Jak projekt ustawy o umowie związku partnerskiego czytano w Sejmie

Dzisiaj, tj. w środę 27 lipca, w połączonych komisjach: Sprawiedliwości i Praw Człowieka oraz Polityki Społecznej i Rodziny odbyło się pierwsze czytanie projektu ustawy o umowie związku partnerskiego. Ustawy, która po długim czasie przygotowywania i szukania wsparcia wśród polityków, w końcu została poddana dyskusji. Choć czy to była dyskusja? Role zostały już dawno temu podzielone. Nie mamy raczej szans na taką sytuację, jak ostatnio w Stanach, gdzie republikański senator James Alessi ogłasza, że zmienia zdanie i popiera otwarcie instytucji małżeństwa dla par tej samej płci.

Czytanie rozpoczęło się od uzasadnienia ustawy, po czym nastąpiła runda stanowisk partii oraz poszczególnych posłów. Ponieważ stenogramy z komisji zostaną opublikowane w ciągu kilku dni, posłużę się wypowiedziami zapisanymi w trakcie obrad (czasem są to parafrazy). Informacja porządkowa – PiS wniósł o odrzucenie projektu ustawy w pierwszym czytaniu, podobnie PJN. SLD wnioskował o skierowanie ustawy do prac w podkomisji. Nie było wniosku o przyjęcie ustawy, ani o wysłuchanie publiczne – a o konsekwencjach tego w podsumowaniu.

Jan Filip Libicki (PiS)

Jest to wstęp do legalizacji związków partnerskich osób tej samej płci. Poseł zauważył, że SLD rozszerzeniem ustawy o pary heteroseksualne niejako „mydli oczy” wyborcom – może by było warto stanąć z otwartą przyłbicą i nie mydlić oczu konkubinatami.

Za to bardzo ciekawa była uwaga, że o ile wiele osób się nie decyduje na małżeństwo ze względu na „papierologię”, tak tutaj mamy jej jeszcze więcej (najpierw notariusz, tworzenie umowy, później jeszcze informacja dla Urzędu Skarbowego), przez co projekt nie jest atrakcyjny jako forma zastępcza dla małżeństw.

Zbysław Owczarski (PJN)

Oponuje przeciwko debacie w Komisji, uważa, że projekt trzeba jak najszybciej odrzucić, zwłaszcza, że uważa go za sprzeczny z art. 18 Konstytucji RP [to ten o małżeństwach].

Teresa Wargocka (PiS)

(…) to jest kolejna inicjatywa, która ma zburzyć porządek społeczny i moralny w naszym kraju. Posłanka stwierdziła, że mamy już małżeństwa i to wystarczy, zwłaszcza, że prawo ma chronić poczęte w małżeństwie dzieci. Dowiedzieliśmy się również, że rodzina pracuje na rzecz społeczeństwa i społeczeństwo rodzinie pomaga, nie widzę żadnych powodów by równoważyć te związki.

Kolejny element wypowiedzi posłanki jest dla naszej „strategii” bardzo istotny:

Mamy doświadczenia innych krajów i mamy pełną świadomość, że kolejnym krokiem jest prawo do adopcji dzieci. Jeśli nie będziemy patrzyć w perspektywie ostatecznego celu, to cel ten zostanie osiągnięty.

Trudno się z posłankę nie zgodzić – rzeczywiście ostatecznym celem będą małżeństwa z pełnią praw. I chyba na tym polega problem naszego komunikatu – doskonale wszyscy wiedzą, że to jest metoda małych kroczków, zwłaszcza, że ciągłe powoływanie się na kraje zachodnie to jednocześnie powoływanie się na kraje, w których małżeństwa par tej samej płci albo już są, albo niedługo będą.

Marzena Wróbel (PiS) – wypowiedzi zebrane

Ten projekt jest projektem skandalicznym, haniebnym, skandalicznym prawnie i moralnie i uderzającym w państwo. Niektóry posłowie PO w swojej obłudzie aprobują ten projekt. Państwo nie macie jednej linii oceny, a mówimy tu o kwestiach zasadniczych dla funkcjonowania państwa. Wprowadzacie dwugłos, by przypodobać się zwolennikom projektu, a jednocześnie jego przeciwnikom. Projekt uderza w prawa człowieka [wielki szum na sali]. Zapisy mogą służyć nadużyciom karnym, majątkowym, spadkowym. To co proponujecie to jest notarialne pseudo-małżeństwo, to powinno się nazywać „ustawa o promowaniu homoseksualizmu albo pseudo-rodziny”!

W stenogramie będzie to wyglądało jeszcze ciekawiej, komentować chyba nie ma sensu.

Agnieszka Kozłowska-Rajewicz (PO)

Ten projekt dotyczy b. wielu kwestii, które powinny być uregulowane zwłaszcza wobec osób homoseksualnych. Obecne prawo nie jest wystarczające. Powinna zostać powołana komisja, która się nad tymi problemami pochyli.

Posłanka zadała pytanie o koszty wprowadzenia ustawy, na co nie uzyskała jednoznacznej odpowiedzi od posła-sprawozdawcy. Kozłowska zwróciła też uwagę na to, że w projekcie ustawy brakuje jasno zdefiniowanych „obowiązków” partnerów wobec siebie, w czym znalazła „asymetrię” pomiędzy przywilejami a obowiązkami.

Iwona Arent (PiS)

Może nazwać to ustawą o związkach homoseksualnych i lesbijskich? Na gruncie istniejącego prawa nie ma problemu rozwiązania tych spraw, które są w ustawie. Nie kiwajcie głową, wystarczy pójść do dobrego prawnika. Ta ustawa chce przemycić pod nazwą związków partnerskich sprawy dotyczące homoseksualistów. Dalej wygłasza swój pogląd, że związek homoseksualny nie jest związkiem naturalnym. Posłanka stwierdza też, że reprezentuje polską homofobię: Ja mam prawo w Sejmie reprezentować moich wyborców!

Jerzy Kozdroń (PO)

To chyba najoryginalniejsza wypowiedź tego dnia. Zaczyna się miło:

Związki partnerskie to jest rzeczywistość, w której żyjemy… ale po chwili … i czy to będziemy chcieli sankcjonować, nie ma większego znaczenia. W ocenie państwa rodzina jest to instytucja, którą należy promować, bo jest prokreacyjna, przedłuża ciągłość narodu.

Następnie poseł przeszedł do tego, że ustawa nie określa, ile związków partnerskich można zawrzeć w tym samym czasie. Wzbudziło to ogólną wesołość.

Anna Bańkowska (SLD) – wypowiedzi zebrane

Jestem tradycjonalistką, preferuję instytucję małżeństwa, ale to nie znaczy, że trzeba zamykać oczy na rzeczywistość. Zamykanie oczu na przemiany modelu rodziny nic nam nie dadzą. Skupmy się na sytuacji rodzin heteroseksualnych.[tutaj następuje tyrada o ustawie alimentacyjnej] Ta ustawa [o umowach związków partnerskich] wiąże, cementuje wolne związki w przeciwieństwie tego co jest dzisiaj.

Marian Filar (niezrzeszony)

Powiedzmy sobie jasno, ustawa będzie dotyczyć głownie par homoseksualnych, ale co z tego? Dlaczego mamy uniemożliwiać homoseksualistom legalizację związku? Przecież łączy ich to, co najpiękniejsze – miłość.

Iwona Guzowska (PO)

Posłanka była za przyjęciem ustawy, chociaż nie wnioskowała o to. Wydaje mi się, że homofobia nie może wypierać zdrowego rozsądku, zwłaszcza w parlamencie, nie można odrzucać projektów dotyczących tak dużej grupy ludzi.

Po turze głosów posłów i posłanek czas na gości. Wśród obserwujących debatę byli Mariusz Kurc, Radek Oliwa (nowy członek Grupy Inicjatywnej), Robert Biedroń, Tomasz Szypuła, Krystian Legierski, dr Marcin Górski (prawnik). W bardzo osobistym i emocjonalnym, a jednocześnie merytorycznym wystąpieniu Robert Biedroń powiedział m.in.:

Rozmawiamy o rzeczy dla mnie fundamentalnej, ja w takim związku o którym państwo mówili, że rozbija rodzinę, żyję 9 lat. Ten związek jest trwały, monogamiczny i całkowicie niewidoczny dla państwa. (…), sam przewodniczący Jarosław Kaczyński powiedział, że w PiS są geje i lesbijki, ja ich znam, oni nie mają odwagi stanąć tutaj na tej sali, zwłaszcza po tym co państwo mówią. Chciałbym zaapelować o przyjęcie ustawy i rozwiązanie podstawowej kwestii praw człowieka.

Dr Górski postanowił zaznajomić posłów i posłanki z wyrokami Trybunału w Strasburgu, jednak jego przemówienie nie było dostosowane do miejsca i konwencji sytuacji. Tomasz Szypuła przypomniał, że związki partnerskie stają się europejskim standardem.

Przystąpiono do głosowania nad odrzuceniem projektu w pierwszym czytaniu. Tu wynik był dla nas – obserwujących – zaskoczeniem: za odrzuceniem było 12 osób, przeciw 26, przy trzech głosach wstrzymujących się. Przegłosowano zaś skierowanie projektu do podkomisji (29 za, 10 przeciw, 3 osoby się wstrzymały).

Zatem – sukces czy porażka?

Zapytałem o to Roberta Biedronia:

Jest to w dużej mierze sukces, gdyż była realna groźba ze strony PO, że odrzucą projekt w pierwszym czytaniu. Ustawa podzieliła partię rządzącą, a skierowanie projektu do dalszych prac da szanse na zgłaszania uwag do projektu i dalsze prace nad nim. Tam będzie realna, już nie „pod publiczność”, bardziej merytoryczna dyskusja. Mam nadzieję, że włączą się w nią różne środowiska, także te, które są za innymi rozwiązaniami prawnymi.

Czy dwugłos w PO to tylko gra wizerunkowa, za którą nic nie stoi?

Nie interesuje mnie to. Potrzebujemy 230 głosów plus jeden, tylko to się liczy. Widać, że jest szansa by przekonać większą liczbę posłów i posłanek. Już wiele osób się przekonało, poparło ustawę w swoich wypowiedziach dla mediów. Po wyborach będzie im się ciężko z tego wycofać. To jest krok do przodu i zwiększenie szansy, że w nowym Sejmie ustawa będzie miała duże szanse na przyjęcie.

Podsumowując:

Skierowanie prac nad ustawą do podkomisji to dla nas wręcz prezent – będzie można przedstawić nasze wnioski ku rozszerzeniu tej ustawy. Oczywiście będzie ciężko do nich przekonać posłów i posłanki, ale w sytuacji, gdy PiS zrezygnował z udziału w podkomisji – powstaje nadzieja na merytoryczną dyskusję. Uważam, że błąd popełniono nie wnioskując o publiczne wysłuchanie w tej sprawie – to byłaby ciekawa szansa na bardzo otwartą dyskusję o ustawie i medialny rozgłos. Za mało było głosów „gości” w sprawie ustawy – żadnej lesbijki, żadnej osoby hetero mówiącej o tym, dlaczego potrzebuje tej ustawy. Widać było też, że o wiele większe poparcie w PO miałby projekt ustawy, pod którym znalazłoby się 100 tysięcy podpisów. Taki przemawiałby do ich wyobraźni.

Czas na debatę w podkomisji. Zrobiliśmy bardzo mały kroczek do przodu, ale teraz łatwiej będzie pokonywać kolejne trudności. Oczywiście wszyscy zdają sobie sprawę, że ustawa w tym roku raczej nie trafi pod głosowanie w Sejmie, ale dzięki pracom w podkomisji będzie szansa nie tylko na polemikę z homofobicznie nastawionymi posłami i posłankami, ale i z samymi zapisami ustawy.


Autorzy:

zdjęcie Wojciech Szot

Wojciech Szot

rocznik 86, pracownik, księgarz

7 komentarzy do:Jak projekt ustawy o umowie związku partnerskiego czytano w Sejmie

  • Peter Pan

    [Re: Jak projekt ustawy o umowie związku partnerskiego czytano w Sejmie]

    „Nie interesuje mnie to. Potrzebujemy 230 głosów plus jeden, tylko to się liczy.”

    Wreszcie ktoś podchodzi do sprawy pragmatycznie, zamiast badać „prawdziwość intencji” PO. Bo Biedroń ma rację: liczy się wynik tych intencji a nie ich szczerość.

    [tutaj następuje tyrada o ustawie alimentacyjnej]

    Co, jak co, ale po kimś, kto jest bardziej profeministyczny niż najbardziej grzmotnięte feministki, nie spodziewałbym się takiego lekceważenia jednego z głównych punktów siostrzanej walki, czyli alimentów ;) )
    Czyżby nasz Abiekt zaczynał się nudzić towarzystwem ględzących i urządzających tyrady wariatek ?
    Ja w każdym razie mogę ogłosić wszem i wobec, że to najlepszy fragment, jaki kiedykolwiek wyczytałem u Wojtka Szotka !
    Zdrówko, chłopie. Może jeszcze będą z Ciebie ludzie ;) )

  • xyz

    [Re: Jak projekt ustawy o umowie związku partnerskiego czytano w Sejmie]

    Peter Pan, pliz, ależ bredzisz (ad część 2). Może więcej o meritum?

  • KaFor

    [Re: Jak projekt ustawy o umowie związku partnerskiego czytano w Sejmie]

    Iwona Guzowska: „moim obowiązkiem jest szanować innych ludzi i pracować tak, by prawo do godnego życia było respektowane. Możecie na mnie liczyć! Pozdrawiam serdecznie!”

    - na moje dzisiejsze podziękowanie za wystąpienie i prośbę o dalsze prace by ustawe przyjęto jeszcze w tej kadencji Sejmu.

    Zachęcam do pisania do posłów i posłanek z podziekowaniami i prośbą o dalsze działania na naszą rzecz w tej sprawie.

    Kto wie, które osoby z imienia i nazwiska (pięć) będzie pracować w powołanej podkomisji?

  • KaFor

    [Re: Jak projekt ustawy o umowie związku partnerskiego czytano w Sejmie]

    Agnieszka Kozłowska-Rajewicz: „[podkomisja] daje realne narzędzia do poprawienia projektu i przygotowania lepszej wersji, szerzej akceptowanej, na nast kadencje. Ten projekt pod względem prawnym nie jest najlepszy, wiec nie skorzystanie z tego byłoby marnotrawstwem czasu i lekcewazeniem wysiłku ludzi pracujących nad wnioskiem”.

  • [Re:]

    „To dla nas wręcz prezent”, „będzie można”, „powstaje nadzieja”, „zrobiliśmy bardzo mały kroczek do przodu”, „teraz łatwiej będzie”, „będzie szansa”… A jeszcze niedawno obowiązywała wersja „spuścić ten bubel do szamba bez dyskusji”… ;-)

  • Jakbyco

    [Re: Jak projekt ustawy o umowie związku partnerskiego czytano w Sejmie]

    -> alexanderson
    Zwróć jednak uwagę, że Abiekt pisze „dzięki pracom w podkomisji będzie szansa nie tylko na polemikę z homofobicznie nastawionymi posłami i posłankami, ale i z _samymi zapisami ustawy_. ” Więc wcale nie zaczął nagle gloryfikować tego obecnego projektu ;) . Po prostu okazało się, że wbrew oczekiwaniom pesymistów rzeczywiście zaczęła się jakaśtam debata, jakaśtam praca w Sejmie – pal sześć, że na kiepskim materiale, ale przynajmniej coś się dzieje. Mnie to w sumie też cieszy, choć jaki pogląd na ten projekt mam – już nie raz pisałam.

    Po prostu COŚ się rusza. (P)Osłowie zaczynają być może myśleć. Szkoda, że nie przewidziano więcej takich wypowiedzi jak Biedronia – osobistych, ale rzeczowych. Może przy okazji następnego projektu? :)

  • [Re:]

    Sęk w tym, że histeria, jaką pewne kręgi i osoby rozpętały w ostatnich miesiącach odnośnie tego projektu zdawała się w ogóle pomijać, a nawet negować – oczywistą dla mnie od początku – korzyść z samego faktu politycznej debaty na ten temat, którą przecież można wykorzystać do nadania ustawie doskonalszej i bardziej odpowiadającej naszym oczekiwaniom formy. Publicznie mówiono, że lepiej poczekać parę lat, nie mając nic, niż zajmować się teraz tym projektem. Stąd mój komentarz…




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa