Tęczowe rodziny? Nasza jest (prawie) zwyczajna

Jak każdy z Was, kiedyś byłyśmy singlami, albo dryfującymi od zauroczenia do zakochania osobami. Musiałyśmy pogodzić się z własną naturą, zaakceptować ją, szukałyśmy kontaktu z takimi jak my. Nie raz się sparzyłyśmy, nie raz przeżyłyśmy młodzieńcze zauroczenia i miłostki. Poznawanie tęczowych osób przez Internet, umawianie się w realu…

Ukrywałyśmy fakt homoseksualizmu przed rodziną, znajomymi, najbliższymi… Co niestety nierzadko musimy robić do dzisiaj. Z czasem jednak priorytety niektórych z nas się zmieniają. Chcemy stałości, wierności, mieszkania razem, tworzenia z kimś ogniska domowego, a czasem też stworzenia rodziny.

Nadszedł moment w naszym życiu, że poznałyśmy siebie. Gdzieś na jakimś portalu dla lesbijek, na czacie, portalu randkowym. Pierwsze spotkanie, drugie, trzecie… Wspólne wakacje, wyjazdy, pomieszkiwanie. Fascynacja, zauroczenie, zakochanie… Miłość. Decyzja o byciu razem. Szukanie wynajmu, ale bez ujawniania kim jesteśmy. Argumentowanie, że z koleżanką – bo taniej, bo będziemy się składały na czynsz…

Zamieszkałyśmy razem, chcąc być przy tej drugiej do końca życia. Patrzeć jak się starzejemy, zmieniamy, opiekować się sobą na dobre i na złe… Wydawałoby się – zaczynamy życie takie, jak każdej innej pary. Nieważne, czy homo czy hetero. Jednak jest pewna różnica.

Zapragnęłyśmy stworzyć rodzinę. Szukanie sposobu, wizyty u ginekologa, omawianie inseminacji, in-vitro. Próby domowe, stanie z nogami pod sufitem. Noce pełne nerwów i łez – o to, czy dane nam będzie doświadczyć cudu narodzin i przyjścia na świat dziecka. Choć w połowie naszego wspólnego. Poród w towarzystwie położnej i mamy, bo ta druga “nie jest z rodziny”…

Prowadzimy wspólny dom. Mamy wspólne wydatki, łożenie na mieszkanie, rachunki… Chciałybyśmy móc wspólnie się rozliczać z podatków. Małżeństwo ma sporo ulg, w tym na dziecko. A tak? Każda rozlicza się osobno, pomimo iż jesteśmy razem i razem wydajemy ciężko zarobione pieniądze.

Razem wychowujemy nasze dziecko. Dajemy mu miłość matki, najlepiej jak tylko potrafimy. Wspólnie kupujemy mu ubranka, pieluszki, zabawki… Chodzimy z nim na spacery… Dla nas samych, siebie nawzajem i dla tego dziecka, jesteśmy rodziną. Ale tego gorszego gatunku. Dlaczego?

Nie mamy równych praw, tak, jak inne rodziny. Nie mamy społecznego przyzwolenia na to, żeby w ogóle rodziną być. Dla sąsiadów mieszka z nami kuzynka, koleżanka, siostra, siostra stryjeczna, cioteczna… Byleby chronić maleństwo. Nie pokazać, nie dopuścić do tego, aby groziło nam odebranie go.

Co ma zrobić kobieta, lesbijka, będąca mamą dla dziecka, lecz nie w świetle prawa, kiedy ono straci przytomność? A druga jest poza zasięgiem lub także leży nieprzytomna? Ktoś powie, że można zawołać matkę, babcię dziecka. Owszem, jeśli takowa jest, ona będzie mogła pomóc, ale co gdy mieszka na drugim końcu Polski?

Kolejnym niebezpieczeństwem dla nas jest to, gdy, nie daj Boże, którejś z nas przytrafi się coś tragicznego. Potrzebne jest dziedziczenie takie jak w przypadku współmałżonków, ponieważ sam zapis w testamencie nie sprawia, że dziedziczymy na takiej samej zasadzie. Rodzina zmarłej może odwoływać się i ma spore szanse zabrać nam dach na głową.

A co w sytuacji, kiedy matka rodzicielka umiera, a jedyne prawa do opieki nad dzieckiem mają jej rodzice lub rodzeństwo, którzy nie są tolerancyjni? I całkowicie odcinają drugą matkę od dziecka? Bo nie dosyć, że nie ma praw do opieki nad dzieckiem, które wychowywała od pierwszych dni, to jeszcze przez nietolerancję rodziny traci jakikolwiek kontakt z nim.

Co z sytuacją i pozycją dziecka wśród innych dzieci? Będzie temat rodziny, małżeństwa… Każdy z Was miał przedmiot „wiedza o społeczeństwie”, prawda? Dziecko zostanie od razu postawione w sytuacji, że jest “inne”. Tylko dlatego, że powie, że jego rodzice mają “związek partnerski”? Albo inaczej, że ma dwie mamy, ale bez ślubu, bo w Polsce tego nie ma?

Owszem, w Zjednoczonym Kościele Chrześcijańskim jest możliwość wzięcia kościelnego ślubu. Jest to jednak bardziej błogosławieństwo, bowiem nie niesie ono za sobą konsekwencji prawnych, nie zmienia nam stanu cywilnego. To jest przysięga o miłości i wierności, lecz ważna jedynie w świetle wiary i Boga.

Ktoś powie, że “skoro możemy wziąć ważny dla nas obu ślub, czego chcemy więcej?” Tylko, że to nie jest zabawa. Życie to życie i rządzi się swoimi prawami. Odpowiedź więc jest prosta – chcemy równości. Polegającej na regulacjach prawnych, dających takie same szanse i możliwości rodzinie homoseksualnej, jak i heteroseksualnej. Identyczne prawa.

Z chęci ochrony i bezpieczeństwa naszej rodziny nie ujawniamy swoich imion, nazwisk, ani nie pokazujemy się publicznie na paradach. Nie patrząc daleko, wystarczy przypomnieć sobie przypadek kobiety, której matka wytaczała sprawy i chciała odebrać prawa rodzicielskie z powodu jej orientacji seksualnej. Poza tym pragniemy spokoju i normalności, i nie chcemy być pokazywane palcami „O zobacz to te lesby z telewizji/gazety!”, czy też zaatakowane któregoś pięknego dnia za jakimś zakrętem.

I jeszcze jedno. Bezpieczeństwo dziecka jest najważniejsze. Dlatego dziwi nas fakt, że między innymi np. taka akcja “Miłość nie wyklucza” pomija tak ważną kwestię jak adopcja przez pary jednopłciowe. Tym bardziej, że zaczynała się od zdjęć dzieci z napisem “One nie będą miały równych praw”… Walczymy o przyszłe pokolenia, tak? To jakim cudem bez pełnych praw adopcyjnych, jakie mają małżeństwa heteroseksualne?!?


Autorzy:

zdjęcie Arsena Szulc

Arsena Szulc

studiowała na Wydziale Nauk o Wychowaniu. Miłośniczka zwierząt, wolontariuszka fundacji na rzecz pomocy zwierzętom, przygarnęła 4 kotki. Szczęśliwa żona i mama. Pasjonatka literatury, muzyki i filmu. Jej marzeniem jest możliwość zawarcia pełnowartościowego związku małżeńskiego. Tu. W Polsce.

15 komentarzy do:Tęczowe rodziny? Nasza jest (prawie) zwyczajna

  • KaFor

    [Re: Tęczowe rodziny? Nasza jest (prawie) zwyczajna]

    Nie można żyć w ciągłym strachu. Nie zatrzymujcie się na marzeniach. Skoro tak bardzo zależy Wam na bezppieczenstwie rodziny własnej WALCZCIE O NIE.

    Złóżcie sprawę do sądu o przysposobienie dziecka przez partnerkę matki biologicznej.

    Wcześniej byłoby dobrze gdybyście miały ślub zagranicą.

    PS. W projekcie MNW jest zapis o adopcji dziecka biologicznego rodzica_rodzicielki:

    - art. 115 § 1 otrzymuje brzmienie:
    Przysposobić wspólnie mogą tylko małżonkowie lub partnerzy. Ilekroć w przepisach niniejszego działu jest mowa o przysposobieniu wspólnym przez małżonków, należy przez to rozumieć także przysposobienie wspólne przez partnerów.

    Nie ma tej kwestii w projekcie SLD-GI.

  • Moje imię

    [Re: Tęczowe rodziny? Nasza jest (prawie) zwyczajna]

    Akcja MNW również wspiera Wasze postulaty.
    http://www.miloscniewyklucza.pl/postulaty.html. Z jednej strony chcą się Panie ukrywać, co wyklucza działanie na rzecz całej społeczności (i paradoksalnie przede wszystkim siebie), z drugiej utożsamiają się Panie z akcją MNW, o czym świadczy zdanie „Walczymy o przyszłe pokolenia”. Dobrze byłoby jednak znać szczegóły tej akcji zanim się zabierze głos.

    W środowisku LGBT na rzecz równouprawnienia działa nie więcej niż 5% ludzi (a i tak 5% jest sporym nadużyciem). To jak się ma cokolwiek zmienić, skoro tylko tyle osób działa? Mam jednak nadzieję, że ludzie przestaną uprawiać pustą krytykę akcji podejmowanych przez innych ludzi (pustą, bo niestety niemerytoryczną) i zaczną również się angażować w różne projekty.

    Co pocieszające, w Waszym przypadku ten artykuł może być pierwszym kroczkiem na drodze do działania w swojej (i społeczności LGBT) sprawie.

  • KaFor

    [Re: Tęczowe rodziny? Nasza jest (prawie) zwyczajna]

    Tworzymy rodziny – czy z dziećmi czy też bez nich: tu widzimy jak równie ‚rodzina’ jest definiowana. Autorka pisze, że rodzinę założyły dopiero gdy zdecydowały się na dziecko.

    Polecam: http://katarzynaformela.blox.pl/2011/08/Rodziny-podejscie-tradycyjne-oraz-wspolczesne-cz-I.html

    Nie wyobrażam sobie abyśmy z moją żoną nie mialy być przy porodzie naszego dziecka (!) obie.

    Czy gdy dziecko będzie szło do przedszoka, szkoły, nadal będziecie występować wobec innych jako „siostry, kuzynki, koleżanki” etc.?

  • KaFor

    [Re: Tęczowe rodziny? Nasza jest (prawie) zwyczajna]

    *jak różnie

  • KaFor

    [Re: Tęczowe rodziny? Nasza jest (prawie) zwyczajna]

    Taka kwestia do rozważań: jesteście po ślubie religijnym. Czy jednym z zobowiązań, które na siebie wzięłyście (zarówno Wy same, jak i świadkowie wasi) nie jest ŚWIADCZENIE o ważnie zawartym przed Bogiem przez Was małżeństwie?

    Jak się ma Wasze ukrywanie się przed ludżmi wobec przysięgi, która niesie z sobą również świadczenie, iż stałyście się małżenstwem?

  • lewicowiec

    [Re: Tęczowe rodziny? Nasza jest (prawie) zwyczajna]

    A co to kogo obchodzi. Ważne, że są darkroomy, czateria, galerie, last minute w Tunezji i Lady Gaga. Ciotom jest za dobrze – żyje się w wielkim mieście, mamusia daje kasę na perfumy i zakupy w Złotych Tarasach, więc na co komu jakieś związki.

  • KaFor

    [Re: Tęczowe rodziny? Nasza jest (prawie) zwyczajna]

    Widać – po samym tekście i komentarzach powyżej – iż SĄ pary, które są zainteresowane zakładaniem, budowaniem i formalizacją swoich rodzin.

  • d_biskupa

    [Re: Tęczowe rodziny? Nasza jest (prawie) zwyczajna]

    Bawią mnie, a czasem niepokoją, tacy ideowcy, którzy gardzą „maluczkimi”, nierozumiejącymi ich szczytnych idei i celów. Co cię, „lewicowiec”, obchodzi, że kogoś kręcą darkroomy i wczasy w Tunezji? Lud nie dorósł, tym gorzej dla ludu?

    Szczerze mówiąc, łatwiej mi zrozumieć kogoś, kto znajduje przyjemność w zakupach za maminą kasę i w słuchaniu Lady Gagi, niż kogoś, kto marzy o sformalizowanych związkach. OK, doceniam ich praktyczną i symboliczną wagę, szanuję i popieram ludzi lobbujących za ich wprowadzeniem, ale żeby o nich marzyć?!

  • Axel

    [Re: Tęczowe rodziny? Nasza jest (prawie) zwyczajna]

    Może zaczną się wypowiadać osoby sparowane, które jednak marzą o tym cholernym papierku z USC. Czas żeby przestano nas kojarzyć z marginesem i nazwami rodem z PRL jak konkubent, konkubina, melina. Nie jestem też zadnym kolegą, przyjacielem ale partnerem. Nie mam też ochoty tracić czasu na notariusza żeby robić sobie / nam namiastki prawnego zabezpieczeni na przyszłość. Singel okey skaczcie sobie z kwiatka na kwiatek i żyjcie z kim i jak chcecie. Perspektywa życia się zmienia kiedy mówisz i myślisz podwójnie. A czasem potrójnie jak w art.

  • KaFor

    [Re: Tęczowe rodziny? Nasza jest (prawie) zwyczajna]

    Pięknie Axel :)

  • d_biskupa

    [Re: Tęczowe rodziny? Nasza jest (prawie) zwyczajna]

    No masz, następny. Jak ktoś nie marzy o sformalizowanym związku, to na pewno skacze z kwiatka na kwiatek. Najprawdopodobniej w darkroomie.

  • Loth

    [Re: Tęczowe rodziny? Nasza jest (prawie) zwyczajna]

    @d_biskupa: a dlaczego Ciebie tak zdziwiło, że ktoś marzy o związku partnerskim? Znam pary, które są razem od wielu lat i to jest jedno z ich marzeń (chociaż większość chce małżeństwa) :) może Tobie się wydawać głupie, ale tak jak rozumiesz osoby, które za maminą kasę kupują kosmetyki, tak zrozum i takie pary.

  • d_biskupa

    [Re: Tęczowe rodziny? Nasza jest (prawie) zwyczajna]

    Och, może faktycznie trochę przeholowałam pisząc, że nie rozumiem takiego marzenia. Drażni mnie po prostu ta cała napinka. Ale właśnie przed chwilą widziałam pana Krzysztofa komentującego sąsiedni artykuł i od razu cała kotłująca się zazwyczaj we mnie żółć wyparowała :) Pozdrawiam wszystkich serdecznie i życzę miłej nocy!

  • KaFor

    [Re: Tęczowe rodziny? Nasza jest (prawie) zwyczajna]

    Jak dużo zależy od dobrego towarzystwa. :)

    Pozdrawiam wszystkich i życze miłego dnia!

  • DK

    [SWISS CASE ON SECOND-PARENT ADOPTION MOVES TO STRASBOURG]

    Switzerland, 17 July 2011 – A new case from Switzerland on second-parent adoption will be soon pending in the Strasbourg Court. The Supreme Court rejected last May [decision in case 5a_774/2010 , in German] an application for adoption by the female registered partner of the biological mother [EJ report; background information on the Swiss Centre for Human Rights , in German]. The couple will file an application with the European Court of Huma Rights shortly.

    The Swiss Supreme Court ruled that registered partners cannot enjoy adoption rights and in any case cannot be granted what even same-gender couples cannot get. Second-parent adoption is only available to married couples after five years of marriage. The applicants had only been in a registered partnership for three years. However, the law on registered partnerships entered into force in 2007 only. The couple will be represented by University of Zurich Professor Urs Saxer [CV, online ].

    The Strasbourg Court held on April 12 the hearing in the case involving the French couple Gas et Dubois [application no. 25951/07, see http://www.skmr.ch/cms/upload/pdf/110412_ECHR_Gas_Dubois_France.pdfhttp://www.skmr.ch/cms/upload/pdf/110412_ECHR_Gas_Dubois_France.pdf ], where second-parent adoption to the lesbian partner of the biological mother was not granted by French authorities. The applicants also live in a registered partnership under French law – PACS.




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa