Lesbijki (3)

Para, rodzina. Język.

Kiedy zaczęłam zastanawiać się nad tematem tego rozdziału, robić listę problemów, szkicować treść tego, co napiszę, w jednej z moich notatek pojawiła się kwestia „być połową pary”. Bardzo zaskoczyła mnie gwałtowna reakcja jednej z moich przyjaciółek, gdy dotarła ona do tego punktu moich zapisków. „Absolutnie nie! Kiedy się z kimś wiążę, nie jestem jakąś tam połówką. Nie jestem połową osoby, połową siebie. Jestem pełną osobą, która wiąże się z drugą pełną osobą.”

Zrozumiałam, o co chodzi. Jeśli ważny jest język, jakim mówimy o naszych związkach, to tak samo ważny jest język opisujący znaczenie tych związków dla nas. Pamiętam, że kiedy byłam młoda, często słyszałam, jak mężczyźni mówią o swoich żonach per „moja lepsza połowa”. Mówili to zazwyczaj żartem i wszyscy wiedzieli, że raczej tak nie myślą. „Moja druga połowa” oznaczało męża lub żonę – tak jakby mówiący był niekompletny. Obraz ten wzmacniały jeszcze określenia stosowane wobec kobiet niezamężnych. „Stara panna” to był stygmat, wykluczający możliwość bycia osobą pełną – i spełnioną. [...]

Kiedy heteroseksualiści tworzą stały związek, zazwyczaj „biorą ślub”. Ten „ślub” powołuje do życia jednostkę zwaną „rodziną”. Kiedy dwie kobiety stają się parą, zaczynają żyć razem, także zakładają rodzinę. Jedna z moich przyjaciółek, od wielu lat żyjąca w związku ze swoją partnerką, wróciła niedawno z odwiedzin u swej rodziny biologicznej. „Oni są tacy nieszczęśliwi,” powiedziała z miną, jakby dokonała ważnego odkrycia. „Tak bardzo się cieszyłam, że wracam do domu. Cały czas sobie powtarzam ‚Bogu niech będą dzięki za moją rodzinę tutaj’.” Dom. Rodzina. Nie możemy pozwolić, by inni definiowali te pojęcia za nas.

Kto jest moją rodziną? Uważam, że rodzinę definiuje funkcja – więzi, ale niekoniecznie te biologiczne. Odgrywałam ogromną rolę w życiu córki mojej przyjaciółki, odkąd skończyła ona sześć lat. Nie jestem jej ciocią poprzez pokrewieństwo czy powinowactwo, ale poprzez uczucia, jakie do siebie żywimy i rolę, jaką pełnię w jej życiu. „Próbuję sama sobie odpowiedzieć, kim jest mój bratanek dla syna mojej partnerki,” powiedziała mi w rozmowie kobieta będąca od sześciu lat w związku. Kuzynem? Wcale nie automatycznie. Kiedy mówimy o naszych rodzinach „z wyboru”, mówimy o świadomie tworzonych relacjach, które są dla nas istotne – i zdrowe. Gdyby ta kobieta i jej partnerka siedziały w szafie, bratankowie i siostrzeńcy jednej z nich nie wiedzieliby nic o relacji je łączącej, czemuż więc mieliby czuć jakąś więź z dziećmi tej drugiej? Więzi takiej po prostu by nie było. W przypadku „rodziny z wyboru” niezbędna jest przecież świadomość zaangażowanych osób. Czy te dzieci się znają? Czy spędzają razem wakacje i wspólnie obchodzą urodziny? Czy widzą i potrafią nazwać relacje łączące związanych z nimi dorosłych? Jeśli tak, są kuzynami.

Inna moja znajoma, która niedawno zmarła, była biologiczną matką dwójki dzieci i drugą matką kolejnego. Po jej śmierci nauczyciele ze szkoły córki jej partnerki przyszli z kondolencjami do ich domu. I ta dziesięcioletnia dziewczynka, wychowana w otwarcie żyjącej lesbijskiej rodzinie, przedstawiła nauczycieli swojej siostrze, babci i cioci, używając tych właśnie określeń – siostra, babcia, ciocia. Żadna z tych kobiet nie była związana z nią z prawnego punktu widzenia, na dodatek dziewczynka poznała siostrę i matkę swojej drugiej mamy niewiele wcześniej – ale nie miała żadnych wątpliwości, że są jej rodziną. Wśród bliskich zebranych na pogrzebie tej kobiety byli członkowie jej rodziny biologicznej i rodziny biologicznej jej partnerki, kilkanaście lesbijek, które odgrywały w jej życiu role sióstr, a także inni członkowie jej wielkiej „rodziny z wyboru”, definiowanej poprzez miłość i troskę, a nie poprzez relacje prawne, orientację seksualną czy biologię. [...]

Często myśli się o parze osób jako o niezależnej jednostce, a przecież związek łączy nie tylko te dwie osoby. Para tkwi w strukturach dwóch rodzin, co determinuje jej relacje z całą wspólnota ludzi, ale również relacje między osobami te parę tworzącymi. Tradycyjna rodzina jest patriarchalna, a konserwatywna prawica chciałaby „zakonserwować” tę tradycję. Istnienie rodzin bez „patriarchy” podważa dominującą rolę mężczyzny przy definiowaniu i kontrolowaniu zachowań społecznych. Rodziny lesbijek są alternatywą dla tej struktury władzy, nawet jeśli nie podważają jej świadomie. Mój ślub z moją partnerką nie miał być żadnym wyzwaniem, a jednak nasza ceremonia jakoś podważa status quo. Nic dziwnego, że prawica chce zachować dla siebie prawo decydowania, co jest rodziną. Jeśli nazywają siebie „rodziną” dwie kobiety, tworzą komórkę społeczną i jednostkę władzy; poszerzenie tej jednostki poprzez więzi rodzinne dodatkowo wzmacnia tę władzę – i wyzwanie społeczne, jakim jest jej istnienie.


Autorzy:

zdjęcie Judith McDaniel

Judith McDaniel

działaczka, wykładowczyni, pisarka. Autorka m.in. Just Say Yes, November Woman, Taking Risks. Wykłada na University of Arizona – prowadzi zajęcia o kobietach i prawie w naukach politycznych. Uczy również literatury angielskiej i prowadzi kursy pisania w Vermont College.

10 komentarzy do:Lesbijki (3)

  • KaFor

    [Re: Lesbijki, cz. 3]

    To dla mnie najważniejszy fragment z dotychczasowych – dokładnie tak samo jak autorka spostrzegam nasze rodziny.

    To ogromnie ważne by definiowac się jako rodzina właśnie kiedy jest się w stałym całożyciowym związku. Niezaleznie od tego czy para ma, czy nie ma, dzieci.

    Pamiętam czas gdy parom różnopłciowym bez dzieci odmawiano prawa do miana rodziny – dziś jeszcze zdarzają się osoby, które tak wciąż robią.

    Rodzina to więzi między osobami rodzin podstawowych dwóch osób, które nową rodzinę postanowiły zawiązać.

    To jednocześnie wskazuje na ogromnie ważną kwestię związaną z naszymi ślubami – tak właśnie: ślubami, a nie ‚rejestracją’ (rejestrować można samochód). Z tego względu są ludzie, którym bardzo zależy na tym, aby nie odbywału się one w USC, aby nie nazywać nas rodzinami, aby – w końcu – ustawodawstwo dla nas w żaden sposób nie odnosiło się do naszego statusu – jako rodzin – nie było umiejscowione w KRiO, a wynikało z ‚umów notarialnych’, z tzw. pacs-owskiej ustawy, która reguluje stosunki majątkowe, a nie rodzinne.

    Z tego wszystkiego nie wolno nam w tych sprawach iść na ‚kompromis’.

  • Peter Pan

    [Re: Lesbijki, cz. 3]

    Uwielbiam takie „inteligentne” myśli jak ta:

    „Istnienie rodzin bez „patriarchy” podważa dominującą rolę mężczyzny przy definiowaniu i kontrolowaniu zachowań społecznych. Rodziny lesbijek są alternatywą dla tej struktury władzy, nawet jeśli nie podważają jej świadomie.”

    Gdyby to zdanie było prawdą, gejowskie pary wychowujące dzieci cieszyłyby się wielkim poparciem społecznym. W takich rodzinach, nad dzieckiem władzę sprawuje dwóch patriarchów. A „co dwie głowy to nie jedna”, jak wiemy.
    Poza tym, wydawało mi się, że lesbijskie pary powstają dlatego, że dwie kobiety coś do siebie czują a nie po to aby stanowić „alternatywę dla struktury władzy”.

    Fascynuje mnie, jak środowisko LGBT przez całą tą swoją lewicową modę intelektualną kopie dołki, w które samo wpada.
    To zdanie o alternatywie dla „normalnych” związków, to jest wypisz wymaluj, potwierdzenie stereotypów o „wrednych lesbach”, które się pogniewały na facetów i postanowiły zabawiać się ze sobą zamiast z nimi.
    Opisy tradycyjnych rodzin, jako z definicji patriarchalnych a ojców jako patriarchów, to z kolei cudowny argument dla tych konserwatystów, którzy może „daliby” dzieci dwóm kobietom, ale dwóm mężczyznom już nie. Bo kobiety takie czułe a faceci myślą tylko o władzy, więc któż da dziecku miłość w takiej rodzinie ?

  • Pudelek

    [Re: Lesbijki, cz. 3]

    Pani Judith wygląda jak naćpana Linsay Lohan.

  • Jakbyco

    [Re: Lesbijki, cz. 3]

    @PP
    Naprawdę nie wiesz, jak macho system patriarchalny reaguje na rodzinę związaną z dwóch facetów? Gdzie jeden, w wyobrażeniu tegoż systemu, „odgrywa” „rolę” „kobiety”?

    Ten tekst jest pewnym uproszczeniem, ale – zauważyłam to już w poprzednich fragmentach – to po prostu taka stylistyka, amerykańsko-poradnikowa. A że książka najwyraźniej napisana jest dla lesbijek, to pani autorka pisze o lesbijkach, czyli kobietach.

    Jeeej, PP, naprawdę nie możesz stwierdzić, że „ok, ktoś myśli inaczej niż ja, niech sobie ma”? Trzeba zatłuc każdego, kto ma inną wizję świata?

  • Peter Pan

    [Re: Lesbijki, cz. 3]

    @ Jakbyco

    Zatłuc ? Spokojnie, Jakbyco. Nie używasz przypadkiem zbyt mocnych słów ?
    Ta pani ma „inne zdanie” a ja z tym zdaniem polemizuję. Nie piszę niczego złego o niej osobiście. Co najwyżej o jej „innym zdaniu”. Wydaje mi się to dość standardowym rodzajem polemiki.

    Wiem jak społeczeństwo macho reaguje na to, o czym piszesz. Właśnie dlatego uważam to zdanie za idiotyczne.
    Rzecz jest prosta. Tradycyjna rodzina to: kobieta, mężczyzna i dzieci. Konserwatyści uważają, że tylko taka jest dobra, ponieważ istotą konserwatyzmu jest uznawanie, że dobre jest to, co jest tradycyjne.
    Uważasz, że zarzucanie każdemu kto rozumuje w ten sposób, nawet jeśli robi to w spokojny i nieobrażający nikogo sposób, iż chce podtrzymywać system krzywdzący kobiety i dzieci, jest O.K. ? Dla mnie to jest właśnie próba „zatłuczenia” osób, które nie myślą w 100% tak jak byśmy chcieli.

  • Peter Pan

    [Re: Lesbijki, cz. 3]

    Jeszcze jedno,
    ciekawe jest Twoje zdanie:

    ” A że książka najwyraźniej napisana jest dla lesbijek, to pani autorka pisze o lesbijkach, czyli kobietach „.

    Myślę, że tu dochodzimy do takiego punktu, w którym trzeba sobie zdać sprawę z tego, że interesy lesbijek i gejów nie zawsze są takie same oraz z tego, że geje nie powinni uciekać od tego, że są mężczyznami.
    Bajeczka o dobrych kobietach i złych samcach oraz o dobrych kobieco-kobiecych związkach niezanieczyszczonych patriarchalizmem i relacjami władzy jest w pierwszej kolejności wymierzona w mężczyzn hetero. Prędzej czy później dotrze jednak do gejów.
    Społeczeństwo łatwiej „łyka” rodzicielstwo kobieco-kobiece niż męsko-męskie. Dlatego też idealizacja tych pierwszych nie pomaga tym drugim. Raczej im wręcz szkodzi.

  • stereo-typ

    [Re: Lesbijki, cz. 3]

    @ PP

    „Ta pani ma „inne zdanie” a ja z tym zdaniem polemizuję. Nie piszę niczego złego o niej osobiście.”

    Ciekawy argument. Jakby żywcem wyjęty z arsenału środowisk około-PiS-owskich. One też uparcie twierdziły, że nazywanie ś. p. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego homofobem to przesada, właśnie dlatego, że mówiąc o gejach nikogo nie wymieniał z imienia i nazwiska…

  • Peter Pan

    [Re: Lesbijki, cz. 3]

    @ stereo-typ

    Prezydent Kaczyński naruszył podstawowe demokratyczne prawo obywatelskie (wolność zgromadzeń) pewnej grupy społecznej.
    Ograniczanie czyichś praw to coś skrajnie innego niż polemizowanie z kimś.
    Etykieta dyskusji nakazuje, moim zdaniem, nieobrażanie konkretnych osób oraz grup, do których należą.
    Ja nie napisałem nic ani o tej pani ani o lesbijkach/ Amerykankach/ kobietach w średnim wieku/, więc nie mam sobie nic do zarzucenia.
    Ja tylko uważam, że ta pani nie ma racji i polemizuję z cytatem. Tyle.

    P.S. Skoro jesteśmy przy kwestii obrażania grup społecznych, myślę, że Jakbyco obraziła Amerykanów, gdyż nazwała tandetny styl książki „amerykańskim”. Tymczasem w USA powstają rewelacyjne książki. Gnioty i słabe poradniki nie są natomiast niczym, czego Amerykanie mogliby się wstydzić bardziej niż Europejczycy.

  • stereo-typ

    [Re: Lesbijki, cz. 3]

    @ PP

    A Ty jak zwykle! Długo, analitycznie, rozwlekle i zupełnie nie o tym o czym ja pisałem wcześniej. Ja o oburzeniu środowisk około-PiS-owskich z powodu nazywania ś. p. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego homofobem a TY o tym, że Kaczyński naruszał prawa obywatelskie.
    I tak możemy dyskutować „obok siebie” do końca śwata i jeden dzień dłużej. Szkoda tak ładnej pogody. Idę na rower!




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa