HomoOlsztyn (I)

Gdy kiedyś zapytałem moich znajomych, co wiedzą o homohistorii Olsztyna, zdziwieni i lekko zakłopotani nie wiedzieli, co mają odpowiedzieć. A były to osoby heteroseksualne. Ich twarze zdawały się pytać: to geje i lesbijki są w Olsztynie? Tak było kilka lat temu. I często dalej tak jest. Olsztyn – miasto z wielokulturową przeszłością, która dzisiaj ma istotny wkład w lokalną mentalność i której częścią składową jest również historia osób homoseksualnych – jak się okazuje ma barwną przeszłość spod znaku tęczy. Poniższe opracowanie to zaledwie próba wydobycia tego, co znane do tej pory było „wtajemniczonym” lub ich przyjaciołom. Wiele jeszcze pozostało nieodkryte. Zbyt mało opowieści zostało opowiedzianych i zapisanych, a historia pisze się każdego dnia.

Oto opowieści świadków tamtych czasów.

I.
Lata 90-te/Przełom wieków (opowiada E.T.)
Lambola (z początku Lambda, jednak po rozpadzie tamtej, została przyjęta taka nazwa – całkiem przypadkowo, ktoś kiedyś pomylił nazwy i tak się ostało). Organizacja prowadzona przez Franka – Franczezę. Działała od początku lat 90-tych do mniej więcej 2005 roku. Jest to ta sama organizacja, której niektórzy członkowie organizowali i dalej organizują biwaki gejowsko – lesbijskie niedaleko Olsztyna. Zjeżdżały się na nie osoby z całej Polski, z zagranicy – to była taka atrakcja turystyczna, niespotykana w innej części kraju. Czasami bywało po kilkaset osób. Pełno lesbijek, gejów, osób bi czy transseksualnych – atmosfera bardziej rodzinna. Spotkania Lamboli odbywały się raz tygodniu, w czwartki wieczorem, w biurze Monaru. Działał tam telefon zaufania, a samo miejsce tworzyło specyficzny klimat, który integrował środowisko olsztyńskie. Dzwoniły tam osoby przede wszystkim z okolicznych mniejszych miast: Reszla, Biskupca, trochę dalej: Mikołajek, Ełku. I było ich wiele.

Każdego tygodnia poznawało się kilka nowych osób. Wtedy nie było jeszcze Internetu, oni wszyscy chcieli poznać drugą osobę, a w swoich miejscowościach zwyczajnie nie mieli takiej możliwości. Oczywiście, odzywały się także osoby, które padły ofiarami przemocy, pobić. Szukały pomocy. Organizacja miała raczej typowo męski charakter, kobiety nie mogły się tam odnaleźć. Trochę było seksizmu, takiego protekcjonalnego traktowania lesbijek.

Z drugiej strony tam się poznawało swoje miłości, prowadziło dyskusje, zwyczajnie plotkowało. Innych form działania wtedy nie było, a przynajmniej nikomu nie przychodziło nawet do głowy, żeby organizować jakieś festiwale czy pokazy filmów.

Na uczelni nie odczułem homofobii. Pisałem pracę na temat homoseksualizmu i nie miałem żadnych problemów. Pamiętam, jak radio Olsztyn zaczęło nas reklamować, podając numer do telefonu zaufania. Tak samo entuzjastycznie zareagowała Gazeta Olsztyńska i dodatek do Wyborczej, które podawały informacje o miejscu spotkań i numerze telefonu. Były nawet jakieś reportaże.

Plaża

Pikiety to przede wszystkim plaża za Novotelem, która jak się okazuje działa do dzisiaj. Ludzie dalej tam się pojawiają. Podobno policja cały czas tam jeździ i legitymuje tych, którzy „sobie chodzą” po pobliskim lesie, po wydeptanych ścieżkach. Z takich osobowości pamiętam słynną „Pomniczkę”, która potrafiła godzinami stać na pagórku, na którym wszyscy ją widzieli, przez cały czas masturbując się i obserwować, co się dzieje. Była również „Tekstylna Sława”, która wstydziła się rozebrać i opalała się w golfie; dalej „Cioteczka Dżili”, która bardzo dużo mówiła, kłamczucha straszna. Plaża była prawdziwym centrum informacji. Na przykład można było dowiedzieć się o nowych zdobyczach „Rominy”, która niemal więziła swoich chłopaków – żeby jej nie uciekli – przez kilka dni. Byli to nawet chłopcy z zakładów karnych, którzy poszukiwali spokojnej przystani. Wiele z takich gorących newsów to efekty wybujałej wyobraźni, ale to też miało swój urok. Prawdziwa atrakcja była wtedy, gdy przyjeżdżał jakiś chłopak ze wsi. To było coś. Albo luj. Ostatnio słyszałem o nowej „Basenowej”, która zajęła miejsce „Pomniczki”. Ciekawe, że pikieta funkcjonowała cały rok, bez względu na pogodę. Kiedyś istniała jeszcze pikieta na Dworcu Głównym w Olsztynie, w toaletach. Przez pewien czas była prowadzona przez parę gejów, którzy po 1989 roku wynajęli toalety i dalej je prowadzili. Pamiętam, że jak raz tam poszliśmy, to spotykaliśmy znajomego, który był strasznie speszony, bo on nigdy nie chodził w takie miejsca. Na nasze pytanie, „Co tutaj robisz?” odpowiedział: „Po kurczaczka, po kurczaczka!” – takie nawiązanie do słynnych kurczaków z rożna sprzedawanych wtedy na dworcu kolejowym, jednak tym razem chyba o innego kurczaczka mu chodziło… Kolejna pikieta była na Dworcu Zachodnim, jednak długo nie istniała. Teraz podobno jest w centrum handlowym „Alfa” – w toaletach się dzieje, geje dziurki wiercą w ściankach, zostawiają numery telefonów – nie wiadomo czy to prawda czy nie, jednak na forach temat istnieje.

Pierwsze kluby

Życie towarzyskie toczyło się w domach. To na prywatkach poznawało się wiele nowych osób. Cały przekrój społeczny Olsztyna – od polityków, przez księży, po nauczycieli akademickich. Pamiętam, jak unikali mnie wzrokiem na uczelni. Od czasu do czasu wychodziło się na imprezę. Takim nieformalnym miejscem spotkań był „Samowar”, który prowadziła pewna pani z bardzo okazałą fryzurą – to właśnie tam można było poznać geja albo lesbijkę.


Odnowiona kamienica, w której kiedyś był klub „Samowar”, a dzisiaj
hotel „Dyplomat”.
Tam organizowane były imprezy, na które zjeżdżało się całe homoseksualne towarzystwo z województwa.


Wejście do hotelu „Dyplomat”.

Jak widać „nazwa” przetrwała :)

W każdy piątek i sobotę organizowano dyskoteki. „Samowar” znajdował się na ulicy Partyzantów (skrzyżowanie z Dąbrowszczaków), trochę z boku była komenda policji, w bardzo starej kamienicy. Dzisiaj tam jest hotel „Dyplomat” i „Restauracja pod Samowarem”. Pamiętam, że zimą było tam nieciekawie. W łazienkach powybijane szyby, woda skądś się wylewała i zamarzała. Na takiej „lodowej” podłodze np. „Cioteczka Dżili” połamała sobie rękę, gdy przemycała wódkę po cichu.

W tym samym czasie funkcjonował „Expres Pub”, niedaleko fosy. Ten lokal miał bardziej niż Samowar charakter pubu i wystrojem nawiązywał do wagonu. To kolejne miejsce, gdzie można było spotkać osoby homoseksualne. Oczywiście miejsce nieformalne. Lokal ten do dzisiaj istnieje, ale przeistoczył się w zwykły pub.


Expres pub

Expres pub od środka

Później był taki klub, koło centrum handlowego Manhantann (z taką samą nazwą), który jednak się nie przyjął. Miejscem trochę bardziej kulturalnym była Cafe Teatralna (istnieje do dzisiaj), która ze względu na położenie w budynku teatru przyciągała bohemę Olsztyna: aktorki, aktorów, ludzi sztuki czy osoby z Filharmonii.

II.
Kilka lat później: 2003, 2004… (opowiada Dżena)
Moja historia HomoOlsztyna zaczęła się na przełomie 2005/2006 roku. Wtedy przyjechałam studiować i przeprowadziłam się do stolicy Warmii i Mazur. Z tamtej perspektywy to było naprawdę wielkie wydarzenie – miasto większe od dotychczasowego, mnóstwo studentów, tyle samo możliwości, co zagrożeń. Swój pierwszy krok w odkrywaniu Olsztyna zrobiłam w październiku, gdy koleżanka zaprowadziła mnie do Zaułka (zwanego czasami na mieście Zagejkiem). Wtedy był to pub, w którym od czasu do czasu grał DJ i można było się pobawić. Miejsce – jak niosły miejskie plotki – bardzo gayfriendly. Pamiętam, że stresowałam się wieczornym wyjściem i co tu dużo pisać, jeszcze siedziałam w szafie, co potęgowało to uczucie. Pub był położony trochę na uboczu starówki, miał charakterystyczny wystrój: ceglane ściany i pomarańczowe oświetlenie, które dodawało klimatu. Była to kamienica z dwoma piętrami. Na parterze prawie nikt nie siedział. Była to duża sala, jednak zapełniała się tylko wtedy, gdy już zupełnie brakowało miejsca na górze. Życie towarzyskie kręciło się na pierwszym i drugim piętrze. Po prawej stronie, na pierwszym piętrze był bar, a po lewej łazienki i tzw. sala kiblowa – najlepsze miejsce do obserwowania, kto wchodzi i wychodzi. Stoły były duże, drewniane, a z głośników leciał pop, rock i soul. Na drugim piętrze również były miejsca siedzące, ale czasami połowa sali przekształcała się w parkiet do tańczenia.

Siedząc w sali kiblowej nigdy nie wiedziało się, kto wchodził do lokalu czy wychodził. Ukradkowe spojrzenia, wychylanie się, wyłapywanie znajomych i zabawne sytuacje przy toaletach. Pamiętam kilka takich, gdy drzwi do łazienki męskiej barmanka otwierała śrubokrętem, bo panowie się tam zatrzasnęli… Scenę zazdrości przy toalecie damskiej, gdy dziewczyny prawie się pobiły. Twórcze i towarzyskie rozmowy w kolejce do toalet. Zaułek był miejscem spotkań.

Tak to pamiętam. Na weekend czekało się jak na wybawienie, każde spotkanie było lepsze od poprzedniego i poszerzało krąg znajomych. Pierwsze pocałunki, trzymanie się za ręce, pierwsze zawody miłosne – to wszystko tam się działo i dało się zaobserwować. Czasami, gdy nie było DJa, po prostu klienci przynosili własne płyty i tańczyli na stołach. Prowadziło się długie rozmowy z barmankami, wreszcie następowało bardzo późne wracanie do domu i wspominanie następnego dnia, co to znowu się wydarzyło. Słynne były również pierogi, które tam serwowano. Zaułek w jakiś sposób konsolidował gejów i lesbijki w Olsztynie.


Przed Starym Zaułkiem (dawniej „Zaułkiem”)

Widok na bar w Starym Zaułku

Później, trochę niespodziewanie, Zaułek przeniósł się w inne miejsce. Dalej na Starówce, jednak bardziej w centrum. Wtedy oficjalnie stał się klubem stricte LGBTQ, zmienili się właściciele i lokal przyjął nazwę 4 club. Tęczowa flaga zawisła w jednym z rogów sali, a na występy zaczęły przyjeżdżać drag queen. Pamiętam zabawną sytuację, jak razem ze znajomymi w pierwszym tygodniu poszłyśmy się tam bawić i szokiem była dla nas krata w drzwiach. Trzeba było zadzwonić dzwonkiem. Na bramce stała znana Dżi Dżi, która robiąc groźną minę zapytała nas: „Hasło?”. Staliśmy zmieszani, nie wiedzieliśmy, co powiedzieć, ale po chwili cichym, niepewnym głosem moja znajoma powiedziała „Ge..j? L..es?” Uśmiech na twarzy Dżi Dżi i ufff – „Możecie wejść”. W środku dużo czerwieni, dwa poziomy, które z czasem zredukowano do jednego. W środku tygodnia zwyczajny pub, karaoke, a w weekendy dyskoteka.

Wtedy coś się zmieniło. Nagle zaczęło przychodzić mniej osób, klub z zamkniętego stał się otwarty na wszystkich i czasami dziwnie było trzymać się za ręce, flaga gdzieś się zapodziała… dużo osób wyjechało. To był czas podbijania Anglii, migracji wewnętrznych i przyszło nowe pokolenie, które nie pamiętało dawnego Zaułka. I jak zwykle pojawiły się problemy: zmęczenie materiału, zmiany formuł działania klubu, plotki o rychłym zamknięciu, aż w końcu zmiana nazwy na Insomnię, która odnowiona, z dobrą muzyką, była taką supernową. Szybko błysnęła, radując wszystkich dookoła, żeby za chwilę zniknąć z powierzchni starówki.

W międzyczasie, w legendarnym już miejscu, niedaleko katedry, reaktywował się Zaułek – pod nową nazwą „Stary Zaułek”, w ten sposób nawiązując do przeszłości. Prowadzony przez sympatyczną parę stał się tak naprawdę jedynym miejscem w Olsztynie, które jest nastawione na klientelę LGBTQ (oczywiście plus pozostali). Wystrój niewiele się zmienił. Bar z pierwszego piętra został przeniesiony na parter, na ścianach pojawiły się tapety, jednak dalej dominuje „ciemny” wystrój, lekko pomarańczowe światła, które nadają klimat. Raz na jakiś czas odbywa się impreza taneczna, chociaż to już nie to, co kiedyś. Inni ludzie i inny czas.

Ciąg dalszy opowieści o homiczym Olsztynie już niebawem. A my nadal zachęcamy do przysyłania opowieści o historii LGBT w Waszym regionie. Email: listy [at] homiki.pl

Autorzy:

zdjęcie Damian Niebieski

Damian Niebieski

Idealista, który mimo wszystko wierzy w szczęśliwe zakończenia. Lubi czytać fantasy. Odkąd pamięta chciał wyruszyć w podróż do Skandynawii i kiedyś to na pewno zrobi. Lato spędza najdalej od słońca, zasłuchany w ulubione utwory muzyczne. Obecnie stawia kolejne kroki w dorosłym życiu i dmucha i chucha, aby się udało.

35 komentarzy do:HomoOlsztyn (I)

  • Krzysztof Zabłocki

    [Re: HomoOlsztyn (I)]

    Słodki ten Olsztyn!

  • benek

    [Re: HomoOlsztyn (I)]

    te gej-biwaki mnie interesują. czy ktoś jeszcze to organizuje?

  • niunios

    [Re: HomoOlsztyn (I)]

    Gratuluje pomyslu! Nigdy nie bylem w Olsztynie ale czytalem to z zapartym tchem. Pewnie jak by sie dobrze porozgladac to kazde miasto, miasteczko ma podobna historie. Z niecierpliwoscia czekam na druga czesc.

  • zadra

    [Re: HomoOlsztyn (I)]

    Brawo! właśnie takich lokalnych opowieści, także o historii najnowszej nam potrzeba!

  • Adam

    [Re: HomoOlsztyn (I)]

    Bylo jeszcze cafe gucci!

  • zewsząd i znikąd

    [Re: HomoOlsztyn (I)]

    A propos Olsztyna – niedawno w „Replice” był wywiad z Ewą Schilling i wspominano, że krytycy zarzucali jej, jakoby Olsztyn w „Głupcu” wyszedł na miasto pełne lesbijek. (Autorka na to, że w powieści pojawia się pięć lesbijek z Olsztyna – to ma być mnóstwo?)

  • Marcin

    [Re: HomoOlsztyn (I)]

    No i wspomnieć warto też o Guccim – klubie którego nie poznałem , bo zaczynałem dopiero studia a on właśnie umierał.
    Na jego miejscu powstał Mołotov Cafe – mocno alternatywny, punkowy lokal z mocna domieszka queer.
    Przed Olejem wsadzającym język w gardlo trzeba bylo wrecz uciekać. Łza kreci sie w oku.

    No i Zaułek po przeniesieniu nosił nazwę „4club”

    [Autor uprzejmie dziękuje za przypomnienie - odpowiednia zmiana została już wprowadzona do tekstu]

  • Marcin

    [Re: HomoOlsztyn (I)]

    Zapomniałbym o olsztynskiej Le Madame – Składnicy Sztuk ! dzięki Ci za prace Rafale

  • mała

    [Re: HomoOlsztyn (I)]

    Zanim powstała Insomnia, był jeszcze 4club.
    A teraz krążą plotki na mieście jakoby w tym samym miejsc ma powstać nowy klub ;) Otwarcie 1 października. Może wiecie coś więcej? Sporo osób mi to już mówiło… zastanawiające czy to oby prawda? No i kto się tego podjął? ;)

  • d_biskupa

    [Re: HomoOlsztyn (I)]

    To w Olsztynie jest jakaś uczelnia? Rany boskie!

  • Peter Pan

    [Re: HomoOlsztyn (I)]

    Niesamowite, że każda opowieść o wspomnieniach gejów, musi obowiązkowo mieć tego samego bohatera. Jest nim kibel.

    Opowieść Dżany jest O.K.
    Ta autorstwa E.T. – żenująca. Szczególnie ten fragment:
    „w centrum handlowym „Alfa” – w toaletach się dzieje, geje dziurki wiercą w ściankach”

    Trudno się dziwić, że wielu heteroseksualnych facetów, wyobraża sobie „typowego geja”, jako kogoś kto nieustannie czyha na ich tyłek lub ptaszka … .

  • Srulek Zylbersztajn

    [Re: HomoOlsztyn (I)]

    Peter Pan, skąd wiesz, że my tu zbiorowo czyhamy na twój niekoszerny tyłek?

  • d_biskupa

    [Re: HomoOlsztyn (I)]

    No ale jeśli rzeczywiście wiercą dziurki w ściankach, to co? Mamy o tym nie mówić i udawać, że nic takiego się nie dzieje? Takie tabu, żeby tylko heterycy sobie źle o gejach nie pomyśleli? Czy też chcesz, Peter, umoralniać tych wiercących dziurki, żeby ich już nie wiercili, bo psują ci opinię?

  • Srulek Zylbersztajn

    [Re: HomoOlsztyn (I)]

    [...]
    komentarz usunięty. detr.

  • Marcin

    [Re: HomoOlsztyn (I)]

    Artykuł bardzo fajny :) szkoda tylko, że w Olsztynie jak i w jego okolicach panuje dalej straszny ciemnogród :(

  • Peter Pan

    [Re: HomoOlsztyn (I)]

    @ d.biskupa

    Ha, ha !
    Wiedziałem, że się odezwiesz, gdyż temat kibli zazwyczaj przyciąga Cię tak, jak te kible przyciągają muchy ;) )
    I dodatkowo, jak zwykle w tym tonie gejowskiej tandety z jej stałym repertuarem, takiego pseudoemancypacyjnego zadowolenia.

    Podglądanie kogoś, jest naruszaniem jego prywatności, bez jego zgody. A emancypacja seksualna opiera się na prawie do własnej intymności BEZ naruszania prawa do intymności innych.
    Odpowiadając na Twoje, typowe pytanie o rzekomą nadwrażliwość na opinie:
    Nie identyfikuję się z każdym przedstawicielem różnych grup, do których się zaliczam.
    Np. identyfikuję się z Polską i Polakami, co nie powstrzymuje mnie przed wstydem za niektóre zachowania „naszych” za granicą. I owszem- nie chcę być z nimi utożsamiany.
    Podobnie jak nie chce być utożsamiany z idiotami wiercącymi dziurki w kiblach.

  • mery

    [Re: HomoOlsztyn (I)]

    Bardzo dobrze pamiętam wszystkie wymienione wyżej miejsca. Dla mnie klub Boom Town był jedyny w swoim rodzaju, również gay friendly:) Pamiętacie?

    OPTYMISTKA [takjuzmam.blox.pl]

  • Srulek Zylbersztajn

    [Re: HomoOlsztyn (I)]

    Peter, cymbale, te dziurki nie są do podglądania :D

  • Peter Pan

    [Re: HomoOlsztyn (I)]

    A do czego ?
    Robią sobie dziurki takie jak w klubach ? Brałem to pod uwagę.
    Ale w takim razie nie mogą się wybrać do klubu ?

  • Srulek Zylbersztajn

    [Re: HomoOlsztyn (I)]

    A kogo obchodzi Olsztyn?

  • Peter Pan

    [Re: HomoOlsztyn (I)]

    Olsztynian.

  • Srulek Zylbersztajn

    [Re: HomoOlsztyn (I)]

    Gdy komuś udaje się odpowiedzieć na pytanie retoryczne, to zawsze robi wrażenie. Nawet jeśli odpowiedź jest tak banalna. ;) Albo zwłaszcza wtedy.

  • d_biskupa

    [Re: HomoOlsztyn (I)]

    Haha! Wiedziałam, Peter, że w czasie, kiedy ja się tu droczyłam ze Srulkiem, ty obmyśliwałeś odpowiedź na moją zaczepkę.

    Zarzucanie mi obsesji na punkcie kibli to idiotyczny argument. Mogę go z łatwością odwrócić i napisać, że to ty masz obsesję. Ilekroć pojawia się na homikach jakiś temat okołoszaletowy, wybuchasz oburzeniem. Ja próbuję cię tylko uspokoić. Dziurki w kiblach, pikiety, czateria, są i będą niezależnie od tego, jak bardzo uważasz je za niemoralne (choć, jak Srulek pokazał, za mało chyba wiesz, żeby je osądzać). Co więcej, istnieje dobry powód, żeby takie tematy pojawiały się w tekstach wspominkowych: otóż większość gejów, nietylko w czasach przedemancypacyjnych, tak właśnie wchodzi w ten świat: przez dziurkę w kiblu, a nie — nad czym boleję — na wieczorku filmowym u pana Zabłockiego. Część z tego wyrasta, choć obawiam się, że w Polsce wciąż jest to marginalna mniejszość.

  • Peter Pan

    [Re: HomoOlsztyn (I)]

    @ d.biskupa

    Ależ ja się swojej negatywnej obsesji na punkcie kibli, ani trochę nie wstydzę.
    Zastosowanie dziurki w centrum handlowym, nie zostaje tu wyjaśnione. Jeśli rację ma Srulek, to nie widzę w tym nic niemoralnego, ale widzę tandetę.
    Jeżeli natomiast to ja dobrze zinterpretowałem zastosowanie dziurki, to owszem, dostrzegam tu problem. Wcale nie z powodu chęci moralizatorstwa, tylko czystej konsekwencji w tym najprostszym, najbardziej racjonalnym poglądzie, którym bez potrzeby powoływania się na najróżniejsze teorie, uzasadniam potrzebę równouprawnienia homoseksualizmu.
    Wszystko to, co robią dwie dorosłe osoby (lub więcej) za wzajemną zgodą jest O.K. Ewentualny brak tej zgody, jest natomiast istotną granicą.
    Dokładnie zgodnie z tą zasadą, denerwuje mnie także ta łezka w oku, przy okazji opowieści o kolesiu, który się publicznie masturbował.

    Nie rozumiem, co ma do rzeczy ewentualna (mocno dyskusyjna) powszechność niektórych zjawisk. Wspomniane przeze mnie pijaństwo i chamstwo polskich robotników też jest obecnie bardzo powszechne, nie mówiąc o tym, jak powszechne było wśród emigracji peerelowskiej. To jeszcze nie powód, żeby to zjawisko bagatelizować, czy tym bardziej otaczać sentymentalną mgiełką.

  • @ Peter Pan

    [Re: HomoOlsztyn (I)]

    przez Peter Pan dodano: 25-09-2011
    (Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość)
    Niesamowite, że każda opowieść o wspomnieniach gejów, musi obowiązkowo mieć tego samego bohatera. Jest nim kibel.

    Nie ma w tym nic niesamowitego!
    Peter, dla 90% homoseksualistów kibel jest miejscem świętym, miejscem szczególnej atencji i szczególnych doznań. To nie kpiny! Po prostu dla większości z nich życie erotyczne zaczęło się właśnie tam, np. od podglądania sikających panów…

    Kible, baseny, szatnie przy nich to miejsca wyjątkowe, ważne i b. ekscytujące.

  • Peter Pan

    [Re: HomoOlsztyn (I)]

    do „@Peter Pan”

    Istnieje różnica pomiędzy oglądaniem a podglądaniem. Ja tu nie lansuję żadnego purytanizmu. Zdaję sobie sprawę z tego, że seksualność to nie tylko seks, ale także pewna fascynacja ciałem.
    Rozumiem, że ktoś zawiesi wzrok na jakimś facecie, na basenie czy w szatni a może nawet na kimś kto sika, jak go to jara. Widzę jednak różnicę pomiędzy gejem, który spojrzy na atrakcyjnego, nagiego mężczyznę pod prysznicem a kimś takim, jak koleś, którego około rok temu zatrzymała holenderska policja za to, że montował w całej Holandii kamery w publicznych, męskich prysznicach a potem kolekcjonował nakręcone w ten sposób „filmy”. To jest trochę „skrajny” przykład, ale mam nadzieję, że ilustruje, o co mi chodzi.

    Natomiast bardziej niż obecność kibla we wspomnieniach, fascynuje mnie linia obrony tego zjawiska, jaką czytam u Ciebie i u d.biskupa. Okazuje się, że gej jest z nim jakoś nierozerwalnie zrośnięty.
    Tak było, jest i będzie na wieki!!!
    A ja mam wątpliwości. Wydaje mi się, że jednak, dzisiejsze aspiracje emancypacyjne gejów, sięgają nieco dalej i nie ograniczają się do tego, by nie zostać nakrytym przez policję w trakcie robienia komuś laski w miejscu publicznym.
    W Stanach zniesiono DADT, w Europie kilku sportowców wyznało, że są gejami. W Polsce homoseksualiści coraz częściej mieszkają w akademikach czy wynajmowanych mieszkaniach ze swoimi heteroseksualnymi kolegami, bywają z nimi w siłowni czy na basenie i nie udają przy tym heteroseksualistów. A swoją seksualność przeżywają albo ze swoim chłopakiem albo w dark roomach albo szukając partnerów w internecie, ale nie usilnie starając się dojrzeć przez dziurkę od klucza kawałek pupy swojego kumpla.
    Ten etap emancypacji, wymaga niestety także pewnego szacunku dla integralności innych osób, więc naprawdę nie widzę powodu, żeby uświęcać symbolicznie jakieś toaletowe fetysze.

  • [Re: HomoOlsztyn (I)]

    Gdyby mnie ktoś spytał o heterohistorię jakiegoś miasta, też bym nie wiedział za bardzo co odpowiedzieć. Ale ten brak wiedzy o miejscach, w których istniały kiedyś burdele, nie wprawia mnie w najmniejsze zakłopotanie.

  • Uschi

    [Re: HomoOlsztyn (I)]

    @hebius
    No cóż, jeśli w powyższej historii zarejestrowałeś/aś tylko pikiety, to chyba nie mam co tłumaczyć Ci kulturo- i społecznościowotwórczej roli pikiet?

  • Jakbyco

    [Re: HomoOlsztyn (I)]

    nadrabiam zaległości powakacyjne, ten wpis – znakomity! więcej, więcej!

  • Peter Pan

    [Re: HomoOlsztyn (I)]

    @ Uschi

    Ale jemu chyba chodzi o ten zabawny wstęp.
    Ziomuś pisze, że pytał heteroseksualnych znajomych o homohistorię ich miasta.
    Jak to przeczytałem, to też myślałem, że może z Olsztyna był jakiś Iwaszkiewicz czy inny Andrzejewski; że gejem był jakiś sławny burmistrz, przywódca wojskowy albo Bóg wie kto.
    A tymczasem okazuje się, że ta chwalebna historia, w nieświadomości, której żyją znajomi Ziomusia, sprowadza się do tego kto na górce pokazywał ptaka całemu miastu a kto się jarał chłopcami z zakładów poprawczych.
    To dość komiczne.

  • jacek

    [Re: HomoOlsztyn (I)]

    pieknie , och pieknie , bywalem na biwakach , mam naet fotke z goła pupa,, sam zrobile historie Łodzi gejowskiej




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa