Jak to z tym kodeksem karnym było?

Komentując przedstawiony przez SLD projekt ustawy o związkach partnerskich prezes PiS Jarosław Kaczyński wypowiedział słowa, które wymagają pewnej korekty w świetle danych historycznych.

Cytuję: To jest takie przenoszenie z zewnątrz (…) spraw, które w istocie Polski nie dotyczą, bo proszę pamiętać – nie ma polskiej tradycji prześladowania osób o odmiennej orientacji seksualnej. W pierwszym kodeksie karnym uchwalonym w 1932 roku nie było penalizacji tego rodzaju zachowań, to było penalizowane we wszystkich praktycznie kodeksach europejskich, a w Polsce nie.

Zatem krótka lekcja historii. Do 1932 roku na ziemiach polskich obowiązywały kodeksy zaborcze – zależnie od regionu. Jeden z twórców nowego kodeksu karnego, Makowski, tak pisał o poszczególnych kodeksach [Wacław Makowski, Prawo karne. O przestępstwach w szczególności. Wykład porównawczy prawa karnego austrjackiego, niemieckiego i rosyjskiego, obowiązującego w Polsce, Warszawa 1924, s.338-341]:

W Kodeksie Karnym Rosyjskim (KKR):

(…) charakterystyczną jest rzeczą, że K. K. R. nie uznał za potrzebne chronić w ten sam sposób mężczyzn, nawet nieletnich chłopców, sam zatem brak zgody z ich strony nie wystarcza do karalności dokonywanych na nich czynów lubieżnych [kobiety – wyłącznym warunkiem karalności jest brak zgody osoby poszkodowanej], o ile przytem nie użyto środków przymusu, które same przez się zawierałyby cechy przestępstwa i pociągałyby kary samoistne, a więc mogłyby odpowiadać ogólnym cechom zmuszenia (…) albo gwałtu na osobie (…), groźby karalnej (…), albo wreszcie zniewagi (…).

Kodeks austriacki:

(…) poświęca sprawie czynów lubieżnych osobny (§ 128) przepis, nie dając pozytywnego określenia tych czynów, a określając je negatywnie, jako inny niż spółkowanie sposób „cielesnego nadużycia” człowieka „w celu dogodzenia popędowi zmysłowemu”. (…) Pederastja także została potraktowana osobno, określona jako czyn lubieżny, przeciwny naturze „z osobą tej samej płci” (§ 129). (…) zgoda wzajemne uczestników nie uchyla ich od karalności (…).

W Niemczech:

(…) pederastja określona jako czyn lubieżny, przeciwny naturze, popełniony przez osoby płci męskiej pomiędzy sobą, ulega karze sama przez się, bez względu na zgodę lub przymus (…).

Warto zwrócić uwagę na to, że jeśli chodzi o kodeks rosyjski, to w wielu tekstach pojawiają się różne jego interpretacje – popularną interpretacją była taka, że pederastia jest w Rosji karana, jednak prawnicy częściej uznawali, że dobrowolna pederastia karana nie jest (na przekór głównemu komentatorowi – Tagancewowi).

Idziemy dalej. Nie ma się czym szczycić, że nie penalizowano homoseksualizmu, ponieważ… wykreślając z projektu fragment o homoseksualności wykreślono też karalność pedofilii, zoofilii i nekrofilii, ponieważ były to czyny znane pod ogólną nazwą „przewrotne poczucie płciowe”, a powody „dekryminalizacji” były po prostu eugeniczne, chodziło o czystość rasy:

Za bezkarnością przemawiają również względy praktyczne i polityki prawa. Większość wypadków pozostaje nieujawnionych, przeprowadzenie dowodu oraz ustalenie przyrodzonej wadliwości płciowej, badanie stanu umysłowego sprawcy przedstawia ogromne trudności, nieraz nie do przezwyciężenia, a interpretacja ustawy, prowadzi do dowolności obrażającej w najwyższym stopniu poczucie prawne. Ponadto karalność nastręcza sposobność do wymuszenia, z drugiej zaś strony jest nieraz przeszkodą w wyleczeniu tych chorobliwych objawów. Wreszcie, czyż nie byłoby niebezpiecznem skłaniać takie jednostki do normalnego zaspokajania pożądań płciowych z uwagi na potomstwo, które przecież łatwo mogłoby odziedziczyć ten chorobliwy popęd. [Komisja Kodyfikacyjna Rzeczypospolitej Polskiej, Kodeks Karny, Prawo Materialne, t. II, s. 199.]

I trzecia uwaga. Popularny błąd o wyjątkowości polskiego kodeksu karnego. W 1932 roku uważano coś całkiem na odwrót:

Makarewicz – Kraje romańskie, k. k. holenderski i k. k. japoński (1907) sprawą tą w ogóle się nie zajmują, przestępstwa takiego samoistnego nie znają, co oczywiście nie wyklucza karygodności w kombinacji z innym czynnikiem: gwałtu, działania przeciw swobodnej dyspozycji płciowej, uwodzenia nieletnich itp. [jak wyżej]

I jeszcze Boy-Żeleński w 1930 roku w Literaturze „mniejszości seksualnych”:

Niemcy są jednym z niewielu krajów, gdzie utrzymały się jeszcze paragrafy przeciw homoseksualizmowi i gdzie się je z niemiecką dokładnością stosuje. [Tadeusz Boy-Żeleński, Literatura „mniejszości seksualnych”, „Wiadomości Literackie” 1930, nr 51/52]

Jednocześnie nie wiemy, czy przypadkiem nie działo się tak, jak postulowali lekarze polscy już od końca XIX wieku – nie karać, a kierować do leczenia. Silny wpływ ruchu eugenicznego na polską myśl „naukową” mógł sprawić, że homoseksualistów kierowano do leczenia, a być może nawet sterylizacji. Istnieją polskie teksty mówiące o potrzebie sterylizacji i leczenia homoseksualizmu. Niestety kazusów z Polski nie mamy, co nie znaczy, że zjawisko to u nas nie występowało.

Na koniec trzeba też Prezesowi przypomnieć, że kodeks karny nie penalizował całkowicie homoseksualizmu – penalizował homoseksualną prostytucję, a to dlatego, że uważano iż jest to jedyny sposób na znajdowanie sobie pasywnych partnerów. Główny twórca kodeksu, Makarewicz uważał, że:

(…) pederaści zdobywają swoich towarzyszy niemal zawsze za pieniądze. [jak wyżej]

I tak wyglądało polskie dekryminalizowanie homoseksualizmu. Ani nie było dekryminalizacji, ani to wyjątkowe nie było…

[Tekst pojawił się wcześniej na blogu abiekt.blogspot.com]

Tymczasem Redakcja zaprasza serdecznie na spacer (pod patronatem miasta jako kandydata do ESK)!

4 czerwca (sobota) o godzinie 13:00 spotykamy się przed Zachętą (plac Małachowskiego 3) i idziemy śladami „homoerotów” z dwudziestolecia międzywojennego.
Opowiemy wam m.in. o:
- „skandalicznym” procesie Zofii Sadowskiej (1924 rok)
- gdzie na pikietę zabrano Czesława Miłosza
- co robił poseł Królikowski 19 grudnia 1924 roku w towarzystwie „dość skromnie ubranego młodzieńca o sympatycznej powierzchowności”?
- kto, gdzie i kiedy powiedział: „Nie możemy jednak z obawy przed czynnikami politycznymi zmieniać naszych zasadniczych poglądów. Jestem zdania, że w kod. kar. dla tych przestępców niema miejsca”
Po stolicy oprowadzają autorzy „HomoWarszawy. Przewodnika kulturalno-historycznego”. Ale tego, o czym Wam tym razem opowiedzą w przewodniku nie znajdziecie – przedstawią efekty poszukiwań historycznych prowadzonych w ramach prac nad nową publikacją.

Trasa spaceru TU

Zaś wieczorem – „podwójna” debata o historii mniejszości – o godz. 19:00 w Muzeum Sztuki Nowoczesnej.
Panel 1 – czy mniejszości potrzebują historii? Czy znają swoją historię i jak to wpływa na ich postrzeganie Warszawy?
Panel 2 – historia to nie tylko historia polityczna, na historię składają się opowieści ginące w dominującym dyskursie. O poszukiwaniach historii w perspektywach spoza głównego nurtu porozmawiamy z badaczami i badaczkami.

Dokładna informacja TU

Autorzy:

zdjęcie Wojciech Szot

Wojciech Szot

rocznik 86, pracownik, księgarz

3 komentarzy do:Jak to z tym kodeksem karnym było?

  • aaron szechter

    [Re: Jak to z tym kodeksem karnym było?]

    „(…) pederaści zdobywają swoich towarzyszy niemal zawsze za pieniądze.”

    bo kiedyś mało było takich głupków. którzy gotowi byli d… nadstawić. trzeba było po prostu zapłacić, inaczej nici [...]

  • Marcin

    [Re: Jak to z tym kodeksem karnym było?]

    Sodomia za czasów caratu w Rosji była karana zsyłką na Sybir na 5 lat, choć artykuł 995 był stosowany niezmiernie rzadko. Po Rewolucji Lutowej w 1917 roku stare prawo karne zostało zniesione. Po dojściu Stalina do władzy do Moskwy trafiła depesza:
    Likwidując w ostatnim czasie związek pederastów w Leningradzie GPU stwierdziło istnienie salonów, w których odbywały się orgie. Poza tym pederaści werbowali i demoralizowali całkowicie zdrową młodzież; czerwonoarmistów, marynarzy, niektórych studentów.
    Zastępca przewodniczącego GPU- Jagoda, przygotował notkę dla Stalina.
    „Ogniska rozpusty zostały zlikwidowane, odpowiedzialność karna homoseksualistów w naszym prawie nie istnieje.
    Wniosek Stalina:
    Należy przykładnie ukarać zboczeńców a w prawie wprowadzić odpowiednie zapisy.
    Projekt uchwały prezydium Centralnego Komitetu Wykonawczego:
    Ustanowić odpowiedzialność karną za sodomię t.j. stosunek płciowy mężczyzny z mężczyzną. Dotyczy to dobrowolnych stosunków, niezależnie od osiągnięcia dojżałości płciowej.
    7 marca 1934 roku weszło w życie postanowienie CKWKPZR, zgodnie z którym homoseksualizm znów stał się przestępstwem.
    Do kodeksu karnego wprowadzono artykuł 154a, później nr.121 dotyczący sodomii, który przewidywał karę od 3 do 5 lat.
    Jedyną osobą przeciwną był tym rozwiązaniom był przewodniczący CKW KPZR Michaił Iwanowicz Kalinin.
    Uważał on, że nie treba wprowadzać nowych zapisów, lecz wykorzystywać metody pozasądowe.
    Żeby zostać skazanym wystarczyły zeznania dwóch a w praktyce nawet jednej osoby. Do lat siedemdziesiątych około tysiąca mężczyzn rocznie trafiało do więzienia. O tych co trafili do gułagu ……..
    Wystarczy powiedzieć,że większość znalazła się tam bez jakiegokolwiek wyroku, a trafiło tam około 20 milionów ludzi. O innych skutkach nie wspomnę.
    O Polsce też można by bardzo dużo napisać, ale należałoby się cofnąć o kilka stuleci. Była kara smierci….
    Waldemar Łysiak w „Lepszym” pisze nawet, że ” Bij Pedała! ” to był okrzyk polskiej szlachty ,a co znaczy „zaszlachtować” to chyba nie muszę tłumaczyć…
    Pozdrawiam
    i znikam

  • Soniasonia

    [Re: Jak to z tym kodeksem karnym było?]

    Dowodem na to, iż czytania mang może poszerzac horyzonty umysłowe, jest fakt, iż po zapoznaniu się z „Hetalią” żarłocznie rzuciłam się do czytania wszystkiego, co ma związek z historią przedstawionych tam państw. Przy okazji dowiedziałam się ciekawej rzeczy o Finlandii – otórz był to jedyny kraj na świecie, w którym przez jakiś czas karany był homeseksualizm kobiecy. W trakcie II wojny światowej kobiety musiały w zyciu codziennym zając miejsce mężczyzn, przy czym Finki potraktowały to bardzo poważnie – zaczęły nie tylko pracowac w fabrykach, ale też ubierac się i zachowywac jak mężczyźni – doszło nawet do tego, iż „męskie” kobiety umawiały się na randki z „kobiecymi” kobietami. Po wojnie mężczyźni wrócili, ale częśc kobiet (w dużej mierze homo – lub biseksualnych) nie chciała wrócic do dawnych ról, co rząd uznał za zagrożenie i wprowadził kryminalizację lesbianizmu. Ostatecznie stosunki homoseksualne stały się w Finlandii legalne bardzo późno, bo dopiero w 1971 roku. Pod względem obyczajowym kraj ten jest bardzo konserwatywny, mimo to jednak w 2002 roku umożliwiono tam zawieranie związków partnerskich, jednak bez możliwości adoptowania niespokrewnionych dzieci. Co ciekawe, miało to miejsce przy podobnych nastrojach społecznych, jakie obecnie panują w Polsce – ponad połowa społeczeństwa za, bardzo głośna mniejszościowa opozycja. Sądzę, że możemy to potraktowac jak wzór dla naszego kraju.




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa