Muszę ci to powiedzieć

Urodziłem się w mieście, ale pierwsze lata swojego dzieciństwa spędziłem na wsi, tam również chodziłem do przedszkola. Miałem i brata i siostrę, dwoje rodziców a dodatkowo dziadków i wujków, ciocie pod jednym dachem bo dom był na tyle duży, że wszyscy spokojnie mogli razem żyć. Nic nie wskazywało na to, że kiedykolwiek zastanowię się nad swoją orientacją, a w tamtych czasach (z których mało co pamiętam) niewiele mówiło się o gejach, jeśli nie w ogóle. Temat nie istniał, więc i problemu nie było, przynajmniej nie w dyskursie publicznym w moim małym świecie.

Gorące wiejskie lato dobiegało końca, więc rodzice szykowali swoje pociechy do pierwszej styczności z instytucją szkolnictwa – przedszkolem. Nadszedł ten „wielki” dzień i czas było się zebrać by poznać rówieśników. Pierwsze dni dla każdego dzieciaka były stresem, ale w końcu jednak każdy (prędzej czy później) się zadomowił. Do dziś pamiętam drewniane klocki i ohydne plastikowe (w jeszcze ohydniejszym kolorze) misie i inne dziwne stwory. W ogóle tamten czas zawsze pamiętam w biało-czerwono-szarym kolorze. W tej samej grupie co moja było chyba jeszcze 8 chłopców.

W tym jeden wyjątkowy, już wtedy jakoś tak inaczej go traktowałem niż całą resztę bandy. Ów chłopiec miał na imię Maciej, pamiętam to bardzo dobrze i pamiętam, że pewnego dnia przyszedł czas świętować jego urodziny. Oczywiście w sklepach jeszcze nie było tego całego „dobra” i każde słodycze były przez dzieciaki wręcz ubóstwiane, więc wielki talerz czekoladowych cukierków zrobił na nas ogromne wrażenie. Kolejka dzieci ustawiła się by składać życzenia i ucałować solenizanta, w tym również ja. Gdy przyszedł czas ma moje życzenia i buziaka w policzek aż mną coś w środku zatrzęsło, zrobiło mi się bardzo miło tylko dlatego, że pocałowałem swojego „ulubionego” kolegę. Ponoć dzieciaki w tym wieku nie zwracają uwagi na swoją seksualność. Może i tak było, ale pamiętam ten moment do dziś.

Po tamtym dniu sprawa „przycichła” i mimo, że wolałem bawić się raczej z dziewczynami, zawsze chłopców traktowałem jakoś wyjątkowo. Problem” powrócił w podstawówce (wtedy też przeprowadziłem się do miasta wraz z mamą i rodzeństwem).

Gdy przychodziła pora, aby przygotować się do lekcji WF-u, wewnętrznie spokoju nie dawało mi moje zainteresowanie kolegami z klasy – zawsze przyglądałem się, obserwowałem i nie mogłem się opanować. Pod koniec szkoły podstawowej wmawiałem sobie, że to tylko moje „widzimisię” lub „okres dojrzewania” i że „mi przejdzie”. Tak się jednak nie stało, w szkole średniej rozhulało się na dobre. Był nawet „moment wyparcia” – czego efektem był dwuletni związek z dziewczyną i utrata jej dziewictwa za moim udziałem, mam nadzieję, że mi to kiedyś wybaczy. A swoją drogą, nigdy się tak nie na stresowałem seksem jak w chwili, kiedy „musiałem” pójść do łóżka z dziewczyną (straciłem wtedy chyba z 4 kg).

Walczyłem ze sobą bardzo długo, zastanawiałem się, dlaczego takie rzeczy przydarzają się właśnie mi, a nie komuś innemu, strasznie sobie nie radziłem z tym tematem, bywały jakieś stany depresyjne i załamania młodzieńcze. W końcu przyszedł moment, że postanowiłem również poznawać innych chłopaków z podwórka, zakochiwałem się w każdym po kolei, mając przez cały czas „dziewczynę”. Wraz z poznawaniem innych chłopaków zaczęły się również pierwsze przygody gejowskie. I wreszcie dotarło do mnie, że nie ma z tej drogi odwrotu i że czas zaakceptować siebie. Oczywiście zanim sam przed sobą się przyznałem, szukałem informacji o homoseksualizmie i przerażała mnie myśl, że to grzech, choroba i że to trzeba koniecznie leczyć, a tak w ogóle że geje są głównymi i jedynymi siewcami HIVa i innych chorób.

Gdy nieco oswoiłem się ze swoim homoseksualizmem, przyszedł czas na pierwszy Coming Out. Byłem bardzo zdenerwowany, szykowałem się kilka dni, by wreszcie to z siebie wydusić, robiłem nawet kilka podejść, aż w końcu powiedziałem to jako pierwszej, swojej przyjaciółce:
- Monia, muszę ci to powiedzieć bo nie wytrzymam. Jestem gejem!
- No i? – zapytała bez przejęcia Monia.

W tym momencie to ja miałem milion pytań sam do siebie, o to dlaczego o nic nie pyta, albo nie krzyczy, mogłaby mnie chociaż trochę nawyzywać, przekląć. Ale panowała cisza i to taka, od której można dostać zawału serca. Na zwykłym „No i” zakończył się mój pierwszy coming out. Później było jeszcze kilkoro znajomych, ale najwięcej kłopotów miałem z decyzją o poinformowaniu mamy, bałem się strasznie, bo słyszałem, że niektórzy rodzice się wyrzekali swoich dzieci, wyrzucali z domu, bili i bóg wie co jeszcze. Zaraz po skończeniu lat 18 postanowiłem że porozmawiam z mamą, zawołałem ją do swojego pokoju, serce waliło mi jak szalone i nie wiedziałem od czego zacząć. Zatkało mnie, aż w końcu wydukałem kilka pierwszych słów, że bardzo ją kocham, że mi na niej bardzo zależy itp. Itd. Aż ona zapytała co się stało i co dokładnie chce jej powiedzieć, więc od razu wypaliłem: „mamo, ja kocham inaczej – jestem gejem” i tu nastąpiła cisza, oczy mamy się zaszkliły, aż w końcu się rozpłakała, rękoma zakryła twarz i łkała jak małe dziecko, płakała przez kilkanaście minut, aż w końcu trochę się opanowała i powiedziała: „w takim razie musisz uciekać do jakiegoś dużego miasta, wiesz jacy są ludzie, oni nie dadzą ci żyć, a ja nie chcę, żeby ci się coś stało.” Po tym wszystkim w domu panował „cichy tydzień”, a mama dla pewności codziennie pytała czy to co mówiłem jest prawdą.

Początkowo temat homoseksualizmu w domu nie istniał. Dopiero po jakimś czasie coraz częściej nawiązywałem do tego, a dziś jest to już zwykły temat rozmów i dyskusji. Miałem szczęście, że nikt nie wyrzucił mnie z domu, że nikt nie chciał mi spuścić „lania” i „wybić mi z głowy tych bzdur”. Mama mimo tego, że wolałaby mieć wnuki z mojej strony w pełni zaakceptowała obecny stan rzeczy, a teraz to i nawet razem ze mną i moim chłopakiem na prywatkę pójdzie. Życzę Wam abyście i wy mieli tyle szczęścia!

PS. Wychodźcie z szafy, to jeden z najważniejszych momentów w życiu, który bardzo uwalnia!

Autorzy:

zdjęcie Shelter West

Shelter West

autor zmigrowany z php-nuke – ID: 354; nazwa: ShelterWest




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa