Wydaje się, że nic

Z okazji zbliżającej się piątej różnicy mojego wyjazdu z Polski przyjrzałem się łaskawym okiem sytuacji LGTB w kraju-raju i z mieszaniną schadenfreude i uczucia towarzyszącego waleniu głową w kant biurka odkryłem, że kompletnie się ona nie zmieniła.

W związku z nadchodzącymi wyborami SLD odkurzyło dzieła Marksa i Lenina i odkryło, że #mylewicowcy zawsze solidaryzujemy się z wykluczonymi mniejszościami, a konkretnie z tymi, które mają kasę i gotowe są na nas zagłosować. Tak więc usty posłanki Katarzyny Piekarskiej SLD oświadczył, iż nadszedł czas, aby także Polska dołączyła do krajów, które przyjęły rozwiązania dotyczące związków rejestrowanych. W odpowiedzi Jarosław Kaczyński stwierdził, że propozycje SLD to afirmacja homoseksualizmu. Szef klubu PO ocenił, że projekt narusza konstytucję. Na koniec, Joanna Kluzik-Rostkowska z PJN powiedziała, iż „dla dobra tych osób nie wolno ich problemów mieszać do polityki”. Innymi słowy, wszyscy odegrali swoje role: SLD – nowoczesnej partii lewicowej, PO – partii prawicowo-konserwatywnej, Jarosław Kaczyński – bezżennego homofoba, którego nikt nie kocha, więc czemu inni mieliby mieć za dobrze, zaś Joanna Kluzik-Rostkowska – dobrej babuni gadającej głupoty.

Jako osoba stara i zgorzkniała wciąż pamiętam wygrane przez SLD wybory 2001 i towarzyszącą temu nadzieję, że Polska stanie się nowoczesnym krajem, rządzonym przez nowoczesną lewicę. Nadzieja nie była bezpodstawna; opierała się na obietnicach wyborczych SLD, które to obietnice pozwoliły im wygrać wybory, więc czemu właściwie mieliby ich nie spełnić? Przez moment wyglądało nawet, że może coś się zmieni: oto profesora Maria Szyszkowska złożyła projekt ustawy o rejestrowanych związkach partnerskich. Prezydium klubu SLD „odniosło się pozytywnie”. Pod projektem złożyło podpisy „kilkudziesięciu senatorów”. Po czym marszałek Sejmu, Włodzimierz Cimoszewicz, zadbał o to, żeby projekt przepadł, nie wprowadzając go w porządek obrad. Bo nie o to chodziło, żeby cokolwiek zmienić, tylko o to, żeby pokazać, że dbamy, pamiętamy, ale – rzecz jasna – bez przesady. Bo Matka Kościół patrzy, a #mylewicowcy jeszcze do końca nie zgłupieliśmy.

Tego samego należy się spodziewać w przypadku nowego projektu. Co z tego, że posłanka Piekarska obiecuje, że będzie to jeden z pierwszych projektów, które SLD złoży w nowej kadencji, skoro doskonale wiadomo, że marszałek z PO nie wprowadzi go w porządek obrad, a gdyby przypadkiem wprowadził, to nikt oprócz SLD go nie poprze. W związku z tym obietnica jest całkowicie bezpieczna i stanowi coś w stylu puszczenia oczka: wicie rozumicie, my tu o was dbamy, tak, jak dbaliśmy w 2003, totalnie wam uchwalimy, no a jeśli ZUPEŁNYM PRZYPADKIEM się nie uda, no to cóż, próbowaliśmy. A że próbowaliśmy z pełną świadomością, że nic z tego nie wyjdzie, cóż, głosujcie na nas dalej, a może za kolejne 5 lat zdobędziemy 25 procent i spróbujemy znowu… chyba, że zdobędziemy 40 procent, wtedy nie spróbujemy. Bo wtedy grozi nam poważne niebezpieczeństwo, że mogłoby się udać.

Jednym z powodów, dla których LGTB nie są w Polsce traktowani poważnie przez żadną partię polityczną jest Parada Równości. Urocze to wydarzenie gromadzi masakryczne tłumy liczące ok. 2 tysięcy osób. W dwumilionowej Warszawie. Wliczając przyjezdnych. (Nie, najmniejsza Europride w historii imprezy się nie liczy.) Impreza organizowana jest pod hasłami starannie wypranymi z treści kontrowersyjnych, typu „Każdy może kochać” (no może, jasne, byle w domu po kryjomu, dodałby skrzętnie Stefan Niesiołowski), a jej rzeczniczką zostaje Jej Perfekcyjność. Cenię JP jako osobę wybitnie queer, ale stanowisko rzecznika Parady wolałbym powierzyć komuś, kto troszkę mniej promuje własne poglądy, a troszkę bardziej jakieś przemyślane hasła zawierające głębokie treści. Tymczasem Jej Perfekcyjność w wywiadzie dla portalu Inna Strona stwierdza: „Osobiście nie chcę związków partnerskich”, „Jestem za partnerskimi związkami wieloosobowymi”, oraz „Nie chcemy, by Parada szła w jednym konkretnym celu. To może oznaczać, że ktoś szanujący te wartości poczuje się zapomniany, pominięty”. To świetnie! Dzięki temu organizujemy wydarzenie dla nikogo, promujące nic, a dodatkowo dajemy amunicję prawicowym portalom, które mogą teraz zgodnie z prawdą głosić, że nawet rzecznik Parady Równości jest przeciwny związkom partnerskim. Przeciwko Paradzie przestała protestować nawet Młodzież Wszechpolska, zauważywszy, iż monumentalne to inkluzywne wydarzenie nie niesie żadnych skutków, z wyjątkiem krótkiej migawki w Teleekspresie przedstawiającej Żaklinę na platformie.

Co jest celem Parady? Wydaje się, że nic. Dwa tysiące osób nie stanowi żadnej siły politycznej, a nawet gdyby stanowiło, to co z tego, skoro „nikogo nie chcemy wykluczać” i włączamy w skład Komitetu Organizacyjnego Fundację Kocia Mama. W zasadzie nie wiem, czemu do Komitetu nie zaproszono Romana Giertycha — w imię inkluzywności niechże i Roman głosi swoje poglądy, jestem pewien, że da się tak zdefiniować „wolność, równość i tolerancję”, żeby i LPR się z tym zgodził. Jak się również dowiadujemy, Parada nigdy nie była pomyślana jako Gay Pride (cytuję rzeczniczkę Parady, skoro rzeczniczka tak mówi, to musi być prawda). Przynajmniej w wypadku ustawy o związkach partnerskich autorstwa SLD wiadomo, co jest jej celem: podniesienie notowań SLD z 15% do 17%. Na więcej Sojusz nie liczy, bo doskonale wie, że polscy LGTB płakali po papieżu, głosują na PiS i PO, bo kwestie związkowe są dla nich nieważne, a prawu do adopcji są przeciwni, bo… eee… hmmm… cóż, tu głupota polskich LGTB mnie przerasta i nie umiem powiedzieć, czemu są przeciwni. Może nie rozumieją, że „prawo” i „obowiązek” nie są tym samym. Któż traktowałby poważnie ludzi do tego stopnia nieznających własnego języka?

Ray Grant – przerażająco przystojny i niezwykle inteligentny wielbiciel wszystkiego, co dziwne i nietypowe. Jedyna wada: przesadna skromność. Pisze, śpiewa i maluje, projektuje i pakuje, zaś w wolnych chwilach oddaje się tańcom, hulankom i swawolom. Autor blogów heteroseksualisci.blox.pl i miloscpo30.blox.pl.

Autorzy:

zdjęcie Ray Grant

Ray Grant

Przerażająco przystojny i niezwykle inteligentny wielbiciel wszystkiego, co dziwne i nietypowe. Jedyna wada: przesadna skromność. Pisze, śpiewa i maluje, projektuje i pakuje, zaś w wolnych chwilach oddaje się tańcom, hulankom i swawolom. Autor blogów http://heteroseksualisci.blox.pl i http://miloscpo30.net/

25 komentarzy do:Wydaje się, że nic

  • d_biskupa

    [Re: Wydaje się, że nic]

    Masz ci los, jeszcze jeden bloger! Nawet nie będę próbowała przeczytać, co ma do powiedzenia na temat parad i związków. Bez tego wiem, że nic nowego.

  • timi

    [Re: Wydaje się, że nic]

    to się tylko tak wydaje. pierwsze parady w Polsce wyglądały mniej więcej tak:
    http://www.youtube.com/watch?v=-RIwef8_09s
    a to tylko kilka lat.
    co tam sobie plecie JP – mniejsza – bo, jak ładnie to ujął jeden z komentatorów: jest tylko cieciem imprezy, którą tworzą ludzie.
    bez obaw, sami sobie weźmiemy. gwałtowniejsze reakcje ‚tradycjonalistów’ na marsze które się już w tym roku odbyły (dzisiejsze bijatyki w Krakowie) dowodzą, że geje i lesbijki stali się bardziej widoczni w debacie.
    SLD i inna polityczna hołota nie jest do tego zupełnie potrzebna. i nawet organizatorzy warszawskiej imprezy nie poradzą…

  • Peter Pan

    [Re: Wydaje się, że nic]

    ŚWIETNY ARTYKUŁ.
    No, dobra … . Żartowałem.

    Pozwólcie, że streszczę. Zarówno początek, jak i koniec opiera się na najbardziej sztampowej z możliwych figur. Polak, który wyjechał z kraju, obserwuje ze smutkiem swoją ojczyznę. Martwi go (jakżeby inaczej!) sytuacja polityczna oraz brak reakcji polskiego motłochu LGBT na nią. Jak to jest jak sobie burak wyrobi paszport lub wizę i skoczy do innego kraju, wiemy od czasu wyznań innego geniusza, który to uraczył nas refleksjami z Kanady.

    Między zakończeniem a środkiem jest jeszcze moje ulubione powiedzenie, iż „SLD nie jest prawdziwą lewicą” i sugestia jakoby próba podjęcia tematyki LGBT przez tą partię, wynikała z odkurzenia dzieł Marksa i Lenina. Ziomas, a czytołżeś ty między grzeboniem w ziemi a dojeniem krasuli tego Marksa? Bo ja bym się chętnie dowiedział gdzie on wspomina o gejach. Jak również jaka lewica jest prawdziwa, bo akurat połowa dzisiejszych lewaków twierdzi, że ta nieprawdziwa to jest właśnie ta, co się zajmuje pedałami zamiast walką z kapitalizmem i finansowym wyzyskiem. I bynajmniej nie ma na myśli dyskusji w Polsce, tylko na świecie.

    Ale jest też coś pozytywnego. Słusznie dostaje się tutaj Perfekcyjności. Każdy słowny liść wymierzony w rozrośnięte do obłędu ego tego pozera, jest na wagę złota.

  • Peter Pan

    [Re: Wydaje się, że nic]

    nie mam na myśli …
    Ja, Peter Pan ;)

  • meinglanz

    []

    „Bo ja bym się chętnie dowiedział gdzie on wspomina o gejach. „

    Auć #ludzieuzależnieniodemotikonek

  • Graf Cagliostro

    [Re: Wydaje się, że nic]

    No niestety, ale parada została spieprzona w tym roku. Brak postulatu o związkach partnerskich jest skandalem.

    http://grfcagliostro.blogspot.com/2011/05/dlaczego-zbojkotuje-parade-rownosci.html

  • zewsząd i znikąd

    [Re: Wydaje się, że nic]

    Dodam, że autor dawno, dawno temu pisał jeszcze bloga Queerpolitik. I to było coś znakomitego. Blog o heteroseksualistach to rozbrajająca satyra, natomiast Queerpolitik za Giertycha jakoś podtrzymywało na duchu.

  • Peter Pan

    [Re: Wydaje się, że nic]

    @ Zewsząd

    Nie wiem kogo rozbraja ta satyra. Moim zdaniem jest tak samo wieśniacka jak ten artykuł.
    Ustawianie heteroseksualistów w jednym rzędzie, przeciwko heteroseksualistom w drugim, jest żenujące, gdyż nie bierze pod uwagę istnienia biseksualizmu.
    Oczywiście wiem, że to tylko żarty, ale widzę w nich ton totalnej gettoizacji, który mi nie odpowiada. Tak jakby koleś nigdy nie miał innych znajomych niż gejów i na resztę świata patrzył z dziwacznym zdziwieniem.
    Pewnie tak patrzył też kiedyś na miasto zanim wyjechał ze swej wiochy a potem myślał tak samo o świecie, zanim wyjechał do tej Mołdawii czy tego Azerbejdżanu, w którym teraz siedzi.
    Zarówno dowcipy z jego bloga, jak i żenujący ton wyższości wobec, podglądanych kątem oka spraw kraju, są dwoma stronami tego samego medalu.
    Szczególnie, że ziomas przyznaje, że jak widzi problemy gejów w Polsce, to odczuwa „schadenfreude”, czyli przyznaje się, że go cieszy, że gejom tu „tak źle”, gdy on ma (w Kiszyniowie) tak dobrze.
    Słowem : mentalność buractwa, które w Chicago fotografowało się przy pożyczonym od szefa BMW i wysyłało fotę do Polski, żeby pokazać jakie ma rajskie życie za Wielką Wodą. Czy nikt nie zauważył jeszcze, że jedyną motywacją autora, do napisania tego artykułu, który absolutnie nic nie wnosi, było właśnie wysłanie takiej „foty z saksów” ?

  • d_biskupa

    [Re: Wydaje się, że nic]

    Peter, ostatnimi czasy twoje komentarze stały się szalenie agresywne, a język jakby kibolski. Martwi mnie to, bo jak tak dalej pójdzie, będę musiała zawiadomić Pana Premiera i cię zapuszkują.

  • hohliq

    [Re: Wydaje się, że nic]

    Dobrze podsumowana obecna sytuacja polityczna w stosunku do spraw LGBTQ. O co chodzi SLD nietrudno rozszyfrować, a JP jako rzecznik parady to porażka.

  • Peter Pan

    [Re: Wydaje się, że nic]

    A tak w ogóle : analizując jeszcze raz swoje wypowiedzi i ewentualny poziom agresji zauważyłem potworny błąd.

    miało być : są DWIEMA stronami medalu

    Mea culpa. Co bym się ja nagadał, gdyby tak któryś z tutejszych „felietonistów” tak strzelił.
    A więc jednak jest sprawiedliwość na tym świecie;) Teraz wszyscy obrażani przez okrutnego kibola-Petera publicyści homików oraz wszystkie ofiary seksizmu tej okrutnej bestii – feministki, mogą sobie to wyciąć i z satysfakcją cytować :(
    Mogą to sobie nawet odczytywać w Kaczym Bagnie na Wakacjach Bez Samca.

  • Srulek Zylbersztajn

    [Re: Wydaje się, że nic]

    Ja jednak zaryzykowałbym stwierdzenie, że Autor tekstu nie wie, co to „schadenfreude”.

  • Gauloises

    [Re: Wydaje się, że nic]

    Ja wiem, że Tusk i te Jego stadiony to nic z czego należałoby byc dumnym. Wiem, że prezydent Kaczyński, którego już nie ma, wiem że Stalin, że Cezary Grabarczyk niestety jest, a potop szwedzki niestety był, choc o tyle fajnie już nie jest. Ale mimo to, jakoś drażni mnie gdy ktoś podkresli musi na wstępie, że On nie stąd. Że se tak patrzy jak na lwa w klatce, albo innego gupika w akwarium. Przy czym ja jestem niestety tym gupikiem, bo nawet już nie lwem. Jeśli prawidłowo zestawiam teraz fakty i wiedzę szczątkową z pogranicza behawioryzmu to określa się to mianem wyuczonej bezradności. A przypadłośc ta dotkneła mnie tylko dlatego, że każdy polityk w Polsce dowodzi jakim to on jest zajefajnym katolikiem.To zostawia we mnie trwałe rany na psychice. Więc niech się nie wywyższa autor że sobie mieszka gdzie indziej. Bo ja tu dziendziory ciężko zarobione wpakowałem w ściany, podłogi i sufity i dziendziory ze swojej strony wpakował mój gach i wyprowadzać się nie zamierzamy.
    W dalszej części niestety się zgadzam, że SLD do d….y i działa czysto koniunkturalnie podobnie jak pokazał, żedziałał tak na początku lat dwutysięcznych.(choć po przypadkowej utracie Arłukowicza jakby jednak sympatyczniej się jawi – gdyby tak jeszcze sprzedać Millera to może i cieplej pomyślałbym o nich). Ale i oto ostatni akapit: „więcej Sojusz nie liczy, bo doskonale wie, że polscy LGTB płakali po papieżu, głosują na PiS i PO,(…)” to jest kwintesencja. Takie mamy partię jakie sobie sami kreujemy. Mamy Wojtka Olejniczaka, który podkreśla że jest katolikiem i kiedyś był ministrantem, mamy Niesiołowskiego w partii rządzącej, który chciał likwidacji „Playboya” , Komorowskiego na stolcu i te jego prostackie i odpustowe wierszyki. I tak bez końca by można, pokłady głupoty nie do oszacowania. I przez to wszystko niewiele osób kojarzy fakt, że ktoś kto za wzorzec ma Wojtyłę, to nie jest z automatu ani człowiekiem liberalnym, ani nowoczesnym ani tolerancyjnym.

  • Peter Pan

    [Re: Wydaje się, że nic]

    @ Srulek

    Możliwe, że tego nie wie. I pewnie nie zamieszkał w Mołdawii (jak przypuszczałem), tylko w Niemczech. „Schadenfreude” to pierwsze słowo jakie usłyszał i się chwali.
    Już mówiłem – tak to jest jak burak wyjedzie na saksy.
    Następnym razem użyje tu słowa „Schwuchtel”, bo ktoś go tak nazwie a on będzie myślał, że to był komplement.

  • Peter Pan

    [Re: Wydaje się, że nic]

    @ Gauloises

    Właściwie wszystko co piszesz to prawda.
    Poza pierwszym zdaniem:

    „Ja wiem, że Tusk i te Jego stadiony to nic z czego należałoby byc dumnym”.

    A dlaczego nie ? Gdyby mu się faktycznie udało zbudować te stadiony a Euro 2012 nie stałoby się pierwszym symptomem, zapowiadanego na ten rok, końca świata, to ja byłbym dumny.
    Szczerze mówiąc zależy mi na tym o wiele bardziej niż na związkach partnerskich.

  • Srulek Zylbersztajn

    [Re: Wydaje się, że nic]

    Przeczytałem tylko pierwszy akapit. Od razu uznałem, że coś w nim nie gra. „Schadenfreude” jakby nie na miejscu, a potem to koślawe porównanie. Odpuściłem sobie.

  • Koncha

    [Re: Wydaje się, że nic]

    A czego wy chcecie od „schadenfreude”?

    wiki:

    Schadenfreude – niemiecki termin powstały przez połączenie słów Schaden (szkoda, uszkodzenie) i Freude (radość), oznaczający satysfakcję, radość odczuwaną z powodu cudzego nieszczęścia (cierpienia, niepowodzenia), wśród osób wykształconych z kręgu cywilizacji łacińskiej używany także w innych językach w sytuacji gdy dany język nie posiada lokalnego odpowiednika słowa schadenfreude.

    Uważam, że kontekst jest prawidłowy.

  • Peter Pan

    [Re: Wydaje się, że nic]

    @ Koncha

    Kontekst jest prawidłowy. Tylko fakt, że można się wykazać takim buractwem i pisać, że będąc polskim gejem odczuwa się radość z powodu problemów problemów innych polskich gejów, jest bardzo zaskakujący. Tak zaskakujący, że aż się zastanawiałem czy koleś wie, co oznacza słowo, którego użył.

  • Makaron

    [Re: Wydaje się, że nic]

    Buractwem to się póki co wykazują polscy geje, którzy nie potrafią nawet wziąć swojego partnera za rękę na ulicy w obawie, by niebo nie spadło im na głowy. Oczywiście tatusiowi i mamusi też nic o sobie nie powiedzą, a najlepiej to byłoby sobie znaleźć jakąś naiwną pannę, albo gzić się po kątach z dyskretnym konkretnym księdzem.
    Jestem w PL i gdy patrzę na większość polskich gejów, to też odczuwam Schadenfreude.

  • meinglanz

    [Re: Wydaje się, że nic]

    @Peter Pan
    „Tylko fakt, że można się wykazać takim buractwem i pisać, że będąc polskim gejem odczuwa się radość z powodu problemów problemów innych polskich gejów”

    Niepolskim gejem będąc nie wykazuje się buractwem przy odczuwaniu Schadenfreude.

  • Srulek Zylbersztajn

    [Re: Wydaje się, że nic]

    @ meinglanz

    Nieprawda. To też buractwo.

  • @Srulek

    [Re: Wydaje się, że nic]

    „Nieprawda”

    Emotikonki wysyłam dopiero po dokonaniu przelewu.

    „To też buractwo.”

    To jest buractwo bez „też”. Natomiast kiedy „polski gej” szadenfrojdzi kolektyw polskich gejów z uczuciem walenia głową w kant to jest uczuie empatii i wnerwu. Pewnie gdyby wyjechał do Cywilizacji Śmierci to też bym szadenfrojdził pochowane w szafach polskie ciotki i niemrawość tzw. „środowiska” które dobrze to tylko robi sobie wbrew.

  • d_biskupa

    [Re: Wydaje się, że nic]

    To powyżej to jest mocny komentarz, taki z jajem. Widać, że go pisała jakaś lesbijka.

  • gauloises

    [Re: Wydaje się, że nic]

    Obciach bo te całe euro to nie ten kaliber wydarzenia, aby stało się racją stanu. Jakby jedynym wyznacznikim modernizacji czegokolwiek w PL była ferajna z UEFA, bez względu na opłacalność inwestycji z tym związanych, podczas gdy cokolwiek innego musi się opłacać i finansować, nawet gdy wedle wszelkich prawideł wymaga wsparcia państwa. Zresztą sam sport ukoronowany ministerstwem to nieporozumienie. Ostatecznie burdele własnego ministerstwa nie mają ,nawet prawo ogranicza w nich pracę do samo zatrudnienia a i to pod warunkiem, że bez żadnego głównego przełożonego . Szef to sutener, a za to już beknąć można. Dla mnie osobiście, z racji bliskiego sąsiedztwa, stadion ikslecia o tyle mnie cieszy i ta cała impreza na nim, że zlikwidowano bazar od widoku którego pękały oczy. Z brzydoty, jak u Staszewskiego na dworcu w Kutnie. I na tym kończy się moją radość związana z UEFA, Euro 2012, etc
    PS
    Podobno Olsztyn się reklamuję jako miasto bez piłki w 2012. I oby. I oby dla równowagi nie zrobili jakiejś pielgrzymki.

  • Błażej

    [Re: Wydaje się, że nic]

    Bardzo dobry artykuł! Autor dobrze ocenia polskie środowisko gejowskie, które jest bardzo niemarawe i postepuję zgodnie z sugestią homofobów – ‚mnie to nie przeszkadza, byle tylko sobie w domu to robili i się z tym nie afiszowali’.

    Z takim podejściem to my nigdy w Polsce niczego nie zmienimy! Całe szczęście pojawiła się w Polsce grupa zapaleńców z akcji Miłość Nie Wyklucza, która mam nadzieję, żę będzie trwać jak najdłużej.




Skomentuj: @Srulek Anuluj odpowiedź

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa