu. Kiedy przygotowywałam się do wyjścia, siedziała z kamienną twarzą na sofie, nie odzywając się ani słowem. Zawahałam się przy drzwiach. Jeśli pójdę na spotkanie, moje granice pozostaną nienaruszone. To prawda. Ale istnieje również szansa, że kiedy wrócę, Janet już nie będzie. Zdjęłam kurtkę, usiadłam przy niej i zaczęłyśmy rozmawiać. Na spotkanie w końcu nie dotarłam, ale nie było ono zbyt ważne. Służyło bardziej jako symbol – symbol, który nie był mi już potrzebny.

Kiedy Ann i Margaret zaczęły kłócić się o kolor płytek do łazienki w domu Ann, zdecydowanie oznaczało to kłopot z granicami. Leslie i Daphne zarządzają swoimi finansami osobno, bo nie chcą, żeby kłótnie o to, które pieniądze są czyje, zagrażały ich granicom. Lisa i Mariana cieszą się, że każda jest artystką w innej dziedzinie, bo dwie pisarki lub dwie aktorki pod jednym dachem to mogłoby być za dużo – próba oddzielenia sukcesów i porażek jednej od sukcesów i porażek drugiej mogłaby poważnie nadszarpnąć równowagę ich granic. Wszystkie trzy pary podkreślają również wagę posiadania osobnych przyjaciół. Lisa mówi: Są jej przyjaciele, moi przyjaciele i wspólni przyjaciele. I nie chodzi o to, że nie lubię jej przyjaciół, czy się nimi nie dogaduję. Po prostu nasi przyjaciele i znajomi muszą też odzwierciedlać nasze osobowości, zainteresowania, życie zawodowe. To wzmacnia naszą odrębność. [...]

Granice? Mówisz mi o granicach? Sandra podnosi głos, kiedy zadaję jej pytanie. Mamy siódemkę dzieci do wychowania, trójkę moich i czwórkę jej, a ty pytasz o granice między mną a Beth? Niepoważna jesteś?

Daj spokój, odpowiadam. Wiem, że musicie walczyć o każdą chwilę dla siebie, ale na pewno są jakieś sprawy, które trzeba było ustalić między sobą, prawda? Po chwili zastanowienia odpowiada Beth: To prawda. Trzeba powiedzieć uczciwie, że oprócz tego, że jesteśmy obie matkami, mamy wdrukowane opiekowanie się innymi. Wiem, że to nie zawsze idzie ze sobą w parze, ale u nas tak – i to u nas obu. Ja buduję swoje relacje z ludźmi próbując się nimi opiekować. Zresztą, zazwyczaj mi na to pozwalają… Ale nigdy nie spotkałam osoby, która zachowywałaby się dokładnie tak samo wobec mnie. Wyobrażasz sobie dwie mamuśki, próbujące opiekować się sobą nawzajem? [...]

Kiedy rozmowa toczy się dalej, zdaję sobie sprawę, że tutaj sprawa granic wygląda nieco inaczej. Że tu granice mają charakter uwalniający w inny sposób niż zwykle. Każda z tych kobiet znalazła partnerkę, która jest tak samo odpowiedzialna (lub nad-odpowiedzialna…) jak ta druga. Kiedy Sandra mówi, że zrobi zakupy po drodze do domu, Beth wie, że tak będzie na pewno i że nie będzie musiała improwizować gotując obiad z tego, co zostało w lodówce, bo ktoś „zapomniał” wstąpić do sklepu. To dla mnie niezwykłe, przyznaje Sandra. Byłam tak przyzwyczajona, że muszę sama o wszystkim myśleć, że dzieci i dom są na mojej głowie, że nawet kiedy mój mąż deklarował, że podzieli się ze mną obowiązkami, kończyło się tak naprawdę na okazjonalnym pomaganiu… Ostatecznie i tak musiałam sama pamiętać o wszystkim.

We wcześniejszych związkach obydwie miały problem z wyznaczaniem granic – tak naprawdę nigdy się tego nie nauczyły. Teraz, dzięki swemu podobieństwu, mogą postawić je w zdrowym miejscu. A ich granice nie chronią przed zawłaszczeniem, tylko przed ich własną nadopiekuńczością.

Judith McDaniel – działaczka, wykładowczyni, pisarka. Autorka m.in. Just Say Yes, November Woman, Taking Risks. Wykłada na University of Arizona – prowadzi zajęcia o kobietach i prawie w naukach politycznych. Uczy również literatury angielskiej i prowadzi kursy pisania w Vermont College.

Autorzy:

zdjęcie Judith McDaniel, tłum. Uschi Pawlik

Judith McDaniel, tłum. Uschi Pawlik

działaczka, wykładowczyni, pisarka. Autorka m.in. Just Say Yes, November Woman, Taking Risks. Wykłada na University of Arizona – prowadzi zajęcia o kobietach i prawie w naukach politycznych. Uczy również literatury angielskiej i prowadzi kursy pisania w Vermont College.

171 komentarzy do:Lesbijki (10)

  • d_biskupa

    [Re: Lesbijki (10)]

    Ratuuunku!!! Ile jeszcze zostało wam odcinków tego tasiemca?!? Przecież już nikomu nie chce się tych wypocin czytać. To już lepiej napiszcie coś więcej o tej Ziucie z międzywojnia, co wygląda zupełnie jak Uschi.

  • Srulek Zylbersztajn

    [Re: Lesbijki (10)]

    Pewnie jakieś 250-350 stron maszynopisu dawkowanego po 2 strony. Wystarczy na 3-4 lata.

  • d_biskupa

    [Re: Lesbijki (10)]

    Pomrzemy…

  • KaFor

    [Re: Lesbijki (10)]

    Świetnie. :) Nowy odcinek. Prosimy o dalsze. :}

  • Peter Pan

    [Re: Lesbijki (10)]

    A ja uważam, że to świetnie, że dzięki homikom możemy przeczytać coś takiego. Niby o lesbijkach, ale przyda się każdemu.
    To fundamentalne kwestie!
    Czy jak ona/on spojrzy na mnie z prawa, to ma na myśli to samo, co gdyby spojrzał/a z lewa? Czy mam chodzić spać, gdy moja partnerka/partner nie chce, czy tylko wtedy, gdy chce czy w ogóle? Czy mamy pójść na spotkanie „nie naruszając granic” czy nie iść i pozostać w „granicach”?
    Za najcenniejszy uważam jednak fragment mówiący nam o związku uczuć z zakupami oraz o tym, że lesbijka kupi ci po pracy mleko, marchewkę i chleb a z facetem to sobie najwyżej możesz improwizować obiad z tego, czego Ci ten zwierz jeszcze nie wyżarł z lodówki … .

    P.S. Jak te laleczki po lewej są lesbijkami, to ja jestem królem dżungli. Strasznie heteronormatywne zdjęcie.

  • Jakbyco

    [Re: Lesbijki (10)]

    Zdaje się, że różnica w odbiorze „Lesbijek” wynika z płci :) ))).
    Mi się ten cykl podoba, choć pewne rzeczy są dla mnie oczywiste. Ale na przykład taka sytuacja jak u tych pań z 7 dzieci (i spotkaniem się dwóch nadmiernie odpowiedzialnych osób, co obydwu wychodzi na dobre) skłoniła mnie do momentu refleksji.

    I w ogóle chciałabym, żeby ktoś kiedyś wydał tę książkę po polsku (zapewne z „dopasowaniem” do polskich warunków, tak jak „Nasze ciała nasze życie”). W erze poradników w 99,999% przeznaczonych dla par hetero taki poradnik dla par homo na pewno znalazłby czytelników (czytelniczki). Na rynku jest tak naprawdę przecież tylko „Kiedy kobieta kocha kobietę”.

  • iimię?

    [Re: Lesbijki (10)]

    Chyba z takiego związkotwórczego i po części poradnikowego punktu widzenia ciekawsze byłoby przełożenie „Staying Power: Long Term Lesbian Couples” Susan E. Johnson. Jeśli przeterminowane, to nie bardziej, niż Judith McDaniel, a dodatkowo ma reporterski, obyczajowy klimat, troche a la Laszuk.




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa