Intymny dystans. Sztuka lesbijska w Polsce, cz. 2

Nie ma się czego wstydzić!

Wiele polskich lesbijek decyduje się na życie poza granicami Polski ze względu na brak poczucia bezpieczeństwa i swobody bycia sobą w tym kraju. Żartobliwą odpowiedź na taką sytuację stanowi cykl czarno-białych i kolorowych fotografii Agaty Stanisz „Lessi come home” (2010)[7] (jako część większego projektu „Booksuk”, częściowo udostępnionego na wystawę „Sztuka Uniwersalna”). W przeciwieństwie do omówionych wcześniej przykładów sztuki lesbijskiej, twórczość tej artystki pozbawiona jest społecznej intencji, a nakierowana na eksplorowanie subkulturowych estetyk, wizualnych żargonów, wizerunków kobiecości. Na utrzymany w konwencji soft-porno snapshots cykl składają się czarno-białe i kolorowe fotografie, które ukazują dwie kobiety w sytuacji flirtu, erotycznej zabawy opartej na mistyfikacji i subwersji; zabawy, w której sam akt fotografowania staje się elementem seksualnego rytuału. Fotografie wykonane zostały w studio, na neutralnym i barwnym tle akcentującym „sztuczność” kreowanych sytuacji.

Intymna relacja między kobietami jest tu konstruowana jako misterne doświadczenie estetyczne i eksponowana jako wizualny fetysz. Kobiety na zdjęciach są przebrane, m.in. za czarownicę, bobasa pterodaktyla, futrzaka. Obraz przedstawiający kobietę przebraną za bobasa może być interpretowany jako karykatura wizualnego fetyszu, a zwłaszcza jej skrzętnie owinięte pieluchą łono, które staje się wizualną namiastką tego, czego nie można zobaczyć. Podobnie boa z piór – atrybut damulek, aktoreczek i kurewek – owijający jej szyję, choć zabrzmi to niezręcznie, sygnalizuje tylko pewne wyobrażenie o kobiecości bez dalszego pokrycia. Znamienne, że ukazane na tych zdjęciach kobiety prezentują się ze względu na przyjemność własną i potencjalnego widza, którego obecność wydaje się wręcz koniecznym dopełnieniem znaczenia erotycznej maskarady. W pierwszej kolejności status widza przyznany jednak zostaje oku kamery, które wykrawa obrazy, ale nie „ejakuluje”. Wbrew deklarowanym przez Stanisz aspołecznym pobudkom jej twórczości, chciałabym jednak pokusić się o bazujące na kompensacji i wyróżnianiu siebie ze społeczeństwa odczytanie jej twórczości. Tego rodzaju sesja eksplorująca wizualną sferę seksualnej intymności między kobietami wymaga zawieszenia kompleksów związanych z wyglądem czy nieśmiałością, stanowiącą dla wielu lesbijek bez afirmatywnego stosunku do własnej orientacji oraz poczucia akceptacji ze strony środowiska, w którym funkcjonują, przyczynę odmowy udziału w comingoutowych projektach. Terapeutyzujący charakter cyklu wydaje się polegać na oferowaniu fotografowanym kobietom możliwości skoncentrowania się na sobie, co wręcz deprecjonuje troskę o to, jak zostaną odebrane przez rodzinę, czy społeczeństwo, przed którymi lesbijki często występują bezosobowo, czy jako osoby, którym czegoś/kogoś brak (w domyśle mężczyzny). „Lessi come home” otwiera pole wolności i kreatywnych działań, oferując ekspresję lesbijskiej intymności wykraczającą poza schematy i stereotypy postrzegania lesbijek, chociażby przez pryzmat typów butch i femme (ale także relacji dominacji i uległości), których stanowi on kreatywną subwersję, żeby nie powiedzieć parodię. Te wizualnie nasycone lesbijskie fantazje, czy lesbijskie reprezentacje o reprezentacjach kobiet, łączą postmodernistyczne poczucie możliwości podjęcia wielu oferowanych przez społeczeństwo ról z możliwością postrzegania siebie ponad opresyjnymi hierarchiami społecznymi i płciowymi podziałami.


Agata Stanisz, z cyklu „Lessi come home”

Na koniec pozostawiłam projekt audiowizualny „WykroczeNIA” (erotyka w mroku) (2008) autorstwa Marii Cyranowicz (głos, „m.ero.dotyki”), Beaty Sosnowskiej (rysunki z cyklu „słodkie sztuki”) i Agnieszki Weseli (tekst, „głodne kawałki”)[8] w ramach wystawy „Sztuka Uniwersalna”. Widzowie poruszali się w zaciemnionym pomieszczeniu częściowo po omacku i wspomagając się światłem latarek. Wąskie snopy światła nie były w stanie całkowicie rozświetlić mroku i tylko punktowo padały na powieszone na ścianach rysunki. Drugie źródło światła pochodziło z projektowanej na sufit-poezji lingwistycznej, w której często pojawiała się wariacja na temat słowa „język”, nabierającego dwuznacznego, zmysłowego sensu wprowadzenie/włóżsię/wbliżsię/wliżsię/tam/niżej/niż/ej/niż”. Poezja „intymizowała” ledwie dostrzeganą przestrzeń wystawienniczą, ewokując skojarzenia ze sferą fizjologiczną: „pleśń miłośna/boleśnie/łamane przez/obleśnie”. Z głośnika słychać było czytany tekst „być sobą przy tobie, nie w tej formie, pod okiem, okupowaną, gładkością, a nie zębami, które zatrzaskują język, nie pod podłogą, na pozycji nie, obiecanej do odzyskania, bez szarpania za dekolt, wyrywania piersi, do ust i do rąk, (…) ja i ja, państwo obojga płci, leżymy, nie należąc do żadnej nacji rodzajowej, nad stawem kolanowym, robimy to sobie nawzajem, choć niedotykalnie, obrabiamy ze skóry seks jak sól błyszczący…”


Beata Sosnowska, z cyklu „słodkie sztuki”

Cykl rysunków Beaty Sosnowskiej „słodkie sztuki” stanowi najbardziej wyrazistą część tej opowieści o lesbijskim pożądaniu. Prace przedstawiają sceny seksualnej rozkoszy pomiędzy dwiema kobietami, bądź rozkosz jednej z nich. Charakteryzuje je ostra, szarpana kreska. Momentami można odnieść wrażenie, że tnie ona papier. Na niektórych rysunkach płeć przedstawionych jest zaledwie zasugerowana, ich sylwetki ukazane fragmentarycznie, na innych głównym motywem przedstawienia jest kobiecy srom odtwarzany z finezyjnie dosadną drobiazgowością łączącą anatomiczną dociekliwość z pornograficzną wyobraźnią. Intymność przejawia się tu również w trudności rozróżnienia ciał zespolonych w seksualnym akcie. Widzimy obraz penetracji dildo, masturbującą się kobietę, sceny seksu oralnego, analnego, a zatem poddane silnej społecznej tabuizacji, niezależnie od orientacji seksualnej, graniczne zachowania seksualne pozwalające na moment oddzielić się od społeczeństwa, pojechać „bez siodła”. Uderza mięsistość tych przedstawień, emanująca z nich libidalna energia, wręcz swoista przemoc, jakby rodzaj połączenia obu ciał wiązał je nie tylko z odczuwaniem rozkoszy, ale też bólu, również tego, który pojawia się w wyniku rozmaitych ograniczeń, niemożliwości równoprawnego wkroczenia w różne społeczne relacje.

Jednak projekt „WykroczeNIA” odczytuję też jako lesbijską interwencję w przestrzeń galeryjną, zarezerwowaną dotąd dla innego typu sztuki oraz pożądania, ograniczającą dostęp do niej przedstawieniom społecznie nieuprawnionego, jeśli można tak powiedzieć, seksu. Koncept tej interwencji polegał również na przyznaniu widzom inicjatywy odkrywania na nowo dla siebie owej galeryjnej przestrzeni: aby zobaczyć trzeba było posłużyć się latarką, która penetrowała ściany, uchylając rąbek lesbijskiej kultury seksualnej. To dynamiczne poruszanie się podążającego za snopem światła spojrzenia wśród gmatwaniny warg sromowych z dwóch względów osiągało status „wykroczenia” – w sensie wyjścia poza to, co zastane, poza obowiązujące kanony tematyzacji i prezentacji kobiecej namiętności oraz jako symboliczny substytut zapowiedzi lesbijskiego aktu seksualnego (poruszanie się w ciemności, „po omacku” jako metafora zawierania znajomości między kobietami, którym towarzyszy niepewność co do rodzaju zainteresowania, na jaki mogą liczyć od drugiej strony). W taki sposób projekt ten inicjuje grę z voyerystycznym sposobem patrzenia na kobiece ciało, które wyłania się i niknie w mroku, odmawiając widzowi ustalonej formy i trwałej obecności. W takich warunkach ramę przedstawienia stanowi właściwie sam akt wyławiania fragmentów przedstawienia oraz przestrzeni języka, w której możliwe staje się negocjowanie alternatywnych wartości, obrazów kobiecej seksualności i cielesnej tożsamości. Wreszcie ta silnie oddziałująca na zmysły praca (problematyzująca dystans między patrzeniem a dotykiem), pożądanie kobiety do kobiety w relacji do heteroseksualnego wzorca (wzorca, który krytykuje, naśladuje, modyfikuje, gwałci jako konwencje), wiedzie do refleksji nad powodami braku lesbijskich reprezentacji w instytucjach kultury. Tytułowy „intymny dystans”, jaki przyglądając się wybranym przykładom tworzonej w Polsce sztuce lesbijskiej starałam się rozpracować, uwzględniając różne jego odcienie znaczeniowe, w tej pracy erodował możliwie wieloznacznie.

[7.] Prace z tego cyklu oraz inne prace Agaty Stanisz mozna zobaczyć na stronie internetowej artystki www.behance.net/booksuk/frame 22.11.2010.
[8.] Analiza na podstawie dokumentacji projektu zrealizowanego w siedzibie UFA, ul. Marszałkowska 3/5, Warszawa, 12 kwietnia 2008 roku. Dokumentacja dostępna na stronie domowej Beaty Sosnowskiej windyproject.pl/portfolio/?id=0&artistID=93789 22.11.2010.

Niniejszy tekst pochodzi z magazynu „Artmix” (numer poświęcony pojęciu intymności) i został opublikowany w witrynie „Obieg”. Za wyrażenie zgody na przedruk uprzejmie dziękujemy redakcji „Artmixu” oraz Autorce.

Ewelina Jarosz – historyczka i krytyczka sztuki, wyspa.

Autorzy:

zdjęcie Ewelina Jarosz

Ewelina Jarosz

autor zmigrowany z php-nuke – ID: 348; nazwa: Ewelina Jarosz




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa