- homiki.pl - http://homiki.pl -

Komu przeszkadza MNW?

Kampania Miłość Nie Wyklucza, którą portal homiki.pl i Stowarzyszenie Otwarte Forum starają się wspierać najlepiej jak potrafią, ma co miesiąc odsłonę w kolejnym mieście Polski. Jak Czytelniczki i Czytelnicy zapewne pamiętają, po etapie stołecznym, kiedy to plakaty MNW wisiały m.in. na Krakowskim Przedmieściu, organizatorzy rozpisali wśród internautów ankietę na temat lokalizacji kolejnych odsłon, celowo koncentrując się na miastach średniej wielkości. Dzięki datkom osób prywatnych i sponsorów (z liczbami można zapoznać się dzięki rozliczeniu zamieszczonemu na stronie [1]) plakaty z hasłem „Miłość nie wyklucza. Żądamy ustawy o związkach partnerskich” pojawiły się w Łodzi, Inowrocławiu, Przemyślu, Wałbrzychu, Kołobrzegu, w kwietniu zawisną w Sopocie, planowane są kolejne miasta.

Niestety, „marsz w Polskę” nie odbywa się bez przeszkód. Obecność w przestrzeni publicznej objętych par jednopłciowych powoduje niechęć i agresję, jednak nie – jak można byłoby się spodziewać – ze strony „ulicy”, czyli przechodniów, odbiorców (nie zanotowano przypadków niszczenia nośników z plakatami), ale ze strony osób odpowiedzialnych za ewentualne zamieszczenie materiałów MNW.

Trudności zaczęły się już w Inowrocławiu, gdzie organizatorzy MNW chcieli umieścić plakaty w komunikacji miejskiej. Szef firmy zarządzająca nośnikami reklamowymi Ireneusz Iwański powiedział Gazecie Wyborczej Społeczeństwo nie jest gotowe na oglądanie takich plakatów. Ludzie zniszczyliby je, połamali ramki. A moja firma poniosłaby straty. Wolałbym, żeby akcje uczyły młodzież ustępowania miejsca w autobusach. I nie namówi mnie pan, żebym publicznie się wypowiedział, co sądzę o treści tych plakatów., zaś prezes inowrocławskiego MPK Mariusz Kuszel dodał, że Publiczne propagowanie takich scen nie jest właściwe. Plakaty (w formie ogłoszenia) zamieściła gazeta lokalna „Kurier Inowrocławski”, nie robiąc żadnych przeszkód.

Równie trudne okazało się wejście w przestrzeń publiczną w Ełku. Próba zamieszczenia plakatów w ełckich autobusach MZK spotkała się z taką oto reakcją przedstawicielki tego przedsiębiorstwa, Alicji Chorąży: Mnie te plakaty nie przeszkadzają. Ludzie na zdjęciach prezentują się bardzo dobrze. Ale musimy dbać o pasażerów. A nimi są głównie osoby starsze, konserwatywne. Nie możemy dopuścić do tego, żeby podróżując naszymi autobusami, wpadły w zły nastrój, zdenerwowały się.

Nie lepiej jest w Suwałkach, gdzie organizatorzy, starając się wyważyć koszty i widoczność kampanii, nastawili się na słupy ogłoszeniowe. Tymi zarządza Zakład Usług Komunalnych, a jego dyrektor Tomasz Łazarski zapowiedział: Regulamin zabrania umieszczania plakatów, których treść mogłaby naruszyć cudze uczucia. Suwalczanie to w 90 procentach katolicy. Na pewno poczuliby się dotknięci.

Organizatorzy oczywiście nie ustają w poszukiwaniu innych sposobów umieszczenia plakatów z jakże zdrożnymi obrazkami (całkowicie ubrane i delikatnie się obejmujące pary) i oburzającą treścią „Żądamy ustawy o związkach partnerskich”) w zaplanowanych miastach. Z pewnością znajdą się takie nośniki, których właściciele nie będą mieli obiekcji światopoglądowych ani obaw o zdrowie i dobre samopoczucie klientów/odbiorców. A może nie? Może okaże się, że to, co w Warszawie nie budzi szczególnych emocji, w mniejszych miastach ciągle jest niedyskutowalnym tabu?

W każdym razie opisane powyżej trudności potwierdzają chyba słuszność podjętej przez organizatorów akcji decyzji, by nie skupiać się w kampanii na dużych miastach. To w mniejszych sam fakt istnienia osób nieheteroseksualnych jest kontrowersyjny, bez względu na to, co robią, a przykład ostatnich wydarzeń w Radomiu dobrze to potwierdza.

Należy się jednak zastanowić, czy obok walki o uznanie naszych praw politycznych nie powinniśmy poprowadzić akcji edukacyjnej: „Homoseksualizm to nie choroba. Biseksualizm to nie zboczenie. Osoby transpłciowe to nie wariaci. Orientacja seksualna nie ma nic wspólnego z dewiacjami. Orientacja seksualna jest wrodzona. Wasze dzieci nie zostaną LGBT od samego patrzenia na obejmujące się pary jednopłciowe” itp. Z taką edukacją trzeba by prawdopodobnie wejść już do przedszkoli. Tylko kto wpuści do przedszkola geja???

Tymczasem zachęcamy do śledzenia postępów akcji Miłość nie Wyklucza i wspierania jej [2] w miarę swoich możliwości. Jak apelują organizatorzy – wystarczy drobna darowizna, ale nie tylko o pieniądze chodzi. Ważne jest edukowanie naszego społeczeństwa, a to może zrobić każdy, bezkosztowo.

Warto również przypomnieć, że MNW została zgłoszona do konkursu na Kampanię Społeczną Roku. Dodatkowo jej organizatorzy – Grupa Tel-Aviv – prowadzą działania lobbingowe. Trwa zupełnie niezformalizowana akcja wysyłania maili do premiera [3], podejmowane są również próby rozbudzenia debaty na temat opracowywanego przez SLD projektu ustawy o związkach partnerskich

[Źródła: gazeta.pl, wspolczesna.pl, abiekt.blogspot.com]

AKTUALIZACJA
Kolejnym problematycznym miastem okazuje się być Kędzierzyn-Koźle (miasto znane z posiadania posła Węgrzna).

– No to mamy problem – wzdycha Artur Widłak, wiceprezydent Kędzierzyna-Koźla ds. społecznych. – Obojętnie, jaką decyzję byśmy podjęli, to wzbudzi ona wiele kontrowersji. Albo będą protestować mieszkańcy, którym się to nie spodoba, albo organizacje walczące o prawa homoseksualistów.
Widłak zaznacza, że gdyby decyzja w tej sprawie zależała tylko do niego, to nie pozwoliłby na wieszanie takich plakatów. – Nie widzę potrzeby propagowania takich związków, szczególnie w takiej formie – tłumaczy.

Radny z PiS komentuje dosadniej: – Preferencje seksualne to nie jest jakiś towar, żeby go reklamować na plakatach – uważa [Adam] Sadłowski. – Nie wyobrażam sobie, żeby w autobusach wisiały zdjęcia przytulających albo całujących się facetów.

Czyżby homofobi poczuli, że „w kupie siła”? Społeczny dowód słuszności zadziałał?

[Za: nto.pl]

[sass]