Trzy marsze we Wrocławiu

Marsze we Wrocławiu były w sobotę trzy.

Najpierw NOP o godzinie trzynastej – faszystowskie bojówki, jak widać, słychać i czuć, bez gejów i lesbijek nie mają racji bytu. Mniejszości i inności stanowią podstawę ich istnienia i działania. Raz do roku „Nopy” pojawiają się niczym horda barbarzyńców: wulgarni, łysi, agresywni, prymitywni. Potem zapadają w niebyt indolencji umysłowej i słodkiego „nicnierobienia”, na cały rok, do przyszłego marszu równości. Taki „Nop” po prostu bez geja nie istnieje, zatem przez cały rok „Nop” planuje: jakby takiego geja skopać i zwyzywać. Do żadnej innej aktywności politycznej i patriotycznej „Nop” po takim wysiłku umysłowym nie jest zdolny.

O godzinie 14 – MY – czyli LGBT.
Praktycznie dwa marsze w tym samym czasie! Jaki jełop w Magistracie wydał taką decyzję? To tak, jakby do jednego pociągu wsadzić dwie zwaśnione grupy kiboli – konfrontacji się nie uniknie. I nie obyło się bez konfrontacji niestety…

W końcu najbardziej pokojowo, nafazowani, nabakani i najarani przemaszerowali przez wrocławski Rynek zwolennicy trawki czyli tzw. Wolne Konopie. Ale mieli radochę, że mogli sobie blanta zajarać, tuż koło Ratusza, pod czujnym okiem funkcjonariusza. Za***biście!!! Yeee!!!

Nasz Marsz był największy, najgłośniejszy i najbarwniejszy. Był też najbardziej chroniony przez Policję. No bo łyso-matołków chronić nie potrzeba. Dziś nazistowskie bojówki cieszą się wolnością słowa, przywilejem demokratycznego głoszenia poglądów i wolności zgromadzeń. A ponoć głoszenie w Polsce ideologii totalitarnych, w tym faszyzmu jest zakazane … jak to pogodzić z istnieniem NOP?

Chilioutowych hippisów chronić też nie było trzeba. Nabakani nie są agresywni.

Gazeta Wyborcza relacjonowała:

Przed godz. 14 Rynek w pobliżu Pręgierza został podzielony na dwie części, oddzielone podwójnym kordonem policji (policjanci pilnujący manifestantów NOP stali do nich przodem, mieli na głowach hełmy; a ochraniający uczestników Marszu Tolerancji ustawieni byli do nich tyłem). Policjanci ostrzegli NOP-owców, że nie wolno im się rozchodzić (ich manifestacja miała być legalna jeszcze tylko przed kilkanaście minut).
Po stronie Marszu Tolerancji stanęło około 200 młodych ludzi z kolorowymi balonami, w barwnych perukach i przebraniach. Puszczali bańki mydlane, wygrywali sambę na bębnach. Rozwinęli transparenty: „Mój związek partnerski nie rozbije twojej rodziny”, „Żądamy ustawy o związkach partnerskich”, „Nakaz pedałowania”.
Każda boczna uliczka na trasie Marszu Tolerancji była doskonale zabezpieczona przez policję – stali funkcjonariusze i po kilka radiowozów. Idący skandowali „Demokracja to nie zabawa, każdy ma równe prawa”, puszczali bańki mydlane, pozdrawiali przechodniów i zachęcali ich, by dołączyli do pochodu.
Około godz. 15.20 Marsz Tolerancji powrócił na wrocławski Rynek. Tam kilkanaście minut tańczyli jeszcze przy dźwiękach samby i wypuścili w powietrze kolorowe balony.
W tym czasie organizatorów marszu policja instruowała, jak jego uczestnicy mają bezpiecznie wrócić do domów.

* * *

Jaki był ten III Marsz Równości? Oddajmy głos uczestnikom, organizatorom oraz policjantom.

Ryszard Ziobro – nestor ruchu gejowskiego w Polsce, współzałożyciel pierwszej organizacji gejowskiej w naszym kraju:

Wrażenia po Marszu? Bardzo pozytywne. Marsz był bardzo dobrze zorganizowany. Było bardzo dużo ludzi. Hasła też były rozsądne: żądanie związków partnerskich, równość dla wszystkich. Prawo takie samo dla wszystkich. Są to hasła uniwersalne dla całej społeczności, nie tylko dla gejów, lesbijek i ich przyjaciół. Dla wszystkich którzy są zdania, że należy być tolerancyjnym, bo bez tolerancji nie ma kultury. Widziałem wiele podobnych marszy w całej Europie. Ten wyróżniał się dlatego, że jest jednym z pierwszych, które odbywają się we Wrocławiu. Te marsze z roku na rok na pewno będą się rozwijać, ludzie okrzepną, przyjdzie nas coraz więcej, a ci którzy na razie stoją jako obserwatorzy na chodnikach przyłączą się i przejdą z nami przez miasto. Charakterystyczne, że marsz ten skoncentrowany jest na konkretnych żądaniach, który artykułuje to, co społeczność gejowska (i nie tylko gejowska) chciałaby aby stało się obowiązującym prawem. Może ten masz nie jest zbyt spektakularny. Nie ma w nim popisów medialnych, bo w marszach nie o popisy medialne przecież chodzi! Nie chodzi o pawie pióra! Chodzi o hasła i o efekt, jaki ten marsz przyniesie. Pozwoli on zwrócić uwagę wielu mieszkańcom Wrocławia na fakt, że nie jest tak, iż wszyscy geje „siedzą w szafie”, że wszyscy się boją. Taki masz pokazuje, że równe prawa należą się wszystkim.

Łukasz Skrzypecki – Kampania Przeciw Homofobii, współorganizator:

Jako jeden z organizatorów pomagałem w dostarczaniu flag i transparentów na Rynek. Jedyna dostępna trasa, nie zablokowana przez nazistów i NOPowców, biegła ul. Kiełbaśniczą. W połowie tej ulicy zostaliśmy zaatakowani przez trzech napastników. Współorganizatorka marszu – Alena – została kopnięta w brzuch, innego wolontariusza uderzyli w twarz. Byłem dwa kroki za nimi. Zaczęliśmy krzyczeć i gwizdać, co spłoszyło napastników.
Na rogu ul. Kiełbaśniczej i ul. Ruskiej czekała już policja, która eskortowała nas na miejsce rozpoczęcia marszu.

Marsz rozpoczęła Mirka Makuchowska krótkim przemówieniem. Następnie spod Pręgierza szliśmy w stronę pl. Solnego. Małe grupki nazistów usiłowały zablokować trasę, ale dzięki sprawnej akcji Policji masz szedł dalej. Po dotarciu do ul. Kazimierza Wielkiego skręciliśmy w prawo na ul. Nowy Świat i dalej ul. Grodzką dotarliśmy do Hali Targowej. Mijając Galerię Dominikańską ponownie skręciliśmy w ul. K. Wielkiego, którą szliśmy aż do ul. Ruskiej, a nią weszliśmy do centrum. Masz zakończyliśmy pod fontanną w Rynku.

Jedną z nowości tegorocznego marszy była ośmiometrowa kolorowa flaga. Niosło ją kilku wolontariuszy. Czasami wiatr podwiewał flagę i ludzie pod nią wchodzili. Dla wielu rodzin z dziećmi była to ciekawa zabawa. Większość osób niosła kolorowe balony, które wypuściliśmy na zakończenie marszu w Rynku.

W trakcie marszu kilkakrotnie zza policyjnych szpalerów słychać było obrażające gejów i lesbijki okrzyki. Były one szybko zagłuszane spontanicznymi hasłami np.: „Homofobia – to się leczy!”. Miałem osobiste wrażenie, że coraz więcej ludzi ma odwagę krzyczeć. Jednak pomimo tej całej otwartości i odwagi ludzi idących w marszu widziałem też kolegów idących obok marszu, tuż za policjantami. Nie chcieli do nas dołączyć, mimo, że nas popierają. To pokazuje, że jednak wśród gejów i lesbijek istnieją jeszcze obawy przed konsekwencjami coming-outu. Sam znam ukrywających się gejów w różnych urzędach we Wrocławiu. Są wystraszeni i na każdym kroku boją się ujawnienia. Tracą naprawdę dużo pozytywnej energii okłamując wszystkich dookoła, a jedyny ich punkt styczny ze społecznością LGBT jest w nocnych klubach gejowskich. Tam mogą przez chwilę poczuć się sobą. Ich nie zobaczymy na żadnej debacie w trakcie podobnego festiwalu. Strach nie pozwala im wychodzić z domu.

Jednak społeczeństwo zmienimy tylko własną postawą. Pokażmy znajomym, że w marszach chodzą normalni ludzi, ich rodzina, przyjaciele, koledzy z pracy! Hasłem tegorocznego festiwalu jest „Prawo do widoczności”. Mamy prawo być widoczni! Mamy prawo do bycia pełnoprawnymi członkami społeczeństwa! Dlatego już dzisiaj zapraszam na kolejny Marsz Równości za rok.

Alena Shumchyk, rzeczniczka prasowa Marszu Równości:
Pod względem agresji był to najgorszy marsz, jaki widziałam. Ja zostałam pobita, mam jednak nadzieję, ze pozostali uczestnicy i uczestniczki lepiej przeżyli to wydarzenie. Zanim doszliśmy do Rynku, na nasze miejsce spotkania – pod pręgierz, zostaliśmy zaatakowani przez bliżej niezidentyfikowaną grupę mężczyzn, którzy krzyczeli i kopali nas. Napastników było pięciu lub sześciu. Nas było trochę więcej, ale w większości same dziewczyny. Dwaj chłopcy szli kilka kroków za nami. My byłyśmy z przodu i atak skoncentrował się na nas. Napastnicy próbowali wyrwać nam transparenty. Policji jeszcze nigdzie nie było. Jedna z nas zaczęła głośno krzyczeć i wołać o pomoc. Bandyci wystraszyli się tego, że zbytnio zwróci to uwagę przechodniów i uciekli.

Współpracę z policją podczas całego marszu oceniam szczerze mówiąc średnio. Chronili nas nieco gorzej niż w latach poprzednich. Policjanci powinni byli być też na każdej z tych ulic prowadzących do Rynku, którymi gromadzili się uczestnicy. Były ulice, gdzie nie było żadnej osoby umundurowanej, zaś w innych miejscach stały całe tłumy bezczynnie stojących funkcjonariuszy na zupełnie pustej ulicy. Nie wiem co oni tam robili i na co czekali. Należy jednak docenić to, że policjanci się starają! Tylko nie zawsze im to wychodzi. Osobiście jestem bardzo wstrząśnięta tym co się stało. Mimo że nie doznałyśmy większych obrażeń, zamierzamy zgłosić całą sprawę na policji. Dużo świadków widziało całe to zdarzenie. Chuligani nie zostali zatrzymani.

Podinspektor Artur Falkiewicz, KWP, Pełnomocnik ds. Ochrony Praw Człowieka:

W chwili obecnej (było to 10 minut po zakończeniu marszu) nie mamy żadnych zgłoszeń o pobiciach. Nie doszło do żadnych poważniejszych incydentów, w których pokrzywdzona zostałaby osoba. Zatrzymanych zostało kilka osób. Nie doszło również do bezpośredniego starcia. Mieliśmy do czynienia w tym samym czasie z dwoma różnymi zgromadzeniami osób, które, nazwijmy to, mają zupełnie różne podejście do spraw społecznych i funkcjonowania człowieka w społeczeństwie. W mojej ocenie i w ocenie kilku dziennikarzy obserwujących marsz, policjanci bardzo dobrze spełniali swoje obowiązki.

Dotarła do mnie przed chwilą informacja o grupie osób pobitych przed rozpoczęciem marszu. Inną sprawą jest zabezpieczenia zgromadzenia, kiedy się ono zaczyna, natomiast kwestie tego, co się w mieście dzieje przed i po, to druga sprawa. Należy być przygotowanym na sytuacje, w których dochodzi w mieście do starć, ataków, czy to słownych czy fizycznych. Przyczyny takich zdarzeń ciężko jest ustalić, szczególnie kiedy nie ma tam policjanta. Bywa bowiem, że na takie zdarzenia natyka się patrol policji. Wtedy następuje zatrzymanie, jedziemy na jednostkę i wyjaśniamy sprawę.

Gdyby nie policjanci, oraz ich obecność w wielu miejscach podczas marszu, a także po jego zakończeniu, do wielu zdarzeń powodowanych nienawiścią z pewnością by doszło. Stwierdzam, że i tak z roku na rok jest lepiej. Zarówno organizatorzy jak i sami uczestnicy zgromadzenia wiedzą co jest bezpieczne i dozwolone. Jak określa kwestie zgromadzeń oraz ich zabezpieczeń prawo, które jest oparte o międzynarodowe zapisy o prawach i wolności człowieka.

Na zakończenie chciałem zapytać Ankę Smarzyńską o polityczność i apolityczność tegorocznego wrocławskiego Marszu Równości. W tym roku udział partii politycznych został po raz pierwszy w trzyletniej historii tej imprezy, delikatnie mówiąc, „zakazany”, a obecność osób oficjalnie biorących udział w kampanii wyborczej była (piszę tu o moich odczuciach) raczej niemile wdziana. Czyżby KPH chciało mieć monopol na gejów i lesbijki oraz ich, polityczne w końcu, postulaty? Obawa NGO-sów przed konkurencją ze strony partii politycznych? Ania należała jednak do osób poszkodowanych, w związku z tym pytania powyższe zostawiłem sobie na inną okazję, która z pewnością kiedyś się nadarzy, i nie męczyłem jej już w tej, w końcu nie tak ważnej kwestii. Najważniejsze, że Marsz Równości 2011 jednak się udał.

[Wypowiedzi zebrał i spisał z dyktafonu, zdjęcia zrobił: jbog]

 

Autorzy:

zdjęcie Janusz Boguszewicz

Janusz Boguszewicz

tłumacz, belfer, germanista, publicysta, gej, komunista, ateista, czasami „mason” i anty-kaczysta. Ostatnio feminista i antyglobalista. WYKSZTAŁCIUCH. Współpraca z portalami homiki.pl, innastrona oraz magazynem Replika.

26 komentarzy do:Trzy marsze we Wrocławiu

  • Peter Pan

    [Re: Trzy marsze we Wrocławiu]

    Dobry ten plakat na dole:)
    Nie wiem czy wiecie, ale były takie plotki, że Wladimir Klitschko jest gejem. Powiedział to, by go obrazić, Dereck Chisora. David Haye z kolei, określił jego klip promocyjny, jako „homoerotyczny” ;)
    Ale to były tylko zaczepki przed walką … .

    Jeśli chodzi o polskich bokserów, to na Adamka bym nie liczył;) To porządny koleś, ale niestety straszny dewota, związany ze środowiskiem TV TRWAM.
    Gay-friendly wypowiadali się natomiast Przemysław Saleta i „Diablo” Włodarczyk. Jeśli się nie mylę, także Albert Sosnowski.

  • bogus

    [Re: Trzy marsze we Wrocławiu]

    Janusz, wszyscy wiemy, że marsz równości chciałeś wykorzystać na kampanię wyborczą.. i stąd to oburzenie, że ci tego zabroniono… jakbyś nie startował w wyborach, nie byłoby tego pytania, które skierowałeś do Ani.
    moim zdaniem pojawienie się agitacji politycznej przedstawicieli różnych partii mogłoby doprowadzić do przepychanek i wyzwisk. walka o wyborcę jest zagorzała, co widać w mediach.
    Idee Marszu Równości, skierowane do polityków wszystkich partii (o to chodzi przecież w tych pochodach) zostałyby przesłonięte w mediach przez wypowiedzi uczestniczących w nich, agitujących kandydatów na posłów… czy o to nam chodziło??

  • staszek

    [do: bogus]

    w ten sposób marsz rowności stał sie marszem NIErówności politycznej, gdzie wypowiadać się i głosić poglądy na imprezach lgbt mogą tylko osoby autoryzowane przez kph. Brawo! jak tak dalej pojdzie, a liderzy (Biedroń i Szypuła) pójdą w polityke i dzialalnośc partyjną to kto zostanie? przewiduję rychły rozpad kph na nieliczne grupki wzajemnej adoracji w paru miastach w Polsce. po 10 latach naprawde szkoda.

  • Jakbyco

    [Re: Trzy marsze we Wrocławiu]

    Ja myślę, że ograniczenie „widoczności” polityków na tego rodzaju marszu jest słuszne. To ma być uniwersalny marsz osób popierających związki. Nie umiem tego dobrze wyjaśnić, żeby właściwie oddać „uniwersalność”… Nie chodzi przecież o apolityczność (bo postulat związków partnerskich nie jest apolityczny), tylko odcięcie się od tej bieżącej (i dość żenującej) polskiej scenki politycznej.

    Kandydaci i tak prowadzą kampanię wszędzie, zaśmiecają przestrzeń publiczną, internetową (ostatnio aż trudno korzystać z Facebooka, bo co chwila atakują z tablic znajomych), więc niech chociaż marsz zostawią.

    KPH nie jest partią. Nie autoryzuje nikogo. Czy we Wrocławiu byli Biedroń bądź Szypuła? Nie widziałam na zdjęciach. Widziałam za to niewielki, ale jednak bardzo zaangażowany (i jak widać odważny) tłumek.

    Mam nadzieję, że sprawcy pobicia zostaną wykryci. Informujcie nas na bieżąco, drogie homiki.

  • GAGA

    [co się dzieje z kph? sami siebie po raz kolejny eliminujemy]

    na blogu Abiekta znalazłem:
    KPH się zwija: oddział Poznański przestał istnieć, Śląsk stworzył nową organizację, nie ma Wałbrzycha, Białegostoku, o ile wiem Krakowa i kilku innych. Grup poza miastami wojewódzkimi w ogóle nie ma i nie ma zainteresowanych. Szczecin, Zielona Góra, Lublin to tylko kilka osób, które organizują jakieś pokazy filmowe filmy czy spotkania (albo kampanie polityczne siebie – wystarczy popatrzeć ile koordynatorów kandyduje w tych wyborach). Działają już tylko: Gdańsk, ale oni zajmują się prawie już tylko esk2016 i sprawami prawnoczłowieczymi i Wrocław z festiwalem i imprezami kobiecymi. Te same projekty się ciągną od ostatnich 2-3 lat, nawet Replika ledwie zipie ostatkiem tchu i skrobie jak może dotacje gdziekolwiek. KPH zdrowie przestało się zajmować przyjaznym ginekologiem, kph psychologia zniknęło, kph młodzi przekształcono na siłę w nową organizację, kph warszawa zdelegalizowano.
    NIC DODAĆ NIC UJĄĆ! ŻAL!

  • Pit

    [Re: Trzy marsze we Wrocławiu]

    Tak źle jak pisze Staszek raczej nie będzie.
    Cieszę się że marsz się udał, ale mi by nie przeszkadzała obecność partii które naprawdę nas popierają. A czy te inne partie oprócz Palikotowej by przyszły to już inne pytanie.
    Powinniśmy wspierać naszych kandydatów, czy od Palikota, czy Zielonych, to w końcu element naszej walki o związki partnerskie i inne postulaty z plakatów marszowych. Mamy tylko walczyć robiąc marsze czy też angażując się w politykę? Obie metody są dobre ale która jest zdecydowanie skuteczniejsza?
    Popieranie naszych kandydatów to żadna ujma, wręcz krok w dobrą stronę.

  • rjz

    [ marsze i polityka]

    Zwykle tak bywa, że w marszach, które odbywają się po różnych zakątkach świata od wielu lat, udział polityków i polityki jest wręcz obowiązkowy — nawet chadeckie partie w Niemczech wysyłają na marsze swoje oficjalne ekipy z logo partii — Czy ktoś miałby coś przeciwko temu, gdyby popierając idee głoszone na marszu we WR przyłączył się do niego np. zaangażowany politycznie Dutkiewicz, albo Krasoń, albo inni politycy – pokazując otwarcie swoje opcje dotyczące społeczności LGBT? Był tylko kandydat od Palikota i to też jest jasny sygnał polityczny. Bycie homoseksualistą jest sprawą prywatną, ale bycie świadomym swej tożsamości gejem jest z natury rzeczy sprawą polityczną.

    r.

  • Mirka

    [Re: Trzy marsze we Wrocławiu]

    Janusz, marsz był bardzo polityczny, bo szedł z politycznymi hasłami. Dobrze też wiesz, bo wielokrotnie o tym rozmawialiśmy, że politycy i polityczki „nie mieli zakazu” uczestniczenia w Marszu. Zakazane były partyjne flagi, ulotki itp. Marsz był apartyjny, a nie apolityczny! To ogromna różnica.
    Przykre, że Twoje osobiste ambicje polityczne i rozgoryczenie niemożliwością zrobienia na marszu kampanii wyborczej wzięły górę i skłoniły Cię do snucia kompletnie dla mnie niezrozumiałych insynuacji i wysuwania oskarżeń wobec organizatorek i organizatorów.
    A na marginesie Ania ( na szczęście!) nie została pobita w trakcie Marszu.

  • Peter Pan

    [Re: Trzy marsze we Wrocławiu]

    @ Jakbyco

    To, o czym mówisz to rozróżnie C.Schmitta- polityka/polityczność, gdzie ta pierwsza oznacza bieżącą politykę partyjną i parlamentarną a druga umiejętność formułowania sporów w sferze publicznej, wprowadzania różnych spraw do debaty.

    Problem polega na tym, że ani związków partnerskich ani ochrony prawnej osób LGBT nie wprowadzisz poprzez polityczność, tylko właśnie przez politykę.
    Polityczność jest ważna, gdy mówimy o kwestiach tolerancji, chcemy formułować swoje żądania. Ale ani panelowe dyskusje, ani maszerowanie przez miasto, nie są w stanie doprowadzić do zmian legislacyjnych.

    Mówiłem o tym wiele razy, ale powiem raz jeszcze. Polityka jest sferą, w której nie należy pytać każdego o czystość intencji, tylko o to, co może konkretnego zrobić.
    Jeśli ktoś chce zbijać kapitał polityczny, mówiąc o sprawach LGBT, to bardzo dobrze. Trzeba to umieć wykorzystać i załatwić nasze sprawy, przypominając mu o tym.
    Jeżeli natomiast ktoś chciał wyrzucić politykę z parady, to jest to przykre, ponieważ pokazuje dwie sprawy: po pierwsze brak pragmatyzmu a po drugie nieumiejętność właściwego reagowania na zmiany społeczne.
    Jeszcze dziesięć lat temu, każdy młody polityk, raczej uciekałby jak najdalej od parady, byle go nikt z nią nie skojarzył. Jeśli dziś ktoś uważa, że udział w niej może mu pomóc, to jest to postęp, który trzeba umieć wykorzystać.

  • Peter Pan

    [Re: Trzy marsze we Wrocławiu]

    @ Mirka

    A co by się takiego strasznego stało, gdyby ten Janusz rozdał swoje ulotki?
    Dlaczego osoba kandydująca w wyborach nie może próbować walczyć o głosy wśród „swoich”?
    Jeżeli to byłoby takie straszne-straszne, to może zamiast prowadzić wojenki na tym forum, lepiej było zorganizować Paradę po wyborach?
    To jakaś niesamowita sytuacja. Tydzień przed wyborami facet, który w nich kandyduje nie może spróbować zareklomować swojej osoby w środowisku, które, jak rozumiem, chce reprezentować politycznie.

  • Kociak

    [Re: Trzy marsze we Wrocławiu]

    @mirka
    Obawy kapehetek ze jeden lub kilku kandydatow w wyborach rozdajac ulotki i machajac flagami ukradnie organizatorom ich Show jest naprawde zenujace i smieszne!

  • Janusz

    [do Mirki i Anki ]

    Nie mam zamiaru prowadzić z drogimi i zasłużonymi dla środowiska koleżankami jałowej dyskusji „o wyższości i słuszności apartyjności nad apolitycznością” i nic chce mi się prowadzić (tak niestety popularnych w polskim świecie działaczy LGBT) wojen torebkowych! Nie atakowałem, nie insynuowałem i nie oskarżałem sznownych organizatorek; pozwoliłem sobie jednak na formę lekkiej ironii, co być może tak zirytowało Ciebie i stąd ten atak na mnie w komentarzu powyżej. Jak wiesz, dostosowałem się do waszych żądań i nie prowadziłem „nachalnej propagandy” a kilka swoich ulotek wręczyłem wyłacznie moim maszerującym znajomym. Miałem do tego prawo! I tyle w tym temacie.
    Przy okazji dodam, że marsz Wolnych Konopi nie wprowadził żadnych ograniczeń „przedwyborczych i a-partyjnych”, każdy mógł przyjść i wielu kandydatów skorzystało z tej okazji by solidaryzować się z posulatami maszerujących, a przy okazji rozreklamować swoje ugrupowanie (Ruch Palikota, PSL- sic!).
    Obawiam się, że Wolne Konopie w sojuszu kilkoma organizacjami partyjnymi wywalczą legalizację „trawki” szybciej niż MY związki partnerskie. Pamiętajcie, że im więcej mamy sojuszników, tym dla sprawy związków, zwalczania nienawiści i homofobii lepiej, i warto odłożyć na bok waśnie, własne liderskie ambicje, niechęć do partii a do ich przedstawicieli w szczególności!
    Tak czy siak Marsz musi iść dalej. I pewnie będzie jeszcze szedł przez wiele lat.
    Przy tej okazji pozdrawiam Ankę! Cieszę się, ze się jej nic nie stało, bo z krótkiej z nią w czasie Marszu rozmowy wywnioskowałem, że była tak wstrząśnieta właśnie z powodu bandyckiego napadu.

  • Erico

    [Re: Trzy marsze we Wrocławiu]

    A co komu szkodzilo, by marsz byl polityczny? Czym mamy zwyciezyc jak nie polityka i mobbingiem? KPH w tym przypadku zachowalo sie jak pies ogrodnika – samo nie skorzystalo (bo Robus i Tomus zajeci gdzie indziej), innemu nie dalo. A fe.

  • Peter Pan

    [Re: Trzy marsze we Wrocławiu]

    @ Erico

    Miałeś chyba na myśli lobbing a nie mobbing ;)

  • Erico

    [Re: Trzy marsze we Wrocławiu]

    ano lobbing:-)

  • luzacka.muza?

    [Re: Trzy marsze we Wrocławiu]

    Moim zdaniem ten artykuł jest poniżej wszelkiej krytyki i dziwi mnie że portal homiki który cenzuruje wypowiedzi w komentarzach dopuszcza za to takie kwiatki autora:

    „łyso-matołki”
    „barbarzyńcy”
    „prymitywni”
    „najarani”

    Skąd taki brak szacunku dla ludzi?
    Zresztą chwilami tekst zalatuje po prostu… rasistowskimi podziałami.

    Sorry, ale ja na tego pana autora co jak wynika z dyskusji w wyborach startuje na pewno NIE oddam swojego głosu.

  • obser

    [Re: Trzy marsze we Wrocławiu]

    a cco z flagą?

    nikt nie napisał, ze prezydent wrocławia nie zgodził się na powieszenie w rynku flagi symbolizujacej osoby homoseksualne. w koncu wrocław ma być europejska stolicą kultury…..?!!

    wiecej info: [...] (naruszenie zasad zamieszczania komentarzy)

  • staszek

    [Re: Trzy marsze we Wrocławiu]

    Jak ktoś napada i bije bogu ducha winne dziewczyny, rzuca kamieniemi i jajkami w maszerujących pokojowo ludzi to określenia typu:
    „łyso-matołki”
    „barbarzyńcy”
    „prymitywni”
    „najarani”
    są nawet zbyt łagodne! Ja bym ich nazwał jeszcze gorzej, ale boję się detrolatora.

  • luzacka.muza?

    [Re: Trzy marsze we Wrocławiu]

    A czy wobec osoby, która…

    …napada i bije bogu ducha winne dziewczyny, rzuca kamieniemi i jajkami w maszerujących pokojowo ludzi…

    nie wystarczyłoby użyć określenia:

    OSOBA, KTÓRA NAPADA i bije bogu ducha winne dziewczyny, rzuca kamieniemi i jajkami w maszerujących pokojowo ludzi

    -?

    Tylko tyle i aż tyle. W sam raz.

    Po pierwsze skąd taki zapęd do wyzwisk a po drugie takie słowa jak m.in. „barbarzyńcy”, „prymitywni” mają ksenofobiczne i klasistowskie podteksty.

    Po co dodawać zło do zła?

  • Jakbyco

    [Re: Trzy marsze we Wrocławiu]

    A ja myślę, że licentia poetica autora takiej relacji też jest ważna i trzeba dać prawo do emocjonalnego relacjonowania. Szczególnie w przypadku emocjonujących wydarzeń.

  • Peter Pan

    [Re: Trzy marsze we Wrocławiu]

    @ luzacka.muza?

    Myślę, że chciałeś zastosować swą marksistowską analizę do czegoś, co tu nie występuje.
    Słowo „barbarzyńca” nie jest „klasistowskie”. Używane było po ’45 bardzo powszechnie w literaturze, jako określenie nazistów. Ci, jak wiadomo, bardzo często wywodzili się z klas wyższych. Określenie to było więc używane w odniesieniu do ich konkretnych czynów a nie pochodzenia.

    Ktoś, kto krzyczy hasła o zagazowywaniu ludzi, ktoś kto bije w kilka osób jednego człowieka ( w dodatku nie w afekcie, nie z jakiejś zemsty, tylko z tępej nienawiści) jest barbarzyńcą.
    Ponieważ w przeciwieństwie do wielu z tu publikujących, nie wierzę w absolutną identyczność płci lub jej nieistnienie powiem jeszcze jedno.
    Wydaje mi się, że jednym z esencjalnych, podstawowych doświadczeń każdego chłopca a później mężczyzny jest to, że co najmniej od okresu dojrzewania jest większy i silniejszy niż dziewczyny i kobiety i, że nawet jak się ktoś lubi bić, to bicie osób płci żeńskiej, jest jednak tabu.
    O ile w przemocy domowej działa czasem kilka różnych mechanizmów (alkohol, frustracja, choroba psychiczna itp.), o tyle w sytuacji, w której kilku facetów goni dziewczynę, żeby jej dokopać w bocznej ulicy nie ma żadnego wytłumaczenia.
    To nie jest barbarzyństwo czy prymitywizm. To całkowita, absolutna degeneracja i zło w czystej postaci, które nie zasługuje na to, żeby je zagłaskiwać, tylko na to, żeby je nazwać po imieniu.

  • luzacka.muza?

    [Re: Trzy marsze we Wrocławiu]

    chciałeś? a to ja jestem chłopcem? a czemu mnie bijesz? :D masakra…

    No ale tak na serio, to już wolę, żebyś nazywał to „złem w czystej postaci” bo tu się przynajmniej uruchamia jakiś kontekst wypowiedzi a nie sformułowania typu „barbarzyńcy” czyli patrzenie z góry z poziomu „przezroczystego” uniwersalizmu.

    No i żeby się odwolac tak bardziej do wyjściowego artykułu, to ja dalej nie rozumiem, dlaczego relację czy felieton można pisać z pyskówkami i wyzwiskami ale nie można z wulgaryzmami?

    Ja lubię wulgaryzmy i kiedyś zdarzyło mi się naskrobać tu na forum emocjonalny komentarz, ktory akurat nie obrażał nikogo w taki sposób jak powyższe, był autoironiczny, zabawny i wulgarny.

    No i mi usuneli.

  • Peter Pan

    [Re: Trzy marsze we Wrocławiu]

    @ luzacka.muza?

    Jeśli dobrze rozumiem, błędnie odgadłem Twoją płeć, tak? Sorry:)

    Myślę, że nikt nie może od nas wymagać większych standardów moralnych i świętej czystości w mowie i piśmie. My sami też nie.
    Może to niepoprawne politycznie, co powiem, ale uważam, że nienawiść jest normalnym ludzkim uczuciem, które jest patologiczne tylko, gdy staje się uczuciem dominującym. W tym sensie, uważam za niemądre, dość częste powiedzenie „nie bądźmy tacy jako oni”. Nie „będziemy”. Nikt, kto nazwał chuliganów „łysymi matołami”, nie poświęci z tego powodu całego swojego czasu na chodzenie na ich spotkania i rzucanie w nich kamieniami. Czym innym jest nienawiść zwyrodnialca, który jest gotów bić kobiety razem z kilkoma takimi, jak on a czym innym, wywołana emocjami niechęć ofiary do swojego stręczyciela. Bo w jakimś sensie każdy, kto był na Paradzie i czuł się zagrożony przemocą, był ofiarą tych ekstremistów.
    Myślę, że pewien element pogardy wobec ludzi wysyłających werbalnie innych ludzi do gazu, jest jednak wskazany. Nadmierne tłumienie takich emocji, grozi według mnie dostaniem świra.




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa