Tęczowa opera mydlana, czyli i Gombrowicz by się uśmiał (2)

Kolejny utwór jest najbardziej absurdalnym komiksem – nie, najbardziej absurdalnym tekstem, jaki kiedykolwiek czytałam. W 2003 roku licealista Himaruya Hidekazu otworzył blog, na którym rozpoczął publikację tworzonego przez siebie komiksu o szkole, w której znajduje się portal międzywymiarowy, wobec czego od czasu do czasu pojawiają się tam duchy bądź samurajowie z jedenastego wieku (lub też duchy samurajów z jedenastego wieku, jak kto woli). Fabułę pomińmy milczeniem, natomiast na szacunek zasługuje fakt, iż przez mniej więcej dwa lata chłopak codziennie dodawał przynajmniej jedną nową stronę utworu. W tym czasie Himaruya skończył już liceum i rozpoczął studia na akademii sztuk pięknych – nietypowo jak na Japończyka, w Nowym Jorku. Razem z grupą studentów z różnych krajów wynajął on dom, w którym mieli spokój od wszystkiego oprócz samych siebie. Styczność z tak różnorodnym towarzystwem natchnęła go do stworzenia mangi o swoim pobycie w Stanach. Ponieważ jednak mamy do czynienia z artystyczną duszą (azjatycką artystyczną duszą, co warto podkreślić grubą kreską), ostatecznie postanowił napisać komiks o państwach. Tak, o państwach. Jako bohaterach powieści. O krajach jako o grupie osobliwych nastolatków.

W połowie 2006 roku Himaruya umieścił na swoim blogu pierwszy rozdział „Hetalii” – tytuł powstał z połączenia japońskich słów „hetare”, czyli bezużyteczny, oraz „Italia”, czyli Włochy, w późniejszych rozdziałach rozszerzony o podtytuł „Axis Powers”, czyli państwa osi. Była to próba przedstawienia w sposób humorystyczny historii międzywojnia, po sukcesie pierwszych rozdziałów rozszerzona o różne regiony i epoki, jednakże z naciskiem na Europę i Wschodnią Azję. Każdy z kilkudziesięciu (!) bohaterów stanowi antropomorfizację danego państwa/narodu, a charakter danej postaci częściowo odzwierciedla stereotypy dotyczące jego przedstawicieli, częściowo jednak są to cechy specyficzne dla danej postaci. Sprawia to, że stają się one czymś więcej niż tylko personifikacjami, co dodatkowo podkreśla posiadanie przez nich ludzkich imion i nazwisk. Wielu czytelników uznaje sposób przedstawienia bohaterów za obraźliwy, jednak zdecydowanie nie było to intencją autora – gdy spojrzeć na komiks bez uprzedzeń, wszyscy bohaterowie okazują się być sympatyczni, a odrobina złośliwości i innych ludzkich słabości tylko dodaje im człowieczeństwa.


Oś – Niemcy, Hetalia – hm, Włochy, Japonia – trzech wspaniałych… chyba
Większość historii opowiedziana jest z punktu widzenia jednego z państw osi. Głównym bohaterem jest Feliciano Vargas (Włochy, jak się później okazuje, Włochy Północne, ponieważ jest jeszcze Lovino Vargas, personifikujący Włochy Południowe), którego doskonale określa przymiotnik „bezużyteczny” : lubi jeść (makaron), spać, flirtować, marnować czas (przyjaciół) i bawić się ze zwierzętami, natomiast kompletnie nie rozumie idei wojny (na wszelki wypadek zawsze nosi przy sobie duży kawałek białego materiału, w myśl zasady „Jak się poddam, to tamten drugi nie wystrzeli, bo wtedy byłby tym złym.”) i w wielu sytuacjach jest naiwny jak dziecko. Jego kompletnym przeciwieństwem jest Ludwik Bellschmidt (Niemcy), perfekcjonista i pracoholik, który jednak posiada też łagodniejszą stronę i troszczy się o swojego niekompetentnego przyjaciela. Trójkę dopełnia Kiku Honda (Japonia), który dobrze włada mieczem, ale gorzej nowoczesną bronią, stara się też być pomocny, lecz często przegrywa z dręczącą go notorycznie depresją.


Alianci. Od lewej: USA, UK, Francja, ZSRR/Rosja, Chiny – czarne charaktery serii
Już po opisie postaci można zgadnąć, iż komiks powstał dla młodej widowni – uczniów starszych klas podstawówki czy gimnazjum. Z faktu tego wynika specyficzna forma komiksu: jest on miejscami bardzo naiwny, przesłodzony, mnóstwo też w nim rozmaitych maskotek – od wieloryba poprzez niewidzialnego różowego jednorożca do kosmity – a humor polega głównie na używaniu przez wspomniane maskotki fantazyjnie wulgarnego języka. Ponadto autor skupił się nie tyle na rzetelnym odtworzeniu historii jako całości (chociaż jak na mangę dla młodzieży jest to bardzo dokładne odtworzenie), ile przedstawieniu szeregu ciekawostek dotyczących historii, geografii czy zwyczajów różnych nacji. Komiks ma nie tyle uczyć, co zaciekawiać i skłaniać młodych czytelników do samodzielnego poszukiwania informacji, dorosłym nie ma jednak wiele do zaoferowania, gdyż niemal wszystkie opowiedziane w nich historie poznaje się na poziomie szkoły średniej. Pod dwoma względami seria jest jednak warta uwagi – po pierwsze, ze względu na artystyczny synkretyzm, łączenie różnych środków wyrazu i stosowanie nowoczesnych technologii, po drugie zaś ze względu na wszechobecność wątków LGBT – całą serię można potraktować w pewnym sensie jako wielką paradę biseksualistów, jest też to bodajże jedna z zaledwie kilku manga nie należących do getta komiksów dla kobiet, w których główny bohater jest postacią nieheteroseksualną.

Komiks ma niezwykle innowacyjną formę, stanowiącą połączenie tradycji japońskich i zachodnich. Autor na przemian stosował tradycyjny układ kadrowy oraz układ gazetowy, panelowy, ponadto opatrywał poszczególne historyjki obszernymi przypisami (nieraz ciągną się przez całe strony), wyjaśniającymi kulisy przedstawionej sytuacji, zamieszczał ciekawostki dotyczące państw, a także dowcipy czy też linki do stron, które go zainteresowały – czasami są to nawet linki do filmików na Youtube!


Skandynawia. Od lewej: Finlandia, Szwecja, Dania, Norwegia oraz Islandia
W utworze występuje para gejowska z długoletnim stażem. To Berwald Oxenstierna (Szwecja) oraz Tino Väinämöinen (Finlandia). W typowy dla japońskiej literatury sposób para została przedstawiona na zasadzie kontrastu femme/ butch: Berwald jest wysoki i małomówny, ma problem z wyrażaniem emocji, w młodości popełniał okrutne czyny (patrz: Wikingowie), wobec czego wielu bohaterów się go boi, w rzeczywistości jednak jest wyjątkowo spokojny i bardzo troskliwy względem najbliższych. Tino z kolei jest bardzo empatyczny, dużo mówi i łatwo zjednuje sobie ludzi (i pełni rolę Świętego Mikołaja). Mylą się jednak ci, którzy uznają go za słabeusza – podobnie jak pozostali Skandynawowie, Tino jest doskonałym wojownikiem, co na własnej skórze odczuwają wszyscy, którzy próbują skrzywdzić jego najbliższych.

W średniowieczu obaj wraz z Norwegią i Islandią przez długi czas znajdowali się pod panowaniem Danii, który znęcał się nad Szwecją, próbując go zmusić do posłuszeństwa. Większość mieszkańców dworku starała się trzymać od niego z daleka, bojąc się zarówno Danii, jak i jego samego (patrz wcześniejszy akapit), jednak Tino, pomimo strachu przed silniejszym mężczyzną, starał się zawsze jakoś pocieszyć Bernwalda, nazywanego przez Fina pieszczotliwie Panem Su. Tino sądził, że Bernwald go nie lubi, w rzeczywistości jednak Szwecja się w nim zakochał, co dodało mu sił do ucieczki spod panowania Danii – oczywiście, razem z Tino. Chłopak początkowo bał się milczącego młodzieńca, przeraził się nie na żarty, gdy zrozumiał, jakie intencje nim kierują, jednak mieszkając razem stopniowo poznawał Pana Su, co wpłynęło na ocieplenie się stosunków między nimi. W rozdziałach osadzonych w XVII wieku są już bardzo zżyci, w tych osadzonych we współczesności również zwykle występują razem, co czyniłoby z nich najdłuższy związek homoseksualny w historii świata.

Szwecja i Finlandia doczekali się również dzieci. Pierwszym było Kwiatojaj (Hanatamago, „hana” to po japońsku kwiat, a „tamago” – jajko), niesprecyzowanej płci mały biały piesek, którego przygarnął Tino i który stał się oczkiem w głowie pary. Podobnie jak większość zwierząt-maskotek w serii, Kwiatojaj potrafi mówić (przynajmniej w Wigilię), a ponieważ jest niewiarygodnie długowieczne jak na psa, istnieją podejrzenia, że w rzeczywistości jest personifikacją Wysp Alandzkich, leżących na Bałtyku między Szwecją a Finlandią. Słodkie, prawda? Ostatnio para zyskała kolejne dziecko. Został nim Peter Kirkland, samozwańcze państewko Sealand, młodszy brat i utrapienie Arthura Kirklanda – Wielkiej Brytanii. Mający po dziurki w nosie zrzędliwego opiekuna Peter postanowił znaleźć sobie własną rodzinę. Padło na Szwecję (który go… kupił przez internet). Lepiej paść nie mogło – dla dowolnego dwunastolatka (w takim wieku został przedstawiony Sealand i taka ma psychikę) Bernwald jest ojcem idealnym: uwielbia bawić się z synem, jest wysportowany i skłonny uczestniczyć w dowolnych chłopięcych psotach. Tino z kolei zasługuje na miano matki doskonałej: ma wszystko cechy charakteru, jakie dobra matka mieć powinna, a ponadto jest bardzo sprawny fizycznie oraz ma psa – bardzo ważny czynnik „fajności” danej osoby dla chłopców w tym wieku. Jestem pewna, że wielu czytelników chciałoby się zamienić z Peterem przynajmniej na jakiś czas, a zaważywszy, iż wśród odbiorców „Hetalli” dominują nastolatki, można śmiało powiedzieć, że autor wykonał kawał dobrej roboty, jeśli chodzi o szerzenie tolerancji.


Feliks i Toris w mundurkach z „Gakuen Hetalia” – darmowej gry komputerowej, w której bohaterowie są uczniami szkoły z internatem
Zupełnie inną historię miłosną przeżył w dzieciństwie główny bohater. W połowie XVI wieku północne Włochy znalazły się w strefie wpływów Austrii – w komiksie przedstawione zostało to w ten sposób, iż malutki Włochy został pokojówką na dworze Rodericha Edelsteina (Austria). „Państwa” najwyraźniej mają problemy z określaniem płci, ponieważ w tym czasie otoczenie chłopca, w tym sam Feliciano, było święcie przekonane, że jest on dziewczynką. O jego prawdziwej płci wiedziała prawdopodobnie jedynie Elżbieta Hedervary, Węgry, która jednak sama w dzieciństwie uważała się za chłopca, nie można więc na niej polegać w kwestii płci. Feliciano bardzo się nie podobało w domu Austrii: nie ma makaronu, nie można malować, cały czas musi sprzątać (przy okazji gubiąc się co chwilę w ogromnym pałacu), poza tym jest tam jakiś chłopiec, który cały czas go śledzi i groźnie zerka. Tym chłopcem był Święte Imperium Rzymskie Narodu Niemieckiego (którego będę dalej określać japońskim imieniem Shinsei Roma, ponieważ zwichnę sobie nadgarstek jeśli ciągle będę pisać jego pełne imię), który od XV wieku znajdował się we władaniu Habsburgów. Feliciano był przekonany, iż drugi chłopiec ciągle mu dokucza, tak naprawdę jednak Shinsei Roma próbował się zaprzyjaźnić z Włochami, był jednak zbyt nieśmiały, by mu (jej, jak sądził) to powiedzieć wprost. Ostatecznie jednak dzieci stały się najlepszymi przyjaciółmi i zaczęły spędzać razem cały wolny czas – Feliciano nauczył Shinsei Roma malować, a ten odwdzięczył mu się, malując portret śpiącego Włocha. Potem jednak wybuchła wojna trzydziestoletnia, więc Shinsei Roma musiał rozstać się z Italią – obiecali sobie jednak że ponownie się spotkają, a na pamiątkę Feliciano podarował drugiemu chłopcu… parę obszernych majtek. Niestety, Roma nigdy nie wrócił…


Małe Włochy i Święte Cesarstwo Rzymskie, czyli najsłodsza scena miłosna w historii kina. Chyba.
Tragiczne zakończenie? Niekoniecznie. W trakcie I wojny światowej Feliciano, teraz starszy, bardziej leniwy i nieco mniej dziewczyński spotyka Ludwika, Niemcy, który wygląda tak, jak mógłby wyglądać dorastający Shinsei Roma. W komiksie nie zostało jednoznacznie stwierdzone, czy jest to jedna i ta sama osoba, jednak biorąc pod uwagę historię oraz niejasne okoliczności narodzin Ludwika (który twierdzi, że nie pamięta dzieciństwa), można uznać to za prawdopodobne. W każdym bądź razie obydwaj bardzo przypadli sobie do gustu. Feliciano uwielbia Ludwika i chce z nim robić wszystko, łącznie ze spaniem w jednym łóżku, nalega też na przytulanie i całusy. We Włoszech jest to typowa forma wyrażania przyjacielskich uczuć, Ludwik natomiast, nie wiedząc o tym, podejrzewa coś zupełnie innego. Jego podejrzenia potwierdzają się w rozdziale „Buon San Valentino”, kiedy to Feliciano przynosi mu w Walentynki bukiet róż i wyznaje miłość. Gdy zdumiony Ludwik próbuje wyklarować sytuację, Italia-tan mówi mu, że co prawda interesują go dziewczęta, jednak jego pierwszą miłością był chłopiec. Ludwik (uważający się dotychczas za heteroseksualnego) jest zszokowany wiadomościami i po licznych perypetiach decyduje się oświadczyć się Feliciano – z pierścionkiem i resztą. Wówczas okazuje się, że obaj młodzieńcy błędnie zrozumieli swoje intencje, co z kolei zmusza ich do zastanowienia się, kim wzajemnie dla siebie są. Zakończenie rozdziału pozostało otwarte, więc każdy czytelnik może dopowiedzieć sobie sam, jak to się zakończyło.

Gdybym miała wymieniać wszystkie nieheteroseksualne relacje występujące w mandze, zapełniłabym jeszcze kilka kartek A4. Przejdę więc do postaci, która zapewne zainteresuje czytelników – Polski. Gdy opowiadam znajomym o „Hetalii”, wszyscy pytają „A jak wygląda Polska? To chłopiec czy dziewczynka?”. W towarzystwie kolegów i koleżanek odpowiadam, że dziewczynka (i częściowo mam rację), zaś wśród ludzi, którzy są przyzwyczajeni do dziwactw Japończyków: „Chłopiec, który lubi przebierać się za dziewczyny”. Feliks Łukasiewicz jest egocentrycznym nastolatkiem wykazującym absolutną niezdolność do podporządkowania się komukolwiek ani czemukolwiek (włączając w to zasady gry w szachy) i niechęć do jakiejkolwiek pracy fizycznej, ksenofobiczny w dosłownym rozumieniu tego słowa ( w towarzystwie nieznanych ludzi próbuje schować się za plecami przyjaciół) ma też specyficzny sposób rozwiązywania problemów, typu „Sądzisz, że jak pomalujemy zboże na niebiesko albo różowo, to będzie się lepiej sprzedawało?”. To ostatnie pytanie skierowane było do Torisa Laurinaitisa, Litwy, najbliższego przyjaciela i wieloletniego partnera chłopca. Toris jest zupełnym przeciwieństwem Feliksa – empatyczny i opiekuńczy, raczej nieśmiały, lecz łatwo zjednujący sobie ludzi, o dużym talencie organizatorskim, lecz potrafiący też w razie potrzeby skutecznie się bronić. Jest zakochany w Natalii Arlowskiej, Białorusi, która w jego oczach jest małą księżniczką, a w oczach pozostałych postaci – kosmitą z planety Scaro. Jednocześnie w komiksie zostało jednoznacznie pokazane, iż obaj chłopcy żywią wobec siebie bardzo ciepłe uczucia, troszcząc się o siebie wzajemnie mimo upływu stuleci od zerwania unii – niezależnie też, jak bardzo by przywoływać kontekst kulturowy, przyjaźń chłopców jest zbyt bliska jak na typową relację między mężczyznami heteroseksualnymi. Moim zdaniem autor świadomie zażartował sobie, przedstawiając te kraje w taki sposób – nielubiące się, znane z homofobii kraje Środkowej Europy jako para zniewieściałych kochanków tej samej płci, z których przynajmniej jeden gustuje w crossdressingu? Pyszny dowcip. Warto też zauważyć, iż Feliks jest bohaterem, którego osobowość najbardziej zmienia się w trakcie akcji komiksu – początkowo dziecinny i samolubny, stopniowo dojrzewa i uczy się brać odpowiedzialność za siebie i innych, broni też przyjaciela, gdy narzuca mu się Rosja.

Wokół Torisa kręci się również wspomniany przeze mnie wielokąt uczuciowy – w chłopcu zakochani są jego dwaj młodsi bracia, Raivis Galante (Łotwa) oraz Eduard von Bock (Estonia).Ich uczucia pozostają nieodwzajemnione, jednak każdego chłopca spotyka szczęśliwe zakończenie – Raivis zdobywa pierwszego prawdziwego przyjaciela w osobie Petera, a Eduardowi jako krewnemu Finlandii udało się jakoś wkręcić w skandynawską rodzinę. Ironicznie, gdyby Toris zdecydował się na kazirodczy trójkąt z braćmi, byłaby to najzdrowsza relacja, w jakiej kiedykolwiek był. A jeszcze do niedawna był w najgorszym możliwym położeniu – jako podwładny i ulubieniec Rosji. Iwan Bragiński jest najmniej „normalną” (jeśli tego terminu można użyć wobec antropomorfizacji) postacią w serii – ogromny mężczyzna nigdy nie zdejmujący płaszcza i długiego szala (będącego podarunkiem od siostry, Ukrainy) o charakterze dziecka, dziecinnie naiwny, lecz też okrutny. Jego charakter jest odzwierciedleniem historii Rosji, która często jest po prostu przerażająca, w poszczególnych rozdziałach jest równie często przedstawiany jako kat i ofiara, wobec czego łatwo mu współczuć. Jedyną osobą, przy której Iwan zachowuje się w miarę normalnie, jest Toris, jednak nawet przy nim mroczna strona natury Rosji czasem bierze górę, o czym dobitnie świadczą nie dające się zagoić rany od bicza na plecach chłopaka. Ich relacja miała prawdopodobnie aspekt seksualny, o czym może świadczyć określenie Torisa przez Iwana mianem „mój były”. W rozdziałach przedstawiających czasy współczesne Rosja został jednak przedstawiony jako postać znacznie mniej szalona, jedynie z rzadka słownie dokuczająca któremuś z byłych członków ZSRR, a tym samym bardziej sympatyczna.


Elżbieta Hedervary, czyli Węgry – niegdysiejsza chłopczyca nadal kopie tyłki lepiej niż niejeden facet. Specjalna technika – Patelnia Śmierci
Pod wieloma względami, pominąwszy nawet stężenie wątków LGBT czy wzbudzające sprzeciw czytelników z danego kraju przedstawienie niektórych postaci, komiks bez wątpienia jest kontrowersyjny. Najistotniejszym powodem jest fakt, iż głównymi bohaterami są trzy państwa faszystowskie, w serii natomiast nie ma jednoznacznego potępienia faszyzmu – w rozdziałach opisujących II wojnę światową pokazana została jedynie kampania afrykańska, natomiast Hitler został opisany jako „bardzo zajęty człowiek”. Z drugiej jednak strony jest to komiks przede wszystkim humorystyczny, tylko nieco bardziej zgodny z historią niż komiksy o Asteriksie i Obeliksie – podejmowanie trudnych, poważnych tematów zniszczyłoby jego radosny nastrój i sprawiłoby, iż nie miałby on aż tylu czytelników. Kolejną sprawą jest erotyka w komiksie. Jest jej bardzo wiele, a wprowadzona została w większości przypadków jako element komiczny. Pytanie jednak brzmi, na ile śmieszne jest molestowanie seksualne, a do tego sprowadza się większość scen erotycznych w „Hetalli” – autor narysował nawet kilka rozdziałów specjalnych, w których bohaterowie są rozbierani pod mniej lub bardziej absurdalnym powodem przez Francisa Bonnefroya (Francję) – biseksualistę nawet w „normalnych” rozdziałach uwodzącego wszystkich mających szczęście (?) znaleźć się w tej samej przestrzeni co on. Jest to o tyle frapujące, iż każdy z bohaterów „Hetalii” w rzeczywistym świecie musiałby pokazać dowód osobisty, gdyby zechciał wejść na dyskotekę lub kupić alkohol – wszyscy on przedstawieni są jako nastolatki, wobec czego np. rysunek, na którym półnagi Francis przytula ubranych tylko w bieliznę Łotwę i Estonię może budzić zastrzeżenia natury etycznej.

W 2009 roku rozpoczęto produkcję serialu animowanego na podstawie „Hetalii”, wydano również trzy tomiki zbiorcze, zawierające najmniej kontrowersyjne rozdziały opublikowane na blogu autora, a także kilka nowych, narysowanych specjalnie na tę okazję. Ze względu jednak na kontrowersje, serial nie został wyświetlony przez żadną stację telewizyjną, można go było za to za darmo oglądać na stronie wydawcy, co jest nowością – wcześniej wytwórnie udostępniały w ten sposób najwyżej pojedyncze odcinki specjalne, a nie całe serie. Ponieważ z założenia nie miał on przynosić zysków, budżet produkcji mocno ograniczono, czego efektem jest m.in. bardzo słaba strona graficzna oraz fakt, iż często pod kilka postaci podkłada głos ten sam aktor (nie mówiąc już o tym, iż kilka postaci męskich ma głosy kobiece). Większości fanów nie spodobało się też przerobienie serii na animację dla dzieci, w związku z czym pominięto poważniejsze rozdziały, „wymieciono” też bohaterom z charakterów wszelkie ślady żółci, przez co straciły mocno na uroku, nie mówiąc już o „zakopaniu” wątków LGBT. Dotychczas powstało około stu pięciominutowych odcinków serii, nie planuje się też na chwilę obecną emisji kolejnych. Na przełomie czerwca i lipca miał się ukazać czwarty tom mangi, jednak może to ulec zmianie ze względu na niedawne trzęsienie Ziemi – autor mieszka w Fukushimie, na szczęście ani on, ani jego rodzina nie ucierpieli w wyniku trzęsienia ani towarzyszącego mu tsunami. Od około dwóch lat nie pojawiają się na blogu nowe rozdziały „Hetalii”, można więc uznać, iż autor zakończył przygodę ze swoim dziełem.

Nieoczekiwanie dla autora, „Hetalia” stała się jedną z najpopularniejszych mang w historii – prawdopodobnie dlatego, iż zarówno komiksy, jak i serial można zobaczyć za darmo (i legalnie!) w internecie. Kolejną zaletą są postaci – sympatyczne, o wyrazistych charakterach, nic więc dziwnego, iż powstała ogromna liczba utworów fanowskich w oparciu o tę serię. Interesującym przykładem jest gra literacka „Hetalia Kink Meme”. „Meme” to skrót od „memetycznej mutacji” – jest to internetowa zabawa, w której anonimowi autorzy piszą opowiadania na temat określony przez innych, równie anonimowych użytkowników. Ta konkretna mutacja w zamierzeniu miała być poświęcona literaturze erotycznej, o dziwo jednak większość utworów skupia się nie na cielesnym aspekcie, lecz na relacjach między postaciami i wgłębianiu się w ich psychikę. Tak naprawdę, jedynie około połowa utworów zawiera sceny erotyczne. Biorąc również pod uwagę fakt, iż wśród „pisarzy” dominują dziewczęta, które nie przekroczyły dwudziestki, zdumiewa bardzo wysoki poziom opowiadań – ich autorki (i autorzy) znakomicie operują językiem, lepiej nawet niż niektórzy profesjonalni pisarze, a ich fabuły są w większości inteligentnie poprowadzone i zdecydowanie lepsze i bardziej interesujące, niż mógłby się tego spodziewać ktoś z zewnątrz.

Japońscy fani z kolei wolą wyrażać się za pomocą fankomiksów – dojinshi. Bardzo wiele z nich zostało przetłumaczonych charytatywnie przez fanów serii oraz udostępnionych w internecie. Wśród nich znaleźć można prawdziwe perełki. Zdecydowanie najlepszym ze wszystkich, które czytałam, jest licząca cztery zeszyty i nadal wydawana seria autorki ukrywającej się pod pseudonimem Saji „Risorgimento”. Narysowana wspaniałym, mało przypominającym mangę, bardzo realistycznym stylem seria w bardzo realistyczny sposób przedstawia historię Europy w XIX wieku, by pod koniec czwartego zeszytu przeskoczyć w czasy bezpośrednio po zakończeniu II wojny światowej. Według autorki Ludwik to Shinsei Roma, którego od śmierci uratował Gilbert Bellschmidt (Prusy), a potem wychował na zjednoczone Niemcy (sam chłopiec nie pamięta swojej przeszłości). Pozostałe kraje rozpoznają Ludwika, w tym także Feliciano, który jest w trudnej sytuacji – jeśli bowiem Ludwik odzyska wspomnienia, oprócz miłości z dzieciństwa przypomni sobie też ponad sto lat samotnego umierania. Tego chłopak nie może mu zrobić. Autorka wgłębia się w psychikę bohaterów, a także analizuje procesy przekształcające Europę drugiej połowy XIX wieku. W utworze występują też postaci historyczne – ważną rolę odgrywa Otto von Bismarck, a głównym bohaterem jest raczej znakomicie sportretowany Gilbert niż Ludwik czy Feliciano. Szczerze polecam przeczytanie tego dzieła także tym osobom, którym oryginalna „Hetalia” wydała się zbyt dziecinna – ten komiks nie zawodzi.


Scena z pierwszego zeszytu dojinshi „Risorgimento”
Wątek miłości Feliciano i Shinsei Roma/Ludwika jest niezwykle popularny wśród autorek dojinshi. Odmienne niż Saji wersje zdarzeń przedstawiły Prinz Yori w liczącej cztery zeszyty serii „Der erste Stern” oraz Sakiika w obszernym tomiku „Bokoku Kakusei Catharsis” oraz jego kontynuacjach. Obie autorki bardziej niż na historii Europy skupiły się na przedstawieniu uczuć nieszczęsnych kochanków, w czym osiągnęły wyżyny kunsztu artystycznego; obie serie są również przepięknie narysowane. Ponadto autorki podjęły w nich tematykę nieczęsto obecną w literaturze, a mianowicie wpływ wojny na psychikę dzieci oraz ich sposób widzenia świata. Pewnym zgrzytem w czytaniu „Catharsis” była otwierająca utwór scena erotyczna, w której główni bohaterowie co prawda byli dużo starsi niż oryginale, lecz nadal zdecydowanie nieletni.

Warta uwagi jest też licząca wraz z prologiem „Be lost in love” siedem zeszytów (ponad 200 stron!) seria Chako Abeno (pseudonim artystyczny Hakka Pink) seria „Independence Sky”, dotycząca wczesnych relacji Arthura Kirklanda (Wielka Brytania) z Alfredem F. Jonesem (Stany Zjednoczone). W oryginalnej „Hetalii” Alfred został przedstawiony jako przysposobiony syn Arthura, którego ten spotkał w romantyczny sposób na polu pszenicy. Arthur był bardzo dobrym ojcem, jednak gdy Alfred dorastał, zaczął się u niego młodzieńczy bunt, którego efektem stała się wojna o niepodległość, której finał autor w bardzo dramatyczny sposób przedstawił w rozdziale „Sprzątając magazynek”. Tyle kanon. Autorka rozwinęła opowieść w typowym dla siebie, mrocznym stylu: Arthur nie jest już idealnym ojcem, lecz rozchwianym emocjonalnie nastolatkiem (wydaje się, iż państwa do końca życia pozostają nastolatkami), próbującym ukryć swoją słabość pod bezwzględnym traktowaniem otoczenia (w tym Alfreda, którego jednak kocha jak syna – ale czy na pewno?). Autorka zadaje w utworze filozoficzne pytania o sens życia, wartości takie jak lojalność czy honor, zastanawia się także nad istotą wiary, która przecież powołała bohaterów do życia. Komiks zawiera też liczne sceny seksu, zwykle bardzo brutalnego, zarówno w wersji homo, jak i hetero, więc z pewnością nie jest to historia dla wszystkich – warto jednak przynajmniej dać jej szansę.


Alfred był naprawdę przystojny, zanim się roztył i pogorszył mu się wzrok, czyli okładka pierwszego zeszytu ‚Independence Sky”
Moda na „Hetalię” nie ominęła też Chin – tamtejszym fanom (czy raczej fankom) bardzo spodobało się przedstawienie postaci uosabiającej ich kraj, Yao Wanga, który jest jedną z najsympatyczniejszych postaci w serii – pod każdym względem uroczy, zastępował rodziców dla gromadki dzieci (krajów), jest utalentowany artystycznie, rozsądny i potrafi zawsze znaleźć właściwe słowa. W zbiorowej pracy w postaci obszernego tomiku pt. „Hǎi zhī bǐàn” („Na przeciwległych brzegach” – Shushui, Hu Xiao Luo, S.A. Mao i inne autorki) przedstawiona została historia relacji między Chinami a Japonią, od początku pisanej historii tego drugiego kraju po czasy współczesne. Praca ta ma wysoką wartość zarówno edukacyjną, jak i artystyczną – wszystkie artystki używają dystyngowanej, nieco staromodnej kreski, w piękny sposób przedstawiły też emocje towarzyszące bohaterom. Dalszym powodem, dla którego warto przeczytać ten komiks, jest typowo azjatycki sposób przedstawienia scen erotycznych, który więcej ma wspólnego ze sztuką niż standardową erotyką.

Kolejnym polecanym utworem jest trylogia artystki o pseudonimie Osova, poświęcono Lovino Vargasowi (Włochy południowe – „rzymskie”) oraz Antoniemu Carrierze (Hiszpanii): „Besame Mucho”, „Leyenda Negra” oraz „Sol y Sombra”. W „Hetalii” kilka rozdziałów poświęcono na opisanie relacji tych dwojga w czasie, gdy południowe Włochy znajdowały się w strefie wpływów Hiszpanii. W czasie wspólnego życia stosunki między bohaterami były bardzo napięte, ze względu na trudny charakter Lovino oraz absolutny brak umiejętności pedagogicznych Antonia, jednak w czasach współczesnych obaj są ze sobą bardzo blisko. Osova w swoim cyklu opisała ciąg wydarzeń, który zaowocował utraceniem Włoch przez Hiszpanię, wgłębiając się w psychikę głównych bohaterów oraz umieszczając kilka filozoficznych przemyśleń.


Honda Kiku (Japonia) i Vasch Zwingli (Szwajcaria) – przykład charakterystycznego humoru serii, a przy okazji zbliżenie na gacie – japoński fetysz
Z bliżej nieznanych powodów Szwecja i Finlandia nie są specjalnie popularni wśród czytelników – fani (czy też fanki) uważają, iż para ta jest zbyt idealna oraz zbyt stereotypowa (femme/butch nie jest w modzie). Komiksy z ich udziałem rysuje jedynie kilka autorek, w większości jednak są to romantyczne historie obyczajowe. Na ich tle wyróżnia się jednorazowy utwór „Koori no Kuni ni Shinzo wo Torareta Hito” Ruriwo, będące nie mniej, nie więcej, tylko… horrorem, w którym Rosja wykorzystuje magię krwi, by stworzyć sobowtóra Finlandii, który pomógłby mu wciągnąć Szwecję w swoja strefę wpływów. To tylko brzmi absurdalnie, w rzeczywistości komiks jest bardzo dobry. Rosji (i w mniejszym stopniu Litwie) poświęcony jest też utwór „Heart Hurt”, narysowany specyficzną, realistyczną kreską kojarzącą się z rosyjską sztuką ludową, w której autorka wgłębia się w psychikę Iwana i próbuje wyjaśnić, dlaczego jest tym, kim jest, i dlaczego nie potrafi być inny.

Komiksy z Polską i Litwą są stosunkowo najmniej popularne, natomiast wśród nich znajdują się jedne z najlepszych dojinshi, jakie czytałam. Są to utwory artystki Blue Poppy, z których na angielski zostały przetłumaczone „Blue Bird Life” oraz „One More Time”. Są to utwory psychologiczne, rozwijające sceny z oryginalnego komiksu, zachowując przy tym daleko posuniętą zgodność z historią – autorka wspomina w nich o faktach historycznych, które są mało znane nawet w obu krajach! Utwory Blue Poppy mają wyjątkową jak na dojinshi wartość literacką, można je nawet czytać nie znając oryginalnej serii – wówczas są to piękne historie o miłości dwóch chłopców, zbliżone w tonie do klasycznych mang shonen-ai, do których zresztą autorka nawiązuje kreską.

* * *
Na koniec kilka faktów typu gdzie, kiedy i za ile. Wszystkie dotychczasowe tomy „Hetalii” wydało w Polsce wydawnictwo JG – nie polecam jednak tego wydania, ponieważ wysoka cena pojedynczych tomików nie współgra z jakością ich tłumaczenia, same mangi też przeznaczone są raczej dla dzieci niż dla dorosłych. Z osobami, które doszły ze mną do końca tego imponującego w długości acz być może mniej wartościowego w treści eseju podzielę się kilkoma linkami:

http://aph.starry-sky.com/ – strona z angielskimi tłumaczeniami komiksów z blogu Himaruyi

http://www.horror-vacui.net/hetarchive/ – odcinki serii z angielskimi napisami, tłumaczenia specjalnych, „rozbieranych” rozdziałów, inne krótkie utwory Himaruyi

http://moy-moe-scans.livejournal.com/ – strona Horou Musume, która przetłumaczyła większość opisanych przeze mnie dojinshi

http://hetalia-kink.livejournal.com/ – wspomniana „memetyczna mutacja”

http://community.livejournal.com/hetalia – strona fanów, prezentująca ich przemyślenia na temat serii, dzieła literackie i graficzne

Dziękuję wszystkim, którzy dotrwali ze mną do samego końca. Do zobaczenia kiedy indziej!


Autorzy:

zdjęcie Aleksandra Lazarek

Aleksandra Lazarek

studentka anglistyki na Uniwersytecie Śląskim ucząca się języków azjatyckich. Jej zainteresowania obejmują zagadnienia kolonizacji i postkolonializmu, historię i kulturę nie-białych mieszkańców obu Ameryk, wszystko, co związane ze Wschodnią Azją, zoopsychologię, anatomię ewolucyjną, wyższą fizykę, mistycyzm i teorie z pogranicza nauki oraz fenomen fanfiction. Pokorny sługa kotki – Tej, Która Ma Wiele Imion, a która obecnie dla świętego spokoju została Małpą.




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa