O zgniliźnie moralnej, sodomii i gomorii, czyli: małżeństwo z dwojgiem dzieci

Z fascynacją przyglądam się temu, co się w ostatnich czasach porobiło z różnymi, zdawałoby się, jasno zdefiniowanymi słowami: konserwatyzm, liberalizm (obyczajowy) oraz feminizm.

W Polsce mamy tego pecha, że na starcie byliśmy zapóźnieni o 20-30 lat jeśli chodzi o wszelkie zdobycze ruchów LGBT oraz feminizmu. Co gorsza, zamiast próbować te 20-30 lat nadrabiać, od razu spróbowaliśmy wdrażać feminizm trzeciej fali (oraz, co gorsza, backlash przeciwko feminizmowi trzeciej fali, na co mogą sobie pozwolić społeczeństwa, które się dorobiły w międzyczasie równych praw i zapomniały, że kiedyś ich nie było, ale niekoniecznie te, które mają drugie najbardziej restrykcyjne prawo antyaborcyjne w Europie i celują w miejsce pierwsze). Do tego związki rejestrowane, parady z platformami i straszenie, że o zgrozo, kiedyś zechcemy wziąć ślub i co nam Terlikowski zrobi.

Dziwnym sposobem stało się tak, że dostępu do instytucji małżeństwa domagają się wyłącznie LGBT niezwykle postępowi i dziko lewaccy. Wbrew temu, co by się mogło wydawać, instytucja małżeństwa nie jest nowomodnym wynalazkiem spłodzonym przez szwedzkie feministki; jest najbardziej konserwatywną wersją związku kochających się osób, do tego stopnia, że – niczym Kościół – rzeczywiście uległa nadzwyczaj małym zmianom na przestrzeni ostatnich dwustu lat. Zmiany te polegały głównie na zezwalaniu kolejnym grupom społecznym na branie ślubów; kto pamięta, że do 1967 roku w wielu stanach USA małżeństwa osób różnych ras były nielegalne? Tego problemu w Polsce nie było, głównie dlatego, że niemal wszyscy Polacy są tego samego koloru, toteż nie mieliśmy okazji przejść przez dyskusje o tym, jak to małżeństwa osób różnej rasy zniszczą instytucję małżeństwa, podminują rodzinę i w ogóle doprowadzą do sodomii i gomorii. Gdybyśmy te dyskusje mieli za sobą, moglibyśmy je wypomnieć pp. Niesiołowskiemu i Gowinowi, kiedy obaj robią z siebie idiotów, snując wizje zagłady społeczeństwa narażonego na konieczność udzielenia ślubu parze gejów w Urzędzie Stanu Cywilnego I Co Wtedy.

W Polsce w ogóle mało kto ośmiela się wspominać o tym, że LGBT mogliby wziąć ślub gdziekolwiek (i może jeszcze mieć dzieci – jak wiadomo, posiadanie dzieci również wymyśliły rozwydrzone szwedzkie feministki w przypływie szaleństwa, kiedy już skończyły im się pomysły, jak szokować społeczeństwo). Szczytem naszych marzeń są tzw. związki rejestrowane, które od małżeństw różniłyby się tym, że osoba w związku rejestrowanym może go w każdej chwili opuścić, biorąc ślub, z osobą płci przeciwnej rzecz jasna, zaś w ustawie nigdzie się nie wspomina o miłości i wierności – ideach tak dziko postępowych, że dobrych 20-30 lat jeszcze trzeba, zanim ktokolwiek uwierzy, że geje i lesbijki są do tak niezwykłych wyczynów zdolni.

Problemem ustawy o związkach rejestrowanych jest między innymi to, że nawet tzw. polska lewica ma problem z wyobrażeniem sobie tak niezwykłej rewolucji obyczajowej, jak otwarcie dostępu do instytucji małżeństwa osobom tej samej płci. Polska lewica, podobnie jak polscy LGBT i polskie feministki, została niejako zmuszona do przeskoczenia 20 lat i przyjęcia do wiadomości, że na zgniłym Zachodzie panują zgniłe obyczaje, co oznacza, że w takiej na przykład Holandii nie ma już kto straszyć ślubami osób homoseksualnych – z tego prostego powodu, że instytucja ta została wprowadzona w życie ponad 10 lat temu. Społeczeństwo z tego powodu nie upadło, rodziny heteroseksualne natychmiast się nie porozpadały, a dzietność nie spadła do zera. Tak więc w Holandii pojawiło się dziwo nad dziwy – chrześcijańska prawica popierająca śluby osób tej samej płci. Prawica owa plącze się po parlamencie europejskim, siejąc zgorszenie i zarzuca polskim eurodeputowanym homofobię, przed którymi to zarzutami Polacy bronią się z oburzeniem, zaznaczając, że przecież gejów się u nas do więzienia nie wsadza, więc dyskryminacji wcale nie ma.

Tymczasem – sądząc chociażby po frekwencji na Paradzie Równości – samo środowisko LGBT nie wydaje się przesadnie zainteresowane ustawą o związkach, udowadniając w ten sposób, że konserwatyzm Polaków wcale nie ogranicza się do Polaków heteroseksualnych. Co ciekawe, konserwatywni LGBT opierają się udostępnieniu im rewolucyjnej i postępowej instytucji małżeństwa, dowodząc, że prawdziwie konserwatywnem jest ograniczenie się do uprawiania seksu w darkroomach i klubach, jak to czynili nasi dziadowie i pradziadowie. W tym samym czasie zdziczali heteroseksualni lewacy opierają się braniu ślubów i niespecjalnie rwą do posiadania dzieci, co poseł Gowin interpretuje jako znak, że instytucja rodziny podupada na samą myśl o rejestracji związków nieformalnych. (Pytanie do prowadzącego: otóż ja w temacie osób, które twierdzą, że zezwolenie osobom homoseksualnym na rejestrację związków spowoduje upadek tradycyjnej rodziny. Czy to prawda, że wszyscy macie bardzo silne ciągoty homoseksualne i powstrzymuje was jedynie niemożność sformalizowania związku?).

Największym problemem liberałów jest, jak wiadomo, wymyślanie kolejnych sposobów na zaszokowanie społeczeństwa; największym problemem konserwatystów jest niemożność przyjęcia do wiadomości, że świat się zmienia i choćby poseł Gowin nie wiem jak się naprężał, i tak nie zmusi osób homoseksualnych do wstąpienia w związki małżeńskie z osobami płci przeciwnej, co najwyżej osoby owe same się na to zdecydują. Czemu miałyby się decydować, zapyta zdziwiony Terlikowski. Otóż na przykład celem uniknięcia podwójnego opodatkowania (kiedy poseł Gowin straszy, że związek zarejestruje dwóch facetów celem przekazania darowizny, zapomina, że facet kobiecie też może chcieć przekazać darowiznę). Celem oszukania nieświadomej homoseksualizmu wnusia babuni, która na przykład jest religijna i bogata i mogłaby odmówić spadku wnusiowi-pedałowi. Celem dorobienia się dzieci zupełnie „legalnie”, bo przecież wcale nie jest prawdą, że geje i lesbijki nie mogą mieć dzieci – możemy, nasza orientacja nie odbiera nam płodności.

Prawo do nieograniczonej hipokryzji również należy do rzeczy, których konserwatyści bronią najbardziej zaciekle. Osobom wskazującym na bardzo proste problemy, z jakimi się stykają w życiu codziennym – problemy z dziedziczeniem, decydowaniem o terapii lub pogrzebie partnera, wyrzucaniu z mieszkania osoby, która mieszkała tam z partnerem od 20 lat, ale nie miała możliwości zostania współwłaścicielem – poseł Niesiołowski oferuje liczne wizyty u notariusza. Nie wspomina przy tym, kto miałby te wizyty sfinansować, co zrobić, jeśli szpital lub urząd odmówi honorowania dokumentu, oraz że zmuszanie kochających się ludzi do latania do notariusza jest zwyczajnie poniżające. Co gorsza, to samo mają do zaoferowania kochającym się parom lewackich rewolucjonistów konserwatywni geje i lesbijki, którym wystarczy to, że Polska rzeczywiście nie zamyka ich do więzienia i nie likwiduje darkroomów.

Dziwny to kraj, w którym narodziły się prawicowe związki zawodowe, a dowodem konserwatyzmu społeczeństwa jest to, że na rynku nie może się utrzymać ani jeden magazyn dla osób LGBT niezawierający treści pornograficznych. Jest nadzieja, że za kilkadziesiąt lat zdziczenie lewaków osiągnie wreszcie poziom tak wysoki i tak demoralizująco wpłynie na pobożnych i konserwatywnych polskich LGBT, że na rynku pojawi się polski odpowiednik Attitude (zapewne dostępny wyłącznie w Sieci 9.0 oraz za pośrednictwem iPada 19 z trójwymiarowym wyświetlaczem), dwie lesbijki będą mogły wziąć ślub, zapłodnić się in vitro i urodzić sobie dziecko, zaś komentatorzy na homikach.pl pochwalą nowy felieton Abiekta.


Autorzy:

zdjęcie Ray Grant

Ray Grant

Przerażająco przystojny i niezwykle inteligentny wielbiciel wszystkiego, co dziwne i nietypowe. Jedyna wada: przesadna skromność. Pisze, śpiewa i maluje, projektuje i pakuje, zaś w wolnych chwilach oddaje się tańcom, hulankom i swawolom. Autor blogów http://heteroseksualisci.blox.pl i http://miloscpo30.net/

35 komentarzy do:O zgniliźnie moralnej, sodomii i gomorii, czyli: małżeństwo z dwojgiem dzieci

  • Peter Pan

    [Re: O zgniliźnie moralnej, sodomii i gomorii, czyli: małżeństwo z dwojgiem dzieci]

    Kiedy czytam takie artykuły, jestem w 100% pewny, że gdyby ich autor nie był gejem, sam opowiadałby farmazony o „promocji homoseksualizmu”. A to dlatego, że cechuje je dokładnie ten sam rodzaj buractwa, który widać było w „debacie” sejmowej.
    Buractwo to polega na absolutnym braku obciachu w prezentowaniu półprawd jako prawd oraz zasłyszanych gdzieś banałów jako wiedzy.
    Posłowie PiS nie czują potrzeby, żeby na temat homoseksualizmu zasięgnąć wiedzy seksuologicznej. A „Ray Grant”, równie zachwycony sobą, miesza najróżniejsze pojęcia i nie widzi problemu w tym, że nie rozumie ani jednego z terminów, których tu używa a fakty prezentuje na zasadzie „gdzieś coś słyszałem”. Np.:

    1.) ciekawe o którą chrześcijańską prawicę w Holandii chodzi „Rayowi” ? O CDA czy o SGP. Bo SGP to jest partia, która jest akurat bardzo „na prawo” od PiS. Konkretnie opowiada się za wprowadzeniem w Holandii teokracji opartej na Biblii. Należałoby więc sprawdzić o czym się mówi, jak się już mówi.

    2.) Ray udaje, że zna się na „falach feminizmu”. Skoro problemem jest fakt, iż „wprowadzamy” trzecią, to którą chciałby wprowadzić Ray ? Pierwszą ? I co ? Będziemy walczyć o prawo wyborcze dla kobiet ?
    Czy drugą ? To by dopiero było ciekawe … .

    3.) zamienne używanie słowa liberał oraz słowa lewak, to już jest naprawdę żenujący brak najbardziej podstawowej wiedzy.
    Ja rozumiem, że nie każdy musi się znać na polityce, ale jak się nie zna tak drastycznie, to niech lepiej pisze o imprezach w wiejskiej remizie, hodowli bydła czy czymkolwiek co zajmuje prowincję. Bo liberał z lewakiem, mają akurat tyle wspólnego, co homofob i gej.

  • d_biskupa

    [Re: O zgniliźnie moralnej, sodomii i gomorii, czyli: małżeństwo z dwojgiem dzieci]

    Oj, Peterek, co ty taki wiecznie nabzdyczony jesteś? Chłopak fajnie wypunktował parę polskich absurdów, a ty się czepiasz jakichś szczegółów. Życia ci nie szkoda na te elaboraty??

  • Srulek Zylbersztajn

    [Re: O zgniliźnie moralnej, sodomii i gomorii, czyli: małżeństwo z dwojgiem dzieci]

    @ Peter Pan

    Żeby pisać o hodowli bydła, trzeba się na tym znać. W kibucach długo się tego uczyli. A specjalistą od imprez w remizie to jesteś akurat Ty. Majteczki w kropeczko, ohohoho!

  • Srulek Zylbersztajn

    [Re: O zgniliźnie moralnej, sodomii i gomorii, czyli: małżeństwo z dwojgiem dzieci]

    Prawicowe związki zawodowe dziwią? Koleś faktycznie urwał się z chuinki. Nie wiem na 100%, jak jest w innych krajach, ale wiem, że Polaków nie można klasyfikować tylko w jednym wymiarze – na prawo lub na lewo. Nawet, jeśli chcemy podać klasyfikację bardzo uproszczoną, należy użyć co najmniej dwóch miar, bo czym innym jest stosunek do roli państwa w gospodarce, a czym innym – stosunek do tradycji i religii.

    Aha, i kogo obchodzi, że w Polsce nie ma szans utrzymać się magazyn LGBT? Mało mamy tabloidowego badziewia?

  • Peter Pan

    [Re: O zgniliźnie moralnej, sodomii i gomorii, czyli: małżeństwo z dwojgiem dzieci]

    @ d.biskupa

    To znaczy jakież to absurdy wypunktował ? Po prostu pomieszał najróżniejsze banały.
    Z jednej strony to, co dobre: lewica, liberalizm, feminizm, pro-choice.
    Po drugiej stronie ZŁO, czyli konserwatyzm.

    Oczywiście absolutnie żaden z tych terminów nie występuje w tekście zgodnie ze swym prawdziwym znaczeniem, ale to świetnie. Dzięki temu, nie widzący różnicy między lewicą a liberałami „Ray” może sobie dalej postrzegać świat w czarno-białych barwach. I nie musi wiedzieć, że poglądy Abiekta są absolutnie nie do pogodzenia nie z konserwatywnym, tylko właśnie z liberalnym punktem widzenia. On, jak większość tutejszych „geniuszy”, po prostu wyznaje zasadę „was ich nicht weiß, macht mich nicht heiß”.
    I to go łączy z posłami PiS.

    P.S. Napisanie elaboratu zajmuje mi ok. 5-10 min. Nie mam więc poczucia, że to mi zabiera życie.

  • Peter Pan

    [Re: O zgniliźnie moralnej, sodomii i gomorii, czyli: małżeństwo z dwojgiem dzieci]

    Swoją drogą, niesamowity jest casus gejów i aborcji. Żeby było jasne: uważam, że albo prawo powinno być zliberalizowane albo(przede wszystkim) to istniejące powinno być przestrzegane przez lekarzy. Pomysły całkowitego zakazu uważam za aberrację.

    Jednak, jakby nie było, aborcja jest tematem moralnie trudnym. Każda ustawodawcza decyzja w sprawie tego, do kiedy można usunąć ciążę, jest w dużym stopniu arbitralna.
    Tymczasem nikt nie jest tak bardzo pro-aborcyjny, jak ci, których to w ogóle nie dotyczy, czyli geje. To dosyć zabawne … .

  • Jakbyco

    [Re: O zgniliźnie moralnej, sodomii i gomorii, czyli: małżeństwo z dwojgiem dzieci]

    „W tym samym czasie zdziczali heteroseksualni lewacy opierają się braniu ślubów i niespecjalnie rwą do posiadania dzieci, co poseł Gowin interpretuje jako znak, że instytucja rodziny podupada na samą myśl o rejestracji związków nieformalnych.”

    Ja myślę, że tu jest coś na rzeczy. Gdyby się okazało, że tłumy par homo chcą te śluby brać, gdyby na powierzchnie wyszły wreszcie te tęczowe rodziny, może niektórym konserwatywnym publicystom wypadłby z ręki argument o podważaniu instytucji rodziny. Inna sprawa, że dla konserwatystów rodzina to tylko mężczyzna, kobieta i liczba dzieci większa lub równa 2. Więc oni pewnie takich dwóch lesbijek z czwórką pociech za rodzinę by nie uznali i tak. Tylko za jakieś spaczenie oraz wynaturzenie. Niemniej jednak, coming-outy tęczowych rodzin nie byłyby złe w Polsce.

    A z innej beczki – z prawdziwą fascynacją będę obserwować odbiór tekstów pana Granta na homikach (a mam nadzieję, że zagości na dłużej). Czy będzie wzbudzał taką samą temperaturę negatywnych odczuć co pan Szot, którego wydaje się cenić? Może mały konkursik na najbardziej znienawidzonego autora piszącego na tym portalu? :D

  • Peter Pan

    [Re: O zgniliźnie moralnej, sodomii i gomorii, czyli: małżeństwo z dwojgiem dzieci]

    Jakbyco,
    chyba przesadzasz z tym „znienawidzeniem”.
    Krytyka czyjegoś artykułu nie oznacza nienawiści do osoby, która go napisała.
    Natomiast gdyby odbył się tu jakiś konkurs to wybór faktycznie byłby trudny.

    W dziedzinie masakrowania języka polskiego, Abiekt ma szansę na Mistrzostwo Polski, podczas gdy Ray chyba jednak zna swój język.
    W kwestiach merytorycznych, Abiekt z pewnością nie ma pojęcia czym dokładniej się różni socjaldemokracja od liberałów, ale jednak myślę, że nie użyłby zamiennie słów „lewak i liberał”. Aż takiego braku wiedzy, jednak bym się po nim nie spodziewał.
    Obaj natomiast próbowali mędrkować na temat realiów holenderskich.W tej dziedzinie Abiekt strzelił gorszego samobója, bo pomylił okoliczności w jakich zginął Fortuyn z tymi w jakich zginął van Gogh.
    Jeden i drugi pisze kompletnie nielogicznie, przecząc samemu sobie w różnych akapitach.
    W związku z tym, że walka jest wyrównana, zamiast konkursu, proponowałbym czytelnikom homików jedno: bardzo ostrożne podchodzenie do wszystkich „faktów”, które podają ci dwaj panowie.

  • Srulek Zylbersztajn

    [Re: O zgniliźnie moralnej, sodomii i gomorii, czyli: małżeństwo z dwojgiem dzieci]

    Jeśli chodzi o aborcję, mamy kompromis. Dodajmy – kompromis w pełnym znaczeniu tego słowa, bo każda z walczących stron musiała częściowo zrezygnować ze swoich racji. Konserwatyści musieli przyjąć do wiadomości, że prawo w niektórych przypadkach dopuszcza aborcję, będącą w ich ocenie morderstwem na nienarodzonym dziecku. Środowiska poraborcyjne musiały przyjąć do wiadomości usankcjonowanie bardzo daleko idących ograniczeń w dostępie do przerywania ciąży. Najbardziej radykalni przedstawiciele każdej ze strony mogą czuć się przegrani. Na tym polega siła tego kompromisu.

    Nie należy zestawiać problemu aborcji i związków jednopłciowych. Pozostawanie w związku osób tej samej płci jest decyzją tylko tych osób, a w przypadku aborcji podejmowane decyzje dotyczą płodu. Bez względu na to, czy to już dziecko, czy jeszcze nie, od podjętej decyzji zależy życie dziecka, które mogłoby się narodzić, a może też zależeć życie samej matki.

    Bardzo ciekawy artykuł Jacka Żakowskiego na temat akceptacji nieuniknionego zła i walki ze złem, która powoduje jeszcze większe zło, można znaleźć w ostatnim numerze Polityki. Jest też o aborcji. Polecam!

  • Peter Pan

    [Re: O zgniliźnie moralnej, sodomii i gomorii, czyli: małżeństwo z dwojgiem dzieci]

    @ Srulek

    Niezależnie co ktoś sądzi na temat aborcji, denerwuje mnie fakt, iż dla takich gejków przeżywających właśnie swoje feministyczno-lewicowe nawiedzenie, jest ona jednym z hasełek do wykrzyczenia na manifie oraz rodzajem spłacania długu wdzięczności. Feministki są za tym, co najważniejsze dla „nas” (związki), to „my” będziemy całym sercem, duszą i ciałem za tym, co najważniejsze dla nich (aborcja). I pokrzyczymy z nimi „nasz brzuch, nasza sprawa”.

    Niech się Ray Grant cieszy, że jest takim liberałem/lewakiem, przez swoje zdanie na temat aborcji.
    Ja natomiast wiem, że wspólne podjęcie takiej decyzji z jakąś kobietą, bardzo dużo by mnie kosztowało. I z pewnością długo bym się zastanawiał co by było, gdyby się to dziecko urodziło.
    Oczywiście gdybym się dowiedział. Feministyczny dyskurs dotyczący „naszego brzucha”, doprowadził do tego, że ojców w wielu krajach nie trzeba informować o takich decyzjach, bo aborcja to „sprawa kobiety”.

  • Srulek Zylbersztajn

    [Re: O zgniliźnie moralnej, sodomii i gomorii, czyli: małżeństwo z dwojgiem dzieci]

    @ Peter

    „Feministyczny dyskurs dotyczący „naszego brzucha”, doprowadził do tego, że ojców w wielu krajach nie trzeba informować o takich decyzjach, bo aborcja to „sprawa kobiet”

    Za cień sugestii, iż ojca należałoby poinformować o aborcji, feministki „trzeciej generacji” mogłyby Cię znaturalizować.

    Jeśli chodzi o artykuł Raya Granta, zaprezentowano po prostu kolejny tekst z antologii gimnazjalnych rozprawek na temat „co tak w ogóle myślę o życiu”.

  • Srulek Zylbersztajn

    [Re: O zgniliźnie moralnej, sodomii i gomorii, czyli: małżeństwo z dwojgiem dzieci]

    O zgniliźnie moralnej, sodomii i gomorii, czyli:

    Będzie polski serial z gejami! [www.pudelek.pl] Co na to krytykanci pokroju Raya Granta?

  • d_biskupa

    [Re: O zgniliźnie moralnej, sodomii i gomorii, czyli: małżeństwo z dwojgiem dzieci]

    „…od podjętej decyzji zależy życie dziecka, które mogłoby się narodzić…”

    Hehe, Sruluś, [...] nie wolno abortować płodu. O czym naucza kościół, matka nasza. Czy w tej sprawie wypracowałeś już sobie jakiś trudny i bolesny kompromis?

  • Srulek Zylbersztajn

    [Re: O zgniliźnie moralnej, sodomii i gomorii, czyli: małżeństwo z dwojgiem dzieci]

    @ d.biskupa

    Niestety, pojechałaś po bandzie, stara. [...] Nie można jednak porównać komórki jajowej czy plemnika do płodu.

  • Srulek Zylbersztajn

    [Re: O zgniliźnie moralnej, sodomii i gomorii, czyli: małżeństwo z dwojgiem dzieci]

    Stara, słuchaj, a czym Ty się przejmujesz? Po menopauzie ciąża nie grozi.

  • Peter Pan

    [Re: O zgniliźnie moralnej, sodomii i gomorii, czyli: małżeństwo z dwojgiem dzieci]

    @ d.biskupa

    To, co napisałeś jest być może dobrą analogią w sprawie szaleństwa Gowina na punkcie in vitro lub papieskiej obsesji na punkcie gumek. Ale nie, gdy chodzi o aborcję.
    Ciąża i poród, wiążą się w życiu człowieka z większymi emocjami niż wytrysk. Właśnie na tym polega prymitywizm feministek, że w swoim dyskursie sprowadzają usunięcie płodu do czegoś tak oczywistego, jak zrobienie kupy. Parę minut i oto słynny „mój brzuch” za sprawą „mojej decyzji” staje się lżejszy. A wykonanie zabiegu to coś jak wypróżnienie po długim zatwardzeniu.

  • d_biskupa

    [Re: O zgniliźnie moralnej, sodomii i gomorii, czyli: małżeństwo z dwojgiem dzieci]

    Nie jestem twoją starą, Srulu zasmarkany, więc z łaski swojej miej więcej szacunku, proszę!

    Niby z jakiej racji mam nie porównywać plemnika do płodu? I z tego, i z tego w sprzyjających okolicznościach może być śliczny bobasek. Różnica taka, że od płodu jest już jakby bliżej, więc faktycznie, jak pisze Peter, emocje większe. Tym bardziej więc niech kler i jego poplecznicy odczepią się od jedynych osób zainteresowanych w sprawie: kobiet i ich ewentualnych partnerów.

  • Peter Pan

    [Re: O zgniliźnie moralnej, sodomii i gomorii, czyli: małżeństwo z dwojgiem dzieci]

    @ d.biskupa

    No nie wiem, czy tylko o „bliżej” u chodzi.
    Ja, szczególnie w krajach, w których aborcja jest od dawna legalna, obserwuję takie ciekawe zjawisko:
    jak dziecko jest chciane to się je nazywa „dzieckiem”, odkąd się wie, że się jest w ciąży. Ale gdy to była wpadka, to nagle okazuje się, że tam w środku, nie ma dziecka, jest tylko płód.
    Pytanie o aborcję nie dotyczy tylko kleru.
    To skomplikowany problem moralny, tym bardziej, że przepisy aborcyjne wielu krajów pozwalają niemal na eugenikę. Jedną z częstszych przyczyn usuwania płodu, jest np. fakt, iż istnieje ryzyko, że dziecko, które się z niego rozwinie będzie niepełnosprawne.
    Dlatego wcale nie jestem pewien czy polskie przepisy są takie złe. Wiem tylko, że bywają nieprzestrzegane przez lekarzy i to rzeczywiście jest problem,

  • czytelniczka

    [Re: O zgniliźnie moralnej, sodomii i gomorii, czyli: małżeństwo z dwojgiem dzieci]

    @PP a propos robienia kupy. mam niejasne wrażenie, że Ty zupełnie nie czytasz kodu pro-choice, nie znasz żadnych wypowiedzi, jedziesz po najgłupszym stereotypie, a akurat po Tobie się tego nie spodziewałam ,demaskatorze stereotypów. otóż feministyczny dyskurs pro choice mówi wyraźnie, ze aborcja jest sprawą trudną, w większości przypadków ogromnym dramatem dla danej kobiety, ale tym bardziej należy zostawić jej – tej kobiecie – maksimum swobody wyboru i możliwość podjęcia go w godny sposób.

    a odnosząc się jeszcze do komentarza Jakbyco na początku o „znienawidzonych” autorach – sądzę, że użyła tego słowa, bo w języku polskim trudno znaleźć imiesłów przymiotnikowy bierny od rzeczownika „krytykanctwo” ;)

  • jk

    [Re: O zgniliźnie moralnej, sodomii i gomorii, czyli: małżeństwo z dwojgiem dzieci]

    zgadzam sie z czytelniczka. nikt z ruchu feministycznego nie mowi, ze aborcja jest jak wyproznienie. to wlasnie przeciwnicy aborcji zarzucaja feministkom takie myslenie. a to nie jest prawda. chodzi o wolnosc wyboru.

  • Peter Pan

    [Re: O zgniliźnie moralnej, sodomii i gomorii, czyli: małżeństwo z dwojgiem dzieci]

    @ czytelniczka

    Jak się np. lamentuje nad średnio homofobicznymi wypowiedziami posłów PO lub niedostatecznym entuzjazmem SLD w sprawie związków, to też to można nazwać krytykanctwem. Mnie, jako liberała, zestawienie mnie z lewakiem obraża bardziej niż niewinne żarty Węgrzyna … .

    Co do aborcji: dominujący w ramach feminizmu dyskurs to ten o „mojej macicy”, „decyzji kobiety”, „moim brzuchu” itp.
    Takie hasła pisze się i wykrzykuje na manifach. Nie znaczy to, że wszystkie feministki podchodzą do tego w ten sposób. Wierzę, że można by znaleźć publicystykę, w której mówi się o tych kwestiach inaczej.
    Natomiast jedną z rzeczy, z którą feministki walczą jest „syndrom postaborcyjny”, który uznają zwykle, bądź to za wymysł prawicy mający na celu zadręczenie kobiet, bądź produkt poczucia winy, jakie ta prawica w kobietach wywołuje.
    I faktem jest, że czegoś takiego nie diagnozuje się w psychiatrii, jako koniecznego następstwa, natomiast depresja po dokonaniu aborcji może mieć miejsce, czego feministki wolą nie przyjmować do wiadomości.

    To jest pierwsza sprawa. A druga jest taka, że jak zwykle (nawet w tym co piszesz), dyskurs feministyczny ustawia kobietę w roli świętej-cierpiącej. Jak ktoś usuwa płód, ponieważ wie, że dziecko urodzi się z zespołem Downa, to to nie jest „trudna decyzja” tylko usunięcie problemu, czyli wygodnictwo tak ze strony kobiety, jak i najczęściej także jej partnera.

  • jk

    [Re: O zgniliźnie moralnej, sodomii i gomorii, czyli: małżeństwo z dwojgiem dzieci]

    tak, usuniecie plodu z wadami genetycznymi to pozbycie sie problemu. i co w tym zlego?

  • Peter Pan

    [Re: O zgniliźnie moralnej, sodomii i gomorii, czyli: małżeństwo z dwojgiem dzieci]

    @ jk

    A jeśli za 10 lat będzie możliwe przewidzenie orientacji i będzie się na tej samej zasadzie dało wyabortować przyszłego pedała to też nie będziesz widział problemu ?

  • Srulek Zylbersztajn

    [Re: O zgniliźnie moralnej, sodomii i gomorii, czyli: małżeństwo z dwojgiem dzieci]

    Usunięcie płodu z wadami genetycznymi jest możliwe również w Polsce. Zmiany legislacyjne w tym zakresie nie są więc konieczne, a ważne jest jedynie przestrzeganie już istniejącego prawa.

    Nie ukrywajmy, że feministkom chodzi o dostępność bezpłatnej aborcji na żądanie.

  • Peter Pan

    [Re: O zgniliźnie moralnej, sodomii i gomorii, czyli: małżeństwo z dwojgiem dzieci]

    Srulek,
    szczerze powiedziawszy nie znam się dokładnie na prawie, ale wydaje mi się, że ten zakres jest w Polsce węższy i obejmuje tylko część chorób. Czy też właściwie: wad genetycznych płodu a nie np. upośledzenia typu: zespół Downa czy porażenie mózgowe.

  • Srulek Zylbersztajn

    [Re: O zgniliźnie moralnej, sodomii i gomorii, czyli: małżeństwo z dwojgiem dzieci]

    Na Wikipedii można o tym przeczytać. Zespół Downa prawdopodobnie nie byłby podstawą do usunięcia ciąży, bo chodzi o ciężkie wady. Też nie jestem pewien.

  • Srulek Zylbersztajn

    [Re: O zgniliźnie moralnej, sodomii i gomorii, czyli: małżeństwo z dwojgiem dzieci]

    Z drugiej strony, dlaczego odmawiać prawa do życia osobie z zespołem Downa?

  • Peter Pan

    [Re: O zgniliźnie moralnej, sodomii i gomorii, czyli: małżeństwo z dwojgiem dzieci]

    Srulek, ja właśnie nie wiem dlaczego. Może feministki wiedzą. Albo Ray Grant, Abiekt oraz wszyscy ci, którzy dyskurs feministyczny traktują jak prawdę objawioną.

  • towarzysz

    [Re: O zgniliźnie moralnej, sodomii i gomorii, czyli: małżeństwo z dwojgiem dzieci]

    relatywizujecie, towarzysze, relatywizujecie…

  • Srulek Zylbersztajn

    [Re: O zgniliźnie moralnej, sodomii i gomorii, czyli: małżeństwo z dwojgiem dzieci]

    @ towarzysz

    bo?

  • zmyślam imię

    [Re: O zgniliźnie moralnej, sodomii i gomorii, czyli: małżeństwo z dwojgiem dzieci]

    „sądząc chociażby po frekwencji na Paradzie Równości – samo środowisko LGBT nie wydaje się przesadnie zainteresowane ustawą o związkach”

    - być przeciwnym paradzie (i nie uczestniczyć w niej) a popierać małżeństwa (/związki partnerskie jako krok do małżeństw) dla par jednopłciowych jest dla mnie spójnym, praktykowanym i najbliższym ideału wynikiem światopoglądu i hierarchi wartości (oczywiście najlepszego światopoglądu i najlepszej hierarchi wartości – to z tylko niewielkim częściowym przymrużeniem)

    „konserwatywni LGBT opierają się udostępnieniu im rewolucyjnej i postępowej instytucji małżeństwa, dowodząc, że prawdziwie konserwatywnem jest ograniczenie się do uprawiania seksu w darkroomach i klubach”

    bydło to „konserwatywni LGBT” – a myślałem że dbanie o to by nie wpaść w gówno to konserwatyzm, może nie rodzimy się świniami i konserwatyzmem byłaby próba utrzymania tego

    może chodzi o to by nie trzymać z bydłem bezkompromisowo, a przynajmniej by nie zmieniało się w imię wmawiania że bydło to „nasi/moi” bo (nawet) wszystko poza postrzeganym subiektywnie bydlactwem jest w nas „tak samo” („nic tak samo” – święta prawda)

    parada to dla mnie w zbyt dużej mierze domena „konserwatywnych LGBT” w Twoim znaczeniu, bym obym ją nie tolerował, a że jestem potwornie nietolerancyjny, że bywam/jestem fanatykiem

    (może) zupełnie poza tematem: „wszystkie tożsamości seksualne i płciowe są równowartościowe” – co oznacza to stwierdzenie pod hasłem „queer” w Wikipedii i jak jest z pedofilią/zoofilią/nekrofilią w kontekście tego zdania?

  • zmyślam imię

    [Re: O zgniliźnie moralnej, sodomii i gomorii, czyli: małżeństwo z dwojgiem dzieci]

    A po doczytaniu – dziękuję za tekst, bardzo.

  • Sylwek

    [Re: O zgniliźnie moralnej, sodomii i gomorii, czyli: małżeństwo z dwojgiem dzieci]

    @A jeśli za 10 lat będzie możliwe przewidzenie orientacji i będzie się na tej samej zasadzie dało wyabortować przyszłego pedała to też nie będziesz widział problemu ?

    Oh głuptasku, nikt kto ma choć trochę oleju w głowie nie będzie widział za 10-50 lat problemu w wyabortowaniu płodu dlatego, że ma rude włosy albo brązowe oczy, a rodzic wolałby blondynka o niebieskich. To się nazywa postęp.

  • Sylwek

    [Re: O zgniliźnie moralnej, sodomii i gomorii, czyli: małżeństwo z dwojgiem dzieci]

    [...]
    detr. przypomina o kulturze osobistej

  • jk

    [Re: O zgniliźnie moralnej, sodomii i gomorii, czyli: małżeństwo z dwojgiem dzieci]

    jesli za 10 lat bedzie mozna przewidziec czy zaprogramowac geja to zrobie takich 10!




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa