- homiki.pl - http://homiki.pl -

Trzy marsze we Wrocławiu

Posted By Uschi On 3 października 2011 @ 07:10 In Na barykady | 26 Comments

[1]

Marsze we Wrocławiu były w sobotę trzy.

Najpierw NOP o godzinie trzynastej – faszystowskie bojówki, jak widać, słychać i czuć, bez gejów i lesbijek nie mają racji bytu. Mniejszości i inności stanowią podstawę ich istnienia i działania. Raz do roku „Nopy” pojawiają się niczym horda barbarzyńców: wulgarni, łysi, agresywni, prymitywni. Potem zapadają w niebyt indolencji umysłowej i słodkiego „nicnierobienia”, na cały rok, do przyszłego marszu równości. Taki „Nop” po prostu bez geja nie istnieje, zatem przez cały rok „Nop” planuje: jakby takiego geja skopać i zwyzywać. Do żadnej innej aktywności politycznej i patriotycznej „Nop” po takim wysiłku umysłowym nie jest zdolny.

O godzinie 14 – MY – czyli LGBT.
Praktycznie dwa marsze w tym samym czasie! Jaki jełop w Magistracie wydał taką decyzję? To tak, jakby do jednego pociągu wsadzić dwie zwaśnione grupy kiboli – konfrontacji się nie uniknie. I nie obyło się bez konfrontacji niestety…

W końcu najbardziej pokojowo, nafazowani, nabakani i najarani przemaszerowali przez wrocławski Rynek zwolennicy trawki czyli tzw. Wolne Konopie. Ale mieli radochę, że mogli sobie blanta zajarać, tuż koło Ratusza, pod czujnym okiem funkcjonariusza. Za***biście!!! Yeee!!!

Nasz Marsz był największy, najgłośniejszy i najbarwniejszy. Był też najbardziej chroniony przez Policję. No bo łyso-matołków chronić nie potrzeba. Dziś nazistowskie bojówki cieszą się wolnością słowa, przywilejem demokratycznego głoszenia poglądów i wolności zgromadzeń. A ponoć głoszenie w Polsce ideologii totalitarnych, w tym faszyzmu jest zakazane … jak to pogodzić z istnieniem NOP?

Chilioutowych hippisów chronić też nie było trzeba. Nabakani nie są agresywni.

Gazeta Wyborcza relacjonowała:

Przed godz. 14 Rynek w pobliżu Pręgierza został podzielony na dwie części, oddzielone podwójnym kordonem policji (policjanci pilnujący manifestantów NOP stali do nich przodem, mieli na głowach hełmy; a ochraniający uczestników Marszu Tolerancji ustawieni byli do nich tyłem). Policjanci ostrzegli NOP-owców, że nie wolno im się rozchodzić (ich manifestacja miała być legalna jeszcze tylko przed kilkanaście minut).
Po stronie Marszu Tolerancji stanęło około 200 młodych ludzi z kolorowymi balonami, w barwnych perukach i przebraniach. Puszczali bańki mydlane, wygrywali sambę na bębnach. Rozwinęli transparenty: „Mój związek partnerski nie rozbije twojej rodziny”, „Żądamy ustawy o związkach partnerskich”, „Nakaz pedałowania”.
Każda boczna uliczka na trasie Marszu Tolerancji była doskonale zabezpieczona przez policję – stali funkcjonariusze i po kilka radiowozów. Idący skandowali „Demokracja to nie zabawa, każdy ma równe prawa”, puszczali bańki mydlane, pozdrawiali przechodniów i zachęcali ich, by dołączyli do pochodu.
Około godz. 15.20 Marsz Tolerancji powrócił na wrocławski Rynek. Tam kilkanaście minut tańczyli jeszcze przy dźwiękach samby i wypuścili w powietrze kolorowe balony.
W tym czasie organizatorów marszu policja instruowała, jak jego uczestnicy mają bezpiecznie wrócić do domów.

* * *

Jaki był ten III Marsz Równości? Oddajmy głos uczestnikom, organizatorom oraz policjantom.

Ryszard Ziobro – nestor ruchu gejowskiego w Polsce, współzałożyciel pierwszej organizacji gejowskiej w naszym kraju:

Wrażenia po Marszu? Bardzo pozytywne. Marsz był bardzo dobrze zorganizowany. Było bardzo dużo ludzi. Hasła też były rozsądne: żądanie związków partnerskich, równość dla wszystkich. Prawo takie samo dla wszystkich. Są to hasła uniwersalne dla całej społeczności, nie tylko dla gejów, lesbijek i ich przyjaciół. Dla wszystkich którzy są zdania, że należy być tolerancyjnym, bo bez tolerancji nie ma kultury. Widziałem wiele podobnych marszy w całej Europie. Ten wyróżniał się dlatego, że jest jednym z pierwszych, które odbywają się we Wrocławiu. Te marsze z roku na rok na pewno będą się rozwijać, ludzie okrzepną, przyjdzie nas coraz więcej, a ci którzy na razie stoją jako obserwatorzy na chodnikach przyłączą się i przejdą z nami przez miasto. Charakterystyczne, że marsz ten skoncentrowany jest na konkretnych żądaniach, który artykułuje to, co społeczność gejowska (i nie tylko gejowska) chciałaby aby stało się obowiązującym prawem. Może ten masz nie jest zbyt spektakularny. Nie ma w nim popisów medialnych, bo w marszach nie o popisy medialne przecież chodzi! Nie chodzi o pawie pióra! Chodzi o hasła i o efekt, jaki ten marsz przyniesie. Pozwoli on zwrócić uwagę wielu mieszkańcom Wrocławia na fakt, że nie jest tak, iż wszyscy geje „siedzą w szafie”, że wszyscy się boją. Taki masz pokazuje, że równe prawa należą się wszystkim.

Łukasz Skrzypecki – Kampania Przeciw Homofobii, współorganizator:

Jako jeden z organizatorów pomagałem w dostarczaniu flag i transparentów na Rynek. Jedyna dostępna trasa, nie zablokowana przez nazistów i NOPowców, biegła ul. Kiełbaśniczą. W połowie tej ulicy zostaliśmy zaatakowani przez trzech napastników. Współorganizatorka marszu – Alena – została kopnięta w brzuch, innego wolontariusza uderzyli w twarz. Byłem dwa kroki za nimi. Zaczęliśmy krzyczeć i gwizdać, co spłoszyło napastników.
Na rogu ul. Kiełbaśniczej i ul. Ruskiej czekała już policja, która eskortowała nas na miejsce rozpoczęcia marszu.

Marsz rozpoczęła Mirka Makuchowska krótkim przemówieniem. Następnie spod Pręgierza szliśmy w stronę pl. Solnego. Małe grupki nazistów usiłowały zablokować trasę, ale dzięki sprawnej akcji Policji masz szedł dalej. Po dotarciu do ul. Kazimierza Wielkiego skręciliśmy w prawo na ul. Nowy Świat i dalej ul. Grodzką dotarliśmy do Hali Targowej. Mijając Galerię Dominikańską ponownie skręciliśmy w ul. K. Wielkiego, którą szliśmy aż do ul. Ruskiej, a nią weszliśmy do centrum. Masz zakończyliśmy pod fontanną w Rynku.

Jedną z nowości tegorocznego marszy była ośmiometrowa kolorowa flaga. Niosło ją kilku wolontariuszy. Czasami wiatr podwiewał flagę i ludzie pod nią wchodzili. Dla wielu rodzin z dziećmi była to ciekawa zabawa. Większość osób niosła kolorowe balony, które wypuściliśmy na zakończenie marszu w Rynku.

W trakcie marszu kilkakrotnie zza policyjnych szpalerów słychać było obrażające gejów i lesbijki okrzyki. Były one szybko zagłuszane spontanicznymi hasłami np.: „Homofobia – to się leczy!”. Miałem osobiste wrażenie, że coraz więcej ludzi ma odwagę krzyczeć. Jednak pomimo tej całej otwartości i odwagi ludzi idących w marszu widziałem też kolegów idących obok marszu, tuż za policjantami. Nie chcieli do nas dołączyć, mimo, że nas popierają. To pokazuje, że jednak wśród gejów i lesbijek istnieją jeszcze obawy przed konsekwencjami coming-outu. Sam znam ukrywających się gejów w różnych urzędach we Wrocławiu. Są wystraszeni i na każdym kroku boją się ujawnienia. Tracą naprawdę dużo pozytywnej energii okłamując wszystkich dookoła, a jedyny ich punkt styczny ze społecznością LGBT jest w nocnych klubach gejowskich. Tam mogą przez chwilę poczuć się sobą. Ich nie zobaczymy na żadnej debacie w trakcie podobnego festiwalu. Strach nie pozwala im wychodzić z domu.

Jednak społeczeństwo zmienimy tylko własną postawą. Pokażmy znajomym, że w marszach chodzą normalni ludzi, ich rodzina, przyjaciele, koledzy z pracy! Hasłem tegorocznego festiwalu jest „Prawo do widoczności”. Mamy prawo być widoczni! Mamy prawo do bycia pełnoprawnymi członkami społeczeństwa! Dlatego już dzisiaj zapraszam na kolejny Marsz Równości za rok.

Alena Shumchyk, rzeczniczka prasowa Marszu Równości:
Pod względem agresji był to najgorszy marsz, jaki widziałam. Ja zostałam pobita, mam jednak nadzieję, ze pozostali uczestnicy i uczestniczki lepiej przeżyli to wydarzenie. Zanim doszliśmy do Rynku, na nasze miejsce spotkania – pod pręgierz, zostaliśmy zaatakowani przez bliżej niezidentyfikowaną grupę mężczyzn, którzy krzyczeli i kopali nas. Napastników było pięciu lub sześciu. Nas było trochę więcej, ale w większości same dziewczyny. Dwaj chłopcy szli kilka kroków za nami. My byłyśmy z przodu i atak skoncentrował się na nas. Napastnicy próbowali wyrwać nam transparenty. Policji jeszcze nigdzie nie było. Jedna z nas zaczęła głośno krzyczeć i wołać o pomoc. Bandyci wystraszyli się tego, że zbytnio zwróci to uwagę przechodniów i uciekli.

Współpracę z policją podczas całego marszu oceniam szczerze mówiąc średnio. Chronili nas nieco gorzej niż w latach poprzednich. Policjanci powinni byli być też na każdej z tych ulic prowadzących do Rynku, którymi gromadzili się uczestnicy. Były ulice, gdzie nie było żadnej osoby umundurowanej, zaś w innych miejscach stały całe tłumy bezczynnie stojących funkcjonariuszy na zupełnie pustej ulicy. Nie wiem co oni tam robili i na co czekali. Należy jednak docenić to, że policjanci się starają! Tylko nie zawsze im to wychodzi. Osobiście jestem bardzo wstrząśnięta tym co się stało. Mimo że nie doznałyśmy większych obrażeń, zamierzamy zgłosić całą sprawę na policji. Dużo świadków widziało całe to zdarzenie. Chuligani nie zostali zatrzymani.

Podinspektor Artur Falkiewicz, KWP, Pełnomocnik ds. Ochrony Praw Człowieka:

W chwili obecnej (było to 10 minut po zakończeniu marszu) nie mamy żadnych zgłoszeń o pobiciach. Nie doszło do żadnych poważniejszych incydentów, w których pokrzywdzona zostałaby osoba. Zatrzymanych zostało kilka osób. Nie doszło również do bezpośredniego starcia. Mieliśmy do czynienia w tym samym czasie z dwoma różnymi zgromadzeniami osób, które, nazwijmy to, mają zupełnie różne podejście do spraw społecznych i funkcjonowania człowieka w społeczeństwie. W mojej ocenie i w ocenie kilku dziennikarzy obserwujących marsz, policjanci bardzo dobrze spełniali swoje obowiązki.

Dotarła do mnie przed chwilą informacja o grupie osób pobitych przed rozpoczęciem marszu. Inną sprawą jest zabezpieczenia zgromadzenia, kiedy się ono zaczyna, natomiast kwestie tego, co się w mieście dzieje przed i po, to druga sprawa. Należy być przygotowanym na sytuacje, w których dochodzi w mieście do starć, ataków, czy to słownych czy fizycznych. Przyczyny takich zdarzeń ciężko jest ustalić, szczególnie kiedy nie ma tam policjanta. Bywa bowiem, że na takie zdarzenia natyka się patrol policji. Wtedy następuje zatrzymanie, jedziemy na jednostkę i wyjaśniamy sprawę.

Gdyby nie policjanci, oraz ich obecność w wielu miejscach podczas marszu, a także po jego zakończeniu, do wielu zdarzeń powodowanych nienawiścią z pewnością by doszło. Stwierdzam, że i tak z roku na rok jest lepiej. Zarówno organizatorzy jak i sami uczestnicy zgromadzenia wiedzą co jest bezpieczne i dozwolone. Jak określa kwestie zgromadzeń oraz ich zabezpieczeń prawo, które jest oparte o międzynarodowe zapisy o prawach i wolności człowieka.

Na zakończenie chciałem zapytać Ankę Smarzyńską o polityczność i apolityczność tegorocznego wrocławskiego Marszu Równości. W tym roku udział partii politycznych został po raz pierwszy w trzyletniej historii tej imprezy, delikatnie mówiąc, „zakazany”, a obecność osób oficjalnie biorących udział w kampanii wyborczej była (piszę tu o moich odczuciach) raczej niemile wdziana. Czyżby KPH chciało mieć monopol na gejów i lesbijki oraz ich, polityczne w końcu, postulaty? Obawa NGO-sów przed konkurencją ze strony partii politycznych? Ania należała jednak do osób poszkodowanych, w związku z tym pytania powyższe zostawiłem sobie na inną okazję, która z pewnością kiedyś się nadarzy, i nie męczyłem jej już w tej, w końcu nie tak ważnej kwestii. Najważniejsze, że Marsz Równości 2011 jednak się udał.

[Wypowiedzi zebrał i spisał z dyktafonu, zdjęcia zrobił: jbog]

 

Autorzy:

zdjęcie Janusz Boguszewicz

Janusz Boguszewicz [2]

tłumacz, belfer, germanista, publicysta, gej, komunista, ateista, czasami „mason” i anty-kaczysta. Ostatnio feminista i antyglobalista. WYKSZTAŁCIUCH. Współpraca z portalami homiki.pl, innastrona oraz magazynem Replika.


Article printed from homiki.pl: http://homiki.pl

URL to article: http://homiki.pl/index.php/2011/10/trzy-marsze-we-wrocawiu/

URLs in this post:

[1] Image: http://homiki.plimages/foto/wro2011.480.jpg

[2] Janusz Boguszewicz: http://homiki.pl/index.php/autorship/nuke_topic_68/

[3] Agresja kiboli przeciw Annie Grodzkiej: http://homiki.pl/index.php/2013/04/agresja-kiboli-przeciw-annie-grodzkiej/

Copyright © 2011 homiki.pl. Wszelkie prawa zatrzeżone.