Trzmiel nie powinien latać, ale on o tym nie wie

Zaczyna się tak normalnie: kobieta i jej mąż oraz dziewczyna i jej narzeczony. Dwie historie równoległe, które nie powinny stworzyć jednej.

W bogatym domu wziętego alergologa szuka swojego miejsca zagubiona dojrzała kobieta. Jej płaczem i krzykiem są specyficzne tomiki wierszy w formie zgniecionych papierków. Pracuje jako, stewardesa ale mąż tego nie rozumie:
- Nie potrzebujesz pracy! Czy czegoś ci przy mnie brakuje?

Kiedy wybierają się do hipermarketu, żona postanawia wyjawić ważny sekret. Kilkakrotnie zaczyna mówić, ale mąż wciąż jej przerywa. Błaga więc:
- Daj mi powiedzieć!
Mąż ma jednak inny plan na tę chwilę; odchodzi na stoisko z alkoholem, by wybrać odpowiednie wino. A po powrocie do domu ma pretensję, że żona jest samolubna.

W tym samym czasie urocza psotnica o artystycznej duszy (nie polecam naśladowania zachowania tej pani na stoisku z kosmetykami i na targu, choć – przyznaję – to cudowny chochlik…) kupuje po długich zabiegach stare lustro, umawia się na lekcję gry na fortepianie i wraca do narzeczonego – do bólu męskiego właściciela studia tatuażu. Uprawiają namiętny seks, świetnie się dogadują, ale za cenę rezygnacji z marzeń dziewczyny. Zanim Lea postanowi coś zmienić, narzeczony wręcza jej pierścionek zaręczynowy. Ignoruje fakt, że wciskany na jej palec pierścionek nie chce wejść i dziewczyna skarży się na ból. On wie lepiej:
- Nie opieraj się!

Dwie różne kobiety, dwóch różnych mężczyzn, ale oba związki są podobne. Łączy je brak przestrzeni dla duszących się kobiet. Obie są wtłoczone w jakieś role i mają się do nich dostosować. Jeden z męskich bohaterów zgrabnie wyraża panujące w tych układach reguły gry:
- Nie możesz robić tego, na co przyjdzie ci ochota!

I kiedy wszystko idzie źle, jedyne, co człowiekowi pozostaje, to przeżycie wielkiej miłości lub przynajmniej zauroczenia. Problemy ze zdrowiem, zdrada partnera, tęsknota za ojcem – wszystkie trudności mogą być mniejsze, jeśli postawi się świat do góry nogami i wyruszy na jego koniec (mniej lub bardziej metaforyczny) z osobą, która nie zakreśla żadnych granic i nie wymaga żadnych deklaracji.

Ale czy miłość chroni przed samotnością? Czy nawet największa namiętność jest w stanie naprawić ten parszywy świat z jego regułami? Odpowiedź na te pytania znajdziecie w kinie.

Stefan Pasetto, reżyser filmu, nie kryje fascynacji kinem Krzysztofa Kieślowskiego. Ten zachwyt polskim reżyserem jest widoczny. „Drugie życie Lucii” to bardzo nastrojowe, ale i odważne kino. Podobnie jak u Kieślowskiego, nie da się zapomnieć genialnej muzyki i malowniczych krajobrazów skalistego wybrzeża Patagonii z wielorybami w roli głównej.

Ale jest to też film o mężczyznach! Zdradzający żonę lekarz w średnim wieku wcale nie został potraktowany stereotypowo. Oszukuje żonę, ma kochankę, jest obrzydliwy – to wszystko prawda, ale ma też w sobie jakąś dozę lojalności wobec życiowej partnerki. Wydzwania, szuka jej, widać jego zmartwienie. Drugi z panów nie szuka pociechy u innej kobiety. Woli czekać, a czułość wobec partnerki przelewa na kota (kotów jest zresztą w filmie wiele!). W kinie dowiecie się, czy spotkanie obu pań wpłynęło też na ich partnerów.

Na koniec winny jestem rozwiązanie tytułu niniejszego tekstu: „Trzmiel nie powinien latać, ale on o tym nie wie”. To słowa lekarza do jednej z bohaterek. Nie będę ich jednak wyjaśniał. Kto pójdzie do kina, usłyszy te słowa we właściwym kontekście. Ta wypowiedź oddaje chyba najlepiej istotę tego bardzo dobrego filmu.

Stefano Pasetto – urodził się w Rzymie w 1970 roku. Po obronie pracy dyplomowej poświęconej Krzysztofowi Kieślowskiemu, studiował w Państwowej Szkole Filmowej w Rzymie. Jego filmy krótkometrażowe były pokazywane i nagradzane na najważniejszych festiwalach filmowych, między innymi w Cannes, Londynie, Rzymie czy Turynie. Wyreżyserował również serię filmów dokumentalnych dla RAI SAT. Stefano Pasetto zajmuje się reżyserią, montażem i pisze scenariusze. Jego pierwszym filmem pełnometrażowym był Tartarughe sul dorso z 2005 roku.

Drugie życie Lucii
Produkcja: Argentyna/Włochy
Rodzaj: dramat
Czas trwania: 93 min
Dystrybutor: Tongariro Releasing
Reżyseria: Stefano Pasetto

Premiera 30 września 2011. Film jest wyświetlany tylko w kinach studyjnych.

Zwiastun filmu:

Opinie na temat filmu Ewy Kasprzyk, Anny Seniuk, Anny Laszuk, Zofii Czerwińskiej, Agnieszki Graff, Marcina Pietrasa i Macieja Michalskiego:

Autorzy:

zdjęcie Krzysztof Halama (Walpurg)

Krzysztof Halama (Walpurg)

Bloger (Walpurg.pl, Walpdrive.pl), witkacolog-amator, w sztuce lubiący groteskę, w ludziach – indywidualizm, w partnerach – testosteron, zapalony eMKaeMowiec (miłośnik komunikacji miejskiej). Mimo wszystko mężczyzna. Życiowe motto: „Lepiej być kanciastym Czymś niż okrągłym Niczym” (C.F. Hebbel)

32 komentarzy do:Trzmiel nie powinien latać, ale on o tym nie wie

  • Peter Pan

    [Re: Trzmiel nie powinien latać, ale on o tym nie wie]

    Zastanawia mnie z czego to wynika, że 90% filmów, książek, felietonów i najróżniejszych wytworów kultury opowiadających o lesbijkach, buduje lesbijską tożsamość, w mniejszej lub większej, opozycji do mężczyzn. Analogiczne zjawisko wśród gejów jest mi znane wyłącznie z wypowiedzi kochanego Krzysia z tego forum, który swą gejowską tożsamość budował w opozycji do waginy.
    Jestem pewien, że gdyby film był o odwrotnej sytuacji: o miłości dwóch facetów będących w związkach z kobietami, wzór opowieści byłby inny. Z jednej strony ich prawo do miłości, z drugiej biedne, cierpiące i porzucone kobiety.
    A pani Graff cieszy się jak dziecko (mimo, że jej twarz nie umie wyrazić innej emocji niż frustracja), bo ma opowieść „o rzeczach między kobietami, których mężczyźni nigdy nie zrozumieją” o samcach (uwaga! babska klasyka!), „nie rozumiejących uczuć” itd. itp.
    Oczywiście nie wykluczam, że film jest bardzo dobry artystycznie, ale ja mam już na tyle dosyć tych opowieści o kobietach, które nie popełniają w związkach absolutnie żadnych błędów i winnych wszystkiemu facetach, że raczej się wybiorę na Kapitana Americę albo Conana.

  • Walpurg

    [Re: Trzmiel nie powinien latać, ale on o tym nie wie]

    Ale ten film nie jest o lesbijkach! Te panie chyba nawet nie można uznać za bi. Te panie są hetero i w dwójkę muszą dać sobie to, czego nie dali im ich partnerzy.

    Co do mężczyzn, nie wiem, czy taki scenariusz dałby się powtórzyć. Sądzę, że faceci zbyt baliby się etykietki, że są „pedałami”.

  • d_biskupa

    [Re: Trzmiel nie powinien latać, ale on o tym nie wie]

    Peter, obudź się! Krzysia nie ma na homikach od co najmniej pół roku. Jest tylko pan Zabłocki Krzysztof. A, i jeszcze ten cały Walpurg, ale on jest jakiś nowy.

  • Srulek Zylbersztajn

    [Re: Trzmiel nie powinien latać, ale on o tym nie wie]

    Źle rozumiałeś Krzysia. Gejowska tożsamość sama w sobie nie pozostaje w opozycji do waginy, ale faktycznie funkcjonuje zupełnie poza nią. Pozostawianie obojętnym na waginę to nie to samo co sprzeciw wobec niej.

  • Peter Pan

    [Re: Trzmiel nie powinien latać, ale on o tym nie wie]

    Walpurgu,
    pewnie masz rację, że by się bali. Ale myślę, że gdybyś nawet zamknął dwóch facetów hetero po przejściach w bunkrze, z dala od osądu społecznego, to oni i tak by nie zaczęli się przytulać, ocierać sobie łezki z policzka czy miziać się po pleckach. Nie z powodu homofobii, tylko braku takiej potrzeby.

    Kiedyś był fajny felieton w CKM na temat filmów tego typu. Autor zauważył taką prawidłowość, że mężczyźni bardzo lubią oglądać filmy, w których są przedstawieni jako bohaterowie ratujący dzieci, kobiety, miasto, świat.
    A kobiety kochają filmy, w których są przedstawione jako biedne i godne współczucia. Filmy, w których one są jednoznacznie wspaniałe, mają bogate wnętrze. Tylko ci mężczyźni tacy niewrażliwi, tacy nierozumiejący „potrzeb kobiet”, nie zdający sobie sprawy z tego, czego te kobiety pragną.

  • Absolutely Fabulous

    [Re: Trzmiel nie powinien latać, ale on o tym nie wie]

    Oj nie zgadzam się z tą recenzją. Zupełnie. Klucz konfliktu płci jest bardzo wygodny, tyle że, delikatnie mówiąc, spłaszcza świetny film. Zauważ, Walpurgu, że Lucię rozumieją dwie osoby i żadna z nich nie jest Leą – to jej lekarze, ten, do którego wysłał jej mąż i ten, który opowiada anegdotę o trzmielu. Spotkanie z Leą ją wyzwoli, ale bynajmniej nie dlatego, że ta druga da jej coś, czego nie daje jej mąż (bo Lea też nie słucha i nie rozumie Lucii), ale dlatego, że zetknięcie z kimś tak kompletnie różnym od siebie wyzwoli w w niej to, czego myślała, że już nie ma – chęć życia.

    Facet Lei nie jest potworem. To ona go odtrąca, ona, żyjąc przeszłością, nie potrafi pokochać tego, co ma tu i teraz. To film o emocjach, uczuciach, życiu pozorami, w końcu zdradzie – tej najważniejszej, bo samego siebie. A nie o tym, że kobiety i mężczyźni się różnią i w tym cały jest ambaras.

  • arri

    [Re: Trzmiel nie powinien latać, ale on o tym nie wie]

    UWAGA KOMENTARZ MOŻE ZAWIERAĆ SPOILERY

    @Absolutely Fabulous: Bardzo trafne spostrzeżenia!
    Dodam coś jeszcze – Lea i Lucia pozostają ze sobą w lustrzanej relacji. Są swoimi przeciwieństwami, ale każda z nich pragnie przejąć coś z drugiej. W filmie jest szereg symboli sugerujących tę symetrię:
    - Lea w momencie, kiedy kupuje upragnione lustro, wpada na pomysł, żeby wziąć lekcje gry na fortepianie i dostaje numer Lucii
    - pierwszy raz, kiedy Lucia spotyka Leę, widzi najpierw lustro, które ta trzyma, a w nim własne odbicie
    - Lea zabiera lustro ze sobą do Patagonii
    - Lucia w zapiskach czytanych przez jej męża pisze, że mają z Leą ten sam numer buta i że kiedy znalazła rzęsę, nie wiedziała czy jest to jej rzęsa czy Lei
    - Kiedy chłopak Lei chce jej się oświadczyć, ta maluje akurat paznokcie i mówi „chcę, żeby moje dłonie wyglądały jak dłonie mojej nauczycielki od fortepianu”

    Jest jeszcze inny klucz – Lea daje Lucii drugie życie. Dosłownie i w przenośni:
    - Lea ratuje Lucię od śmierci samobójczej (daje jej nowe życie)
    - w scenie, gdzie Lea wygłupia się z chłopakiem i trzyma arbuza pod swetrem udając, że jest w ciąży, mówi, że to będzie dziewczynka i da jej na imię Lucia (po chwili zresztą dzwoni do Lucii po raz pierwszy, arbuz wypada i się rozkwasza, a po chwili Lucia mdleje i ma prawdziwe poronienie),
    - Lea zabiera Lucię do Patagonii, gdzie Lucia przechodzi przemianę i poniekąd tam rozpoczyna swoje drugie życie – jej rak się cofa, a ona postanawia zacząć wszystko od nowa

    Oglądając ten film drugi i trzeci raz zauważa się dosłownie lawinę nowych detali, symboli i znaczeń. To film zwierający więcej treści i skojarzeń niż wydaje się przy pierwszym obejrzeniu.

    Gorąco polecam wszystkim spostrzegawczym!




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa