- homiki.pl - http://homiki.pl -

Setnik

Posted By Uschi On 31 marca 2011 @ 08:40 In Jak wierzyć | 245 Comments

[1]

W Biblii znajduje się piękna i budująca opowieść o tym, jak Jezus uleczył słowem cudzoziemca na odległość. Dawniejsze tłumaczenia tekstu greckiego zaciemniały jednak prawdziwy sens tego wydarzenia; podobnie postępują nadal komentatorzy. W Kościele katolickim zaś dwie z trzech przedmiotowych perykop w ogóle nie są odczytywane podczas cyklu czytań przewidzianych na niedziele. Intrygujące jest, dlaczego tak się dzieje? Wszak jest to również integralna część Pisma Świętego!

Trzej ewangeliści, czyli Mateusz, Łukasz i Jan, są zgodni co do tego, że takie zdarzenie miało miejsce. Wszyscy podają, że był to publiczny cud Jezusa, i to zaraz na początku jego działalności. Jezus najpierw dał się poznać jako nauczyciel. „I wnet rozeszła się wieść o Nim wszędzie po całej okolicznej krainie galilejskiej” pisze Marek (1,28 Biblia Tysiąclecia). Późnej także jako uzdrowiciel, tak że „ludzie zewsząd schodzili się do Niego”(Marek 1,45 Biblia Tysiąclecia). Fama obiegała okolicę i go wyprzedzała. Na podstawie rekonstrukcji oraz prześledzenia tekstu oryginalnego i nowszych, konsekwentnych tłumaczeń możemy prześledzić prawdziwy bieg wydarzeń. Choć sprawozdania ewangeliczne różnią się pomiędzy sobą w szczegółach, to można dojść do sedna i stwierdzić, że drobne różnice wcale wzajemnie się nie wykluczają, ale raczej uzupełniają i jeszcze bardziej potwierdzają autentyczność relacji, przedstawionej z perspektywy różnych osób.

Sługa pewnego żołnierza chorował, na tyle poważnie, że był bliski śmierci. Korzystając z okazji, że Jezus przebywał w okolicy Kafarnaum, oficer poprosił go o uzdrowienie swojego sługi. Jezus zgodził się na to i obiecał przyjść do jego domu. Żołnierz jednak stwierdził, że nie jest godny, by Jezus osobiście odwiedził go w domu; poprosił jednak, by Jezus powiedział, że jego sługa wyzdrowieje – i to wystarczy. Jezus bardzo się zdziwił tak wielką wiarą poganina. Dał go innym za przykład i uleczył sługę.

Historia krótka i jasna – a jednak scena jest bardzo dynamiczna i pełna napięcia. Zanotowali ją ewangeliści Mateusz (8, 5-13), Łukasz (7, 1-10) i Jan (4, 46-54). Jeśli jednak przyjrzymy się bliżej i zbadamy tekst, odkryjemy, że mamy do czynienia z opisem spotkania i rozmowy Jezusa z homoseksualistą. Jak i czy doszło do tego spotkania? Jak Jezus zareagował na homoseksualistę i co z tego wynikło? Zobaczmy.

Wspominany rzymski żołnierz to setnik, inaczej centurion, czyli dowódca jednostki wojskowej, złożonej normalnie ze 100 żołnierzy. Był jak sam mówi: „człowiekiem podległym władzy i (mającym) pod sobą żołnierzy” (Mateusz 8,9, Biblia warszawska). Niestety nie znamy ani jego imienia, ani jego wieku. Z racji zawodu możemy jednak przypuszczać, że odznaczał się dobrą sprawnością fizyczną i szerszym wykształceniem. Ewangelista Jan podaje, że człowiek ten był „urzędnikiem królewskim” (Jana 4,46, Biblia Tysiąclecia). Jeśli tak było rzeczywiście, to był dworzaninem u wnuka Heroda Wielkiego, króla Heroda Agrypy I, do którego należało Kafarnaum. Był osobą na tyle majętną, że miał służbę oraz mógł „sam zbudować synagogę” (Łukasz 7,5). Jego pozycja i status były więc wysokie.

Działo się to wszystko w Kafarnaum w Galilei, które było miastem nadgranicznym, siedzibą oddziału wojsk rzymskich i miejscem poboru podatku celnego.

Setnik widząc, że jego sługa jest bardzo chory, wręcz bliski śmierci prosi Jezusa o interwencję. Pomijam różnice w określeniu przyczyny tej dolegliwości. Była ona jednak na tyle poważna, że mogła spowodować zgon. Mateusz i Jan piszą, że setnik czyni to osobiście, Łukasz zaś, że przez starszyznę żydowską. Czy nie zakrawa to na nieścisłość i tym samym podważa wiarygodność relacji? Nie ma jednak tutaj rozbieżności w relacji. Jest to raczej szczera relacja kilku naocznych świadków jednego wydarzenia. Podobna sytuacja ma miejsce, gdy dyrektor zleca coś sekretarce, a ta przekazuje dalej słowa dyrektora – o tych słowach nie mówi się, że są to słowa sekretarki, lecz dyrektora. Sekretarka jest tylko pośrednikiem. Tak w tym przypadku Łukasz podaje detal, dzięki któremu możemy lepiej zrozumieć, co przekonało Jezusa, żeby wybrał się do domu setnika. Starszyzna żydowska za namową setnika wybrała się w jego imieniu, aby przedłożyć prośbę. Ci znamienici Izraelici argumentują, dlaczego gotowi byli spełnić życzenie poganina i dlaczego wart jest on spełnienia takiej prośby i wyświadczenia mu dobra. Musieli go dobrze znać i podają dwa powody ku temu. „Kocha bowiem nasz naród i sam zbudował nam synagogę” – mówią (Łukasza 7,5, Biblia Tysiąclecia). Setnik jak widać nie był rodowitym Izraelitą, ale przypuszczalnie czcicielem prawdziwego Boga, a może nawet żydowskim prozelitą. Mieszkając z dala od Jerozolimy oraz nie mając pełnego wstępu do świątyni zawsze mógł mieć przystęp do Boga w modlitwie, w tym też celu zbudował miejscową synagogę. Z nawróceniem na judaizm wiązałaby się jednak konieczność obrzezania i przestrzegania szabatu, trudna do realizacji przez urzędnika rzymskiego. Nie był to przy tym odosobniony przypadek, że legioniści rzymscy przyjmowali wiarę ludów na terenie, których stacjonowali. Przykładem jest choćby inny pobożny setnik Korneliusz, jego dom i kohorta (zob. Dzieje Apostolskie, rozdział 10).

Ci Żydzi, którzy przyszli do Jezusa w sprawie setnika z pewnością czytali w Piśmie Świętym i wzięli sobie do serca słowa: „również i cudzoziemca, który nie jest z Twego ludu, Izraela, a jednak przyjdzie z dalekiego kraju przez wzgląd na Twe imię – bo będzie słychać o Twoim wielkim imieniu i Twej mocnej ręce i wyciągniętym ramieniu – gdy przyjdzie i będzie się modlić w tej świątyni, Ty w niebie, miejscu Twego przebywania, wysłuchaj i uczyń mu wszystko, o co ten cudzoziemiec będzie do Ciebie wołać (I Księga Królewska 8,41-43 a, Biblia Tysiąclecia). Z tego też powodu „usilnie” go prosili o pomoc setnikowi. „Jezus przeto wybrał się z nimi.” (Łukasza 7,6 a Biblia Tysiąclecia). Jezus tym samym pokazuje, że po raz kolejny pokonuje uprzedzenia i stereotypy. Idzie do człowieka z obcego kraju, choć był posłany z misją do członków własnego narodu; do poganina, choć zwyczaj zabrania Żydowi utrzymywania kontaktów towarzyskich z nie-Żydami, których uważano za nieczystych; do człowieka, który reprezentuje znienawidzonego okupanta. W podobny sposób uzdrowi później także córkę Syrofenicjanki.

„A gdy już był niedaleko domu, setnik posłał przyjaciół i kazał mu powiedzieć: Panie, nie trudź się, nie jestem bowiem godzien, abyś wszedł pod dach mój” (Łukasz 7, 6 b, Biblia warszawska). Reakcja setnika może się wydawać niezrozumiała. Najpierw błaga Jezusa, żeby przyszedł, aby uzdrowić jego sługę, a gdy teraz widzi Jezusa w pewnej odległości od swej posiadłości, zapewne stojąc przed swym domem, po raz drugi wysyła poselstwo, tym razem przyjaciół, aby odwieść Jezusa od osobistej wizyty w swym domu. Motywuje, że nie zasługuje na tą wizytę i argumentuje, że wierzy, że nawet jedno słowo Jezusa wystarczy, aby jego sługa odzyskał zdrowie – gdyż i on ma władzę nad innymi i jednym rozkazuje by odmaszerowali i oni odmaszerowują, innym nakazuje przyjść i ci przychodzą, a niewolnikowi by coś zrobił i ten to czyni. Setnik wyobraża sobie Jezusa jako dowódcę, który może wydawać rozkazy i żądać posłuchu, może więc rozkazać aniołom, aby poszli i uzdrowili chorego. Tym samym uważa, iż na rozkaz Jezusa rzeczywistość może się zmienić na lepsze. Pokładając wiarę w Pismo Święte wierzy, że jak dawniej tak i teraz Bóg może posłać „swe słowo, aby ich uleczyć i wyrwać od zagłady ich życie” (Psalm 107,20, Biblia Tysiąclecia). Jak zgodnie odnotowują ewangeliści, Jezusa ogromnie to „zadziwia”. Zastanawia go głęboka wiara u poganina, tym bardziej, że jest to żołnierz przyzwyczajony raczej do wydawania poleceń niż ich słuchania. Podziwia i chwali go za ogrom i szczerość wiary. Daje ją za przykład Izraelitom. Na niej mają się wzorować inni.

Frapujące jest jednak, w czym to mogła przejawiać się niegodność setnika? Wcześniej starszyzna żydowska przekonywała Jezusa, że właśnie „godzien jest, żeby Jezus mu to wyświadczył” (Łukasz 7,4). Prócz tego przecież gościnność była i jest po dziś dzień na Bliskim Wschodzie wręcz przysłowiowa. Sednem sprawy jest ów „ulubiony niewolnik” (Łukasza 7,2 – parafraza Nowego Testamentu we współczesnym języku polskim „Słowo Życia”). Dlatego to „setnik powiedział: Panie, nie jestem wart, abyś wchodził pod mój dach, ale powiedz tylko słowo, a mój chłopiec będzie uzdrowiony” (Mateusz 8,8, Ewangeliczny Instytut Biblijny).

Cały problem polega właśnie na tym, kim był wspomniany sługa dla owego setnika. W języku greckim na określenie sługi stosowano aż cztery różne wyrażenia:
doulon – niewolnik,
- diakonos – posługujący, służący,
- uphretai – strażnicy, pachołki,
- paidos – chłopcy.
Ostatni termin jest wieloznaczny. Różni się jednak od słowa, którym określano dzieci – paidiwn. O kim jest, więc mowa w ewangeliach? Otóż termin ten pojawia się u Mateusza (8,6.8.13), u Łukasza (7,7) oraz u Jana (4,51) w liczbie pojedynczej. Pais znaczy dosłownie „chłopiec, sługa, chłopiec służebny, syn, posłuszny syn”. W tym również jako chłopiec do posług seksualnych. To właśnie jego może mieć na myśli setnik, kiedy to wcześniej po wyliczeniu poleceń, jakie wydaje żołnierzom, mówi, że każe: „słudze mojemu: Zrób to – to zrobi” (Łukasz 7,8, Romaniuk). Termin ten – pais – pojawia się przede wszystkim w tej opowieści ewangelii. Łukasz w trzech miejscach koryguje to słowo na „niewolnik”, a Jan używa sformułowania „syn”. Wydawać by się mogło, że zachodzi tu kolejna dziwna sprzeczność. Relacje zdają się być przez to nie tylko niejasne, ale wręcz wzajemnie się wykluczające. Przyjrzyjmy się jednakże bliżej sytuacji.

Możemy zauważyć, że ów sługa, który przebywał w domu setnika, to de facto bardzo młody mężczyzna. Dzieliła ich różnica wieku. Nie wiemy jak wielka była to różnica. Sługa był „bardzo mu drogi” (Łukasz 7, 2, Popowski). Na tyle „był mu drogi” (Wujek), że w momencie jego ciężkiej choroby setnik, słysząc o uzdrowieniach, jakich dokonywał Jezus, zwrócił się z prośbą: „rozkaż tylko słowem i niech mój chłopak stanie się zdrowy” (Łukasz 7,7 b, Popowski). Dlaczego setnik sobie tak „bardzo cenił” (Biblia poznańska, „bardzo poważał” Biblia gdańska, „wielce sobie cenił” Kowalski) tego chłopaka? Przecież był na tyle bogaty, że mógł kupić i mieć dla siebie innego niewolnika, nowego sługę. Poza tym, jeżeli był on Rzymianinem, całe zdarzenie jest tym bardziej godne uwagi, gdyż Rzymianie nie słynęli ze współczucia dla niewolników.

Określanie w ten sposób sługi lub niewolnika może być świadectwem ciepłego i osobistego stosunku pana do niego. Otóż najpewniej setnik był związany z nim nie tylko seksualnie, ale także emocjonalnie. Prawdziwego uczucia nie da się kupić. Innego wytłumaczenia nie sposób znaleźć. Nawet jeżeli w domu setnika miał początkowo pozycję niewolnika, mógł zostać przez setnika później wyzwolony, a następnie nawet i usynowiony (adoptowany). W starożytnym Rzymie powszechnie akceptowano męski homoseksualizm, o ile kochankiem aktywnym był mężczyzna – obywatel, a biernym z niższej klasy społecznej – niewolnik czy też wyzwoleniec. Tak musiało być i w tym przypadku. Stąd różnice w terminologii u ewangelistów, którzy używają naprzemiennie określeń „sługa”, „chłopiec” i „syn”. Tak jak naturalną potrzebą, którą należy zaspokoić jest potrzeba bycia z kimś, tak samo i potrzeba bliskości. Na marginesie można wspomnieć, że Biblia do trzech podstawowych potrzeb każdego człowieka zalicza pożywienie, odzież i seks. W Księdze Wyjścia czytamy, że mężczyzna:, „jeśli weźmie sobie jeszcze inną żonę, nie może umniejszać tej pierwszej pożywienia, ubrania i współżycia” (21,10, Biblia poznańska).

„I rzekł Jezus do setnika: Idź, a jak uwierzyłeś, niech ci się stanie. I w tej godzinie chłopczyk został uzdrowiony” (Mateusz 8,13, Sykta). Setnik pełen ufności wraca do swego domu. Teraz do głosu dochodzi kolejna grupa związana z setnikiem. „A gdy już szedł, jego niewolnicy wyszli mu na spotkanie, żeby mu powiedzieć, iż chłopiec jego żyje” (Jana 4,51, Przekład Nowego Świata). Byli to słudzy z jego domu, którzy będąc z setnikiem w drodze do Jezusa, pobiegli z powrotem, aby sprawdzić autentyczność słów Jezusa. Ewangelista Jan podaje, że było to około godziny trzynastej. Setnik stwierdza, że była to pora, kiedy Jezus mówił, że uleczy chłopca. Uzdrowienie więc nie było zwykłym ani przypadkowym wyzdrowieniem, lecz cudowną interwencją Jezusa. Był to też znak dla setnika, aby uwierzyć w posłannictwo Jezusa, gdyż wiara nie opiera się na rozumie (zobacz Jana 4,48 „jeżeli nie widzicie znaków i cudów nie wierzycie” Kowalski). Od tego momentu żołnierz uznaje więc Jezusa za mesjasza i wraz z całym swym domem nawraca się na chrześcijaństwo.

Czego nas uczy to wydarzenie? Otóż Jezus nie wypowiada się ani słowem na temat relacji tego setnika z chłopakiem. W swoim nauczaniu również w ogóle nie wypowiada się o homoseksualizmie. Gdyby chciał zareagować negatywnie, miał ku temu świetną okazję. Jednak nie dość, że tego nie robi, to – co więcej – leczy tego chłopca, a nawet chwali wiarę setnika. Możemy więc mówić również o nieprzeciętnej wierze przeciętnego człowieka, homoseksualisty. Okazuje się, że „mały” też może być się „wielkim”, ostatni – pierwszym, a im większa wiara, tym więcej cudów.

Tomasz Woźny, dawniej mTV – teolog pastoralista, współpracownik homików.pl

Autorzy:

zdjęcie Tomasz Woźny

Tomasz Woźny [2]

Teolog pastoralista, współpracownik portalu homiki.pl


Article printed from homiki.pl: http://homiki.pl

URL to article: http://homiki.pl/index.php/2011/03/setnik/

URLs in this post:

[1] Image: http://homiki.plimages/foto/biblijny480.jpg

[2] Tomasz Woźny: http://homiki.pl/index.php/autorship/nuke_topic_350/

Copyright © 2011 homiki.pl. Wszelkie prawa zatrzeżone.