Setnik

W Biblii znajduje się piękna i budująca opowieść o tym, jak Jezus uleczył słowem cudzoziemca na odległość. Dawniejsze tłumaczenia tekstu greckiego zaciemniały jednak prawdziwy sens tego wydarzenia; podobnie postępują nadal komentatorzy. W Kościele katolickim zaś dwie z trzech przedmiotowych perykop w ogóle nie są odczytywane podczas cyklu czytań przewidzianych na niedziele. Intrygujące jest, dlaczego tak się dzieje? Wszak jest to również integralna część Pisma Świętego!

Trzej ewangeliści, czyli Mateusz, Łukasz i Jan, są zgodni co do tego, że takie zdarzenie miało miejsce. Wszyscy podają, że był to publiczny cud Jezusa, i to zaraz na początku jego działalności. Jezus najpierw dał się poznać jako nauczyciel. „I wnet rozeszła się wieść o Nim wszędzie po całej okolicznej krainie galilejskiej” pisze Marek (1,28 Biblia Tysiąclecia). Późnej także jako uzdrowiciel, tak że „ludzie zewsząd schodzili się do Niego”(Marek 1,45 Biblia Tysiąclecia). Fama obiegała okolicę i go wyprzedzała. Na podstawie rekonstrukcji oraz prześledzenia tekstu oryginalnego i nowszych, konsekwentnych tłumaczeń możemy prześledzić prawdziwy bieg wydarzeń. Choć sprawozdania ewangeliczne różnią się pomiędzy sobą w szczegółach, to można dojść do sedna i stwierdzić, że drobne różnice wcale wzajemnie się nie wykluczają, ale raczej uzupełniają i jeszcze bardziej potwierdzają autentyczność relacji, przedstawionej z perspektywy różnych osób.

Sługa pewnego żołnierza chorował, na tyle poważnie, że był bliski śmierci. Korzystając z okazji, że Jezus przebywał w okolicy Kafarnaum, oficer poprosił go o uzdrowienie swojego sługi. Jezus zgodził się na to i obiecał przyjść do jego domu. Żołnierz jednak stwierdził, że nie jest godny, by Jezus osobiście odwiedził go w domu; poprosił jednak, by Jezus powiedział, że jego sługa wyzdrowieje – i to wystarczy. Jezus bardzo się zdziwił tak wielką wiarą poganina. Dał go innym za przykład i uleczył sługę.

Historia krótka i jasna – a jednak scena jest bardzo dynamiczna i pełna napięcia. Zanotowali ją ewangeliści Mateusz (8, 5-13), Łukasz (7, 1-10) i Jan (4, 46-54). Jeśli jednak przyjrzymy się bliżej i zbadamy tekst, odkryjemy, że mamy do czynienia z opisem spotkania i rozmowy Jezusa z homoseksualistą. Jak i czy doszło do tego spotkania? Jak Jezus zareagował na homoseksualistę i co z tego wynikło? Zobaczmy.

Wspominany rzymski żołnierz to setnik, inaczej centurion, czyli dowódca jednostki wojskowej, złożonej normalnie ze 100 żołnierzy. Był jak sam mówi: „człowiekiem podległym władzy i (mającym) pod sobą żołnierzy” (Mateusz 8,9, Biblia warszawska). Niestety nie znamy ani jego imienia, ani jego wieku. Z racji zawodu możemy jednak przypuszczać, że odznaczał się dobrą sprawnością fizyczną i szerszym wykształceniem. Ewangelista Jan podaje, że człowiek ten był „urzędnikiem królewskim” (Jana 4,46, Biblia Tysiąclecia). Jeśli tak było rzeczywiście, to był dworzaninem u wnuka Heroda Wielkiego, króla Heroda Agrypy I, do którego należało Kafarnaum. Był osobą na tyle majętną, że miał służbę oraz mógł „sam zbudować synagogę” (Łukasz 7,5). Jego pozycja i status były więc wysokie.

Działo się to wszystko w Kafarnaum w Galilei, które było miastem nadgranicznym, siedzibą oddziału wojsk rzymskich i miejscem poboru podatku celnego.

Setnik widząc, że jego sługa jest bardzo chory, wręcz bliski śmierci prosi Jezusa o interwencję. Pomijam różnice w określeniu przyczyny tej dolegliwości. Była ona jednak na tyle poważna, że mogła spowodować zgon. Mateusz i Jan piszą, że setnik czyni to osobiście, Łukasz zaś, że przez starszyznę żydowską. Czy nie zakrawa to na nieścisłość i tym samym podważa wiarygodność relacji? Nie ma jednak tutaj rozbieżności w relacji. Jest to raczej szczera relacja kilku naocznych świadków jednego wydarzenia. Podobna sytuacja ma miejsce, gdy dyrektor zleca coś sekretarce, a ta przekazuje dalej słowa dyrektora – o tych słowach nie mówi się, że są to słowa sekretarki, lecz dyrektora. Sekretarka jest tylko pośrednikiem. Tak w tym przypadku Łukasz podaje detal, dzięki któremu możemy lepiej zrozumieć, co przekonało Jezusa, żeby wybrał się do domu setnika. Starszyzna żydowska za namową setnika wybrała się w jego imieniu, aby przedłożyć prośbę. Ci znamienici Izraelici argumentują, dlaczego gotowi byli spełnić życzenie poganina i dlaczego wart jest on spełnienia takiej prośby i wyświadczenia mu dobra. Musieli go dobrze znać i podają dwa powody ku temu. „Kocha bowiem nasz naród i sam zbudował nam synagogę” – mówią (Łukasza 7,5, Biblia Tysiąclecia). Setnik jak widać nie był rodowitym Izraelitą, ale przypuszczalnie czcicielem prawdziwego Boga, a może nawet żydowskim prozelitą. Mieszkając z dala od Jerozolimy oraz nie mając pełnego wstępu do świątyni zawsze mógł mieć przystęp do Boga w modlitwie, w tym też celu zbudował miejscową synagogę. Z nawróceniem na judaizm wiązałaby się jednak konieczność obrzezania i przestrzegania szabatu, trudna do realizacji przez urzędnika rzymskiego. Nie był to przy tym odosobniony przypadek, że legioniści rzymscy przyjmowali wiarę ludów na terenie, których stacjonowali. Przykładem jest choćby inny pobożny setnik Korneliusz, jego dom i kohorta (zob. Dzieje Apostolskie, rozdział 10).

Ci Żydzi, którzy przyszli do Jezusa w sprawie setnika z pewnością czytali w Piśmie Świętym i wzięli sobie do serca słowa: „również i cudzoziemca, który nie jest z Twego ludu, Izraela, a jednak przyjdzie z dalekiego kraju przez wzgląd na Twe imię – bo będzie słychać o Twoim wielkim imieniu i Twej mocnej ręce i wyciągniętym ramieniu – gdy przyjdzie i będzie się modlić w tej świątyni, Ty w niebie, miejscu Twego przebywania, wysłuchaj i uczyń mu wszystko, o co ten cudzoziemiec będzie do Ciebie wołać (I Księga Królewska 8,41-43 a, Biblia Tysiąclecia). Z tego też powodu „usilnie” go prosili o pomoc setnikowi. „Jezus przeto wybrał się z nimi.” (Łukasza 7,6 a Biblia Tysiąclecia). Jezus tym samym pokazuje, że po raz kolejny pokonuje uprzedzenia i stereotypy. Idzie do człowieka z obcego kraju, choć był posłany z misją do członków własnego narodu; do poganina, choć zwyczaj zabrania Żydowi utrzymywania kontaktów towarzyskich z nie-Żydami, których uważano za nieczystych; do człowieka, który reprezentuje znienawidzonego okupanta. W podobny sposób uzdrowi później także córkę Syrofenicjanki.

„A gdy już był niedaleko domu, setnik posłał przyjaciół i kazał mu powiedzieć: Panie, nie trudź się, nie jestem bowiem godzien, abyś wszedł pod dach mój” (Łukasz 7, 6 b, Biblia warszawska). Reakcja setnika może się wydawać niezrozumiała. Najpierw błaga Jezusa, żeby przyszedł, aby uzdrowić jego sługę, a gdy teraz widzi Jezusa w pewnej odległości od swej posiadłości, zapewne stojąc przed swym domem, po raz drugi wysyła poselstwo, tym razem przyjaciół, aby odwieść Jezusa od osobistej wizyty w swym domu. Motywuje, że nie zasługuje na tą wizytę i argumentuje, że wierzy, że nawet jedno słowo Jezusa wystarczy, aby jego sługa odzyskał zdrowie – gdyż i on ma władzę nad innymi i jednym rozkazuje by odmaszerowali i oni odmaszerowują, innym nakazuje przyjść i ci przychodzą, a niewolnikowi by coś zrobił i ten to czyni. Setnik wyobraża sobie Jezusa jako dowódcę, który może wydawać rozkazy i żądać posłuchu, może więc rozkazać aniołom, aby poszli i uzdrowili chorego. Tym samym uważa, iż na rozkaz Jezusa rzeczywistość może się zmienić na lepsze. Pokładając wiarę w Pismo Święte wierzy, że jak dawniej tak i teraz Bóg może posłać „swe słowo, aby ich uleczyć i wyrwać od zagłady ich życie” (Psalm 107,20, Biblia Tysiąclecia). Jak zgodnie odnotowują ewangeliści, Jezusa ogromnie to „zadziwia”. Zastanawia go głęboka wiara u poganina, tym bardziej, że jest to żołnierz przyzwyczajony raczej do wydawania poleceń niż ich słuchania. Podziwia i chwali go za ogrom i szczerość wiary. Daje ją za przykład Izraelitom. Na niej mają się wzorować inni.

Frapujące jest jednak, w czym to mogła przejawiać się niegodność setnika? Wcześniej starszyzna żydowska przekonywała Jezusa, że właśnie „godzien jest, żeby Jezus mu to wyświadczył” (Łukasz 7,4). Prócz tego przecież gościnność była i jest po dziś dzień na Bliskim Wschodzie wręcz przysłowiowa. Sednem sprawy jest ów „ulubiony niewolnik” (Łukasza 7,2 – parafraza Nowego Testamentu we współczesnym języku polskim „Słowo Życia”). Dlatego to „setnik powiedział: Panie, nie jestem wart, abyś wchodził pod mój dach, ale powiedz tylko słowo, a mój chłopiec będzie uzdrowiony” (Mateusz 8,8, Ewangeliczny Instytut Biblijny).

Cały problem polega właśnie na tym, kim był wspomniany sługa dla owego setnika. W języku greckim na określenie sługi stosowano aż cztery różne wyrażenia:
doulon – niewolnik,
- diakonos – posługujący, służący,
- uphretai – strażnicy, pachołki,
- paidos – chłopcy.
Ostatni termin jest wieloznaczny. Różni się jednak od słowa, którym określano dzieci – paidiwn. O kim jest, więc mowa w ewangeliach? Otóż termin ten pojawia się u Mateusza (8,6.8.13), u Łukasza (7,7) oraz u Jana (4,51) w liczbie pojedynczej. Pais znaczy dosłownie „chłopiec, sługa, chłopiec służebny, syn, posłuszny syn”. W tym również jako chłopiec do posług seksualnych. To właśnie jego może mieć na myśli setnik, kiedy to wcześniej po wyliczeniu poleceń, jakie wydaje żołnierzom, mówi, że każe: „słudze mojemu: Zrób to – to zrobi” (Łukasz 7,8, Romaniuk). Termin ten – pais – pojawia się przede wszystkim w tej opowieści ewangelii. Łukasz w trzech miejscach koryguje to słowo na „niewolnik”, a Jan używa sformułowania „syn”. Wydawać by się mogło, że zachodzi tu kolejna dziwna sprzeczność. Relacje zdają się być przez to nie tylko niejasne, ale wręcz wzajemnie się wykluczające. Przyjrzyjmy się jednakże bliżej sytuacji.

Możemy zauważyć, że ów sługa, który przebywał w domu setnika, to de facto bardzo młody mężczyzna. Dzieliła ich różnica wieku. Nie wiemy jak wielka była to różnica. Sługa był „bardzo mu drogi” (Łukasz 7, 2, Popowski). Na tyle „był mu drogi” (Wujek), że w momencie jego ciężkiej choroby setnik, słysząc o uzdrowieniach, jakich dokonywał Jezus, zwrócił się z prośbą: „rozkaż tylko słowem i niech mój chłopak stanie się zdrowy” (Łukasz 7,7 b, Popowski). Dlaczego setnik sobie tak „bardzo cenił” (Biblia poznańska, „bardzo poważał” Biblia gdańska, „wielce sobie cenił” Kowalski) tego chłopaka? Przecież był na tyle bogaty, że mógł kupić i mieć dla siebie innego niewolnika, nowego sługę. Poza tym, jeżeli był on Rzymianinem, całe zdarzenie jest tym bardziej godne uwagi, gdyż Rzymianie nie słynęli ze współczucia dla niewolników.

Określanie w ten sposób sługi lub niewolnika może być świadectwem ciepłego i osobistego stosunku pana do niego. Otóż najpewniej setnik był związany z nim nie tylko seksualnie, ale także emocjonalnie. Prawdziwego uczucia nie da się kupić. Innego wytłumaczenia nie sposób znaleźć. Nawet jeżeli w domu setnika miał początkowo pozycję niewolnika, mógł zostać przez setnika później wyzwolony, a następnie nawet i usynowiony (adoptowany). W starożytnym Rzymie powszechnie akceptowano męski homoseksualizm, o ile kochankiem aktywnym był mężczyzna – obywatel, a biernym z niższej klasy społecznej – niewolnik czy też wyzwoleniec. Tak musiało być i w tym przypadku. Stąd różnice w terminologii u ewangelistów, którzy używają naprzemiennie określeń „sługa”, „chłopiec” i „syn”. Tak jak naturalną potrzebą, którą należy zaspokoić jest potrzeba bycia z kimś, tak samo i potrzeba bliskości. Na marginesie można wspomnieć, że Biblia do trzech podstawowych potrzeb każdego człowieka zalicza pożywienie, odzież i seks. W Księdze Wyjścia czytamy, że mężczyzna:, „jeśli weźmie sobie jeszcze inną żonę, nie może umniejszać tej pierwszej pożywienia, ubrania i współżycia” (21,10, Biblia poznańska).

„I rzekł Jezus do setnika: Idź, a jak uwierzyłeś, niech ci się stanie. I w tej godzinie chłopczyk został uzdrowiony” (Mateusz 8,13, Sykta). Setnik pełen ufności wraca do swego domu. Teraz do głosu dochodzi kolejna grupa związana z setnikiem. „A gdy już szedł, jego niewolnicy wyszli mu na spotkanie, żeby mu powiedzieć, iż chłopiec jego żyje” (Jana 4,51, Przekład Nowego Świata). Byli to słudzy z jego domu, którzy będąc z setnikiem w drodze do Jezusa, pobiegli z powrotem, aby sprawdzić autentyczność słów Jezusa. Ewangelista Jan podaje, że było to około godziny trzynastej. Setnik stwierdza, że była to pora, kiedy Jezus mówił, że uleczy chłopca. Uzdrowienie więc nie było zwykłym ani przypadkowym wyzdrowieniem, lecz cudowną interwencją Jezusa. Był to też znak dla setnika, aby uwierzyć w posłannictwo Jezusa, gdyż wiara nie opiera się na rozumie (zobacz Jana 4,48 „jeżeli nie widzicie znaków i cudów nie wierzycie” Kowalski). Od tego momentu żołnierz uznaje więc Jezusa za mesjasza i wraz z całym swym domem nawraca się na chrześcijaństwo.

Czego nas uczy to wydarzenie? Otóż Jezus nie wypowiada się ani słowem na temat relacji tego setnika z chłopakiem. W swoim nauczaniu również w ogóle nie wypowiada się o homoseksualizmie. Gdyby chciał zareagować negatywnie, miał ku temu świetną okazję. Jednak nie dość, że tego nie robi, to – co więcej – leczy tego chłopca, a nawet chwali wiarę setnika. Możemy więc mówić również o nieprzeciętnej wierze przeciętnego człowieka, homoseksualisty. Okazuje się, że „mały” też może być się „wielkim”, ostatni – pierwszym, a im większa wiara, tym więcej cudów.

Tomasz Woźny, dawniej mTV – teolog pastoralista, współpracownik homików.pl

Autorzy:

zdjęcie Tomasz Woźny

Tomasz Woźny

Teolog pastoralista, współpracownik portalu homiki.pl

245 komentarzy do:Setnik

  • muzz

    [Re: Setnik]

    NADINTERPRETACJA i tyle. więcej domysłów niż, przekonywujących faktów. Nie wolno dopowiadać w czytaniu tekstów i literatury, tego czego nie ma. Jest zbyt wiele pytań, żeby móc interpretować tę scenę. Poza ty, wszystko dzieje się w zupełnie innej kulturze.

    Jedyną prawdą tego tekstu, jest to, że Jezus nigdy o homoseksualizmie się nie wypowiedział.

  • mona

    [Re: Setnik]

    Zgadzm się z muzz w 100 procentach. To klasyczna nadinterpretacja zrobiona w określonym celu. W ten sposób można wszystko „zinterpretować”. Pan „teolog pastoralista” nagina pod siebie, pod to, co jest dla niego psychicznie wygodne teksty biblijne. A może niedługo stworzy kolejny nowy kościół, a tutaj szuka wyznawców? Zapewne znajdzie się niejeden zresztą…

  • Jakbyco

    [Re: Setnik]

    No nie wiem, czy taka straszna nadinterpretacja, skoro i inni już na to wcześniej wpadli – na facebookowym profilu portalu ktoś podlinkował nawet Racjonalistę: http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,2735/q,Czy.Jezus.rozmawial.z.gejem oraz taki link: http://ja.gram.pl/blog_wpis.asp?id=847940&n=4

  • Szymon Niemiec

    [Re: Setnik]

    O podobnej interpretacji pisze między innymi dr. Mona West z Metropolitan Community Church. Tłumaczenie jej wykładu można znaleźć na stronie http://www.gay.pl/tekst.php?id=9410

  • Peter Pan

    [Re: Setnik]

    A ja, jak najbardziej popieram autora artykułu.

    Mały przykład:
    Dziś wiemy jak doszło do powstania różnych języków, wiemy, że było to długi proces, w którym rolę odgrywały wędrówki ludów. Wiemy też, że języki ewoluują stale. Fakt ten nie jest dziś przedmiotem kontrowersji.
    Dlatego, gdy zapytamy księży o wieżę Babel, powiedzą nam prawdopodobnie, że to TYLKO PRZYPOWIEŚĆ i, że z tymi językami to nie najistotniejsze, bo chodzi głównie o nieposłuszeństwo wobec Boga.
    Tymczasem inna przypowieść, ta o Sodomie i Gomorze, cytowana jest przez kościół absolutnie literalnie, bez żadnej próby umieszczenia jej w historycznym i kulturowym kontekście w jakim powstała.

    Kościół też traktuje Biblię wybiórczo. Te fragmenty , których nie da się dziś czytać dosłownie, odczytuje jako to czym są faktycznie, czyli jako przypowieści.
    Wszystkie cytaty dotyczące dziedziczenia winy, krwawych ofiar ze zwierząt itp. interpretuje jako świadectwo mentalności społeczeństwa, w którym powstawały a nie jako wzór postępowania w dzisiejszych czasach.
    Tylko dwie przypowieści czytane są w skali 1:1. Ta o Sodomie i ta o Onanie.

    Z tego właśnie powodu, nie widzę nic złego w takiej walce na cytaty. Myślę, że jest bardzo potrzebna.

  • Peter Pan

    [Re: Setnik]

    Korekta:
    był to długi proces

  • eN Zet

    [Re: Setnik]

    No muszę przyznać, że stanowi to swego rodzaju ciekawostkę. Na podstawie Pisma Świętego można wywnioskować, że Jezus był człowiekiem otwartym na innych, także tych, którzy nie żyli według przykazań bożych. Zatem taka sytuacja faktycznie mogła mieć miejsce i nie widzę powodu, dlaczego Kościół miałby to ukrywać, wszak jest to powód raczej do dumy i radości z tego, że wiara chrześcijańska oparta jest na miłości i zrozumieniu bliźniego. Tym czasem jednak ukrywając takie sceny Kościół sam siebie stawia w niezręcznej sytuacji – posługuje się Jezusem jako ikoną całego ruchu, natomiast nie głosi przekonań, które podzielał sam Jezus.

  • d_biskupa

    [Re: Setnik]

    Tymczasem nikt nie zauważył, że stały autor homików, mTV, zrezygnował z anonimowości. Godne pochwały.

    A swoją drogą co sądzicie o wydziałach teologicznych na publicznych uczelniach: wywalić, czy tolerować?

  • Peter Pan

    [Re: Setnik]

    @ dupa

    Teologia jest teoretycznie nauką o tych spośród filozoficznych doktryn, które zajmują się Bogiem, czy ogólnie transcendencją.
    Nawet jeśli mamy do czynienia z „teologią chrześcijańską”, to jest to w zasadzie nauka o filozofii chrześcijańskiej. A ta jest częścią tradycji filozoficznej – czy to się komuś podoba czy nie.
    Sądzę, więc że nie ma podstaw aby wywalać teologię z uniwersytetów.

    Poza tym, nie zapominajmy, że teologowie a księża to nie to samo. Ci pierwsi nie zawsze są reprezentantami kościoła. Czasem są jego krytykami i ponieważ krytykują znając dobrze temat, kościół ma problem, bo nie może im zarzucić, iż „walczą z nim” z jakichś dekadenckich pobudek. W Polsce kimś takim jest np. Bartoś.

  • Peter Pan

    [Re: Setnik]

    Korekta:

    Miałem na myśli : „tych spośród filozoficznych teorii” a nie „doktryn”.

  • d_biskupa

    [Re: Setnik]

    Mówisz, że teologia to taka metafizyka? Tym bardziej nie widzę powodu, żeby zajmowano się nią na oddzielnych wydziałach, skoro to część filozofii. Nie jestem zresztą specjalistką, ale wydawało mi się, że teologia istnieje raczej w ramach jakiegoś wyznania: ot takie pseudofilozoficzne i quasi-naukowe rozważania na temat danego systemu wiary.

    A czy można zostać zatrudnionym na wydziale teologicznym jakiegoś uniwersytetu bez zgody lokalnego biskupa? Komputer mówi: nieee…

  • kiki

    [Re: Setnik]

    Teologia to nie religioznawstwo.

    Ktokolwiek jeszcze pamięta karierę i zasługi ks. prof. Węcławskiego? he he…

  • Peter Pan

    [Re: Setnik]

    @ dupa i kiki

    Macie rację. Teologia to nie religioznawstwo i rzeczywiście istnieje w ramach danego wyznania.
    Ale mimo wszystko jest nauką o tym wyznaniu, o związanej z nim filozofii i opartej na tej filozofii doktrynie.
    Pewnie kościół rzeczywiście trzyma na tym „łapę” i nie można być zatrudnionym, gdy się nie ma odpowiednich poglądów.
    Ale w gruncie rzeczy na uniwersytetach rządzą różne układy.
    Osobiście uważam, że dopóki teologia jest nazwana teologią i studiuje ją kto chce, to niech sobie będzie. Gorszym problemem jest to czy teologia chrześcijańska nie dostaje się bocznymi drzwiami na inne wydziały. Kiedyś czytałem artykuł o tym, że niektóre wydziały filozoficzne nie uczą o części tradycji filozoficznej, np. o postmodernizmie. Zamiast Derridy czy Lyotarda czyta się Tischnera i encykliki JPII.

  • kiki

    [Re: Setnik]

    @ Peter Pan

    Istotnie „trzyma łapę”, i kiedy jest to uniwersytet państwowy, jak np. poznański UAM, problemem jest dyskryminacja ze względu na to, że na uczelni powinno obowiązywać jednolite prawo. Posiadania prowatykańskich poglądów się wykładowcom nie zakaże. Ale to, co piszesz, ciekawe. Pamiętasz, co to był za artykuł?

  • Peter Pan

    [Re: Setnik]

    @ kiki

    Niestety nie pamiętam. Powiem szczerze, że w sekundę po napisaniu swojego komentarza zacząłem się zastanawiać, gdzie ja o tym słyszałem i nie mam pewności czy to było radio, TV czy gazeta. Wiem, że gdzieś o tym słyszałem.
    Mogła to być czyjaś nieco przesadzona opinia. Ale z drugiej strony, myślę, że to prawdopobne. Nie sądzę by akurat to działo się z inspiracji kościoła, ale może wynikać z preferencji samych wykładowców.

  • krzsz1986

    [Re: Setnik]

    Warszawski UKSW ma Wydział Filozofii Chrześcijańskiej. Prawdopodobnie można studiować tam filozofię. Można sobie sprawdzić, jak wygląda program studiów.

  • d_biskupa

    [Re: Setnik]

    Ja jeszcze a’propos wydziałów teologicznych na państwowych uczelniach. Na każdym takim wydziale masz nad dziekanem (i zupełnie obok rektora) wielkiego kanclerza (czyli lokalnego biskupa). Funkcjonowanie tych wydziałów reguluje konkordat oraz ustawa. To gorzej niż katecheci i krzyże w szkołach. Fakt, że na uczelniach są różne nieformalne układy i generalnie o pracę niełatwo, to przy tym mały pikuś i zupełnie inna bajka!

  • Peter Pan

    [Re: Setnik]

    @ d.biskupa

    Wydaje mi się, że gdyby było to jakoś uregulowane oficjalnie, to nie byłoby to takie straszne. Teologia kształci chyba także przyszłych księży. W tym sensie kościół ma prawo dbać o to, jak to kształcenie się odbywa. Uważam, że jeśli mielibyśmy w miarę świeckie państwo a teologia byłaby tylko taką enklawą na uniwersytetach, to nie byłby to wielki problem.

    Dlatego nie zgadzam się z tym, że to gorsze niż katecheci w szkołach. Cokolwiek by się działo na wydziałach teologicznych, przychodzą tam z własnej woli ludzie, którym to odpowiada. Katecheza w szkole to indoktrynacja od najmłodszych lat.
    Nie mówiąc już o tym jak katolicka doktryna wciska się na lekcje biologii, wychowania seksualnego itp., bo to już jest autentyczna masakra … .

  • Thobiaz

    [Re: Setnik]

    Jesus to nic innego jak trademark i wielki business. W Stanach kazdy kto jest mocny w gebie ciagle jeszcze moze na tym zrobic bardzo duze pieniadze – w Polsce niestety tylko wybrani.
    Posluchajcie wczorajszej ‚ewangelii’ – jakze trafna.
    http://www.youtube.com/watch?v=D4shqQJDdCA

  • d_biskupa

    [Re: Setnik]

    No niech ci będzie, Peter. Jesteś bardzo tolerancyjny! Ja wolałabym, żeby nie było takich „enklaw” gwałcących autonomię i niezależność uniwersytetów. Mają swoje seminaria i uczelnie. Niech się tam kiszą!

  • oui, c\'est vrai

    [Re: Setnik]

    - „Jesus to nic innego jak trademark i wielki business” – i na pewno tak jest. Rzecz jasna nie chodzi tutaj o sprzedaż na tych wszystkich odpustach podobnych laleczek i innego kitschu
    http://picture.funnycorner.net/funny-pictures/5502/Mary-Jesus.jpg
    tylko o wielobilionowy biznes. Żydzi zapewne muszą sobie w brodę pluć, że nie uznali Jezusa za swego mesjasza, bo by teraz oni eksploatowali tę kopalnię złota.
    Jezus podobno zginął na krzyżu i to za nasze grzechy. A ja słyszałem zupełnie inną wersję
    http://www.dailymotion.com/video/xog6i_funny-gay-jesus-will-survive_shortfilms
    http://picture.funnycorner.net/funny-pictures/5941/Dunkin-Donuts.jpg

  • Krzysztof

    [Re: Setnik]

    Taaak, Żydzi na bank sobie w brodę plują… Taaak…
    I co jeszcze nam opowiesz?

  • krzsz1986

    [Re: Setnik]

    To dość ciekawa teoria.

  • Peter Pan

    [Re: Setnik]

    @ dupa

    Nie, chyba jestem bardziej pragmatyczny niż tolerancyjny;)
    Sprawa teologii na uczelniach jest skomplikowana a jest tak wiele „prostych” i ważnych rzeczy do załatwienia, w kwestii laicyzacji państwa, że byłoby to zaczynaniem od końca.
    Poza tym, nie zapominajmy … . Tam uczy kto uczy, ale przychodzą młodzi ludzie, którzy chcą podejść do wiary od strony jakiegoś „myślenia” a nie klepania zdrowasiek. Zdarza się, że dochodzą do słusznych wniosków. W niemieckiej prasie jest np. mnóstwo arytkułów krytykujących Ratzingera, napisanych przez teologów. Tu, mamy Bartosia, Obirka, Kurkiewicza – może będzie ich więcej.

  • Peter Pan

    [Re: Setnik]

    Dodam tylko, że to ostatnie zdanie napisałem tylko, żeby Cię pocieszyć ;)
    Nie po to, żeby bronić teologii. Też bym ją chętniej widział na jakimś KULu czy czymś tam innym imienia Jan Pawła II

  • d_biskupa

    [Re: Setnik]

    Może niemiecka teologia nie jest trzymana twardą łapą przez niemiecki kościół. W Polsce te wszystkie Bartosie i Obirki musiały przecież uciekać od matki kościoła.

    Polska teologia ssie, ale zostawmy to. Mamy faktycznie większe zmartwienia.

    PS: Przy okazji, nie chcę urządzać jakichś wielkich demonstracji, ale pomyślałam, że powinnam jednak powiedzieć to oficjalnie: opuszczam homiki. Tak, moi kochani, to ostatni dzień mojej komentatorskiej kariery w tym miejscu. Nie jest to bynajmniej decyzja podjęta na gorąco, nieprzemyślana. Zastanawiałam się nad tym przez ostatnich kilka dni i doszłam do wniosku, że znudziło mnie to cowieczorne drażnienie cipkofoba Krzysia, codzienne droczenie się z Peterem Mitomanem i zabawa w ciuciubabkę z detrollatornią. Formuła się wyczerpała! Czas na coś nowego. Być może do ulewania żółci założę swój własny blog, jeszcze nie wiem. Prawie na pewno zaś zacznę od jutra udzielać się w dyskusjach na fejsowym profilu homików. Pod nazwiskiem i ze zdjęciem.

    Żegnajcie!

  • krzsz1986

    [Re: Setnik]

    W zaistniałej sytuacji chciałbym powiedzieć trzy rzeczy:

    1. Podziękować d.biskupa za to, że przyznała się do drażnienia Krzysia.
    2. Przeprosić d.biskupa za nazwanie jej zasuszoną cipą.
    3. Zapytać, czy na jej blogu będzie można zamieszczać komentarze.

  • prima aprilis

    [Re: Setnik]

    d_biskupa – doby żart, hehe :) Dzisiaj pierwszy kwietnia, a Krzysio-cipkofob oczywiście uwierzył. Extra-extra :P

  • krzsz1986

    [Re: Setnik]

    Jezu, ja odpadam! ;) Nie wierzę, że się nabrałem. Ogrom primiaaprilisowej ściemy w TV i w prasie uśpił moją czujność. D.biskupa będzie mi to wypominać do 2025.

  • Azazel

    [Re: Setnik]

    Nawet w Prima Aprilis nie jestem w stanie przejąć się tym, co i dlaczego robił pewien żydowski szarlatan w Jerozolimie jakieś 2000 lat temu. Już wole poczytać „Mitologię” Kubiaka ;-)

  • krzsz1986

    [Re: Setnik]

    @ Azozol

    Szerzysz antysemityzm.

  • benek

    [Re: Setnik]

    nawet zakładając że Jezus z pełną świadomością uzdrowił męskiego kochanka jakiegoś rzymskiego urzędnika, to jeszcze nie musi oznaczać że akceptował praktyki homoseksualne. Jezus zapobiegł ukamienowaniu kobiety przyłapanej na cudzołóstwie – to nie oznacza że popierał rozwiązłość seksualną. Z cytowanego fragmentu ewangelii wynika, że Setnik był zdeterminowany, ale jednocześnie podkreślał że „nie jest godzien” etc. co może sugerować że rozumiał że żydowski rabbi z Nazaretu uważa jego postępowania za niewłaściwe, że jest w jego oczach człowiekiem moralnie zepsutym. Równie dobrze zakończenie tej historii można interpretować jako historię nawrócenia się tego Setnika, który od tej pory zaprzestał uprawiania seksu z mężczyznami, zgodnie z zasadani religii żydowskiej, której wiekim prorokiem musiał być dla niego Jezus .
    Z tego co pamiętam Jezus nigdy nie okazywał krytyki wobec konkretnych osób, za wyjątkiem kupców w Świątyni albo faryzeuszy. Co najwyżej dawał bardzo restrykcyjne przykazania moralne, ale odnosił je do ogółu, nie do konkretnych ludzi.
    także wychodzi mi że na dwoje babka wróżyła…

  • Peter Pan

    [Re: Setnik]

    Ten artykuł jest chyba dopiero drugim, pod którym dupie biskupa zdarzyło się wypowiedzieć na jakiś temat a nie popisywać się średnio inteligentną ironią.
    Dla mnie samo to było podejrzane. Myślałem, że to raczej to było jakąś próbą wkręcenia nas wszystkich.
    Kiedy tuż po tym zdecydował się opuścić forum, nie byłem zdziwiony.
    Zwłaszcza w związku ze zdaniem o „wyczerpującej się formule”. Bądź co bądź, przypuszczałem, że po dwóch sensownych postach, „formuła się wyczerpie” i trzeciego już nie będzie.

  • B.

    [Re: Setnik]

    Bzdury opowiadasz, d.biskupa dziesiąki razy wypowiadał się na różne tematy. Tyle tylko, że może nie w tak przemądrzałym, mentorskim stylu jak ty.

  • Azazel

    [Re: Setnik]

    @Krzyś
    Jaki antysemityzm? Słowo „żydowski” w tym wypadku określa po prostu narodowość i nie jest obraźliwe. A kim niby był Jezus? Chińczykiem?

  • d_biskupa

    [Re: Setnik]

    @ Krzysiek

    ad 2: Detrollator – usunięto treści wulgarne
    ad 3: Ty na wejściu miałbyś u mnie bana.

    Gdybym oczywiście tego bloga założyła, ale tego nie zrobię. Wczoraj był prima aprilis. Fajnie was wkręciłam [...] , nie? :)

  • krzsz1986

    [Re: Setnik]

    @ d.biskupa

    [...] Detrollator uprasza o kulturę wypowiedzi . Sama o tym przypominasz.

    @ Azezol

    Oczywiście, że chodzi o narodowość, ale skoro krytykujesz (szarlatan) Żyda, to szerzysz antysemityzm. ;) Spoko, żartowałem. :)

  • Szymon Niemiec

    [Re: Setnik]

    Azazel, konkretnie rzecz ujmując, to Jezus był Nazareńczykiem…niby to to samo, a nie do końca ;)

  • Stary

    [Re: Setnik]

    Takie teksty jak ten Setnik przypominają mi pisanie przez komunistów historii na nowo.

  • Marek

    [Re: Setnik]

    @ Benku

    Dobrze pamiętasz. Chrystus pochylał się nad LUDŹMI potrzebującymi, nieszczęśliwymi, chorymi. Było to praktycznie bez związku z ich rozwiązłością czy amoralnością. I oczywiście w żaden sposób nie jest to dowodem, że akceptował te rzeczy, że był im przychylny bądź nawet obojętny! Raczej zdawał sobie świetnie sprawę z ułomności ludzkiej. Poza tym wiemy przecież wszyscy, że wierzył w dobro, w jego zwycięstwo w człowieku. Pragnął też zaszczepić tę wiarę w innych, nawet całkiem zagubionych. I np. uzdrowienia były elementem działania w tym kierunku.

    @ Stary

    Rzeczywiście – nie piszmy historii na nowo. Niech takie czyny przejdą już do… historii.

  • sojuz

    [Re: Setnik]

    Wątków homoerotycznych jest w Biblii znacznie więcej. Są na ten temat całe książki. Polecam „the man jesus loved – homoerotic narratives from the new testamanet” (autor: Theodore W. Jennings Jr.) i „Jesus and the Shamanic Tradition of Same-Sex Love” (Will Roscoe).

  • Mitia

    [Re: Setnik]

    Intrygująca i bardzo rozbudowana opowieść :)
    Na razie ‚doszedłem’ do połowy, później doczytam całość… :P

  • anacharsis

    [Re: Setnik]

    Nieustanne reinterpretowanie źródeł historycznych jest rzeczą wartościową, przynoszącą ciekawe efekty.
    Rzymscy żołnierze stanowili cząstkę świata, w którym posiadanie chłopca (często bardzo już dorosłego) i pełniącego nie tylko rolę służącego ale także partnera seksualnego było zjawiskiem akceptowanym. Co więcej, także wielu ówczesnych Żydów ulegało kulturze grecko-rzymskiej, a niektórzy -ryzykując potępienie rabinów- ujawniali swą homoseksualność i żyli w związkach męsko-męskich.
    Jezus, o ile był postacią historyczną, tak jak każdy dobry rabin zdawał sobie sprawę ze złożoności natury ludzkiej. Można sądzić, że miał dla niej więcej zrozumienia zarówno od większości sobie współczesnych nauczycieli, jak i od licznych następców.

  • Pozytywnie

    [Re: Setnik]

    Wywód zarówno z punktu widzenia merytorycznego, jak i logicznego bardzo słaby. Każdy, kto choć trochę zna wiarę Kościoła Katolickiego i umie logicznie rozumować, przyzna mi rację. Argumenty wyssane z palca i całkowita nadinterpretacja.
    To, że Jezus kochał wszystkich ludzi, to fakt. Nie znaczy to jednak, że akceptował ich wszystkie zachowania. Jedno nie przeszkadza drugiemu, a autor tekstu zdaje się o tym zapominać i uważać, że skoro Jezus kochał wszystkich, to na wszystko im pozwalał. W Piśmie Świętym jest opisane wiele przykładów uzdrowień ludzi, którzy zgrzeszyli, również w sferach erotyki. Jezus uzdrawia i ratuje z opresji takie osoby, ale mówi im, że uzdrowienie bez zmiany życia nic im na dłuższą metę nie pomoże – taki stan rzeczy może nawet sprowadzić na nich znacznie większe problemy niż choroba. A więc Jezus pokazuje im Swą moc, ale nie dlatego, że nie mają sobie nic do zarzucenia i chce ich za to nagrodzić, ale dlatego, że widzi zarówno ich grzechy, jak i też ich wiarę, z którą zwracają się do Niego, bo wierzą, że On może ich uleczyć nie tylko z choroby ciała. Jezus podczas uzdrowień leczy również ich dusze, a łaska, którą otrzymują, ma im posłużyć do przeciwstawienia się grzechowi, w który popadli. Taki jest sens miłości Jezusa do tych, na których grzechy wskazują inni ludzie lub sam Jezus. Bo On chce, byśmy byli wolni, a nie uwięzieni w grzechu. Ale dopóki nie uznamy, że coś jest grzechem, On nie może nas z tego uwolnić, bo mu na to nie pozwalamy.

  • Pozytywnie

    [Re: Setnik]

    Aha, jeszcze jedno: wywód jest pozbawiony logiki. To, że określeniem „chłopiec” określano również partnerów seksualnych, nie jest żadnym dowodem na to, że było tak i w tym przypadku.
    Bardzo współczuję autorowi artykułu, że nie jest w stanie wyobrazić sobie bliskiej, nieseksualnej relacji pomiędzy dwoma osobami tej samej płci. Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że znam wielu mężczyzn (oraz wiele kobiet), których łączy głęboka przyjaźń z osobami tej samej płci, nie mająca nic wspólnego z relacją homoseksualną.
    Dlatego to, że chłopiec z opowieści był szczególnie bliski setnikowi, naprawdę nie musi od razu znaczyć, że byli w stosunkach seksualnych. Z tego powodu cały wywód nie ma sensu i jest tylko szukaniem domysłów.




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa