Rocznik osiemdziesiąt

Urodziłem się w idealnym momencie historii Polski (rocznik 1980). Gdy PRL konał, miałem dziesięć lat, a więc załapałem się na świadome życie w nowych czasach. Przy czym efekt „nowości” zbiegł się z naturalnym odruchem nastolatka wkraczającego w świat. Do tego – nie należę do pokolenia „dzieci neo” i pamiętam świat przed pojawieniem się Internetu.

Wychowałem się w dużej wsi, w zachodniej części Polski, w której do dziś funkcjonuje kopalnia. Wioska podzielona jest na dwa obszary połączone dwukilometrową ulicą, jakby sobie obce pod względem mentalnym i wizualnym. Jedna przestrzeń kręciła się wokół kopalni (przemysłowa część), druga (z kościołem i szkołą) to teren PGR-ów (rolnicza). Mieszkałem z rodzicami w bloku kopalnianym, a dzieciństwo upłynęło mi w sielankowej atmosferze. Dlatego PRL przeciekał mi między palcami. Jasne, byłem wtedy mały, ale też odnoszę wrażenie, że do mojej wioski polityka nie docierała. Kościół pękał w szwach i było to oczywiste, a z drugiej strony poza radzieckimi żołnierzami machającymi radośnie z przejeżdżających przez wioskę samochodów, żadnych istotnych wydarzeń nie pamiętam. Czasem któryś z nich rzucał dzieciakom odznaki, które potem dumnie nosiliśmy wpięte w ubrania. Miło to wspominam, choć bez szczególnego sentymentu. Dziwię się jedynie, że nikt z dorosłych nas nie karcił i nie nawracał na patriotyczną i antyreżimową ścieżkę.

Teleranka nigdy nie lubiłem, a w stanie wojennym byłem za mały, by mieć świadomość jego braku wiadomej niedzieli. Nawet nie wiem, czy moi rodzicie się wtedy bali, czy rozumieli do końca wagę wydarzeń. Pamiętam za to doskonale czerwoną legitymację mojej mamy. Ojciec do partii nie należał nigdy, zawsze był po stronie Solidarności, głosował na Wałęsę, więc jakąś tam świadomość polityczną miał. Mieszkanie w bloku rodzice dostali, gdy miałem 3 miesiące, kopalnia prosperowała nieźle, paczki świąteczne też były co roku (jak mama pracowała w pobliskim tartaku, to były nawet podwójne). Mieliśmy też pomarańczowego malucha, ale ojciec prowadził po pijaku i odebrali mu prawo jazdy, wiec samochód został sprzedany. Pustej lodówki za czasów komuny nie pamiętam. Okres biedy pojawił się na pewno w drugiej dekadzie lat 90-tych, gdy kopalnia padała. Czasy komuny były dla mnie szczęśliwe i nie muszę specjalnie mitologizować swojego dzieciństwa, by to stwierdzić. Nawet wtedy, gdy wystawałem z matką w kolejce pod sklepem i podobno ze strachu przed ludźmi chowałem się pod jej spódnicą. W szkole nie uczyłem się rosyjskiego, tylko niemieckiego (to jest zachód jednak), na religię do salki kościelnej chodziła cała klasa. Zapamiętałem księdza, który za nieobecność na niedzielnej mszy bił nas wielką drewnianą linijką po dłoniach. Do dziś pamiętam pieczenie czerwonej dłoni. Gdy to wspominam, mam ochotę mu szczerze oddać (chyba ten ksiądz już nie żyje). Dziś nie mogłoby do tego dojść. Żaden rodzic by na to nie pozwolił. Na komunię w 1988 roku otrzymywaliśmy wypasione gadżety jak rowery, elektroniczne zegarki, kalkulatory, etc. To wtedy już było dostępne – i na pewno mogliśmy przeżyć przedsmak szoku kulturowego, jaki miał pojawić się wskutek wejścia w nowy system.

1990 rok to był okres przełomu. W domu pojawiły się… telewizor kolorowy i wideo! Szok! Istny cud techniki. A wcześniej ojciec wziął na raty kolorowy telewizor – ZAGRANICZNY! I to na dodatek z pilotem. Cały blok przychodził z pielgrzymką, by owe cuda techniki zobaczyć. Pierwszego dnia działania telewizora obraz był tak jaskrawy i skaczący, że nie dało się nic obejrzeć, ale to było nieważne. Właśnie te jaskrawe kolory były wyznacznikiem kapitalizmu. W rogu pokoju stało wielkie kartonowe pudło po telewizorze, na którym nie można było usiąść (zakazywali rodzice), bo należało do lepszego świata. Uwielbiałem też niedzielne dobranocki, bo przed nimi emitowany fenomenalne reklamy produktów skierowanych do dzieci (transformersy, lalki Barbie, Cindy). Pilot do telewizora funkcjonował jak relikwia, którą się pieściło i o którą się dbało jak o świętą rzecz. Myślę, że właśnie ten gadżet odmienił oblicze Polaków, bardziej niż dziesięć lat później komputery czy Internet. Pamiętam wizytę w zaprzyjaźnionym domu, w którym pilot przechowywany był w worku foliowym…

Wideo natomiast okazało się przepustką do świata dorosłych. W najbliższym mieście funkcjonował targ, a na straganach wymieniało się kasety wideo z zachodnimi pirackimi filmami. To było dopiero przeżycie! Pierwszą bajką były Smerfy, a potem szły całe masy amerykańskich filmów klasy B i C – najgorszych i najcudowniejszych zarazem gniotów wszech czasów. Pojawił się wielki świat, imponująca swoboda seksualna i werbalna – filmy akcji pełne przemocy i seksu.

Właśnie seks – kolejna ważna dla mnie chwila przełomu. W domu pojawiły się pornole. Na seanse do rodziców przychodzili sąsiedzi. Wtedy zamykano przed nami drzwi… Śmieszna sprawa w zasadzie, zupełnie jak prywatne seks-kina, ale przecież dla nich to musiało być wielkie przeżycie. Ja odkryłem porno przypadkiem, gdy przewijałem wszystkie kasety do początku (taka zabawa). Wtedy rodzice nie chowali jeszcze kaset w barku zamykanym na klucz. Oczywiście nie raz zostałem przyłapany na oglądaniu, ale nie ja jeden. Pewnie przeżycie przyłapania na oglądaniu porno czy masturbacji przed ekranem cechuje moje pokolenie. To normalna ciekawość nastolatka – odkrywanie przyjemności płynącej z masturbacji jako pierwszych seksualnych uniesień, zwłaszcza w kontekście pojawienia się kultury obrazkowej. Myślę, że na początku lat 90-tych pornole były w prawie każdym domu. Spotykaliśmy się z domach znajomych i wspólnie oglądaliśmy zakazane filmy. Szokiem dla mnie okazały się prezerwatywy. Pamiętam jak pojawiły się w kiosku pudełeczka z nagimi paniami na okładce, a my – dzieciaki – myśleliśmy, że to karty do gry dla dorosłych.

Od czwartej klasy szkoły podstawowej kupowaliśmy „Bravo”, „Popcorn” i „Dziewczynę”. Później okazywało się, że są to pisma zakazane, bo uczyły o seksie i swobodzie seksualnej (pamiętam taką nagonkę). Ale przecież skąd mieliśmy czerpać wiedzę o swojej cielesności, o tym jak stosuje się tampon, czy co to jest petting. Jednak nie było to jedyne źródło wiedzy o „tych” sprawach (poza pornografią). W wiejskiej szkole, chyba pod koniec ósmej klasy, pojawiła się edukatorka seksualna, która tłumaczyła nam, jak zakładać prezerwatywę na kij od szczotki. Dodatkowo dostaliśmy rzetelną informację na temat AIDS, łącznie z oglądaniem zachodnich filmów edukacyjnych na wideo, dość odważnych zresztą (pokazujących nagich bohaterów). Sam jako gówniarz wystartowałem w powiatowym konkursie wiedzy o AIDS w ’92 czy ’93 roku i zająłem w nim drugie miejsce, a przygotowywałem się z odważnych broszur, w którym kontakt seksualny był nazwany po imieniu, a homoseksualizm nie był traktowany jako dewiacja. Śmiem twierdzić, że Polacy w okresie 1990-1995 tworzyli bardzo liberalne społeczeństwo pod względem obyczajowym. Fakt, było to efektem zerwania się Polaków ze smyczy, ale wciąż nie mogę pojąć tej antyseksualnej histerii, z którą zmagamy się do dziś. Wiem doskonale, że efekt wolności został szybko przetrawiony, gdy w domach pojawiła się bieda.

Mieszkam od ośmiu w Warszawie. Miasto wielkie, o nieograniczonych (ponoć) możliwościach. Po odkryciu swojego homoseksualizmu na początku studiów inaczej patrzę na Polskę i lata 90-te z brutalną klerykalizacją wszelkich obszarów życia politycznego i społecznego. Zastanawiam się czasem, jak wyglądałoby moje życie, gdybym urodził się w latach 60-tych. Po której byłbym wówczas stronie? Czy miałbym założoną teczkę homoseksualisty (Akcja Hiacynt), czy może byłbym bezwzględnym kapusiem? Albo po prostu – nikim szczególnym – żyjący z boku zawirowań historii. Nie traktuję jednak PRL-u jako epoki wyłącznie okrutnej, a wolnej Polski jako cudownej. Uważam się za szczęściarza, gdyż polityka dotknęła mnie dopiero, gdy miałem 15 lat – w momencie powolnego upadku kopalni i zaznania biedy. Obecnie wiele kwestii społecznych mnie drażni, od braku polityki równościowej, miałkości debaty publicznej, nieudolnych rządów (gdzie te cholerne autostrady?), poprzez zacofanie obyczajowe, skończywszy na wyzysku pracodawców – należę do pokolenia „dzieła” i okresów próbnych. Najbardziej jednak drażni mnie postawa Polaków, niechęć do walki o swoje, gdy rząd nawala i zniewala (IV RP to swoisty przykład), brak inicjatyw wspólnotowych, brak zaufania do siebie.

Drażni mnie postawa polskich gejów i lesbijek – panuje totalna ignorancja – a uregulowana kwestia związków partnerskie to minimum niezbędne do godnego życia. Drażni mnie również to, że księża i prokościelni politycy mają decydować o moim szczęściu. Co komu do tego, że z moim partnerem zalegalizuję związek? To nasza sprawa i nasze życie. Zdaje sobie sprawę z tego, że 25 lat temu mógłbym marzyć o swobodnym wyjściu na ulicę i demonstrowaniu swoich przekonań jak to czynię obecnie podczas Manif i Parad Równości na ulicach Warszawy, Krakowa czy Poznania, ale też wiem, że walka z reżimem była walką o ludzką godność i wolność. Dlatego też jest mi przykro, że dwadzieścia lat po Okrągłym Stole, w Zjednoczonej Europie, wciąż muszę się o dopraszać o swoje prawa.

Autorzy:

zdjęcie Marko

Marko

autor zmigrowany z php-nuke – ID: 351; nazwa: Marko

54 komentarzy do:Rocznik osiemdziesiąt

  • muzz

    [Re: Rocznik osiemdziesiąt]

    Smutna rzeczywistość :( ((
    Fajny tekst, niestety prawdziwy…

  • Przemek

    [Re: Rocznik osiemdziesiąt]

    Bardzo rozsądny tekst. I wreszcie obiektywne spojrzenie na końcówkę PRL-u i początek tranformacji ustrojowej.

  • jk

    [Re: Rocznik osiemdziesiąt]

    dobry tekst.

  • Zofia

    [Re: Rocznik osiemdziesiąt]

    Bardzo rozsądny tekst. I wreszcie obiektywne spojrzenie na końcówkę PRL-u i początek transformacji ustrojowej.

  • krzsz1986

    [Re: Rocznik osiemdziesiąt]

    Przyznanie się do organizowania porno-seansów przez rodziców wymaga nie lada odwagi. Obawiam się, że jednak nie ma czym się chwalić…

    Myślę, że na początku lat 90-tych pornole były w prawie każdym domu.
    Fałszywe wyobrażenie, mój drogi, fałszywe.

    Szokiem dla mnie okazały się prezerwatywy. A to zaskoczenie. Jestem zbyt młody, by pamiętać takie rzeczy, ale skądinąd wiem, że w PRLu tego było pod dostatkiem.

    Refleksje polityczne w dwóch ostatnich akapitach – bardzo powierzchowne – moim zdaniem, zbyt powierzchowne.

  • Peter Pan

    [Re: Rocznik osiemdziesiąt]

    Ładny i przyjemnie napisany tekst.
    Autor ma dużo racji. Tylko ta idealizacja początku lat 90. w Polsce, jest moim zdaniem, przesadna.
    Nie mogę wiele o nich powiedzieć z autopsji, ale trochę o nich czytałem i wiele słyszałem od starszych od siebie ludzi.

    Początek lat 90. był momentem, w którym było mało uregulowań prawnych, co stwarzało pozory wolności. Były może pornole w kioskach, ale były w nich też broszury „Jak rozpoznać Żyda?”.
    Redakcja pisma Bravo, zasypywana była listami od „zaniepokojonych” rodziców a różne organizacje chrześcijańskie domagały się wycofania go z rynku.
    Co do homoseksualizmu : to, że w broszurce było napisane, że to nie dewiacja, to nic dziwnego, bo broszurki o AIDS wydawało zapewne WHO … .
    To, że o homoseksualistach było w miarę cicho oraz to, iż fanatycy religijni i nacjonalistyczni koncentrowali się wtedy na Żydach a nie na gejach nie oznacza, że było lepiej. Wręcz przeciwnie.

  • Peter Pan

    [Re: Rocznik osiemdziesiąt]

    c.d.
    Generalnie zaczyna mnie trochę frustrować fakt, iż geje i lesbijki często nie dostrzegają pozytywnych zmian, które zaszły i w Polsce i na świecie i bawią się w przesadną nostalgię.
    Dziś w Polsce wciąż nie ma związków. O.K., To prawda. Ale 20 lat temu nie było ich chyba nigdzie.
    Poza tym dziś powstały w Polsce kluby, organizacje, niepornograficzne gazety branżowe, portale. Głośni fanatycy wzięli na wokandę gejów, ale ich pokrzykiwania otoczone są inną rzeczywistością niż 20 lat temu. Bo te 20 lat to czas ogromnych przemian, zarówno na świecie, jak i w Polsce.
    Kto by przypuszczał, nawet nie 20 a 10 lat temu, że kilku polskich celebrytów powie kiedyś publicznie, że są gejami ?
    Dziś nie ma w Sejmie odpowiedniego układu sił politycznych do przegłosowania ustawy o związkach, ale zmiany obyczajowe dokonują się wciąż i nawet pięć lat temu, za rządów PiS miałem wrażenie, że będą postępować wolniej.
    Dlaczego musimy zawsze zrzędzić ?
    Ale może właśnie to, że pewne swobody uznaliśmy już za tak oczywiste, że nas nie cieszą jest miarą tego, jak wiele się poprawiło ?

  • Soniasonia

    [Re: Rocznik osiemdziesiąt]

    Były. W Danii.
    A ja tak przy okazji chciałbym zwrócic uwagę, iż Redakcja przegapiła czy też przemilczała problem śląskiego rapera, który w opublikowanym w internecie utworze wzywa nawet nie do przemocy, ale do ZABIJANIA gejów i lesbijek. Moim zdaniem jest to powarzniejszy problem od tego, czy poseł Węgrzyn nas obraził czy jest po prostu bucem.

  • OMG

    [Re: Rocznik osiemdziesiąt]

    śląski raper - lmao

  • EnfantTerrible

    [Re: Rocznik osiemdziesiąt]

    Bardzo dobry tekst. Szczególnie spodobały mi się określenia: „pokolenia „dzieła” i okresów próbnych”. Dodałbym jeszcze – „pokolenie 1500 brutto”. Smutna rzeczywistość.

  • wit

    [Re: Rocznik osiemdziesiąt]

    Tekst zgrabny i prawdziwy, ale podpisuję się pod słowami PP: „Dlaczego musimy zawsze zrzędzić ?
    Ale może właśnie to, że pewne swobody uznaliśmy już za tak oczywiste, że nas nie cieszą jest miarą tego, jak wiele się poprawiło ?” Chyba zacznę Go lubić…
    Soniu droga: „poważniejszy”. Słownik Ortograficzny jest w necie i sięganie do niego nie boli. A co do meritum (raper), masz absolutną rację. Taką seksistowską agresję należy piętnować i zwalczać. Nie ma tolerancji dla wrogów tolerancji.

  • krzsz1986

    [Re: Rocznik osiemdziesiąt]

    Na początku lat 90-tych w porządnych domach nie było ani pornosów, ani broszur Jak rozpoznać Żyda. Porno może było całkiem popularne. Szczerze mówiąc, nie wiem. Może bardziej na Śląsku? Pewnie z Niemiec przywozili. Pamiętacie mamę Cartmana z South Park, która zagrała w niemieckim Scheisse Video? :)

    W latach 90-tych faktycznie „żydek” i „pedał” należały do arsenału szkolnych przezwisk. Potoczne znaczenie tego pierwszego to po prostu sknera. Cóż, taki stereotyp utrwalił się przez lata. Dziś na fali wzmożonej poprawności politycznej „żydek” odchodzi do lamusa. I dobrze. Znając życie, podejrzewam, że „pedał” miewa się dobrze.

  • Maja

    [Re: Rocznik osiemdziesiąt]

    „1990 … telewizor kolorowy … z pilotem… Myślę, że właśnie ten gadżet odmienił oblicze Polaków, bardziej niż dziesięć lat później komputery czy Internet.”

    Czyli kiedy ta komputeryzacja pod strzechami Twoim zdaniem koło 2000 r.? Bardzo dziwne. U nas komputer był od 1989, ze spadku po babci, bez internetu wprawdzie, ale już tak od 1995 na internet chodziło się do rodziców na uczelnię. Rodzina była inteligencka i bardzo biedna – pustki w lodówce jak najbardziej pamiętam. Rocznik 1979.

  • krzsz1986

    [Re: Rocznik osiemdziesiąt]

    @ Maja

    A Twoim zdaniem komputeryzacja pod strzechami rozpoczęła się w 1989? ;) Nie przesadzajmy. Myślę, że przełomu w komputeryzacji gospodarstw domowych należy szukać gdzieś między 1995 a 2000 rokiem. Niewykluczone, że bliżej 2000.

    Mam poważne wątpliwości, czy można porównać przełom związany z informatyzacją ze wstawieniem do pokoju kolorowego telewizora. Z pilotem. Być może w pewnych środowiskach posiadanie kolorowego telewizora z pilotem stanowiło wyznacznik pozycji społecznej…

  • [Re:]

    Ciekawy tekst.
    Ja też jestem rocznik ’80 i dobrze pamiętam schyłek PRL i przełom 1989 – ale bardziej w sferze politycznej (wyprowadzenie sztandaru, głosowanie na Wałęsę, polityków ZCHN-u) i ogólnokulturowej (reklamy w TV, pojawienie się video) niż obyczajowej. Pod tym względem dojrzewanie w latach 90-tych jest dla mnie czasem straconym, choć podobnie jak Autor mieszkałem (i mieszkam wciąż) na zachodzie Polski. Ale nie miałem tyle co on szczęścia – pruderyjna rodzina, oparte na starych wzorcach szkoły (rosyjski jeszcze w liceum), dominująca pozycja Kościoła, stygmatyzacja przez rówieśników jako wyśmiewanego „pedzia”, owocująca lękiem przed kontaktami z nimi i brakiem kolegów – i w efekcie wszystko, co związane z seksulnością, zaczęło się we mnie odzywać w połowie trzeciej dekady życia. Dopiero wówczas mogłem przeżyć szok przy zetknięciu z prezerwatywami czy filmami pornograficznymi, odkrywając przy tym elementarz własnej cielesności i emocjonalności. Pewne rzeczy są już jednak nie do odzyskania…
    Zdaję sobie sprawę, że pewnie reprezentuję dość skrajny i kuriozalny przypadek, ale warto pamiętać, że niektórzy znacznie dłużej wychowywali się w „mentalnej komunie” i że nie wszyscy mieszkają w Warszawie. Dlatego to, co w postawie polskich gejów i lesbijek może drażnić, może też być, przynajmniej w jakimś stopniu, zrozumiałe…

  • siedemdziesiąt-osiem

    [Roczniki]

    „wystartowałem w powiatowym konkursie wiedzy o AIDS w ’92 czy ’93 roku” – wtedy nie było jeszcze takiego podziału administracyjnego;

    „W szkole nie uczyłem się rosyjskiego, tylko niemieckiego (to jest zachód jednak)” – nie chodziło o region, tylko o czas. Rocznik 1978 jeszcze miał OBOWIĄZKOWY rosyjski, rocznik 1979 już nie.

  • Wojtaszek

    [Re: Rocznik osiemdziesiąt]

    Zupełnie inaczej zapamiętałem przełom. W okolicach 90 roku sytuacja materialna mojej rodziny zaczęła się przesuwać ze skrajnie nędznej w kierunku całkiem niezłej. Nie zamknęli nam kopalni, bo w miasteczku na szczęście żadnej nie było. Otwarto za to masę nowych sklepów, zrobiło się kolorowo i tandetnie. Koledzy i koleżanki kupowali Bravo. Ja się wstydziłem. Komputer w domu od 1992 roku, internet od 1998. Łącze „wdzwaniane”. Jeden JPEG wczytywał się tak dłuuugo, że o jakiejkolwiek pornografii nie mogło być mowy :D Pamiętam, co w latach 90tych mówiło się o pedałach. A mówiło się bardzo, bardzo źle. W rozmowach prywatnych i w mediach oczywiście. W kościele jeszcze nic się nie mówilo. Może uważano, że o pewnych rzeczach lepiej nawet nie wspominać. W szkole na różnego typu lekcjach uświadamiających (mieliśmy spory cykl w 7 i 8 klasie) było trochę o seksie, ale temat gejostwa skrzętnie pominięty. Kiedy miałem 11 lat, dostałem od mamy książkę „O chłopcach dla chłopców” – o dojrzewaniu, wydana chyba jeszcze w latach 80tych. Autor pisał o homoseksualizmie otwarcie i całkiem do rzeczy. Ale to nie było dla mnie odkrycie. O tym, że czasem mężczyzna kocha mężczyznę dowiedziałem się z „Dynastii” 3 lata wcześniej. Czasem zastanawiałem się, co by było, gdybym okazał się gejem. :-) Uważam, że dokonaliśmy (jak na nasze warunki) wielkiego, cywilizacyjnego skoku. Kiedy pierwszy raz przyznałem się do swojej orientacji koledze z licealnej klasy, był to dla niego tak wielki szok, że totalnie nie wiedział, jak się zachować. Przetrawienie tego tematu zajęło mu parę tygodni. Dziś z reguły słyszę co najwyżej: „a nie wyglądasz”. Jestem ciekaw, czy dla kogoś jeszcze homoseksualny wątek z „Dynastii” okazał się kluczowym doświadczeniem? ;)

  • d_biskupa

    [Re: Rocznik osiemdziesiąt]

    O czym w zasadzie jest ten tekst? Tyle głosów zachwytu, więc ktoś mi na pewno wytłumaczy. Niby jakieś wspomnienia z dzieciństwa, a na koniec, ni w pięć, ni w dziewięć, wjeżdża dyżurny temat małżeństw, polityków i karygodnego braku zaangażowania osób LGBT. Na marginesie, podejrzewam, że autor może nie rozumieć znaczenia wyrazu „ignorancja”.

    Choć jakieś zadatki niewątpliwie są. Autor tak obrazowo wszystko opisał, że czytając aż miałam przed oczami to ciasne mieszkanko na robotniczym blokowisku, na przeciwko kopalni i obok kościoła, meblościankę z magnetowidem, partyjną mamusię i kościółkowego tatę niewylewającego za kołnierz. Urzekła mnie też prostoduszna naiwność autora, która każe mu sądzić, że jego przeżycia są jakieś typowe dla całego pokolenia. Tymczasem wychowany w porządnym warszawskim domu Krzysio aż podskoczył na krześle, jak przeczytał o seansach porno organizowanych przez rodziców dla sąsiadów z klatki.

    Alexanderson, a twoi starzy też lubili porno?

  • d_biskupa

    [Re: Rocznik osiemdziesiąt]

    @ siedemdziesiąt-osiem:
    Nieźle ;) Że też, głupia, tego sama nie wyłapałam.

  • krzsz1986

    [Re: Rocznik osiemdziesiąt]

    Parę osób wspomniało o Bravo. To czasopismo generalnie nie robiło na mnie dużego wrażenia, ale gdy po raz pierwszy zetknąłem się z nim, naturalnie wzbudziło ciekawość. Kiedyś, chyba tylko raz, poprosiłem mamusię, żeby mi kupiła Bravo. Miałem wtedy 9 lat. Kupiła, ale najpierw sama przejrzała. Wyraźnie dała do zrozumienia, że to nie jest pismo dla dzieci w moim wieku. Dla 9-latka to tylko zachęta. Nie chciała dać, ale w końcu uległa. :) Co się okazało? W Bravo był obszerny artykuł o homoseksualistach. Nie przypominam sobie słowa gej. Chyba jeszcze nie weszło na stałe do słownika. Może ktoś z Was czytał ten artykuł? Do dziś mniej więcej pamiętam, o czym napisali. Dwóch chłopaków. Jeden z nich wysiada z pociągu. Był w wojsku. Miał przepustkę. Była mowa o dziewczynie, która puszcza zalotne spojrzenie, ale on nie reaguje, bo na dworcu czeka na niego jego wielka miłość – oczywiście ten drugi. Czytałem to z wypiekami na twarzy. :)

  • miko

    [Re: Rocznik osiemdziesiąt]

    porno to metafora wolności, liberalizmu, ciekawości, po komunie rzecz jasna – większość nastolatków z lat 90 ma takie doświadczenia, bo nie było przecież internetu z nieograniczonym dostępem do filmików.

  • Czytelnik

    [Re: Rocznik osiemdziesiąt]

    „W Bravo był obszerny artykuł o homoseksualistach. Nie przypominam sobie słowa gej. Chyba jeszcze nie weszło na stałe do słownika. Może ktoś z Was czytał ten artykuł? Do dziś mniej więcej pamiętam, o czym napisali. Dwóch chłopaków. Jeden z nich wysiada z pociągu. Był w wojsku. Miał przepustkę. Była mowa o dziewczynie, która puszcza zalotne spojrzenie, ale on nie reaguje, bo na dworcu czeka na niego jego wielka miłość – oczywiście ten drugi. Czytałem to z wypiekami na twarzy. :)

    Jaka składnia… poziom gimnazjalny, rodem z Bravo :/

  • Słonia

    [Re: Rocznik osiemdziesiąt]

    hehe, hehe, tak..

  • Peter Pan

    [Re: Rocznik osiemdziesiąt]

    Krzysio zainteresował się pornolami, dupa pozrzędziła, ktoś mnie polubił, alexanderson popłakał a Wojtaszek ma podobne doświadczenia z ludźmi jak ja.

    Nikt jednak nie zauważył jednego: autor pisze, że odkrył swój homoseksualizm na początku studiów. Rozumiałbym, że wtedy się przyznał. Choćby nawet, że przyznał się przed samym sobą. Ale dopiero na studiach zaczął czaić, że woli chłopców ? Był hetero do tego czasu czy dopiero na studiach wszedł w okres dojrzewania ?
    O.K. Wiem, że się czepiam. Ale czyż nie za to jestem tu tak uwielbiany ;) ?

  • d_biskupa

    [Re: Rocznik osiemdziesiąt]

    Po pierwsze, nie jesteś. Po drugie, znam ludzi, którzy odkryli swój homoseksualizm właśnie tak późno, a nawet później. A przynajmniej tak twierdzą, ale nie ma powodu, żeby im nie wierzyć.

  • mona

    [Re: Rocznik osiemdziesiąt]

    Detrollator: wpis nie na temat.

  • Peter Pan

    [Re: Rocznik osiemdziesiąt]

    @ alexanderson

    Czasem widuje Twoje wypowiedzi pod artykułami archiwalnymi, kiedyś widziałem je chyba także na InnejStronie.
    Piszesz zawsze dokładnie to samo. Miałeś trudne dzieciństwo, śmiano się z Ciebie a potem nie mogłeś znaleźć miłości i nie zaznałeś seksu … .
    A teraz … już za późno.

    Normalnie melodramat. Stary, weź się w garść ! Masz trochę ponad 30 lat (jeśli dobrze rozumiem). Nie chodzisz już do szkoły, więc nie musisz jej obsesyjnie wspominać.
    Gdybyś miał 60 to może faktycznie byłoby za późno. Ale 30 … ? A ileż to lat mają faceci hetero, kiedy zakładają rodziny w tym kraju ? Najczęściej 30 – 40. Myślisz, że wszyscy mieli wcześniej milion doświadczeń ?
    Korzystaj z życia tu i teraz, bo czasu nie wrócisz, natomiast możesz go znów trochę stracić … . A jak już nie możesz się wyzwolić z jakichś koszmarów przeszłości, to przynajmniej nie pisz, że „już za późno”, bo w przypadku trzydziestolatka takie zdania brzmią komicznie … .

    AMEN.

  • krzsz1986

    [Re: Rocznik osiemdziesiąt]

    @ Peter Pan

    Uwielbiany? ;) Taaa…

    Tym razem Peter zwraca uwagę na ważną sprawę. Zorientować się dopiero w czasie studiów? Uważam, że takie rzeczy powinno się wiedzieć już w gimnazjum. I to na początku. Podzieliłem się z Wami wspomnieniami 9-letniego chłopca, ale o tym, że jestem gejem, w pewnym sensie wiedziałem już dwa lata wcześniej.

  • eureka!

    [Re: Rocznik osiemdziesiąt]

    No tak, to teraz już wiemy – wszystkiemu winne są Dynasty i Bravo.

    Bravo Dynasty!

  • Wojtaszek

    [Re: Rocznik osiemdziesiąt]

    @eureka!

    Zobacz to:

    http://www.youtube.com/watch?v=Qketnkovu4s

    łezka się w oku kręci ;-)

  • [Re:]

    Mój wpis nie miał mieć charakteru płaczliwej skargi (choć w kontekście całej mojej dotychczasowej internetowej pisaniny trudno pewnie takiego odczytania uniknąć) – chciałem jedynie dopełnić komentowany tu artykuł innym, a przecież równoległym w czasie doświadczeniem. Próbuję się od kilku lat uwolnić od tego, co mnie spotkało i głębiej poznawać sferę, którą w sobie odkryłem (na finiszu są też przygotowania do całkowitego przeorientowania swojego życia poprzez oderwanie się od dotychczasowego środowiska i przenosiny – mam nadzieję, że na stałe – do Warszawy). Dlatego nie napisałem, że jest już „za późno” (bo pewne rzeczy dopiero się dla mnie zaczynają) – napisałem jedynie, że pewne rzeczy są nie do odrobienia. Bagaż przeszłości – ile by z nią nie zrywać – rodzi bowiem (chociażby emocjonalne) skutki na teraz i na przyszłość. Już chociażby niedowierzanie w komentarzach powyżej, że dopiero w wieku dwudziestu paru lat można poznawać swoją seksualność, jest obrazem moich relacji z innymi i postrzegania mojej osoby. Cóż po wezwaniach do „korzystania życia”, jeśli mało kto gotów jest na serio zainteresować się taką walczącą ze swoimi kompleksami i zahamowaniami, „uczącą się dopiero” osobą. Stąd pewne jej życiowe rozgoryczenie: tym, co było, i tym, co musi znosić teraz. A jednak próbuje. I nawet tej miłości i seksu, Peter Panie, udało jej się w końcu zaznać – nawet jeśli uczuciowej wzajemności i łóżkowej satysfakcji musi jeszcze poszukać gdzie indziej… ;-)

  • Agori

    [Re: Rocznik osiemdziesiąt]

    Alexanderon,
    a co ma przeszłość do teraźniejszości? Żyjesz tu i teraz, a nie „wtedy i tu”. Jeśli przeszłość Cię boli, to ją profesjonalnie przepracuj, zamiast wytwarzać kolejne mechanizmy obronne, które jedynie prowadzą donikąd… Skutki widać powyżej…

  • Benek

    [Re: Rocznik osiemdziesiąt]

    czy można wysnuć wniosek że jedyną jakościową zmianą w życiu gejów jaka zaszła przez ostatnie 20 lat było pojawienie się internetu oraz parady i marsze równości?

  • [Re:]

    Agori:
    Przeszłość do teraźniejszości ma się tak, że np.:
    - nie wykształciwszy w sobie kiedyś z braku kolegów umiejętności kontaktu z rówieśnikami, przebywania w grupie, wspólnej zabawy itp., dziś ma się trudności z poznawaniem nowych osób i nawet prowadzeniem elementarnych rozmów;
    - nie mając kiedyś (na wszelakich polach) doświadczeń innych nastolatków, dziś – gdy próbuje się tego wszystkiego zaznać – jest się właśnie (emocjonalnie) owym nastolatkiem, co ze względu na nasz bynajmniej nie nastoletni wiek jest odbierane przez innych ze zdziwieniem i odrzucane jako niedojrzałość (którą rzeczywiście prezentujemy);
    - nie nauczywszy się kiedyś swojego ciała i jego pragnień, dziś trzeba się borykać z pewnymi utrwalonymi już nieprawidłowymi reakcjami i problemami zdrowotnymi…
    Wykonałem w przeciągu ostatnich kilku lat ogromną pracę nad sobą i naprawdę wiele udało mi się osiągnąć i doświadczyć (to a propos uwagi o „przepracowaniu przeszłości”). Ale skutki na „dziś” nie pozwalają tak łatwo zamknąć wszystkiego z „kiedyś”…

  • Peter Pan

    [Re: Rocznik osiemdziesiąt]

    @ Alexanderson

    Szczerze mówiąc, też nie chciałbym utrzymywać kontaktu z osobą taką jak ty, ale bynajmniej nie ze względu na nastoletnie reakcje, nieśmiałość, kompleksy bądź brak doświadczenia. To wszystko może być nawet sympatyczne.
    W przeciwieństwie [...] Detrollator zwraca uwagę na poziom wypowiedzi

  • Gauloises

    [Re: Rocznik osiemdziesiąt]

    Aułtobany to nie wszystko, a nawet jeśli Najjaśniejsza jest najfajniejsza w historii jak chce premier to i tak dla wielu jest do d…
    Ze szczenięcych lat pamiętam Dynastię i Blejka jak niechcący zaciukał swego niedoszłego zięcia. Pamiętam jak niejaki KAPERA leciał za nazwanie homo dewiacją – dziś się np Elżbiety Radziszewskiej nie zwalnia, choc mentalnie poziom podobny co pan Kazimierz. Co między innymi wyczerpuje argumentacje do stwierdzenia powyżej.
    Bravo nie czytałem,(pamiętam za to Politykę wydawaną w formie dziennika) choc pamietam dla odmiany że w którymś momencie wpadł mi w ręce jakiś egzemplarz. Był tam „komiks” ilustrowany zdjęciami. Zdjęcia przedstawiały m.in. jakiegoś młodego wiekiem samca w gatkach białych. Jego oblicze służyło mi wielokrotnie za tło fantazji które miałem w trakcie uprawiania samogwałtu. Do dziś pamiętam kolor i krój tych gaci – twarzy ich posiadacza za cholerę. Widac chodziło tylko o seks ;)
    @ Alexanderon jakbym wierzył w Panią Bozię to pomodliłbym się za Ciebie. Nie wierzę jednak na szczęście, więc pozostaje mi trzymac kciuki za Ciebie, żebyś osiągnął jak najwięcej w dziedzinie doświadczeń – wszak tylko trening czyni mistrza.

  • stereo-typ

    [Re: Rocznik osiemdziesiąt]

    @ Benek

    W sumie tak. I to jest właśnie tragiczne…

  • Peter Pan

    [Re: Rocznik osiemdziesiąt]

    @ Gauloises

    Bo nie zwalnia się za poziom mentalny, tylko za konkretne wypowiedzi … .
    A za wypowiedzi zwolniono ostatnio Węgrzyna.

  • Gauloises

    [Re: Rocznik osiemdziesiąt]

    Szkoda, że nie za poziom mentalny. Wszak jak się grzeszy to i myślą, i czynem.

  • Agori

    [Re: Rocznik osiemdziesiąt]

    alexanderson, samoświadomość stanowi połowę sukcesu. Pracuj nad sobą nadal. To nieprawda, że tych utrwalonych niby reakcji czy sposobu myślenia, odczuwania nie da się zmienić. Trzeba tylko wiedzieć jak i naprawdę chcieć…
    Powodzenia! :)

  • d.irl

    [Re: Rocznik osiemdziesiąt]

    rocznik ’84. z polski wyjechalem w wieku 19 lat. nigdy nie doswiadczylem homofobii w matczynym kraju i to wspomnienie pozostalo. zdajee sobie sprawe ze jest roznica miedzy beztroskim dorastaniem kiedy otaczasz sie ludzmi ktorzy kochaja sie takim jakim jestes a rzeczywistoscia z ktora sie zmagasz w doroslym zyciu. mam nadzieje jednak ze odwaga tych kilku procent otworzy oczy reszcie.
    pamietam tez lekcje wychowania seksualnego i mam nadzieje ze cos w tym temacie przez te lata sie zmienilo. seksualnosc w zyciu nastolatkow jest niezwykle wazna i powinnismy pozucic pruderyjnosc i otworzyc oczy mlodym zapobiegajac nieszczesciom.
    mysle ze troska o dobro innych potrafi zmienic myslenie tych najbardziej konserwatywnych.

  • Budyń

    [Re: Rocznik osiemdziesiąt]

    Co mam do tego, że zalegalizujecie sobie ten wasz zwiazek?
    A no mam. Otóz, bedziecie tak samo rozliczani podatkowo jak wiele rodzin, które posiadają dzieci. A to byłaby maskara.

  • Uschi

    [Re: Rocznik osiemdziesiąt]

    -> Budyń

    Masakra gdyż???

    Ulgi podatkowe na dzieci mają tylko rodziny posiadające dzieci. Tęczowe rodziny też mają dzieci, więc wygląda to na sprawiedliwe rozwiązanie.

    Hetero związki nie mające dzieci mają również pewne przywileje podatkowe, które jednak z dziećmi nie są związane. Sprawiedliwe byłoby nadanie takich przywilejów wszystkim, którzy chcą tworzyć stały i stabilny związek. Czemu jedni tak a drudzy nie?

    I gdzie tu ta masakra, bo nie widzę?

  • Peter Pan

    [Re: Rocznik osiemdziesiąt]

    Żadna masakra, tylko MASKARA!

  • Hmmm

    [Re: Rocznik osiemdziesiąt]

    Po prostu wszelkie ulgi powinny być tylko dla RODZINY rozuminej jako RODZICE+POTOMSTWO. Koniec, kropka.

  • Jakbyco

    [Re: Rocznik osiemdziesiąt]

    @Hmmm

    Ale tylko biologiczni? ;)

  • Hmmm

    [Re: Rocznik osiemdziesiąt]

    A czy ja napisałam, że tylko biologiczni?
    Po prostu biorący na siebie trud wykarmienia, wychowania i wykształcenia dziecka.

  • Jakbyco

    [Re: Rocznik osiemdziesiąt]

    No to super. :)

    Bo to niewątpliwie kwalifikuje również jako „rodzinę” pary jednopłciowe wychowujące dzieci.

    I tu się zgodzę, państwo powinno promować prokreację finansowo (szczególnie w świetle niżu demograficznego), a do życia ludzi dorosłych nieposiadających dzieci mogłoby się w ogóle nie wtrącać.

  • nowy bi... rocznik 82

    [Re: Rocznik osiemdziesiąt]

    Boli mnie… to że my starzy nie nadajemy na tych samych falach z „dziećmi neostrady”… że nie ma tej jedności… przeklinam to, że byłem religijny… przeklinam to że, dałem się zamknąc w swojej szafie… przeniosłem się do Poznania-porażka-to miasto dla studentów-nie innych, a-normalnych ludzi… zgadzam się z tym, że młodszym nie zależy… konsumpcjonizm w czystej postaci!

    A… powiem że moja rodzina-wykształcenie wyzsze lekarskie(ojciec i wujek)- średnie medyczne(matka) oraz pedagogiczne(ciotki) dała mi do wiwatu-i to jak…homofobia rozpostarta do astronomicznych rozmiarów- ciekawe że jedni dostają skrzydła od rodziców aby zacząć swoje nowe życie-inni nie mają tyle szczęścia…

    różnorodność multikulti jest wspaniała-ale co z tego jeśli nie ma tego społeczeństwa obywatelskiego… puste słowa-znieczulica zamknięte w czterech ścianach… no i te uśmieszki gejów względem bi… masakra-ale to nie znaczy że wolno się zaszczuć-każdy sam niesie swoje doświadczenia na swoich plecach… Samotność jest straszna… tak jak brak wiary…i bliskości




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa