Słowo na paradę

Będzie lało. Jak nic będzie lało. Tak mówią wszystkie prognozy pogody. Nici z opalania, nici z prezentacji zamówionych specjalnie na tę okazję koszulek z logami, hasłami i znaczkami. Ale dzięki temu – jak mówią niektórzy – przyjdą ci, którym naprawdę zależy. No i pławić się będę mogła we wspomnieniach warszawskiej parady sprzed dwóch lat, kiedy to w strugach deszczu po raz pierwszy niosłam z innymi duży baner żądający ustawy. Od którego wszystko się zaczęło – i prace Grupy Inicjatywnej, i pomysł akcji Miłość Nie Wyklucza.

Na szczęście warunki atmosferyczne rekompensuje nieco polityczna i społeczna atmosfera wokół osób LGBT (właściwie bardziej LG), która zrobiła się ostatnimi czasy dość gorąca dzięki przygotowanemu przez Grupę Inicjatywną i SLD projektowi ustawy o umowie związku partnerskiego. To znakomicie. Wszystko, co zwiększa szansę, że Centralna Parada (lubię to określenie, niczego absolutnie nie ujmując marszom w innych miastach) będzie miała „wzięcie” w mediach jako coś więcej, niż tylko karnawał tych zboczonych przebierańców-popaprańców, działa na naszą korzyść. W kwestii związków partnerskich projekt ustawy o umowie, szum medialny robiony przez niezastąpioną Gazetę Wyborczą i polityczne hasła na paradzie będą się wzajemnie wzmacniać, wbijając odbiorcom mediów do głowy przekaz – o coś konkretnego im chodzi.

I to świetnie. Myślę bowiem, że niezależnie od tego, jakie kto z nas ma poglądy na potrzebną nam ustawę i na projekt Grupy Inicjatywnej, o regulację prawną trzeba zawalczyć właśnie teraz. Można dać wyraz swoim poglądom, można krzyczeć „PACS! Nie chcemy waszych heteronormatywnych małżeństw!”, można – „Równość w dostępie do małżeństw dla wszystkich!”, można wybrać wszelkie warianty pomiędzy tymi ekstremami, ale nie wolno nam tego odpuścić. Mamy pierwszą od projektu Szyszkowskiej, a może tak naprawdę pierwszą w ogóle, szansę wyrażenia naszych żądań w sposób powszechnie słyszalny. Przeciętny heteroseksualny odbiorca mediów i tak nie załapie różnicy pomiędzy PACSem, związkami partnerskimi a małżeństwem homoseksualnym. I nie w tym będzie jutro rzecz. Jutro chodzi o związki osób tej samej płci. Po prostu. (A potem będziemy się bawić w „drobne” różnice merytoryczne).

* * *
Związki związkami, ja jednak, mimo tego przydługiego wywodu powyżej, chciałabym zwrócić uwagę na coś innego. W krytyce ruchu praw osób LGBTQ na Zachodzie, ale i u nas, pojawiają się głosy, że ruch staje się zakładnikiem związków partnerskich. Coś tu jest na rzeczy. Szum medialny wokół projektu ustawy, który tak chwaliłam powyżej, zepchnął na dalszy plan pozostałe nasze postulaty. Oczywiście, trudno łapać jednocześnie kilka srok za ogon, ale tracenie z oczu pozostałych naszych celów zemści się okrutnie. Pomyśleli o tym na szczęście organizatorzy warszawskie parady, publikując na początku tygodnia postulaty Parady Równości 2011. Pamiętajmy o nich.

Pamiętajmy o projekcie zmian w kodeksie karnym, które zakładają karanie przestępstw z nienawiści, w tym spowodowanych homofobią i transfobią. Czy musi w Polsce dojść do jakiejś tragedii, czy musi zginąć z powodu swojej orientacji człowiek, by temat był ciągle obecny, by nie spychano go jako „marginalny”, by politycy zajęli się nim tak jak związkami partnerskimi? Oby nie.

Pamiętajmy o procesie potwierdzenia płci osób transpłciowych, potocznie zwanym „zmianą płci”. Środowiska osób trans toczą od lat cichą walkę z nieludzkimi przepisami i uciążliwymi procedurami, dobijają sie o refundację leczenia z NFZ, a osoby LGB zbyt często o nich zapominają – o tym, że T ma też swoje miejsce z akronimie LGBTQ, bez względu na orientację seksualną osób transpłciowych.

Pamiętajmy o naszych dzieciach! Czy w drodze ustawy o związkach partnerskich, czy jakichś innych zmian prawnych, musimy jak najszybciej wywalczyć dla nich ochronę, bo one już są na tym świecie, rosną – w pustce prawnej, a właściwie w magmie przepisów, które nie uwzględniają ich istnienia i ich położenia. Walczmy o nasze tęczowe rodziny – o ich sytuację prawną i społeczną, o tolerancję i zrozumienie, może odważą się wyjść z szaf i pójść w paradzie z podniesioną głową?

Pamiętajmy o tym, że trzeba nieustannie mobilizować administrację państwową do oficjalnej walki z dyskryminacją (i o nie tylko ze względu na orientację, ale też płeć – i inne wyznaczniki), że trzeba stać nad nimi z pałką i powtarzać: tu jest dyskryminacja, i tu, i tu, a tu chcecie ją dopiero wprowadzić do przepisów, a nie wolno, bo prawo, bo konstytucja, bo Unia, bo przecież jesteśmy nowoczesnym państwem!

Pamiętajmy, że bez dobrej edukacji seksualnej (a w polskich warunkach „dobrej” = „neutralnej światopoglądowo”), przeprowadzonej przez dobrze przygotowanych nauczycieli i edukatorów, nie będzie w społeczeństwie tolerancji, akceptacji i zrozumienia dla osób nieheteroseksualnych i transpłciowych. Walka o dobrą edukację seksualną to również walka o młodziutkie osoby LGBTQ, które ciągle narażone są na fałszywy obraz siebie, nieakceptację, lęki i cierpienie.

Organizatorzy Parady Równości mówią również o zwierzętach. Bez względu na to, jak bardzo komuś pojawiałyby się w tym miejscu skojarzenia z kozą, nie można zaprzeczyć, że sytuacja zwierząt w Polsce jest tragiczna. Nie tylko domowych, hodowlanych i dzikich również. Nowelizacja ustawy o ochronie zwierząt jest bezwzględnie konieczna, by przynajmniej istniały ramy prawne do poprawienia ich losu. One same o siebie nie zawalczą, a my też nie pomożemy im wzruszając ramionami i stwierdzając, że to nie nasza sprawa.

A wracając do ludzi – jeśli słowo „równości” w nazwie parady zrozumiemy szerzej i wyleziemy poza nasze wąskie ramy patrzenia na problemy ludzkie przez pryzmat orientacji, zobaczymy sporo innych obszarów, gdzie w Polsce nierówność jest rażąca. Sprawność fizyczna i zdrowie, wiek, płeć – to najprostsze wyznaczniki nierówności, są i inne. Powiedzmy głośno, co o nich myślimy.

Niech nas zobaczą. Niech nas usłyszą. Niech przestaną nas wykluczać.

* * *
Jeśli podzielacie moją pasję do politycznego aspektu parady (nic nie ujmując aspektowi ludycznemu, nad którym oby zaświeciło słoneczko!), powiedzcie to głośno. A głośno w przypadku parad to znaczy – na transparentach, banerach, koszulkach, flagach. Przyjdźcie, ale przyjdźcie z postulatami, z hasłami, z mocnym i treściwym przekazem. Jeśli chcielibyście sobie takie transparenty czy banery przygotować w miłym towarzystwie, poinspirować się nawzajem, pogadać o polityce ruchu LGBTQ – zapraszam, przyjdźcie dziś na prace ręczne „To Ty jesteś Paradą”.

A jutro? Spotykamy się pod Sejmem! Miłość nie Wyklucza zaprasza już od godz. 12, sama Parada Równości zaczyna się oficjalnie o 13. Przejdziemy od Sejmu do Placu Bankowego, gdzie po zakończeniu przemarszu organizatorzy zapewniają różnorakie atrakcje.

Autorzy:

zdjęcie Uschi

Uschi „Sass” Pawlik

Tłumaczka z zawodu, korektorka z powołania. Ma kota na punkcie kotów. Pasjonują ją zagadnienia [trans]genderowe, kwestie rodzin LGBTQ i feminizm.

22 komentarzeSłowo na paradę

  • d_biskupa

    [Re: Słowo na paradę]

    Kazanie samej Naczelnej to aż strach komentować, więc ja dodam tylko amen!

  • morf

    [Re: Słowo na paradę]

    how true!

  • Peter Pan

    [Re: Słowo na paradę]

    To prawda. Jeżeli pojawiła się szansa uchwalenia ustawy o związkach, to należy ją wykorzystać.
    Prawdą jest też, że są inne postulaty, o których nie można zapominać.

    Natomiast pod koniec artykułu, wkraczamy do strefy bajek.
    Ruch LGBT jest po to, żeby załatwić konkretne problemy grupy, którą się zajmuje a nie po to, żeby zbawić świat. Postulaty uwzględnienia w paradzie „każdej dyskryminacji”, nie mają nic wspólnego z realną chęcią pomocy niepełnosprawnym czy starym ludziom.
    Tu chodzi jedynie o stworzenie bajeczki pt. „wykluczeni LGBT solidaryzują się z wykluczeniem innych grup”.
    Prawda jest natomiast taka, że dla przeciętnych G, B lub L, już nawet problemy T są czystą abstrakcją, o której nie mają pojęcia. A nasza wrażliwość na problemy niepełnosprawnych jest dokładnie taka sama, jak reszty społeczeństwa.
    Jestem pewny na 100%, że gdyby kazać większości tych kolorowych pajaców z parady, zaopiekować się dzieckiem z porażeniem mózgowym, albo robiącą pod siebie babcią, uciekliby w popłochu do najbliższego dark roomu. Prawdę mówiąc już prędzej uwierzę w to, że zająłby się nimi jakiś seksistowski-samiec. Przynajmniej by się nie bał, że mu dzieciak zniszczy fryzurę a babcia narobi na paradową kieckę.

  • d_biskupa

    [Re: Słowo na paradę]

    Peter, ty pierwszy powinieneś biec do darkroomu i niech cię tam ktoś porządnie puknie, bo ci się płyta zacięła. Na kilometr czuć, czego ci w życiu brakuje!

  • Peter Pan

    [Re: Słowo na paradę]

    Z pewnością nie tego, co bym mógł dostać w darkroomie.
    Płyta mi się zacięła, bo mnie szlag trafia, gdy czytam o paradowych pedziach jako zbawcach tego świata.

  • Magda

    [Re: Słowo na paradę]

    Walka ze wszystkimi nierównościami jest niemożliwa, tym bardziej, że każdy człowiek ma inną definicję takich nierówności. Dla mnie na przykład płeć i wiek są potrzebnymi różnicami a nie czymś, z czym trzeba walczyć wynosząc na ołtarze na przykład, popularną ostatnio swobodę w postrzeganiu i nazywaniu własnej kobiecości/męskości.
    Ruch LGBT nie jest również tworem, który powinien pochylać się z troską nad wszystkimi ich zdaniem wykluczonymi. Po pierwsze: sami zainteresowani mogą nie czuć się wykluczani (patrz niezrozumienie postulatów feministek przez niezaangażowane w walkę o postęp kobiety). Po drugie: jest to budowanie zgrabnej bajeczki jakoby osoby LG były bardziej wrażliwe i tolerancyjne poprzez osobisty rzekomy kontakt ze społeczna opresją. Bujda na resorach:)). I budowanie pięknego stereotypu. Jeżeli mamy walczyć ze stereotypami to walczmy również z tym.

  • Peter Pan

    [Re: Słowo na paradę]

    @ Magda

    Nie przypuszczałem, że tu kiedykolwiek przeczytam coś podobnego. Zgadzam się w 100%.
    Oczywiście na poziomie całkowitej utopii, możemy sobie powiedzieć, że nikt nie powinien być wykluczony, wszyscy powinni być równi i szczęśliwi. I z tym się każdy zgodzi.
    Gdy przechodzimy do konkretów, okazuje się, że nie ma niestety wspólnych interesów wszystkich ludzi. Ani na poziomie jednostkowym ani grupowym. Mojej sympatii dla podkreślania własnej płciowości, nie da się pogodzić z marzeniem Abiekta, Uschi i innych gwiazd homików.pl o społeczeństwie unisexu.

    I podobnie (może jeszcze bardziej) nie da się pogodzić parady z obroną ludzi starych. To miałem na myśli pisząc swe złośliwe zdanie, mimo iż, jak można się było spodziewać, pewna genialna osoba wyczytała z niego tylko słowo „darkroom”.
    Parada typu Pride powstała jako środek afirmacji seksualności, młodości, atrakcyjności ludzkiego ciała. W tym akurat, nie mam nic złego. Tyle tylko, że są to środki ekspresji, którymi można walczyć z konserwatywną bigoterią, skrępowaniem seksualnym itp. Nie są to natomiast środki, którymi da się walczyć o prawa osób starych i niepełnosprawnych. Bo ich wyklucza akurat ten kult młodości, który jest nieodłącznym elementem parady.
    Osobiście uważam, że w życiu jest miejsce na różne rzeczy. Dlatego nie ma powodu, dla którego kolorowy uczestnik parady, nie mógłby zajmować się w innym czasie chorymi i starymi ludźmi. To się nie wyklucza samo przez się. Ale parada domagająca się praw osób chorych i starych, byłaby niesamowitym kuriozum.

  • Magda

    [Re: Słowo na paradę]

    @ PP

    Zapewniam Cię, że Uschi nie ma problemów z podkreślaniem własnej płciowości, mówię Ci to jako jej dziewczyna, która jest z tego faktu wielce zadowolona :))

    Co do dalszej części Twojej wypowiedzi. Generalnie uważam, że paradowo-manifowe działania mające na celu pokazanie solidarności społecznej poprzez wznoszenie chwytliwych haseł pozostają tylko na poziomie tychże chwytliwych haseł. I nie przekładają się na prawdziwy szacunek i rozumienie różnic. Pokutuje tutaj niestety niezrozumiałe dla mnie uwielbienie ruchów LGBT do ideologii lewicowych i ochrony tzw. najsłabszych przy odgórnym i arbitralnym decydowaniu, kto do grona najsłabszych należy, a kto nie. I decydowaniu, co jest opresją, a co nie. Czasem mam po prostu wrażenie, że większość energii idzie w udowadnianie ludziom w jak wielkim rzekomo bagnie się znajdują, a nie w realne działanie. A jak się z tym nie zgadzasz, to na pewno jesteś niewolnikiem patriarchatu, tylko jeszcze o tym nie wiesz. Dlatego nie mam za grosz zaufania do takich strategii.

  • Peter Pan

    [Re: Słowo na paradę]

    @ Magda

    Cieszy mnie, że jest na tym świecie ktoś, kto ma problem z połączeniem ideologie lewicowe + LGBT. Mam nadzieję, że skoro jesteś dziewczyną Uschi, uda Ci się ją przekonać także prywatnie 🙂

    Najgorsze jest to, że lewicowe strategie nie tylko definiują najsłabszych, ale też najmocniejszych. Nie tylko zdominowanych ale też dominujących a całą rzeczywistość opisują jako pole walki między nimi.
    Myślę, że ludzie się na to nabierają, bo w pierwszej chwili daje im to możliwość odreagowania pewnych problemów, przez ustalenie jakiegoś MY przeciwko jakiemuś ONI. Nie zauważają niestety, że jest to pułapka, w która sami wpadają. Pułapka gettoizacji.

  • Magda

    [Re: Słowo na paradę]

    @PP

    Patrzenie na świat przez pryzmat My-Oni czy Ja-Ty jest oczywiście nieuniknione, chociażby na takim polu jak wartości, tożsamość narodowa czy inne aspekty wymagające pewnego odróżnienia jednej grupy od drugiej. Co innego kiedy dzieje się to na szczeblu międzyludzkim – ot wymyślę sobie, że jestem fajniejsza od jakiejś innej dziuni bo mam dłuższe od niej włosy, a co innego kiedy wplątują się w to ideologie. Ideologie, które tworzą jakieś wyimaginowanego wroga właśnie. A jednocześnie obiecują, że po zlikwidowaniu tego wroga (kapitalista, mężczyzna czy inny diabeł 🙂 nie będzie już tych róznic, które tak przeszkadzają w odczuwaniu szczęśliwości. Ja generalnie mam problem ze zrozumieniem strategii różnorodności ruchu LGBT. Bo ta różnorodność niebezpiecznie przypomina mi nie wielobarwność lecz wręcz przeciwnie – uniformizację.

  • Jacek

    [Re: Słowo na paradę]

    Ruch LGBT nie może ograniczać się tylko do kontaktów z lewica, bo w ten sposób niepotrzebnie zawężamy sobie bazę polityczną.

    My musimy myśleć politycznie, bo to politycy decydują o kształcie ustaw. Dotychczasowy kierunek wskazywany przez Biedronia i jego KPH w postaci nazywania gremialnie prawicy faszystami, udziału w burdach 11 listopada prowadził nas w maliny.

    Oczywiście praca z prawicą (społeczno-obyczajową rzecz jasna) wymaga cierpliwości. Cierpliwości do partnera prawicowego i cierpliwości do wytrzymywania połajanek ze strony m.in. takich komentujących spod znaku Homików, którzy rozmowę z PiS, Rzepą czy Ziemkiewiczem traktują jak zdradę stanu. Ale przykład z tęczową flaga na Ursynowie wskazuje na to, że z PiS (inaczej niż z Pospieszalskim) warto rozmawiać. Za biało-czerwona flagę 10 kwietnia udało się wynegocjować tęczową flagę 4 czerwca.

    Gdyby nie PiS to teraz tęczowa flaga nie zawisłaby na żadnym warszawskim ratuszu . Widać jak ładnie PO zablokowało tęczowe flagi w innych dzielnicach.

    Wcale nie zdziwiłbym się gdyby pewnego pięknego dnia ustawa o związkach została w końcu uchwalona głosami SLD z tolerancją PiS przy sprzeciwie większości frakcji PO.

  • Peter Pan

    [Re: Słowo na paradę]

    @ Magda

    Mówisz mniej więcej to, co o lewicowym myśleniu mówił Isaiah Berlin. A ja się z tym oczywiście w 100% zgadzam.
    W ogóle, tak mi się podoba to, co piszesz, że aż się boję, że się w Tobie zakocham ;))

  • Walpurg

    [Re: Słowo na paradę]

    A ja mam dzisiaj jakiś pesymistyczny nastrój.

    W sobotę będą 10 urodziny PO, więc media będą o tym przez cały dzień gadać, do tego transfer roku – Kluzik-Rostkowska wstąpi do PO. A może nawet młody Libicki też wstąpi. I będą cały dzień o tym, bo to przecież najważniejsza sprawa dla Polski, że wszyscy chcą do Platformy… I PiS coś organizuje, żeby „przykryć” imprezę Platformy. A jak jeszcze spadnie deszcz i nie będzie na paradzie nikogo w samych majtkach, to kto tę Paradę pokaże?

  • Peter Pan

    [Re: Słowo na paradę]

    Każde miejsce dobre, Srulek. Poza tym miłość bywa nieszczęśliwa. Jak miłość geja do heteryka, miłość biseksualisty do lesbijki albo miłość jakiegoś brzydala i paszteta którejkolwiek płci do pięknego Piotra Pana Svena.

    Tak czy inaczej, dziewczyna mówi dokładnie to, o co mi tutaj właściwie cały czas chodzi.
    Cieszy mnie, że nie jestem sam ze swoim krytycyzmem wobec lewicowych działań środowiska LGBT.

  • Wojtaszek

    [Re: Słowo na paradę]

    Uważam, że włączenie do postulatów parady ochrony praw zwierząt brzmi jak jakiś żart. Równie dobrze można by pod to jednocześnie podpiąć walkę o ścieżki rowerowe i zmniejszenie emisji CO2- to również bardzo szlachetne, ale może nie róbmy ludziom wody z mózgu, hm?

    A co do „lewicowych działań” – trzymanie się kurczowo SLD to gruby błąd. W Wielkiej Brytanii partia konserwatywna jest jak najbardziej gay-friendly, w Polsce też może tak być. Niejeden PiSowiec nie ma nic przeciwko związkom homo – na razie nie pozwala mu tego głośno wyrazić lojalność wobec prezesa, ale żaden prezes nie jest wieczny. Myślę, że scenariusz zarysowany przez Jacka jest całkiem prawdopodobny. Jednak równie prawdopodobne jest to, że Napieralski własnoręcznie wycofa projekt ustawy o związkach partnerskich, jeśli taki będzie warunek powstania powyborczej koalicji pisowsko-eseldowskiej.

    A na koniec dodam, że z Magdy całkiem fajna laska i pisze zupełnie do rzeczy. Może w końcu polubię lesbijki 🙂

  • Peter Pan

    [Re: Słowo na paradę]

    Wojtaszek i Jacek piszą dosyć słuszne rzeczy, tylko, że utożsamiają lewicę z SLD a to nie tu tkwi sedno problemu.
    Mnie np. zupełnie nie dziwi, że geje trzymają się tej partii, gdy chcą coś załatwić. W tej chwili jest bowiem jedyną z tych parlamentarnych, która coś proponuje i, co do której można mieć nadzieję, że coś zrobi.
    Poza tym, nie mogę zarzucić gejom przesadnej wiary w SLD, bo raczej zdecydowana większość podchodzi do tej partii sceptycznie i pragmatycznie.

    Problem tkwi w tym, co Magda nazwała „strategiami LGBT”. Ogólny sposób myślenia o prawach gejów i lesbijek, o tym jak dążyć do ich poszerzenia; jak również sposób definiowania problemów, opiera się na myśli lewicowej. I ja uważam, że to jest
    błąd.
    Przy czym legendarni konserwatyści z Wlk. Brytanii, nie mają tu wiele do rzeczy, ponieważ nie da się oprzeć emancypacji LGBT na myśli konserwatywnej.
    Emancypacyjna jest tylko myśl lewicowa oraz liberalna. Przy czym ja się opowiadam za tą drugą. I jestem nieco osamotniony, ponieważ polskim politykom, udało się wspaniale wbić do głowy ludzi przekonanie, że na świecie istnieje jedynia lewica i konserwa, jako dwie alternatywy.

  • Peter Pan

    [Re: Słowo na paradę]

    Boże ! Dwa razy „przy czym”.
    Co mnie napadło ?
    Przepraszam za ten błąd.

  • Słownik

    [Re: Słowo na paradę]

    @ Peter Pan

    Peter, nie musisz przepraszać. Nic się nie stało, wszystko jest w porządku, życie toczy się dalej.

  • KaFor

    [Re: Słowo na paradę]

    Póki co dziś od rana tvn24 na pasku wciąż ma informację również o Paradzie, w poranku prowadzący mówił także dłuższą chwilę o niej.

  • Magda

    [Re: Słowo na paradę]

    @PP i Wojaszek

    Dzięki chłopaki, jako kobieta oczywiście uwielbiam komplementy ;))

  • Srulek Zylbersztajn

    [Re: Słowo na paradę]

    Jezus Magda! Karmią Cię komplementami, a Ciebie to cieszy? Co powiedzą siostry feministki?

  • boom

    [Re: Słowo na paradę]

    „mężczyźni, porzuciwszy normalne współżycie z kobietą, zapałali nawzajem żądzą ku sobie, mężczyźni z mężczyznami uprawiając bezwstyd i na samych sobie ponosząc zapłatę należną za zboczenie” Rz 1,27

Skomentuj

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa