Trzydziestolatek, który spotkał się z siedemnastolatkiem

Młodość jest okresem, gdy najrzadziej dopadają nas wyrzuty sumienia. (…) Oczywiście z wyjątkiem pierwszych lat dzieciństwa do mniej więcej czwartych urodzin. Wtedy nie masz wyrzutów sumienia, jesteś czystą naturą, czystą amoralnością i egoizmem, jak wszystkie dzieci. Później jednak wstrząsają tobą empatia, troska, strach, wstyd, zahamowania i obawy, by przemielić cię na pył przerażania – aż do złotych lat. Złotych lat, podczas których dążysz do swobody, buntujesz się przeciwko sobie, przeciw krewnym, historii i światu i zrzucasz nieco jarzma sumienia. Wspaniałe to lata.

Doskonale wie o tym trzydziestoletni Jarle Klepp, narrator powieści Tore Renberga pt. „Człowiek, który pokochał Yngvego”. Opowiada on swoją własną historię sprzed trzynastu lat, kiedy to był siedemnastoletnim chłopakiem, pełnym młodzieńczej energii buntownikiem w czarnym płaszczu i arafatce, sprzeciwiającym się przeciętności i konformistycznemu podejściu do życia swoich rówieśników. Co ważne, trzydziestoletni Jarle Klepp nie przemilcza żadnych wstydliwych dla niego szczegółów, nie moralizuje, stara się nie oceniać siedemnastolatka, którym kiedyś był. Po prostu traktuje go jak zupełnie inną osobę. Jak starego znajomego, którego kiedyś znał, a z którym nie ma już o czym rozmawiać. A jednak musi. Pewnego dnia przeszłość stuka do jego drzwi.

I oto na dłuższą chwilę przenosimy się do świata, gdzie nie ma Unii Europejskiej (jest Europejska Wspólnota Gospodarcza), gdzie dogorywa Związek Radziecki, a młodzież nie siedzi całymi dniami w Internecie (ba! mało kto ma komputer, a nawet jeżeli, to nie służy on do grania w gry komputerowe), nie ma telefonów komórkowych, ani girls- i boysbandów. To właśnie w tym świecie dorasta Jarle Klepp. Ma dziewczynę, przyjaciół, „fascynacje i ambicje”. Jego rodzice rozwiedli się jakiś czas temu, mieszka więc z matką, po której nosi nazwisko. Ojciec pojawia się w jego życiu raz na tydzień lub dwa tygodnie, gdy przychodzi czas jego „widzeń z synem”. Ojciec dobrze zarabia, lecz jest alkoholikiem. Matka pracuje w biurze, ledwo doszła do siebie po rozstaniu z mężem.

Ale nie to jest dla Jarlego najważniejsze. Ma on swoje przekonania, założył z kumplami zespół punkowy, jest zaangażowany w sprawy polityczne. Pewnego dnia widzi jednak na boisku szkolnym Yngvego, zupełnie niepasującego do niego grzecznego chłopca, głupkowato uśmiechniętego, jak się później okazuje niepijącego alkoholu, zafascynowanego Egiptem i grającego co środę w tenisa. Takimi ludźmi Jarle na co dzień gardzi. Tym razem jednak zakochuje się w tym chłopaku, choć przecież, jak sam zauważa, nie jest gejem. Jest to zauroczenie platoniczne, podyktowane bardziej fascynacją osobowością Yngvego niż cielesnym pożądaniem (choć i ono nie jest zupełnie przemilczane przez narratora).

Zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Jarle nie potrafi sobie poradzić z tym zauroczeniem, próbuje te emocje przelewać na swoją dziewczynę – jednak bezskutecznie. Dochodzi do zmiany w jego sposobie myślenia i bycia. Zaczyna się miotać pomiędzy Jarlem buntownikiem a Jarlem chcącym być takim jak Yngve. Idzie na tenisa, ścina włosy, prosi nawet mamę o pieniądze na korektor do twarzy, by pozbyć się pryszczy. Szuka okazji, by spotkać się z Yngvem, jednocześnie jednak udając przed swoim najlepszym kumplem Helge, że wcale nie zależy mu na tym dziwnym chłopaku.

To nie może się dobrze skończyć. Zaczyna oszukiwać swoich najbliższych – nie tylko dziewczynę, najlepszego kumpla, ale i swoją matkę, która właśnie dotarła do kolejnego ciężkiego momentu w swoim życiu. Przede wszystkim jednak oszukuje sam siebie. W przytoczonym wyżej fragmencie narrator wychwala te lata, kiedy człowiek nie musi dźwigać jarzma sumienia. Zdaje jednak sobie sprawę, że nie trwa to wiecznie.

Możesz palić trawę, urywać lusterka BMW zaparkowanych w bogatej dzielnicy, porzucać dziewczyny i jednocześnie pieprzyć nowe – bez specjalnych wyrzutów sumienia. Na tym polega różnica. Możliwe, że później nadal będzie oddawać się tak niesympatycznym zajęciom jak bycie niewiernym, fałszywym, ludzkim, jednak pojawi się w tobie jakiś żal. Żal, żal, żal. Wwierca się w ciebie, pełza po tobie, jak robactwo, przypominając kim jesteś – człowiekiem, śmierdzącym, kierującym się żądzą, głupim człowiekiem, pieprzącym inne kobiety, kiedy jesteś żonaty, okłamującym otoczenie. Masz doświadczenia. Dorosłeś. To piekło.

Siedemnastoletni Jarle Klepp przeżywa właśnie ten okres, kiedy robi się głupie i niemoralne rzeczy bez żadnych wyrzutów sumienia. Okazuje się jednak, że sumienie stoi tuż za zakrętem. Czy Jarle do niego dotrze, a jeśli tak, to czy wyjdzie z tego spotkania silniejszy, dojrzalszy? Czy dowie się, co o nim sądzi Yngve? I dlaczego po tylu latach przypomina sobie tamte zdarzenia? Z pewnością odpowiedź na te pytania zaskoczy niejednego czytelnika.

„Człowiek, który pokochał Yngvego” to książka dojrzała, napisana z wielkim dystansem, bez moralizatorstwa, ale też bez próby wybielania głównego bohatera, tłumaczenia jego zachowania. To, jak ocenimy Jarlego Kleppa, zależy tylko od nas. Ale uważajmy z tą oceną, bo może się okazać, że bardzo wiele łączy siedemnastoletniego Jarlego z tymi siedemnastolatkami, którymi kiedyś byliśmy my sami.

Tore Renberg
Człowiek, który pokochał Yngvego
tłum.: Katarzyna Tunkiel
ISBN: 978-83-62180-31-8
liczba stron: 360

Autorzy:

zdjęcie Natalia Zaborniak

Natalia Zaborniak

Z wykształcenia bibliotekarka. Interesuje się literaturą, w tym także literaturą LGBT.

38 komentarzy do:Trzydziestolatek, który spotkał się z siedemnastolatkiem

  • d_biskupa

    [Re: Trzydziestolatek, który spotkał się z siedemnastolatkiem]

    Ciekawe, kto to wydał, ale recenzja i cytaty nie zachęcają do lektury. Jestem na nie.

  • Peter Pan

    [Re: Trzydziestolatek, który spotkał się z siedemnastolatkiem]

    A ja jestem na tak. Na podstawie tej książki zrobiono całkiem sympatyczny film.
    Mam tylko jedno zastrzeżenie do tej powieści.
    Jarle miał 17 lat i był punkiem. A jak ma 30 to wspomina to jak zamierzchłą przeszłość spowitą mgłą. Ludzie, którzy na serio byli punkami, angażowali się w to zazwyczaj na tyle, że byli wierni tej subkulturze co najmniej, gdy studiowali a czasem dłużej. Także w wieku 30 lat, mogli co najwyżej powoli przestawać być punkami a nie wspominać tego, jak kombatanci II Wojnę Światową.

  • Peter Pan

    [Re: Trzydziestolatek, który spotkał się z siedemnastolatkiem]

    Chyba powinno być: „wspominać to”
    choć sam już nie wiem, bo tak mi się od tego punka przyczepiła piosenka Sex Pistols do mózgu, że słyszę tylko „God Save the Queen” i nie mogę się skupić nad poprawnością swoich mądrych wypowiedzi :(

    W każdym razie tę poprawkę dedykuję d_biskupa – fance moich poprawek ;) )

  • d_biskupa

    [Re: Trzydziestolatek, który spotkał się z siedemnastolatkiem]

    Na miły bóg! Co ty, Peter, możesz wiedzieć o punkach?? Albo trzydziestolatkach???

    Poza tym świat widział wiele dobrych filmów nakręconych na podstawie słabych książek, więc to żaden argument.

  • Peter Pan

    [Re: Trzydziestolatek, który spotkał się z siedemnastolatkiem]

    @ d_biskupa

    O punkach, wiem akurat dość dużo mój drogi. A szczególnie dużo o tej subkulturze w Skandynawii. Bo jedynym powodem dla którego kiedyś się uczyłem szwedzkiego był zespół Ebba Grön. Ale tu raczej wątpię czy ty możesz coś na ten temat wiedzieć.

    Co do „argumentu”… Jeśli film był fajny, to można dać szansę książce i sprawdzić czy też jest fajna czy nie jest. I celowo używam słowa „fajny”, bo ten film to też nie arcydzieło.

  • znudzony

    [Re: Trzydziestolatek, który spotkał się z siedemnastolatkiem]

    co do książki: jestem w połowie. treść sympatyczna, narracja sprawna, ale to jednak produkt, który swoich odbiorców powinien znaleźć przede wszystkim w grupie nastolatków. jako, że jestem nieco starszy, to jednak nieco mnie dylematy Jarlego przynudzają. zabawy w zespół rockowy, podniecenie gandzią a la Ania z zielonego wzgórza, motyle w brzuszku na widok chłopca, który sprawia wrażenie upośledzonego… takie tam trele – morele

  • merda

    [Re: Trzydziestolatek, który spotkał się z siedemnastolatkiem]

    Dziś już takich młodzieńców nie ma. Dziś wszyscy są konformistami. Jakie to nudne!

  • Corso

    [Re: Trzydziestolatek, który spotkał się z siedemnastolatkiem]

    @Peter Pan

    Jestem trzydziestolatkiem, mam mnóstwo znajomych eks-punków, znakomita większość świetnie wpasowała się w system, zarabia kupę kasy i śmieje się ze swych młodzieńczych przekonań. Są też takie przypadki wśród tzw. osób publicznych (np. redaktor Mikołaj Lizut z Wyborczej). zatem: różnie to bywa.

  • d_biskupa

    [Re: Trzydziestolatek, który spotkał się z siedemnastolatkiem]

    Zgadzam się ze znudzonym. Książka raczej dla siedemnastolatków, niż dla trzydziestolatków. Polecam raczej Winnetou!

  • :)

    [Re: Trzydziestolatek, który spotkał się z siedemnastolatkiem]

    [...]
    Trochę archiwalnego punku z dwumetrową tranny (Dean Johnson miał 2m(!) wzrostu) :
    http://www.youtube.com/watch?v=iIUGQ8_6Jh0
    http://www.youtube.com/watch?v=ZnMtvuvM_i0

    Powyżej recenzowana książka jest rzeczywiście dla nastolatków. Tore Renberg pisze głównie dla dzieci i młodzieży. Duży plus książki to bardzo ładny styl i język – czytałem w oryginale, a nie wiem jak wypadł przekład na polski.
    Film pod tym samym tytułem co książka „Mannen Som Elsket Yngve” zrealizowano 5 lat później, i można go zobaczyć na YT w 10 częściach. Tutaj link do pierwszej, reszta na tym samym kanale:
    http://www.youtube.com/watch?v=O7bnQPpIIj0
    Niestety nie jest tekstowany w j.angielskim, ale to żadna przeszkoda – norweski to trochę tak jak czeski ;) :)

  • Soniasonia

    [Re: Trzydziestolatek, który spotkał się z siedemnastolatkiem]

    Piszecie zupełnie, jakby fakt, iż książka jest dla nastolatków był powodem do jej dyskwalifikacji. Moim zdaniem to absurd – napisac dobrą książkę dla młodzieży to prawdziwa sztuka, trudniejsza niż pisanie dla dorosłych, innych kryteriów też nalezy używac przy ich ocenie. Samej recenzowanej powieści nie czytałam, natomiast jej opis brzmi zachęcająco (wygląda na to, iż ta książka jest lepsza niż wszystkie „gejowskie” powieści napisane kiedykolwiek w Polsce), postaram się więc ją nabyc :-) I, tak na marginesie, z jakiegoś powodu wszytskie dobre powieści, które ostatnio czytałam, wywodzą się ze Skandynawii – coraz bardziej lubię ten region. Przepraszam też za okropną pisownię, nie doszłam jeszcze do tego, jak rowiązac problemy z upierdliwą klawiaturą laptopa…
    @ d. biskupa
    A ja polecałabym j”Winnetou” raczej dzieciom dopiero uczącym się czytac – jako dziewięciolatkę od cyklu odrzuciła mnie płytkośc postaci oraz przewidywalnośc fabuły.

  • Peter Pan

    [Re: Trzydziestolatek, który spotkał się z siedemnastolatkiem]

    @ Sonia

    Ale Winnetou to książka przygodowa. Tam nie ma być pogłębionej analizy postaci. Ma być akcja.
    Mnie właśnie martwi, że takich książek wydaje się coraz mniej a literatura dziecięca i młodzieżowa staje się całkowicie zniewieściała.
    Dominacja książek dla dziewczynek nad książkami dla chłopców jest dziś niesamowita.

  • d_biskupa

    [Re: Trzydziestolatek, który spotkał się z siedemnastolatkiem]

    Widzę, że usiłujesz prowokować tymi enuncjacjami na temat zniewieścienia literatury dziecięcej. Tymczasem widać wyraźnie, że nie masz pojęcia, o czym piszesz, a Winnetou pewnie na oczy nie widziałeś. Tam jest akcji tyle, co kot napłakał. Same opisy przyrody na dziesięć stron każdy. No i to rodzące się uczucie między Winnetou a Old Shatterhandem…

  • Peter Pan

    [Re: Trzydziestolatek, który spotkał się z siedemnastolatkiem]

    @ d.biskupa

    Brawo! Nie raz chciałeś tu dotrzeć do jakiejś „prawdy” o Peterze na podstawie postów tego miłego chłopca i to jest pierwszy raz, kiedy faktycznie ci się to udało.
    Rzeczywiście albo nie czytałem Winnetou albo tej książki w ogóle nie pamiętam ;) )

    Co do zniewieściałości literatury- to nie prowokacja. Kiedyś w „Volkskrancie” był świetny artykuł na ten temat i muszę powiedzieć, że otworzył mi oczy.
    Literatura dla chłopców wciąż podlegała różnym poprawnym politycznie „poprawkom”, przez co dziś praktycznie jej nie ma.
    Bo nawet jak ktoś pisze literaturę przygodową, to musi tam obowiązkowo „wkwotować” jakieś panienki, wprowadzić wątek miłosny lub zrobić parę innych rzeczy skutecznie odstraszających chłopców od książek (choć zamiarem nie jest oczywiście ich odstraszenie tylko reedukacja).
    W Anglii powstało podobno nawet specjalne wydawnictwo stawiające sobie za cel, poradzenie sobie z tym problemem.

  • d_biskupa

    [Re: Trzydziestolatek, który spotkał się z siedemnastolatkiem]

    Ale ciebie dziewczęce powieści nie odstraszają, prawda, mój ty Latający Holendrze? Tę, pod którą dyskutujemy, pochwaliłeś, a przecież według twojej definicji musi być wybitnie dziewczęca.

  • Peter Pan

    [Re: Trzydziestolatek, który spotkał się z siedemnastolatkiem]

    @dupa
    Niczego nie pochwaliłem, poza (w minimalnym stopniu) filmem.
    Nie rozumiem dlaczegóż to według mojej definicji ta książka miałaby być dziewczęca ? Ja mówiłem o segmencie literatury dla dzieci i młodszej młodzieży (który przywołałeś swoim Winnetou). Tam istniały zawsze książki dla dziewczyn i chłopców i te pierwsze mają się dziś lepiej niż te drugie.

    A ty: najpierw upupiasz tę powieść przyrównaniem do Winnetou a potem starasz się sprowadzić wypowiedź Peterka do absurdu, utożsamiając jego argumenty nt. tego Winnetou z jego poglądami na literaturę w ogóle.
    Powiem krótko- Winnetou jest książką dla dzieci, Yngve książką dla starszej młodzieży.
    A Sonia ma rację, bo nie ma powodu, dla którego „Arc-en-terre” miałaby zrezygnować z recenzowania tego typu literatury.
    Zresztą od naszych rodzimych grafomanów a la Szczygielski ten Norweg może być ciekawszy.

  • d_biskupa

    [Re: Trzydziestolatek, który spotkał się z siedemnastolatkiem]

    Zawsze istniały książki dla chłopców i dziewczynek, zawsze małżeństwo było związkiem kobiety i mężczyzny, zawsze homoseksualizm był niezgodny z naturą, zawsze coś tam coś tam…

    Tak, nabijam się z ciebie. Przyznaję to wprost, żebyś nie musiał poddawać kolejnego mojego posta szczegółowej egzegezie, aby to wykazać. Ale jak niby miałabym do twojej wrzuty o zniewieścieniu literatury dziecięcej odnieść się na poważnie?

  • Peter Pan

    [Re: Trzydziestolatek, który spotkał się z siedemnastolatkiem]

    @ d.biskupa

    To, że masz fobię przed słowem „zawsze” to nie oznacza, że użyłem go tu w takim znaczeniu, do jakiego usiłujesz je sprowadzić.

    Istnieją takie dwa bieguny myślenia. Na jednym jest tradycjonalizm i twierdzenie, że najlepsze jest to, co było „zawsze” i co jest „naturalne”.
    Na drugim biegunie jest taki bezrefleksyjny pseudoprogresywizm, któremu się wydaje, że najlepszym rozwiązaniem dla świata, jest proste zaprzeczanie wszystkiemu, co jest na tym pierwszym biegunie.

    Dlatego dupciu, to raczej ja sobie zakpiłem z Ciebie, wiesz ? Bo przewidywalność reakcji na moje słowa na gejowskim portalu, jest taka sama, jak przewidywalność umieszczenia słowa „postęp” w komentarzu na stronie Frondy.
    A w gruncie rzeczy mówię bardzo prostą i niekontrowersyjną rzecz. Książek skierowanych wprost do dziewczynek (wręcz explicite np. nazwą serii) jest dziś o wiele więcej niż tych skierowanych do chłopców. Niektórzy mówią też, że współczesna literatura dla dzieci ma coraz więcej elementów, które statystycznie częściej interesują dziewczynki niż chłopców.
    W sumie prosta sprawa, daleka od politycznych kwestii: czy to genderowych, czy konserwatywnych czy jakichkolwiek.
    Ale oczywiście wiadomo mniej więcej tak samo, jak to, że dziś zajdzie słońce, żeby wzejść jutro rano, że taka d.biskupa czepi się jakiegoś „zawsze” i włączy swoją płytę z prawicowym dyskursem jako straszakiem i ostatecznym argumentem, iż Peter jest w błędzie.

  • Peter Pan

    [Re: Trzydziestolatek, który spotkał się z siedemnastolatkiem]

    jak przewidywalność reakcji na umieszczenie słowa postęp.

    Nie mogłem się powstrzymać i nie poprawić tego specjalnie dla Ciebie.

  • Soniasonia

    [Re: Trzydziestolatek, który spotkał się z siedemnastolatkiem]

    @ Peter Pan
    Akcja a akcja bardzo się od siebie różnią. Dla przykładu, seria powieści o przygodach Tomka Szklarskiego (moja druga ulubiona lektura w podstawówce, po „Astronomii współczesnej”) również jest cyklem przygodowym, jednak innym (i moim zdaniem o wiele ciekawszym) niż „Winettou”. Bohaterowie tej serii nie mają specjalnie rozbudowanych osobowości, ale za to każdy ma kilka wyrazistych cech charakteru, które wyraźnie wyodrębniają go wśród innych i pozwalają nawiązac pewną więź z postacią – w powiesci Maya z kolei postaci wydawały mi się płaskie i nudne. W historiach o Tomku bardzo podobał mi się też fakt, iż zawarte w nich było mnóstwo informacji dotyczących geografii i historii danych regionów, ludów je zamieszkujących oraz fauny i flory – wszystko to napisane takim samym językiem jak sceny akcji (chociaż to akurat tylko moja perspektywa, ponieważ ja zawsze uwielbiałam takie szczególiki). Co do literatury dziecięcej to chyba masz na myśli ostatnie dwa, trzy lata? Bo wcześniej niepodzielnie królował „Harry Potter”, który był typową powieścią dla chłopców. A tak zupełnie na marginesie, to w mojej klasie wszystkie, dosłownie wszystkie dziewczęta szalały na punkcie „Zmierzchu”, nawet te inteligentne – nie mogę zrozumiec tego fenomenu…

  • Peter Pan

    [Re: Trzydziestolatek, który spotkał się z siedemnastolatkiem]

    @ Sonia

    No, tak. Harry Potter był wyjątkiem.
    Była też niepoprawna politycznie seria o tych chłopakach, którzy grali w nogę i bili się na przerwach :) Ale nie wiem czy to wyszło w Polsce.
    Szklarskiego też czytałem. Jego powieści były faktycznie super.

    Z tym „Zmierzchem” też nie wiem o co kaman. Laski mają jakieś skłonności autodestrukcyjne. Niektóre podobno zakochują się w więźniach, inne lubią jakichś agresywnych drecholi a ostatnio znajoma wyznała mi, że ją kręcą sataniści. (!!!)
    To widocznie są i takie dziewczyny, które by chciały zostać pożarte przez wampira.
    Ja w każdym razie prędzej zrozumiem fizykę molekularną niż kobiety.

  • Soniasonia

    [Re: Trzydziestolatek, który spotkał się z siedemnastolatkiem]

    @ Peter Pan
    Ona nie chce być pożarta przez wampira, ona chce być wampirem – cała dramatyka powieści opiera się na tym, że jej wampiryczny chłopak tego nie chce (tak, Sonia sama z ciekawości przeczytała tą książkę). A z kolei fascynacja „złymi chłopcami” jest szczególnie widoczna w literaturze japońskiej – w powieściach dla nastolatek często wystepuje taki watek: X (dziewczyna, najczęściej siedemnasto, osiemnastoletnia) jest zerem – nie ma przyjaciół, rówieśnicy jej dokuczają, rodzice ją ignorują itp. Pewnego dnia spotyka Y (chłopaka), który ma jakiś związek z siłami ciemności – mógł zawrzeć pakt z diabłem (albo samemu być diabłem), być wampirem albo czarnoksiężnikiem. Y użycza dzieczynie swojej mocy, dzięki czemu dziewczyna staje się KIMŚ, a potem oboje mają (zwykle bardzo krwawe) różne przygody i w pewnym momencie się w sobie zakochują. Co do samych powieści, moim zdaniem bardzo dobre jest rozwiązanie japońskie – tam każda płeć ma odrębne czasopisma literackie i linie wydawnicze dostosowane do ich oczekiwań – w Japonii na okładkach większości książek są napisy: „Dla chłopców”, „Dla dziewczynek”, „Dla nastoletnich chłopców”, „Dla nastoletnich dziewcząt”, „Dla kobiet”. O dziwo, nie ma naklejki „Dla mężczyzn” – jest za to naklejka „Dla widowni dojrzałej”, co wynika być może z tego, iż tego typu utwory czyta też wiele kobiet.

  • Peter Pan

    [Re: Trzydziestolatek, który spotkał się z siedemnastolatkiem]

    @ Sonia

    To ciekawe z tymi nalepkami. Dużo się mówi o tym, że przez to ugrzecznianie literatury przygodowej, chłopcy w ogóle przestają czytać.
    Ale powiem szczerze- nie mam pewności czy to dlatego czy przez gry komputerowe.
    Może powinno się to jakoś skonfrontować z tym co w Japoni i zobaczyć na ile takie podziały popularyzują czytanie.
    Ja myślę, że trochę z pewnością.

  • Soniasonia

    [Re: Trzydziestolatek, który spotkał się z siedemnastolatkiem]

    @ Peter Pan
    Japonia jest krajem o najwyższym odsetku czytelnictwa na świecie, jednak sondaże zwykle tłumaczą to faktem, iż niemal wszyscy Japończycy poruszają się, korzystając z komunikacji miejskiej, a że często pracują/ uczą się w dużych odległościach od domu, spędzają godziny w drodze. Muszą więc zapełnić czymś nudę, a najłatwiej to zrobić, czytajc – zwłaszcza, iż książki i komiksy są w Japonii bardzo tanie. W ramach ciekawostek, najlepiej się sprzedają książki z nalepką „Dla dojrzałych czytalników”, a tuż za nimi „Dla chłopców”, chociaż może to wynikać z faktu, iż dziewczęta i kobiety częściej niż płeć męska pożyczają od koleżanek książki zamiast je kupować.
    @ d. biskupa
    Przynajmniej coś czytam – z twoich wypowiedzi wynika, iż nie czytasz w ogóle – przytaczasz same banalne, powszechnie znane przykłady literatury (nie zdizwiłabym się, gdybyś w którymś z kolejnych komentarzy napisała „Ja tam wolę Sienkiewicza”), w dodatku z kontekstu (a raczej jego braku) wnioskuję, iż nie czytałaś książek/komiksów, które przytaczasz jako przykłady.

  • d_biskupa

    [Re: Trzydziestolatek, który spotkał się z siedemnastolatkiem]

    Re: „Dużo się mówi o tym, że przez to ugrzecznianie literatury przygodowej, chłopcy w ogóle przestają czytać.”

    Dzisiaj już się dużo mówi o tym? Wczoraj, o ile pamiętam, to był jeden artykuł w jakiejś bliżej mi nie znanej holenderskiej gazecie. A jutro co nam oznajmisz? Że to problem ogólnoświatowy i Zgromadzenie Ogólne ONZu trzeba naprędce zwoływać? ;)

  • d_biskupa

    [Re: Trzydziestolatek, który spotkał się z siedemnastolatkiem]

    Nie wiem, jakie przykłady, Soniu. Winnetou czytałam. I Pana Samochodzika też. Choć nie wszystkie części. Komiksów też by się parę znalazło. Na przykład te o Tytusie de Zoo.

  • Peter Pan

    [Re: Trzydziestolatek, który spotkał się z siedemnastolatkiem]

    @ d.biskupa

    Artykuł w Volkskrancie był pierwszym na temat chłopców i czytelnictwa, jaki czytałem. Potem trafiałem też na inne artykuły z innych gazet.
    Między innymi dlatego, że … nie zgadłbyś … ma to związek z piłką nożną ;) Np. DFB wydało takie polecenie, żeby trenerzy zachęcali młodych zawodników do czytania i nauki.
    Na podobny pomysł wpadli Anglicy. Tam z kolei piłkarze promują czytelnictwo:

    http://www.guardian.co.uk/education/mortarboard/2010/apr/13/footballers-pick-books-for-boys

  • d_biskupa

    [Re: Trzydziestolatek, który spotkał się z siedemnastolatkiem]

    Nie wiem, Peter, jak ci idzie czytanie po holendersku, ale ten artykuł z Guardiana to pozwól, że ci streszczę w czterech punktach: chłopcy (i) gorzej od dziewcząt wypadają w szkolnych testach, (ii) mniej od dziewcząt czytają, a (iii) niektórzy uważają, że czytanie jest dobre dla dziewczynek; (iv) być może istnieje związek między punktami (i)-(iii). Nic natomiast nie ma o twoich demonach „politycznej poprawności”, czyhających na książki dla prawdziwych chłopców.

  • Peter Pan

    [Re: Trzydziestolatek, który spotkał się z siedemnastolatkiem]

    @ d.biskupa

    Boże, jaki ty jesteś dzisiaj nudny :( (
    W tym artykule nie ma nic na temat „politycznej poprawności”. Jest na temat piłkarzy promujących czytelnictwo. Przecież nawet napisałem do czego linkuję, nie ?
    To dość ciekawa inicjatywa. U nas niby Żewłakow zdradzał swoją fascynację Remarquiem, ale jakoś nikomu nie przyszło do głowy, żeby robić takie akcje.

    Nikt przecież nie mówi, że problem niskiego czytelnictwa wśród chłopców ma jedno źródło. O tym też pisałem mówiąc o grach.
    Natomiast stereotyp „czytanie jest dla bab oraz dla starych ludzi” obecny jest także w Polsce, przy czym nie obejmuje on takich pisarzy jak Sapkowski czy Tolkien (fantasy jest jedynym współczesnym ekwiwalentem książek przygodowych).
    Ciekawe czemu ? Może w szkołach prezentowana jest a.) klasyka i b.) literatura bardziej odpowiadająca dziewczynkom ?
    Nikt nie twierdzi, że ktoś celowo działa na niekorzyść płci męskiej. Ale może jest tu jakieś pedagogiczne niedopatrzenie ?
    Trudno mi też ocenić na ile pisarze krępowani są autocenzurą a na ile naciskami wydawców.
    Ale podejrzewam, że Szklarski nie wydałby książek o Tomku we współczesnej Zachodniej Europie. Francja, Wlk. Brytania czy Holandia nie wydałyby ich ze względu na obsesje postkolonialne. A w Skandynawii są przepisy ograniczające możliwość wydania książek „stereotypowych płciowo”.

  • d_biskupa

    [Re: Trzydziestolatek, który spotkał się z siedemnastolatkiem]

    Dla porządku dodajmy, że również wspomnianemu tu przez Sonię Sienkiewiczowi nie wydaliby dziś W pustyni i w puszczy. Ze względu na te ich nieszczęsne obsesje postkolonialne. Mój boże, jakich czasów dożyliśmy…

  • Peter Pan

    [Re: Trzydziestolatek, który spotkał się z siedemnastolatkiem]

    Dupo,
    wracamy do punktu wyjścia.
    „Mój boże, jakich czasów dożyliśmy…”- czyli Peter Pan jako konserwatysta.
    Widzę, że poza takim dualizmem konserwatywny-progresywny, lewicowy-prawicowy itp. nie potrafisz dyskutować, więc musisz mnie ustawić na pozycji, która by Ci ułatwiła argumentowanie.

    Gdyby nie wydali Sienkiewicza to bardzo źle, mimo, że był słabym pisarzem. To jest wylewanie dziecka z kąpielą. Nie wyeliminuje się rasizmu usuwając tomik TinTina w Kongo czy W pustyni i w puszczy ze sklepu. Tak jak nie byłbym za eliminowaniem Dantego, mimo iż „sodomici” smażą się w jego „Piekle”.
    A Staś Sienkiewicza miał akurat parę cech, których można by uczyć chłopaków także dziś i z pewnością nie wyszło by im to na złe.

  • Soniasonia

    [Re: Trzydziestolatek, który spotkał się z siedemnastolatkiem]

    @ Peter Pan
    Hmm, co do lektur szkolnych to dobrze pamiętam gimnazjum i liceum – tam przerabialiśmy same książki, które były śmiertelnie nudne dla każdego, kto nie ma fioła na punkcie danej tematyki/ okresu historycznego, a te, które okazywały się fajne, jak „Mistrz i Małgorzata” czy „Zbrodnia i kara” odstraszały małolatów potężną objętością. Z kolei w podstawówce, jak się zastanowic, rzeczywiście sporo było „dziewczęcych” książek, ale nie sądzę, by w tym tkwiła przyczyna – typowo przygodowych, „rozrabiackich” książek jak wspomniane „W pustyni i w puszczy” czy „Chłopcy z Placu Broni” też chłopcy nie chcieli czytac. Moim zdaniem bierze się to z tego, iż przez dzieci czytanie postrzegane jest jako rodzaj przymusu, a na ten chłopcy są uczuleni dużo bardziej niż dziewczęta, które zwykle podporządkowywują się regułom. Ja zawsze byłam dziwnym dzieckiem – bardzo lubiłam lektury szkolne i w podstawówce przeczytałam wszystkie, nawet z własnej inicjatywy te nadobowiązkowe, wyhamowałam właściwie dobiero w drugiej gimnazjum, gdy zrozumiałam, że czekają mnie same nudy, a ponadto przeczytałam już całą zawartośc szkolnej biblioteki.

  • Soniasonia

    [Re: Trzydziestolatek, który spotkał się z siedemnastolatkiem]

    Zajrzałam w głębsze pokłady pamięci i sobie przypomniałam. W podstwówce wśród chłopaków panował lans na nieczytanie – chłopcy, którzy siedzieli z książką na ławce zamiast grac w piłkę byli wysmiewani (tak samo jak ci, który bawili się z dziewczynami oraz chłopcy wyróżniający się wyglądem, np. grubi albo w okularach). A było to jeszcze przed reformą Giertycha, w czasach, gdy w niewielu jeszcze domach (przynajmniej w klasie średniej niższej, która dominuje w moim miejscu zamieszkania) gościły komputery, a o internecie mało kto słyszał.

  • Peter Pan

    [Re: Trzydziestolatek, który spotkał się z siedemnastolatkiem]

    @ Sonia

    Ja myślę, że to jest złożony problem, który zaczyna się od tego, że zawód nauczyciela jest bardzo sfeminizowany, podobnie jak współczesna pedagogika.
    Nic dziwnego, że chłopaki traktują szkołę, jako babską strefę, od której zazwyczaj próbują się zdystansować.
    Właśnie dlatego takie akcje jak ta z piłkarzami są bardzo fajne.
    Bo chcę tu podkreślić, że za tę feminizację szkół absolutnie nie można winić kobiet i, że tak, jak nie jestem za parytetem w polityce, tak nie jestem też za parytetem w szkołach. Jeżeli nauczycielki popełniają jakieś błędy w wychowaniu chłopaków czy ich po prostu nie rozumieją, to zazwyczaj nie robią tego specjalnie.
    Ważne jest natomiast, żeby faceci, którzy wybierają ten zawód, zdawali sobie sprawę z tego, że mają pewną rolę do spełnienia w szkołach.

  • dawid.irl

    [Re: Trzydziestolatek, który spotkał się z siedemnastolatkiem]

    a w napisach otwierajacych film w wersji norweskiej mamy polski akcent Zakopower:)

  • dawid.irl

    [Re: Trzydziestolatek, który spotkał się z siedemnastolatkiem]

    jesli w skandynawskich klimatach sie obracamy polecam dunski BRODERSKAP/brotherhood

  • Soniasonia

    [Re: Trzydziestolatek, który spotkał się z siedemnastolatkiem]

    Dużo, oj dużo czasu minęło zanim wzięłam się za książkę, gdy jednak zaczęłam czytać, robiłam to bez przerw i skończyłam całość w ciągu jednego dnia ^^ Muszę przyznać, że zawiodłam się na utworze, chociaż najprawdopodobniej dlatego, iż mam bardzo wysokie oczekiwania wobec lektur. W zasadzie niewiele w niej fabuły: ot, zbuntowany nastolatek popełnia jeden fatalny błąd za drugim, a wątek zauroczenia drugim chłopcem był moim zdaniem niezbyt ważny i niezbyt realistycznie poprowadzony. Zastanawiam się, czy sięgnąć po kontynuacje – chciałabym zobaczyć, jak Jarle staje się dojrzałym mężczyzną, ale z kolei nie mam ochoty czytać o wypełnionym ostrym imprezowaniem studenckim życiu. Czy ktoś mógłby mi powiedzieć, na którym wątku skupia się fabuła „Isabel”?
    P.S. Najbardziej podobało mi się opisania tamtych czasów ze specyficznego punktu widzenia specyficznej subkultury ^^

  • d_biskupa

    [Re: Trzydziestolatek, który spotkał się z siedemnastolatkiem]

    Sońka, imprezowe życie studenckie to jest to! Także używaj życia, zamiast je marnować na czytanie książek :)




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa