Judaizm, hellenizm i homoerotyzm (2)

Rabini pierwszych wieków naszej ery zastanawiali się, czy w myśl zapisanego w Starym Testamencie, przytoczonego wyżej prawa potępiającego tego, który obcuje cieleśnie (dosłownie: kładzie się) z mężczyzną tak jak z kobietą, winni są obaj mężczyźni: zarówno ten będący w stosunkach homoseksualnych stroną aktywną, jak i ten będący w nich stroną pasywną, oraz który z nich jest bardziej winny. Niewykluczone, że pierwotnie biblijne prawo nakazujące karanie śmiercią za stosunek z mężczyzną stosowano wyłącznie wobec partnera aktywnego. Jednakże rosnąca popularność „paiderastii” wśród młodzieży, ulegającej hellenistycznym wzorcom i poszukującej wychowawców-kochanków, mogła spowodować zmianę. Dający się uwodzić młodzieńcy stali się bowiem równie wielkim problemem dla judaizmu jak potępiani od wieków uwodziciele. Z tego powodu większość rabinów potępiała na równi partnerów aktywnych i pasywnych. We wspomnianym już talmudycznym traktacie Sanhedryn znajdujemy pochodzące z początku II w. wypowiedzi rabbiego Izmaela (Iszmaela) i jego adwersarza Akiby, przywołujące zapisy z Księgi Kapłańskiej (18, 22), Księgi Powtórzonego Prawa (23, 18) i I Księgi Królewskiej (14, 24):
Znamy już karę, gdzie znajdujemy zakaz? Oto on: > Nie będziesz cieleśnie obcował z mężczyzną jak z kobietą. Jest to obrzydliwością <. Znamy więc zakaz spółkowania, gdzie znajdujemy zakaz oddawania się w spółkowaniu? Oto on: > Nie będzie wśród synów izraelskich nierządnika świątynnego <, a dalej: >Byli także w tym kraju uprawiający nierząd kultowy. Popełniali więc wszystkie te obrzydliwości narodów, które Pan wygnał przed synami izraelskimi<. Tyle rabbi Izmael. Rabbi Akiba powiedział: to (drugie) jest niepotrzebne. Oto: > Nie będziesz cieleśnie obcował z mężczyzną jak z kobietą. Jest to obrzydliwością < pojmuj także, że nie będziesz oddawał się w spółkowaniu. (Sanhedryn 54 b).

Rzeczą najważniejszą jest dla nas stwierdzenie, co rozumiano pod pojęciem spółkowania, czyli aktu seksualnego. Kilkakrotnie powtarzające się w Talmudzie stwierdzenie, że w przypadku kobiet są dwa rodzaje spółkowania (Sanhedryn 54 a, 55 a) pozwala nam sądzić, że rabini pierwszych wieków naszej ery uważali za współżycie płciowe wyłącznie stosunki dopochwowe i analne, a więc w przypadku seksu uprawianego przez mężczyzn istotne były dla nich tylko te ostatnie. Wielokrotnie tu przywoływany biblijny zakaz współżycia mężczyzny z mężczyzną interpretowano przede wszystkim jako zakaz stosunków analnych.

Oczywiście, uczeni w Piśmie zastanawiali się nad problemem seksu nie-penetracyjnego. Wiele wskazuje na to, że rabini pierwszych wieków naszej ery uważali nie-penetracyjne formy współżycia homoseksualnego, odgrywające przecież w obyczajowości grecko-rzymskiej rolę ważniejszą od seksu analnego, za dopuszczalne. Możemy domniemywać, że odradzali ich praktykowania, ale unikali jednoznacznego potępiania jako sprzecznych z prawem bożym.

W przypadkach nie-analnego seksu męsko-męskiego podstawę do łagodnego traktowania homoseksualnych współwyznawców mógł stwarzać talmudyczny zapis o „innych przypadkach kazirodztwa”, zawarty w Misznie, będącej swego rodzaju rdzeniem Talmudu, spisanym około 200 r.: We wszystkich innych przypadkach kazirodztwa, jeśli jeden z uczestników jest pełnoletni a drugi nieletni, nieletni jest wolny; jeśli jeden czuwał a drugi był we śnie, ten śpiący jest wolny; jeśli jeden (postąpił) niechcący a drugi umyślnie, ten który postąpił niechcący winien jest ofiary przebłagalnej, a który umyślnie – wytępienia. (Keretot 11a). Co więcej, w późniejszym czasie rabbi Jehuda osłabił wykładnię tego przepisu, twierdząc m.in., że wolny od winy jest zarówno nieletni, jak i pełnoletni, zarówno śpiący, jak i czuwający.

Część starożytnych rabinów uważała takie rozważania za pozbawione praktycznego znaczenia, ponieważ: Izraelitów nie posądza się ani o spółkowanie z mężczyzną, ani o spółkowanie ze zwierzęciem (Kiduszin 82a). Słowa te należy rozumieć bardziej jako pobożne życzenie niż stwierdzenie faktu. Dowodzi tego choćby kilkakrotne powtórzenie w Talmudzie zakazu stosunków homoseksualnych. Jednakże przekonanie, jakoby homoerotyzm obcy był wyznawcom judaizmu, mogło zrodzić jeszcze bardziej radykalny wniosek: mężczyzna, który dopuszcza się praktyk homoseksualnych, przestaje być Żydem. Jest bardzo prawdopodobne, że żydowscy mężczyźni utrzymujący kontakty seksualne z przedstawicielami własnej płci byli na tej podstawie wykluczani z gminy przez sądy rabinackie.

Jeśli nawet wymierzano im karę śmierci, nie zawsze była ona możliwa do wyegzekwowania w sytuacji politycznego podporządkowania Judei i diaspory żydowskiej hellenistycznym królom a następnie rzymskim cesarzom. Władcy ograniczali lub wręcz zabraniali stosowania żydowskiego prawa religijnego: król Antioch Epifanes w 167 r. p.n.e., cesarz Hadrian około135 r. Ukamienowaniu za złamanie talmudycznego przepisu nie podlegali także coraz liczniejsi Żydzi posiadający obywatelstwo rzymskie (w 212 r. otrzymali je wszyscy mieszkańcy Imperium), ponieważ w prawie rzymskim stosunki homoseksualne nie były przestępstwem – z wyjątkiem współżycia z nieletnim obywatelem.

W talmudycznym traktacie Hulin znajdujemy słowa wypowiedziane przez rabbiego Ulę, mające być może uzmysławiać wyznawcom judaizmu wyjątkową bezbożność i niemoralność niektórych ludów pogańskich: Oto trzydzieści przykazań, które wzięli na siebie potomkowie Noego, z których zachowują jednak tylko trzy: jedno, że nie zapisują podarku ślubnego mężczyznom; jedno, że nie handlują padliną w jatkach, i jedno, że szanują prawo boże. (Hulin 92 a-b)

W powyższym cytacie interesuje nas wzmianka o tym, że nawet wśród potomków Noego, rozumianych tutaj jako ogół nie-Żydów, mężczyzna nie daje podarku ślubnego mężczyźnie. Wyjaśnijmy, że podarek taki wyznawca judaizmu zapisywał swej wybrance w umowie małżeńskiej (ketubie). Wypowiedź rabbiego Uli możemy uznać za czysto retoryczne stwierdzenie faktu oczywistego dla wszystkich. Ale jest bardzo prawdopodobne, że jego słowa były nawiązaniem do powszechnego wśród Greków zwyczaju obdarowywania lubego przez miłośnika, inicjującego ich związek, oraz czynionych przez Rzymian w początkach naszej ery prób prawnego usankcjonowania związków tworzonych przez dwóch mężczyzn.

W późnoantycznej literaturze żydowskiej znajdujemy niewiele wzmianek o miłości lesbijskiej, głównie dlatego, że nie była ona postrzegana przez wyznawców judaizmu tak krytycznie jak seks męsko-męski. Wprawdzie miłosne zbliżenie lesbijek było dla rabinów „rozwiązłością”, ale nie „obrzydliwością” w znaczeniu wykroczenia zasługującego na karę. Ani Biblia, ani Talmud nie zakazują seksu uprawianego przez kobiety, ponieważ zdaniem uczonych w Piśmie nie ma w nim elementu penetracji.

Pomimo to w rozważaniach rabinów pojawił się problem, czy kobieta współżyjąca z inną jest wciąż dziewicą, czy też już nie. Na przełomie er spierały się o to działające w Jerozolimie szkoły dwóch słynnych rabinów, Hilela i Szamaja, zdarzyło się bowiem, że kobieta pozostająca wcześniej w związku lesbijskim miała wyjść za mąż za kapłana. A zgodnie z prawem biblijnym członek rodu kapłańskiego nie mógł poślubić kobiety nierządnej ani zbezczeszczonej, także kobiety porzuconej przez męża (Księga Kapłańska 21, 7) Szkoła rabbiego Szamaja uważała współżycie homoseksualne za równoważne heteroseksualnemu i orzekła, że małżeństwo kapłana z taką kobietą nie powinno mieć miejsca, ponieważ uprawiała nierząd. Natomiast szkoła Hilela twierdziła, że nic nie stoi na przeszkodzie małżeństwu, ponieważ erotyczne zbliżenie dwóch kobiet jest w tym przypadku bez znaczenia.

Również zdania rabinów żyjących w następnych stuleciach, spisane w Talmudzie Babilońskim, były podzielone: Rabbi Hona powiedział: kobiety, które uprawiają ze sobą miłość [dosłownie: ocierają się – PF], nie nadają się dla kapłana. Ale nawet według rabbiego Eleazara, który mówi, że jeśli samotny współżyje z osobą samotną bez zamiaru zawarcia małżeństwa, uczynił ją nierządnicą, dotyczy to tylko mężczyzny, natomiast w przypadku kobiety nie jest niczym więcej jak tylko rozwiązłością. (Jewamot 76 a)

Jeszcze żyjący w II połowie XI w. w Niemczech rabin Szlomo Jicchaki, zwany Raszi, uważał zbliżenia erotyczne kobiet wyłącznie za „ocieranie się”. Ale późniejszy o stulecie filozof Mojżesz Majmonides, żyjący w krajach islamskich, w swym komentarzu do Talmudu zatytułowanym Sefer hamicwot (hebr.: „Księga przykazań”) przypomniał o zakazie uprawiania stosunków homoseksualnych przez mężczyzn i jednocześnie uznał miłość lesbijską za taką samą „obrzydliwość”. To ostatnie było ewidentnym zaostrzeniem interpretacji żydowskiego prawa religijnego, będącym być może reakcją na wpływ kultury arabskiej, w której intymne kontakty kobiet tolerowano w szerszym zakresie niż w wielu innych.

Musimy wszak pamiętać o tym, że Żydzi żyli w coraz rozleglejszej diasporze, w państwach chrześcijańskich lub arabskich, toteż egzekwowanie prawa religijnego przez sądy rabinackie było mniej lub bardziej ograniczone. Dotyczyło to szczególnie wykroczeń zagrożonych karą śmierci. W chrześcijańskim otoczeniu, niechętnym Żydom i jednocześnie surowo potępiającym większość przejawów homoseksualizmu, nagłaśnianie przypadków „sodomii” poprzez proces sądowy mogło ściągnąć na Żydów poważne niebezpieczeństwo.

Być może z tego względu Józef Karo w swej kodyfikacji prawa talmudycznego zatytułowanej Szulchan aruch (hebr.: „Nakryty stół”), opracowanej w latach 60. XVI w. w Palestynie, umieścił następującą uwagę: Jednakże w czasach, gdy szerzy się pożądliwość, każdy (mężczyzna) powinien powstrzymywać się od przebywania samemu z innym mężczyzną. Jednocześnie jego wypowiedź na temat stosunków lesbijskich, nie obłożonych biblijnymi i talmudycznymi karami, była znacznie bardziej stanowcza: Kobieta, która zabawia się z inną: to jest zabronione. Żyjący kilkadziesiąt lat później w Polsce talmudysta Joel Sirkes w swym dziele Bejt chadasz (hebr. „Nowy dom”), wydanym w latach 1631-1639, uznał zalecenie Karo odnoszące się do mężczyzn za zbędne, ponieważ w naszym kraju nie spotyka się takiej pożądliwości. Trudno powstrzymać się tu przed refleksją, że w trudnych warunkach diaspory część duchowych przywódców judaizmu wolała na wszelki wypadek nie zauważać problemu.

W dzisiejszym judaizmie stosunek rabinów do homoerotyzmu jest znacznie bardziej zróżnicowany niż w czasach, gdy powstawały Biblia i Talmud. Ortodoksi niezmiennie uważają stosunki homoseksualne za grzech, aczkolwiek nie oceniają ich surowiej niż takie wykroczenia przeciw prawu bożemu jak nieprzestrzeganie zasad koszerności lub złamanie nakazu sobotniego odpoczynku. Ich zdaniem homoseksualiści powinni się leczyć, a przede wszystkim zrezygnować z uprawiania seksu. Ale nawet jeśli żyją jawnie w związkach jednopłciowych, nie wyklucza się ich z gmin.

Natomiast według wielu rabinów reformowanych, na biblijne i talmudyczne zakazy należy spojrzeć przez pryzmat epoki, w której powstały, skonfrontować z wynikami badań naukowych nad seksualnością i odrzucić z tradycji to, co jest tylko nieaktualnym przesądem. Skoro jeden z najważniejszych przekazów Biblii poucza nas, że każdy człowiek został stworzony na podobieństwo Boga, nie można potępiać homoseksualizmu jako zjawiska niezgodnego z naturą. Jest on jednym z wariantów ludzkiej seksualności, zasługującym na taką samą akceptację, jak heteroseksualność. Reformowani podkreślają, że homoerotyzm nie ogranicza się do stosunków seksualnych, toteż należy postrzegać go jako zjawisko o wymiarze psychospołecznym i kulturowym.

Paweł Fijałkowski archeolog i historyk, pracownik naukowy Żydowskiego Instytutu Historycznego im. E. Ringelbluma; zajmuje się dziejami Żydów w dawnej Polsce, historią polskiego protestantyzmu, pradziejami Mazowsza oraz homoerotyzmem w starożytnej Grecji i Rzymie; autor książek: „Seksualność, psyche, kultura. Homoerotyzm w świecie starożytnym” (2007), „Homoseksualizm. Wykluczenie – transgresja – akceptacja” (2009).

Autorzy:

zdjęcie Paweł Fijałkowski

Paweł Fijałkowski

archeolog i historyk; zajmuje się dziejami Żydów w dawnej Polsce, historią polskiego protestantyzmu, pradziejami Mazowsza oraz homoerotyzmem w starożytnej Grecji i Rzymie; autor książek: „Seksualność, psyche, kultura. Homoerotyzm w świecie starożytnym” (2007), „Homoseksualizm. Wykluczenie – transgresja – akceptacja” (2009).

7 komentarzy do:Judaizm, hellenizm i homoerotyzm (2)

  • lateksowa transetka

    [Re: Judaizm, hellenizm i homoerotyzm (2)]

    ” winni są obaj mężczyźni: zarówno ten będący w stosunkach homoseksualnych stroną aktywną, jak i ten będący w nich stroną pasywną „
    to zwykła żydowska niesprawiedliwość przecież jak pasyw nie da to aktyw nie dostanie więc wiadomo kto jest bardziej winien i kto rządzi

  • Srulek Zylbersztajn

    [Re: Judaizm, hellenizm i homoerotyzm (2)]

    Zastanawia mnie sformułowanie: „rosnąca popularność paiderastii wśród młodzieży, ulegającej hellenistycznym wzorcom i poszukującej wychowawców-kochanków”.

    Nie twierdzę, że nie rozumiem, co Autor miał na myśli. Po prostu to brzmi mniej więcej tak samo jak „promocja homoseksualizmu”.

  • Soniasonia

    [Re: Judaizm, hellenizm i homoerotyzm (2)]

    @ przedmówca
    Ja bym to raczej nazwała outingiem – młodzież żydowska, która w tradycyjnej społeczności judaistycznej musiała ukrywać pociąg do osób tej samemj płci wybierała kulturę greckorzymską, w której takie związki były dozwolone – podobnie ma to miejsce i dzisiaj, zwłaszcza wśród potomstwa imigrantów z religijnych rodzin, którzy przenieśli się do bogatych, multikulturalnych krajów, jak np. Wielkiej Brytanii.
    Co do samego tekstu, to jest on świetny. Autorowi należy się szacunek za przedstawiwnie tak dużej ilości wiadomości w przystępny sposób. Wiedza, iż zakaz stosunków homoseksualnych służył w społecznościach żydowskich utrwaleniu najbardziej prymitywnej formy patrialchalnej dyktatury sprawia, iż dyskryminacja osób LGBT w dzisiejszych czasach wydaje mi się jeszcze bardziej absurdalna. Jestem zdania, iż ten krótki esej powinni przeczytać wszyscy, którzy powołując się na „naturę” czy inne wdumane teorie twierdzą, iż osobom nieheteroseksualnym nie należą się równe prawa.

  • Łasuch

    [Re: Judaizm, hellenizm i homoerotyzm (2)]

    ale czmu w tekscie mowi sie o milosci lesbijskiej ale seksie gejowskim seks a milosc to nie to samo

  • Srulek Zylbersztajn

    [Re: Judaizm, hellenizm i homoerotyzm (2)]

    Mówili o seksie, bo wg różnych religii grzechem może być seks, a raczej nie miłość.

  • Paweł F

    [Re: Judaizm, hellenizm i homoerotyzm (2)]

    @ Srulek, nie było żadnej promocji homoseksualizmu. Większość owych młodzieńców szukających „wychowawców-kochanków” wcale nie była/nie stawała się homoseksualna. Jak powszechnie wiadomo, ich „homopotrzeby” kończyły się najczęściej wraz z pełnym dojrzeniem. Po prostu wygodnie było mieć „opiekuna do wszystkiego” (zwłaszcza jeśli było się pozbawionym (psychicznie lub fizycznie) własnego ojca…
    Dziś zresztą b. często bywa podobnie, tyle że mniej jawnie.

  • Soniasonia

    [Re: Judaizm, hellenizm i homoerotyzm (2)]

    @ Przedmówca
    Hmm, a nie było to tak, że po wejściu w dorosłość ci młodzieńcy żenili się, a potem „opiekowali się” młodszymi chłopakami, wcielając się w rolę własnych wcześniejszych „opiekunów”?




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa