- homiki.pl - http://homiki.pl -

Słowo na paradę

[1]

Będzie lało. Jak nic będzie lało. Tak mówią wszystkie prognozy pogody. Nici z opalania, nici z prezentacji zamówionych specjalnie na tę okazję koszulek z logami, hasłami i znaczkami. Ale dzięki temu – jak mówią niektórzy – przyjdą ci, którym naprawdę zależy. No i pławić się będę mogła we wspomnieniach warszawskiej parady sprzed dwóch lat, kiedy to w strugach deszczu po raz pierwszy niosłam z innymi duży baner żądający ustawy. Od którego wszystko się zaczęło – i prace Grupy Inicjatywnej [2], i pomysł akcji Miłość Nie Wyklucza [3].

Na szczęście warunki atmosferyczne rekompensuje nieco polityczna i społeczna atmosfera wokół osób LGBT (właściwie bardziej LG), która zrobiła się ostatnimi czasy dość gorąca dzięki przygotowanemu przez Grupę Inicjatywną i SLD projektowi ustawy o umowie związku partnerskiego. To znakomicie. Wszystko, co zwiększa szansę, że Centralna Parada (lubię to określenie, niczego absolutnie nie ujmując marszom w innych miastach) będzie miała „wzięcie” w mediach jako coś więcej, niż tylko karnawał tych zboczonych przebierańców-popaprańców, działa na naszą korzyść. W kwestii związków partnerskich projekt ustawy o umowie, szum medialny robiony przez niezastąpioną Gazetę Wyborczą i polityczne hasła na paradzie będą się wzajemnie wzmacniać, wbijając odbiorcom mediów do głowy przekaz – o coś konkretnego im chodzi.

I to świetnie. Myślę bowiem, że niezależnie od tego, jakie kto z nas ma poglądy na potrzebną nam ustawę i na projekt Grupy Inicjatywnej, o regulację prawną trzeba zawalczyć właśnie teraz. Można dać wyraz swoim poglądom, można krzyczeć „PACS! Nie chcemy waszych heteronormatywnych małżeństw!”, można – „Równość w dostępie do małżeństw dla wszystkich!”, można wybrać wszelkie warianty pomiędzy tymi ekstremami, ale nie wolno nam tego odpuścić. Mamy pierwszą od projektu Szyszkowskiej, a może tak naprawdę pierwszą w ogóle, szansę wyrażenia naszych żądań w sposób powszechnie słyszalny. Przeciętny heteroseksualny odbiorca mediów i tak nie załapie różnicy pomiędzy PACSem, związkami partnerskimi a małżeństwem homoseksualnym. I nie w tym będzie jutro rzecz. Jutro chodzi o związki osób tej samej płci. Po prostu. (A potem będziemy się bawić w „drobne” różnice merytoryczne).

* * *
Związki związkami, ja jednak, mimo tego przydługiego wywodu powyżej, chciałabym zwrócić uwagę na coś innego. W krytyce ruchu praw osób LGBTQ na Zachodzie, ale i u nas, pojawiają się głosy, że ruch staje się zakładnikiem związków partnerskich. Coś tu jest na rzeczy. Szum medialny wokół projektu ustawy, który tak chwaliłam powyżej, zepchnął na dalszy plan pozostałe nasze postulaty. Oczywiście, trudno łapać jednocześnie kilka srok za ogon, ale tracenie z oczu pozostałych naszych celów zemści się okrutnie. Pomyśleli o tym na szczęście organizatorzy warszawskie parady, publikując na początku tygodnia postulaty Parady Równości 2011 [4]. Pamiętajmy o nich.

Pamiętajmy o projekcie zmian w kodeksie karnym [5], które zakładają karanie przestępstw z nienawiści, w tym spowodowanych homofobią i transfobią. Czy musi w Polsce dojść do jakiejś tragedii, czy musi zginąć z powodu swojej orientacji człowiek, by temat był ciągle obecny, by nie spychano go jako „marginalny”, by politycy zajęli się nim tak jak związkami partnerskimi? Oby nie.

Pamiętajmy o procesie potwierdzenia płci osób transpłciowych [6], potocznie zwanym „zmianą płci”. Środowiska osób trans toczą od lat cichą walkę z nieludzkimi przepisami i uciążliwymi procedurami, dobijają sie o refundację leczenia z NFZ, a osoby LGB zbyt często o nich zapominają – o tym, że T ma też swoje miejsce z akronimie LGBTQ, bez względu na orientację seksualną osób transpłciowych.

Pamiętajmy o naszych dzieciach! Czy w drodze ustawy o związkach partnerskich, czy jakichś innych zmian prawnych, musimy jak najszybciej wywalczyć dla nich ochronę, bo one już są na tym świecie, rosną – w pustce prawnej, a właściwie w magmie przepisów, które nie uwzględniają ich istnienia i ich położenia. Walczmy o nasze tęczowe rodziny [7] – o ich sytuację prawną i społeczną, o tolerancję i zrozumienie, może odważą się wyjść z szaf i pójść w paradzie z podniesioną głową?

Pamiętajmy o tym, że trzeba nieustannie mobilizować administrację państwową do oficjalnej walki z dyskryminacją (i o nie tylko ze względu na orientację, ale też płeć – i inne wyznaczniki), że trzeba stać nad nimi z pałką i powtarzać: tu jest dyskryminacja, i tu, i tu, a tu chcecie ją dopiero wprowadzić do przepisów, a nie wolno, bo prawo, bo konstytucja, bo Unia, bo przecież jesteśmy nowoczesnym państwem!

Pamiętajmy, że bez dobrej edukacji seksualnej (a w polskich warunkach „dobrej” = „neutralnej światopoglądowo”), przeprowadzonej przez dobrze przygotowanych nauczycieli i edukatorów, nie będzie w społeczeństwie tolerancji, akceptacji i zrozumienia dla osób nieheteroseksualnych i transpłciowych. Walka o dobrą edukację seksualną to również walka o młodziutkie osoby LGBTQ, które ciągle narażone są na fałszywy obraz siebie, nieakceptację, lęki i cierpienie.

Organizatorzy Parady Równości mówią również o zwierzętach. Bez względu na to, jak bardzo komuś pojawiałyby się w tym miejscu skojarzenia z kozą, nie można zaprzeczyć, że sytuacja zwierząt w Polsce jest tragiczna. Nie tylko domowych, hodowlanych i dzikich również. Nowelizacja ustawy o ochronie zwierząt jest bezwzględnie konieczna, by przynajmniej istniały ramy prawne do poprawienia ich losu. One same o siebie nie zawalczą, a my też nie pomożemy im wzruszając ramionami i stwierdzając, że to nie nasza sprawa.

A wracając do ludzi – jeśli słowo „równości” w nazwie parady zrozumiemy szerzej i wyleziemy poza nasze wąskie ramy patrzenia na problemy ludzkie przez pryzmat orientacji, zobaczymy sporo innych obszarów, gdzie w Polsce nierówność jest rażąca. Sprawność fizyczna i zdrowie, wiek, płeć – to najprostsze wyznaczniki nierówności, są i inne. Powiedzmy głośno, co o nich myślimy.

Niech nas zobaczą. Niech nas usłyszą. Niech przestaną nas wykluczać.

* * *
Jeśli podzielacie moją pasję do politycznego aspektu parady (nic nie ujmując aspektowi ludycznemu, nad którym oby zaświeciło słoneczko!), powiedzcie to głośno. A głośno w przypadku parad to znaczy – na transparentach, banerach, koszulkach, flagach. Przyjdźcie, ale przyjdźcie z postulatami, z hasłami, z mocnym i treściwym przekazem. Jeśli chcielibyście sobie takie transparenty czy banery przygotować w miłym towarzystwie, poinspirować się nawzajem, pogadać o polityce ruchu LGBTQ – zapraszam, przyjdźcie dziś na prace ręczne „To Ty jesteś Paradą” [8].

A jutro? Spotykamy się pod Sejmem! Miłość nie Wyklucza zaprasza już od godz. 12, sama Parada Równości zaczyna się oficjalnie o 13. Przejdziemy od Sejmu do Placu Bankowego, gdzie po zakończeniu przemarszu organizatorzy zapewniają różnorakie atrakcje.

Autorzy:

zdjęcie Uschi

Uschi „Sass” Pawlik [9]

Tłumaczka z zawodu, korektorka z powołania. Ma kota na punkcie kotów. Pasjonują ją zagadnienia [trans]genderowe, kwestie rodzin LGBTQ i feminizm.