Pederaści w czasach obalania komuny

O tym jak doszło do wydania „Kochanka Czerwonej Gwiazdy” można by napisać osobną książkę. Akcja tej książki zaczynałaby się na początku lat dziewięćdziesiątych, kiedy to Witold Jabłoński zaczął zarabiać na życie pisząc brukowe powieści. I choć miał już wówczas na swoim literackim koncie gejowski romans pod tytułem „Gorące uczynki”, to wcale nie planował pisać kolejnego. Jednak zgłosił się wówczas do niego pewien wydawca z prośbą, by spisał historię miłości młodego diakona i radzieckiego żołnierza. Jabłoński przyjął zlecenie. Dzieło to miało się ukazać w 1992 r. pod pseudonimem Adam Sarmacki, o czym pisało „Inaczej”, jednocześnie publikując jeden z rozdziałów „Kochanka…”. Gdy powieść była gotowa, okazało się, że wydawnictwo zlecające jej napisanie upadło. „Kochanek…” przeszedł do legendy. Od czasu do czasu autor dawał nielicznym wybrańcom do przeczytania maszynopis, jednak i ten z czasem gdzieś przepadł. Niezwykły przypadek sprawił, że jeden ze znajomych autora zachował cały tekst na starej dyskietce, skontaktował się z Wojtkiem Szotem z wydawnictwa Abiekt.pl i zachęcił go do wydania powieści. I tak osiemnaście lat od powstania „Kochanka…”, wreszcie trafia on do rąk publiczności.

Przyznam szczerze, że jestem niezmiernie ciekawa burzy, jaką wywoła to dzieło – bo o tym, że będzie to burza, a nie zwykła mżawka, jestem święcie przekonana. Po pierwsze – to powieść pornograficzna, nawiązująca do twórczości Sade’a. Nie jest to grzeczna powiastka w stylu „Zatoki ostów” Olszewskiego, czego można by się przecież spodziewać, biorąc pod uwagę analogiczną historię „Zatoki…” (napisanej w latach 80. XX wieku, a wydanej kilka lat temu). „Kochanek…” to powieść kipiąca seksem, ociekająca spermą, pełna nabrzmiałych członków, a efekt ulega dodatkowemu wzmocnieniu przez fakt, iż została ona opatrzona bezpruderyjnymi ilustracjami Mariusza „Izanagiego” Kostrzewskiego. W rozważania, czy jest to zaletą tej powieści, czy raczej wadą wdawać się nie zamierzam, natomiast pragnę zwrócić uwagę na drugi istotny aspekt. Powieść ta jest również powieścią głęboko antyklerykalną. Mamy bowiem do czynienia z młodym diakonem, który zakochuje się w radzieckim żołnierzu. Seminarium, w którym diakon pobiera nauki zostaje przedstawione jako siedlisko hipokryzji, katolicyzm zaś potraktowano jako następstwo komunizmu, wcale nie lepsze od swego poprzednika. W powieści pada zdanie: Obaliliśmy komunizm i co mamy?… Katolicki ciemnogród! Za komuny nie chciałem stąd emigrować, a teraz mam wielką ochotę.

Pomijając jednak wulgarność i kontrowersyjność tej powieści, warto zwrócić uwagę na jej niewątpliwe walory. Akcja toczy się w czasach obalania komunizmu. Nie były to łatwe chwile dla homoseksualistów. Nierzadko musieli żyć w ukryciu, co rodziło różnego rodzaju patologie. Starzy pederaści, posiadający władzę i/lub pieniądze, mogli robić z młodymi chłopcami, co tylko chcieli. Wykorzystywali ich nie tylko seksualnie, ale także do swoich brudnych interesów. Młodzi, którzy uwikłali się w tego typu relacje, często nie mieli możliwości ucieczki, byli szantażowani, że rodzina dowie się o ich skłonnościach. Trudno sobie wyobrazić sytuację by dzisiaj, w dobie debaty publicznej na temat homoseksualizmu, takie sytuacje były aż tak powszechne – dziś coraz mniej homoseksualnych osób boi się mówić o tym, kim jest. Wtedy o homoseksualistach mówiło się po prostu „pedały”, a słowo „gej”, mające zdecydowanie bardziej pozytywny wydźwięk, dopiero zaczynało się przedostawać do języka polskiego. O tym wszystkim zresztą możemy się dowiedzieć z tej powieści, która – jak sam autor zaznacza – w dużej mierze jest odwzorowaniem ówczesnej rzeczywistości.

Podsumowując, choć powieść ta miejscami jest mocno grafomańska i anachroniczna to myślę, że na trwałe wpisze się do historii polskiej literatury gejowskiej, przede wszystkim ze względu na jej kontrowersyjność. Wydawca zresztą świetnie sobie zdaje z tego sprawę i robi wszystko, by tak się stało. Premiera odbędzie się w gejowskim Fantomie, uchodzącym za jedno z najbardziej rozpustnych miejsc na klubingowej mapie Warszawy. Już dziś zresztą na facebookowej stronie tego wydarzenia możemy przeczytać komentarze pełne oburzenia: „W sling-roomie ta premiera czy w oralium? Kultura schodzi do podziemia.” Lub „To nie podziemie, ale rynsztok równy pikiecie na Centralnym. Premiera w Fantomie to policzek dla autora”. Czyżby? A myślałam, że po „Lubiewie” już nic nie będzie w stanie nas oburzyć…

„Kochanek Czerwonej Gwiazdy”
Autor: Witold Jabłoński
Grafika: Izanagi
Wydawnictwo: Abiekt.pl
Miejsce wydania: Warszawa
Oprawa: twarda
ISBN-13: 978-83-926968-7-2
Wydanie: I


Autorzy:

zdjęcie Natalia Zaborniak

Natalia Zaborniak

Z wykształcenia bibliotekarka. Interesuje się literaturą, w tym także literaturą LGBT.

66 komentarzy do:Pederaści w czasach obalania komuny

  • Ciotopedał Alfa

    [Re: Pederaści w czasach obalania komuny]

    od tej pozycji lepsza jest tylko nasza branżowa biblia ” radość seksu gejowskiego ”

  • d.biskupa

    [Re: Pederaści w czasach obalania komuny]

    Recenzentka stwierdza na wstępie, że książka wywoła burzę, a na zakończenie pisze, że jest anachroniczna (!) i grafomańska. Mimo że w to ostatnie skłonna byłabym wierzyć, żadne z tych trzech stwierdzeń nie jest w recenzji uzasadnione. Zamiast tego mamy wyobrażenia autorki o jakże zamierzchłych czasach „obalania komunizmu”, kiedy to starzy pederaści mogli robić z młodymi chłopcami, co tylko chcieli :D Jeszcze śmieszniejsze jest umieszczanie Fantomu na mapie warszawskiego klubingu…

  • Peter Pan

    [Re: Pederaści w czasach obalania komuny]

    Są takie książki, które wydaje się nie dlatego, że są wybitne, tylko dlatego, że stanowią pewnego rodzaju dokument czasów, w których powstały.
    Być może tak właśnie jest w tym przypadku.
    Strach, iż Polska obalając komunizm z pomocą kościoła, odda się w jego ręcę, mógł być w tamtych czasach powszechny, choć przyznaję, że w przeciwieństwie do dupy nie mam rozległej wiedzy ani o tych czasach ani o tym, co obleśne, stare pedały robiły z chłopcami. Wnioskując z różnych reportaży na temat ,,dworcowych miłości” z prostytuującymi się młodzieńcami, różne rzeczy, których powinni się dziś wstydzić i, dla których społeczne wykluczenie nie jest wystarczającym wytłumaczeniem.
    Ale mogę być nieobiektywny, bo generalnie mam lekki wstręt do starych dziadów podrywających, zależnie od orientacji, młodych chłopców lub młode dziewczyny, szczególnie, gdy elementem tego podrywu jest wykorzystywanie własnej pozycji społecznej.

  • Jakbyco

    [Re: Pederaści w czasach obalania komuny]

    Fantom jest klubem (no, pewnego rodzaju) i jest w Warszawie. Podejrzewam więc, że nadużycia informacyjnego tu nie ma ;)

    Ad meritum – cóż, pewnie nie kupię tej ramotki, zastanawia mnie natomiast logika jej wydawania. Jeśli porno – to chyba jednak mamy lepszych klasyków? Jeśli obraz pedalstwa (no bo przecież nie gejów) pod koniec komuny – to mamy Lubiewo. Jeśli chodziło o ilustracje Izanagiego – to może lepiej było wydać album z jego rysunkami? (a wiele tam tych rysunków jest w tej książce?) Co mianowicie powoduje, że „Kochanek” jest na tyle unikatowy, by ryzykować jego wydanie? (Tak, uważam, że „ryzykować” to dobre słowo – emancypacyjne ciotki się oburzą, strzelą focha i nie kupią, ciotki-skrytki nie kupią ze strachu, że ktoś je z tą książką zobaczy, no to do kogo jest ona skierowana, do jakiego odbiorcy?)

    Niech się wydawca wypowie! Wszak publikuje na homikach.

  • Jakbyco

    [Re: Pederaści w czasach obalania komuny]

    @PP – pisaliśmy jednocześnie i w sumie odpowiedziałeś na moje wątpliwości :)

  • Abiekt

    [Re: Pederaści w czasach obalania komuny]

    Nie chcę nikogo dyskryminować, ale jestem ciekaw jak by gej zrecenzował tę książkę, bo może i jest to ksiązka mocno erotyczna chwilami, ale nie żeby od razu porno. A nawet jak porno, to jestem ciekaw jakich mamy polskich klasyków porno-gejowskiego?

    Co do „Lubiewa”. Mamy Harry Pottera i to nie znaczy, że wydawcy już nie publikują rzeczy podobnych, choć jednak różnych od Harry;ego, no i „Kochanek” powstał na wiele lat przed Lubiewem dzięki czemu nie jest skażony manierą Witkowskiego, którą widzę w nadsyłanych często mi tekstach.

    Czemu unikat? Bo myślę, że warto się skonfrontować z taką literaturą – wbrew czasom w których powstała, chwilami wręcz postemancypacyjną. A książki są dla wszystkich – też dla tych, którzy po prostu chcą przeczytać romansidło z erotyką. W tej kategorii dla mnie jest to pozycja bardzo dobra.

  • Arc-en-terre

    [Re: Pederaści w czasach obalania komuny]

    Też czekam z utęsknieniem na „gejowskie” recenzje tej książki. Toteż nie wdawałam się w ocenę, czy jest to zaleta czy wada książki. Ale czemu się tak boisz przed zakwalifikowaniem tej książki jako książki pornograficznej?
    Biorąc pod uwagę czasy, w których powstała ta powieść to jest to właśnie pornografia. Tak samo było zresztą z „Gorącymi uczynkami”, które bardzo mi się podobały, a które większość moich znajomych odrzucała po kilku stronach twierdząc, że są zbyt pornograficzne. Jabłoński jako jeden z pierwszych pisarzy opisywał czynności seksualne otwarcie, bez zbędnych metafor i niedopowiedzeń. Nie bał się takich słów jak kutas, czy sperma, co mogło w tamtych czasach szokować i co paradoksalnie po dwudziestu latach nadal bywa szokujące. Erotyzm zresztą nie musi być dosłowny, to raczej domena pornografii. Nie oznacza to jednak, że książka zawierająca silne wątki pornograficzne nie będzie wartościowa.

    Co do tego, że jest to książka unikatowa nie mam wątpliwości. Cieszę się, że ją wydałeś.

  • krzsz1986

    [Re: Pederaści w czasach obalania komuny]

    @ Arc-en-terre

    Za to Ty powinnaś uważać i bać się słów takich jak kutas czy sperma. Brzmisz odrażająco…

  • imię

    [Re: Pederaści w czasach obalania komuny]

    @ krzysz
    a to już jest kwestia gustu, więc daruj sobie moralizatorstwo.

  • krzsz1986

    [Re: Pederaści w czasach obalania komuny]

    Oczywiście, że kwestia gustu, a czego?

  • imię

    [Re: Pederaści w czasach obalania komuny]

    zatem dlaczego uważasz, że kogokolwiek interesuje Twoja opinia na temat używania przez Arc-en-terre wspomnianych słów?
    Odnieś się do książki a nie do autorki.

  • młody

    [Re: Pederaści w czasach obalania komuny]

    „Grafomania”, „pornografia”, „wulgarność”, „ramotka”… luuudzie, zostawcie takie epitety dla „Frondy” i nie odbierajcie chleba Terlikowskiemu.
    I najpierw przeczytajcie, zanim się zaczniecie wymądrzać.
    Argument, że mamy już „Lubiewo” i niepotrzebna nam druga książka… po prostu rewelacja! Facet ma chyba krótką półkę.
    Jak mamy walczyć z zakłamaniem i nietolerancją, skoro sami jesteśmy zakłamani i nietolerancyjni?!

  • d.biskupa

    [Re: Pederaści w czasach obalania komuny]

    Wyjaśniam Peterowi P.:
    Stare obleśne pedały w czasach „obalania komunizmu” robiły z młodymi chłopcami dokładnie to samo, co robią z nimi teraz, i co będą robić do końca świata. C’est la vie. Oburzanie się na to akurat w tej dyskusji jest zupełnie niepotrzebne i śmieszne.

  • Abiekt

    [Re: Pederaści w czasach obalania komuny]

    I po merytorycznej dyskusji :)

  • krzsz1986

    [Re: Pederaści w czasach obalania komuny]

    Dyskutuj, dyskutuj, nikt ci przecież nie zabronił.

  • Jakbyco

    [Re: Pederaści w czasach obalania komuny]

    To ja spróbuję wrócić do meritum i zapytać Abiekta, czemu uważa tę książkę za postemancypacyjną. Przecież postemancypacja zakłada chyba jakąś świadomość swojej postemancypacyjności właśnie, a tej nie podejrzewam u bohaterów, a chyba też nie u autora (przynajmniej kiedy pisał, bo może teraz ma już tę świadomość?)

  • Peter Pan

    [Re: Pederaści w czasach obalania komuny]

    @ d.biskupa

    Mężczyźni zawsze będą wykorzystywać swą pozycję społeczną do tego, żeby sobie wyruchać młode panienki a one im dawać ####.
    C’est la vie.

    Ale by się działo w gejowskim światku homików.pl, gdybym się ośmielił głosić taką seksistowską tezę. Natomiast jeżeli ci starzy faceci są gejami a ich ofiary chłopcami to nie ma problemu. C’est la vie.
    Żeby było jasne: jestem zwolennikiem legalnej prostytucji oraz zniesienia moralizatorskich przepisów dotyczących ,,molestowania seksualnego”, ale tylko, gdy seks za pracę lub seks za pieniądze, dotyczy ludzi dorosłych i w takiej ,,transakcji” nie dochodzi do przemocy fizycznej lub finansowej (np. w rodzaju : zwolnię Cię z pracy, gdy się mi nie oddasz).
    Co do tego czym mam się oburzać a czym nie, pozwól, że pozostawię tę decyzję sobie samemu. Mnie np. absolutnie nie oburzają faceci, którzy sobie robią seksistowskie żarty, mimo iż wśród jakże licznych w naszym środowisku hipokrytów jest to grzech śmiertelny, wywołujący oburzenie i cały repertuar zniewieściałych min ilustrujących dystans wobec samczego świata. Stare dziady robiące laskę chłopakom na dworcach są natomiast w mojej optyce nieszczególnie fajne. I będą nadal … .

  • stereo-typ

    [Re: Pederaści w czasach obalania komuny]

    Wiele bym dał za to, żeby być świadkiem sceny, kiedy za kilkanaście (może trochę więcej) lat ktoś po raz pierwszy zwróci się do PP per „stary dziadu”! :-)

  • krzsz1986

    [Mężczyzna 29,99]

    @ stereo-typ

    Niejaki młody już to niemal uczynił. Dla wielu mężczyzn i chłopców homoseksualnych granicę przydatności do spożycia wyznacza data trzydziestych urodzin. Później zaczyna się gorączkowe poprawianie daty urodzenia na fellow, w katalogu GG, itp. – by tylko pozostało magiczne 29.

  • Soniasonia

    [Re: Pederaści w czasach obalania komuny]

    Z pewnym zażenowaniem muszę stwierdzić, iż będę pierwszym komentującym, który przeczytał całość książki. Oto moje wrażenia:
    Zasadniczo jest to nowela. Mamy jeden główny wątek, drugi liźnięty, jakieś tam okruchy dotyczace postaci drugoplanowych. Zdziwił mnie język – nie jest to bynajmniej język, którego można się spodziewać po doświadczonym pisarzu, ale w końcu autor, gdy to pisał, nie był doświadczonym pisarzem. To jest prawdę mówiąc styl, którego użyłam w moim pierwszym opowiadaniu, które napisałam w wieku czternastu lat (opowiadanie dotyczyło dziewczyny, która za pomocą czarnej magii wskrzesiła martwego ukochanego, z tym, że w formie zombie – gdy przeczytała to moja nauczycielka polskiego, po raz pierwszy trafiłam do psychologa, co w sumie i tak wyszło na dobre, bo odtąd mam magiczną wymówkę – zespoł Aspergera).
    Co do fabuły, to z jednej strony nawiązuje do klasyków (dla mnie to jest Wilde w rynsztoku), z drugiej jednak nie każdemu (nie mnie) może się spodobać apoteoza samczości czy sadyzm niektórych scen. Nie spodobało mi się też, że lesbijka-feministka ostatecznie okazała się postacią najbardziej negatywaną. Główni bohaterowie też moim zdaniem za szybko się zakochali – brakuje mi tutaj większego wglądu w ich psychologię, takiego rozwinięcia, coś a’la Iwaszkiewicz (bardzo lubię, że w jego opowiadaniach akcja rozwija się powoli, a czyny bohaterów są głęboko umotywowane. I opisy krajobrazów też są super!) Ogólnie – nie polecam. Lepsze rzeczy można znaleźć w sieci.

  • d.biskupa

    [Re: Pederaści w czasach obalania komuny]

    Ja chromolę, Peter! Nudny jesteś jak jakiś stary dziad. Ja zwróciłam recenzentce uwagę na coś, co określiłabym intelektualną niedbałością (tudzież młodzieńczą naiwnością), a ty żeś się przyczepił i ciągniesz to teraz w nieskończoność. Dryfując, oczywiście, już w drugim czy trzecim poście w stronę swoich antyfeministycznych urojeń.

  • d.biskupa

    [Re: Pederaści w czasach obalania komuny]

    Soniasonia na naczelną recenzentkę homików!!! :)

  • Peter Pan

    [Re: Pederaści w czasach obalania komuny]

    @ d. biskupa

    Antyfeministycznych ? Ależ skąd. Po prostu homofobicznych. Chyba gdzieś tak od czasu Witkowskiego, część gejów, rozpoczęła taką narrację, że to co się działo na dworcach, było wyłącznie spowodowane ,,wykluczeniem”, ustawiając się w wygodnej roli ofiary i o rzeczywistych ofiarach zapominając. Faktycznie, krew mnie zalewa jak widzę te smuty w kolejnych odsłonach. Podobnie jak wtedy, gdy widzę taki obyczajowy pseudo-liberalizm w formie dezynwoltury, jak skwitowanie pewnego problemu zdaniem C’est la vie.

    Ale O.K. Widzę, że się wycofujesz.
    Uznaję, więc, że po prostu palnąłeś głupotę i kończę tę dyskusję.

  • młody

    [Re: Pederaści w czasach obalania komuny]

    Sonia na recenzentkę? Nie polecam. Nie umie czytać ze zrozumieniem.

  • polonista

    [Re: Pederaści w czasach obalania komuny]

    Recenzja książki bardzo mnie rozbawiła. Po jej przeczytaniu sam już nie wiem czy mam po nią sięgać czy nie :D
    Przede wszystkim w recenzji widoczny jest kompletny brak kompetencji Pani Autorki. Po pierwsze rozbawiło mnie nazwanie tej książki „dziełem”. Powiało ot taką szkolną wypowiedzią… Głowę dam sobie uciąć, że omawiana książka dziełem nigdy nie będzie. Zastanawiam się też jak można najpierw nazwać coś „dziełem” a potem napisać, że jest „miejscami jest mocno grafomańska i anachroniczna”…

  • Zofia

    [Re: Pederaści w czasach obalania komuny]

    No i proszę, do czego może doprowadzić jedna nieudolnie napisana recenzja. Większość forumowiczów książki, oczywiście, nie zna, więc dyskusja szybko traci walory merytoryczne i zamienia się w wymianę inwektyw między stałymi komentatorami homików. Przy okazji dostaje sie również „starym pedałom” głównie za to, że mają więcej niż 30 lat. A podobno geje są szczególnie wrażliwi na wszelkie przejawy dyskryminacji. Ciekawe, co będą mieli do powiedzenia np. Krzsz1986 lub Peter Pan, gdy za kilka lat sami staną się „starymi pedałami”.

  • Josh

    [Re: Pederaści w czasach obalania komuny]

    Jestem właśnie w trakcie czytania recenzowanej powieści. Mam ponad połowę za sobą. Nie zamierzam jednak tutaj pisać własnej recenzji. Książka może nie jest arcydziełem kunsztu literackiego, ale niewątpliwie ma wartości poznawcze tamtego skąkinąd mrocznego okresu przez wielu z nas zupełnie nieznanego. Uważam, że jest jak najbardziej warta przeczytania. Jeśli chodzi o ‚klimatykę’ i ładunek erotyczny, to już sprawa gustu. Lubi ktoś ‚ostre przyprawy’, to będzie to coś dla niego, lubi wyłącznie ‚lawendę i wanilję’, niech da sobie spokój.
    Co jest dla mnie najbardziej zdumiewające, to fakt że pierwszą recenzję tak pedalskiej książki pisze młoda lesbijka. Drugą, rzeczą pozostawiającą pewien niesmak to komentarz użytkowniczki z nickiem ‚Soniasonia’. Dwa ostatnie zdania jej komentarza można odebrać za prywatną vendettę.
    » Ogólnie – nie polecam.« czytaj: ostanio mnie wkurwiłeś (Abiekt)
    » Lepsze rzeczy można znaleźć w sieci. « czytaj: zemsta ma słodki smak.

  • krzsz1986

    [Re: Pederaści w czasach obalania komuny]

    @ Zofia

    Czytasz trochę bez zrozumienia, Zocha. Nie mam nic przeciwko pedałom 30+, a jedynie wyśmiewam gorączkowe manipulowanie datą urodzenia w celu ukrycia prawdziwego wieku.

    @ Josh et al.

    Oficjalnie ogłaszam początek rywalizacji pomiędzy Natalią Zaborniak a Soniąsonią! Nie będzie to walka w kisielu, ale pojedynek na recenzje.

  • nie moje imię

    [Re: Pederaści w czasach obalania komuny]

    Zaborniak nie ma szans…

  • Peter Pan

    [Re: Pederaści w czasach obalania komuny]

    Ja z pewnością nie uznaję 30- latków za starych ;)
    Mówiąc o ,,starych dziadach”, miałem przed oczami 60-latków, ale nie każdych, tyko wyłącznie tych, którzy kupują seks od nieletnich chłopców lub nieletnich dziewczyn.

  • krzsz1986

    [Re: Pederaści w czasach obalania komuny]

    W tej recenzji brakuje paru przecinków.

  • stereo-typ

    [Re: Pederaści w czasach obalania komuny]

    Ciekawe jak nazwać 30-latka kupującego seks od 16-latka? Ma ktoś jakieś propozycje?

  • krzsz1986

    [Re: Pederaści w czasach obalania komuny]

    @ stereo-typ

    A ja wiem, jak nazwać 16-latka sprzedającego seks 30-latkowi. :-) W ogóle to 30-latek powinien mieć seks jeszcze za darmo.

  • benek

    [Re: Pederaści w czasach obalania komuny]

    > W ogóle to 30-latek powinien mieć seks jeszcze za darmo

    jak ktoś dba o siebie i ćwiczy to do 40-ki!!!

  • krzsz1986

    [Re: Pederaści w czasach obalania komuny]

    @ benek

    No tak, np. Krzysztof, mój imiennik, Ibisz: metryka – 46 lat, wygląd – 36, ubiór – 26, a zachowanie 16-latka. ;-)

  • d.biskupa

    [Re: Pederaści w czasach obalania komuny]

    Niezborniak z Sonią nie ma żadnych szans, tak jak Peter Pan gorączkowo przeczesujący archiwum homików nigdy nie dorówna Czarusiowi, który sprawił mu taką przykrość jednym postem wyciągniętym z zamierzchłych czasów.

  • krzsz1986

    [Re: Pederaści w czasach obalania komuny]

    Czyli jednak do całkiem dobrej zawodówki uczęszcza nasza Sonia. ;-)

  • Soniasonia

    [Re: Pederaści w czasach obalania komuny]

    @ Josh
    Nie rozumiem, jak możesz w moim komentarzu widzieć „prywatną wendettę”. Jest to po prostu subiektywna ocena przeczytanej książki, która moim subiektywnym zdaniem jest utworem słabym. Gdyby miała to być złośliwość wobec kogokolwiek, to byłaby niż wobec autora, wobec którego jednak nie mam powodów robić jakichkolwiek przykrości, ponieważ nie znam go osobiście.
    Warto również zauważyć, iż jeżeli we wspomnianym przez ciebie przypadku ktoś zachował się szczególnie nieładnie, to pan Szot – o ile każdy ma prawo do własnych idei i przekonań, a poprawianie ewentualnych niedomówień czy przekłamań w artykułach innych autorów jest nawet wskazane, to jednak przynajmniej ja oczekuję, by działo się tak z zachowaniem szacunku dla adwersarza, czego pan Szot nie zrobił (dyskryminacja ze względu na wiek?).
    @ młody
    Proszę, wymień, które elementy mojej wypowiedzi świadczą o braku umiejętności czytania ze zrozumieniem.
    Co do ilustracji, to jest ich w książce *aż* siedem, wliczając w to tą na okładce. Są całkiem niezłe, bardzo surrealistyczne, kojarzą mi się z twórczością włoskiego komiksiarza Guido Crepaxa. Nie łączą się one dosłownie z treścią książki, a niektóre (np. scena trójkąta) przedstawiają bohaterów w sytuacjach, w jakich w noweli nie wystąpili. Zdumiała mnie pierwsza z nich, przedstawiająca główną kobiecą bohaterkę jako transkę z wielkim penisem o.o

  • młody

    [Re: Pederaści w czasach obalania komuny]

    >Sonia
    Wybacz, Sonia, może trochę przegiąłem. Stwierdziłem, że czytasz nieuważnie i powierzchownie. Nie wiem, np., gdzie dopatrzyłaś się apoteozy samczego despotyzmu, skoro dwaj główni bohaterowie (Andrzej i Sergiusz) właśnie próbują się spod takiego despotyzmu starszych autorytetów (oficer KGB, dziekan seminarium) wyzwolić dzięki swej miłości. Na swój mroczny sposób wyzwala się też Aleks (przez zbrodnię). Ewa nie jest natomiast „lesbijką” ani „feministką”, tylko taką udaje, by wkraść się w łaski aktorki, od której chce wyciągnąć sensacyjny materiał. Skoro nie odpowiada Ci język i styl autora, to trudno, masz do tego prawo. Mnie osobiście podoba się soczysty, mocny, męski (tak!) styl tej noweli. Gdyby były w niej romantyczne spacery i długie opisy przyrody, pewnie ziewałbym z nudów. Obraz świata jest ostry, mroczny, chwilami satyryczny i na pewno nie nudny. Czyta się z ciekawością, a to już duża zaleta. A dlaczego tamci dwaj od razu się w sobie zakochali? Miłość od pierwszego wejrzenia. Chyba o czymś takim słyszałaś? Pozdrawiam;)

  • mimikra

    [Re: Pederaści w czasach obalania komuny]

    „Stare dziady robiące laskę chłopakom na dworcach są natomiast w mojej optyce nieszczególnie fajne. I będą nadal … .”

    @Peter Pan, ciekawe jak zmieni ci sie ta twoja optyka, kiedy już sam będziesz „starym dziadem”..

  • krzsz1986

    [Re: Pederaści w czasach obalania komuny]

    @ mimikra

    Po prostu nie będzie tego robił na dworcu.

  • Soniasonia

    [Re: Pederaści w czasach obalania komuny]

    Miałam na mysli kilka wątków. Przede wszytskim ten dotyczący Olka i Jędrka – to, co Olka w drugim mężczyźnie pociąga, to właśnie jego brutalność i agresja, w kilku miejscach zarówno Aleks, jak i Andrzej stwierdzają, że chcą prawdziwego mężczyzny, a nie jakiegoś pedała. W początkowej części książki przeważa właśnie ta fascynacja „neandertalskością” mężczyny, później mniej wyraźna (chyba od momemtu, gdy okazuje się, że Sergiej nie typowy wojak-pijak, a mężczyzna zdolny do miłości i czułości).
    Miłość od pierwszego wejrzenia nigdy się nie sprawdza, ale dobrze, w powieściach romantycznych może być. Z tym tylko, że zwykle pierwsze wejrzenie oznacza: „On/a ją/go zobaczyła/a, był/a piękny/a / było w niej/nim coś fascynującego, bohater/ka chce się więcej o niej/nim dowiedzieć, spotykają się, on/a też się w niej/nim zakochuje, po kilkudziesięciu/ kilkuset (w zależności od tego, jak ważny romans jest w książce) stronach wyznają sobie miłość”. Pomysł, by dwoje zakochało się „na śmierć i życie”, nie wiedząc absolutnie nic nie tylko o swojej przeszłości, ale nawet o własnych charakterach.
    Swoją drogą, ujśmiechałam się przy czytaniu, ponieważ główny bohater klasycznej mangi yaoi „Kaze to Ki no Uta” też nazywa się Serge, a opis wyglądu Andrzeja odpowiada wyglądowi Gilberta, drugiego bohatera tej mangi – po prostu nie mogłam przestać wyobrażać ich sobie jako postaci Takemiyi ;-)

  • Peter Pan

    [Re: Pederaści w czasach obalania komuny]

    @ mimikra

    Nie przypuszczałem, że będę się jeszcze wypowiadał na ten temat, ale to już chyba czwarty komentarz w tym samym stylu … .
    To o czym tu mówiłem, jest przestępstwem- kupowaniem seksu od nieletnich.
    I to jest sedno problemu. Powiedzenie ,,stary dziad”, było w tym wypadku czysto idiomatyczne. Nie ma dla mnie znaczenia czy ów dziad faktycznie jest stary, czy trochę młodszy; czy ma 25 czy 65 lat.

  • Peter Pan

    [Re: Pederaści w czasach obalania komuny]

    @ d.biskupa

    Dzięki za życzenia.
    Myślę jednak, że poradzę sobie bez nich, ponieważ MAM pewność, że są przestępstwa, których nigdy nie popełnię.
    Jednym z nich jest wykorzystywanie seksualne nieletnich.

    Co do osób dorosłych : nie mam w zwyczaju umawiać się z nimi w kiblach … .

  • benek

    [Re: Pederaści w czasach obalania komuny]

    „pederaści” to pederaści – wszystko jedno czy w czasach obalania komuny, procesu Sokratesa czy Polski po-smoleńskiej…

  • Soniasonia

    [Re: Pederaści w czasach obalania komuny]

    Zapomniałam dodac kilka rzeczy. Po pierwsze, styl autora, przynajmniej w tej powieści, nie jest „męski”, a po prostu niewprawny – widac tutaj początkujące pisarstwo. Moim zdaniem pan Jabłoński powinien był całą książkę przepisac – o wiele lepiej by się ją wtedy czytało. Skoro już o stylu, to bardzo „męski” (jeśli tego określenia w ogóle można użyc w stosunku do języka) jest język w późniejszych powieściach Stephena Kinga – to jest świetne operowanie słowem, polecam np. „To”.
    Co do Ewy, to owszem, jest ona i feministką, i późno zakwitłą lesbijką, lecz autor najwyraźniej specjalnie przedstawił ją jako postac negatywną. Prawdopodobnie zadziałało tu prawo melodramatu, a nie osobista niechęc pisarza, lecz całośc pozostawia niesmak.

  • Arc-en-terre

    [Re: Pederaści w czasach obalania komuny]

    @Soniasonia

    Jeśli chodzi o Stephena Kinga to jest on po prostu mistrzem narracji. Czytałaś Zieloną Milę? Nie wiem jak Ty, ale ja odniosłam dosyć dziwne wrażenie podczas lektury tej powieści. Gdy główny bohater wypowiadał się jako staruszek można było wyczuć w jego stylu mówienia jakieś takie starcze zniechęcenie, rezygnację. Gdy wspominał dawne czasy i wchodził w swoją skórę sprzed kilkudziesięciu lat tej rezygnacji nie dało się odczuć. Po za tym King tak barwnie pisze o swoim pisarstwie. Trudno nawet Jabłońskiego do niego porównywać…

  • Peter Pan

    [Re: Pederaści w czasach obalania komuny]

    Najbardziej ,,męskim” pisarzem, był według powszechnej opinii Hemingway.
    Nota bene, jak był mały, jego mamusia przeprowadzała na nim eksperymenty genderowe i ubierała go w sukienki. W wikipedii jest nawet zdjęcie:
    http://en.wikipedia.org/wiki/File:ErnestHemingwayBabyPicture.jpg

    Koleś potem tak ześwirował, że całe życie musiał sobie udowadniać, że jest męski, biorąc udział w najróżniejszych wojnach, męskich przygodach itp.

    Za ,,męskiego” pisarza uchodzi też Kerouac- nawiasem mówiąc najprawdopodobniej był biseksualistą.
    No i oczywiście wszyscy skandaliści amerykańskiej literatury – N. Mailer, A.Miller, Ch. Bukowski, P. Roth … .
    Ich opisy seksu są wyjątkowo ,,męskie”. Żadnego przytulania, miziania po pleckach i całusków w policzek. Ostre rżnięcie non-stop, czyli to co tygryski lubią najbardziej ;) )

  • Arc-en-terre

    [Re: Pederaści w czasach obalania komuny]

    To, że najbardziej męscy wydają się być biseksualiści, czy geje wcale mnie nie dziwi. Gdy moja mama dowiedziała się, że gejem jest Freddy Mercury to była mocno zdziwiona. Jak to, taki męski facet? Jakby jedno wykluczało drugie…

  • Peter Pan

    [Re: Pederaści w czasach obalania komuny]

    @Arc-en-terre

    Biseksualistą z wyżej wymienionych był chyba tylko Kerouac. Reszta była hetero.

    Natomiast, niewątpliwie masz rację.
    Zdarzają się męscy geje a z biseksualistami sprawa jest jeszcze bardziej skomplikowana.
    Badania LeVay’a nad strukturą INAH 3 związaną z tożsamością płciową, będące jednymi z najistotniejszych dla uznania homoseksualizmu za wrodzony i niepatologiczny, wykazały, że struktura ta jest u gejów mniejsza niż u mężczyzn heteroseksualnych i ma ten sam rozmiar co u kobiet. U biseksualnych mężczyzn ma natomiast, najczęściej taki sam rozmiar jak u mężczyzn heteroseksualnych.

  • młody

    [Re: Pederaści w czasach obalania komuny]

    >domorosłe recenzentki
    Z tego, co wiem, Witold Jabłoński nie ceni twórczości Kinga i chyba poczułby się urażony takimi porównaniami, zresztą kompletnie nietrafionymi (jak można porównywać horror z powieścią obyczajową?).
    Jego powieść jest stylizowana na współczesną mowę potoczną, na język ulicy – tak się mówiło na początku lat 90. Określanie tego języka jako „niewprawny” dowodzi tylko niekompetencji piszących panienek.
    Wkurza mnie idiotyczne przekonanie, że „gej” musi być koniecznie zniewieściały. Ludzie widzą głównie cioty i myślą, że tacy są wszyscy. W tym kontekście osławione „Lubiewo” zrobiło masę złej roboty, powielając prymitywne stereotypy. Jabłoński z nimi walczy i za to zbiera cięgi od osób schematycznie myślących.

  • d.biskupa

    [Re: Pederaści w czasach obalania komuny]

    Pisałam to już ze dwa razy, ale detrollatornia się dziś na mnie uwzięła i tnie mnie równo, nawet jak piszę merytorycznie i bez obrażania:

    Różnice w budowie mózgu nie świadczą o wrodzonym charakterze czy niepatologiczności homoseksualizmu.

    To do Petera Pana.

  • Peter Pan

    [Re: Pederaści w czasach obalania komuny]

    @ d. biskupa

    Co ty nie powiesz … .Różnice w budowie mózgu nie świadczą o wrodzonym charakterze homoseksualizmu, szczególnie w przypadku tych różnic, które są za niego prawdopodobnie odpowiedzialne i które są wrodzone.
    No, to rzeczywiście jest nowość i ciekawostka logiczna.
    Co do niepatologiczności, faktycznie się rozpędziłem . Sama budowa mózgu rzeczywiście o niej nie świadczy.

  • krzsz1986

    [Re: Pederaści w czasach obalania komuny]

    A ja słyszałem, że BI, zwłaszcza żonaci, chętnie dają.

  • d.biskupa

    [Re: Pederaści w czasach obalania komuny]

    Nic, Peter, nie wspominałeś, że te różnice w podwzgórzu są obecne od urodzenia. Jeśli istotnie tak się sprawy mają, to oczywiście zwracam ci honor :)

  • Peter Pan

    [Re: Pederaści w czasach obalania komuny]

    ,,Żonaci bi” , zdradzający swoje żony z mężczyznami, to zazwyczaj geje, którzy chcą wmawiać całemu światu, że są hetero i potrzebują w tym celu kobiety jako alibi.
    Tak czy inaczej badania LeVay’a nie dotyczył tego kto to lubi robić w jaki sposób. Dotyczyły tożsamości płciowej.

  • krzsz1986

    [Re: Pederaści w czasach obalania komuny]

    Hm, trochę żartowałem, powtarzając tą zasłyszaną opinię. Nie wiem jednak, czemu sądzisz, że „żonaci bi” to na ogół geje. Moim zdaniem bardziej prawdopodobne, że facet odczuwający pociąg do tej samej płci, który decyduje się na posiadanie żony, jest bi. Przecież bi nie musi zmuszać się do kobiety i zupełnie normalnie może tworzyć z nią związek. Jednocześnie odczuwa pociąg do facetów. A gej musiałby zaciskać zęby. Może chodziło o to, że facetowi bi seks z kobietą w zupełności wystarczy. Możliwe, że w wielu przypadkach tak właśnie jest. Ja tego nie wiem. Z drugiej strony biseksualizm polega na właśnie na tym, że odczuwa się pociąg do przedstawicieli obu płci. Nie widzę powodów, by u biseksa obcowanie seksualne z kobietą wyłączało pociąg do facetów. Również odwrotnie.

  • Peter Pan

    [Re: Pederaści w czasach obalania komuny]

    Żonaci bi ujęci przeze mnie w cudzysłów, to ci, na których temat krążą tego typu środowiskowe żarciki.
    Nie zapominaj poza tym, że biseksualiści nie mają zazwyczaj dokładnie takich samych potrzeb związanych z jedną i z drugą płcią.

  • krzsz1986

    [Re: Pederaści w czasach obalania komuny]

    @ Peter Pan

    Nie zapominam. To nawet przemawia za opinią, którą wcześniej przytoczyłem. :-)

  • stereo-typ

    [Re: Pederaści w czasach obalania komuny]

    @ Peter Pan

    Mógłbyś rozwinąć ten wątek o różnych potrzebach związanych u biseksualistów z jedną i z drugą płcią?

  • krzsz1986

    [Re: Pederaści w czasach obalania komuny]

    @ Stereo-typ

    Ja mogę rozwinąć. Pisałem o tym wyżej. Może być na przykład tak: facet bi lubi posuwać laski, a za to facetom chętnie daje tyłka. Oczywiście to tylko przykład! Wszelkie podobieństwo do prawdziwych postaci (lub jego brak) jest niezamierzone i przypadkowe. W wolnej chwili wymyślę jakieś inne przykłady.

  • Peter Pan

    [Re: Pederaści w czasach obalania komuny]

    @ stereo-typ

    Mógłbym. Osobiście, podobają mi się mężczyźni i dlatego też określam się jako bi.
    Natomiast nie mógłbym np. uprawiać penetracyjnego seksu z mężczyzną, ponieważ mnie to nie kręci.
    Tak to wygląda w moim przypadku.
    Ogólnie najlepiej opisuje to skala Kinseya
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Raport_Kinseya
    (fragment: orientacja)

  • Peter Pan

    [Re: Pederaści w czasach obalania komuny]

    @ d.biskupa

    Potraktuj to jako pytania o biseksualizm a nie o moje marzenia seksualne.

    Jeśli chodzi o podwzgórze, LeVay nie badał noworodków tylko, jak to w medycynie bywa, trupy. Twierdził, iż różnice wielkości INAH3 są raczej wrodzone i tłumaczą występowanie homoseksualizmu, ale chyba nie wykluczał, że może być inaczej.
    Jak dokładnie motywował to ,,raczej” tego nie wiem i nie będę udawał, że wiem.
    Tym bardziej, że udawanie tego rodzaju strasznie mnie drażni, gdy tu czasem czytam ,,mądrości” na temat filozofii.

    Generalnie mówiłem o tych badaniach, jako o ciekawostce, ponieważ mam do nich dość negatywny stosunek. W przypadku biseksualistów na tożsamość mogło mieć przecież wpływ to czy byli ,,bardziej hetero” czy ,,bardziej homo” a tego nie zbadał zupełnie.

    @ stereo-typ

    Miałem na myśli ,,standardowy” stosunek.
    Niestety nie jest on szczególnie antykoncepcyjny i to jest pewien problem ;)

  • Soniasonia

    [Re: Pederaści w czasach obalania komuny]

    @ młody
    Skoro tak, to należałoby poważnie przewartościować twórczość gimnazjalistek-nimfomanek, używających dokładnie takiego samego języka do opisu „postmodernistycznego romansu” (on i on mają po 1_ lat, spotykają się na imprezie, a potem p****** w parku – to wielka miłość).

  • mTV

    [Re: Pederaści w czasach obalania komuny]

    Jestem świeżo po lekturze. O ile nie zachęciła mnie recenzja opisująca tę książkę jako „wulgarną i kontrowersyjną” (na czym miałoby to polegać?), o tyle zaciekawiła mnie na początku sama jej historia. Potem muszę przyznać, że spodobała mi się też książka i jej treść. Książka bowiem jest bardzo ładnie wydana i ilustrowana. Nie czepiajmy się jej słownictwa czy stylu, albo też jej „soczystości” (choć owszem pozycja jest dla czytelnika dorosłego). Ma inne zalety.

    Ciekawie i świeżo ujęta jest historia gejów żyjących w Polsce pod koniec komunizmu. Na całe szczęście zupełnie inaczej niż w „Zatoce ostów” Olszewskiego czy też w „Lubiewie” Witkowskiego. Przemawia do mnie realizm postaci i zdarzeń. Bez groteskowości czy też taniego sentymentalizmu solidarnościowego. Miłość pomiędzy polskim klerykiem, a żołnierzem Armii Czerwonej naprawdę mogła mieć miejsce. Historia ich poznania i późniejsze perypetie dla jednych mogą być dobrym wspomnieniem, dla drugich z kolei pokazaniem jak to było dwie dekady temu, kiedy nie było internetu, klubów. Były za to pikiety i restauracje.

    Poza tym, książka ma jeszcze jeden atut. Uświadamia jak daleko zaszliśmy przez ostanie 20 lat! Od czasów „pederastów” do „gejów”, od wyjścia z cienia krzaków i szalet do parad w miastach, od fikcyjnych małżeństw po normalnie mieszkające ze sobą i funkcjonujące pary homoseksualne.

    Uważam za bardzo cenną tę pozycję, gdyż nie tylko teraz wpisuje się w kulturę gejowską w Polsce, co odtwarza ją. Uświadamia, że zawsze ona była. Tak jak i my byliśmy i jesteśmy.

  • sotion

    [Re: Pederaści w czasach obalania komuny]

    Książka mi się podobała, mógłbym nawet z czystym sumieniem powiedzieć, ze jest lekka, łatwa i przyjemna( mimo miejscami soczystych opisów) ale nie powiem, bo gdzieś w jej tle jest coś więcej, o czarnym widmie, które pojawiło się w tamtych czasach i świetnie ma się do dziś. Dlatego myślę, ze warto po te książkę sięgnąć.




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa