- homiki.pl - http://homiki.pl -

Lesbijki (6)

[1]

Pierwszy seks z nową kochanką

Przyjechała na kolację, ale obydwie wiedziałyśmy, że chodzi o seks. Pierwszy seks. Wyszorowałam dom tak dokładnie, jak robię to chyba tylko raz do roku. Byłam zbyt zdenerwowana, żeby usiąść do komputera i popracować. Lepiej zrobić coś pożytecznego. Wzięłam prysznic. Przebrałam się trzy razy. Tylko szorty i koszulka, bo była końcówka maja i panowały upały. Ale które szorty i która koszulka? W końcu przyjechała. Przelotne przytulenie w drzwiach. Filiżanka kawy, kiedy ja kończyłam przygotowywać kolację. Ona nakrywała do stołu, kiedy wpadłyśmy na siebie w mojej maleńkiej kuchni. Pocałunek. Dłuższy pocałunek. Bardzo długi, głęboki pocałunek. Smakowałam ją, wdychałam jej zapach. Kiedy przerwałyśmy, by zaczerpnąć powietrza, powiedziała „Chyba lepiej przyniosę moje ubranie na jutro do pracy. Zostawiłam je w samochodzie na dole”. Mądra kobieta.

„O, dobrze,” zgodziłam się. I pomyślałam, dzięki Bogu. Koniec z niepewnością. Jakiekolwiek trudności mogą pojawić się podczas kolejnych „pierwszych” kroków, przynajmniej obie jesteśmy pewne, o co chodzi.

Za każdym razem docieramy do tego miejsca inaczej, a jednak podstawowe elementy są te same. Ona nas pociąga. Zastanawiamy się. Negocjujemy. Jesteśmy napięte jak struny, pełne nerwowej energii – i mamy nadzieję, że ona czuje to samo. W końcu jedna z nas robi wyraźny ruch, przekracza granicę niepewności. Albo obie robimy to jednocześnie. Dziś nie mogę sobie przypomnieć, która z nas zaczęła ten pocałunek w kuchni. To nie ma znaczenia. Ale był on niezbędny, byśmy mogły pójść dalej. […]

Czasami zdarza się jednak, że „pierwsze razy” wymagają trudnych negocjacji, bez względu na to, jak bardzo doświadczone są ich uczestniczki. Ann i Margaret były na rejsie zorganizowanym przez lesbijską organizację. Otoczone samymi lesbijkami, wszędzie wyczuwały seksualne podteksty. „Zanim przyszło popołudnie pierwszego dnia,” wspomina Ann, „wiedziałam, że nie mam na to ochoty. Nie chciałam, żeby widziała moją bliznę po mastektomii. Miałam już nie jedną oponkę w pasie, a trzy i naprawdę nie chciałam przechodzić przez to wszystko.”

Co się więc stało? „Widziałam, że czuje się niezręcznie,” mówi Margaret. „Zaczęła się zamykać, a to była ostatnia rzecz, jakiej bym chciała, więc się wycofałam. Wolałabym, żeby wyszła z tego przyjaźń niż zupełnie nic. No i nie chciałam być samotna przez dwa tygodnie na tym rejsie, zależało mi.” Pytam więc, co się stało? Okazuje się, że Margaret zaczęła mówić o swoim życiu, swoich marzeniach, rozczarowaniach. Opowiedziała Ann o dwudziestopięcioletnim związku ze swoją partnerką Rachel i całkowitym załamaniu po jej śmierci w katastrofie lotniczej siedem lat wcześniej. „Powiedziałam, że byłyśmy towarzyszkami życia, w najgłębszym tego słowa znaczeniu. Jak te ptaki, kardynały – kiedy jeden ginie, drugi już nigdy nie łączy się w parę. Ja tak samo. Teraz żyję zasadniczo pojedynczo.”

Ann nie zniechęciła taka deklaracja – wręcz przeciwnie, dała jej poczucie pewności. […] Dziś uśmiecha się do wspomnień tamtej nocy. „Przeszłyśmy się jeszcze raz po pokładzie i wtedy Margaret odwróciła się do mnie i powiedziała ‘Lubię cię’, dokładnie tak, z naciskiem na słowo ‘lubię’. Mam wystarczająco dużo lat, żeby wiedzieć, co to jest miłość i że nie pojawia się od razu pierwszego dnia, więc spodobało mi się, kiedy powiedziała to lubię. Więcej niż spodobało.” Uśmiecha się szeroko. „Zaprosiłam ją do mojego pokoju”.

I jak było? – naciskam. Jak poradziła sobie ze sprawą blizny? Ann milknie, nagle onieśmielona. „Stwierdziłam – a, do diabła. Włączyłam światło, zdjęłam bluzkę i powiedziałam ‘OK, miejmy to już za sobą’. Potem było świetnie.”

Autorzy:

zdjęcie Judith McDaniel

Judith McDaniel [2]

działaczka, wykładowczyni, pisarka. Autorka m.in. Just Say Yes, November Woman, Taking Risks. Wykłada na University of Arizona – prowadzi zajęcia o kobietach i prawie w naukach politycznych. Uczy również literatury angielskiej i prowadzi kursy pisania w Vermont College.