- homiki.pl - http://homiki.pl -

Płomień. Krzysztof Jung, prekursor polskiej sztuki gejowskiej (1)

[1]

Wielka wystawa „Ars Homo Erotica”, która odbyła się latem 2010 roku w Muzeum Narodowym w Warszawie, była sensacją. Po raz pierwszy w jednym z krajów dawnego bloku wschodniego pokazano i udokumentowano liczne wątki homoerotyczne, które pojawiały się w twórczości rodzimych artystów na przestrzeni historii. Naturalnie nie obyło się bez protestów ze strony kół narodowo konserwatywnych i katolickich. Zdaniem Pawła Leszkowicza, kuratora ekspozycji, warszawskie Muzeum Narodowe, organizując wystawę „Ars Homo Erotica”, podjęło jedno ze swych najdonioślejszych zadań, jakim jest towarzyszenie aktualnym procesom społecznym. Jawnie zerwało z dotychczasową tradycją spychania wątków homoerotycznych w strefę cienia. Każda sztuka, o ile tylko zderza się ze strukturą władzy, staje się polityczna, a kultura homoerotyczna także jest istotnym elementem historycznej spuścizny narodu.

Twórczość Krzysztofa Junga (1951–1998) — malarza i performera, a jednocześnie prekursora sztuki gejowskiej — zajęła na warszawskiej wystawie miejsce wyjątkowe. Na arenie międzynarodowej do przedstawicieli Gay Art zaliczane są takie osoby jak: Jean Cocteau, Francis Bacon, Robert Mapplethorpe czy David Hockney. Dla Junga nie istniał podział sztuki na męską, kobiecą lub gejowską. Gdyby żył, broniłby się zapewne przed tym określeniem, gdyż uważał, że artysta nie powinien myśleć w tego rodzaju niszowych kategoriach. A jednak Paweł Leszkowicz miał rację, przywołując szerszej publiczności pamięć o twórczości Krzysztofa Junga. Nazwisko Junga jest mało znane nawet w wąskim gronie zainteresowanych w samej Polsce, nie mówiąc już o innych krajach europejskich. A przecież właśnie za granicą powinno się zwrócić uwagę na jego dzieło, Jung bowiem długo i często przebywał w Szwecji, we Francji i w Niemczech. Mało kto poza Polską zdaje sobie sprawę z tego, jak nowatorska była jego twórczość. W czasie, gdy ukazywanie w sztuce męskiego ciała pozostawało w Polsce tematem tabu, obrazy i działania Junga oznaczały gruntowną zmianę w podejściu do męskiej wrażliwości.

PRZECIW SKOSTNIAŁEMU WIZERUNKOWI MĘSKOŚCI
W Polsce Ludowej piękno i męskość były w ustalonym schemacie rynku sztuki elementami wykluczającymi się wzajemnie. Homoseksualizm zalegalizowany został co prawda w Polsce już w roku 1932, ale zarówno w powszechnej świadomości społecznej, jak i w oficjalnej wykładni politycznej kojarzony był przede wszystkim ze zjawiskami z kręgu subkultury więziennej. Dopiero w końcu lat siedemdziesiątych zaczęto otwarcie mówić o dotychczasowych tematach tabu, takich jak alkoholizm, narkomania czy właśnie homoseksualizm. W publicznej debacie homoseksualizm obciążony był jednak prawie wyłącznie negatywnymi stereotypami. Było więc absolutnym novum, że artysta przedstawił w sztuce temat pożądania między mężczyznami w sposób afirmujący i pozytywny. Trudno znaleźć w sztuce polskiej dzieła, które ukazywałyby fascynację męskim ciałem równie intensywnie jak obrazy, rysunki i działania performerskie Junga (pozostała po nich na szczęście dokumentacja fotograficzna). Możemy je odczytać jako refleksję na temat wzajemnych stosunków łączących mężczyzn, którzy siebie pożądają, opierają się presji społecznej i wskazują tym samym na całkiem realną możliwość decydowania o swej orientacji seksualnej.

W działaniach, rysunkach i obrazach Junga często odnajdziemy centralny motyw sztuki gejowskiej: narcystyczny wizerunek własny. Młodzi nadzy mężczyźni, którzy uwalniają się z „kokonu” i krępujących ich nici, pojawiają się już w jego najwcześniejszych działaniach artystycznych. Napinanie bawełnianych nici, tkanie ograniczającego splotu, który nie pozostawia omotanemu żadnej możliwości ruchu i z którego może on się uwolnić tylko z wielkim wysiłkiem i odczuwając ból, a także „zszywanie” wzajemnych związków między partnerami w czasie i przestrzeni, to były zasadnicze elementy działań Junga. Artysta sam czuł się spętany siecią nakazów, ograniczeń i powiązań — i posługiwał się własnym ciałem, aby to uwidocznić. Uzyskane w wyniku tych działań uwolnienie można uznać za odpowiednik rozwoju ludzkiej „embrionalnej larwy” w zindywidualizowaną jednostkę i przyjęcia przez nią postawy wyprostowanej. Symbolizuje ono także walkę jednostki i jej opór wobec skostniałego wizerunku męskości, który jest jej narzucany przez patriarchalne społeczeństwo i system polityczny.

Urodzony w 1951 roku w Warszawie Krzysztof Jung należał do neoawangardy artystów performerów. Od połowy lat siedemdziesiątych działalność jego związana była głównie z niezależną galerią Repassage przy Uniwersytecie Warszawskim. Debiutował w tej galerii latem 1976 roku pracą dyplomową Wizualne i niewizualne aspekty przestrzeni. Już wówczas użył delikatnych nici bawełnianych, materiału, który będzie najważniejszym elementem jego późniejszych działań. Na początku roku 1978 pokazał w Repassage’u serię trzech prac: Krzesło, Metamorfozy i Miłość, a w październiku 1978 roku sam przejął prowadzenie galerii. Nazwał ją wówczas Repassage 2. W tym samym czasie Jung przeprowadził w Warszawie kilka działań ulicznych — wśród nich Całopalenie IV. Epitafium uliczne pamięci Jana Palacha w maju 1979. Ponieważ w końcu roku 1979 zamierzał wyjechać na pewien czas z kraju, przekazał prowadzenie galerii zaprzyjaźnionej osobie. Nigdy nie chciał jednak opuścić Polski na zawsze. W Warszawie czuł się u siebie. Tu tworzył swoje dzieła, miał wielu przyjaciół, tu mógł się bez problemu porozumieć. Tu poznał w 1980 roku młodego dentystę Wojciecha Piotrowskiego, także zainteresowanego sztuką. Razem przeprowadzili kilka działań oraz byli modelami do prac innych twórców.

PŁOMIEŃ, KTÓRY SIĘ ROZPALIŁ I ZGASŁ
Do grona najbliższych przyjaciół Junga należeli: anglistka Maria Olejniczak, germanistka Dorota Krawczyk oraz romanista Wojciech Karpiński. Niektórym z nich Jung dedykował swoje prace, inni brali udział w jego działaniach. Przez przyjaciół nazywany był Krzysiem i chciał, aby tak się do niego zwracano. Dorota Krawczyk ma przed oczyma ich pierwsze spotkanie: Do tej pory pamiętam silne wrażenie, jakie na mnie zrobił. Był potwornie chudy, śniadożółty, z tą niesamowitą czupryną… taki Tatar. W cytrynowej koszulce z antyalkoholowym hasłem po szwedzku. Bardzo głośno się śmiał, głośno mówił, chodził. Wojciech Karpiński również pamięta dobrze pierwsze spotkania z Jungiem: Gdy pojawiał, się, niewysoki, szczupły, szybkie ruchy, grzywa czarnych włosów, żarzące się węgliki oczu w smolistej oprawie, gdy rzucał się cały w pasje, myślałem o tej błyskawicznej sylwetce, którą nakreślił Nietzsche, myśląc o sobie — „Ecce Homo”:

Ja! Ich weiß, woher ich stamme!
Ungesättigt gleich der Flamme
Glühe und verzehr’ ich mich.
Licht wird alles, was ich fasse,
Kohle alles, was ich lasse:
Flamme bin ich sicherlich.

Ten impetyczny wiersz z Wiedzy radosnej brzmi w przekładzie Leopolda Staffa:

Tak! Ja wiem, skąd ród mój szczytny!
Jako płomień nienasytny
Trawię się, żar we mnie drga.
Światłem wszystko, gdzie się zwrócę,
Węglem wszystko, co porzucę:
Tak, płomieniem jestem ja!
.

Krzysztof Jung także był płomieniem, który strzelił w górę i wypalił się za wcześnie.

We wczesnych latach osiemdziesiątych, w związku z politycznymi napięciami i wobec ostrej reakcji władzy komunistycznej w Polsce, krąg przyjaciół rozproszył się po świecie, ale więzy między Jungiem a przyjaciółmi nie zostały zerwane. Dorota Krawczyk wyszła w sierpniu 1980 roku za mąż i pół roku później przeprowadziła się z mężem do Berlina Zachodniego. Maria Olejniczak opuściła Polskę we wrześniu 1980 roku, udając się do Szwecji, gdzie związała się z przyjacielem Junga. Wojciech Karpiński otrzymał jesienią 1981 roku stypendium w USA i był za granicą, gdy 13 grudnia 1981 roku w Polsce ogłoszono stan wojenny. Karpiński nie wrócił do Polski i w 1982 osiadł w Paryżu, gdzie do dziś mieszka i pisze. Kiedy Krzysztof Jung w latach osiemdziesiątych odwiedzał przyjaciela, miał okazję poznać ludzi z kręgów emigracji paryskiej — Józefa Czapskiego (1896–1993) czy Konstantego A. Jeleńskiego (1922–1987). Dla Zeszytów Literackich — wówczas emigracyjnego pisma literackiego — Jung narysował wiele portretów znanych emigracyjnych autorów, a współpracę z pismem utrzymywał aż do śmierci.

tłum. Dorota Krawczyk-Janisch

Powyższy tekst pochodzi z najnowszego numeru Zeszytów Literackich. Przedruk za uprzejmą zgodą Tłumaczki.

Zachęcamy do odwiedzenia strony internetowej ZL, na której znaleźć można m.in. bogatą galerię prac Krzysztofa Junga [2].

Część druga tekstu już wkrótce, zapraszamy do lektury.

Autorzy:

zdjęcie Raimund Wolfert

Raimund Wolfert [3]

ur. 1963, pracuje jako wykładowca w Berlinie. Jest autorem licznych publikacji naukowych na temat niemiecko-skandynawskich kontaktów kulturowych oraz prac z historii homoseksualności. Wydawca książki „Alles nur Kunst?” Knut Hamsun zwischen Ästhetik und Politik” (1999) i autor publikacji „Gegen Einsamkeit und ‚Einsiedelei’. Die Geschichte der Internationalen Homophilen Welt-Organisation” (2009). Obecnie pisze biografię niemieckiego pisarza i pacyfisty Bruno Vogela (1898-1987), która ukaże się wiosną 2012.