Glee, czyli pedałek Kurt w serialu robi (karierę)

Nareszcie mamy pedałka! Takiego jak z „podręczników o pedałach” dla heteryków. Wzór wszelakich (nie)cnót pedalskich, niczym platynowo-irydowy wzorzec metra z Sèvres pod Paryżem. Postura mizerniutka, a jednak przy całej swej niepozorności intrygant! Bogaty! Zarozumiały! Przemądrzały! Po prostu klasyczny Wielep – od „zawsze wie lepiej” – jak takie osobniki zwykł określać mój dobry przyjaciel Sławek Jerzy. Ogólnie rzecz ujmując jest to Ciota, przez duże „C”, dokładnie taka, jaka pojawia się przed oczami każdego homofoba, kiedy o pedałach myśleć zaczyna. Mowa tu będzie o Kurcie.

Kurt Hummel, gejowski bohaterek amerykańskiego serialu muzycznego Glee. Ta komediowo-musicalowa telenowela pokazywana jest już na kanale Fox HD. Polska premiera serialu odbyła się 18 lutego 2011 roku. Każdy nowy odcinek pojawiał się w piątek o tej samej godzinie. Od 6 maja pokazywane były 2 odcinki Glee, w piątek o 21.00 oraz o 22.00, zaś finał pierwszego sezonu został wyemitowany 10 czerwca 2011 roku.

W Stanach to była bomba. Może dlatego, że pierwszy odcinek miał premierę bezpośrednio po programie Idol… Jak zauważyłem, także w Polsce serial zaczyna zdobywać zagorzałych fanów, więc obejrzałem cały pierwszy sezon. Robi wrażenie, zwłaszcza muzyczne. Ciocia uwielbia „pop-mjuuuzik” i musicale.

W serialu akcja rozgrywa się w typowej amerykańskiej szkole średniej (high school – nigdy nie potrafiłem zrozumieć logiki tego języka – jak szkołę średnią można nazwać wyższą!) William McKinley. Tytułowy Glee to po prostu szkolny chórek “The new directions”. Glee Club składa się obowiązkowo z samych nieudaczników, oferm i życiowych kalek. Tymczasem muszą oni nie tylko zakwalifikować się do regionalnego przeglądu twórczości chórów szkolnych, ale też stawić czoła nieustannie intrygującej przeciw nim trenerce pomponiar (cheerleaderki) Sue Sylvester, która użyje każdego sposobu, by działalność chórku sabotować. Szkoła wyżej wspomniana znajduje się w Lima w stanie Ohio – czyli praktycznie wszędzie i nigdzie.

W Glee Club zbierają się sami outsiderzy; do grupy głównych bohaterów należy równie utalentowana, co zakompleksiona Rachel Berry – prototyp wszelkich castingowych mega-gwiazd „in spe”, biorących w wieku lat nastu udział we wszystkich edycjach szans na sukces, x-faktorów czy idoli. Towarzyszy jej Finn Hudson – gwiazda lokalnej drużyny piłkarskiej (futbol amerykański), który w trakcie śpiewu odkrywa swoją delikatną, kobiecą stronę. Mamy tam jeszcze grubą Afroamerykankę obdarzoną przecudnym głosem, wspomnianego na początku pedałka – miłośnika klasycznych musicali, jąkającą się Azjatkę, a na okrasę okularnika siedzącego na wózku inwalidzkim.

Serial nie powinien się pedałom podobać! Zwłaszcza Polskim Pedałom. To przecież nagromadzenie samych stereotypów, a Polskie Pedały są jedyne, niepowtarzalne i niestereotypowe! Każdy inny, jeden od drugiego lepszy, wszyscy równi w swej unikatowości!

Serial karmi się jednak (i tu jest pies pogrzebany) przełamywaniem stereotypów. Autorom udaje się to, moim skromnym zdaniem, bardzo dobrze. Serial jest muzyczny, zatem muzyka odgrywa w nim niepoślednią rolę. W każdym odcinku dzieciaki z Glee Club śpiewają garść przebojów, które zna każdy i które każdy zanucić potrafi. Jak taki serial przekuć na sukces – czytaj: oglądalność – wiedzą twórcy telewizyjni już od czasu Moulin Rouge. W serialu ważną rolę odgrywa też dowcip słowno-sytuacyjny. Sarkazm na każdym kroku obnaża duszę dobrodusznych z pozoru Amerykanów. Glee jest też swoistym przeciwieństwem High school musical. Tu nic nie jest i nie chce być perfekcyjne i idealne, wręcz przeciwnie. Liderka pomponiar, członkini klubu celibatariuszek zachodzi „niechcący” w ciążę, Will Schuster – nauczyciel hiszpańskiego i kierownik chóru – wiedzie nieszczęśliwy żywot małżeński. Szkoła musi na wszystkim oszczędzać (skąd my to znamy?)… itd. itp.

A wracając do naszego pedałka. Co w nim takiego niezwykłego, że stał się jednym z głównych i ulubionych bohaterów telewizyjnego serialu? Dziś praktycznie każdy serial ma swego ekranowego etatowego geja (zaczęło się to od serialu Dynastia). W popularnych polskich telenowelach i operach mydlanych homoseksualista jest epizodycznym charakterem. W serialu W labiryncie z przełomu lat 80. i 90. gej to podejrzewany o pedofilię paser i bandyta, uśmiercony nożem po kilku odcinkach (postać antykwariusza Myszorka grana przez Andrzeja Mrowca). W Klanie pojawia się homoseksualista Rafał (Jacek Rozenek), młody i atrakcyjny szef agencji reklamowej. Jest on kolegą Agnieszki Lubicz, zaś jego orientacja seksualna budzi spore zdziwienie i lekką dezaprobatę u rodziców bohaterki. Poza tym fotograf Majka Barcz (Joanna Benda) próbuje podrywać Monikę (Izabela Trojanowska), co wywołuje u niej lekką traumę – dziewczyna jest jednak pokazana jako miła i sympatyczna postać. (…) W Na dobre i na złe i M jak miłość gej rozbija heteroseksualne pary. Przez romans z osobą tej samej płci heteroseksualista wpada w depresję (dotyczy to Mikołaja granego przez Roberta Janowskiego i Michała granego przez Pawła Okraskę). W polsatowskim serialu Samo Życie od czasu do czasu pojawia się postać geja, który jest związany z redakcją tytułowej gazety. Gdy publicznie okazuje uczucia swojemu partnerowi, spotyka się ze zdziwionymi i niechętnymi spojrzeniami postaci, które dopiero co go poznały. Jego heteroseksualni znajomi starają się traktować go normalnie. W serialu Magda M. wprowadzono schematyczną postać geja Sebastiana (Bartłomiej Świderski), fotografa i najlepszego przyjaciela tytułowej bohaterki. Wyjątkiem jest również serial Miasteczko wyprodukowany przez TVN i nadawany w latach 2000-2001, w której jedną z głównych postaci jest Michał Małecki (Krzysztof Banaszyk), który otwarcie żyje razem ze swoim partnerem Jackiem (Dariusz Toczek), co naraża ich na różne nieprzyjemne reakcje ze strony mieszkańców, choć w rezultacie Michał powraca do życia heteroseksualisty. Od listopada 2009 r. w operze mydlanej Polsatu Pierwsza miłość pojawia się postać lesbijki Kai (Magdalena Mazur), która staje się obiektem pożądania jednego z głównych męskich bohaterów. (Wikipedia)

Czym na tym tle wyróżnia się Kurt Hummel? Ta wymyślona przez scenarzystów serialu postać nie jest zbyt poprawna politycznie. Na pierwszy rzut oka nie Kurt nie wydaje się byś sympatyczny! Gdy go w pierwszym odcinku zobaczyłem, pomyślałem: o boże, co za ciota! Postacie serialu Glee są jednak na szczęście wielowymiarowe i prócz ciemnych mają też jasne strony. Postać Kurta ewoluuje i rozwija się w kierunku gejowskiej socjalizacji. Przy tym Kurt pozostaje nadal tym, kim jest. Sobą! I uczy się z odcinka na odcinek samoakceptacji. Nie zostaje też, na szczęście, ani bi, ani też hetero. A to, że ubiera się ekstrawagancko, i słucha innej niż inni muzyki… w końcu ma do tego prawo.

Każdy ma prawo do inności i to w serialu Glee jest wielokrotnie (czasem zbyt łopatologicznie i dydaktycznie) podkreślane. Postacie serialowe, ewoluując, nie zmieniają w gruncie rzeczy swej istoty. Dzieciaki pozostają tym, kim są; to środowisko zmienia się i dopasowuje do nich – w końcu nawet ojciec Kurta, typowy amerykański twardziel, dumny jest ze swojego syna i z tego kim jest i jaki jest. Dzięki takim zabiegom scenarzystów postać Kurta jest „pełnokrwista” i nabiera autentyczności. Dlatego też Kurt i grający go aktor-gej, Chris Colfer, stali się w środowisku oraz poza nim tak popularni. W 2009 i 2010 roku Colfer został nominowany do nagrody Satelity w kategorii Najlepszy aktor drugoplanowy; w 2010 i 2011 roku do nagrody Primetime Emmy w kategorii Najlepszy aktor drugoplanowy w serialu komediowym; w 2011 roku otrzymał Złotego Globa w kategorii Najlepszy aktor drugoplanowy w serialu lub mini-serialu. Otrzymał także nagrody portali AfterEllen i AfterElton i kilka innych, pomniejszych nagród. W tym roku zajął 62 pozycję na liście 100 najbardziej wpływowych ludzi na świecie, według magazynu Time. (za Wikipedią)

Zarówno Chris – Kurt jak i pozostali członkowie obsady Glee goszczą często w programach TV i talk shows, są bohaterami wywiadów, czyli cieszą się sławą tzw. celebrytów. Byli ponoć nawet w Białym Domu, gdzie sam prezydent Obama uścisnął im dłonie. Chris, zdeklarowany (jak pisze o nim prasa – czy ktoś widział tę deklarację?) gej, stał się dla wielu młodych ludzi postacią, z którą mogą się wreszcie identyfikować. W magazynie Access Hollywood Colfer wyznał, że jego rodzice akceptują jego seksualność, ale często bywał w dzieciństwie prześladowany w szkole.

Kto pozostaje sobą, mimo wszystkich pozornych i niepozornych wad, ten odnosi sukces.

Zatem sukcesów, i tego byście pozostali zawsze sobą

życzy wakacyjnie

Ciocia Juanitta

PS.
Moją ulubioną postacią serialu Glee pozostaje jednak demoniczna wuefistka Sue Sylvester, grana przez (sic!) lesbijkę Jane Lynch wielokrotnie nagradzaną za tę rolę i której wypowiedzi zyskały już miano kultowych („What you call insanity, I call inspiration”). Lynch pod koniec maja 2010 poślubiła w Massachusetts lekarkę-psychiatryczkę Larę Embry (za IMDB). Aktorka ujawniła swoją orientację dopiero jako 21-latka, jednak już w najmłodszych latach była absolutnie pewna swoich uczuć.

- Od samego początku miałam wrażenie, że coś jest nie tak – opowiada Lynch. – Do dziś pamiętam dzień, gdy siedziałam na plaży i obserwowałam dwóch chłopców trzymających się za rękę. Miałam wtedy 12 lat. Pomyślałam: „To ja, tylko w żeńskiej wersji”. Przez długi czas chowałam to w sobie, bo jako nastolatka nie chciałam się wyróżniać. Nie chciałam być zbyt wysoka, zbyt głośna. Nie chciałam być lesbijką. (film.wp.pl)


Autorzy:

zdjęcie Ciocia Juanitta

Ciocia Juanitta

Siostra Juanitta, Pipilotta Viktualia Rogaldina Furia od Wszechkaczego Gniewu. Felietonistka homiczka. Teoretyczka amatorka. Erotomanka gawędziarka. Feministka męska. Miłośniczka filmów: „Priscilla królowa pustyni”, „To Wong Foo” oraz Dame Edna Show. Ciągle czeka na księcia i jest do wzięcia ;-)

16 komentarzy do:Glee, czyli pedałek Kurt w serialu robi (karierę)

  • zmyślam imię

    [Re: Glee, czyli pedałek Kurt w serialu robi (karierę)]

    [...]
    detr. uprasza o wyrażanie poglądów w sposób cywilizowany]

  • Jakbyco

    [Re: Glee, czyli pedałek Kurt w serialu robi (karierę)]

    Ciocia wróciła! :) I jak zwykle na granicy poprawności ;) .

    Nie widziałam Glee, ale z opisu sądzę, że Kurt należy do postaci, które lubię – wdupiemających opinie innych. „We’re here, we’re queer, get the f*ck used to it!” [przepraszam detrollatornię i proszę nie ciąć!]. Będę sobie przegiętym pedałem, bo taki jestem i już. Będę sobie butchowatą lesbą, bo taka jestem i już. I nie zmienię się, dopóki nie uznam tego za słuszne.

    Czy inni oglądający Glee potwierdzają opis przedstawiony przez Ciocię?

  • d_biskupa

    [Re: Glee, czyli pedałek Kurt w serialu robi (karierę)]

    Zdecydowanie i pod każdym względem najfajniejszy fragment felietonu to ten akapit w całości przeklejony z Wikipedii. Gratulacje!

  • Peter Pan

    [Re: Glee, czyli pedałek Kurt w serialu robi (karierę)]

    A ja bardzo lubię takie powiedzenia:

    „Finn Hudson – gwiazda lokalnej drużyny piłkarskiej (futbol amerykański), który w trakcie śpiewu odkrywa swoją delikatną, kobiecą stronę.”

    Cała historia wrażliwości muzycznej, to historia mężczyzn. Od Monteverdiego, przez Bacha, do Mozarta i od Mozarta przez Chopina do Pendereckiego. Sami mężczyźni.
    I nagle okazuje się, że udało się już zaszczepić taki język, w którym mężczyzna wrażliwy na muzykę, odnajduje swoją „kobiecą stronę”.
    Otóż nie, ciociu Juanitto, to raczej wrażliwe muzycznie kobiety, odnajdują swoją męską stronę.

  • Srulek Zylbersztajn

    [Re: Glee, czyli pedałek Kurt w serialu robi (karierę)]

    @ Peter

    Ciocia zjada swój ogon. Sama korzysta ze stereotypów na temat płci, które chciałaby jednocześnie zwalczać.

  • Srulek Zylbersztajn

    [Re: Glee, czyli pedałek Kurt w serialu robi (karierę)]

    A czy jest w ogóle jakaś kompozytorka światowej sławy?

  • Wojtaszek

    [Re: Glee, czyli pedałek Kurt w serialu robi (karierę)]

    Hildegarda z Bingen i Tekla Bądarzewska-Baranowska. Doucz się!

  • Wojtaszek

    [Re: Glee, czyli pedałek Kurt w serialu robi (karierę)]

    A Glee słabiutkie. Bardzo źle zrobione playbacki i niedoje&%$#ny głosik jednej z bohaterek (tej z nosem barbry) sprawił, że po 7 odcinku przestałem oglądać. Poza tym uważam że to serial zerowego ryzyka. Wszyscy są „inni” – tylko że ci „inni” – na dole drabiny społecznej – są oczywiście inni fajowo i w dechę. Gdyby bohaterowie byli chociażby brzydcy i pryszczaci – byłoby ciekawiej, a przynajmniej bardziej wiarygodnie, ale tego oczywiście odmóżdżone amerykańskie nastolatki już by nie przełknęły. Kurt, moim zdaniem ZA MAŁO przegięty. Wszystko tu jest jakieś takie… bezpieczne i grzeczne. Okropieństwo.

  • Srulek Zylbersztajn

    [Re: Glee, czyli pedałek Kurt w serialu robi (karierę)]

    @ Wojtaszek

    Sorry, pierwszy raz słyszę o tych paniach. No, Teklę kojarzę z Pszczółki Mai, ale czy na pewno można zaliczyć ją do znanych i wybitnych? Obie są znane z tego, że są nieznane. Zrób sondaż na ulicy, to zobaczysz, czy ktoś kojarzy.

    Aha, nie kpij z nosa Barbary!

  • Peter Pan

    [Re: Glee, czyli pedałek Kurt w serialu robi (karierę)]

    @ Wojtaszek

    Jedyną znaną na świecie kompozytorką jest Hildegarda z Bingen. Ale nie jest to „kompozytorka” pokroju Bacha, Mozarta czy Chopina.
    Bądarzewska jest natomiast znana głównie z tego, że fragment jej kompozycji wykorzystał samiec- Kurt Weil.

    To mężczyźni stworzyli poezję, muzykę klasyczną, jazz, literaturę i to mężczyźni (zarówno homo i hetero) osiągnęli w tych dziedzinach niejednokrotnie absolutne wyżyny tego, co dziś nazywamy „wrażliwością artystyczną”.
    I nagle okazuje się, że jak chłopak/ facet lubi tę czy inną dziedzinę sztuki to „odkrywa swoją kobiecą stronę”. Feministyczna bezczelność i kompleks niższości … .

    To po pierwsze. A po drugie, panuje dziś stereotyp, iż artysta to ten, co dostawał piłką na wuefie i zamiast uprawiać sport lub chodzić na panienki, pisał wiersze. Bzdura. Większość znanych artystów urządzała alkoholowe libacje, ruchała co chwilę inną laskę itp. To tylko feministki wymyśliły sobie taką bzdurę, że mężczyzna może być wrażliwy tylko wtedy, gdy jest jakąś niedorajdą. Mamy rok Miłosza. A ten facet, miał biografię, od której ciocia J., wypadłaby z butów i zamachała oburzona swą torebką ;) )

  • Peter Pan

    [Re: Glee, czyli pedałek Kurt w serialu robi (karierę)]

    Wyjaśniam, iż do Wojtaszka kierowałem jedynie pierwszą część swej wypowiedzi. Reszta, to moje ogólne i oczywiście, jak zawsze genialne, refleksje.

  • Jakbyco

    [Re: Glee, czyli pedałek Kurt w serialu robi (karierę)]

    Wcześniej nie zauważyłam komentarza o zjadaniu swojego ogona przez Ciocię. Aż sobie przejrzałam jej wcześniejsze felietony. I mam wrażenie, że te stereotypy są u niej zawsze, zazwyczaj nieuświadomione, nie wiem, czy chce z nimi walczyć ;) . Ale co ważne, w atmosferze sieriożności, jaka czasami zapada na homikach (no i dobrze, o poważnych sprawach trzeba pisać) oraz w nurcie politpoprawności, którego przecież większość komentujących tak bardzo nie znosi, odrobina niepoprawnego, nietolerancyjnego przegięcia nie zaszkodzi. Odrobina, Ciociu ;)

  • Soniasonia

    [Re: Glee, czyli pedałek Kurt w serialu robi (karierę)]

    @ Peter Pan
    Oj oj, co za ideologiczne zacietrzewienie! W dodatku trafiłeś kulą w płot, cha cha. Jasnę, że sztukę wymyslili mężczyźni – był to środek na zdobycie przychylności samic. Natomiast wyciągasz błędne wnioski z tego, iż w historii naszego kegu kulturowego zapisały się wyłącznie nazwiska wybitnych artystów płci męskiej. Autorką pierwszej wystawionej w Polsce opery była Włoszka, postac na tyle wybitna, iż jej nazwisko znajduje się w podręcznikach historii muzyki (niestety, niezainteresowana tematem Sonia nie raczyła go zapamiętac w drugiej gimnazjum). Mogła tworzyc całe zycie, ponieważ nie wyszła za mąż. Mniej szczęścia miała starsza siostra Mozarta, która grała na skrzypcach i wedle świadków była równie uzdolniona jak brat – po wyjściu za mąż musiała porzucic publiczne wystepy. Kiedyś czytałam książkę, w której było więcej takich przykładów, ale teraz nie mogę sobie niczego przypomniec. Do konserwatoriów muzycznych również kobiety przez stulecia nie miały dostępu. Powodem, dal którego wybitne artystki pojawiły się dopiero w XX wieku był brak równouprawnienia kobiet i ich całkowita zależnośc od woli mężczyzn.
    Co do muzyki i wrażliwości – zauważ, iż cała muzyka klasyczna wywodzi się z kultury arystokratycznej, natomiast nasza współczesna kultura jest dzieckiem kultury niższej, plebejskiej, w której sztuka była uważana za dekadencję – prawdziwy mężczyzna nie pisze wierszy (ponieważ jest na to za głupi i nie potrafi pisac) bo to niemęskie! Oliwy do ognia dolał Nietzsche, który uznał, iż mężczyzna ma byc wojownikiem, a nie artystą, a sztuka jest godan pogardy jako objaw dekadencji. W XX wieku taki sposób myslenia stał się normą w takim stopniu, iż nawet wielu inteligentów nie pamięta, iż nie zawsze był to kulturalny dogmat. Swoją drogą, mężczyzna nie okazujący uczuc to wymysł epoki wiktoriańskiej – w XVIII wieku oraz epoce romantyzmu panowała moda na mężczyzn emocjonalnych, nawet histerycznych.
    Morał: Zanim cokolwiek napiszecie, sprawdżcie, czy nie pleciecie głupstw!

  • Maciek

    [Re: Glee, czyli pedałek Kurt w serialu robi (karierę)]

    Jestem tu nowy i od razu trafiłem na Glee.
    Oglądałem oba sezony dwa razy. Uważam, że momentami ten tekst był zbyt krytyczny, ale cieszę się, że w końcu w dobrym świetle postawiona została postać Kurta, bo na to w 100% zasługuje. Polecam Glee, bo jest to wspaniały serial!!!

  • d_biskupa

    [Re: Glee, czyli pedałek Kurt w serialu robi (karierę)]

    Feministki wymyśliły stereotyp zniewieściałego artysty oraz odmawiają prawa do życia osobom z Zespołem Downa. A kobiety są do niczego i nic nie potrafią. Oto poziom ostatnich komentarzy Petera Pana. Ale zaraz, zaraz. Czy on był kiedykolwiek wyższy? Owszem, kilka egzotycznych nazwisk rzuconych w dyskusji o Butler zamknęło nam kiedyś usta. Wydawało się przez chwilę, że Peter to gość inteligentny, a przynajmniej oczytany, że można się z nim nie zgadzać, ale na pewno warto wysłuchać, że może mieć coś ciekawego do powiedzenia. Ale czy aby ma? Czy nie skończyło się na tych paru nazwiskach i kilku faktach z życia Holendrów, nieco lukrujących żenujący szowinizm Petera?

    Drogi Peterze, sam widzisz, że nikomu się już nie chce reagować na twoje złote myśli (Soni tu nie liczę; przyznała kiedyś, że jest Aspie, więc można jej wybaczyć brak wyczucia). Czas najwyższy przenieść się w nowe miejsce. Żegnamy cię, papa!

  • Noxanne

    [Re: Glee, czyli pedałek Kurt w serialu robi (karierę)]

    Przesadziłeś/aś z tym artykułem. To, że masz takie poglądy nie znaczy, że musisz je wygłaszać publicznie! Niektórych to może po prostu obrazić. Uważam, że Chris świetnie odgrywa tę rolę, nie patrzę w tej chwili na jego homoseksualność. Co jest w tym złego ? Myślę, że geje, a hetero to Ci sami ludzie, lecz o innej seksualności i tyle. Powinieneś/aś się wstydzić za ten artykuł.




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa