Lesbijki (8)

Przemoc domowa. Jakże bardzo chciałabym, żeby to pojęcie nie musiało pojawiać się w książce o lesbijkach… Mówi się na nią czasem „druga szafa” – tabu, które krzywdzi ofiary i wcale nie pomaga sprawczyniom. Czyż nie wzmocniłoby to homofobii wokół nas, gdybyśmy przyznały, że związki między kobietami nie zawsze są perfekcyjne? Gdybyśmy otwarcie powiedziały, że i w naszych domach pojawia się przemoc? Zachowując milczenie dopuszczamy się zdrady wobec tych kobiet z naszego otoczenia, które potrzebują pomocy i wsparcia, kiedy stają się ofiarami przemocy. Dopuszczamy się również zdrady wobec naszej społeczności. Tak naprawdę przecież społecznym obowiązkiem jest przekazanie kobietom, które stosują przemoc, że jest ona nieakceptowana – nie dlatego, że chcemy je usunąć ze społeczności kobiet nieheteroseksualnych ze względu na poprawność polityczną, ale po to, żeby poszukały pomocy. […]

Przemoc domowa wśród kobiet jest utrzymywana w tajemnicy wskutek kilku schematów myślowych. Pierwszy to mit, że dwie kobiety łączy więź głębsza niż kobietę i mężczyznę. Znamy się lepiej, jesteśmy sobie bliższe, a więc przemoc jest wręcz nie do pomyślenia. Niestety, to założenie się nie sprawdza, ponieważ cokolwiek byśmy nie myślały o tej „niezwykłości” związków między kobietami, przemoc w takich związkach istnieje, i są na to dowody. W 1986 r. przy Ośrodku Zdrowia Boston Fenway utworzono program dla ofiar przemocy o podłożu homofobicznym. Dziesięć lat później połowa rozmów w telefonie zaufania dotyczyła przemocy domowej, a wśród dzwoniących było wiele lesbijek.

Innym mitem narosłym wokół przemocy domowej jest przekonanie, że dokonują jej mężczyźni wobec kobiet. Ewentualnie mężczyźni wobec mężczyzn. Jaka kobieta mogłaby coś takiego zrobić? Przemoc jednakże nie jest związana z płcią, tylko z władzą w związku, z nierównością tej władzy. Taka nierówność w związku zdarza się nierzadko, również w związkach pomiędzy dwiema kobietami. Oczywiście nie wszystkie nierówności niosą ze sobą przemoc fizyczną, ale właśnie z nich ona wynika. Przemoc może też być sposobem na uzyskanie przewagi, a co za tym idzie – kontroli nad drugą osobą, manipulacji przez zastraszenie. […]

Dlaczego jakakolwiek kobieta chciałaby tkwić w pełnym przemocy i niszczącym ją związku? Bo jest przekonana, że nie zasługuje na nic lepszego. Heteryczka? Lesbijka? Zniszczenie, jakiego doświadcza, jest zawsze takie samo.

Co trzeba zrobić? Musimy jasno pokazywać, że nie godzimy się na przemoc. Kiedy mówię „przemoc”, nie mam na myśli złości, erotycznych praktyk s/m, zapasów w łóżku, czy nawet otwartej agresji na boisku czy ringu. Mam na myśli zachowanie, które ma doprowadzić do fizycznego skrzywdzenia drugiej osoby. Musimy zrozumieć, czym jest przemoc i że przemoc nie może wchodzić w grę w naszych związkach – oraz upewnić się, czy rozumieją to wszystkie kobiety nieheteroseksualne, które znamy.

Musimy również jasno powiedzieć, że żadna ofiara przemocy nie jest „sama sobie winna”. Bez względu na to, jak irytująco się zachowuje, nic nie usprawiedliwia stosowania wobec niej przemocy. Akceptowalna jest złość, nawet wściekłość. Nie przemoc.

Wiem, że oddzielenie przemocy od złości może być trudne. Zdarzało mi się być tak wściekłą, że prawie traciłam nad sobą kontrolę. Widziałam na twarzy mojej partnerki strach – strach przed moją wściekłością, strach, że mogę użyć przemocy. Nigdy nie uderzyłam mojej partnerki – i nigdy więcej nie chcę widzieć tego strachu. Przemoc niszczy zaufanie i poczucie wspólnoty w związku, a kiedy ich nie ma, umiera też bliskość. Bez bliskości zaś nie ma mowy o miłości. Przemoc nie jest wyrazem „głębokiej” miłości – jest jej zaprzeczeniem.

Daphne myliła przemoc z miłością, przynajmniej przez jakiś czas. „Na początku uważałam to, że Sheila jest o mnie zazdrosna, za dość miłe. Nigdy nie spotkałam nikogo, komu by tak na mnie zależało. Chciała wiedzieć wszystko – wiesz, gdzie byłam w ciągu dnia, z kim jadłam lunch, tego typu rzeczy.” Pewnego wieczoru Daphne była zmęczona i powiedziała Sheili, że nie ma ochoty na rozmowę, po czym poszła do sypialni, żeby poczytać książkę. Sheila nie poszła za nią od razu, ale kiedy się pojawiła, była w furii. „Zaskoczyła mnie ogromnie,” mówi Daphne, „przynajmniej na pewnym poziomie. Ale na innym poziomie zdałam sobie sprawę, że wszystko będzie w porządku, jeśli będę robiła dokładnie to, czego ona chce.”

Zapytałam ją, ile trwała taka przemoc. „Za długo,” odpowiedziała z rozgoryczeniem, potrząsając głową. Widząc, że czekam na dłuższą odpowiedź, dodała „Żyłam z tym przez prawie rok. Za każdym razem, kiedy mnie uderzyła, przepraszała i przysięgała, że to się nigdy nie powtórzy, że to wszystko dlatego, że bardzo mnie kocha. W końcu zdałam sobie sprawę, że tyle miłości może w końcu doprowadzić do mojej śmierci. Pewnego wieczora, kiedy wróciłyśmy z imprezy, zarzuciła mi, że przyglądałam się barmance, że flirtowałam. Wiesz, ja nawet nie zauważyłam, że tam była jakaś barmanka – to Sheila przynosiła drinki. Kiedy zaczęłam, tylko zaczęłam to mówić, złapała wazon stojący przy naszym łóżku i uderzyła mnie w głowę. Wszędzie było potłuczone szło i krew. Uciekłam mówiąc, że muszę jechać na pogotowie. I już nigdy nie wróciłam. Nie sama.”

Tę noc Daphne spędziła u przyjaciółki. Słyszała o schroniskach dla kobiet – ofiar przemocy, ale nawet nie przyszło jej do głowy tam się zgłosić. „Ofiary przemocy to były kobiety heteroseksualne. Kropka. Nie wyobrażałam sobie, że mogę tak po prostu tam pojechać.” Nie zadzwoniła też na policję. [...]

Po wszystkim Daphne umówiła się na wizytę u terapeutki lesbijki, której numer wynotowała z lokalnej gazety kilka miesięcy wcześniej, kiedy stało się jasne, że nastroje Sheili coraz bardziej wymykały się spod kontroli. „Bez jej pomocy nie poradziłabym sobie tak szybko. To było fantastyczne – mogłam porozmawiać z kimś nie musząc wyjaśniać czegoś tak podstawowego, jak fakt, że nie jestem hetero. Wystarczająco trudne było przyznanie się, że pozwoliłam, by ta kobieta biła mnie i pomiatała mną przez prawie rok. W tych okolicznościach nie wyobrażałam sobie porozmawiania z kimś innym niż lesbijka.”

Judith McDaniel – działaczka, wykładowczyni, pisarka. Autorka m.in. Just Say Yes, November Woman, Taking Risks. Wykłada na University of Arizona – prowadzi zajęcia o kobietach i prawie w naukach politycznych. Uczy również literatury angielskiej i prowadzi kursy pisania w Vermont College.

Autorzy:

zdjęcie Judith McDaniel, tłum. Uschi Pawlik

Judith McDaniel, tłum. Uschi Pawlik

działaczka, wykładowczyni, pisarka. Autorka m.in. Just Say Yes, November Woman, Taking Risks. Wykłada na University of Arizona – prowadzi zajęcia o kobietach i prawie w naukach politycznych. Uczy również literatury angielskiej i prowadzi kursy pisania w Vermont College.

5 komentarzy do:Lesbijki (8)

  • KaFor

    [Re: Lesbijki (8)]

    Smutne i – niestety – nieraz prawdziwe. :(

  • Maja

    [Re: Lesbijki (8)]

    Czy naprawdę przemoc wynika z nierównego rozłożenia władzy / siły w związku? Nie chce mi się w to wierzyć, zwłaszcza, że autorka pisze o przemocy fizycznej. Z nierównowagi sił może wynikać dominacja / uległość (bez związku z seksem), ale czy do przemocy nie jest potrzebne jeszcze coś, jakieś zerwanie hamulców, jakieś szaleństwo?

  • Peter Pan

    [Re: Lesbijki (8)]

    Judith raczyła w innym rozdziale napisać, iż związki lesbijskie są „alternatywą dla patriarchalnego systemu władzy”. Było to oczywiste nawiązanie do teorii drugiej fali amerykańskiego feminizmu, mówiącej, iż przemoc wobec kobiet bierze się z tego, że mężczyźni mają więcej władzy w społeczeństwie i przenoszą swój „modus operandi” także do domu. W związkach osób o równym statusie, przemoc natomiast nie występuje.
    Statystyki dotyczące przemocy w związkach homoseksualnych, jak również przemocy kobiet wobec mężczyzn (częstszej niż przypuszczano) zadały kłam tej teorii.
    Szkoda tylko, że Judith najpierw ją z nabożeństwem cytuje, by już dwa rozdziały później skarżyć się na „schematy myślowe”, jakie teoria ta wytwarza.
    To bardzo ładnie pokazuje, dlaczego uproszczone ideologie są niebezpieczne. Prędzej czy później wracają do nas rykoszetem.
    To, co dwa rozdziały wcześniej było sposobem na uwznioślenie i mitologizację lesbijskiej miłości, już dwa rozdziały później okazało się przeszkodą w mówieniu o ofiarach przemocy.

  • gejka

    [Re: Lesbijki (8)]

    no ale czy fisting to tez przemoc ?




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa