Próba walki z nierzetelnymi mediami?

Wszyscy chyba jesteśmy świadomi, że charakter mediów wymaga, by odbiorcom rzucić na żer coś krwawego, kolorowego i kontrowersyjnego. Wszyscy już chyba przyzwyczailiśmy się, że bez względu na liczbę zwyczajnie ubranych ludzi idących w paradach i marszach, w mediach i tak pojawią się zdjęcia drag queens (jak nie z danego wydarzenia, to zawsze można sięgnąć do archiwum), a bez względu na liczbę politycznych transparentów po naszej stronie aparaty i tak uwiecznią przede wszystkim „zakaz pedałowania”.

Niepokojącym zjawiskiem jest jednak zrównywanie w relacjach medialnych naszych wydarzeń z protestami prawicy, NOPu itp., a wręcz sugerowanie, że naszym celem jest „konfrontacja” z nimi i używanie przemocy. Pisała o tym niedawno w celnej analizie Ewa Tomaszewicz na swoim blogu: Czytam relacje z Marszu [krakowskiego - red] w mainstreamowych mediach i jak zwykle szukam czegoś, czego w nich nie będzie. Że to nie było starcie dwóch grup o odmiennych światopoglądach, żadne tam „geje kontra NOP”, tylko po prostu atak chuliganów na pokojową demonstrację. Żałosne to, szczególnie w kontekście wojny, jaką miłościwie nam panujący premier Tusk ponoć wydał stadionowym bandytom. Albo takich historii jak ta: dwa dni temu w Katowicach kibole jednej drużyny próbowali pobić metalowymi rurami kibola drugiej. Prawdopodobnie w odwecie za to, że kibole tej drugiej kilka dni wcześniej wycięli na twarzy kibola tej pierwszej klubowe emblematy. Straszne, prawda? Pewnie, że straszne. I nikt nie ma co do tego wątpliwości, również śląska policja, która pod wpływem tych wydarzeń wzięła się za opracowanie strategii walki ze stadionowymi bandytami. Dlaczego więc w przypadku gdy grupy ekstremistów atakują już nie siebie nawzajem, a kogoś, kogo uważają za swoich przeciwników światopoglądowych (i kto im się raczej nie odwinie), ani media, ani władze nie widzą, że coś tu nie gra?

Organizatorzy krakowskiego marszu, odbywającego się w ramach festiwalu Queerowy Maj, poczuli się szczególnie oburzeni relacją z wydarzeń zaprezentowaną w TVP. Materiał ten zatytułowany „Gorąco na krakowskim Rynku: Narodowcy kontra Marsz Równości” (red. Adam Liss), pokazywał sobotnie wydarzenie przede wszystkim pod kątem starć narodowców oraz manifestantów, których przedstawiono jako „aktywistów homoseksualnych”. Wywołało to gwałtowną reakcję najpierw jednej z uczestniczek marszu, która wystąpiła w tym materiale. Następnie powstał list protestacyjny, który organizatorzy QM planują przesłać Telewizji Polskiej S.A. i Radzie Etyki Mediów. Można w nim przeczytać m.in.:
Protestujemy przeciw nierzetelnym praktykom dziennikarskim ukazującym nasze równościowe działania w nieuczciwy, zafałszowany sposób. [...] Mówiono więc głównie o działaniach policji (jakby to nie była ich zwyczajna praca zawodowa) i o agresywnych zachowaniach manifestantów, jednak bez istotnego wyjaśnienia, że agresorami byli wyłącznie narodowcy. Choć do ich fizycznych ataków doszło dopiero pod koniec Marszu Równości, w istocie przemilczano treść przesłania Marszu. Jego uczestników określono w kuriozalny sposób jako „aktywistów homoseksualnych”, chociaż działacze ruchu emancypacyjnego ludzi LGBT (lesbijek, gejów, biseksualnych i transpłciowych) stanowili jego nikły odsetek, a sami nie określiliby się przy pomocy takiej obrosłej mitami i uprzedzeniami etykiety.
Ta manipulacja ‒ wyraźnie dla nas widoczna, choć wykonana w rękawiczkach ‒ jest przejawem stosowania wobec nas dyskryminacji i banalizowania wysuwanych przez nas postulatów. [...]
Dla dziennikarzy z TVP Kraków znacznie ważniejsze od tego, co wygłoszono przed rozpoczęciem Marszu Równości na placu Wolnica i co mówiły hasła na transparentach, były ekscesy chuliganów. A wszystko po to, by zbanalizować Marsz Równości i zamazać jego intencje. Aby potem ludzie nadal bezradnie pytali: O co im właściwie chodzi ? Po co oni chodzą po tych ulicach? Dziennikarze winni bezstronnie przekazywać społeczeństwu naszą odpowiedź na te pytania, a nie stawiać nas ‒ poprzez nierzetelne informacje ‒ na jednym poziomie z bandytami, którzy atakowali uczestników Marszu jeszcze po jego zakończeniu.[...]

Całość listu dostępna jest na stronie Queerowego Maja

Redakcja ma nadzieję, że Rada Etyki Mediów, świadoma zapewne równie mocno jak i my nieuchronności wulgaryzowania się przekazu medialnego, podejmie choćby symboliczne działania na rzecz rzetelności dziennikarskiej.

2 komentarzy do:Próba walki z nierzetelnymi mediami?

  • Peter Pan

    [Re: Próba walki z nierzetelnymi mediami?]

    Mam tu wątpliwości. Mainstreamowa jest zarówno Gazeta Wyborcza, jak i Rzeczpospolita, lecz ich nastawienie do praw gejów i lesbijek, jest zupełnie inne.
    Poza tym pokazywanie przede wszystkim przemocy narodowców, samo w sobie nie jest niczym złym. W gruncie rzeczy, to właśnie ochrona osób homo przed takimi ekstremistami, jest sto razy istotniejsza od haseł nt. związków partnerskich.

    Jednak najdziwniejsze jest to oburzenie na określenie „aktywista homoseksualny”. Każdy kto działa w jakimś NGO czy jakiejś organizacji, na rzecz czyichś praw jest aktywistą. A jak działa na rzecz homoseksualistów to jest aktywistą homoseksualnym.
    Ale to typowe … . Ogólnie protest jest słuszny, bo niektóre relacje z marszów są żenujące. Tylko nagle wkrada się taki właśnie histeryczno-aberracyjny element, jak ten. I kto ma zrozumieć o co może chodzić komuś, kto np. działa w KPH, lecz oburza się na słowo „aktywista” ?




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa