Lesbijki (9)

Mówimy o sobie

Mieszkamy razem od czterech lat. Zdecydowałyśmy się na ceremonię ślubną. Pieniądze są wspólne, nasze rodziny stapiają się powoli w jedną, mamy trochę wspólnych przyjaciół, już nie mówimy „jej krzesło” i „moja sofa” – a ja ciągle nie wiem, jak ją nazywać. Jest moją kochanką, najlepszą przyjaciółką, partnerką życiową, powiernicą, małżonką, kumpelką, współlokatorką nawet. Jest jedną z najbliższych mi osób (a ona wręcz twierdzi, że ja jestem absolutnie najbliższą jej osobą). Nie jest moją żoną ani mężem.

Kiedy przedstawiam ją innym, zazwyczaj mówię, że to moja partnerka – i niech się sami domyślą, jaka konkretnie partnerka. Miałam kilka partnerek biznesowych, więc znam różnicę i oczekuję, że inni też się zorientują. Mogłabym powiedzieć „partnerka życiowa”, ale brzmi to bardziej jak termin ubezpieczeniowy niż określenie relacji uczuciowej. Gdybym miała powiedzieć „małżonka”, chyba otrząsnęłabym się z obrzydzeniem. „Małżonka” to takie nadęte określenie. „Wieloletnia towarzyszka” czy „ukochana towarzyszka życia” – stylistyka nekrologów. Marzę o słowie, które miałoby wdzięk hiszpańskiego „compañera” czy „novia”, ale nie weszły one jeszcze do języka angielskiego, a tłumaczenie ich jako „towarzyszka” (companion) czy „ukochana” (sweetheart) nie oddaje całego ich sensu.

Przedstawianie jej jako współlokatorki, koleżanki czy przyjaciółki technicznie nie jest kłamstwem, ale nie oddaje przecież całej prawdy. Te słowa nie niosą informacji, że nasza relacja jest również erotyczna. „Partnerka” nie jest tu jednoznaczna; seks nie wchodzi może do zakresu znaczeniowego tego słowa, jednak używa się go jako zamiennika słów „żona/mąż” czy „kochanek/kochanka” już tak długo, że niemalże niesie ze sobą również element erotyczny. „Kochanka” oczywiście otwarcie wskazuje na relację seksualną, co może być niewygodne, zwłaszcza że heteroseksualna część społeczeństwa zazwyczaj zakłada, że w związkach gejowskich i lesbijskich chodzi wyłącznie o seks.

Słyszałam kilkakrotnie, jak kobiety przestawiają się nawzajem jako „żony”. Nie odpowiada mi to. Owszem, ważne było dla mnie odzyskanie słowa „małżeństwo” (marriage) – w znaczeniu więzi duchowej, społecznej i erotycznej – na określenie relacji, jaką nawiązałam z moją kochanką. W języku angielskim nie istnieje żadne inne słowo, które wyrażałoby kompletność takiej relacji, tak więc mimo, że „małżeństwo” zawierają heteroseksualiści, ja też chcę używać tego słowa. Nie odczuwam jednak podobnej potrzeby jeśli chodzi o określenie „żona” czy „mąż”. (…)

Co więc robię? Ostatecznie zdecydowałam się używać słów „kochanka” (lover) lub „partnerka” (partner), w zależności od sytuacji. Czekam na chwilę, kiedy język angielski wytworzy coś bardziej odpowiedniego. (…)

Czy to w ogóle istotne, jakich słów używamy? Wielokrotnie słyszałam to pytanie. Uwierzcie mi, to jest istotne. Język kształtuje nasze myślenie – a to, jak myślimy o naszych związkach, ma wpływ na ich znaczenie dla nas. Jeśli odnosimy się do nich z nastawieniem, że będą nietrwałe i przejściowe, jeśli oczekujemy, że odegrają zaledwie poboczną rolę w naszym życiu, tak się stanie. Mówienie „współlokatorka” czy „koleżanka” na kobietę, z którą dzielisz najważniejsze aspekty swojego życia, trywializuje całą waszą relację.

Mój ojciec wiedział o tym, zanim jeszcze powiedziałam mu wyraźnie, że jestem lesbijką. Moja wieloletnia partnerka pojechała ze mną na pogrzeb mojej matki. Moja ciotka, której nie widziałam od wielu lat, zaczęła rozmowę z moją partnerką i skomentowała – Ach, to pani jest jej współlokatorką! Ojciec, ku mojemu zdziwieniu, zareagował gwałtownie – Nie, nie! Nie tylko! One kupiły razem dom! Nie wiedziałam, czy śmiać się, czy płakać. Instynktownie wiedział, jak bardzo ta kobieta jest dla mnie ważna, ale nie wiedział, jak to ująć.

(Przyp. tłum – powyższy tekst został napisany w języku angielskim na przełomie lat 80. i 90. XX w.)

Judith McDaniel – działaczka, wykładowczyni, pisarka. Autorka m.in. Just Say Yes, November Woman, Taking Risks. Wykłada na University of Arizona – prowadzi zajęcia o kobietach i prawie w naukach politycznych. Uczy również literatury angielskiej i prowadzi kursy pisania w Vermont College.

Mamy dla Was, Czytelniczki i Czytelnicy, niewielki konkurs. Napiszcie, jak mówicie o swojej drugiej połowie, jak przedstawiacie ją/go znajomym, nieznajomym. Dodajcie kilka-kilkanaście zdań wyjaśnienia, komentarza (nie więcej niż 1500 znaków). Najciekawsze wypowiedzi nagrodzimy filmami i książkami. Piszcie na listy [at] homiki.pl – czekamy do 10 listopada.

Autorzy:

zdjęcie Judith McDaniel, tłum. Uschi Pawlik

Judith McDaniel, tłum. Uschi Pawlik

działaczka, wykładowczyni, pisarka. Autorka m.in. Just Say Yes, November Woman, Taking Risks. Wykłada na University of Arizona – prowadzi zajęcia o kobietach i prawie w naukach politycznych. Uczy również literatury angielskiej i prowadzi kursy pisania w Vermont College.

8 komentarzy do:Lesbijki (9)

  • KaFor

    [Re: Lesbijki (9)]

    Jako, że jesteśmy małżeństwem, mówię o mojej żonie żona właśnie.

  • Peter Pan

    [Re: Lesbijki (9)]

    Ależ ta lasencja truje.
    Fakt, że książka na tematy LGBT pochodząca z przełomu lat 80. i 90. to, jak podręcznik medycyny z przełomu XIX i XX wieku.
    Ale ta panienka jest nie tylko niedzisiejsza czy wczorajsza, ale wręcz przedwczorajsza.
    Nic dziwnego, że poważnie potrafi ją traktować tylko KaFor i jak znam życie, Jakbyco.

    Współczesne lesbijki mają więcej ikry. Mówią: „moja d…”, zamiast godzinami rozważać nieadekwatność tego czy innego słowa.

  • iiimię

    [Re: Lesbijki (9)]

    „Zdecydowałyśmy się na ceremonię ślubną. [...] Nie jest moją żoną ani mężem”. :/

  • Beata

    [Re: Lesbijki (9)]

    DO PETER PAN i nie tylko:)
    Temat może i nudny, i nie nowy, ale język jest ważny! Ja też uważam się za współczesną lesbijkę, ale widocznie nie mam tej ikry, o której piszesz, bo określenie „moja d…” uważam po prostu za wulgarne.

  • Srulek Zylbersztajn

    [Re: Lesbijki (9)]

    O wiele rzadziej czyta się teksty, w których geje zastanawiają się, jak określać siebie nawzajem. Dość wymownie brzmi „przyjaciel”, o ile kontekst jest odpowiedni. „Partner” też.

    Nie macie wrażenia, ze ta Judith McDaniel jest bardzo podobna do Lindsay Lohan po przejściach? Powaga.

  • Detr.

    [Re: Lesbijki (9)]

    Uprasza się o niekarmienie trolla

  • lajt

    [Re: Lesbijki (9)]

    @Peter Pan, znam sporo lesbijek, wszak to mój chleb codzienny towarzyski, ale nie słyszałam żeby moje koleżanki nazywały swoje dziewczyny „dupami” i innymi temu podobnymi określeniami. Za to mówią, żona, partnerka, przyjaciółka, to są określenia socjalizacyjne, wyrażające szacunek, a „dupa” póki co traktowane jest jako pogardliwe i lekceważące określenie.
    Trudno jest mnie jako lesbijce mówić publicznie o kobiecie z którą jestem „żona” chociaż przysięgłam, że tak ją traktować będę, ale ciągle muszę się z tego określenia tłumaczyć.
    Może „ikry” brakuje artykułowi, ale komentarze mogły by go przekształcić w rybę, więc Piotrusiu proponuję latać, a nie siedzieć na drzewie i komentować bez ikry :)

  • buszujący89

    [Re: Lesbijki (9)]

    jakie to szczęście, że w języku polskim „ukochany”/”ukochana” brzmi tak pięknie. Można by nawet skrócić to słowo do „kochany”/”kochana”. Jeśli o pary m-m chodzi to jednak uważam, że najpiękniejszym określeniem jest „mój mężczyzna”, podczas gdy niestety „moja kobieta” jest trochę zbyt…. hmmm… władcze? Ale jaki piękny jest język polski. Szczególnie przypomina mi się artykuł chłopaka mojej przyjaciółki (bądź co bądź przez to i mojego dobrego znajomego), całkiem polityczny, w którym opisuje anegdotę z udziałem swojej dziewczyny, gdzie rozpoczyna zdanie „Z moją Ukochaną (…)”.




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa