Problem z Sojuszem

W ostatnich tygodniach mieliśmy prawdziwy pokaz homofobii w kilku polskich miastach. W Radomiu radny PiS Sławomir Adamiec zablokował „Żywą Bibliotekę” w Ośrodku Kultury i Sztuki „Resursa Obywatelska”. Poszło o to, że jedną z „książek” miał być gej, co według Adamca byłoby „promowaniem homoseksualizmu”. W Inowrocławiu, Ełku, Suwałkach i Jeleniej Górze firmy zarządzające nośnikami reklamowymi odmówiły wieszania plakatów akcji „Miłość nie wyklucza”, swoje decyzje motywując a to niewłaściwością prezentowanych treści (porównano je m.in. do propagowania alkoholizmu), a to obawami o reakcję mieszkańców miast („nie są gotowi”, „uraziłoby to ich, katolików, uczucia”, „wprawiłoby ich w zły nastrój” itp.). Bodaj najciekawsza, a na pewno najszerzej komentowana sytuacja miała miejsce w Suwałkach, gdzie przeciw plakatom zgodnie zaprotestowali członkowie Sojuszu Lewicy Demokratycznej – dyrektor Zakładu Usług Komunalnych (odpowiedzialnego za nośniki reklamowe w autobusach) Tomasz Łazarski oraz szef partii na Podlasiu Krzysztof Zaręba, który zaledwie rok temu, podsumowując dziesięciolecie działalności SLD w swoim województwie, powiedział między innymi:

Jesteśmy partią ludzi zespolonych siłą socjaldemokratycznych wartości. Te podstawowe wartości, wprost wskazane w preambule do naszego statutu to: wolność, równość, sprawiedliwość, solidarność i tolerancja. Wolność decydowania według własnej woli, ale także wolność od strachu przed bezrobociem i przestępczością, utratą zdrowia, bezbronnością i bezradnością. Równość wobec prawa, ale także równość szans, równość płci i sprzeciw wobec każdej dyskryminacji. Sprawiedliwość w dostępie do wspólnego dorobku, ale także sprawiedliwość równych praw i tych samych obowiązków. Solidarność we wspólnym działaniu, ale także solidarność w ochronie słabych i upokorzonych w Polsce oraz w innych krajach. Tolerancja jako poszanowanie różnorodności, ale także gwarancja eliminacji przemocy w stosunkach między ludźmi i braku nacisków w sferze ludzkich przekonań.

Jak w praktyce wygląda realizacja tych wartości, mogliśmy się przekonać, czytając niedawny wywiad z Zarębą w „Rzeczpospolitej”. Podzielił się w nim między innymi takimi światłymi myślami:

Problem w tym, że cała ta akcja [MNW – przyp. E.T.] niczemu nie służy. Znamy mieszkańców Suwałk i wiemy, że oni nie chcą tych plakatów. Pracujemy przecież dla nich, a nie przeciwko nim. Katolicy, prawosławni, Białorusini, Tatarzy i Polacy od wieków żyją tutaj w zgodzie. Homoseksualiści też mogą tu z nami mieszkać, ale po co przekonywać innych do swojego stylu życia? (…) Homoseksualiści muszą tylko zrozumieć, że pewne sprawy lepiej załatwiać po cichu.

W tej samej rozmowie określił się też jako zdecydowany zwolennik związków partnerskich (rzecz jasna bez prawa do adopcji) i to wystarczyło, by niektórzy komentujący uznali, że nic wielkiego się nie stało. Bo wprawdzie poglądy tego pana są średnio akceptowalne, no ale skoro nie ma on nic przeciw związkom, to właściwie nie ma się co go czepiać. Co ciekawe, wydaje się, że podobnie myślą o tym osoby nieheteroseksualne bezpośrednio zaangażowane (?) we współtworzenie ustawy o związkach partnerskich, która, jak informuje na swojej stronie Grupa Inicjatywna ds. Związków Partnerskich, w maju trafi pod obrady klubu poselskiego SLD i prawdopodobnie również do laski marszałkowskiej. Czy rzeczywiście trafi, to się okaże, w końcu nie po raz pierwszy poznajemy miesiąc, w którym w końcu coś się w tej sprawie wydarzy (poprzednie terminy to między innymi lipiec/sierpień 2010, marzec 2011 i kwiecień 2011). Ale to tak na marginesie.

Chyba nie trzeba nikomu przypominać, z jakim oburzeniem wśród działaczy (i polityków, w tym SLD!) spotkała się niedawna głupawa wypowiedź posła PO Roberta Węgrzyna o lesbijkach. Były listy otwarte, apele, wyrazy potępienia. Fakt, że Węgrzyn popisał się nie po raz pierwszy (wcześniej zdążył zaproponować posłance PiS, by „pokręciła się na rurce” w nocnym klubie i dosadnie ocenić strój innej pani z tej partii – Beaty Kempy), ale to właśnie jego wyznanie, że „na lesbijki to by sobie popatrzył”, przepełniło czarę goryczy i zaowocowało naganą i wylotką z Platformy. Można by więc naiwnie oczekiwać, że co najmniej takie samo oburzenie wzbudzi wypowiedź Zaręby, która nie była kiepskim żartem, ale otwartą deklaracją homofobii w wydaniu bynajmniej nieszeregowego członka z założenia przyjaznego nam ugrupowania. Aby oddać sprawiedliwość, wypada wspomnieć, że Katarzyna Piekarska, indagowana przez dziennikarza „Wyborczej”, stwierdziła, że Krzysztof Zaręba powinien się zastanowić, czy chce należeć do SLD, ale na tym się póki co skończyło.

Gdyby chodziło o jednorazowy wybryk pojedynczego członka SLD, można by na sprawę przymknąć oko. Kłopot w tym, że SLD nie tyle nawet ma na sumieniu niejeden homofobiczny wybryk, co całokształt jego działalności każe się poważnie zastanowić, czy aby na pewno mamy do czynienia z partią lewicową. Świetnie pokazuje to Sylwester Głowacki w niedawnym wpisie na swoim blogu, w którym zajął się przede wszystkim relacjami tej partii z Kościołem. Ja dla odmiany chciałaby pokazać kilka sytuacji z cyklu „SLD a prawa osób nieheteroseksualnych”.

W 2006 roku Wojciech Olejniczak poproszony o komentarz na temat Parady Równości stwierdził, że środowiska gejowskie nie zgłaszały żadnych postulatów dotyczących związków partnerskich, więc Sojusz nie będzie się tą tematyką zajmował. Opinia ta wzbudziła nieliche kontrowersje, wszak Olejniczak w tym czasie był nie tylko posłem, ale i wicemarszałkiem Sejmu, a jego partia już od kilku lat wykazywała zainteresowanie naszymi sprawami, pojawiając się na Paradach Równości, wspierając nas nie tylko dobrym słowem (nieoceniona Izabela Jaruga-Nowacka), czy w końcu przygotowując pierwszą wersję ustawy, która w 2004 roku przeszła przez Senat i została zablokowana w Sejmie przez ówczesnego marszałka Włodzimierza Cimoszewicza (bo były „ważniejsze sprawy”).

Dwa lata później okazało się, że nie tylko nie wie lewica, co czyni lewica, ale też że lewica tak naprawdę jest prawicą. Wiosną 2008 roku działacze SLD wzięli udział w badaniu zrealizowanym przez naukowców z Centrum Badań nad Życiem Politycznym Wolnego Uniwersytetu w Brukseli przy współpracy z Instytutem Politologii Uniwersytetu Wrocławskiego. Po ogłoszeniu wyników okazało się między innymi, że członkowie Sojuszu uważają, że państwo powinno się trzymać z daleka od gospodarki (ponad 60 procent), a podatek liniowy wcale nie jest według nich złym pomysłem (35 procent), podobnie jak przywrócenie kary śmierci (chciało tego 42 procent ankietowanych). Ze spraw „obyczajowych” blisko 50 procent badanych było przeciw legalizacji małżeństw osób tej samej płci, a 28 procent uznało homoseksualizm za sprzeczny z naturą człowieka. Choć kierownictwo SLD było tymi wynikami ponoć zaszokowane, tak naprawdę nie były one specjalnie zaskakujące. W końcu w dobie największych triumfów tej partii kierował nią Leszek Miller, zwolennik wolnego rynku i w rzeczywistości centrowiec. To samo zresztą można powiedzieć o Aleksandrze Kwaśniewskim. Co do obyczajowego konserwatyzmu, to jego źródeł można szukać tam, skąd wywodzi się i Sojusz, i jego twardy elektorat, czyli po prostu w PRL-u. Co zresztą potwierdza Miller w wywiadzie dla „Polityki” z lutego tego roku:

Jeżeli lewica chce zwracać się do swego tradycyjnego elektoratu – ubogiego, bezrobotnego, słabszego społecznie – to zwykle ma kłopot z utrzymaniem kulturowej tożsamości. Bezrobotny z pegeerowskiej gminy, patrząc na Paradę Równości i widząc tam Napieralskiego mówiącego o prawach homoseksualistów, traci ochotę, żeby na SLD głosować. (…) Tradycyjny elektorat lewicy jest w Polsce bardzo konserwatywny. W dużej części wyznaje ideologię narodowo-radiomaryjną. Ciąży ku lewicy dopóty, dopóki lewica nie zaczyna ciążyć ku homoseksualistom. To dla nich jest nie do pojęcia i nie do przyjęcia.

W tym kontekście nie dziwi schizofrenia Zaręby czy takie wypowiedzi jak Bartosza Arłukowicza (2009 rok):

Czy dzisiaj lewica zajmuje się szerzeniem tolerancji? Nie zajmuje się, bo cały czas absorbuje nas tylko kwestia gejów. Geje w Polsce to niewielki procent społeczeństwa. Zazwyczaj prowadzą świetnie prosperujące przedsiębiorstwa i są wyborcami PO. Rozróżniłbym tutaj prawdziwy problem gejów, który jest w małych miastach, od pewnego rodzaju związków zawodowych, od bojówek homoseksualnych, które żądają specjalnych praw. Jestem przekonany, że większość gejów nie chce nadzwyczajnych praw, chce świętego spokoju. Lewica na kwestie tolerancji musi patrzeć szerzej. Czy stwarzamy wszystkim równe szanse rozwoju, czy dzieciak mieszkający pod Suwałkami ma takie same możliwości jak ten z Krakowa? Oczywiście nie. Państwo powinno stworzyć mechanizmy, które takie równe szanse zapewnią.

A nawet słowa Jana Gierady, szczęśliwie niedoszłego prezydenta Kielc, który, zapytany przed ostatnimi wyborami samorządowymi, czy po objęciu władzy będzie wspierał dążenia osób nieheteroseksualnych, stwierdził, że:

Homoseksualizm to obrzydlistwo. Ci ludzie powinni się leczyć, gdyż bycie gejem czy lesbijką to choroba. Uważam, że powinni brać przykład ze zwierząt, ponieważ w ich środowisku nie ma homoseksualizm.

W najbliższych wyborach SLD ponoć pragnie postawić na takie kwestie jak wyjście wojsk polskich z Afganistanu, wprowadzenie finansowania in vitro przez państwo, likwidacja funduszu kościelnego, przyjęcie rozwiązań dotyczących kryzysu finansowego takich jak wprowadzenie podatku bankowego czy tzw. podatku basenowego od luksusu, walka z bezrobociem, aktywizacja młodych na rynku pracy i oczywiście wprowadzenie ustawy o związkach partnerskich. Tym samym liczy, że przejmie głosy młodych, które zagospodarowało przede wszystkim PO. Trudno uwierzyć, że mu się to uda, jeszcze trudniej, że rzeczywiście zamierza wprowadzić rozwiązania, o których wprawdzie mówi od lat (jak faktyczny rozdział Państwa i Kościoła czy właśnie związki partnerskie), ale tak naprawdę poza mówieniem i konsultowaniem, nic w ich kierunku nie robi.

Bycie nowoczesną partią lewicową nie jest proste. I być może Sojusz ma tutaj więcej do stracenia niż do zyskania, wszak unowocześnienie partii jest nie na rękę nie tylko jego tradycyjnemu elektoratowi, ale też wielu jego działaczom, którzy mentalnie tkwią w PRL-u i wcale nie chcą z niego wychodzić. Zadanie, które najwyraźniej postawiło sobie kierownictwo SLD – zachować tradycyjny elektorat i zdobyć nowy – wygląda na tyleż karkołomne, co niemal niemożliwe do zrealizowania. Może zatem należy po prostu pochylić się ze zrozumieniem nad ich problemami i odpuścić sobie pretensje, jakkolwiek słuszne by się nie wydawały?

Pytanie tylko, czy patrzenie przez palce na wybryki przedstawicieli tej partii tylko dlatego, że przecież oficjalnie deklaruje się ona jako przyjazna osobom nieheteroseksualnym, jest aby na pewno najlepszą taktyką. W końcu to nie jest tak, że wyborcy są dla polityków, wręcz przeciwnie, to politycy mają służyć wyborcom. A skoro tak, to mamy nawet nie tyle prawo, co obowiązek patrzeć na ręce naszym przedstawicielom, protestować, gdy działają przeciw nam, i w końcu pokazać czerwoną kartkę, gdy nie wykazują chęci poprawy. Przymykając oko na wypowiedzi Łazarskiego czy Zaręby oraz na brak zdecydowanej reakcji kierownictwa Sojuszu na ich pomysły i oddając po raz kolejny swój głos na Sojusz tylko dlatego, że jako jedyny wspomina o naszych prawach, tak naprawdę pokazujemy, że akceptujemy status quo. Że wystarczą puste słowa, by kupić nasze głosy. Czy w tej sytuacji można się spodziewać, że za słowami pójdą czyny? Nie sądzę. Może zatem, zamiast po raz kolejny narzekać, że „znowu nas oszukali”, czas po prostu pokazać, że muszą się z nami liczyć. Moim zdaniem najlepszą rzeczą, jaką mogą zrobić dla siebie nieheteroseksualni zwolennicy Sojuszu, jest wywieranie jak największej presji na „swoją” partię, aby liczyła się z ich potrzebami. Chowając głowę w piasek, „bo co my biedni zrobimy, jak jedyna przyjazna nam partia nas opuści” przyczyniamy się tak naprawdę do tego, że nasze postulaty zawsze będą traktowane tak samo poważnie jak zwykle. Czyli jako kiełbasa wyborcza.

Ewa Tomaszewicz Rocznik '77. Współtwórczyni kabaretu Barbie Girls. Dziennikarka. Niezrzeszona, wspiera tych, których lubi. Muzyka: lesbijskie, biseksualne i panseksualne piosenkarki folkowe, prasa: tylko w internecie, książki: oprócz Winterson czeka na Rawińską, marzenie: Michigan Womyn's Music Festival, wyznanie: SEO.
Blog autorki: http://trzyczesciowygarnitur.blogspot.com

Autorzy:

zdjęcie Ewa Tomaszewicz

Ewa Tomaszewicz

Ewa Tomaszewicz – rocznik ’77, założycielka bloga http://trzyczesciowygarnitur.blogspot.com, współtwórczyni kabaretu Barbie Girls. Dziennikarka. Niezrzeszona, wspiera tych, których lubi. Muzyka: (polityczny) folk (kobiecy), prasa: tylko w internecie, książki: oprócz Winterson czeka na Rawińską, marzenie: Michigan Womyn’s Music Festival, wyznanie: SEO.

46 komentarzy do:Problem z Sojuszem

  • jk

    [Re: Problem z Sojuszem]

    sld nie jest lewicowa partia. to co mowia jej dzialacze jest dalekie od lewicowych idealow. zupelne niezrozumienie potrzeb naszego srodowiska i udawana nowoczesnosc. tym razem nie juz nie uwierze tym cudakom. moja cierpliwosc wypalila sie.

  • KaFor

    [Re: Problem z Sojuszem]

    Dołaczam / dołączamy się: nasz cierpliwość skończyła się.

  • DV

    [Re: Problem z Sojuszem]

    Czas skończyć to prymitywne mydlenie oczu. Skoro nic nie dostajemy to nie głosujmy na SLD.

  • Taki jeden

    [Re: Problem z Sojuszem]

    No, ja się obawiam, że jednak zostaje Wam* tylko SLD. Bo na kogo chcecie postawić, na kogo możecie liczyć? Na PO?.. Haha.
    A że SLD do bani jest? Hmmm. No, przeca to postkomuniści i ich bachory, to jacy mają być? Przecież to oni rozmontowali idee lewicowe, nikt inny!

    * Piszę „Wam” nie „nam”, bo ja mam o tyle dobrze, że przy wyborze nie kierowałem się nigdy i nie zamierzam się kierować gayfriendly ugrupowań, nie widze w tym sensu.

  • Virtuo

    [Re: Problem z Sojuszem]

    To na kogo będziecie głosować? Na LPR może? Ruszcie trochę głową, przestańcie myśleć idealistycznie, zacznijcie się zastanawiać nad tym, że partia musi prowadzić strategię wyborczą, że jesteśmy w zdecydowanej mniejszości, więc nasze sprawy będą załatwiane po cichu. W grudniu 2004 (nie w 2003, jak pisze autorka – warto robic research…) SLD przyjął odpowiednią ustawę, a człowiek który jest odpowiedzialny za jej wstrzymanie w Sejmie jest już dziś poza partią.

    [nieprecyzyjna informacja z datą już poprawiona, dziękujemy za czujność. korekta]

  • Miron

    [Re: Problem z Sojuszem]

    Na kogo?
    No na pewno nie na do cna skompromitowane (pod każdym względem!) SLD. Ja np. zagłosuję nie jak gej, tylko jak normalny człowiek. Zapewne wybiorę PO. Nie myślę idealistycznie :)

  • szampans

    [Re: Problem z Sojuszem]

    Nie mamy wyboru: jak nie dżuma, to cholera. W SLD jest przynajmniej paru polityków, którzy nie boją się o nas mówić. We wszystkich pozostałych partiach jeśli nie są do nas wrogo nastawieni, to odmawiają jakiejkolwiek dyskusji z obawy przed stratą sporej części wyborców. SLD ryzykuje i musimy to uszanować.
    Do naszych działaczy: za mało podkreślacie w debatach publicznych, że skoro orientacja jest cechą wrodzoną i niezmienną (jak to głoszą od wielu lat największe sławy z dziedziny seksuologii i psychologii), to nie ma o czym dyskutować. Jeśli jest ona świadomym wyborem dorosłych ludzi, to też nie ma o czym dyskutować; państwo jest po to, aby zapewnić godne życie wszystkim obywatelom płacącym podatki niezależnie od ich stylu życia. Homoseksualiści, to nie pedofile; łączą się z osobami dorosłymi.
    A jeśli ktoś uważa, że „propaganda homoseksualizmu” może sprowadzić młodzież na „złą drogę”, to musi to oznaczać, że albo jej orientacja bywa bardzo wątpliwa, albo homoseksualizm jest niesłychanie atrakcyjny.
    Jakim prawem decyduje się bez nas i za nas, skoro nie jesteśmy już ani dziećmi, ani osobami pozbawionymi prawa decydowania o sobie?

  • Absolutely Fabulous

    [Re: Problem z Sojuszem]

    Zwróćcie uwagę, że ja nie piszę, by nie głosować na SLD. Piszę, nie chować głowy w piasek (jak teraz GI), gdy zrobią coś przeciw nam. Zwracać uwagę, krytykować, apelować, pisać listy. Pokazać, że nie damy się zwodzić ładnymi słówkami i że oczekujemy czegoś więcej niż puste deklaracje. Jesteśmy mniejszością, zgoda. Ale tak samo mniejszością są górnicy czy pielęgniarki, a oni nie mają jakoś problemu z bronieniem swoich interesów.

  • KaFor

    [Re: Problem z Sojuszem]

    Osoby z innych mniejszości nie chowają się jak strusie, lecz z odsłoniętą twarzą walczą odważnie o woje prawa. Wśród LGBT jest wciąż zbyt wiele osób, które boją się społecznej degradacji przy otwartej swojej deklaracji przynależności do społeczności LGBT.

    To jednak nie może setkom osób, które z tym sobie radzą podcinać skrzydeł – tu chodzi o nasze życie, jego jakość. O niej nie może decydować ani SLD, ani cztery osoby z GI, ani nikt inny poza nami samymi.

    Jakość naszego życia jest zależna od wywalczenia sobie przez nas praw jakie mają osoby heteroseksualne, a wśród nich najwazniejsze są wszystkie te, które wiążą się z zawarciem formalnego cywilnego związku.

  • jk

    [Re: Problem z Sojuszem]

    ja nie mam na kogo zaglosowac. PO – o nieeeeeee!!! to PIS-bis w garniturze. SLD – za duzo razy sie przejechalismy. i chyba oddam pusty glos. nie zamierzam glosowac na sld tylko dla tego, ze jest kilka osob ktore przy okazji parady puszcza pare obietnic bez pokrycia. a na PO – nie ma mowy by dostali moj glos.

  • @ jk

    [Re: Problem z Sojuszem]

    Zagłosuj na PSL.

  • Peter Pan

    [Re: Problem z Sojuszem]

    W artykule pojawiają się różne wypowiedzi i różne osoby.
    Jest facet, który jest za związkami, ale nie bardzo kuma o co chodzi z akcją MNW (nota bene nie on jeden).
    Jest Arłukowicz, który wyraża absolutnie standardowy, także dla lewicy zachodnioeuropejskiej, pogląd. Jej idol i guru – Żiżek, wciąż powtarza, iż lewica zajmuje się „mało istotnymi” kwestiami obyczajowymi zamiast zwalczać kapitalizm.
    Jest także kolo, który stwierdza:
    „Homoseksualizm to obrzydlistwo”.
    Wszystko to zostaje wrzucone do jednego worka z napisem : HOMOFOBIA.
    Osobiście uważam, że oburzająca jest jedynie ta ostatnia wypowiedź i, że tylko ona zasługuje na nazwanie ją w ten sposób.

  • Gauloises

    [Re: Problem z Sojuszem]

    @ P.Pan
    Wyjdzie że Cię prześladuje ;)
    Pan Zaręba odnoszę wrażenie w ogóle niewiele kuma, ewentualnie za szczyt tolerancji uważa że mogę sobie siedzieć cicho. No akt łaski po prostu.
    Arłukowicz? Zgoda, tylko zachodnioeuropejske standardy są trochę inne. Prawie wszystkie państwa jakieś tam unormowania prawne wprowadziły. Wyjątek to Włochy (obecność Kk, Berlusconi!), państwa postradzieckie ( w znaczeniu pozostajace dawniej w radzieckiej strefie wpływów).
    Nie wiem czy wyczerpuje to znamiona homofobii. Za to z pewnością jest to przejaw ciemniactwa.
    @ Virtuo
    Człowiek ten jest poza partią, bo sam z niej wystąpił .

  • cinclus

    [Re: Problem z Sojuszem]

    A może by tak na Zielonych?

  • Peter Pan

    [Re: Problem z Sojuszem]

    @ Gauloises

    Spoko. Nie czuję się prześladowany ;)
    Włochy mają związki, ale tylko w niektórych regionach – także właściwie jest tam lepiej niż w Polsce.

    Wypowiedź Arłukowicza odnosi się w większym stopniu do ubóstwa niż do gejów. Geje są w niej tylko symbolem nadmiernej koncentracji lewicy na kilku głośnych sprawach (laicyzacja, związki partnerskie, aborcja itp) i zapominaniu o innych. Można się z nim nie zgadzać, ale nazywanie tego punktu widzenia homofobicznym, to jakiś obłęd.

  • Lois Lane

    [Re: Problem z Sojuszem]

    Pamiętacie po poprzednich wyborach? http://recyklingidei.pl/sikora_queer_a_polityka_normalnosci
    (Peter Pan się pewnie skrzywi na brzydkie słowo w tytule).

  • ???

    [Re: Problem z Sojuszem]

    Zazwyczaj prowadzą świetnie prosperujące przedsiębiorstwa i są wyborcami PO. Rozróżniłbym tutaj prawdziwy problem gejów, który jest w małych miastach, od pewnego rodzaju związków zawodowych, od bojówek homoseksualnych, które żądają specjalnych praw. Jestem przekonany, że większość gejów nie chce nadzwyczajnych praw, chce świętego spokoju.

    Arłukowicz powiela stereotypy (geje to w większości bogaci przedsiębiorcy i wyborcy PO), używa negatywnie nacechowanych i wartościujących określeń (bojówki homoseksualne), równie prawa nazywa „specjalnymi, nadzwyczajnymi”. Dodatkowo kłamie, twierdząc, że lewica się naszymi sprawami jakoś specjalnie interesuje (sam pokazuje, że wiedzę ma w tej kwiestii zerową, więc nie sądzę, by się nimi kiedykolwiek interesował, a przecież chyba jest reprezentantem lewicy). Rzeczywiście, nie ma w tym cienia homofobii i złych intencji:/ Ten sam pogląd można wyrazić w sposób neutralny, nie powielając stereotypów i nie używając wartościujących określeń – wtedy rzeczywiście trudno by było mówić o homofobii. Kłopot w tym, że Arłukowicz nie uzywa neutralnego języka, on przy okazji ujawnia swój stosunek do LGBT.

  • Grzyborz Napierniczalski

    [Re: Problem z Sojuszem]

    Jabłka, rozdaję wszystkim jabłka! Jabłka!

    A gejom banany! Banany! Banany!

    Lesbijkom brzoskwinki! Brzoskwinki!

  • Peter Pan

    [Re: Problem z Sojuszem]

    @ ???

    Wypowiedź Arłukowicza jest po prostu głupia, ale mieści się w demokratycznych normach.
    Natomiast nie będę tu szczególnie go bronił. Nie chodzi mi przecież o niego, tylko o nadużywanie pewnych słów.

  • ???

    [Re: Problem z Sojuszem]

    To, że mieści się w demokratycznych normach, nie zmienia faktu, że jest homofobiczna. Czemu – piszę w poprzednim komentarzu.

  • Peter Pan

    [Re: Problem z Sojuszem]

    @ ???

    No właśnie zmienia, ponieważ ja „homofobiczną” wypowiedzią nazwałbym tylko taką, która w bezpośredni sposób obraża gejów i lesbijki.
    Powielania stereotypów czy braku wiedzy, nie nazwałbym w ten sposób.
    To jest kwestia definicji, ale właśnie o definicję mi chodzi.

  • Peter Pan

    [Re: Problem z Sojuszem]

    „Problem z SLD” polega na tym, że w Polsce nie ma zachodnioeuropejskiej lewicy. Takiej, której poglądy obyczajowe, są kontynuacją wartości pokolenia ’68. Ten etap historii ominął Polskę.
    SLD to postkomuniści, przemianowani na socjaldemokrację. W gruncie rzeczy bezideowi, chcący pozostawać u władzy dzięki różnym resentymentom społecznym. Taka jest struktura tej partii, takie są jej początki.
    Potem, z braku innej lewicy, do SLD przychodzili ludzie z dawnej Unii Pracy (np. śp. Jaruga-Nowacka) i innych mniejszych partii, z różnych NGOsów (np. Biedroń) itd. Oni chcieli reformować tę partię od środka i realizować w niej „swój” program.

    Czy to się komuś podoba czy nie SLD ma dość konkretną strukturę. Wielkomiejskie oddziały tej partii a także jej młodzieżówka zwracają się ku zachodniej lewicowości, oddziały prowincjonalne oraz „starszyzna” partyjna zwraca się ku wspomnieniom z Polski sprzed roku ’89.
    Jak komuś bardzo zależy na związkach, to jest skazany na współpracę z nowoczesną i młodą częścią SLD, mając gdzieś tę starą (co najwyżej piętnując jej buractwo).

  • KaFor

    [Re: Problem z Sojuszem]

    W dziesiejszej audycji TokFM, w której wypowiadali się Adam Bodnar i Wojciech Szot m.in. o zapowiadanych zmianach w wydawaniu zaświadczeń, Adam Bodnar zwrócił uwagę na niefortunne działanie ‚środowisk LGBT’ zdania się na polityków – SLD – w sprawie ustawy. Jest obecnie czekanie na ew. ruchy partii zamiast pójścia drogą, która została dobrze wykorzystana przez Kongres Kobiet (w sprawie kwot) obywatelskiego projektu ustawy.

  • Gauloises

    [Re: Problem z Sojuszem]

    @ Peter Pan

    O Włochach nie wiedziałem.
    A propos SLD jeszcze; gdzieś niedawno usłyszałem, że miejsce po lewej stronie to efekt głównie tego iż miejsce po prawej zajęła opozycja. I miało to jak mniemam, oznaczac przede wszystkim bezideowośc, bezmyślnośc, parcie na tron. Gdyby w PRLu dominował nurt opozycji liberalnej, czy też lewicowej, dziś Oleksy i inni chadzałiby z Jarosławem Kaczyńskim pod rękę, z żądaniami wskrzeszenia L.Kaczyńskiego, sprowadzenia złomu pozostałego z TU 154 czy też realizacji jakiegoś innego absurdu. Lewicą i centrum byłaby jakaś tam postkor czy coś podobnego.

  • detr

    [Re: Problem z Sojuszem]

    prosimy o trzymanie sie tematu

  • Gruby Gej

    [Głosujcie na Zielonych albo na Rację]

    SLD z Oleksym, Millerem Leszkiem i Kwaśniewskim oraz Cimoszewiczem ma tyle wspólnego z lewicowością co hipopotam z lekkością motylka…Dlatego trzeba głosować na faktycznie lewicowe partie jak Zieloni albo Racja.

  • O nie!

    [Re: Problem z Sojuszem]

    Tylko nie Zieloni!

    TAK dla elektrowni jądrowej!

    Atom pod strzechy!

  • Jenny

    [Re: Problem z Sojuszem]

    BRAWO! Dobrze, że wreszcie ktoś to głośno powiedział. Nie może być tak, że jakaś partia dostaje od kogoś głosy ‚z automatu’, to patologia, a nie demokracja. Niestety tak długo było z SLD. Parta lewicowa, czyli nasz naturalny sojusznik. Tyle, że SLD ma tyle wspólnego z lewicą co cymbałki z orkiestrą dętą. To w ogóle odsłania szerszy problem, a mianowicie problem z partiami politycznymi w Polsce. Takie PIS to raczej narodowi socjaliści, a nie prawica, PO- obieca każdemu wszystko etc etc.

    Reasumując IMHO najlepszy będzie bojkot wyborów, nie widzę innego wyjścia.

  • @ Jenny

    [Re: Problem z Sojuszem]

    Bojkot wyborów? Ty to masz pojęcie o demokracji… Kaczyński nie marzy o niczym innym, tylko o tym, byś zbojkotowała wybory.

  • Nacho

    [Re: Problem z Sojuszem]

    Przerzucanie się nazwami partii, na które możemy (czy powinniśmy) głosować, nie ma specjalnie sensu.
    Nadal brak w Polsce ugrupowania nowoczesnego i otwartego na świat. PO jest tylko „ładna”, PJN i SLD jeszcze nie potrafią określić swego kierunku działania. O reszcie nie ma co wspominać. Skoro zatem konieczne jest czekanie, głosujmy według indywidualnych sympatii, nie sugerując, że to jedynie słuszne.
    Pozdrawiam i zapraszam do Świata Nacho
    swiatnacho.wordpress.com

  • jk

    [Re: Problem z Sojuszem]

    dla mnie slowa arlukowicza sa homofobiczne. niektorzy przebywajac wsrod ludzi homofobicznych tego nie zauwazaja bo to co powszechne zaczynaja traktowac za norme lub sie do tego przyzwyczajac. arlukowicz uzywa slow nacechowanych negatywnie i posluguje sie stereotypami. to jest homofobia

  • lewicowiec

    [Re: Problem z Sojuszem]

    Jak wam się SLD nie podoba, to niech wam pan Szot przegłosuje ustawę razem z panią Tomaszewicz.

  • Peter Pan (liberał)

    [Re: Problem z Sojuszem]

    Lewicowiec ma rację. Trzeba do tego podejść pragmatycznie. Jak komuś zależy na związkach, to stety-niestety, nikt inny ich nie przegłosuje.

  • Absolutely Fabulous

    [Re: Problem z Sojuszem]

    @lewicowiec
    A przeczytałeś ostatni akapit tekstu? Tak ze zrozumieniem? Tak? To przeczytaj jeszcze raz:)

  • nasze imie

    [Re: Problem z Sojuszem]

    Te, lewicowiec, a cos ty zrobil, zeby byly zwiazki? Bo smiem twierdzic, ze osoby, ktore wymieniles plus pare innych zrobillo dla nich wiecej niz cala „lewica” razem wzieta;P

  • lewicowiec

    [Re: Problem z Sojuszem]

    Chodzę na marsze, podpisuję i układam petycje, piszę artykuły i głosuję na SLD. Uważam że pan Szot i inna ekstrema opluwająca SLD jedynie szkodzą środowisku.

  • Wojtaszek

    [Re: Problem z Sojuszem]

    1. Zacznę od proroctwa. Jestem przekonany, że Napieralski zostanie premierem. Ani Pis, ani PO nie będzie w stanie samodzielnie rządzić (to już w zasadzie przyjmuje się za oczywistość) – a Grześ postawi twardy warunek wejścia do koalicji (czy z PiS czy z PO – jemu jest naprawdę wszystko jedno). Premier Napieralski będzie najbardziej populistycznym premierem w historii Polski. Zrobi dobrze wszystkim oprócz gejów i lesbijek. Sprzątanie skutków jego nieudolnych rządów potrwa następną dekadę.

    2. SLD rzeczywiście nie jest partią lewicową. Ale czy to aż tak źle? Nie pałam sympatią do zachodnioeuropejskiej lewicy. Jestem (umiarkowanym) liberałem. Na SLD oczywiście nie zamierzam głosować.

    3. Krótki sondaż wśród znajomych homików: Arłukowicz ma rację. Homoseksualiści głosują przeważnie na PO (nawet jeśli nie są przedsiębiorcami). Długo zastanawiałem się, czy jesienią oddać głos na PO, ale tym razem najprawdopodobniej zbojkotuję wybory. Mój głos nie ma żadnego znaczenia, skoro i tak rządzić będzie Napieralski ;)

  • sejmowa sprzątaczka

    [Re: Problem z Sojuszem]

    Ad 1. Jeśli wygra PO lub PiS (módlmy się do błogosławionego JP II, żeby nam oszczędził tego nieszczęścia), Napieralski nie będzie mógł zostać premierem. Ani PO, ani PiS na to nie pójdzie. W takiej sytuacji bardziej prawdopodobny byłby scenariusz belgijski, a w perspektywie kilku miesięcy – nowe wybory. Miejmy nadzieję, że obejdzie się bez podziału kraju.

    Ad 2. PO, chyba głównie za sprawą Tuska, ewoluowało w kierunku partii pragmatycznej, nie ideologicznej. To zdecydowanie właściwy kierunek.

    Ad 3. Bojkot wyborów, zwłaszcza przez osoby potencjalnie głosujące na PO lub SLD, to scenariusz Kaczyńskiego, który ma szansę na dobry wynik tylko przy niskiej frekwencji. Bojkotujcie wybory, to wygra PiS. Niezdecydowanym radzę głosować na PO lub SLD. Byle nie na obie na raz, bo głos nie będzie ważny.

  • d_biskupa

    [Re: Problem z Sojuszem]

    Szkoda, że AF–słusznie punktując przewiny LSD–nie zaakcentowała silniej swojej konkluzji: konieczności wywierania większej presji na tę partię. Jak rozumiem, autorka uważa, że alternatywą dla prób wpływania na nią jest chowanie głowy w piasek i potulne głosowanie na jej członków. Tymczasem wydaje mi się, a niektóre komentarze pod tekstem zdają się potwierdzać tę intuicję, że dla wielu ciotek-histeryczek realną alternatywą jest po prostu obrazić się i na złość babci zrezygnować z udziału w wyborach w ogóle.

  • Absolutely Fabulous

    [Re: Problem z Sojuszem]

    Wiesz, Dupo, ja mam wrażenie, że takie reakcje pokazują, jak daleko nam jeszcze do społeczeństwa obywatelskiego. Większość osób utożsamia postawę obywatelską z postawieniem krzyżyka na karcie do głosowania i nie mieści im się w głowach, że nawet jednostki mogą zrobić znacznie więcej. Stąd nagle słowa krytyki poczytują za ekstremizm a nie próbę zmiany rzeczywistości.

  • reader

    [Re: Problem z Sojuszem]

    Obrażanie obrażaniem, ale sama krytyka, bez ewentualnych konsekwencji w postaci utraty głosów spłynie jak po kaczce.
    Warto też sobie i im uświadamiać, że zachowanie SLD w stosunku do postulatów LGBT wcale nie jest postępowe, rewolucyjne czy choćby lekko zblizone do zachodnioeuropejskiego.
    Słuchając polityków SLD wypowiadających sie w sprawach światopoglądowych, nie tylko tych dotyczących LGBT, mam często wrażenie, że zwyczajnie uznają oni poglądy lewicowe za wstydliwe i wielu wolało by raczej znależć się po prawej strocie. W kwestiach gospodarczych nie jest lepiej. I jak ktoś taki ma np. walczyc w sejmie o nasze sprawy.
    Stąd to całe załatwianie „po cichu”. Oczywiście „po cichu” nic nie zrobią, to tylko metoda ucieczki od konfrontacji. Akcja taka jak MNW jest dla SLD niewygodna, bo konfrontacje wymusza, a przy konfronacji wychodzi pięknie na wierzch cała ćwikła. I bardzo dobrze, ze wychodzi, bo to jedyna szansa na prawdziwą lewice. I jest mi obojętne czy ta lewica wyewoluje z SLD, czy też SLD podryfuje ku PIS-owi, robiąc miejsce dla rzeczywiście lewicowej partii.

  • Anonim

    [Re: Problem z Sojuszem]

    Iga Kostrzewa, Tomasz Szypuła i 5 innych działaczy lgbt są dzisiaj „lennikami” sld. Niby Zieloni (rekomendowani przez tą partię) ale są na listach wyborczych dzięki łasce sojuszu. Krystian Legierski w ogóle przestał się bawić w jakieś teatrzyki i zwyczajnie wstąpił do klubu radnych SLD w Radzie Warszawy. O czym Wy piszecie ? O homofobii SLD ? Piszcie do swoich własnych działaczy, skoro już jedną nogą siedzą w sojuszu to niech coś tam zrobią z homofobią.

  • apaszek

    [Re: Problem z Sojuszem]

    @Wojtaszek

    „1. Zacznę od proroctwa. Jestem przekonany, że Napieralski zostanie premierem.”

    Proroczyć każdy może, trochę lepiej lub trochę gorzej… hehehe! :D Ubawiłem się po pachy :D

  • Paweł Bieńkowski

    [Problemy z lewicą]

    Homoseksualiści polscy są naiwni jak kobiety z Samoobrony, kiedyś napisałem na tym portalu.
    Nic się nie zmieniło w tym temacie.
    Homoseksualiści pójdą za lewicą jak kobiety za swoimi mężczyznami.
    Od pięciu lat nie głosuję na tzw. lewicę, ponieważ zwyczajnie straciłem do nich zaufanie i oddaję głos, z poczuciem wyboru mniejszego zła, na partie centrowe, jak wynika z badań, tak samo konserwatywne, jak rzekomo postępowa tzw. lewica.
    Homoseksualiści za ten stan rzeczy są sami sobie winni. Wystarczy spomnień największego agitatora tzw. lewicy, niedoszłego radnego Warszawy, pana Biedronia, który szedł w każdy ogień jako chłopiec na posyłki ze strony SLD.
    Pamiętamy i wyciągamy wnioski.

  • Aga

    [Re: Problem z Sojuszem]

    Gdy głosuję, głosuję albo na konkretną osobę, która może się czymś pochwalić (myślę o konkretnych działaniach, a nie opowieściach czego to ona nie zrobi po wyborach). I zazwyczaj była/jest to osoba z SLD, SDPl, PPP. Jeśli nie ma takiej osoby na liście idę na wybory (nie po to kobiety wywalczyły sobie prawo do głosowania, żebym to olała) i głosuję na osobę, którą sama sobie dopisuję, np. na Magdalenę Środę. Mam serdecznie dosyć obiecanek SLD i (przykro mi) nie obchodzi mnie to, że są w tej partii wartościowe osoby. Na prawicę nie zamierzam głosować, bo ja nie potrafię oddzielić mojego homoseksualizmu od mojego człowieczeństwa (jakiś absurd). Dosyć mam wybierania „mniejszego zła” i głosowania na ludzi, którzy gardzą wszelkimi mniejszościami, w tym homoseksualistami (w tym mną), tylko dlatego, że obiecują, że wybudują nowe drogi, albo zmniejszą podatki (moja ulubiona kiełbasa przedwyborcza). Mam ich wszystkich w nosie, jak i oni mają w nosie mnie. Czekam na partię, która pochwali się tym, że chodzi na marsze, manify i która faktycznie zacznie walczyć o mój głos.




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa