(R)ewolucja MNW

Zgodnie z zapowiedzią twórcy akcji Miłość Nie Wyklucza poważyli się na coś więcej. Czy nazwiemy to ewolucją akcji, czy też pomysłem rewolucyjnym – nie da się ukryć, że zmiana akcji informacyjnej i podnoszącej świadomość na akcję polityczną to duże wyzwanie.

Miłość Nie Wyklucza przewędrowała całkiem spory kawałek naszego kraju. Pojawiła się na różnego rodzaju nośnikach (od bilbordów przez prasę po ulotki rozsyłane pocztą) w wielu miastach, artykułach w prasie, a nawet kilka razy w telewizji (w tym przy okazji akcji Ewa/Gosia in the air). Mamy nadzieję, że dzięki temu dotarła do jak największej liczby Polaków (wszelkie informacje i rozliczenia dostępne są na stronie www.http://miloscniewyklucza.pl.)

Od momentu, kiedy okazało się, że akcja nie skończy się na kilku plakatach w Warszawie i Łodzi, a dzięki prywatnych darowiznom nabiera poważnego rozpędu, jej organizatorzy zastanawiali się „co dalej” – jak ją efektownie zakończyć, tak by zwróciwszy uwagę – zapadła w pamięć. Zaapelowali, by wszystkie osoby zainteresowane „zrobieniem czegoś” przyszły na spotkanie i osobiście wypowiedziały się na ten temat. A oto, co działo się na tymże spotkaniu…

Miłość nie wyklucza – co dalej?

Sprawozdanie ze spotkania

15 października o godzinie 16:00 w kawiarni Leniviec odbyło się spotkanie na temat przyszłości kampanii Miłość nie wyklucza. Spotkanie prowadził Wojciech Szot, rzecznik prasowy kampanii. Obecnych było 27 osób, w tym wiele nowych twarzy, które chciałyby się zaangażować w pracę nad ustawą o związkach (nie umowach związków) partnerskich. Obecni byli również przedstawiciele i przedstawicielki organizacji LGBT – Stowarzyszenia Otwarte Forum (wydawca Homiki.pl) oraz Lambdy-Warszawa. Nie przyszedł nikt z zaproszonych polityków. Otrzymaliśmy również dwie wypowiedzi listem, które zostały uwzględnione w trakcie dyskusji.

Po przedstawieniu możliwych rozwiązań rozmawialiśmy o następujących punktach:

a) Czy do przyjęcia jest wniosek, że ustawa skierowana wyłącznie dla par tej samej płci (zgodnie z tym co postulował Sąd Najwyższy) miałaby mniejsze szanse na zyskanie poparcia niż ustawa inkluzywna (także dla par różnej płci). Podnoszono, że ustawa i tak jest kojarzona wyłącznie z osobami homoseksualnymi. Ustalono, że – ze względu na kolizję z artykułem 18 Konstytucji RP – należy zaczerpnąć opinii prawników i w najbliższym czasie podjąć decyzję o kształcie projektu ustawy.

b) Projekt ustawy – niezależnie od tego, czy będzie skierowany do Sejmu za pomocą inicjatywy poselskiej, czy inicjatywy obywatelskiej – potrzebuje obszernego, merytorycznego „Uzasadnienia” oraz „Oceny skutków regulacji”. Podjęto decyzję o przeprowadzeniu prac nad przygotowaniem tych elementów.

c) Lobbing za projektem – ustalono, że należy ponownie zapoznać partie polityczne, a szczególnie nowo wybranych posłów i posłanki z Ruchu Palikota i Sojuszu Lewicy Demokratycznej z projektem ustawy. Należy również lobbować za ustawą wśród osób przychylnych regulacjom wśród innych partii. W przypadku chęci współpracy ze strony polityków/polityczek Grupa będzie podejmować działania wspierające inicjatywę poselską.

d) 100 tysięcy podpisów – zdania były podzielone, dyskusja ożywiona. Ustalono, że niezależnie od prac lobbingowych należy przygotować się do ew. zbierania 100 (a najlepiej miliona ;) ) podpisów. Jeśli ew. projekt ustawy „przepadnie” w Sejmie, należy przystąpić do zbierania podpisów, także jeśli nie będzie zainteresowanie współpracą ze strony polityków/polityczek– Grupa zdecydowała podjąć się tego zadania.

Zatem – postanowiono utworzyć grupy robocze, które będą zajmować się poszczególnymi tematami. W jaki sposób grupy będą pracowały, jakie postawią sobie cele szczegółowe – zostanie to ustalone na najbliższym spotkaniu – 5.11.2011 o godzinie 16:00 – wstępnie ponownie w Lenivcu.

Zapraszamy, przyjdźcie – każdy i każda z Was może wziąć sprawę w swoje ręce. Na pewno masz jakieś pomysły na działanie, z pewnością możesz zaangażować się w jakiś element naszych prac. Ustawa sama się „nie zrobi” oraz sama się „nie wprowadzi”. Ewentualne zbieranie 100 tysięcy podpisów to zadanie logistycznie bardzo skomplikowane. Im będzie nas więcej, tym lepiej przygotujemy się do niego. Zatem – widzimy się w sobotę, 5 listopada.

 

22 komentarzy do:(R)ewolucja MNW

  • janina

    [Re: (R)ewolucja MNW]

    „polityczek”?! O zgrozo, bez przesady z tym feminizmem…

  • do janiny

    [Re: (R)ewolucja MNW]

    załóż własny portal i tam pisz sobie politykach.
    A do tego tekstu może odnieś się merytorycznie, a nie produkuj zabobonny lęk przed feminizmem.

  • Srulek Zylbersztajn

    [Re: (R)ewolucja MNW]

    Janka ma rację.

  • zewsząd i znikąd

    [Re: (R)ewolucja MNW]

    Nie ma racji. „Polityczka” to zupełnie normalne słowo. A pogląd o „niepoważnym” charakterze żeńskich końcówek dla mnie oznacza przekonanie, że kobiety ogólnie są jakimiś takimi dziwnymi, niepoważymi ludźmi…

  • Peter Pan

    [Re: (R)ewolucja MNW]

    @ zewsząd i znikąd

    „Polityczka” rzeczywiście jest dość normalnym i zgrabnym słowotwórczo wyrazem, który powstał w języku w dość naturalny i niewymuszony sposób.
    Inaczej rzecz się ma z „ministrą” – skonstruowanym sztucznie, językowym potworem, który brzmi jak tytuł japońskiego horroru. Coś w rodzaju:
    „Godzilla contra Ministra”.

    Zgodnie z Twoją teorią, iż stosunek do tworzonych na siłę kobiecych form językowych, jest symetryczny do stosunku do kobiet w ogóle, wyjdzie na to, że o ile dla Janiny i Srulka, kobiety są „śmieszne”, o tyle dla mnie są potworne.
    Zapewniam Cię, że tak nie jest.
    Po prostu Twoja teoria jest błędna :)
    To, że się woli formę „pani minister” od „ministra”, jest wyłącznie poglądem lingwistycznym i nie ma sensu uruchamiać wokół tego jakiejś histerii.

  • Lateksowa Transetka

    [Re: (R)ewolucja MNW]

    I powinno sie mówić gejka a nie lesbijka .

  • Janina

    [Re: (R)ewolucja MNW]

    Nie stwierdziłam, że formy żeńskie są niepoważne! Taka „nauczycielka” czy „opiekunka” jest jak najbardziej na miejscu! Za to „polityczka” brzmi niesamowicie nienaturalnie! Pierwszy raz widzę taką formę na oczy! Nawet Słownik języka polskie PWN nie był w stanie podać ani definicji tego tworu ani przekierować na formę męską! A „ministra” to już totalna lingwistyczna kompromitacja. Mnie naprawdę nie boli to, że mówi się „pani minister”. @Zawsze i znikąd, jak jesteś tak hop do przodu z żeńskimi nazwami zawodów to proszę bardzo, mów sobie na kobietę pracującą jako marynarz MARYNARKA, na kobietę tworzącą stoły STOLARKA itp. itd. Uśmiech rozmówcy, który usłyszy, że ktoś jest „marynarką” czy „stolarką” gwarantowany :]

  • Janina

    [Re: (R)ewolucja MNW]

    Nie stwierdziłam, że formy żeńskie są niepoważne! Taka „nauczycielka” czy „opiekunka” jest jak najbardziej na miejscu! Za to „polityczka” brzmi niesamowicie nienaturalnie! Pierwszy raz widzę taką formę na oczy! Nawet Słownik języka polskie PWN nie był w stanie podać ani definicji tego tworu ani przekierować na formę męską! A „ministra” to już totalna lingwistyczna kompromitacja. Mnie naprawdę nie boli to, że mówi się „pani minister”. @Zawsze i znikąd, jak jesteś tak hop do przodu z żeńskimi nazwami zawodów to proszę bardzo, mów sobie na kobietę pracującą jako marynarz MARYNARKA, na kobietę tworzącą stoły STOLARKA itp. itd. Uśmiech rozmówcy, który usłyszy, że ktoś jest „marynarką” czy „stolarką” gwarantowany :]

  • Uschi

    [Re: (R)ewolucja MNW]

    @Janina
    a jak jest z „pilotką” i z uśmiechem?

  • Absolutely Fabulous

    [Re: (R)ewolucja MNW]

    Skoro już mamy off-topic, to polecam wypowiedź Mirosława Bańki o słowie „polityczka”:
    http://poradnia.pwn.pl/lista.php?id=11508

  • KaOFr

    [Re: (R)ewolucja MNW]

    W pełni podzielam opinię M. Bańki. Sama w życiu codziennym używam z przyjemnością form żeńskich wobec kobiet.

    Ad rem. GI podjęła polejną ofensywę w sprawie projektu SLD ‚umów’ pisząc do wszystkich klubów sejmowych i zachęcając do pisania do nich internatów_ki.

  • Uschi

    [Re: (R)ewolucja MNW]

    ja mam poważny problem z tym, jak przebić się do polityków, mediów, ale przede wszystkim do naszej społeczności z merytoryczną treścią projektu GI vs projektu MNW.

    do jednego mam poważne zastrzeżenia, drugi mi się podoba, ale to a mniejsze znaczenie. większe ma, że ludzie stojący po wszystkich stronach barykady jak słyszą „związki partnerskie” (bo GI – świadomie czy nie – zawłaszczyła tę nazwę dla UMÓW cywilnoprawnych), to albo krzyczą „hurraaa! taaak!”, albo „nigdy! po naszym trupie!”.

    a takich, co by im się chciało zorientować, o co chodzi, to chyba ze świecą szukać. ponoć nawet politycy SLD nie mieli pojęcia co do merytorycznej zawartości projektu GI, i dopiero wzięły się za niego porządnie posłanki PO na pracach podkomisji.

  • KaFor

    [Re: (R)ewolucja MNW]

    Otóż to.

    Należałoby wysłać dokument projektu MNW do posłów PO – oni tu są najważniejsi – z prośbą o jego przyjęcie.

    Zaznaczając, że procedowany w VII kadencji projekt SLD jest produktem 4 osób, nie mającym poparcia społeczności LGBT -wypunktowując w tabeli różnice zasadnicze między tymi projektami, z podkreśleniem, iż osoby zainteresowane Cywilnymi Związkami Partnerskimi CHCĄ zawierać trwałe, całożyciowe cywilne związki formalne, ze wzajemnymi wobec siebie z ustawy wynikającymi obowiązkami.

  • d_biskupa

    [Re: (R)ewolucja MNW]

    O, widzę, że Peter jest nie tylko specjalistą w zakresie filozofii i psychologii, ale zna się również na lingwistyce! Jak on odróżnia normalne i zgrabne wyrazy, które powstały w naturalny i niewymuszony sposób, od skonstruowanych sztucznie językowych potworów?

  • Peter Pan

    [Re: (R)ewolucja MNW]

    @ d.biskupa

    Pewne wyrazy powstają, gdyż pojawia się na nie zapotrzebowanie a inne są wymysłem odgórnym i nigdy się nie przyjmują. Dotyczy to zarówno pomysłów purystycznych i zawracania Wisły kijem, byle tylko nazywać coś po polsku a nie po angielsku, jak i wymyślania na manifach wyrazów, które miałyby być poprawne politycznie.
    Jasnych wytycznych, który wyraz jest O.K. a który nie, nie ma. Stąd dyskusje na ten temat.

    Natomiast pomysł równouprawnienia języka odrzucam, gdyż sam nie jest równouprawniony.
    Jeśli język ma odzwierciedlać równość, to wymyślić należy nie tylko formy żeńskie dla wyrazów związanych ze statusem, ale także dla tych związanych z jego brakiem.
    A więc: hutniczka, robotnica drogowa , śmieciarka (od śmieciarza).
    Nie może też być tak, żeby polityk zwracał się do obywatelek i obywateli, ale zwalczał jedynie zjodziei, oszustów podatkowych i bandytów a nie złodziejki, oszustki i bandytki.

  • d_biskupa

    [Re: (R)ewolucja MNW]

    Sprzed pół roku. Od miesięcy nie zawisło choćby pół nowego billboardu, tymczasem zbióreczka pieniążków trwa. Teraz zaś okazuje się, że akcja w ogóle zmieni profil i skupi się na kawiarnianych nasiadówach, pisaniu listów i projektów oraz zbieraniu podpisów. Czyli na tym, co działacze LGBT i tak robią od zawsze, a w przypadku Uschi i jej bandy, ze szczególnym naciskiem na knajpiane posiedzenia. Przyzwoitość nakazywałaby zamknąć zbiórkę i rozliczyć się z kasy zebranej od maja czy kwietnia.

  • d_biskupa

    [Re: (R)ewolucja MNW]

    Muszę przyznać, że jestem pod coraz większym wrażeniem tutejszej cenzury!

  • Loth

    [Re: (R)ewolucja MNW]

    @d_biskupa

    a ile mają wieszać te plakaty – w nieskończoność? Jeśli pojawiła się okazja do współpracy przy projekcie związków partnerskich (a to promuje MNW) to chyba normalne, że tymczasowo nie ma akcji plakatowej – no chyba, że sama wpłaciłaś 10mln zł masz jakieś „ale”.

  • d_biskupa

    [Re: (R)ewolucja MNW]

    Oczywiście, że nie muszą w nieskończoność. W ogóle nie muszą i mogą przestać, kiedy zechcą. Wypadałoby tylko odwołać w takim razie zbiórkę. Tymczasem było wręcz przeciwnie. Na samym tym „beneficie” (wtf?) zebrali według starego sprawozdania 645 zeta, które obiecali w całości przeznaczyć na „organizację akcji w Trójmieście oraz kolejnych miastach”. Teraz pojawiły się nagle kawiarniane spotkania, a tymczasem o akcji od miesięcy ani widu, ani słychu.

    A argument o 10 mln to taki idiotyzm, że głowa mała. To jakbym wpłaciła mniej pieniędzy, to nie powinnam się przejmować, czy poszły na deklarowany cel, czy na kawę dla Abiekta?!? A może ja nic nie wpłaciłam, tylko tak społecznie prowadzę dziennikarskie śledztwo? Co, nie wolno?

    PS: Nie mam oczywiście nic przeciwko, żeby się spotykali po knajpach, ale dlaczego już nie Tel Aviv..?

  • WS

    [Re: (R)ewolucja MNW]

    1) Też wpłaciłem na MNW.
    2) Byłem na I spotkaniu i zapewniam, że każdy pił kawę/herbatę za swoje. :)

    Akcja plakatowa, wg mnie, powinna się przekształcić w coś innego, na coś innego powinny zostać wydane zgromadzone środki.
    To była świetna akcja, ale teraz funkcję „niech nas zobaczą”, „istniejemy!” przejął poseł Biedroń i posłanka Grodzka. Oraz, po części, w ogóle partie polityczne – podejmując sprawę związków partnerskich.

    Uważam, że trzeba wymyślić dla MNW nowe akcje, nową formułę. Rzeczywistość – myślę, że także dzięki akcji MNW – się zmieniła. Trzeba teraz do niej dostosować narzędzia i sposoby działania.

  • lingwistka

    [Re: (R)ewolucja MNW]

    Póki są plakaty i nie ma jeszcze „nowej formuły” to akcję plakatową trzeba podtrzymywać, a nie marudzić. Na Uniwersytecie Gdańskim udało się zdobyć zgodę od samych władz uczelni: „Zarówno akcja jak i idea zasługują na obecność na naszej uczelni”. Tak napisała Pani Prorektor. Wprawdzie akcja będzie trwała tylko przez miesiąc, ale dobre i to. „Poderwał” się też Uniwersytet Warszawski, na którym znowu pojawiły się plakaty MNW.

  • lingwistka

    [Re: (R)ewolucja MNW]

    „a tymczasem zbióreczka trwa” – i bardzo dobrze, że trwa. Trzeba mieć jakąś sumę, żeby zacząć nową formułę. Wiele pracy wykonywało się (i pewnie tak dalej będzie) za zupełną darmochę, np. na prywatnych komputerach, więc starczyło jakoś na plakaty, opłacenie tablic, słupów reklamowych, ramek w autobusach MZK, banery, ulotki, parasole i inne gadżety etc. Właściwie dlaczego nie miałoby się z tego kupić herbaty i ciastek na spotkania w Lenivcu czy Lambdzie? Wstyd, żeby rok temu kampania zaczynała się z 5000 PLN (2 średnie krajowe!) i potem robiła bokami. Niby jest 1,8 mln LGBT, a zebrało się przez rok do dziś chyba tylko niecałe 40 000 PLN (2,5 grosza od ‚łebka”) w większości już wydanych i rozliczonych co do złotówki. Zresztą z tego połowa pochodziła od knajp, wydawnictw i innych firm, a nie od osób prywatnych. W Tel Avivie nigdy nie byłam, ale chyba nie ma tam miejsca na zebrania 50+ osób. I skoncentrujcie się na najmniejszym chociaż działaniu, a nie na ględzeniu o końcówkach rzeczowników. Z tego żadna ustawa się nie urodzi.




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa