W imię bloga

Od czterech lat prowadzę bloga. Kiedy kilka lat temu mówiłem o tym, wiedziałem, że mogę spotkać się z reakcją osobliwą – kpiącym uśmieszkiem. Faktycznie, prowadzenie bloga, a zwłaszcza bloga LGBT, choć już wtedy popularne, nie kojarzyło się jeszcze z czynnością trudną, poważną i – nie ukrywajmy tego – ciekawą. Sytuacja się zmieniła. W ciągu tych czterech lat pojawiły się osoby, które pokazały, że blog może mieć różne odcienie, oraz udowodniły, że jest to dodatkowy etat, a nie tylko rozrywka.

Blogi możemy klasyfikować różnie – osobiste, zaangażowane, literackie, polityczne, informacyjne. Proponuję jednak inne spojrzenie – na blogi jako sieć, która ma swoich liderów/liderki, grono silnych graczy i największą grupę – użytkowników z małą liczbą czytelników, ale wspólnie tworzących silny front. Po co? Nie po to by wybrać liderów, ale by odkryć, co w Internecie przyciąga uwagę, co sprawia, że blogi mają znaczenie, że blogów – jak mi się wydaje – niektórzy wręcz się boją. Poprosiłem 15 blogerów i blogerek o współpracę przy powstawaniu tego artykułu. Dokładniej – poprosiłem o udostępnienie statystyk.

Zacznijmy od liderów. Wśród analizowanych przeze mnie blogów wybijają się cztery, będące zdecydowanymi liderami opinii: Abiekt, Chyłkiem i duszkiem, Trzyczęściowy garnitur i Walpurg. Analiza statystyczna nie objęła Chyłkiem i duszkiem z racji nieprowadzenia statystyk. Co wyróżnia te trzy blogi? Generowanie miesięcznie ponad 10 tysięcy odsłon. Co ważne, każdy z blogów prowadzony jest przez wyrazistą osobowość, znaną z działalności internetowej i publicznej; równie istotne jest, że osoby te znane są z imienia i nazwiska. Zwraca uwagę fakt, że blogi te są blogami komentującymi – dość krytycznie – zarówno polską scenę LGBT, jak i politykę. Połączenie działalności własnej (i przy tej okazji również autopromocji) z ostrymi czasem komentarzami zapewnia wiarygodność autorów, do których po prostu ludzie wracają. Ewa, Abiekt i Walpurg są też postaciami, które potrafią wprowadzić zamęt – myślę, że mimo naszego uwikłania w różne inicjatywy najbardziej cenimy sobie pewną niezależność i outsiderską pozycję.

Przypatrzmy się dwójce liderów – blogi Abiekt i Trzyczęściowy. Abiekt w maju opublikował 34 teksty, Trzyczęściowy – 14. Średnia liczba komentarzy na obu blogach wynosiła w maju 10 reakcji. Dyskusje często są burzliwe, a komentatorzy niejednokrotnie nie ukrywają się pod statusem anonimowych. Można stwierdzić, że powstały niezależne fora debaty nad tematami, na które nie ma miejsca na stronach LGBT, bo te często – zarówno poprzez uwikłania organizacyjne, jak i finansowe – nie mogą sobie pozwolić na bezpośrednią krytykę i niezależne opinie. Jako autor jednego z tych blogów mogę powiedzieć, że cena, którą blogujący za to płacą jest wysoka: po pierwsze utrata w pewnym stopniu prywatności – o wiele częściej niż redaktorzy stron LGBT przedstawiamy własne zdanie, nie tylko informujemy, ale i oceniamy. Można z nami polemizować, co sprawia, że wystawiamy się na ocenę bardziej bezpośrednio niż osoby prowadzące portale. Blogującym mogą zdarzyć się pomyłki, niesprawiedliwe oceny – często bowiem zastanawiamy się nad tematami pod prąd.

Druga kategoria blogów – silni gracze – to blogi zarówno osobiste, kulturalne jak i łączące politykę z refleksjami indywidualnymi. Wśród zaproszonych przeze mnie do zaprezentowania statystyk 15 blogów pięć można umieścić w tej kategorii. Blog Wielobranżowy (coteraz), Zmyślnik, Queerpop, Across 110th Street i Nemst. Osoby prowadzące te blogi są mniej zaangażowane w „działaczostwo”, częściej prowadzą swoje blogi anonimowo, częściej też piszą osobiście i prywatnie (wyjątkiem jest Queerpop). Mniejsza popularność tych blogów spowodowana jest zarówno mniejszą aktywnością i rozpoznawalnością osób piszących, jak i tematyką, rzadziej odnoszącą się do najnowszych sporów w świecie LGBT.

Siedem kolejnych blogów to blogi małe, czytane przez niewielką liczbę osób, generujące od 300 do 2500 odsłon miesięcznie. W tej kategorii szczególnie widać wahania statystyk – wzrosty liczby odsłon lub jej spadki są bardziej spektakularne niż na blogach z dwóch wcześniejszych kategorii. Świadczy to trochę o niestałości w uczuciach czytelników wobec autorów, ale także w niestałości publikowania. Blogi te cechuje większa niekonsekwencja – czy może lepiej różnorodność – w intensywności pisania.

Jednocześnie, co warto podkreślić, 15 blogów, których autorzy i autorki przedstawili mi swoje wiarygodne (!) dane statystyczne – generuje miesięcznie w sumie około 100 tysięcy odsłon. To więcej – co przypuszczam, przyglądając się takim narzędziom internetowym jak ranking Alexy – niż niejeden portal LGBT.

A po co te statystyki? Żeby pokazać dwie rzeczy:

Po pierwsze, warto czytać blogi – okazuje się, że ich autorzy nawiązują bardziej bezpośredni kontakt z użytkownikami i szybciej reagują na wydarzenia. Ci, którzy prowadzą blogi osobiste angażują w lekturę nie tylko znajomych, ale i całkiem spore grono wirtualnych „przyjaciół”.

Po drugie, warto się z blogerami komunikować. Postanowiłem zrobić eksperyment. Poprosiłem tych samych blogerów o poinformowanie swoich czytelników i czytelniczki o Festiwalu Dni HomoWarszawy. Można było o nim napisać, ale podesłałem też logosy festiwalu. Wynik? 15 % wszystkich wejść na stronę wygenerowały blogi. Ile osób przyszło dzięki nim na spacer homowarszawski? Nie wiem, ale jeśli chociaż jedna – będzie to dobry rezultat. Przy okazji kampanii „Miłość nie wyklucza” nikogo o wsparcie nie prosiliśmy, sprawa była na tyle głośna, że blogi same reagowały. Wynik jest moim zdaniem bardzo dobry – 10 % wejść wygenerowały blogi LGBT. Z Google’a wejść było 15 %.

Poparcie blogów LGBT jest ważne dla podejmowanych inicjatyw i warto, by zauważyły to też organizacje LGBT, które traktują blogi z podejrzliwością godną lepszej sprawy. To prawda, że osoba blogująca napisze bardziej krytycznie, że nie wszystko jej się spodoba, ale na przykład czemu autorka bloga o książkach LGBT nie dostaje niejako z automatu homiczych nowości? Przecież to łatwiejsza i ewentualnie tańsza reklama niż proszenie się zajętych redaktorów portali LGBT o recenzje, a do tego reklama bardziej wiarygodna – na niezależność blogerów się narzeka, a nie potrafi się jej docenić.

Oczywiście nie można zapomnieć, że największą machiną promocyjną jest jednak Facebook. Dni HomoWarszawy? 20 % wejść z fejsa. Miłość nie wyklucza – 25 %. Portal pozostawia w tyle nawet Google’a! Nie dziwi więc fakt, że wiele blogów przeniosło się też na fejsa. Ze wzmiankowanych tu blogów najwięcej fanów ma Queerpop, który zebrał już ponad 500 osób, dobrze radzą sobie Abiekt (340), LGBTeka i Dwie Panie (ponad 200), Trzyczęściowy garnitur (ponad 100). Faktem jest, że prowadzenie fejsbukowej strony jest niejako mikroblogiem – trafiają tam nie tylko treści zamieszczane na blogu, ale i ciekawostki odkryte przez osoby blogujące. Fakt popularności Queerpopa można odczytać też w ten sposób, że obszerne wpisy, często zawierające bardzo ciekawe i nowatorsko podane informacje, mniej interesują czytelników i czytelniczki niż po prostu wrzucony teledysk. Z własnej praktyki doskonale wiem, że wzrost zainteresowania i komentarzy pojawia się w momencie, gdy napiszę coś, co jest „popkulturowe”. Poważniejsze i szersze analizy zdobywają sobie mniejszą liczbę fanów i fanek.

Blogi mają zdecydowaną przewagę nad portalami LGBT – reagują szybko. Jeśli rano pojawi się ciekawa wiadomość, można być pewnym, że w ciągu kilku godzin zostanie ona skomentowana i udokumentowana na którymś z blogów. Jeśli ktoś wrzuci ciekawy teledysk – blogi go opublikują. Mają też te swoiste „strony prywatne” tą przewagę, że nie muszą prezentować wielogłosu, dzięki czemu oszczędzają czas na przygotowanie „wpisu”. Portale już tego luksusu nie mają.

Środowisko blogowe jest hermetyczne. Nie znaczy to, że nie możecie wejść na bloga, ale że dzięki odsyłaczom wiele osób na danego bloga trafia z innego. Na Abiekt jest to około 15 % wejść w tym roku. Może odsetek ten nie poraża , ale z pewnością gdybym więcej udzielał się na innych blogach, byłby znacznie większy.

Co zmieniły blogi w ciągu ostatnich lat? Przesadzę, ale zrobię to celowo – sprawiły, że Gosia i Ewa wzięły ślub i że powstała kampania „Miłość nie wyklucza”. Sprawiły, że dyskusja o ustawie o związkach partnerskich nie jest jednostronna i nudna, a kolejnym Paradom Równości przyglądają się – krytycznie – dziesiątki osób. Ile osób zaangażowało to do działań? Nie wiem; wiem tylko, że powstają kolejne blogi i co roku kilka nowych osób angażuje się w wirtualną wymianę myśli o „środowisku LGBT”. To cenne, choć trochę niedostrzeżone.

Na koniec zatem o niedostrzeżeniu. Otóż niewiele jest miejsc takich jak portal Homiki.pl, gdzie blogi traktowane są jako źródło informacji i komentarzy. W zasadzie nie ma innego takiego miejsca. Wynika to z faktu, że jest to jedyny niekomercyjny portal LGBT. Bo z osobami blogującymi nigdy nie wiadomo, za co i za kogo się wezmą, co się im spodoba, a co nie. Niezależność nie jest w cenie. To taka przykra obserwacja po czterech latach walki o prawo do traktowania nas na serio.

 

Autorzy:

zdjęcie Wojciech Szot

Wojciech Szot

rocznik 86, pracownik, księgarz

50 komentarzy do:W imię bloga

  • Peter Pan

    [Re: W imię bloga]

    No proszę, proszę. Jakie te blogi są ważne. W końcu gdyby nie one, Parady byłyby Paradami a nie wciąż opisywanym, dyskutowanym i stającym się częścią żenujących ciotodram rytuałem.
    A zgadnijcie, który z tych blogów jest naj-naj-naj ? Fałszywa skromność byłaby nie na miejscu a więc Wojciech Szot jednoznacznie daje nam zrozumienia, że ten jego. Łaskawie tylko wymienia obok siebie także Ewę i Walpurga, jako tych, którzy „potrafią wprowadzić zamęt”.
    Za tydzień będzie pewnie artykuł o wydawnictwach publikujących książki o tematyce LGBT. Czy ma ktoś jeszcze wątpliwości, które zostanie uznane za najlepsze?

    No, ale cóż… . Mimo, że blog Abiekta jest wspaniały, życie blogera w ogóle nie jest łatwe. Np. robi „poważne analizy” a wszyscy i tak wolą newsy w stylu pop. Już bym pogardził tą gawiedzią, ale zastanawiam się czy gawiedź nie zorientowała się po prostu, że „poważne analizy” Abiekta, to pseudointelektualny bełkot pełen merytorycznych błędów. To już sobie wolą poczytać o jakimś piosenkarzu-geju czy czymś takim… .
    Jest też mała liczba wejść. Ale przecież gdyby tylko nasz Abiekt udzielał się na innych blogach to byłaby większa. Czyli możemy być spokojni.
    Są tu jednak także wątki tragiczne. Boję się, że cytując to zdanie umrę ze śmiechu, ale mówienie o czynach wielkich wymaga odwagi, więc się na nią zdobędę.
    Otóż wiecie co robił Abiekt przez 4 lata pisząc swojego bloga? „Walczył o PRAWO DO TRAKTOWANIA BLOGERÓW NA SERIO” ;) )
    Ha ha ha ha ha ha. Nie mogę … .

  • Peter Pan

    [Re: W imię bloga]

    Korekta
    Już sobie woli poczytać … – ta gawiedź ;)

  • marcin

    [Re: W imię bloga]

    możesz się nabijać ale ja wolę blogi czytać niż IS, GL, zwlaszcza blog Abiekta i Trzyczęściowy, teksty nieporównywalnie mądrzejsze i ciekawsze niż na stronach, mamy swoich opiniotwórczych liderów wreszcie

  • Jakbyco

    [Re: W imię bloga]

    Rany, PP. Idź sobie gdzieś wylej tę swoją frustrację. Blogi są ważne, są opiniotwórcze, są ciekawe i bardziej elastyczne niż portale. Owszem, mają swoje braki, ale są swoistym znakiem czasu. Że się w tym nie odnajdujesz, Twoja broszka.

    Abiekt może i jest megalomanem, ale z niewielu źródeł dowiaduję się takich ciekawostek jak z jego bloga. Queerpop może i nie pisze zbyt dużo, głównie obrazkuje, ale jakie te obrazki świetne! Trzyczesciowy jest znakomitym źródłem analiz (Ewa pisze znakomicie, Ruda – śmiesznie) i aż szkoda, że dziewczyny nie pisują częściej do szerszej publiczności na homikach.

    Blogowanie jest w ogóle oczywiście znakiem czasu, web02 i te rzeczy. Blogerzy są tego zapewne świadomi – każdy by się frustrował wiedząc, że tworzy wartość dodaną, a będąc całkowicie ignorowanym. Też na żadnym portalu oprócz homików nie widziałam odniesień do blogów jako źródeł. A szkoda i strata dla tych portali, ale pewnie rzeczywiście wynika to z ich specyfiki jako nastawionych na zysk lub przynajmniej zarabianie na siebie.

  • Magda

    [Re: W imię bloga]

    Mnie natomiast zastanawia i mam nadzieje, że wspomniani blogerzy mi na to pytanie odpowiedzą, czy dla nich samych publikowanie poza swoją domeną jest w ogóle atrakcyjne? Czy atrakcyjne byłoby przygotowywanie na przykład odrębnych tekstów dla jakiegoś portalu, aby promować swoja stronę? Rozumiem, że dla Wojtka tak, bo już to robi, ale co z innymi? Czy mają na to czas i ochotę? Czy nie jest tak, że działalność blogowa zaspakaja ich potrzebę istnienia w sieci? I czy w ogóle kiedykolwiek zgłaszali się z propozycją współpracy do jakiegokolwiek portalu? Czy czekają aż portale same się odezwą?

  • Peter Pan

    [Re: W imię bloga]

    @ Jakbyco

    Szczerze powiedziawszy nie pamiętam, żebyś kiedykolwiek napisała coś mądrzejszego niż ględzenie ciotki-klotki. Takie tam: politycy nas nie szanują i nas zwodzą, projekt związków jest nie taki jak trzeba, a w Ameryce to lesbijki mają lepiej a Peter Pan i d.biskupa to trolle a jak się tu wywiąże jakaś dyskusja to panika czy „nam” się forum nie zmieni w gazetę.pl

    Najgorsze jest jednak to, że wydajesz się w ogóle nie mieć poczucia humoru. Nie mówię, że musisz mieć takie jak ja, ale ja jednak przy pewnym poziomie inteligencji powinnaś wyczuć, że sobie robię jaja z tego artykułu. A ty wylatujesz z tekstem o frustracji.
    To jakaś sytuacja rodem z Mrożka. Połowę mojego tutejszego trollowania (niech ci będzie) stanowi wyśmiewanie patosu, zrzędliwości i histerii niektórych tutejszych „publicystów” oraz komentarzy. I ponieważ nie przyłączam się do tego zbolałego chóru, ktoś mi mówi, że to ja jestem sfrustrowany :) ) Niezłe jaja :)
    Czyli np. jak ty, Jakbyco, rozdzierasz szaty nad projektem związków a ja się z tego wyśmiewam, to ja jestem frustratem, gdyż nie przyłączam się do tego rozdzierania szat :) Mówię: Mrożek, Monty Python, Italo Calvino. Sam już nie wiem. Ale jest śmiesznie.

  • Absolutely Fabulous (trzyczęściowy garnitur)

    [Re: W imię bloga]

    @Magda
    Ja akurat nie podzielam opinii Abiekta, że blogerzy są jakoś specjalnie niedoceniani przez portale. A może inaczej: ja się nie czuję niedoceniana, wręcz przeciwnie, ale przypuszczam, że to dlatego, że mamy z Wojtkiem trochę inne priorytety.

    Co do Twojego pytania – najpierw publikowałam pod inną domeną (na Kobiety Kobietom, w „Replice” /jako naczelna/, na Homikach, stronie Krytyki Politycznej i w paru innych miejscach), a dopiero potem założyłam bloga. I, co zabawne, największą satysfakcję sprawia mi właśnie blogowanie – bo jestem u siebie, bo nie muszę się ograniczać (no, prawie), bo mam bezpośredni kontakt z ludźmi, którzy czytają Gosi i moje teksty itd.

    Nigdy nie zgłaszałam się z propozycją współpracy do żadnego portalu, kilka natomiast zgłosiło się do mnie (już po tym, jak zaczęłam blogować) i co jakiś czas się na nich pojawiam. Ale tak czy siak najważniejszy jest dla mnie blog, a większą satysfakcję sprawia mi to, że ktoś mnie czasami zacytuje, niż to, że ktoś zaproponuje mi współpracę.

  • reader

    [Re: W imię bloga]

    „To prawda, że osoba blogująca napisze bardziej krytycznie, że nie wszystko jej się spodoba, ale na przykład czemu autorka bloga o książkach LGBT nie dostaje niejako z automatu homiczych nowości?”
    Ale żartujesz sobie, prawda?
    „Przecież to łatwiejsza i ewentualnie tańsza reklama niż proszenie się zajętych redaktorów portali LGBT o recenzje, a do tego reklama bardziej wiarygodna – na niezależność blogerów się narzeka, a nie potrafi się jej docenić.”
    Reklama nie ma być wiarygodna, reklama ma sprzedawać produkt.

    Blog to może być co najwyżej źródłem newsa o życiu prywatnym i zawodowym blogera. w każdej innej sprawie i tak trzeba sprawdzić źródło podane przez blogera.
    Natomiast czym innym jest polemika z opinią czy analizą.Tylko kto ma ją pisać. Na IS np. takie teksty już się prawię nie ukazują. Jako teksty prasowe nie podpadacie. Jak więc sobie wyobrażacie współprace z portalami i czy próbowaliście publikować swoje teksty gdziekolwiek, np w dziale dziennikarstwo obywatelskie na IS. A jeśli oczekujecie innych warunków współpracy z portalami, to jakich konkretnie?

  • Magda

    [Re: W imię bloga]

    @AF
    Dzięki za odpowiedź.
    Przyznam się szczerze,że zdziwiło mnie rozżalenia Abiekta i dlatego chciałam zadać pytanie innym blogerom, wymienionym w jego artykule. Dowiedzieć się czy mają podobne odczucia i czy w ogóle zaistnienia poza blogiem im brakuje. Twoja wypowiedź pokazuje, że akurat Tobie chyba niekoniecznie ;) .
    Mam wrażenie, że bloger musi sam pracować nad swoją widocznością a nie marudzić, że ktoś go nie docenia. Cytowalność to w pewnym sensie miernik opiniotwórczości, więc nie można narzekać,że nie jest się wystarczająco cytowanym, kiedy tej opiniotwórczości się po prostu nie wyrobiło.
    Inna sprawa, że przy portalach branżowych w grę mogą wchodzić różne układy personalne i ktoś może świadomie kogoś ignorować, lub zauważać w nadmiarze. No, ale tak jest chyba w każdej społeczności będącą zbieraniną krewnych i znajomych królika, a taką jest na pewno społeczność działaczy LGBT ;) .

  • KaFor

    [Re: W imię bloga]

    Pozwolę sobie zauważyć (również otrzymałam pytanie o statystyki od Abiekta), iż na http://katarzynaformela.blox.pl, miesięcznie jest średnio 20.000 odsłon (w porównaniu z podanymi tutaj: „Generowanie miesięcznie ponad 10 tysięcy odsłon”)

  • Parka

    [Re: W imię bloga]

    Kto da wiecej?!

  • Absolutely Fabulous

    [Re: W imię bloga]

    @KaFor
    Może Wojtek wziął pod uwagę blogi, na których są wyłącznie autorskie teksty, a nie „przedruki” z innych mediów (które jednak jest u Ciebie sporo)?

  • KaFor

    [Re: W imię bloga]

    Bardzo możliwe. Wiedział jednak o jaki / kogo blog pyta.

  • Abiekt

    [Re: W imię bloga]

    KaFor – po pierwsze prosiłem o dokładną liczbę (co do jednej odsłony) i na drugiego mojego maila w tej sprawie nie dostałem odpowiedzi, po drugie – nie mogę premiować blogów, które łamią prawa autorskie, a takim jest Twój blog.

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Prawo_cytatu

    reader – na IS był cykl blogowy, szybko zawieszony, mnie irytuje to, że np. często info z blogów pojawia się na portalach bez żadnych odniesień, że znaleźli to np. u mnie, a to się zdarza dość często.

  • KaFor

    [Re: W imię bloga]

    „nie mogę premiować blogów, które”

    - skoro celem tego tekstu było promowanie (?) blogów, to nie mam więcej uwag

  • Abiekt

    [Re: W imię bloga]

    Premiować nie znaczy promować. A nawet gdyby to oczywiście, że promuję te blogi, które uważam za wartościowe i wikłające się w nasze dyskusje.

  • Abiekt

    [Re: W imię bloga]

    Szerzy komentarz na blogu [abiekt.blogspot.com] ;)

  • Abiekt

    [Re: W imię bloga]

    Tutaj szerszy komentarz [abiekt.blogspot.com]

  • KaFor

    [Re: W imię bloga]

    Odniosę się do jednego fragmentu z rozszerzenia:

    „mamy jeszcze KaFor, która prowadzi bloga i faktycznie została zapytana o podanie przeze mnie swoich statystyk. Odpowiedź jednak nie była konkretna, a i po chwili uświadomiłem sobie, że przecież to nie jest blog. Blog zakłada pracę jednak twórczą, a to co tutaj mamy to jest może i ciekawe działanie, ale mój czytnik RSS robi to samo.”

    Ze względu na powyższe zastrzeżenie sama zdecydowanie wolę używać nazwy ‚strona’ dla http://katarzynaformela.blox.pl.

    Szukając w Sieci swego czasu miejsca, w którym znajdę informacje w jednym miejscu na temat konkretnie dążeń do równości dla naszych rodzin znajdywałam jedynie portale zwłaszcza angielskojęzyczne (jak http://www.topix.com/wire/news/gay).

    IS ma dział prasowy, lecz bardzo okrojony, podobnie podchodzi do blogów (praktycznie brak informacji z nich) oraz do inicjatyw lokalnych / wydarzeń (schowane, niepromowane).

    Homiki mają zupełnie inną specyfikę. K-K, gejowo, gay.pl są niemrawe, bez jasnego wizerunku, jakby prowadzone od niechcenia. Jest jeszcze femka, skierowana z założenia do szerszego odbiorcy – lecz czy ma stałych czytelników, po przejściach związanych z lorgą?

    Wracając do http://katarzynaformela.blox.pl: „to co tutaj mamy to jest może i ciekawe działanie, ale mój czytnik RSS robi to samo”

    - z dzielenia się z innymi tym co mnie osobiście zainteresowało, co jest związane głównie z traktowaniem (takim czy innym) naszych rodzin w Polsce (zwłaszcza przez pryzmat medialnej informacji) – po roku działalności (minął właśnie w czerwcu) powstało rzeczywiście ciekawe miejsce, które ma co tydzień od 4,5 do 8,5 tysięcy wizyt.

    RSS to przydatne z pewnością narzędzie, lecz nie daje możliwości interakcji z żywym człowiekiem. Ile osób korzysta z niego pod kątem głównie informacji na temat emencypacji LGBT – ile natomiast chciałoby mieć do takiej informacji dostęp?

    Nie ograniczam się przy tym wszystkim do społeczności LGBT, ponieważ każda_y z nas jest jednocześnie częścią całości i w niej funkcjonujemy, stąd też kieruję informacje do wszystkich.

    Forma bloga jest w moim przypadku jedynie platformą (narzędziem), która obok informacji daje pewną (ograniczoną)możliwość ‚poznania’ osoby, która go prowadzi poprzez teksty zamieszczane – dla odróżnienia – niebieska czcionką (poznania w zakresie, jaki sama zakreślam).

    Czy nakład mojej pracy jaki poświęcam dla prowadzenia http://katarzynaformela.blox.pl rekompensuje mi poziom zainteresowania stroną? Póki uważam, że strona w jakiś sposób wypełnia lukę w Sieci, którą dostrzegłam, będzie można dalej codziennie czytać nowe informacje właśnie tam.

    Ilość wizyt na stronie z pewnością przyczynia się do takiej (bądź odmiennej) mojej oceny sensu kierowania swojej energii na tę działalność.

  • wish

    [Re: W imię bloga]

    Czas na mój debiut „homikowy” (swoisty coming out :) ) Czas goni – przepraszam za strumień świadomości.

    Blogi mają taką przewagę nad portalami, że jednak mogą pisać co i jak chcą, szybko zareagować na problem, ja muszę znaleźć komentarz, muszę sprawdzić źródła, dopytać, podzwonić…

    Swego czasu pisałam Wojtkowi w mailu, że cieszy mnie rosnąca popularność blogów w Polsce – sama poszukując newsów (tak wiem, wystarczająco naczytałam się już i u Wojtka i w innych miejscach o „żenującym” poziomie IS, ale uwierzcie mi, że codzienne zapełnianie portalu newsami nie jest łatwe, kto ma miękkie serce musi mieć twardą dupę, tego nauczyło mnie 1,5 roku pracy w IS) codziennie przeglądam blogi, głównie zagramaniczne, ale moja RSS-owa lista coraz bardziej zapełnia się blogami polskimi, które – co prawda – zwykle nie są dla mnie źródłem newsów, ale pozwalają mi poznać opinie, nastroje, czasem spojrzeć na pewien problem zupełnie z innej strony :) Warto pamiętać także, że blogerzy i blogerki mają też swój – zwykle określony – target. My musimy dotrzeć w miarę do wszystkich, zwłaszcza w miarę młodych użytkowników i użytkowniczek, których mamy dość dużo. Dlatego Homików nigdy nie odbierałam w kategorii konkurencji (a czytuję Was długo) – tu wrzuta do Wojtka, który lubi czasem, no offence, antagonizować (w kontekście podkreślania różnic między Homikami a IS).

    Żeby urozmaicić newsy na IS lubię prosić o komentarz blogerów – vide Ewę (i mam nadzieję, że nie zarzuci mi czerpania informacji z jej bloga bez podania źródła :) , Katarzynę Formelę (której zaangażowanie niezmiernie cenię, i w bólach i cierpieniach muszę skracać jej wyczerpujące komentarze bo po prostu się mi nie mieszczą :) , czy Hyakintosa.

    Katarzyno – co do wiadomości lokalnych IS – dlatego też powstało IS24, mnie cieszy, że lokalnie dużo się dzieje i zawsze chętnie angażujemy się w promowanie pewnych rzeczy, ale uwierz mi, że czasem ich liczba przerasta moje możliwości – IS24 miało pomóc, niestety w praktyce to wygląda tak, że ludzie wklejają nam link np. do wydarzenia, a ja dalej sama muszę „robić notkę” z gotowca…

    Wracając do blogów – są ważne, opiniotwórcze, kibicuję i Abiektowi, i Ewie i Gosi, Queerpopowi, uwielbiałam Zmyślnika (nie tylko dlatego, że też rzucałam World of Warcraft milion razy :P ), czy Wielobranżowego. Ale pamiętajmy – działają na innych zasadach niż portale.

    Co do bloga Kasi jeszcze – Joe My God, Queerty, czy Towleroad są także zbiornikami RSS w dużej mierze – często z bardzo krótkim komentarzem (a czasem nawet bez), a mają dziesiątki tysięcy, jak nie więcej, wielbicieli.

    Pozdrawiam,
    Magda

  • Uschi

    [Re: W imię bloga]

    @wish – dzięki za ten komentarz.

  • KaFor

    [Re: W imię bloga]

    Przyłączam się do podziękowań. :)

    KF

  • Srulek Zylbersztajn

    [Re: W imię bloga]

    [...]
    komentarz usunięty

  • RIVAN

    [Re: W imię bloga]

    [...]
    uprasza się nie karmić trolla

  • Soniasonia

    [Re: W imię bloga]

    @ S. Z.
    O ile uważam, iż każdy ma prawo wyrażać swoje opinie w internecie na każdy temat, o tyle jednak wyznaję niepopularny pogląd, iż powinno się to robić bez ubliżania innym. twój komentarz to zdecydowane przegięcie, i gdybym była moderatorem, zablokowałabym ci za coś takiego dostęp do strony. Nie mówiąc już, że w tym, co piszesz, nie ma sensu – czym się różni pisarstwo „realne” od „wirtualnego”? Nie ma żadnej różnicy – analizy na blogach często są równie wartościowe co te w „powaznych” gazetach i czasaopismach, wiele utworów opublikowanych w internecie ma wysoką wartość literacką, ponadto można w nich wycztać wiele informacji, o których nie dowiemy się z tradycyjnych mediów, co jest bardzo ważne zwłaszcza do społeczności niszowych, jaką de facto jest środowisko (?) LGBT. Sugerujesz, by „coś” zrobić (dla osób LGBT, w domysle, jak mniemam). To powiedz, proszę, jakie masz pomysły, i powiedz, jak zebrać wystarczającą ilość ludzi do ich zrealizowania na szeroką skalę bez odwoływania się do możliwości internetu.

    [uprasza się nie karmić trolla. detr.]

  • Srulek Zylbersztajn

    [Re: W imię bloga]

    [...]
    komentarz usunięty

  • Soniasonia

    [Re: W imię bloga]

    Ach. W końcu udało mi zrozumieć twój styl myslenia (kliknęło mi, gdy zasugerowałeś serwowanie obrazków zamiast artykułów). Ty po prostu jesteś wtórnym analfabetom, nie potrafiącym przeczytać ze zrozumieniem nawet tak krótkiego tekstu, jak artykuł na blog. Tak, teraz wszystko rozumiem. Muszę przyznać, że ulzyło mi, gdyż teraz już nie muszę sie przejmować odpisywaniem na twoje posty. Tobie radze to samo. Życzę miłego dnia, pełnego oglądania obrazków, za to całkowicie wolnego od czytania dłuższych tekstów :)

    [uprasza się nie karmić trolla. detr.]

  • Soniasonia

    [Re: W imię bloga]

    Idąc za przykładem Petera,”myślenia” zamiast „myslenia” oraz „analfabetą” zamiast „analfabetom”. Tyle tytułem przestrzegania zasad poprawnej polszczyzny.

  • Peter Pan

    [Re: W imię bloga]

    Pisanie bloga nie jest niczym złym. Śmieszy mnie jedynie przypisywanie tej czynności jakiejś dziejowej roli. Nie mówiąc już o tym zabawnym zdaniu na temat „walki o godność blogera”, które mnie tak rozbawiło, że aż jestem za nie wdzięczny Abiektowi ;) )
    Śmieszna jest również walka między blogerami, która tutaj rozgorzała, choć nie dziwię się oburzeniu KaFor, która zobaczyła nieprawdziwe dane na temat swojego bloga.
    Najwidoczniej wyższy cel prezentacji autora jako króla gejowskiej blogosfery, uświęcił środki ;) )

    Moje zainteresowanie budzi natomiast niezmiennie jedna rzecz. Mogę być niesprawiedliwy, bo przecież istnieją blogi tematyczne, koncentrujące się na różnych sprawach, więc może mogą też istnieć blogi poświęcone wyłącznie sprawom LGBT.
    A jednak, trochę mnie dziwi, że niektórzy są tak bardzo skoncentrowani na swojej orientacji, że interesuje ich tylko to, co ma z nią związek.
    Ja, przyzwyczaiłem się do homików.pl, w związku z czym niemal codziennie czytam tu jakieś gejowskie newsy i przyznam, że zaczyna mi się wydawać, że przekraczam jakąś granicę skoncentrowania na tych kwestiach.
    Gdybym miał jeszcze wyszukiwać newsy w gazetach polskich i zagranicznych, komentować je, do tego brać udział w różnych akcjach, to już chyba nie miałbym czasu na myślenie o czymkolwiek innym.
    Zaznaczam, że nie wyśmiewam się z blogerów (no może troszkę), bo każdy powinien robić to, co mu sprawia przyjemność, ale jakoś nie potrafię się nie dziwić … .

  • WS

    [Re: W imię bloga]

    @ Srulek Zylbersztajn
    Wydaje mi się, że masz rację, ale tylko w rozpoznaniu objawów, a nie przyczyny niskiego (coraz niższego?) czytelnictwa blogów. Nie sądzę, że najważniejsza jest ucieczka do obrazków, do coraz krótszych treści. Owszem, tak się dzieje, ale uważam to za skutek, nie przyczynę.

    Mogę się oczywiście mylić, bo tematu nie b a d a ł e m, ale widziałem (akurat na bloxie) ile powstaje dziennie nowych blogów – media informują, że jesteśmy w tym sporcie w światowej czołówce. Tak wiele osób pisze, że czytelnictwo musiało się zatomizować. Pisząc samemu masz grono czytelników. Najczęściej jest tak (zwłaszcza w przypadku małych blogów), że czyta się blogi „zaprzyjaźnione” – osób, które czytają twój blog. Możliwości (czasowe) są ograniczone, więc czytelnictwo blogów rozpada się na małe „kluby’. By jak najwięcej blogów przeczytać, muszą one mieć mniej treści – to jakby „rynek czytelnictwa” wymusza (niewidzialne oko rynku?) skracanie treści (stąd, sądzę, popularność np. Facebooka z jego statusami).

    To może jak z tworzeniem się ciał niebieskich – grawitacja wymusza skupianie się materii. Najwięcej jest systemów planetarnych (słońce i kilka planet), dużo mniej galaktyk, później gromad galaktyk.

    Nie trzeba chyba dalej wyjaśniać, że w blogosferze grawitacją jest talent blogera i jego dobry pomysł na bloga (plus, na pewno, pracowitość). No i cóż – blogosfera się nieustannie rozszerza, czytelnictwo się rozrzedza. :) Choć, oczywiście, co najmniej parę lat galaktyki (takie, jak Abiekt, czy Trzyczęściowy garnitur) jeszcze przetrwają. :)

  • Nemst

    [Re: W imię bloga]
    :) i tyle w tym temacie :)

  • Absolutely Fabulous

    [Re: W imię bloga]

    @wish
    Nie zarzucę, bez obaw:) Jak dotąd na kopiowaniu złapałam jedynie szczęśliwie już nam nieistniejący „portal pozytywnie homofobiczny”.

  • Peter Pan

    [Re: W imię bloga]

    „Portal pozytywnie homofobiczny” to była rewelacja.
    Ja najbardziej lubiłem takiego geja, który im pisał felietony o tym, że:

    1.) tatuś nie grał z nim w piłkę i dlatego jest pedałem

    2.) swoim „chorym popędem” zagraża polskim rodzinom i dobrze o tym wie

    3.) ogląda pornosy hetero, bo tam „mężczyzna robi co do niego należy” …

    4.) … ale mimo to nie przestaje być pedałem

    5.) patrzy na chłopców kupujących kwiaty dziewczynom i rozumie, że oni są normalni a on jest zbokiem

    6.) czuje, że mężczyzna powinien mieć mięśnie, ale on ich nie ma (zapewne nie ma też w jego mieście siłowni, bo akurat ten problem można rozwiązać)

    7.) modli się o nawrócenie

    Lubiłem też taki artykuł o gejach, którzy popełnili samobójstwo. Nosił tytuł „kolejne ofiary gejowskiej ideologii”. (???)
    Był też coś o tym, że biseksualizm nie istnieje- są tylko heteroseksualiści, którym się zdarzyło błądzić oraz wredne pedzie, które są zbyt zboczone, żeby dostąpić łaski miłości kobiety i Boga ;) )

  • Absolutely Fabulous

    [Re: W imię bloga]

    Fakt, byli lepsi niż Jerry Springer. Ale jakoś mi ich nie brakuje:)

  • Anka Zet

    [Re: W imię bloga]

    Podobał mi się komentarz Magdy pod artykułem.

    Inna Strone wysoko cenię a dzień poznania słynnego Radka Oliwy zapisałam w swoim kalendarzu waznych wydarzeń.

    Sentyment do IS posiadam jak wielu innych stałych Czytelniczek Czytelnikow i Użytkowniczek plci obojga.
    Zachwycam się różnorodnością blogów, www wszelakich akcji etc.
    Dużo się zmieniło i kazda z nich miala swój udział w zmianach.
    Satatystyki można naciągać, dlatego nie przykladam do nich serca, uczuciami darząc wspaniałe inicjatywy.

    Każda inicjatywa będzie miala „swojego Abiekta” i prosze sobie indywidualnie zrozumieć moj komentarz ;) .

    Serdecznie Państwa pozdrwiam.
    Anka Zet

  • [Re:]

    Mam pewną wątpliwość, co do „właściwości” porównywania przez Autora branżowych blogów opiniotwórczych (głównie z pierwszej grupy) z blogami, jak to nazwał, „małymi” – charakterystyczne zresztą, że w artykule nie poświęca im większej uwagi, nie określając nawet bliżej ich charakteru. Ponieważ mam podstawy, by z tych sześciu, jakie znalazły się w trzeciej grupie, domyślać się nazw trzech (choć nie wiadomo, jakie ostatecznie zostały uwzględnione w badaniu), pozwolę sobie na generalizację – blogi te mają charakter czysto osobisty, intymny nawet i są bardziej zapisem codzienności osób piszących oraz prezentacją ich (czasem nieco kreowanego czy podkoloryzowanego ) odczuwania świata. Jest to zupełnie inna sytuacja „pisarska”, generująca też inny rodzaj czytelnictwa (i kontaktu autorów z czytelnikiem). W powyższym zestawieniu znalazły się ze względu na orientację seksualną swoich autorów, która, oczywiście, przewija się jako temat na ich blogach, ale w zupełnie innej – i nie wyłącznej – perspektywie niż na blogach czysto informacyjnych czy kulturalnych. Oddziaływanie tych blogów jest ograniczone nie tylko z powodu dość niskiego (w porównaniu choćby z blogiem Abiekta) czytelnictwa, ale też niejako z założenia: są to bardziej „dzienniki” niż „manifesty”… Artykuł, który omawia statystyki odsłon, by na ich podstawie wysnuwać wnioski co do wpływu blogosfery na środowisko LGBTQ, powinien nieco bardziej uwzględnić tę różnicę – albo poświęcając więcej miejsca „blogom małym” (wydają się nieco na siłę doczepione do artykułu, żeby ogólna liczba badanego materiału zamknęła się zgrabnie w 15), albo analizując wyłącznie blogi „społeczno-kulturalne”, przez co, jak sądzę, ich porównanie z portalami typu Homiki czy InnaStrona, dla których mogą być poważną konkurencją i alternatywą, byłoby jeszcze trafniejsze…
    Ja osobiście nie mam zresztą wątpliwości (skoro już od nich zacząłem), że najlepszą stroną branżową w polskim Internecie – i podstawowym dla mnie źródłem informacji w tej sferze – jest właśnie blog Abiekta…

  • UrszulaGawlik

    [Re: W imię bloga]

    Trzeba mieć naprawdę gigantyczny tupet, żeby napisać obszerny artykuł o blogach, którego główną tezą jest to, że nic nie równa się blogowi autora. Pomyśleć, że większość ludzi po kilku latach w dużym mieście nabrałaby choćby jako takiej ogłady…

  • WS

    [Re: W imię bloga]

    @ UrszulaGawlik
    Ale przecież tezę udowodnił. :)
    I posunął się na podium, robiąc miejsce Ewie i Gosi. ;)

  • Peter Pan

    [Re: W imię bloga]

    @ WS

    Owszem, owszem. Wrodzona skromność nakazała mu z wysokości swej chwały, dostrzec, że coś tam jest pod nim.
    Uczciwe drugie i trzecie miejsce dla przyjaciół musiało się więc znaleźć. Ale oczywiście tylko pod takim warunkiem, że będą mogli stanowić właściwe tło dla jego przerośniętego ego.

    Jedno mnie tu zastanawia od przeszło roku. Abiekt przecież chyba coś studiuje a tak drastycznie nie potrafi się posługiwać językiem polskim … . Jak to jest możliwe ?
    Nikt mu jeszcze tego nie powiedział z wykładowców ? Czy może uznał, że to „ukryta homofobia” sprawia, iż wredni wykładowcy poprawiają jego, zapewne we własnym mniemaniu, nienaganną polszczyznę ? :) )

  • WS

    [Re: W imię bloga]

    @ Peter Pan
    Ale polszczyzna pokolenia Abiekta jest inną polszczyzną, niż na przykład ta, którą ja przyswoiłem sobie w młodości.
    I w inny sposób polszczyzna młodych ludzi kształtuje się, niż kiedyś. Mniejsze znaczenie mają książki (często w ogóle nie mają wpływu niestety), prasa, poprawna polszczyzna dawnych mediów elektronicznych (kiedyś w naszej telewizji i radiu byli poloniści, którzy, po audycjach na żywo, zwracali prowadzącym uwagę na popełnione błędy językowe. Tak wspominał Bogusław Kaczyński. Dzisiaj przecież tego nie ma). Dziś polszczyzna kształtuje się w internecie, kształtują je różne formaty tekstowe – sms-y, statusy na Fb.

    Biorąc powyższe pod uwagę, a także mnogość pracy, którą odwala Abiekt, jego polszczyzna jest z a d z i w i a j ą c o poprawna. :)
    Pisze prawie jak wapniak (no, to słowo już dzisiaj chyba jest nieznane, he, he). Oczywiście na blogu, bo na Facebooku pisze już jak normalny człowiek. :D

  • Peter Pan

    [Re: W imię bloga]

    @ WS

    Muszę Cię rozczarować ;)
    Pomijam już, że sam jestem niewiele starszy od Abiekta i znam tę „aktualną” polszczyznę i też się nią posługuję. Ale czytam tu i w innych miejscach artykuły różnych osób w mniej więcej podobnym wieku i nieczęsto widuję taką masakrę jak w tekstach Abiekta.
    Pewne zasady pisania tekstów są niezmienne. Chodzi o logikę wypowiedzi, rozpoznawanie rejestru (nie można pisać o teoriach nauk humanistycznych, tak jakby się pisało o ulubionym zespole muzycznym), odpowiednie łączenie związków frazeologicznych (a nie „na mniej więcej”). A przede wszystkim: nie można używać wyrazów niezgodnie z ich znaczeniem, obojętnie czy jest to wyraz typu „redundancja” czy typu „ziomas”. Ta i pozostałe zasady dotyczą wszystkich obszarów języka.

    Także bynajmniej nie chodzi mi o jakiś językowy konserwatyzm. Rzecz w tym, że tekstów na tak słabym poziomie to ja nie znajduję nawet na SportFan.pl, mimo iż większość tamtejsi felietoniści mają najczęściej (na oko) 18 lat i jedyne co w życiu czytali to „Piłka Nożna” i „Bravo Sport”.

  • Peter Pan

    [Re: W imię bloga]

    mimo, iż najczęściej tamtejsi felietoniści …

  • Srulek Zylbersztajn

    [Re: W imię bloga]

    Niewiele starszy od Abiekta… Jasne! Pewnie masz dzieci w jego wieku.

  • natalia_oreiro

    [Re: W imię bloga]

    @ aleksanderson: ha, no właśnie! w tekście Abiekta blogi prywatne, takie jak mój (dwiepanie.blox.pl) zostały wrzucone niezbyt sensownie do jednego wora z publicystycznymi. Oczywiście miło mi, że moja pisanina została dostrzeżona przez Pierwszego Blogera Branży, ale nijak nie odczuwam potrzeby „bycia widzialną”, „wpływania”, „komentowania”, „oceniania” itp. Chyba że powinnam automatycznie poczuwać się do bycia opiniotwórczą z racji tego, że jestem jednocześnie blogerką i lesbijką.

  • Yga

    [Re: W imię bloga]

    @Magda
    - ja czasami publikuję na Homikach, Innej Stronie czy Kobiety-kobietom, ale rzadko – po prostu nie starcza mi na to czasu… Staram się, aby na moim blogu były w miarę aktualne rzeczy, zbyt wiele się nie rozpisuję i nie daję rozbudowanych komentarzy, bo w momentach takich jak np. teraz wiele czasu zajmują mi sprawy bieżące (obecnie związki partnerskie), a rozdwoić się niestety jeszcze nie umiem… Ale frajdę sprawia mi zwłaszcza to, gdy pisze ktoś do mnie maila z życzliwymi uwagami lub podziękowaniami za to, co robię. Lub zaczepi na ulicy, Marszu i pogada – bo to znaczy że do kogoś ta moja pisanina i aktywność dociera.

  • d_biskupa

    [Re: W imię bloga]

    Na marginesie dyskusji przyznam się, że lubię bloga prowadzonego przez te dwie stewardessy. Cenię sobie zwłaszcza opinie pani Tomaszewskiej.

  • Srulek Zylbersztajn

    [Re: W imię bloga]

    Stewardessy? WTF?

  • WS

    [Re: W imię bloga]

    @ d_biskupa
    Znasz zasadę: pisz dobrze albo źle, ale nie przekręcaj nazwiska! :)

  • Absolutely Fabulous

    [Re: W imię bloga]

    @WS
    Dziękuję. Przyznam, że jak ktoś przekręca moje nazwisko, to włącza mi się „pitbull mode”:)

  • d_biskupa

    [Re: W imię bloga]

    O jacie. Nie bądź taka drażliwa. Co jest z tymi lesbijkami? Jedne same sobie przekręcają imiona, a inne się obrażają śmiertelnie, jak ktoś lekko przekręci ich nazwisko…




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa